Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Toplisty > Raporty z sesji
Zarejestruj się Użytkownicy


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 01-08-2012, 12:03   #1
AJT
 
AJT's Avatar
 
Reputacja: 3248 AJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputację
[WFRP 2ed.] Cz.3 - Burza nad Kreutzhofen

Cz.3 – Burza nad Kreuzhofen

1. Wstęp

Koniec części trzeciej i… nieostatniej. Tym razem sukces naszej dzielnej ekipy. Nasi bohaterowie, wspomożeni ‘świeżą krwią’, zostali wysłani przez Grafitowych do Kreuzhofen, by zaradzić problemowi nieustannych burz. Istniały przypuszczenia, że odpowiedzialnymi za tą sytuację mogą być Krasnoludy Chaosu, gdyż do rąk Grafitowych dostała się moneta z symbolem ich boga, przysłana z Kreuzhofen.


Mimo problemów z forum sesje ukończyliśmy sprawnie. Dużo lepiej niż część druga. Był zastój w trakcie, ale zwalczony; )

W sesji uczestniczyli w kolejności alfabetycznej: Aeshadiv, JanPolak, Kerm, Malahaj, Nefarius, Valtharys. A także Mortarel i Pawelps100, którzy jednak do końca, z różnych przyczyn, nie dotrwali.


2. Wystąpili:

Albert Lynre (Aeshadiv) – zakonnik. Nieustannie zaskakujący swoim indywidualnym podejściem do sprawy. Obecnie musi uważać, by nie wyrosła mu trzecie ręka.

Knut Szłomnik (JanPolak) – żołnierz. Skory do poświęceń dla drużyny. Mocno wierząc w swe umiejętności, wyzwał na walkę Czarnego orka. Poległ, jednak znacznie zwiększył szanse pozostałych.

Detlef von Helbach (Kerm) – szlachcic. Jaskinie nie będą ulubionym miejscem szlachcica. Najdłuższą dysputę urządził z khazadką, później zabitą przez Franca.

Franc Maurer (Malahaj) - żołnierz. Najpierw bije po mordzie, potem pyta. Nie ufał khazadce – zginęła. Nie ufał orkom – potracili głowy.

Brat Otto z Altdorfu - akolta Vereny. Barwny i gadatliwy braciszek. Obecnie posiadacz spaczenia w ramieniu.

Amir z włócznią (Nefarius) – gladiator. Przybysz z Arabii nie podołał, zginął w walce.

Durin Arrakson (Nefarius) - skryba/historyk. Dołączył później, akurat na finałową potyczkę. Swą pomoc w drużynie przypłacił dwoma palcami i innymi ranami. To on zakończył wszystko.

Zybert Munzer (Pawelps100) – uczeń czarodzieja. Nie podołał. Zginął z ręki zielonoskórych.

Zebedeusz Archibald Lienz (Valtharys) – żak. Obudził się w nim strategiczny, pełen pomysłów umysł. Z pewnością, jedna z głównych osób, które przechyliły szalę zwycięstwa i ocalili Kreuzhofen.



3. Przygoda

Przygoda rozpoczęła się w Nuln, gdzie nasi bohaterowie dostali swoje pierwsze zlecenie od Grafitowych. Prawdopodobnym było, że nie będzie ono łatwe, więc do pomocy dostali czworo nowych ‘rekrutów’. Problemem były dziwne zjawiska pogodowe występujące w Kreuzhofen, a podejrzanymi Krasnoludy Chaosu.

Po mniejszych i większych przygodach, czy potyczkach, dotarli na miejsce. Tam rozpytując w okolicy zorientowali się, że problem może znajdować się w pobliskich górach. A szczególnie jednej z nich, gdzie znajdowała się legendarna forteca krasnoludów. Tam też się udali.

Okazało się, że trudna droga do celu nie była największym wyzwaniem. Większym było obozowisko kilkudziesięciu zielonoskórych. Pierwsi, wartownicy, zginęli z rąk naszych bohaterów prędko. Na pozostałych nie ważyli się ruszyć, zapewne by zginęli od razu. Przed wejściem zauważyli nabitą na włócznię głowę. Głowę, która pasowała do rysopisu krasnoluda wyrabiającego złoty medalion w Kreuzhofen.

