Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Toplisty > Raporty z sesji
Zarejestruj się Użytkownicy


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 12-05-2014, 19:41   #1
 
valtharys's Avatar
 
Reputacja: 2801 valtharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputację
[Warhammer II ed] Złoto dla naiwnych

A więc było to tak

Jakiś rok temu założyłem moją drugą sesję. Sesja do tej pory ma trzy rozdziały i w ciągu miesiąca ruszy część czwarta. Niezniechęcony moją małą klęską przy pierwszej sesji, trwam w tym dalej, bogatyszy o jakieś wnioski. Trochę graczy się przewinęło, ale o nich będzie poniżej, a teraz...

W poprzednich odcinkach...

Sesja dzieje się na ziemiach Księstw Granicznych, gdzie każdy może, jeśli ma kasę, odpowiednio wielkie jaja i porządną grupę wsparcia, wykroić sobie kawałek własnej ziemi. I tak zwabieni złotem i nowymi możliwościami gracze przybywają do małej osady, na spotkanie z jednym z Baronów. Już na samym początku, gdy siedzą sobie w karczmie i patrzą na siebie spod byka, okazuje się, że wioska stała się celem ataku hobosów. W końcu, co lepiej łączy, jak nie wspólne niebezpieczeństwo, przelana krew i takie tam… Bez większych trudów gracze radzą sobie z tym zadaniem, a i osobliwy Baron, zwany przeze mnie Słodkim Grubaskiem przybywa.

Pierwsze zadanie jest proste, jak drut. Kopalnia, ludzie poznikali, pierwsza ekipa nie wróciła, a kochany Grubasek chce wiedzieć kto mu bruździ na jego ziemi. Oczywiście słona nagroda i 88 dziewic czekać będzie na tych, którzy się sprawdzą. W kopalni zastają ciszę, pustkę i armię nieumarłych. Po większych przejściach udało się ją oczyścić oraz odkryć wielkie drzwi. Jak się okazało, by je otworzyć, potrzebne były dwa klucze, a wskazówki, jak je otworzyć gracze zawinęli, co by bystry wzrok zleceniodawcy na nie nie padł. I tu pojawiła się pierwsza spina, ale o tym potem.

Z braku dziewic na stanie nasz wielkoduszny Baron postanowił zlecić naszej dzielnej ekipie kolejne zadanie. Otóż została porwana pewna dama i trzeba było ją uratować z opresji. Gracze dość szybko dostają się w miejsce przetrzymywania dziewoi i mają opracować plan jej odbicia. Dałem graczom dość duże możliwości, bowiem stwierdziłem - jeśli plan będzie dobry i z sensem, nie będzie czystej mechaniki. I się zaczęło...jak by zrobić takie coś na żywo, to nie wiem, czy krew by się nie polała. “Suma sumarum” udało się im osiągnąć kompromis i odbić dziewuchę.

Baron ucieszył się jak małe dziecko z zabawki i zatrudnił na stałe całą kompanię. Ich kolejną misją było udanie się do pewnej górskiej strażnicy. Tam, mieli dowiedzieć się, co się stało z poprzednią grupą oraz, gdyby orki postanowiły wpaść tam z wizytą, mieli je powstrzymać. Gdy tam przybyli, uprzednio dostając lekki łomot od orków, zobaczyli, że tylko jeden ze strażników przeżył. Bredził coś o damie w czerwieni, i że tam zło i takie tam. Pomijając cudowne złamanie nogi, jakie Vanadu zapewnił swojej postaci, zgubienie owego strażnika i śmierć niektórych graczy, ta część mi się najbardziej podobała. Poddałem graczom różnym testom, gdzie musieli dokonać pewnych wyborów. Jedni przeszli, inni nie, jedni podążają dalej swoją ścieżką, a inni obrali zupełnie nową. W momencie, gdy tworzę ten raport, drużyna praktycznie jest na samym końcu swojej trzeciej przygody.

Wkrótce rusza część czwarta.., .którą jak plotki głoszą sfinansuje Warner Bros..a gracze staną na przeciwko, jakże od dawna zapowiadanego i wyczekiwanego...smoka

W rolach głównych i pobocznych


Aeshadiv - dołączył 08.07.2013 i napisał dwa posty. Potem nie miał czasu grać. Osobiście zawiodłem się i nie polecam (i tak, to nie pierwszy taki numer, jaki mi ten gracz zrobił).

AJT - uwielbiam z nim grać, a to była nasza N-ta wspólna sesja. Co mogę powiedzieć o Dirku? Ciekawa postać, dobrze odgrywana, zgodnie z historią, założeniami i profesją. Niesforny i trochę tajemniczy. Pełen pomysłów, które czasem mnie przerażały, lecz zawsze były kreatywne i ciekawe. Dodatkowym autem tego gracza była punktualność i dotrzymywanie terminów. Czemu było, bowiem AJT niestety znikł pewnego dnia i słuch o nim zaginął.

Asderuki - elfka o wdzięcznym imieniu Youviel. Początek był słaby. Zamiast elfką, grała partnerką Wolfa, dopiero potem się rozkręciła. A jak się rozkręciła, to nie żałuję, że zgodziłem się na wąskodupca w drużynie. Posty na czas w 99%, ciekawe i im dłużej gra, tym bardziej czuć od niej elfa. Mogę polecić i liczę, że będzie dalej trzymać poziom (jak nie to kalmar się pojawi). Wielki plus za pomoc w przerabianiu fotek.

Cranmer - niziołek. Postać ciekawa, śmieszna, lecz gracz zrezygnował więc postanowiłem go ugotować. Trochę go było za mało, czasem niewidoczna. Odpuścił z powodów osobistych.

Jaracz - znam tego gracza bardzo długo, grałem z nim na innym forum, więc co nieco o nim wiem. Wolf, postać która w założeniu miała dowodzić bandą najemników, wyszła totalnie nijaka. Coś tam próbował przewodzić, wydawać rozkazy, lecz bez większego entuzjamu, siły przebicia. Nie przemawia do mnie ”że nie chcieli się słuchać”, bo wynikało to w dużej mierze z tego, że posty, deklaracje, decyzje były na tzw ostatnią chwilę. Może przyczyną jest to, że Wolf jest po prostu szary. Plusem jest to, że potrafi kombinować, knuć jakby to zrobić, by zarobić i się nie narobić. Patrząc na nasze wspólne, wcześniejsze sesje i to, że wiem jakim potencjałem ten gracz dysponuje, powiem brutalnie - słabo Jaracz. Stać Cię na więcej.

Kerm - gdy przyjmowałem Kerma do sesji pomyślałem “no gracz z mega doświadczeniem, ile punktów reputacji, gość który ukończył więcej sesji, niż mam miesięcy stażu na tym forum. Super”. Choć Kerm zawsze odpisuje na czas, to niestety… Łowca nagród i w dodatku szlachcic, pozwalający lać się po mordzie prostej babie z plebsu (bez obrazy Zombiana), nie podejmujący ryzyka, albo konkretnego działania, bo może zginąć, albo zostać ranny, sprawiły, że nasze wizje łowcy nagród, człowieka ze szlachetnym rodowodem są zgoła odmienne. Największy minus jednak jest za tekst “Nie wiem/ Nie mam pomysłu. Zabij mnie więc”. Zbyt ostrożny, zachowawczy w swoich działaniach, jak na tego typu profesję. Patrząc na Lotara przypomina mi się jeden z gości z Mummii
https://www.youtube.com/watch?v=rxZc0tyTqEg

Kset/Eliasz - również grał za krótko, ale.. postać fajna, dynamiczna i z tym czymś, co każdy MG może polubić. Gracz odgrywający postać w pełni. Aż szkoda, ...że macki chaosu go pochłonęły i szkoda, że nie miał czasu, by zagłębić się w odmęty sesji na dłużej.

