Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Toplisty > Raporty z sesji
Zarejestruj się Użytkownicy


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 09-07-2011, 16:51   #1
 
Arsene's Avatar
 
Reputacja: 29 Arsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodze
[Inne] Wunderwaffe

Na życzenie Jana Ja dodam swój raport i podsumowanie wkrótce.
 
__________________
Także tego
Arsene jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 09-07-2011, 17:34   #2
 
JanPolak's Avatar
 
Reputacja: 50 JanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodze
Dziękuję za spełnianie życzeń Cóż...

Ponad pół roku wspólnego wysiłku i zabawy. Podsumuję, jak je widzę, nieco może chaotycznie. Było fajnie. MG przykładał się cały czas, kontakt z nim był dobry, widać było, że trzyma rękę na pulsie. W kilku momentach były naprawdę niezłe emocje. Moje ulubione sceny to te w docu: znalezienie pierwszego ciała, narada na migi i finałowa walka. Fajny spam robiliśmy

Ale, jako że chwalenia i wzajemnego zapewniania się, że jest dobrze, było w ciągu tego półrocza dość – czas na krytykę. Arsenie, racz położyć głowę na pieńku, a ja dobywam mego topora +10 do krytyków.

Mam trochę wrażenie, że jadłem dobry obiad, a na końcu znalazłem w talerzu muchę. Niestety zakończenie przygody było jak wzięte z innej bajki. Całą sesję graliśmy w klimatach wojennego survival horroru, który w ostatnim tygodniu nagle zmienił się w s-f (?), space operę (?), czy może technofantasy (?). Statek kosmiczny, latająca kobieta z włócznią, międzygalaktyczne imperium? Zupełnie nie byłem na to przygotowany.

Ale to wynika stąd, że w trakcie przygody mieliśmy za mało okazji do szukania informacji i do samego końca byliśmy głupi. Ostatnie tury były dla mnie dezorientujące. Jak wtedy, gdy musieliśmy decydować, którego z NPCów zabijemy – ale nic o nich nie wiedzieliśmy. Albo w trakcie finałowej walki, gdzie musiałem użyć jakiegoś aplikatora na jakimś statku, ale ni grzyba nie rozumiałem, po co. Miało być tajemniczo? No miało. Ale, Ars, daj graczom coś odkrywać tajemnice!

I, Ars, daj graczom wolność! Niestety sesja była liniowa i mało interaktywna. Byliśmy ograniczeni rozkładem pomieszczeń i MG pisał, gdzie możemy skręcić i dokąd pójść. To nie jest złe, póki prowadzący podsuwa nam emocjonujące sceny. Lecz, kilka razy łapałem się na tym, że nie mogę ułożyć żadnego planu i próbować go zrealizować, a muszę iść po sznurku i tylko na bieżąco reagować na problemy podsuwane przez MG. Najbardziej to się objawiło na koniec, gdzie Ars zdecydował, że możemy albo zabić jednego NPCa, albo drugiego. Innych możliwości (ucieczka, wysadzenie bazy, zabicie obojga) nie przyjął.

Czego by się tu jeszcze czepić… Arsene, pisałem Ci już kiedyś o stopniowaniu napięcia w horrorze. Otóż w Wunderwaffe zaraz na początku znaleźliśmy okropnie zmasakrowane zwłoki. To nie tak, tu trzeba powolutku, jakieś szmery za ścianą, coś się pojawia i znika, słychać krzyki w oddali, a sikanie sztuczną krwią zostawiamy sobie na później (w „Do gwiazd” z resztą też zaczynamy od znalezienia 80 zgniłych trupów, ech!). Z resztą nadmiar rozczłonkowanych zwłok itp. zaczął mnie w pewnym momencie męczyć – niesmaczne trochę były – i w postach je ignorowałem. Ogółem horror był mało straszny. Survival był dobry, bo przez większość gry nieźle kombinowałem, jak tu przeżyć.