Następnie odnaleźli kryptę. Kryptę w której była masa ciał khazadów. A przed nią masa ciał orków. Wszyscy zginęli w walce. Przy jednym z ciał krasnoludów znaleźli notatki, opisujące zarówno podróż khazadów, jak i specyfikę tego miejsca. Zrozumieli , że problemem może być kowadło, kowadło ściągające burzę i pioruny.

Ruszyli więc dalej. Na kolejnym poziomie odnaleźli wyrwę, z której widać było obozowisko orków. Spostrzegli także głównego wodza, który na szyi miał ‘świecidełko’, które według zdobytych informacji, mogło powstrzymać szalejącą burzę. Tylko jak zabrać świecidełko wodzowi, otoczonemu bandą orków? Było tam także jeziorko. Jeziorko, które zapewne przez opady za niedługo miało się przelać. Jeziorko, w którym jak się miało okazać za parę chwil, miała zatonąć skaveńska przesyłka spaczenia. Szczuroludzie, w trakcie jednej ze swoich tras natrafili na bohaterów. Zakończyło się to ich śmiercią, a także utratą ładunku. Teraz było jednak wiadome, że czas naglił. Wody z przelewającego się jeziorka, mogły zaraz połączyć się z Runianką. Rzeką, która dopływała do Kreuzhofen, a także stanowiącą dopływ już większej. Kto wie, jakby dawka spaczenia wpłynęła na zamieszkującą dopływy ludność…

Gdy dotarli na szczyt ujrzeli kowadło na własne oczy. Przy nim spoczywało zwęglone ciało khazada. Krasnolud miał na sobie złoty, stopiony medalion. Chwilę się zastanawiali jak zdjąć kowadło z piedestału, jednak szalejąca burza utrudniała wszelkie plany, a uderzające non-stop pioruny, zdecydowanie zniechęcały do wszelkich prób.

Zawrócili więc. Ponownie udali się do krypty, teraz Zebedeusz przy dokładnych oględzinach jednego z ciał wykrył bardzo delikatny puls. Było to ciało khazadzkiej kobiety. Próby ocucenia nie przynosiły efektu, dopiero gdy ją wynieśli z krypty nagle ożyła wykrzykując imię Hashuta. Mimo iż później tłumaczyła się skrupulatnie, że to był tylko okropny sen z jakiego została nagle wybudzona. Mimo iż odpowiadała na każde z pytań nie dali, a szczególnie Franc nie dał, wiary jej słowom. Potraktował kobietę z garłacza, a po krótkiej walce, pozbawił ją życia.

Problemy jednak miały się dopiero zacząć. Trzeba było odzyskać błyskotkę. Zaatakowali pierwszą grupkę przy wejściu do jaskini. Zwyciężyli. Byli już jednak ranni, zmęczeni, a Amir nawet zginął. Nagle ich uszu dobiegły odgłosy strzałów. Część ruszyła na dalszą walkę z orkami, wykorzystując taktykę i magiczne zdolności, co miało być ich przewagą. Albert ruszył sam w stronę strzałów. Magia początkowo zadziałała, wielu zielonoskórych poległo. Jednak, gdy przystąpili do kontrataku ten sam los trafił na Zyberta. Poległ, ich czarodziej poległ.

Albert, który pobiegł w stronę wystrzałów, zauważył czterech szczuroldzi, którzy siali spustoszenie w obozowisku orków, ostrzeliwując je z góry. Postanowił im przerwać zabawę. Zabił jednego, drugiego, jednak dzielna walka się zakończyła. Przewaga przeciwników była zbyt duża. Walczył dzielnie… poległ jak bohater.