Stalowy - kolejny krasnolud w tej drużynie. Stalowy choć czasem przewidywalny, to jednak odgrywa swoją postać do końca. Khazad z krwi i kości. Czuć na milę, kim ten gracz gra i jakby nie miało to się dla niego zakończyć, to odegra swoją rolę do końca. Za to spory plus. Pomocny w tłumaczeniu mi pewnych zawiłości, za co dziękuję. Czasem kuleje z terminowością, na szczęście nie powtarza się to zbyt nagminnie.

Szarlej - grał krótko, lecz postać była ciekawa i dobrze odgrywana. Szkoda, że musiał zrezygnować.

Vanadu - postać z mega potencjałem, choć nie do końca wykorzystanym. Sioban...szlachcic. Miał cel, miał wizje i je powoli realizował. Przegrał niestety sam z sobą. Posty ciekawe, choć z czasem trzeba się o nie upominać, a tego nie lubię. Malutki minusik za to, że w pewnym momencie Vanu zatracił gdzieś to poczucie swojego pochodzenia. Na szczęście odnalazł je i dalej miałem przyjemność prowadzić sesję szlachcicowi z krwi i kości.

Vix/Sverm - kolejny krasnolud z krwi i kości. Helva znałem z poprzedniej części, więc miałem świadomość czego się spodziewać. Terminowy, posty długie niczym opis rosnącego drzewka przez Tolkienia, ale nie zanudzające. Pod koniec trzeciego aktu wstąpił na mroczna ścieżkę, czym totalnie mnie zaskoczył (zbierałem szczękę z podłogi przez godzinę). Minus jeden: czasem za bardzo idzie, jako gracz, w zaparte, co czasem prowadzi do długich dyskusji między graczami, które przechodzą w lekką kłótnie. Polecam każdemu MG, który lubi graczy wnoszących dużo od siebie. Szkoda, że musiał zrezygnować po 3 części z powodu zawalenia pracą. Jak zechcesz wrócić, to wal śmiało. Dziękuje też za pomoc przy akcie trzecim, gdzie podzieliłeś się ze mną swoją bogatą wiedzą.

Zombiana - no i została mi na koniec, nasz kochany truposz. Kurde...miał być fanatyk i był fanatyk. Posty na czas, pełne ciekawych opisów, przeżyć i co najważniejsze, jak trzeba dać w mordę, to na Laurę można liczyć. Czasem widzi heretyków tam, gdzie nie trzeba, ale cóż - choroby psychicznie Zombie zbiera garściami. Za co jeszcze plus: jeśli wie, że nie zdąży daje wcześniej informacje.

I teraz parę słów o:

MG
- nie będę sam siebie oceniał. Niech zrobią to gracze i tyle. Sesja trwa rok, więc chyba nie jest źle...i pamiętajcie drodzy gracze: idzie część czwarta, więc migusiem mi tu pochlebne opinie wrzucać

A poważnie, niech się leją gromy z nieba, bo może dzięki temu ulepszę sesję, przez co stanie się jeszcze bardziej ciekawa i interesująca dla was Graczy. Krytyka, nie powiem, że mile widziana, ale zostanie przyjęta na klatę.


Link do sesji: http://lastinn.info/sesje-rpg-warham...-naiwnych.html

Ps. Przepraszam że tak skrótowo opisałem fabułę, ale to ponad rok grania i ciężko było tak ładnie wszystko streścić.
 
__________________
Dzięki za 7 lat wspólnej zabawy:-)
valtharys jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 12-05-2014, 22:30   #2
Szpieg Reptilian
 
Zombianna's Avatar
 
Reputacja: 38919 Zombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputację
Do “Złota dla naiwnych” mam wyjątkowy sentyment. Była to tak naprawdę pierwsza sesja, w której wzięłam udział, a która nie upadła po dwóch postach mg/dwóch miesiącach. Rok temu, z małym hakiem, Valtharys postanowił dać szansę świeżakowi z oszałamiającą reputacją wysokości bodajże czterech punktów i pomógł rozwinąć grafomańskie skrzydła, ku uciesze/rozpaczy co poniektórych

Valtharys to mg:

1.Rzetelny: zawsze przerażająco punktualny z odpisami. Jedynie wojna atomowa, bądź pobyt w szpitalu mogą go opóźnić. W takich wypadkach zawsze poinformuje wcześniej, przeprosi i powie co jest przyczyną owego poślizgu. Nigdy nie zostawił graczy zawieszonych w próżni, bez jakiejkolwiek możliwości kontaktu z nim. Trzyma rękę na pulsie nawet z okopów i pod ogniem wroga
2. Konkretny: jak mu się coś nie podoba to wali prosto z mostu nie bawiąc się w podchody i słodzenie. Jeżeli jest powód do ochrzanu - ochrzani, jeżeli się już zdąży zrobić coś dobrze - pochwali.
3. Elastyczny: jakkolwiek to nie brzmi. Potrafi dopasować się do graczy, ich pomysłów i sugestii. Jeżeli myślenie drużyny, jej działania, wychodzą poza “schemat przygotowanej historii” dostosowuje się. Nigdy nie stwierdził “nie możecie tego zrobić, bo nie ma tego w scenariuszu”. Jak grupa chciała pogadać i ogólnie się zintegrować to dał możliwość, oraz czas potrzebny na stworzenie kilometrów doca, sojuszy, zabawy w pionie i w poziomie, oraz co tam tylko sobie graczy wymyślili.
4. Przygotowany: zawsze wie co odpisać, jak zareagować na działania graczy. Widać, że wkłada w prowadzenie dużo serca. Jego odpowiedzi mają sens, ciąg wydarzeń trzyma się kupy. Nic nie wyskakiwało nagle z przysłowiowych czterech liter. Akcja-reakcja i walka z konsekwencjami naszych własnych czynów, oraz typowe dla realiów świata smaczki.
5. Ze sporym dystansem do siebie: można bez problemu wyłożyć mu to, co wg nas, zgrzyta w sesji, a on przyjmie tą informację i poprawi się od następnego posta. Nigdy się nie focha, gdy mu się wbija szpile...w dobrej wierze i z czystymi intencjami oczywiście
6. Wymagający:
wymaga wiele zarówno od siebie, jak i graczy. Przede wszystkim ogrywania postaci, wczucia się w jej charakter, trzymania się terminów i rzetelności w postowaniu. Do sesji bardzo się przykłada i nie lubi jak się go olewa, no ale bądźmy szczerzy - kto lubi? Złotu poświęcił mnóstwo czasu, dręcząc naszych bg w google docu, przez pw, gg i wieloma innymi ścieżkami komunikacji
7. Pomysłowy: oj potrafił zaskoczyć. Co ja tu będę pisać - wystarczy poczytać sesje.
8. Wyrozumiały: taki no ten no...ludzki (już wiem, że mnie zje kalmar za zniszczenie jego skrzętnie budowanego wizerunku ale trudno ). Ogarnia, że gracz też człowiek. Różnie się mu w życiu układa i potrafi zrozumieć, że są rzeczy ważniejsze niż forum. Jeśli widzi, że graczowi zależy i się stara, to idzie na rękę i kombinuje tak, by było dobrze i wygodnie. Nie spisał Laury na straty, mimo dość paskudnej sytuacji, która wyłączyła mnie z życia na dobre pół roku. Nie przejmował się tym, że leżałam kwicząc na podłodze, tylko kopał uparcie i gonił do roboty. Dał szansę na kontynuowanie zabawy i pomagał gdy było trzeba. Nie jestem idealnym graczem, pomimo miłych słów które o mnie napisał, a za które bardzo dziękuję. Za to kopanie też - czasem trzeba.