To chyba tyle zarzutów, które przychodzą mi teraz do głowy. Ars, traktuj je jako „Jest dobrze, ale…”, jako konstruktywne porady.

Hehe… przyznam, że do sesji trafiłem przypadkiem. Zarejestrowałem się na LI skuszony zupełnie inną sesją (z której z resztą po miesiącu wyszedłem trzaskając drzwiami), a do Wunderwaffe zgłosiłem się „bo czemu nie”. Nie przypuszczałem, że da mi pół roku zabawy

Fajnie mi się grało moją postacią. Co prawda wymyśliłem Lamberta bardzo schematycznie, ale w wyniku wydarzeń sesji musiałem wymyśleć, jak ten facet myśli i reaguje. Fajni też byli pozostali gracze – Ziutek z lekko panikującym Eddy’m (transformersem), rozmodlony Dębski Moriora („pokój pokojem, przebaczenie przebaczeniem, ale Niemcy to gnidy” haha!). Szkoda, że nie byłem w Waszej grupie (BTW rozbicie komandosów na kilka grup było niezłym pomysłem).

Jeszcze raz podziękowania dla wszystkich zaangażowanych, gratulacje i powodzenia w duchowym następcy sesji: „Do gwiazd”.

Arsene, możesz zdjąć głowę z pieńka. Golenie masz gratis.

PS. A poza tym uważam, że Dębski powinien na koniec tej babie ożenić kosę, bo miał sztylet przy sobie. Nie będzie nam jakaś kosmiczna szmata bohaterów zabijać!
 
__________________
Jestem Polakiem, mam na to papier i cały system zachowań.

Ostatnio edytowane przez JanPolak : 09-07-2011 o 17:37.
JanPolak jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 18-07-2011, 23:58   #3
 
Arsene's Avatar
 
Reputacja: 29 Arsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodze
Dobra, póki mam wenę naskrobię kilka słów na temat tego całego Wunderwaffe.

"Die Wunderwaffe (niem. "cudowna broń") – wyrażenie, które zostało sformułowane przez propagandę hitlerowską w Niemczech w okresie II wojny światowej. Oznaczało zaawansowaną technologicznie tajną broń o wielkiej sile, która będzie w stanie przechylić szalę zwycięstwa na stronę przegrywającej na wszystkich frontach III Rzeszy."

Wikipedia

"Czemu do jasnej cholery dałem Wunderwaffe, a nie Die Wunderwaffe"

Arsene podczas pisania raportu

http://lastinn.info/archiwum-sesji-r...nderwaffe.html


Archiwum LI o tej sesji

Założenia

W założeniu miał być survival horror w klimatach nazi/Wolfenstein, gdzie na plan amunicję i krew wwozi się ciężarówkami. Nie wyszło. Wprawdzie amunicji na ogół nie brakowało, ale którymś razem w drodze między domem, a sklepem zarysowała mi się w głowie fabuła. Na trzy następne kolejki. I tak było. Założenie sesji zmieniło się przynajmniej kilkukrotnie. Ciekawe, czy dało się to mocno odczuć.

Przebieg zdarzeń


Graliśmy trochę ponad pół roku. Napisaliśmy trochę ponad 100 postów. Zaczynaliśmy w 8 osób, skończyliśmy to we czterech.

Na początku gracze zostali rzuceni do niemieckiej... nie, nazistowskiej tajnej bazy na Antarktydzie. Na wstępie któryś z graczy zerwał wiszącą na ścianie swastykę. Nikt nie odważył się zajrzeć w ciemną stronę bazy. Zresztą, sam nie wiem co by się w tedy stało.

W biurze do którego weszli żołnierze znaleziono dwie rzeczy... osoby... rzecz i osobę. Mianowicie przestraszonego szeregowego Niemca i jego przełożonego. Przeszytego drutem kolczastym i przykutego do ściany. Nikt nie odważył się go przeszukać. Gdyby ktoś to zrobił, sesja była by zombie survivalem (i wy mi zarzucacie liniowość i nie dawanie wyboru ?), ale nikt go nie przeszukał, jak już mówiłem. Podczas sprawdzania kieszeni pan SSmann złapał bym przeszukującego i zrobił mu krzywdę drutem. Kolczastym, dla ścisłości.