Knut, by ocalić grupę rzucił wyzwanie liderowi orków. Wiedział, że będzie to pojedynek na śmierć i na życie. Wiedział, że zwycięstwo może uratować ich, porażka, cóż osłabić. Po niezwykle wyrównanym pojedynku z Czarnym orkiem w końcu padł. Zielonoskórzy wpadli w szał radości. Zbyt wcześnie… Po momencie głowa zwycięzcy leżała już na ziemi, to Franc zdobył kolejne trofeum. Ten ‘niehonorowy’ atak o dziwo zaskoczył przygłupawe orki, padały teraz jeden po drugim. Nawet najsłabszy fizycznie Zebedeusz walczył, starając się ciachać co się da. W końcu poczuli, że mogą wygrać.

Do ostatniej Sali wpadli z przygotowanymi ręcznie wybuchającymi butelkami. Obrzucili nimi ostatnią bandę. Część zginęła od razu, część musiała zostać dobita później. Najważniejsze jednak, że zwyciężyli, pokonali ich… przeżyli!

Teraz zostało tylko odebrać martwemu wodzowi naszyjnik, oraz mieć nadzieję, że rzeczywiście zadziała on przy kowadle. Zadziałał, Durin bez żadnych niespodzianek, zdołał je zrzucić z piedestału… Zza chmur wyszło, jakże oczekiwane, słońce…

Mieli jeszcze tylko uzyskać za swe czyny nagrodę i do Nuln. Tylko jak przekonać, że to właśnie oni są sprawcami powrotu pogody? Że to właśnie oni odegnali burzę. Oni, a nie wielu innych chętnych, którzy tego dnia wcześniej przybyli po nagrodę od wójta. Wszak każdy mógł uważać, że to akurat jego ostatni czyn to zrobił. Wszak też każdy mógł wymyśleć, że to właśnie on…


5. Gracze

Było aktywnie, bez większych przestojów. Nowi współgracze z początku wnieśli wiele świeżości. Ostało ostatecznie tylko dwóch, ale z pewnością ich obecność była widoczna i cenna. W porównaniu do poprzedniczki ta sesja zdecydowanie bardziej, dzięki Wam, żyła. Co do odgrywania kolejny raz bez żadnych zarzutów. Postacie niezwykle barwne! Wciąż polecam; ) I cieszę się, że dalej gramy; )


6. Mistrz Gry

Zaraz ponownie zostanie pewnie oceniony


7. Podsumowanie

Według mnie przygoda się udała. Z pewnością lepiej niż dwójeczka. Był mały przestój, były znowu problemy z komunikacją i ze wspólnym planowaniem, ale cóż, koniec końców, udało się je przezwyciężyć. Mimo tego malutkiego przestoju koniec był aktywny, z pomysłami. Pomysły Valtha takie, na jakie miałem nadzieje, że wpadniecie wcześniej, dzięki czemu pewnie by uniknięto paru PPków.

A PPki w tej sesji latały. Rekord w sesjach prowadzonych przeze mnie na LI. Gratuluję Było o ich stratę łatwo. Ogólnie było ciężko na pewno, przeciwnicy byli silniejsi liczniejsi, ale i … głupsi. Dało się na pewno rozegrać to inaczej i paru PPkom zapobiec. Nie zmienia to faktu, że się Wam udało.

Zielonoskórzy mieli być z założenia głupi, mieli dać się nabierać na Wasze próby (oczywiście po rzutach na Int). Nie było to dawanie Wam forów, gdybyście po prostu wpadli na nich i basta, PPków poszło by jeszcze więcej Bez litości

Jako kolejną sesję wybraliście sobie starcie z nieboszczykami, jakimi i jak… zobaczycie. Były demony, były orkasy, teraz będą trupasy Więc do boju drużyno, zbierać siły i zaczynamy za jakieś trzy tygodnie.
 
