Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Toplisty > Raporty z sesji
Zarejestruj się Użytkownicy


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 09-05-2011, 23:55   #1
 
Panicz's Avatar
 
Reputacja: 325 Panicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skał
[DnD-Grhwk] Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę

Raport na rapie

Kontynuując wielowiekową tradycję zbiorów przemyśleń i uwag z sesji, którymi się uraczyło świat przedstawiam tu te wypociny, które właśnie skonstruowałem. Podobnie, jak w tych odcinkach-przerywnikach między 'Lostami' postaram się przybliżyć motywację postaci, wyjaśnić, co to za tajemnicza tajemnica pozostała niewyjaśniona, dlaczego ktoś się zachował tak, jak się zachował, a oprócz tego standardowe sprawy: czyli niby-fabuła, ocena postaci, wymyślanie bzdur na poczekaniu i rzyganie klawiaturą. Mam nadzieję, że zarówno z mojej, jak i z Waszej strony drodzy Gracze i Graczki. I widzowie, jeśli tacy tu zabłądzą w innych celach niż sprawdzenie czy w tekście nie ma brzydkich słów, o których trzeba donieść moderacji. No i jeszcze Malahaj, mój partner w zbrodni. Lecimy.

Z czym to się je...

Sesje, które do tej pory miałem okazję prowadzić na tym forum mają cechować się wartką akcją, hektolitrami niebezpieczeństwa podlanymi sosem stresu, igraniem z konwencjami i czarnym humorem. Nie jest to zabawa z cyklu 'groźne orki napadają na karawanę, ale powstrzymuje je strzelający laserami z różdżki młody magik z sześciopakiem na brzuchu, który wyhodował na diecie z chleba i ziemniaków, pracując 15 godzin na dobę przy przepisywaniu traktatów'. To ma być heroiczno-awanturniczo-łotrowska gawęda o ludziach, którzy bujają się na żyrandolach jak gibbony i w czasie pojedynków na rapiery nie zapominają, że nie wypada się złowrogo nie uśmiechać do przeciwnika. Inaczej mówiąc, chciałbym tu odrobiny Tarantino, Trzech Muszkieterów, Piratów z Karaibów (dwójka byłaby temu najbliższa, gdyby obedrzeć ją ze skórki przesady i wygrzebać pestki słabizny w gagach), Piratów innych (nie jest to akurat film, ale niech będzie tak ogólnie: od tych 'Piratów' Polańskiego po tych, gdzie był ten statek Kostucha, gdzie nazwa niestety wypadła mi z głowy), "Wiedźmina", dobrych filmów akcji, skrzywionych przez ironię i realizm bajek i baśni (czy to 'Z tysiąca i jednej nocy' czy innych) i dobrych rzeczy w ogóle. Mam pełną świadomość, że to co prezentuje jest od tych rzeczy odległe o lata świetlne i naturalnym jest porządek, jaki sesja zajmuje w tej hierarchii. Ale! Chodzi o wskazanie inspiracji. Z kolei to, czym nie chciałbym, żeby było to: Cokolwiek w jakikolwiek sposób związane z którąkolwiek z tych książek z serii 'Forgotten Realms', 'Dragonlance' czy jakie tam one jeszcze były (najgorsze gówno na świecie; jeśli ktoś chce zobaczyć kupę zapisaną rozmazaną w taki sposób, że układa się w coś na kształt książki to polecam 'Wrota Baldura II' Phillipa Athansa), nudzenie, trzymanie się realizmu i epoki w najdrobniejszych detalach i zmienianie przygody bandy łajdaków w zwiedzanie skansenu, przesadzanie z żartówkami i zmienianie przygody bandy łajdaków w odcinek 'Family Guya' i bawienie się w jakiekolwiek artystyczno-psychologiczne udawanie mądrali. Mają być flaki, pot i jucha, ale nie może zabraknąć żartówek, błyszczących jak szmaragdy dialogów i akcji w formie wszelakiej. Sport, beka i przemoc.

Ktoś powiedział fabuła?