Na koniec słów kilka o jego słabych stronach. Rok to szmat czasu - można sobie wyrobić o kimś zdanie. Valtharys, już Ci to pisałam, ale niech będzie. Napiszę jeszcze raz.
Poświęcaj waść więcej uwagi opisom, bo czasem musiałam zapychać Ci skrzynkę wiadomościami, żeby się dowiedzieć o ważnych szczegółach otoczenia. Sytuacje sporadyczne, ale się zdarzały. To tak naprawdę jedyne zastrzeżenie z mojej strony. Nie uniemożliwiało to w żaden sposób rozgrywki, ani jej nie opóźniało - zawsze szybko odpowiadasz na zadane pytania, ale można tego uniknąć po prostu opisując wszystko od razu. Nie mówię tu o wynikach przeszukiwania kieszeni trupa, które to przeszukiwanie wypada zadeklarować. Wyjaśnię na przykładzie tosta z masłem.
Jest tost z masłem - to wiemy od razu.
Czy jest przypalony i jak grubo posmarowany - czasem ( z naciskiem na to czasem) tego brakowało. Dokładniejszego opisu.

Tak ogólnie było miło, fajnie i przyjemnie. Jak najbardziej zgłaszam chęć kontynuowania przygody, zjedzenia przez smoka...czy co tam będzie w akcie czwartym.
Masz mój korbacz!
 
__________________
A God Damn Rat Pack

"I am the bad one, distant and cruel one.
I am the dream that, keeps you running down."
Zombianna jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 13-05-2014, 00:00   #3
VIX
 
VIX's Avatar
 
Reputacja: 194 VIX ma w sobie cośVIX ma w sobie cośVIX ma w sobie cośVIX ma w sobie cośVIX ma w sobie cośVIX ma w sobie cośVIX ma w sobie cośVIX ma w sobie cośVIX ma w sobie cośVIX ma w sobie cośVIX ma w sobie coś
Złoto dla naiwnych to jedna z najfajniejszych sesji mających swe miejsce na LI, więc zanim przystąpiłem do rekrutacji, tak by znaleźć się w drugim, a później w trzecim rozdziale owej niesamowitej opowieści, sprawdziłem jak to MG Valtharys tu sobie, na forum pisze. Tak też kolejno trafiłem na sesje doskonałych MG, takich jak AJT'a czy Campo Viejo. Oczywiście jest wielu świetnych MG na Lastinn'ie, ale w dziale Warhammera, z tego co widzę panuje sześciu czy siedmiu doświadczonych mistrzów gry, trzech z nich już wspomniałem, dodałbym jeszcze do nich Bielona, Xepera, Malahaja, Thadeusa... z tymi trzema ostatnimi nie dane było mi jeszcze zagrać, ale wszystko przed nami. Tak czy siak, tym sposobem trafiłem na Złoto dla naiwnych Valtharysa, i nie zawiodłem się ani na jotę. Reputacja Valtharysa nie jest przesadzona i z czystym sumieniem dodałem go na szczyt listy dla najlepszych MG walczących Młotem. Przygoda Valtha okazała się bardzo ciekawa i co ważne, bardzo grywalna.

Ogrom interakcji z otaczającym światem, niemalże zupełny brak granic w podejmowaniu decyzji... krócej, zupełna wolność wyboru, na tyle na ile to możliwe w PBF'ach. Jak dla mnie to bardzo dużo. Przygoda/MG nie nagrodzili zbytnio ni złotem ni doświadczeniem, ale to świetnie... kolejna rzecz która przypadła mi do gustu. Uwielbiam kiedy moje postacie awansują bardzo powoli, a trudy życia codziennego rosną do wymiarów które powodują że trzeba ścierać się z nimi jak z behemotem. Wielowątkowość w przygodzie również jest jej ogromnym atutem... co jednak ważne tutaj to to że aby nie pogubić końców tych wątków i zapleść je jak trzeba w krasnoludzki warkocz... to mogłoby to być trudnym zadaniem dla niedoświadczonych graczy. Wiadomo, wielka swoboda dobra jedynie jest dla tych którzy wiedzą co z nią robić. Szczęście jednak że trafiłem na doborowy skład graczy - choć były wyjątki jasna sprawa, ale na te MG nie miał już wpływu, bo jak sam Valtharys wyżej wspomniał, ja należę do bardzo wojowniczej kasty i dodam że dziecinady i głupoty nie znoszę, dlatego u mnie słowo cięte i szybkie, podobnie jak piącha

AJT, Kset/Eliasz, Kerm... o tych panach nic pisał nie będę bo każdy kto na LI w Warhammera gra ten ich zna i wie jak grają, jeśli zacznę się o nich rozpisywać w samych superlatywach to wyjdzie na to że słodzę... więc nic nie napiszę . Co do ich postaci to powiem że postawa Fernando ( Eliasz ), doświadczonego najemnika zapadnie mojemu Helvgrimowi na długo w pamięci, bardzo zdecydowany człowiek z wolą przetrwania, to była lekcja której mój bohater nigdy nie zapomni. Poczciwy Dirk ( AJT ) jak na włóczęgę z odległych krain przystało, z ostrzem nie pchał się do walki, zatem odgrywanie tej postaci wyszło AJT'owi świetnie. Dociekliwa szara eminencja naszej grupy w Złocie dla naiwnych... tak nazwałbym Lotara w tej przygodnie i choć wiem że może postać Kerma nie przypadła wielu osobom do gustu to ja osobiście lubiłem ją. Facet miał wolę przetrwania i jego decyzje dalekie były od sztampowego bohaterstwa, które jest tam przecież powszechne w Wojennym Młocie. Mnie się to podobało bo było stosunkowo realne, a to cenię sobie w grze najbardziej, by rozgrywka była możliwe jak najbliższa rzeczywistości. Lotar wszedł do gry najemnikiem i był najbliższy tej profesji, i taki pozostał do końca, co miało swój ogromny urok, w mojej skromnej opinii.

Co do Bernarda ( Cranmer ) powiem że nie dane nam było na dłużej związać się przyjaźnią w przygodzie, a szkoda bo różnie mogło być, jednak czułem że postać halfińskiego kucharza nie była na miejscu w tej sesji. Kiedy zaś akcja rozkręciła się na mocno przesiąkniętą krwią i do tego moja postać wciąż podsycała ten bitewny żar, to Bernard stał się trochę nie na miejscu i dało się to wyczuć. Sam jestem przeciwnikiem ''postaci nie na miejscu'' i nie odnajduje nigdy kucharzy czy pismaków jako postaci dobrych na wojenny szlak, tym bardziej że okazują się być albo tchórzami, albo postaciami z przerośniętym ego i mając 120 cm zgrywają na szampierzy i fechtmistrzów. Balans to bardzo ważna sprawa i nie każdy potrafi go zachować. Cranmer robił to całkiem nieźle, ale nadszedł moment że przestało być to zabawne, ten zwiewny humor halfinga, a to dlatego że sesja nabrała poważnego charakteru, wiązało się tak z wejściem moim do gry i połączeniem sił z Galvinem, z powrotem Fernando i przemianą wewnętrzną Laury i Siobana, którzy odegrali to doskonale, choć i tak wyczułem że Vanadu nie wykorzystał wszystkich opcji danych mu przez Valtharysa, a tych była masa.