AJT jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 01-08-2012, 17:46   #2
 
Nefarius's Avatar
 
Reputacja: 5391 Nefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputację
Nie mam wiele do powiedzenia, bo zbyt krótko grałem. Szkoda Amira, ale nie mogłem się w niego wczuć niestety. Oby z Durinem było inaczej. Sposób prowadzenia przez naszego MG znam dość dobrze i jestem zadowolony, co również tyczy się moich kamratów. Pozdrawiam
 
__________________
A na sektorach, śląski koran, spora sfora fanów śląskiej dumy, znów wszyscy na Ruch katować głosowe struny!
Nefarius jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03-08-2012, 17:40   #3
 
malahaj's Avatar
 
Reputacja: 2199 malahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputację
Sesje oceniam ogólnie na plus. Zdziwił minie trochę sam początek - podróż do miasta, walka ze zwierzoludzmi, itd. W sumie nie powiązane w żaden sposób z wątkiem przygody - ale nie przeszkadzało mi to wcale. Franc przyjemniej miał z kim pogadać przy flaszce, drużyna trochę się poznała.

Sama przygoda, już po jej zakończeniu, wydaje mi się dość prosta, co nie jest wadą. Wręcz przeciwnie, w PBF sprawdza się doskonale. Podobało mi się wykorzystanie mechaniki, walki i reszta. Trochę bałem się, że jak kompleks jaskiń okażę się nieco większy, nie starczy nam zasobów medycznych, aby zwiedzić go za jednym razem. Stąd parcie Franca aby w pewnym momencie wrócić do miasta. Swoją drogą okazał się (jaskinie) całkiem dobrze przemyślany.

Pytanie. Stworzyłeś go sam czy skorzystałeś z jakieś gotowej lokacji/schematu?

Co do fabuły uwagi mam dwie.

Raz, wydaje mi się, ze MG trochę nam pomógł napuszczając szczury na orki. Sam pomysł był dokładnie tym, co powinniśmy zrobić, ale w zasadzie dostaliśmy go na tacy, bo gryzonie wcale nie musiały ich atakować.

Dwa, wydaje mi się, ze trochę zabrakło wielkiego finału. Mogła być nim walka Knuta z orkiem, ale ten nie był przecież właściwym wodzem. Z kolei sam atak na pozostałych zielonych poszedł raczej gładko, nie licząc wypadku Knuta. Choć z drugiej strony był, chyba jako jedyny w miarę dobrze zaplanowany i przeprowadzony.
Nie jest to jakaś wielka wada/minus. Nie w każdej sesji musi wspomniany finał być. Ot tak mała uwaga.

MG

Dobrze wywiązał się ze swojego zadania. Kontaktowy, zaangażowany, itd. Duży plus i polecam wszystkim granie u niego. Jak na moje gusta za dużo było DOCa, ale z przyczyn przenosić/padów forum musiało tak być w pewnym momencie.

AJT faktycznie nie ma kwiecistego, literackiego języka, ale osobiście uważam, że nie musi go mieć. Nie piszemy tu książek Panie i Panowie, tylko gramy. Osobiście w takiej sesji (szybkiej, nastawionej na akcje) wole suchy, ale za to dokładny, szczegółowy opis, niż popisy grafomańskie, po których trudno się połapać, kto gdzie jest i co się właściwie dzieje. (co nie oznacza, że sam ich nie stosuje :P ). Druga sprawą jest czas, poświęcany na pisanie. Z własnego doświadczenia wiem, że dawnymi czasy zdarzało mi się tworzyć teksty, z których sam byłem bardzo zadowolony a i innym miło się je czytało. Tyle, że wtedy miałem mnóstwo czasu aby nad nimi pomyśleć i popracować. Teraz jest inaczej, więc i sesje w mym wykonaniu wyglądają inaczej. Nie wiem na ile taki problem występuje u naszego MG, ale przy szybkim tempie odpisywania, nie należy wymagać od niego i graczy zbyt wiele w tym temacie.

Poza tym daje sporo PDeków, co rozgrzesza go ze wszystkiego

Gracze

Najbardziej w pamięć zapadły mi postacie Knuta (wyrazy uznania dla kolegi. Fajna, charakterystyczna postać) i Amira, dopóki żył. Inni też dawali rade. Z przyjemnością zagram z wami w przyszłości

Ja

Z racji chronicznego braku czasu, nie angażowałem się w te sesje, tak jak mógłbym to zrobić. Stąd posty były jakie były a Franc nie zintegrował się zbytnio z reszta i w niektórych akcjach i ich planowaniu udział brał marginalnie. Mimo to, miło mi się nim gra z chęcią zobaczę jak się rozwinie. O ile przeżyje.