Jeśli ktoś tak powiedział to chyba pomylił pokoje. Przyznam szczerze, że fabuła dla tej sesji była nakreślona bardzo delikatnie. Manierą delikatniejszą niż dziewiczy wąs pod nosem nastoletnich metalowców. Był start, potem pojawiły się pomysły, które wsiąkły w sesję (pożar na komendzie i znalezienie się Myverna oraz Vincenta w pobliżu dzieła sztuki, które skorumpowani strażnicy chcieli w zamieszaniu, które w mieści wybuchło podwędzić z magazynu: to było pomyślane na coś dłuższego, ale wyszło inaczej; przypadkowy szulerski pojedynek Myverna z patriarchą Kurella, z którym łotr miał zaszłości jeszcze z poprzedniej sesji) i trochę chaosu. Na horyzoncie majaczyło koło ratunkowe w postaci osoby, która miała mieć dość wpływów, by wyciągnąć BG z gówna, w które dali głębokiego nura. Ani Gracze, ani sam biedny BN, szef miejskiego półświatka nie wiedział, że ich życia są dla starających się posprzątać miasto Szakali warte bardzo niewiele. Gubiąc po drodze dwójkę towarzyszy i zbierając trochę doświadczeń, Kerin, Myvern i Elletar dotarli z pomocą tajemniczego kapłana Ralishaza (bóstwa nieszczęścia, niepowodzenia i złego losu) do odpowiedniego człowieka, który miał dla nich odpowiednią ofertę. Rusty Morris, sankcjonowany przez władzę król zorganizowanej przestępczości musiał sięgnąć po pomoc ludzi z zewnątrz, by wydobyć z więzienia bliską sobie osobę. W homofobicznej społeczności, jaką są relastryjscy doliniarze, skrytobójcy i łamacze nóg informacja, że szef 'woli typów' nie pomaga w umocnieniu własnej pozycji. Stąd dla odbicia zamkniętego w Zielnym Zamku, wymyślonej przez Malahaja fortecy, więźnia będącego kochankiem Rusty'ego gangster musiał skorzystać z usług BG. Ci mieli od niego dostać gwarancję, że powie komu trzeba, iż widział, jak zginęli w czasie piekła, które rozpętało się na placu Św. Cuthberta, w jednej z pierwszych scen scenariusza. Zważywszy na to, że z placu zostały zgliszcza, a ludzie byli stapiani na szkliwo można było uwierzyć, że i tym bidulkom się nie upiekło. Tak miał świadczyć posiadający koneksje Morris, który sam przeżył mające tam miejsce wydarzenia. To, że Cromwell, kapitan Szakali, jednostki specjalnej zajmującej się robieniem w mieście porządku w sytuacjach kryzysowych, dostał pozwolenie by odpalić Rusty'ego, jeśli będzie to wymagane nie było dla nikogo jasne. Fakty były takie, że to co się zdarzyło było zbyt groźne, by być sentymentalnym czy ostrożnym. BG nie mogli nic. Wiem, to nie jest uczciwe. Może inaczej... Nie tyle, że nic nie mogli, bo mogli wszystko, ale tak czy inaczej, byli na liście do odstrzału dla służb miejskich. Jeśli informacja o ataku na Rel Astrę Czarnego Bractwa (bandy fanatyków oddających cześć Tharizdunowi, szalonemu bożkowi od niszczenia wszechświatów i podobnych) by się rozniosła zrodziłoby to chaos i dało powody do zbrojnej interwnecji sąsiadowi Unii Solnoru (której miastem przewodnim jest Rel Astra), Ahlissie (państwu bez porównania silniejszemu i od jakiegoś czasu już ostrzącemu sobie zęby na zamożne miasta na zachodzie). Dlatego szpicle wywiadu roznosili ploty, że doszło do trzęsienia ziemi, a magowie i Szakale w służbie lorda Draxa usuwali en masse wszystkich pozostałych przy życiu świadków. I brakowało im tylko Rusty'ego, który miał tymczasowy immunitet oraz biednych BG. Odsuwając jednak te rzeczy na bok...

Bohaterowie znaleźli się przed wyborem drogi dostania się do Zielnego Zamku, który pełnił rolę specjalnego zakładu zamkniętego dla więźniów-VIPów. Malahaj dał Graczom dwie główne możliwości dostania się do środka, ale i tak w temat znów wplątał się kapłan Ralishaza, który poinstruował ich dokładnie, co i jak. Znaleźli kolejne ogniwo, wampira, który chciał zemścić się na bracie, zarządcy więzienia i skierowali swoje kroki do punktu, który okazał się sceną dla finałowej batalii. Tu w zasadzie zabawna opcja... Ot, współpraca z drugim MG Malahaj opisał, że zamek jest gdzieś w rządowej dzielnicy (a więc w środku miasta) i w ogóle miał być tylko supertrudnym do sforsowania więzieniem dla jednej jednostki. W międzyczasie wypadło dwóch Graczy, więc postanowiliśmy, że zamek nie będzie aż tak elitarnym aresztem i oprócz Meredita McGregora w środku znajdzie się jeszcze kilka innych jednostek, które też będą swego rodzaju 'VIPami'. A przy tym postaciami nowych Graczy, którzy dołączą do sesji akurat, gdy ich 'starsi koledzy' wtargną do środka z misją uwalniania prześladowanych. To w sumie nic takiego. Zamek i tak miał być tylko punktem na dalszej drodze do siania w mieście chaosu i ogólnego zmuszania MG do wytężania mózgów w celu wykombinowania jakichś rozrób, ale okazało się inaczej. Najlepsze jest jednak, że z zamku, który miał być obok ratusza zrobiłem więzienie na bezludnej wyspie. Kiedy to ogarnąłem wymyśliłem z jedno bardziej pojebanych wyjaśnień: zamek był na wyspie, ale jednocześnie w centrum. Po prostu dawne centrum miasta zostało zniszczone przez igranie z potężną magią i teraz ratusz obok którego miało być więzienie wystawał spod wody. Siema. W sumie w sesji chyba nie wyszło tak źle, nie? Ghahah. No, ale... Nasi łajdacy wjechali do środka w krwawym szale (nałykali się morskiej wody przy przeprawie i nabrali wigoru) zatłukli całą masę zamkowego personelu wszczynając alarm. Udało im się dotrzeć do uwięzionych BG z nowej paczki i trochę im grożąc, a trochę obiecując wolność zebrali ich ze sobą w drodze po Meredita. Który, jak się okazało był w najpilniej strzeżonej części fortecy. Fortecy, która była całkiem luksusowa: smaczna szamka, wygodne spania, ciuchy prima sort. No, ale wolność to wolność. Więcej warta.