Galvin piwowar grany przez Stalowego tak jak ja, przemykał przez karty sesji khazadem co mu się chwali ponad wszystko. Gra Galvina bardzo mi się podobała, za wcześnie może na opinie/notkę na profilu ale powiem że doskonale zbalansowana postać... najemnik który wie na czym polega jego praca, ale ponieważ również jest świadom tego jak kończy się jego rodzaj kariery w większości wypadków, to jest oszczędny w wywijaniu ostrzem. Postać bardzo na miejscu i dobrze odgrywana. Miała swoje przełomowe momenty, postać ruszała do walki tylko wtedy kiedy musiała, za każdym razem z bardzo dobrą oceną sytuacji i nigdy nie na hurra, dawało to poczucie tego że Galvin chce przeżyć. To akurat było podobne również u Wolfa, co podobało mi się niezmiernie, dystans do walki i przywiązanie do żywota. Galvin na koniec pokazał kły i słał celne ciosy, a uchodził trochę na pacyfistę... to doskonale odzwierciedliło zachowanie spokojnego krasnoluda postawionego w sytuacji bez wyjścia. Laura ( Zombianna ) zrobiła postać świetną jak zwykle i jej gra była na najwyższych poziomach, przez całą opowieść, jednak słodził jej nie będę za bardzo, bo Zombi przyzwyczaiła już nas do tego że pisze świetnie, utrzymuje doskonały poziom stylistyczny i jej pisane słowa sa pełne emocji i przemyśleń, ale nie są tak głębokie by nudziły. Zombi przekazywała esencję i wlewała w sesję hektolitry dobrej gry. Jak zwykle grało mi się z nią super i tej jej ''pazur'', nie tylko jako postaci Laury, ale samej operatorki fanatycznej kobiety, jest niezwykle atrakcyjny i posty tej wspaniałej dziewczyny czyta się jednym tchem. Zombi zasługuje na jakąś nagrodę w tej materii, i nie tam jakieś LI pierdy w stylu wklejonego w profil forumowy narysowanego smoka czy złotego kielicha, tylko poważną nagrodę, kasę albo kryształowy puchar z dedykacją Świetna robota Zombi.

Dzika karta drużyny, Sioban. Powiem tak. Postać bardzo ciekawa i historie opowiadane przez Siobana wciągnęły mnie jako gracza bez reszty. Tak bardzo że aż chciałem grać w sesję które by mówiły o losach Siobana, chciałem nawet to zaproponować Vanadu który odgrywał Siobana albo Valthowi by poprowadził ów sesję. Tak jednak się ne stanie bo Sioban pozostał tylko kopczykiem kości w tej sesji, ale postać bardzo fajna. Tak jak wyżej wspominałem, wydaje mi się że Vanadu nie wykorzystał potęgi jaka drzemała w jego herosie. Zrobił doskonałą kreacje szlachcica na wojennej ścieżce ( i to innego niż ci kórych zwykle widzimy w sesjach ) i po prostu Sioban był barwną postacią. Szkoda że skończył jak skończył i szkoda że Vanadu poświęcił pewnie szlachciurę dla innych projektów... jeśli to dla gry w Sadze to spoko Vanu, nie mam ci tego za złe

Postacie Youviel i Wofla. Napisze o nich razem, jedno po drugim, bo odgrywali oni pewien rodzaj związku w grze, to co napisze będzie też proste i ogólne bo tej dwójki po prostu nie znam, są to gracze dla mnie nowi, a los chciał że nie mieliśmy okazji by pogadać ni na czacie czy prywatnie na docu. ( zresztą, ja aż do tak towarzyskich to nie należę ) Co do Wolfa i gracza który sterował jego ruchami to mam sporo do powiedzenia.

Wolf - tu się zawiodłem, bo zdawało mi się ze facet ma potencjał, ale odpuścił, stracił chęć lub werwę, może to moja wina, może nie - tego nie wiem. Miał być przywódca grupy a wyszedł ot taki sobie najemnik jakich są tony. Postać bez kolorytu, bez polotu, i choć słowa postaci były przyjmowane, rozumiane, to brak charakteru w Wolfa dało się wyczuć na kilometr. Brak dowódczej żyłki spowodował że postać Wolfa została zdominowana przez silniejsze charakterem postacie, w tym głównie moją. Gdy wchodziłem do gry, MG rzucił pytanie kto będzie dowódcą, wtedy Jaracz/Wolf zakrzyknął pierwszy i wziął to na siebie, nie miałem nic przeciwko jako ''nowy'' bo myślałem że skoro ktoś pierwszy się przed szereg wyrwał to wie co i jak robić, ale tak niestety nie było ( Asderuki też bardzo nalegała by to postać Jaracza była przywódcą ). Wolf został dowódcą graczy/postaci silniejszych charakterem od siebie, dowodzenie było starszliwe i tylko fakt że większość graczy przymknęła na to oko, to jakoś gra szła dalej, a jak już dowodzenie totalnie się zawaliło to Jaracz stwierdził że nie bardzo wie co robić dalej skoro nikt się nie słucha i wtedy każdy zaczął działać na własną rękę. Później stała się rzecz najgorsza. Ponieważ trzon dowodzenia przestał całkowicie działać to Jaracz stwierdził że ''on nie jest już dowódcą'', stało się to nawet nie wiem kiedy, po prostu taka była decyzja gracza, bo jako dowódca nie radził sobie z podwładnymi, nikt nie robił oczywiście graczowi czy postaci dowódcy pod górkę, jedynie komander nie miał tego tonu, tego akcentu i konkretnego, betonowego głosu by rozkazywać innym. Gracz odrobinę odrealniony.. a ja, no cóż, pozwoliłbym by ktoś mnie lub mojej postaci mówił co ma robić, ale to musi być ktoś nie tylko musi mieć większą wiedzę od mojej/postaci, ale i twarde jaja, bez tego ani rusz. By dowodzić to trzeba wiedzieć jak to robić, tego nie zastąpi żaden współczynnik mechaniczny w grze. Dodam że trudno ocenić Wolfa w jakiś inny sposób, bo postać była tak szara że, wiem to jako fakt, zniknęła gdzieś w sesji, stała się częścią tła... a szkoda bo z rozdziału pierwszego widziałem że Wolf jakoś tam działał nawet. By zdobyć posłuch w wojsku wystarczy mieć wyższą szarżę, natomiast by zdobyć posłuch wśród najemników, wolnych strzelców, z których każdy to swego rodzaju bandzior i twardziel, to trzeba mieć coś więcej niż chęci do dowodzenia. Jaracz miał tylko chęci niestety i choć raport ten jest moją oceną to wiem że nie tylko było to moje zdanie. W grze szybko moja postać poczęła wytyczać ścieżkę dla grupy i choć inni gracze przyjmowali to zwyczajnie, to postać Jaracza jak i sam gracz, mieli z tym już problem.