Ocena szkolna za całokształt 4+

Czekam na kontynuacje a skoro znamy już jej klimat, to Franc na początek kupi sobie beczkę wody święconej i zestaw osikowych kołków


P.S.

Cytat:
Potraktował kobietę z garłacza, a po krótkiej walce, pozbawił ją życia.
Bo to zła kobieta była... :P
 
__________________
naturalne jak telekineza.

Ostatnio edytowane przez malahaj : 03-08-2012 o 17:43.
malahaj jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 12-08-2012, 16:16   #4
 
JanPolak's Avatar
 
Reputacja: 49 JanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodze
Sesja była fajna, momentami wręcz super, choć miała parę zgrzytów. Ogólnie oceniam ją pozytywnie. Jednak po takich na przykład Koronach II poprzeczka ustawiona jest wysoko - tym razem jej nie przeskoczyliśmy.

Fabuła
Może opowiem, jak to widziałem po kolei.

Spotykamy się, mamy wieczorek zapoznawczy, wyruszamy w drogę i jest pierwsza walka. Przeciwnie niż malahaj uważam, że była potrzebna, bo pozwalała się rozruszać, dała szansę na współpracę i trochę kostkowania. Rąbanka była, emocje były i było fajnie. To wtedy ustanowiliśmy nowy rekord szybkości rozegrania tury. Bohaterowie mieli okazję się trochę zintegrować i jedziemy dalej.

Docieramy do Kreuzhoffen. W tym momencie jest chwila na zdobywanie informacji i przygotowanie dalszych działań. Tu poszło bardzo dobrze, BG rozeszli się po mieście każdy zajął się jakimś fragmentem przygotowań. W tym momencie miałem wrażenie, że grupa dojrzała do bardziej skomplikowanych, wymagających planowania zadań. Sama późniejsza podróż do twierdzy zajęła już tylko jeden post MG, choć nasze gruntowne przygotowania należy docenić ;)

Potem jesteśmy w twierdzy, walczymy i zwiedzamy według wspólnego planu - jest dobrze. I wtedy, gdy przeszukaliśmy wszystkie pomieszczenia, następuje zawiecha. Szybko odkrywamy wszystkie pomieszczenia i okazuje się, że dalej nic nie wiemy. Trzeba podjąć decyzję, co dalej. Ryzyko jest duże, informacji mało. I przez kilka tygodni stoimy w miejscu, ewentualnie kręcimy się w kółko po paru pomieszczeniach, męczymy jednego NPCa. Tradycyjna blokada decyzyjna. Propozycje planów puszczane mimo uszu, wreszcie trochę darcia szat i histerii ze strony valtharysa i mojej. Po czym postać malahaja prowokuje nieuchronną wielką bitwę.

Potem walka. Jakoś to idzie. Udaje się przepchnąć jakiś plan. W walce pomaga to, że MG bierze nas chwilami na autopilota, a część graczy jest zNPCowana. Pojedynek Knuta z orkiem jest super i najbliżej mu do czegoś w stylu boss fightu (chociaż to był tylko miniboss - fakt, który przed walką mi umknął). Potem jest z górki - ostatni przeciwnicy padają jak muchy, a jedyną przeciwnością, jaką napotkaliśmy był wypadek mojego bohatera (niezdara jedna - rozwijam go i dbam, a on się tak odwdzięcza ;)). Durin wywala kowadło i mamy zwycięstwo.

Przy podziale łupów musimy się dogadać, więc pomińmy go milczeniem. Finałowa scena, w której musimy przekonać wójta, że to nam zawdzięcza, co zawdzięcza, jest bardzo w klimacie Warhammera. Koniec, oklaski kurtyna.