Odkładając na bok filozofię... BG ładowali się w paszczę lwa, staczając coraz bardziej niewiarygodne potyczki z przeważającymi siłami więziennych strażników. Kiedy dotarli na wewnętrzny dziedziniec zrozumieli, że droga jest tylko w jednym kierunku. Stojąca pośrodku dziedzińca baszta była więzieniem dla Meredita, ale dostać się do niej nie było łatwo, będąc ze wszech stron otoczonym przez łuczników i mając za zadanie rozbicie ważącej dobre dwadzieścia kilo kłódki. Tak, udało im się. Spoiler, wiem. Gdzieś tak w międzyczasie zrodził się pomysł, żeby zrobić z najpilniej strzeżonej części twierdzy sanktuarium dla jakiejś potężnej, złowrogiej mocy. I wpuścić do akcji Czarne Bractwo. Widzicie? Tym razem żaden gnojek mi nie powie, że miałem to zaplanowane od początku

Meredit okazał się dość dziwnym typem. Tłusty narkoman, ale przy tym potężny czarodziej i w ogóle człowiek wiedzący więcej niż powinien. Tu pisał Malahaj, więc nie wiemy do końca, co i jak. Tak jest lepiej, możemy się obaj zaskakiwać nawzajem Chyba trzeba przyjąć, że pewien gruby demon, który rezydował w podziemiach pod więzieniem opętał tłuścioszka i nakłonił go, by ściągnął kogoś, kto naruszy sanctum i go uwolni. Ale o tym dalej. Do akcji władowało się Czarne Bractwo, czyli duet Profesor i jego adiutant, Kastrat. Mieli inne imiona, ale się nie przedstawili. A oprócz tej dwójki spora grupa mnichów, która rozniosła w pył obronę zamku. Wiadomo było, że za Bractwem polecą siły obrony Rel Astry i tak się stało. Zaczął się wyścig z czasem. Kto pierwszy dopadnie do obrzydliwie potężnego, mrocznego artefaktu, który znajduje się na końcu najeżonego pułapkami i magicznymi strażnikami kompleksu. Meredit ostrzegł BG, by za wszelką cenę bronili dostępu do artefaktu przed Bractwem, które następowało im na pięty. Bohaterowie niewiele mogli zrobić i zasuwali przed siebie, zmykając przed Profesorem, który załatwił Meredita i razem ze swoją gwardią spieszył do celu. Okazało się (ah te wyjaśnienia post-factum!), że Bractwo pokierowało ruchami Graczy w ten sposób (za sprawą wampira, który był bratem nadzorcy więzienia i chciał jego śmierci), że rozpętali oni chaos na wyspie i pozwolili Profesorowi uderzyć w ten świetnie strzeżony punkt. W końcu BG byli już prawie u celu, a na ich drodze stanął tylko (tylko w sensie, że już po całej setce innych trudności) pewien paskudny demon, który za wszelką cenę chciał się uwolnić ze swej służby strzeżenia artefaktu, ale nie mógł tego zrobić w bezpośredni sposób. Ucinając nudziarstwo. BG stanęli już przed samym świętym reliktem Tharizduna, Profesor i Kastrat zdołali dotrzeć na miejsce tuż za nimi, a obok tego duetu swym pojawieniem się zaskoczyli też Cromwell (kapitan Szakali) i Claude (szef magów bojowych). W gonitwie do artefaktu zarówno ci pierwsi, jak i ci drudzy wytracili wszystkich swych ludzi. No i była jeszcze dwójka. Hassan i Rashid, dwaj Bakluni, którzy na dobrą sprawę dali początek wszystkim tym wydarzeniom w pierwszym epizodize sesji i którzy byli przez weteranów pierwszej części szczerze znienawidzeni. Jeśli ktoś zrobi z ciebie kompletnego frajera w wielkim stylu to nie idzie się nie wkurwić. BG byli najbliżej artefaktu, więc mogli go tknąć lub nie. To pierwsze było po myśli Czarnego Bractwa, które postanowiło przedstawić się z dobrej strony. To drugie po myśli stróżów porządku. Hassan też popierał drugą opcję, ale robił to w swoim luźnym, bakluńskim stylu.