Warto bym wspomniał że moja postać jak i ja sam zaznaczyłem na początku rozdziału drugiego, a nawet wstawiłem się za Wolfem by był dowódcą skoro już chciał, jak zresztą można przeczytać w sesji - że jeśli Wolf się sprawdzi jako lider to Helvgrim ( moja postać ) będzie go z chęcią słuchał, ale jeśli nawali to moja postać poderżnie mu nawet gardło za błędne decyzje. Myślę że potrzeba nie byle kogo by rozkazywać krasnoludowi berserkerowi zrobiłem uczciwie, poczekałem, obserwowałem, dałem mu szansę... oceniłem i stwierdziłem że Wolf nie ma pewności siebie i nie może decydować o życiu i przyszłości Helvgrima, dlatego wziąłem sprawy w swoje ręce. Może przesadzam, może narzucam zbytnią dozę realności do gry, no ale już tak mam... lubię by gra była mocna, ale gdy tylko dostrzegłem baśniową postawę pewnych sytuacji to sam popłynąłem w stronę baśni, tak dla checy, pomyślałem - a czemu by nie, jak innym się udały takie cuda to i mnie muszą Jaracz był niestety oporny na wszelkie sugestie z mojej strony i pewnie uważał każdą moją uwagę i radę jako atak na osobę dowódcy lub jego samego, przez to dochodziło do częstych kłótni. Na każde moje zdanie było 5 zdań Jaracza, a na te kolejnych 10 moich i tak bez końca. Szkoda że gracz nigdy nie przyjął do wiadomości że ''coś robi źle'' po prostu za każdym razem miał coś do dodania, coś do wytłumaczenia, a koniec wyglądał zawsze tak samo ''przenieśmy tę sprawę na priva'' kiedy ja właśnie publicznie chciałem porozmawiać o problemach a nie na privie sobie pogdakać W sumie może nie ma co dochodzić dlaczego było właśnie tak a nie inaczej, ale powiem że zawiodłem się, a postać najemnika Wolfa w pierwszych dwóch postach zapowiadała się konkretnie, później wyszło inaczej, bywa. Przykro mi to pisać ale Jaracz nastawiony jest na grę w stylu ''jesteśmy drużyną to się wzajemnie słuchamy i się lubimy itd. '', ja jestem przeciwnikiem takiej gry, dla mnie takie drużyny są nierealne i bezbarwne, lubię jak są różnice zdań, gorączkowe rozmowy między postaciami, jak sobie ktoś da po mordzie, jak się miejsca w drużynie klarują - wtedy jest bardzo realistycznie, szczególnie miedzy najemnikami. W sesjach zawsze widzimy grupy najemników w których dochodzi do bójek, walk na noże, siłowania na rękę, kłótni o łupy, itd. i ja lubię by drużyny najmniecze w których ja jestem były podobne, realne. Bardzo nie lubię jak drużyna zgrywa na wojskowe posłuszeństwo i cel ma tak bardzo wspólny że o niczym innym nie mówi, o niczym innym nie myśli, nie kłóci się, tylko napiera do celu jak roboty, zgodnie i układnie. To by był dobry sposób ale dla drużyny która robi już 10-tą misję i gra 20-tą sesję, ma dograne działania i zachowania, ale w drużynie która zna się tydzień to wszystko napięte być powinno jak barania torba, wtedy jest real. Co do postowania - spodziewałbym się że jako dowódca ( przez większość gry ) Jaracz będzie dawał posty jako pierwszy lub drugi, ale nie, dawał za to nagminnie posty jako ostatni lub przedostatni. Ja rozumiem że każdy ma swoje sprawy i życie i czasu brak, znam to z autopsji, ale jak ktoś dowodzi to bierze na siebie odpowiedzialność za innych i musi być gotów do pewnych poświęceń. Gra wyglądała czasem tak że czekając kilka dni, trzeba było budować posty w sposób by nie wejść w paradę postowi Jaracza, bo być może dowódca ma jakiś pomysł no i głupio wybiegać przed szereg, to było uciążliwe. Przynajmniej ja to tak odbierałem. Później, jak już przestałem się tym przejmować, to zacząłem pisać po swojemu i wtedy okazało się że Jaraczowi to nie na rękę bo on miał inne plany i że ja i moja postać nie wspópracujemy. Dam przykład prosty - jest prawo i lewo, musimy wybrać... zatem czekamy na post dowódcy, niech on zadecyduje, czas mija a głosu dowódcy nie ma, no to co robić, albo kombinować i opisywać przemyślenia i otoczenie, jak to robiliśmy przez większość czasu, albo podjąć jakąś decyzję. Jak za długo czekaliśmy bezczynnie to MG popychał do działania, a mnie dwa razy prosić nie trzeba... MG mówi - VIX rusz to, to VIX rozrusza jak trza Jednak jak się ruszyło na przykład w lewo, to później dowódca ( Wolf/Jaracz ) miał problem z tym że się nie słuchamy, nie czekamy, sami podejmujemy decyzję, a w szczególności oczywiście ja No ale tak to jest, ktoś decyzję musi podjąć skoro nikt inny się nie kwapi, padło na mnie, a zatem i masa gówna na mnie za to spadła, ale jak to ja... olewam to i dalej robię swoje. Pozytwy Wolfa - chęć życia, brak dziwacznego bohaterstwa i tyle, bo po prostu więcej Wolfa w grze nie widziałem powiedzieć można. Poważnie żałuję że nie poznaliśmy postaci Wolfa, oczywiście nie było to obowiązkowe, ale inni gracze ciągle coś o swoich postaciach ''sprzedawali'', a to że piwowar ojciec i receptura zacna na browara, a to że rodzinny zamek spalony, a to że w klasztorze się było i widziało to i owo... ciągle coś było, a od Wolfa nic! i dlatego zmieszał się z tłem. Wystarczy pomyśleć o tym że nawet teraz wiem jak wyglądała Laura, jaki kolor płaszcza miał Sioban, jak cuchnął Dirk czy jak zaplecioną brodę miał Galvin, a Wolf? Nawet nie wiem jak wyglądał, a należę do bardzo spostrzegawczych. Ergo, albo Jaracz się nie przyłożył do gry tym razem, albo powinien znacznie ją podciągnąć... zresztą, kto na forum w WH tutaj gra to mnie i moją opinię zna i wie że głupot nigdy nie smaruję. Ot, napisałem jak było i przyznam że Jaraczowi gry nie ułatwiałem, ale nie ze złośliwości ale dlatego że od dowódcy wymagam więcej niż od innych. Kropka.

Youviel za to... i tu mała niespodzianka bo uważam że Youviel ( Asderuki ) zagrała najlepiej z nas wszystkich choć nie wiem czy było to z jej strony zamierzone. Jej wyobcowanie, podejście do pewnych spraw, wewnętrzna walka z elfią nienawiścią do ludzi w owych czasach i pradawną miłością jaką ta rasa czuła w stosunku do synów i córek Sigmara setki lat wcześniej, to było świetne. Tak gra Asderuki jak osadzenie bohaterki Youviel w świecie Młota, wyszło świetnie. Jak dla mnie super. As ma podejście konkretne i podobało mi sie to, jej bohaterka nie zastanawiała się nad rzeczami prostymi tak jak my nie zastanawiamy się nad tym którą dziurą zjada się kanapkę. Taka solidność i wyniosłość zarazem stworzyła z Youviel postać moim zdaniem najlepszą w tej sesji.