Szukanie dziury w całym
Generalnie, co mi nie pasowało, to ilość elementów i grup, znajdujących się w jednej jaskini. Orki, skaveny, krasnoludy takie, czy siakie - wszystko w czterech pomieszczeniach na krzyż. Tłoczna ta opuszczona twierdza ;). To tego wpadaliśmy na nie kolejno co chwilę. Raczej oczekiwałem większego dungeon crawla z wieloma pomieszczeniami i tak dalej (łojezu, jak ja dawno dungeon crawla nie grałem!).

Fory. Dostaliśmy. A jak MG twierdzi, że nie dawał, to nie ma racji ;). O koncepcję orków można się spierać - według mnie nie są tak głupie, jak według MG. W końcu to rasa wojowników, chyba mogliby skojarzyć, że mają trzykrotną przewagę liczebną i, zamiast latać jak poparzeni, po prostu nas rozdeptać. Podobnie gobliny w sesji pełniły wyłącznie funkcję statystów - a gdyby każdy z nich rzucił choć jedną włócznię, bylibyśmy ugotowani. Natomiast to jest kwestia koncepcji - jeśli dla MG zielonoskórzy dają się tak łatwo podejść (i uczciwie zawalali testy Int) - to nie będę drążył tematu.

Natomiast skaveni pojawiający się deus ex machina i znikający, gdy przestaną być potrzebni, to były fory :)

Do tego dość widoczna była dla mnie odmiana stylu walk w momencie, gdy MG włączał autopilota. Gdy rozgrywaliśmy bitwy normalnie, były one wyzwaniem, przeciwnicy byli równorzędni - to było dark fantasy. Natomiast we fragmentach streszczanych przez MG to był heroic - szliśmy przez wraże szeregi jak przez masło. Dla mnie to był zgrzyt, bo takie zmiany skali trudności utrudniają ocenę własnych szans (następnym razem jak rzucimy się na 30 chłopa też możemy oczekiwać autopilota? ;)).

Co mi się w fabule nie podobało, to cała kwestia zastanawiania się, czy krasnoludy są krasnoludami chaosu, czy nie są. Dla mnie, orientującego się w świecie Warhammera, różnice są oczywiste. Krasnoludy to kultura nordycka, krasnoludy chaosu - semicka. Ślepy by odróżnił :). Natomiast mój bohater nie miał zielonego pojęcia o krasnoludach, więc musiałem zrezygnować z korzystania z własnej wiedzy. W każdym razie problem wydał mi się dość dziwny.

Jeszcze taki techniczny szczegół. Na początku w jaskiniach musieliśmy używać źródeł światła, a potem już nikt o tym nie pamiętał.

Z ilości dziur w całym, które znalazłem łatwo zauważyć, że scenariusz (w sensie stawiane przed graczami problemy, przedstawiony świat, sens opowiedzianej historii itp.) raczej mi nie podszedł. Natomiast tu wyszedł plus grania mechanicznego - znalazłem sobie niszę - czyli ryzyko związane z walkami, więc i tak bawiłem się dobrze.

Mechanika
Gramy z mechaniką, to działa i jest fajne. Nie podobało mi się natomiast, że MG wprowadzał house rules (autorska tabela trafień krytycznych, krytyczny pech w testach, upuszczanie broni, inne działanie mikstur leczących) bez zapowiedzi. Ja do tej kampanii nauczyłem się mechaniki WFRP 2ed., więc dziwiłem się, że coś działa inaczej niż w podręczniku. Ale to nie jest problem spędzający mi sen z powiek ;), więc na przyszłość przechodzę nad nim do porządku dziennego.

Na pewno fajne w tej sesji było to, że wysokiemu poziomowi trudności odpowiadały duże nagrody. Bo trudno było, ale drużyna się obłowiła. Choć w tym tempie po następnej przygodzie Grafitowi będą szukać nowych najemników, no ale ryzyko zawodowe ;)

Google Drive vel Doc
Za dużo go było. Niestety, taka konieczność przy padach forum. Fragmenty rozgrywane tylko w GD robiły się nieczytelne, do tego objawiło się typowe dla GD przeciąganie podejmowania decyzji. Obyśmy nie musieli znów tam przenosić sesji.