Bohaterowie opowiedzieli się po stronie 'dobrych' i 'prawych'. No i w takim razie musieli powstrzymać Profesora przed sięgnięciem po relikt, który miał mocno zaburzyć światową równowagę. Albo porobić jeszcze inne, gorsze rzeczy. Zresztą kto wie, co by się stało. Na pewno byłaby to gruba akcja. Głowa obrońców w tym, by się nie stało. Claude, który był bardzo potężnym magiem zdołał postawić zaporę, która póki żył miała być nie do pokonania. Profesor postanowił go, zgodnie z logicznym rozumowaniem, zabić. I całą resztę. Batalia była iście epicka, choć wyglądało na to, że w starciu 'wszyscy kontra Profesor [i jego przydupas]' to czarnoksiężnik z Bractwa ma zwycięstwo w kieszeni. Był moment, że łobuz był już o krok od posłania wszystkich wokół (w tym całkiem potężnych postaci, jak Hassan, Rashid, Cromwell i Claude) do piachu. Jego magiczny oponent zdołał przerwać zabójczy rytuał zaklęciem, które zatrząsło posadami kompleksu i sprawiło, że podziemia stały się tykającą bombą zegarową. Znaczy mogły się lada moment zawalić. Czar był iście amerykański i wyrwał w ziemi Wielki Kanion, ale nie wystarczył. Profesor miał się dobrze. W tej sytuacji pozbawiony czarów Claude... Eh, czekajcie. Przecież pamiętacie, co się tam stało. Ostatecznie kompleks runął, a z nim i cały zamek [a potem pewnie i wyspa, żeby było epicko], a Profesor zniknął w otchłani. Claude poświęcił życie, a nieliczni ocaleni uratowali się w ostatniej chwili, czyli tak jak należy się ratować w tego rodzaju przygodach. Tyle, że po walce byli bliżsi podrobom niż ludziom, więc zwalili się strupiali do morza. Koniec. Fakt, że fabuła lepsza niż w Transformersach, ale to mało pocieszające. Kiedyś może wymyślę coś sensownego. Harry Angel ('Angel Heart') dobry film, polecam.

Gracze

Jak to z Wami jest? Wolicie najpierw o sobie czy przemykać się przez tekst w napięciu, podnieceni możliwością ujrzenia własnej oceny na końcu? Tak, nie mam wątpliwości, że raport jest bardzo przejmujący i pewnie spoceni/spocone oglądacie go z rumieńcami na twarzy. I tak kolejność będzie przypadkowa.

Rychter jako Myvern Solettan – Kawał Gracza. Dobrego. Ładnie i ciekawie piszącego, a przy tym... W zasadzie wystarczy tyle, bo nie wiem, co innego jest w sesji potrzebne? To powiedziałem za pierwszym razem, gdy się spotkaliśmy w 'Awanturze!' i teraz powtarzam. Na minus nieterminowość, która zaczęła mi doskwierać, gdzieś od połowy sesji. Wiem, że matura, więc wybaczam, choć dalej uważam, że niewłaściwie postawiono priorytety. Matury są co roku, 'Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę' jest tylko raz. Szkoda, że pod koniec musiałem uśmiercić postać, ale liczę, że jeszcze się spotkam z innym wcieleniem Rychtera w jakiejś innej sesji. Piona.

Fearqin jako Elletar Chaith – Gracz dobry i obdarzony poczuciem humoru. Nie mówię, że jako jedyny, bo inni też. Ale jego posty były najluźniejsze i z największym dystansem. Niestety, ale ze zbyt dużym jak na mój gust. Wiem, że sesja nie jest 'Wampirem' dla studentów polibudy, którzy chcą mieć 'klimat' i malują się farbami plakatowymi, ale nie jest też odcinkiem 'Zwariowanych Melodii' z Królikiem Bugsem. Trzeba trochę wymieszać proporcje na nowo, ale poza tym nie mam uwag. Było parę dobrych tekstów i w ogóle rap. Wydawało mi się, że sesja go całkiem cieszy, bo postował terminowo i się dopytywał o jakieś tam pierdoły. To rozgrzewa serce DM'a jak termofor.