Następnie walki z nazistami, takie tam, nic ciekawego. Odbijanie naukowców, którzy mieli wodę z mózgów (w tej chwili X9 zaczynał manipulację Niemcami), i coś dziwnego. W bliżej nie wyjaśnionych okolicznościach grupa się rozdzieliła. Niektórzy byli sami w tym samym miejscu, inni trafili zupełnie gdzie indziej.

Każda grupa poszła swoją stroną. Przetrwały dwie. JanPolak i Klamka oraz Morior i Ziutek. Na nich się skupimy.

Jan ułożył plan ucieczki, który konsekwentnie, do końca chciał realizować. Klamka zrezygnował z gry, co uniemożliwiło ucieczkę, bo miałem kogo zabić po drodze. W między czasie grupa Moriora i Ziutka odnalazła głównego winowajcę. X9.

X9 to efekt badań kogoś tam w odległej galaktyce. Coś, o czym ludzie nie mają pojęcia, długo by mówić. W każdym razie uciekł. Nie sam jednak. Jego stwórcy wysłali za nim pewną kobietę, o której nie dowiedziano się zbyt wiele, poza tym, że posłużyła się ludźmi jak marionetkami. Ją znalazła grupa Jana i Klamki. Obie grupy dostały zlecenia na przeciwnych zleceniodawców.

Gracze nie chcieli dokonać wyboru. Mieli zamiar zrobić sobie wyjście torpedami od u-bota. Niestety, wpadł mi po drodze do głowy szatański plan. Kobieta zdolnościami paranormalnymi, które ona i X9 posiadają (blokowali się na wzajem) rozerwała Klamkę na dwie części. Była to podpowiedź ode mnie. Jeżeli zabiją faceta, ona zabije ich. Niestety wybrali, że zabiją właśnie faceta.

Podczas ostatecznej walki Ziutek w Uberpancerzu zabił Jana (X9 rzucił nim telepatycznie), Jan wcisnął zły przycisk i udusił Ziutka (gaz, który mieli zaaplikować do urządzenia trzymającego X9 przy życiu niszczył całą jego technologię, w tym oparty o nią pancerz), a Morior zabił X9.

Kobieta, której nie ograniczał już X9 pojawiła się nagle w całej okazałości. Bez ceregieli posłała Moriora do piachu, przebijając go włócznią (inspiracją do sposobu zabicia była grafika w poście). Tak to się kończy.

Skład osobowy

O tych co zrezygnowali nie będę pisał, bo i po co?

JanPolak. Jego postać Adama Lamberta była niezwykle ciekawą. Świetnie się w nią wczuł, a przynajmniej takie sprawiał wrażenie. Naprawdę dobrze się z nim grało. Często dostępny, piszący dobre posty i tak dalej. Jego postać odegrała ważną rolę, bowiem... zadusił Ziutka pod koniec Polecam.

Ziutek. Postać ciekawa, choć może nie odgrywana jakoś świetnie. Mimo to grało się naprawdę dobrze. W miarę regularne posty, w miarę brak spóźnień, w miarę dobra kooperacja. 4+ w porywach do 5- Postać Edwarda w ostatecznym starciu przygwoździła pancerzem X9 do ziemi co umożliwiło działanie. Stanowczo polecam.

Morior. Kapitan miał chyba słabą psychikę. Takie odniosłem wrażenie W każdym razie mimo iż podczas trwania sesji była to jakby postać drugoplanowa, to pod koniec rozkręcił się i to porządnie. Ostatecznie to on posłał X9 do ziemi. Polecam, ot co.
 
__________________
Także tego
Arsene jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 02:45.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166