MG
Kolejnych litrów wazeliny nie będę rozchlapywał ;). Wszystko, co pisałem o AJT-cie w poprzednich raportach podtrzymuję. Pozostaje moim ulubionym prowadzącym tutaj.

Drużyna
Trzeci raz mamy do czynienia z grupą indywidualistów połączonych zadaniem. Współdziałać zaczęliśmy dopiero, gdy nie było innej możliwości.

Z grupy bardzo na plus wybili się nowi gracze: malahaj (niesamowita aktywność i klimatyczna postać - łatwo było ją przegiąć, ale moim zdaniem nie przegiąłeś), Mortarel (dialogi! miejmy nadzieję, że wróci) i Nefarius (Amir to był fajny gość, Durina jeszcze nie wyczułem).

Koniec
Jeśli w raporcie wychodzę na zrzędę, to pomyślcie, że umieszczam i tak ocenzurowaną wersję ;). Generalnie w sesji nie podszedł mi scenariusz (mały i napchany postaciami loch, dziwne problemy do rozwiązania), ale zrównoważyły go super prowadzenie i emocje związane z turlanymi walkami.

W każdym razie sesję uważam za udaną i czekam na kolejną część kampanii.
 
__________________
Jestem Polakiem, mam na to papier i cały system zachowań.
JanPolak jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 13-08-2012, 10:25   #5
Banned
 
Reputacja: 0 valtharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputację
Jako że Malahaj mnie popędził to też się wypowiem. Krótko i zwięźle. Może najpierw zażalenia i uwagi a potem przyjdą te fajniejsze sprawy :P

Sesja: AJT jak prowadzi każdy wie. Osobiście wolę te sesje, które dzieją się w mieście, wsiach i trzeba myśleć. Bitka to nie dla mnie i tu druga uwaga; Panowie !!!!żeby żak miał mówić co robić, jak robić bo czasem czułem się jak Sun Tzu.
Kerm liczyłem i nadal liczę że nasz zorganizujesz bardziej i że nie będziesz trzymał się w cieniu licząc na przeżycie.
Jesteśmy totalnie nie zorganizowani, a przecież na Koronach współpraca wychodzi o niebo lepiej.
Co do sił wroga: mnie to przeraziło, na szczęście daliśmy radę. Czy GM pomagał czy też nie, to cóż mogę powiedzieć; szczęście sprzyja odważnym
Mechanika: nienawidzę jej więc dziękuje po raz kolejny że GM bierze to na siebie.
Plusy: MG który zawsze ma czas, nawet jak nie ma to znajdzie go.
Pomysł sesji: dość ciekawy, szczególnie motyw z kowadłem no i Khazadka
Nowi: Malahaj, gdyby Zebedeusz lubił ludzi to by się z Tobą napił
Nefarius: Khazad za krótko grał żeby oceniać ale jak znam Ciebie to będzie fajnie

Nota końcowa: 4+
 
valtharys jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 13-08-2012, 16:01   #6
 
JanPolak's Avatar
 
Reputacja: 49 JanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodzeJanPolak jest na bardzo dobrej drodze
To jest już trzeci z kolei raport, w którym narzekamy na brak zgrania drużyny. Czy więc zaczniemy czwartą sesję znów oczekując, że jakoś to będzie i że nagle zapałamy do siebie braterską miłością i zakrzykniemy "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego"? Czy w końcu zaakceptujemy, jak jest, i zagramy bez musu współdziałania? Czy może ja się nie znam i w czwartej części Zebi pójdzie na wódkę z Franzem, Detlef przyjmie Knuta do rodu, a Albert zastanowi się dwa razy przed podjęciem decyzji "współpraca z drużyną, czy efektowne samobójstwo"? Te niepokojące pytania stawiają mi dęba włosy w nosie :/
 
__________________
Jestem Polakiem, mam na to papier i cały system zachowań.
JanPolak jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14-08-2012, 00:12   #7
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 12825 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Zgranie? Zgodna współpraca?? W tej drużynie???
Toż to marzenia ściętej głowy. Wszak to same indywidua, tfu, indywidualności Każdy sobie rzepkę skrobie (z małymi wyjątkami, gdy okoliczności nas przymuszają).
A "Korony" nie mają z tym nic wspólnego - to nie zależy od graczy, tylko od postaci