Aramin jako Vincent Flavius – To było dawno, a mi się niespecjalnie chce czytać, ale nie miałem większych zastrzeżeń. W zasadzie postać była ciekawa i trochę odbiegała od standardu 'nieokrzesanych łotrów umorusanych w błocie'. Posty też eleganckie, choć mam wrażenie, że Gracz mógłby bardziej rozwinąć skrzydła. Te postaci, bo pozostawała trochę na uboczu. Na plus, że Aramin po dżentelmeńsku przeprosił za niepostowanie. Wierzę, że jeszcze kiedyś napadniemy na jakiś kantor, lombard albo maszynki razem.

WD jako Nicolas Vandervallen – Koleżka potrafi pisać, choć przyzwyczaił już do olewania sesji i humorów. Żadnych humorów tu nie było, ale z sesji odpadł bez pożegnania i podania powodu, choć mocno mnie atakował na GG z pytaniami o wszystko, co się wokół niej kręciło, sprawiając wrażenie mocno tematem zaciekawionego. Widać nie na długo go zaciekawiłem. Jak pisałem: Gracz dobry, ale nie wiem, czy jeśli będę kiedyś jeszcze prowadził to go przyjmę. Można było napisać, że się rezygnuje. W internecie wszystko przychodzi łatwiej.

Jendker jako Arioru – Dużo nie popisał, a trochę szkoda, bo miał dobry koncept postaci, który dobrze pasował do mojej koncepcji sesji tego typu. Mógł narozrabiać, ale zamilkł bardzo szybko. Fakt, że mnie informował na GG, iż go nie będzie, ale ta nieobecność trwała na tyle długo, że zdążyłem zapomnieć i go zabić. To rozsądny młodzieniec, więc wierzę, że zrozumie i wybaczy. Może innym razem?

Rudzielec jako Kerin – Świetnie pisząca Graczka. To momentami mnie zaskakiwało, bo bywały posty, które szły jej dobrze, ale bez jakiegoś atomowego uderzenia i nagle bomba! Pełno grubych jak amerykańska młodzież postów i świetna kreacja. Przez całą sesję bardzo wysoki poziom. Zagramy jeszcze kiedyś, co? Choćby w tryktraka. A jeszcze przy okazji... Studiujesz medycynę czy coś pokrewnego? I zdarza Ci się mówić tak brzydko jak Twoja postać na co dzień? Mam szczerą nadzieję, że tak. Wysokie pięć.

Zekhinta jako Alrauna – Ta dziewczyna poważnie podeszła do sesji i przez parę dni myślała w ogóle nad wymyśleniem jakiejś ciekawej historii, która miała wyjaśnić powody jej znalezienia się w więzieniu. Pewnie nie było to parę dni, ale w tym gronie nawet kilka minut robi wrażenie. Posty w porządku, choć nie musiałem przy nich sięgać po ręcznik, ani wachlarz. Myślę, że w sześciostopniowej skali należy się czwórka. I druga dziewczyna w sesji! Dobry był ten ostatni chick fight z Kerin. W sumie sam go opisałem, ale bez Alrauny nie byłby możliwy

Pterosław jako Elthid Zimmul – Jeśli niektórzy odchodzili z sesji bez gadania to ten Gracz był na przeciwnym biegunie. Pisał mi ciągle PW z informacją, o której godzinie pojawi się post. 'Post dziś około 8.45' czy 'post najpóźniej o 15.15'. Trochę zabawnie, ale serio doceniam Sama postać nie miała zbyt wielu okazji, by rozwinąć skrzydła, ale w zasadzie to w tej drugiej części sesji, gdzie nowych Graczy doszło kilku to mało kto miał. Gracz pisze raz lepiej, raz gorzej. Bywały naprawdę dobre momenty, ale wydaje mi się, że Elthid sprawiłby się lepiej, gdyby wlać w niego trochę z postaci, którą Pterosław prowadził w sesji Bielona, w której graliśmy [zmęczony życiem asasyn, lord Jakiśtam (miał bardzo długie nazwisko, wybacz)]. Ale i tak na propsie.

Cohen jako Gavin – Znam Cohena z innych sesji i znam go też z tej. Dobrze pisze, choć mógłby trochę soczyściej. Spoko typ, piątka szufla strzała, ale odpadł na samym starcie, a wierzę, że byłby tu męskim ekwiwalentem Kerin. Kawałem gnoja, któremu nie chcesz zaleźć za skórę. Ale może mylę z Cilianem, bo Gavin miał być 'trochę inny'. Dzięki za info po odejściu z sesji. Cohen pisać nie mógł, więc dał o tym znać i od razu za oknem zakwitły kwiaty, a mój dzień stał się lepszy. 'Nagramy coś wierzę'. Pewnie tak będzie.