Kilka osób pokazało bardzo realistyczne podejście do nierealnej gry... dla mnie była to więc bomba! W pozytywnym sensie oczywiście . Mój bohater się nie nudził i wciąż był czymś fizycznie zajęty... domyślać się tylko mogę jak musiało to wkurzać MG Podczas przygody tylko traciłem: punkty żywotności, punkty przeznaczenia, pieniądze, przedmioty i wszystko inne, ale co najważniejsze, wszystko to na własne życzenie. Najlepsze w tym wszystkim było to że życzenia te Valtharys spełniał idealnie. Grałem krasnoludem o berserkerskich zapędach, członkiem klanu z północnych gór, religijnym i opanowanym na swój sposób, wewnętrznie... jednak wciąż myślącym o honorze i zemście... typowym podręcznikowym khazadem, kimś kogo uważam za nierealnego krasnoluda. Prawdziwego członka górskiego ludu zagrał Stalowy, ja natomiast zagrałem prawdziwego krasnoluda, jednak prawdziwego na miarę północnych, ośnieżonych twierdz. Kogoś kto całe życie był karmiony historyjkami, baśniami, ludowymi wierzeniami, kultowymi rytuałami, dziedzictwem ojców... z ludzmi z Imperium nie miał prawie nic wspólnego przez całe swe dotychczasowe życie. Dopiero we wsi Faulgmiere zaczął rozumować jak działa cesarstwo Karla Franza i ludzie w nim zamieszkujący. Jak sprawy honoru mają się do rzeczywistości, jaką wartość ma słowo i dziedzictwo wśród Imperialnych obywateli. To była bardzo pouczająca przygoda dla Helvgrima, a nauczycielami byli mieszkańcy Księstw Granicznych... członkowie drużyny byli dla Helva kimś na kształt punktów zaczepienia. Galvin pokazał kiedy przestać być khazadem a zacząć być krasnoludem...niby to samo prawda, ale nie dla dawi. Galvin to taki trochę Imperialny krasnolud, żyje i chce żyć, nie rzuca swego życia na ostrza mieczy bez sensu i wie doskonale jak przetrwać w świecie ludzi, profesjonalista w każdym calu. Sioban to człowiek ludu, zna swą wartość i nie udaje nikogo innego, jest szczery i wierny, cień szansy dla ludzi z cesarstwa, którzy głównie są zakłamani i zdradliwi. Lotar... najemnik który robi to co musi, ale kiedy to robi to daje z siebie wszystko. Trzeba jednak wiedzieć co się robi i zachować zimną krew, do końca, tak jak Laura. Youviel cóż... Youviel to elfia samica, a tych ścieżek Helvgrim nie pojmuje... to i dobrze, bo żaden szanujący się krasnolud elfami się nie interesuje i nie para

Baron Ludwig Pazziano, Merccucio, Thorn i jego grupa, ludność Falcano ( postacie prowadzone przez Valtharysa ) pokazały że granica między dobrem a złem jest czasem tak cienka że prawie niewidoczna, że to co wydaje się prawdą często jest iluzją i że walczyć należy do końca, nawet o przegraną sprawę.

Podsumowując. Przygoda do Warhammera bardzo dobra, a poprowadzona przez Valtharysa stała się doskonałą. Detale, tempo gry, możliwość współkreacji świata. Szczerze, nie sposób się przyczepić do niczego. To co Valth obiecał to zrobił i to się liczy. To czy nam się podobało czy nie to już zależy tylko od nas samych. Mnie się podobało bardzo.

Cytat:
Napisał Jaracz
W kwestii gry dołączył do nas berserker, który najpierw działa, a potem... no właśnie nie wiem co potem, bo za każdym razem widać było ten sam schemat działania.
Edit: Cóż, musiałem zrobić edit'a bo przeczytałem poniższe słowa Jaracza na temat mojej postaci i tylko chciałem dodać te kilka słów. Grałem berserkerem, każdy z nas wie co to za rodzaj postaci, a kto nie wie ten niech sobie rzuci ten termin w google. Jak na berserkera przystało, postępuje się zgodnie z charakterem, wolą, dziką furią, a nie wedle skomplikowanego pomyślunku. Wpierw działanie, później płacz, zgodnie z tym jak pokazały nam to karty historii w przypadku tych dzikich wojowników. Berserkerem kieruje instynkt walki, bitewny szał, często wzmagany działaniem ziół i grzybów halucynogennych i tym się on różni od reszty, zatem powyższe/poniższe słowa Jaracza choć być może na celu miały zdyskredytowanie mojej postaci lub mojej gry to wyszły mu zupełnie na opak Dzięki Jaracz, pisząc że moja postać najpierw działała, a potem... napisałeś tym samym że udała mi się doskonale gra berserkerem. Wydaje mi się po twoich słowach że spodziewałeś że zagram berserkerem myślicielem lub taktykiem, no ale to by chyba była metagra wtedy, prawda? Zagrałem postacią taką jaką chciałem zagrać, a takiej też w drużynie brakowało, czyli najpierw w mordę a później na spytki... tak miało być i tak było, bo gdybym chciał zagrać kimś kto najpierw planuje szczegółowo wszystko to bym nie grał nordlandzkim berserkerem, mam rację? Dzięki raz jeszcze za dobre słowo więc. Aha, i może warto bym dodał. Zadaj sobie pytanie Jaracz, po co ja się w ogóle zjawiłem w sesji? Rzucę podpowiedź. Dlatego że dużo było gadek, gdybania, obchodzenia tematu, a mało działania, bardzo mało. Resztę sobie możesz już dopisać sam.
 

Ostatnio edytowane przez VIX : 16-05-2014 o 04:12.
VIX jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14-05-2014, 22:46   #4
 
Jaracz's Avatar
 
Reputacja: 1739 Jaracz ma wspaniałą przyszłośćJaracz ma wspaniałą przyszłośćJaracz ma wspaniałą przyszłośćJaracz ma wspaniałą przyszłośćJaracz ma wspaniałą przyszłośćJaracz ma wspaniałą przyszłośćJaracz ma wspaniałą przyszłośćJaracz ma wspaniałą przyszłośćJaracz ma wspaniałą przyszłośćJaracz ma wspaniałą przyszłośćJaracz ma wspaniałą przyszłość
Raport... zwykle nie wystawiam ocen tak na forum publicznym, ale tutaj na LI jest to chyba na porządku dziennym, więc spróbuję pójść w ślad za lokalną tradycją

Może najpierw zacznę od przygody, jako rdzenia tej maszynerii.
Strona fabularna: Przygoda jest dobra. Zamysł ciekawy, ciekawe też motywy wypełniające tenże zamysł. Opisywane zdarzenia potrafią zainteresować i wciągnąć gracza do mrocznego świata. Spotykani NPC oraz wrogowie są zaś mocno osadzeni w tymże świecie, barwni oraz niemal namacalni (wyjątek stanowi Kalmar, ale on pełni rolę niewidzialnego, acz nieuniknionego zła ).

Strona techniczna: Osobiście wolę kampanie wielowątkowe, ale zakładałem tym razem liniowość i kino drogi - nie zawiodłem się. Niestety nawet pomimo założeń dostrzegłem pewne rysy w strukturze przygody. Całą sesję widzę w dwóch częściach - Przed twierdzą i po twierdzy. Przed twierdzą mieliśmy dosłownie kino, ale z trochę pozrywaną kliszą - brakowało niekiedy wypełnienia pomiędzy kolejnymi scenami. Natomiast twierdza jest o wiele lepszą częścią, w której MG wreszcie pokazał że ma coś więcej w zanadrzu. Może to kwestia zwiedzania budowli, ale dzięki możliwości wybierania kierunku zwiedzania, turysta, znaczy ja, poczułem się swobodniej, lepiej i zdecydowanie miałem wrażenie że trzymam los postaci w swoich rękach - choćby miałoby to być "prawo" lub "lewo" na korytarzu.