Na temat sesji rozwodzić się nie będę (i tak nigdy tego nie robię). Bawiłem się nieźle (a o to przecież w tym wszystkim chodzi) - widocznie więcej było plusów niż minusów
 
Kerm jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14-08-2012, 01:00   #8
 
malahaj's Avatar
 
Reputacja: 2199 malahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputację
Ekipa nie musi pałać do siebie braterską miłością, aby współpracować. Potrzeba do tego jednej z dwóch rzeczy:

- Sytuacji zero jedynkowej - współpraca albo śmierć. Jeśli wyjdzie śmierć, trudno, ryzyko zawodowe.
- Potrzebny jest ktoś, kto weźmie resztę za ryja i poustawia po kątach. Wykonalne, ba, sam lubiłem czasami się tak bawić, ale tutaj nie mam czasu a innych chętnych brak.

Teoretycznie, możliwe jest też odgórne wyznaczenie wodza, przez MG (- To jest sierżant Sztos i od dziś wami dowodzi. -), tyle, że to baaardzo ryzykowne i najczęściej się nie udaje. Co więcej, w razie nieobecności takiego gracza, reszta leży i kwiczy.

Osobiście uważam, że ten bark zgrania jest całkiem na miejscu. Bo niby gdzie i kiedy ta ekipa miał się zgrać? Toż to zgraja praktycznie obcych sobie osób, połączonych przez los. Zgrania nie będzie, bo nie ma prawa być. No chyba, ze nasza dzielna ekipa siadzie sobie w knajpie i ustali przy browcu, kto teraz dowodzi, albo przynajmniej, kto za co odpowiada i reszta ma go słuchać. Tyle, ze ja raczej tego nie widzę. Ba, w żadnej sesji tego nie widziałem, wiec chyba i my nie będziemy odstawać.

Taki Franc jest żołnierzem, wiec w teorii słuchanie oficerów ma we krwi, ale w tej ekipie nikt mu na takiego nie wygląda, nikt też nie zdobył jego szacunku na tyle, aby z miejsca go takim uznał.

Cytat:
Na temat sesji rozwodzić się nie będę (i tak nigdy tego nie robię).
Czemu? Toż to najlepsze info zwrotne jakie MG może dostać a posiadanie przez niego takiej informacji, jest w jak najlepszym interesie graczy.

Cytat:
że umieszczam i tak ocenzurowaną wersję .
A można dostać te nie ocenzurowaną, na PRVa chociaż?
 
__________________
naturalne jak telekineza.

Ostatnio edytowane przez malahaj : 14-08-2012 o 01:03.
malahaj jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14-08-2012, 12:06   #9
 
Nefarius's Avatar
 
Reputacja: 5391 Nefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputację
Durin może wziąć odpowiedzialność za grupę ale to dopiero kiedy mu zaufają i będą za niego pewni. Krasnoludzki charakter, niezłomność a do tego krasnoludzkie słowo honoru. Z tym, że nie wiem czy ktoś chciałby słuchać kogoś kto w walce jest przynajmniej średniakiem.
 
__________________
A na sektorach, śląski koran, spora sfora fanów śląskiej dumy, znów wszyscy na Ruch katować głosowe struny!
Nefarius jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14-08-2012, 12:09   #10
Banned
 
Reputacja: 0 valtharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputację
Cytat:
Napisał JanPolak Zobacz post
Czy może ja się nie znam i w czwartej części Zebi pójdzie na wódkę z Franzem, Detlef przyjmie Knuta do rodu, a Albert zastanowi się dwa razy przed podjęciem decyzji "współpraca z drużyną, czy efektowne samobójstwo"? Te niepokojące pytania stawiają mi dęba włosy w nosie :/
Zebi idzie z Franzem na wódkę więc. Może da przykład. Mam tylko nadzieję że ktoś pozbiera zwłoki, bo żak pijany to martwy żak
 
valtharys jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 13:30.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164