KD jako Jahaat – Przekot. Tak, tak. Pisał rewelacyjnie i byłem bezkrytyczny. Nie ma to jak dobry Murzyn w sesji Serio, koleżka wie, co robić z klawiaturą i ma poczucie humoru. Szkoda, że odpadł, bo kiedy brał się za literki to robił to lepiej od nas. Na drugi raz pisz w sesji gnoju śmierdzący, a nie jeździsz po świecie. Postać bardzo dobra, Gracz też.

Malahaj jako Porządny Obywatel – Porządny w tym, co robił. To prawda. Można na łotrze polegać i znów był mi opoką w tych trudnych chwilach, kiedy nie mogłem, albo mówiłem, że nie mogę, a tak naprawdę po prostu mi się nie chciało. Czasem chyba trochę przesadzał z kombinowaniem w jednym poście, ale nie wiem czy powinienem podnosić taki zarzut, bo to u mnie były w jednej nocie teleportujące się psy, galaretowate sześciany, dymne duszki i walące się świątynie, a niedługo potem kobiece zapasy i latający dywan. Cenię go za pomysłowość i wyobraźnię oraz za poczucie humoru. I wogletesz. Supersesja wurwo, zagramy sobie jeszcze coś, nie? Kłaniam się i dziękuję za nieocenioną pomoc.

Panicz jako Rozrabiaka – BYŁEM ZAJEBISTY.
Nie-no, to nie do końca tak. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że sesją nie przestałem się jarać, ani na moment, choć bywały chwile, że pisać, ani czytać mi się nie chciało. Było jednak pewne, że to chwilowe i wrócę z zapałem do gry, bo była to dla mnie cały czas szczera zajawa. Gorzej, że nie chce mi się bawić w żadne burze mózgów, mapy myśli i inne odchody, a sama fabuła jest mocno improwizowana i często utyka. To jednak do przełknięcia. Gorzej, że mam wrażenie, że czasem zdarza mi się już zjadać z zagrywkami własny ogon, a sposób pisania przestaje być zaskakujący i momentami tyle w nim oryginalności, ile w taśmowych produkcjach Salvatore'a czy innego pokemona. Nie mówię, że piszę podobnie. Oczywiście gość, choć marny to pisarzyna, to jest cesarzem słowa przy moich wymiocinach, ale chodzi o pewne operowanie schematami. Trzeba ćwiczyć. Z paru postów jestem bardzo zadowolony, a w każdym były fragmenty, o których mogę powiedzieć, że są dobre. Na plus zaliczę sobie wplecenie w sesję paru pomysłów klasycznych dla 'gatunku', które się wcześniej u mnie nie pojawiały i poigranie z konwencją. I rest my case.

Co dalej?

No, dalej pewnie jeszcze mógłbym sporo pisać, ale już mi się nie chce, choć na pewno tę chęć odzyskam, jeśli przeczytam coś od Was. Wszelkie uwagi, krytyczne czy nie, napierać! Także ciąg dalszy nastąpi... To znaczy... Od Was to zależy, no ale...

P. S. Nie wiem, kiedy kontynuacja, ale pewnie dopiero za czas jakiś, bo teraz muszę spiąć poślady i zebrać się do pisania licencjatu. Kontynuacja sugerowałoby, że ktoś przeżył. Kto wie, kto wie! Na dobrą sprawę przecież nie wiemy, co się stało z Elletarem, Alrauną i Kerin? Wprawdzie nie będzie takiej gejozy jak w zapowiadanym sequelu Titanica, gdzie DiCaprio miał być wyratowany przez delfiny, ale różne rzeczy się mogą przecież zdarzyć. Jeśli będą chętni to może połknie ich wielka ryba czy coś. Albo naprawdę zginą i będzie koniec. Czas pokaże.

P. S. 2 A może tylko blefuję? No, z jedną z tych dwóch opcji to na pewno, ale z którą? W-11 na tropie.

P. S. 3

Wielkie dzięki za udział w sesji. Było mi bardzo miło. Kłaniam się.
 
Panicz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-05-2011, 17:12   #2
 
Fearqin's Avatar
 
Reputacja: 1510 Fearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłość
Mi też było bardzo miło. Racja, czasami przesadzałem. Sorry za to. Szaleju się najadłem.
(czemu w tym raporcie używałeś tylko tego emotnika: ) To szalenie ważne.