Tyle o sesji, czas przejść do MG.
Valtha znam długo i miałem okazję u niego grać. Nie chcę jednak aby komentarz przeszedł przez pryzmat znajomości, więc ograniczę się do tej sesji. Co mnie urzekło w jego sposobie prowadzenia to przede wszystkim regularność. Post za postem bez zwłoki i w terminie. Z katowskim mieczem czyhał na głowy tych co się ociągali ze swoim odpisem i za to mu jestem wdzięczny, bo mam z tym wciąż problemy na PBF.
Druga rzecz to dobre opisy. Warstwa językowa stoi na solidnym poziomie, ale styl pisania narratora jest mieszany - nie wiem czy to miało być zamierzone, czy wyszło przypadkiem.
Trzecia rzecz którą warto wypunktować to dostępność. Z Valthem zawsze można się dogadać. Zawsze można go jakoś kiedyś tam złapać. Jest otwarty na pytania i chętnie udziela odpowiedzi.

To mniej więcej tyle, jeśli chodzi o przygodę, sesję i MG. Pora na graczy i postacie, ale ograniczę się do tych co dotrwali do końca (lub prawie, jak w przypadku Vanadu/Siobana).

Zombianna/Laura - Ogromny plus za postać fanatyczki. Muszę przyznać MG rację, że z czasem zeszło z niej trochę spodziewanego oddania wierze, ale zrzucam to na karb metamorfozy pod wpływem kolejnych wydarzeń i spotkanych osób. Bądź co bądź droga kształtuje charakter, a nie charakter drogę. Opisy solidne, obszerne i ciekawe. Warstwa językowa takoż samo. Dlatego też nie rozdrabniając się za całokształt jeden wielki plus.

Stalowy/Galvin - Tego pana również znam już kawałek czasu i wiem doskonale, że jak chcę krasnoluda na sesji, to właśnie w jego kierunku zwracam spojrzenie. Czasem mam wrażenie że gdyby mógł, to by wprowadził książki o khazadach do polskiego szkolnictwa. Najpierw zaś by je sam spisał. Plus za klimat postaci. Widzę też ogromny progres z każdą kolejną sesją, w której przychodzi mi grać obok tego jegomościa.

Kerm/Lotar - Jedna z najmocniej stąpających postaci na tej sesji. Widział mi się jako maruda, ale maruda o dużej woli przetrwania. Dobrze odegrał najemnika. W istocie, szlachectwa po nim nie było widać, ale historii jego nie znam, ani założeń charakteru, więc tego oceniać nie zamierzam.

Vanadu/Sioban - Z tego pana ziało szlachectwem. Nie arystokratyczną butą i dworskim usposobieniem, ale właśnie takim szlachcicem, który nie boi się ruszyć w bój, ani na objazd swoich ziem. Ciekawie odegrana postać, ale tylko do twierdzy. Potem wyraźny spadek formy.

VIX/Helvgrim - Z początku widziałem w jego krasnoludzie ciekawą postać. Zawsze mnie interesowała interpretacja na temat krasnoluda z Norski. Muszę przyznać że się zawiodłem (co jak widzę, jest uczuciem odwzajemnionym). Pomijam tu fakt paru dyskusji jakie miałem z graczem, którymi zostawił po sobie w moim odczuciu zdecydowanie złe wrażenie. W kwestii gry dołączył do nas berserker, który najpierw działa, a potem... no właśnie nie wiem co potem, bo za każdym razem widać było ten sam schemat działania. Z każdym kolejnym wydarzeniem, którym Helvgrim budował niechęć u mnie, utwierdzałem się w przekonaniu, że przy odpowiednim momencie sesji, trzeba tą znajomość zakończyć. Z tego co widzę, wyjdzie to w sposób... powiedzmy naturalny. Co mogę dobrego powiedzieć o tym graczu? Solidne posty. Długie (czasami za długie) i dające rewelacyjny wgląd w to z jaką postacią mamy do czynienia.

Asderuki/Youviel - Jej też nie ominie ocena. Asd mnie pozytywnie zaskoczyła swoim występem na tej sesji. Wiem bowiem, że miała z początku problemy z PBF - zarówno od strony technicznej, jak i złapania bakcyla. Były chwile, gdy musiałem ją nakłaniać do gry. Nie dość że się w sesję wciągnęła bardziej niż ja, to jeszcze pokazała ciekawy obraz elfki. Z postu na post widać też progres w warstwie językowej. Jeszcze trochę pracy przed nią, ale kierunek jest dobry.

PS: Dzięki wam wszystkim za grę - tym żywym, jak i nieżywym Czekam na następną część.
 

Ostatnio edytowane przez Jaracz : 20-05-2014 o 09:07.
Jaracz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 26-05-2014, 19:00   #5
 
Stalowy's Avatar
 
Reputacja: 8731 Stalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputację
Chciałbym bardzo podziękować MG i wszystkim współgraczom za wspólną zabawę. Ta część była bardzo dobra i muszę powiedzieć, że choć miałem poślizgi czasowe i miewałem spadki chęci do pisania to wyczekiwałem każdego kolejnego odpisu i tego "co będzie dalej?".

Była walka, było główkowanie, były dylematy, były spory. Wszystko czego potrzeba, aby czerpało się przyjemność z gry.

Pewnie ktoś spyta, co tak krótko? Ano krótko bo głębszych przemyśleń i bardziej szczegółowych nie mam. Przemyśleń na temat postaci też. Jedni grali lepiej, inni gorzej i niekiedy poziom się zmieniał. Jedne koncepcje okazały się też bardziej udane inne mniej.

Jedno mogę powiedzieć na pewno. Sesja ma tendencję wzrostową i warto było się na nią zapisać. Nie mogę się doczekać kolejnej części.
 
Stalowy jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 30-05-2014, 21:17   #6
 
vanadu's Avatar
 
Reputacja: 115 vanadu wkrótce będzie znanyvanadu wkrótce będzie znanyvanadu wkrótce będzie znanyvanadu wkrótce będzie znanyvanadu wkrótce będzie znanyvanadu wkrótce będzie znanyvanadu wkrótce będzie znanyvanadu wkrótce będzie znanyvanadu wkrótce będzie znanyvanadu wkrótce będzie znanyvanadu wkrótce będzie znany
Wybaczcie że tak późno i niezbyt długo ale mam leki tak zwany zapieprz a i myśli ciężko sformułować.

Sesja od początku bardzo udana i na bardzo dobrym poziomie.
Chwilami miałem pewne trudności, zwłaszcza na początku na nawyknięcie do grania szlachcicem a nade wszystko do grania szlachciem wśród pospólstwa, plebsu i hołoty której wychłostać nie można za bezczelność:P Bo ale co poradzić. Miałem parę słabszych momentów, wiem o tym, ale wydaje mi się że wszystko szło dobrze. Może zanim przejdę do uwag postaciologicznych, małe wyjaśnienie się wam należy, Sioban nie rzucił się na miecz bo chciałem odejść czy coś – mam pewien specyficzny sposób traktowania moich postaci. Tworzę je i odgrywam za wszelką cenę, takimi jak je zaplanowałem. Sioban miał być honorowym, godnym i tak dalej. Jako że po drodze parę większych dryfów moralnych mu wyszło, uznałem że to dobry moment na tej postaci odkupienie. Wolałbym grać nią nadal no ale cóż, zdarza się.

Może wykorzystam rozpiskę Valtha.

Aeshadiv – szczerze powiem nie pamiętam jego postaci w tym momencie. Totalnie i zupełnie nie pamiętam.

AJT – zawsze na poziomie, zawsze ciekawie. Może jego postać nie wydawała mi się tym razem bardzo widoczna ale solidna i ciekawa.