Aczkolwiek mogę trochę popisać w stylu M jak Miłość.
Super mistrz gry. Naprawdę, jak dla mnie lepszy od Salvatora czy jak mu tam było. Na tym powolnym forum zapewne najlepszy. Bardzo długie, zabawne, ciekawe, słodko, słodko, słodko - posty.
Z graczy jak dla mnie najlepsza była Kerin. Super postać. Brawo.

W zasadzie miałem skończyć z forum za niedługo, ale jak będzie kontynuacja...
 
__________________
Pół człowiek, a pół świnia, a pół pies

^(`(oo)`)^
Fearqin jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-05-2011, 18:07   #3
 
Zekhinta's Avatar
 
Reputacja: 118 Zekhinta wkrótce będzie znanyZekhinta wkrótce będzie znanyZekhinta wkrótce będzie znanyZekhinta wkrótce będzie znanyZekhinta wkrótce będzie znanyZekhinta wkrótce będzie znanyZekhinta wkrótce będzie znanyZekhinta wkrótce będzie znanyZekhinta wkrótce będzie znanyZekhinta wkrótce będzie znanyZekhinta wkrótce będzie znany
Dziękuję współgraczom za grę, a Mistrzowi za prowadzenie przygody. Jeśli chodzi o samą sesję to powiem, że było ciekawie, intensywnie i nie zabrakło poczucia humoru.

Mogę też z tego miejsca polecić Panicza jako MG - widać, że był zaangażowany w sesję a to ważne w pbf.

Dziękuje też Paniczowi za dość wysoką ocenę gry nie uważam, żebym na nią zasłużyła (i nie jest to kokieteria).
 
__________________
"To, jak traktujesz koty, decyduje o twoim miejscu w niebie." - Robert A. Heinlein
Zekhinta jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-05-2011, 18:46   #4
 
Panicz's Avatar
 
Reputacja: 325 Panicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skał
Mordeczki, krytyki pragnę! Przejedźcie się po mnie i po Malahaju jak po żużlu, żebyśmy następnym razem zmontowali coś lepszego. Serio.
 
Panicz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-05-2011, 21:56   #5
 
malahaj's Avatar
 
Reputacja: 2199 malahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputację
Panicz dosyć zgrabnie i w swoim tylu stylu, ujął to, co sam chciałem powiedzieć. Mniej więcej. Co do graczy, to też mojej opnie oddał przedmówca, więc nie będę ich powtarzał. Dodam tylko, ze kreacja Kerin bardzo przypadła mi do gustu. RPG potrzebuje takich wrednych suk z prawdziwego zdarzenia, bez zbędnej ideologii. Kreacja elfa też była śmieszna, choć Panicz ma rajce, chwilami zbyt przejaskrawiona.

W kwestii drugiego/głównego MG to myślę, że znamy się już na tyle długo, że smarować mu chyba nie muszę. Z sesjami PBF jest trochę jak z rajdem Dakar. Już samo dojechanie do mety, oznacza sukces. Kolejna sesja dojechał do mety. Fakt, że w okrojonym mocno składzie, ale jest skończona. Kolega ma zdaje się 100% w przypadku swoich sesji, co jest nie lada wyczynem i najlepsza rekomendacją. Utopienie graczy na koniec, godne Bielona. Jak kiedyś, ktoś będzie narzekał na brak heppy endu w moich sesjach,. Odeśle ich do Ciebie i tego zakończenia. :P

Z innych rzeczy, tak odnośnie naszego wspólnego prowadzenia, nasunęła mi się sprawa tempa akcji. Fakt, miało być szybkie, ale odnoszę wrażenie, że w niektórych momentach za szybkie. W sensie, że zbyt wiele działo się w postach MG a zbyt mało było dla graczy. Ot, np walka cyganki z Kerin była w całości w poście MG. Samo porównanie wielkości postów MG a graczy też tu sporo mówi. Choć może to tylko moje wrażenie, i lepiej niech sami zainteresowani się tu wypowiedzą.

Co do mnie, to jak już kiedyś mówiłem, pasuje mi rola „dochodzącego” w razie potrzeby MG i w takim układzie pisze się na to dalej. No chyba, że zechce zagrać :P
 
__________________
naturalne jak telekineza.
malahaj jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-05-2011, 22:48   #6
 
Cohen's Avatar
 
Reputacja: 1791 Cohen ma wspaniałą przyszłośćCohen ma wspaniałą przyszłośćCohen ma wspaniałą przyszłośćCohen ma wspaniałą przyszłośćCohen ma wspaniałą przyszłośćCohen ma wspaniałą przyszłośćCohen ma wspaniałą przyszłośćCohen ma wspaniałą przyszłośćCohen ma wspaniałą przyszłośćCohen ma wspaniałą przyszłośćCohen ma wspaniałą przyszłość
Powiem tak: żałuję teraz, że odpadłem, bo widzę, że był niezły melanż. Już nawet nie pamiętam dlaczego przestałem pisać. Cóż, tym gorzej dla mnie.

Tak czy siak, odpal, Panicz, coś nowego, to wykręcę ci takiego swashbucklera, że tutejszym smutasom kapcie pospadają, a ich earl grey w rodowych filiżankach zamieni się w tequilę. Albo podobnie.

Gratsy dla wszystkich za skończenie sesji.
 
__________________
Now I'm hiding in Honduras
I'm a desperate man
Send lawyers, guns and money
The shit has hit the fan
- Warren Zevon, "Lawyers, Guns and Money"
Cohen jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 11-05-2011, 00:29   #7
 
Panicz's Avatar
 
Reputacja: 325 Panicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skał
Po kolei...
@Fearqin - Dziękówa za ciepłe słowa, ale w raporcie już mógłbyś zrzucić tę pozę Obstawiam milion monet, że prenumerowałeś w dzieciństwie Kaczora Donalda i tylko w głowie Ci były Figle Figlarzy. Zostało coś z tego, ale teraz trzeba być poważnym człowiekiem. [Tzn. tu w raporcie bym usłyszał to, a nie, że w ogóle. Coś Ty]

@Malahaj - Kerin to w zasadzie lustrzane odbicie wszystkich Twoich postaci, a Danyella już w szczególności. Tyle, że Kerin jest ładna i trochę bardziej rozgorączkowana

Tempo akcji rzeczywiście było niewłaściwie rozbite między Graczy a MG, bo zdarzało się, że zmieniałem sesję w opowiadanie biorąc BG we władanie absolutne. Na początku miało być inaczej, ale potem zaczęły się ogólne problemy z postowaniem i kolejki zrobiły się długie jak te za PRLu. Przyznam szczerze, że bałem się, że w pewnym momencie Gracze się po prostu wykruszą i sesja padnie, więc przyspieszałem. Takie przewijanie filmu 'fast forward', coby jakimiś ciekawymi zawirowaniami utrzymać słabnących Graczy przy sesji. Receptą jest chyba po prostu znalezienie na start większej liczby osób, które będą aktywne i będą się wzajemnie napędzały przez co będzie się można obyć bez nielegalnego dopingu w formie tego gonienia z akcją bez udziału BG. Plus lepiej rozplanowany scenariusz.

To mam na swoją obronę. Przyznam, że gdybyśmy mieli np. toczyć tę walkę z Profesorem z uwzględnieniem decyzji każdego to pewnie zeszłoby się z miesiąc dłużej. Nie licząc kilku podobnych sytuacji wcześniej.


Co do kontynuacji to albo dopiero w lipcu, albo od września. Teraz muszę się zabrać za licencjat, a potem wakacje. Gdybyśmy się zgodzili na termin lipcowy to pewnie spróbowałbym do naszego duetu dorekrutować Bielona, żeby przestoje w sesji były mniejsze, biorąc pod uwagę, jak to w lato bywa. A jak nie to pewnie wrzesień/październik.

Oi.
 

Ostatnio edytowane przez Panicz : 11-05-2011 o 00:32.
Panicz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 11-05-2011, 15:03   #8
 
Fearqin's Avatar
 
Reputacja: 1510 Fearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłość
Nieee, kaczora donalda nie kupowałem, tylko Giganty.
Ale ok, w następnej sesji zrobię jakiegoś byczka, czy ogółem coś odwrotnego co było teraz.

Co do krytyki. Hmm.
Czasami w oczy rzucało się takie robienie fabuły na żywioł. Ja tam też sobie nie rozplanowuje na karcioszce co i jak, ale można więcej sobie rozplanować. Trochę chaotyczne miejscami było.

A tak w ogóle, jakbyśmy się opowiedzieli po stronie psora to co by się stało?
 
__________________
Pół człowiek, a pół świnia, a pół pies

^(`(oo)`)^
Fearqin jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 11-05-2011, 17:40   #9
 
Panicz's Avatar
 
Reputacja: 325 Panicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skałPanicz jest jak klejnot wśród skał
Cytat:
A tak w ogóle, jakbyśmy się opowiedzieli po stronie psora to co by się stało?
Pewnie następna rekrutacja byłaby pod szyldem 'Postapokalipsa D20'. Ale kto tam może to wiedzieć
 
Panicz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 11-05-2011, 20:10   #10
 
Fearqin's Avatar
 
Reputacja: 1510 Fearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłość
Kurdeeee. No to teraz żałuję wyboru.
 
__________________
Pół człowiek, a pół świnia, a pół pies

^(`(oo)`)^
Fearqin jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 13:41.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164