Asderuki – też krótko. Gram w rpg już dłuższy czas. Na początku nie zachwyciła mnie twoja postać, lecz później, uważam że to chyba najlepiej zagrana elfka/elf z jakim się spotkałem. A widziałem ich sporo.

Cranmer - niziołek. Niestety odpadł szybko i trochę trudno mi się wypowiedzieć. Szkoda, że tak mało niziołków na świecie…

Jaracz – Wolf…co by rzec…muszę przyznać że główny rywal o kontrolę nad oddziałem Siobana był dość cichy i niepozorny. To była/jest fajna postać, acz zdecydowanie mało widoczna na pierwszym planie w pewnych momentach. Bardzo skonsolidowana, bardzo według mnie, konsekwentnie grana a to jeden z największych plusów jakie można przyznać.

Kerm – postać ostrożna ale wdg mnie solidna, doskonały przykład postaci co ma przetrwać, sądzę że przemyślawszy to, zgodzę się z opinią Vixa.

Kset/Eliasz – Fernando – gracz wielce solidny,z niejednej sesji znany. Szkoda że tak krótko z nami pozostał, to mogło być bardzo ciekawe.

Stalowy – co mam o tobie Stalowy mój drogi powiedzieć. Krasnolud. Solidny, ciekawie stworzony i odegrany krasnolud z krwi, kości i piwa. Byłeś świetny, co ja ci tu będę smęcił.

Szarlej – chyba jakiś leśnik, łucznik coś takiego to był?

Vix/Sverm – co ja ci tu słodzić będę. Świetny gracz, z ogromną wiedzą i oddaniem. Faktycznie chwilami dysputant ostry na naszym docu szkoda że wypadłeś, naprawdę szkoda.

Zombiana – eh, no co ja mam powiedzieć. Dzięki po prostu, interakcje Laury z Siobanem były świetne i dodawały tym postaciom szczyptę solidnej przyprawy.

MG – chwilami się nadmiernie wkurzałeś, ale…jeden z lepszych mg na forum w mojej opinii. Solidny, konkretny i z pomysłami. Bardzo ciekawa kampania, bardzo przemyślane otoczenie. Po prostu bardzo dobra sesja.


Cóż jeszcze, wielkie dzięki za wszystko, to była fajna gra i fajna interakcja.
Ps: złamał Sioban nogę bo byłem tak zmęczony że nie doczytałem paru rzeczy, mea culpa, mea bardzo culpa:P
 
vanadu jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 01-06-2014, 23:29   #7
 
Asderuki's Avatar
 
Reputacja: 8076 Asderuki ma wspaniałą reputacjęAsderuki ma wspaniałą reputacjęAsderuki ma wspaniałą reputacjęAsderuki ma wspaniałą reputacjęAsderuki ma wspaniałą reputacjęAsderuki ma wspaniałą reputacjęAsderuki ma wspaniałą reputacjęAsderuki ma wspaniałą reputacjęAsderuki ma wspaniałą reputacjęAsderuki ma wspaniałą reputacjęAsderuki ma wspaniałą reputację
Chyba nie mogę dłużej zwlekać. Wszyscy co dożyli/dotrwali już swoje napisali. Od razu przeproszę za drętwość tekstu, ale co się do niego zabierałam to wszelka wena mnie opuszczała. Zgodnie z propozycją MG - po prostu wypunktuje.

MG
1. Dotrzymuje terminów.
2. Kontaktowy.
3. Pisze ciekawe opisy i tworzy ciekawe postacie.
4. Czasami za mało, a czasami aż nazbyt konsekwentny w działaniach.

Sesja
1. Początek jak dla mnie zbyt liniowy.
2. Twierdza jest najciekawszą częścią.

Gracze

Aeshadiv - po prawdzie nie pamiętam i nie przekopię całej sesji by znaleźć.
"Zostałam oświecona i już pamiętam, że łucznik ludzki zainteresował elfkę... i nie zdążyć niczego więcej zrobić."

AJT/Dirk - pozytywny szaleniec, szkoda, że znikł. Naprawdę miałam nadzieję, że kiedyś go spotkamy albo jego truchło.

Asderuki - jestem zaskoczona pamiętając oskarżenia o mało "elfiej" elfce w moim kierunku. Cóż chyba mogę się tylko cieszyć, dziękuję

Cranmer - znam również poza forum. Żałuje, że nie pociągnął dalej. Przyznam, że mógł być odrobinę zbyt radosny jeśli idzie o klimat sesji no ale to niziołek.

Jaracz - znam koncept postaci od podszewki i widzę jak ciężko go przekazać PBF. Mimo wszystko uważam, że można by było go lepiej przedstawić. Trudno jednak walczyć o przywództwo kiedy najgłośniejsi go nie chcą. Cóż... jak do tej pory w kluczowych momentach jego przewidywania się sprawdzały.

Kerm/Lotar - ostatnimi czasy przez swoje narzekania bardziej mi przypominał gwardzistę pilnującego wejścia w mieście niż łowcę nagród. Jednak koleś żyje i ma się dobrze pomimo kłód jakie dostaje pod nogi. Gwardzista już by umarł.

Kset/Eliasz/ Fernando - światełko drużyny podobnie jak niziołek. Szkoda, że umarł śmiercią naturalną toporem przez łeb.

Stalowy/Galvin - zapewne świetny krasnolud, sugerując się wypowiedziami innych. Mi jednak zabrakło rzemieślnika i piwowara, który ustąpił khazadzkiemu mędrcowi i znawcy kultury oraz historii.

Szarlej - "Tutaj również zostałam oświecona (dzięki ci Jaracz). Najemnik, co się nie chciał pchać do jaskini. Za szybko umarł, a szkoda."

Vanadu - Miał lepsze i gorsze momenty. Jako gracz najgłośniej się sprzeciwiał jakiemukolwiek dowództwu, jako postać również (co tu się dziwić). Trochę zdziwiłam się kiedy szlachcic postanowił związać się z fanatyczką. Jak to się mówi serce nie sługa.

Vix/Sverm - Wiązałam pewne nadzieje z jego postacią, ale szybko zostały rozwiane. Po dłuższej obserwacji postać która zaprzecza sama sobie. Najpierw twierdzi, że będzie się słuchać, zaraz potem łamie pierwszy rozkaz jaki dostał. Skacze do studni rzucając linę reszcie, wykazując przy tym ogromne zaufanie dla nich i wkrótce potem chce wszystkich zabić bo oglądają tajemnice rasowe.

Zombiana/Laura - Jej historia mnie zaciekawiła i aż żałuję, że nic wcześniej nie udało się odkryć. Zdecydowanie postać nabrała w moich oczach kolorytu (którego i tak już sporo miała) po jej wizji. Choć jej fanatyzm znikł gdzieś w między czasie węszę, że odrodzi się na nowo wraz z nową wiarą

Zakończenie
Ze zniecierpliwieniem czekam dalszej części sesji i nowych graczy.
 
Asderuki jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 24-06-2014, 16:06   #8
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 27721 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Coś, czego szczerze nie lubię - ocenianie sesji, mistrza gry, graczy i ich postaci. Po to gram, żeby się bawić, a nie zastanawiać, co mi się w sesji nie podobało.

Inni już stworzyli kilka stron wypowiedzi na temat sesji jako takiej, postaci wszelakich itd. i sądzę, że to w zupełności wszystkim wystarczy.

Nie narzekam ani na sesję, ani na MG, ani na innych graczy.
Gram i mam zamiar grać dalej (jeśli Lotar przeżyje). I to chyba jest najważniejsze
 
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 12:01.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166