Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Toplisty > Raporty z sesji
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz fora jako przeczytane


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 18-03-2016, 20:43   #21
 
Komtur's Avatar
 
Reputacja: 15448 Komtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputację
Cytat:
Sesja, o której piszę, to "Bestia z Ostarmak", do której raport jest w tym dziale.
Jestem żywym uczestnikiem tej sesji i potwierdzam była świetna. Wykorzystałem scenariusz z pewnymi uproszczeniami, ze względu na młody wiek graczy, w sesji na żywo i też wyszło super.
 
__________________
"Kto się wcześniej z łóżka zbiera, ten wcześnie umiera" - Mag Rincewind
W orginale -"Early to rise, early to bed, makes a man healthy, wealthy and dead."

Torchbearer dla opornych. Ostatnia edycja 29.05.2017.
Komtur jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 18-03-2016, 21:18   #22
 
Panicz's Avatar
 
Reputacja: 989 Panicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwu
@Komtur, dziadek nie zdążył zanadto w przekrętach wyjść poza planowanie, więc nie było czego ukrywać.

Co do rzeczy, które zajumał dla siebie to zwykła kwestia jego inicjatywy - jasno opisał, że przeszukuje rzeczy osobiste Hrabiego, co też było w moim poście (przerwane przez nadejście rannych). Biorąc pod uwagę, że część osób musiała stróżować na zewnątrz nie trzeba tu było wiele dyskrecji (choć zachowanie tej Tumuliz podkreślał).

Co do zarzutu o konszachtach z Heinrichem to pewna niejasność - Mike wiedział po prostu, co można zrobić z materiałów na statku (czego nie wiedzieli inni, a co wynikało z jego testu wiedzy), więc kiedy pojawił się Heinrich był krok przed innymi. Z notatek Hrabiego wiedział też, że Heinrich to gnida, której ufać nie należy (sam Hrabia tak pisał), ale która ma szansę ogarnąć temat narkotyków, jak należy. I tyle. Nie doszło do żadnego tajnego tet-a-tet, ani niczego co wpłynęłoby na stosunek Heinricha do kogokolwiek (poza tym, że oczywiście od początku domyślał się, że nie jesteście od Hrabiego, bo ten nie wpuściłby na łódkę krasnoluda, ani elfki).

- - -

Co do Hrabiego to jego atak był efektem bardzo pechowych rzutów. Elfka wykorzystała swoją zdolność (którą zresztą opisała), by "wejść w sen" jednego z ludzi Hrabiego (aby wydębić od niego dostęp do łódki - słuszna inicjatywa!), ale krytyczna porażka, więc sprawy wzięły w łeb. Co było dalej, było opisane krok po kroku w moim poście z sesji.

A co do "Być paniczem!" to zostanę przy swoim. Za "wygodnie" sobie to wszystko ułożyłeś

@Clutterbane, Ty z nudów czytasz, ja z nudów piszę, więc szafa gra Trochę Cię wciągam z nicka w post, bo Tobie odpowiadam, ale odpowiadam też szerzej graczom, więc wybacz, jak się dalszy ciąg rozmyje i nie będzie już w temacie, o którym mówiłeś.

Przyznam, że używam określenia "sandbox" intuicyjnie do opisania świata bez ograniczeń i sztywnego narzucania reguł, ale piszesz o jakichś losowanych spotkaniach i tego typu rzeczach, więc nie wiem, czy używam terminu poprawnie. W każdym razie w sesji nie zakładam "drzewka" przygody, gdzie wszystko posuwa się krok po kroku czy stacja po stacji - gracze mogą działać dowolnie, a "stałość" pewnych elementów wynika ledwie z logiki świata i motywacji NPC-ów. Wprawdzie nie rzucam kością wg tabel, ale - powiedzmy - to, co nadarza się po drodze nie jest nigdzie zakładane.

Tym niemniej, zawsze w okolicy jawi się jakiś "main quest", żeby wystartować i nadać ścieżkę tym mniej anarchicznym duszom. Fajnie mieć rozrabiaków z pomysłem na wszystko, ale większość graczy lubi jakieś światło w tunelu i bez tego często skupia się na opisywaniu przemyśleń i sufitu w oberży. Co zrobi się z takim questem - i czy ktokolwiek postanowi cokolwiek z nim robić zamiast zająć się czym innym - to już inna sprawa.

Fakt, że bohaterowie byli osadzeni w świecie (mieli długi i motywację, by podążać za main questem), ale Mike - choć finalnie wiele dobrego z tego nie wynikło niestety - pokazał, że wszystko można ułożyć po swojemu. I śmierć Revalda żadnym tam końcem sesji by nie była (nie była zresztą).

Ale finalnie to tak, nie ma się co wykręcać, to była przygoda drogi z tykającym zegarkiem. Do "głównego questa" nie można byłoby "wrócić później". Co wcale nie znaczy, że nie pojawiliby się tacy, którzy mieliby dość odwagi, żeby go bez żalu porzucić. I byliby w prawie.
 
Panicz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 18-03-2016, 21:18   #23
 
malahaj's Avatar
 
Reputacja: 2686 malahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputację
Cytat:
Wykorzystałem scenariusz z pewnymi uproszczeniami, ze względu na młody wiek graczy, w sesji na żywo i też wyszło super.
Nie ma sprawy. Wyśle Ci numer konta na priv, to się rozliczymy.

EDIT

A i jeszcze jedno, bo zapomniałem.

Cytat:
bo a nuż jednak nasi bohaterowie przeżyli, jak to tam z nimi naprawdę jest Malachiasz?
Tak w zasadzie, to ja nigdzie nie napisałem, ze ktoś umarł. Ostatni post był jaki był coby Was .....wić i pokazać, że życie jest złe. I zobaczyć, kto będzie najbardziej rozpaczał po sesji i swym BG. Jak ktoś tam chce to, się może uratować. Choć powinien dobrze ocenić w swoim sumieniu czy powinien :P

EDIT 2

Widziałem tego posta! Co to za ninja kasowanie?! Fajne było przecież, nawet zdążyłem napisać odpowiedz...
 
__________________
naturalne jak telekineza.

Ostatnio edytowane przez malahaj : 18-03-2016 o 23:37.
malahaj jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 19-03-2016, 14:53   #24
Konto usunięte
 
Clutterbane's Avatar
 
Reputacja: 7492 Clutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputację
Pozwolę sobie wsadzić kij głębiej w mrowisko, ale tak jak poprzednim razem, robię to wyłącznie z nudów, bo moi gracze chwilowo nie kwapią się do odpisywania, a jakoś trzeba ten mieczyk zdobyć... A tak poważniej, to wiadomo - każdy bawi się tak, jak lubi i nic nikomu do tego, ale każdy z nas pewnie nie lubi mitów i fałszywych dychotomii na temat tych zagadnień, które go interesują. A i nawet railroady nie muszą być przecież takie złe, bo:

Cytat:
“The players don’t care if they’re on a railroad, if the train’s heading to Awesome Town.”
choć ja zwyklę wolę dodać jeszcze:

Cytat:
But I’ll admit that, in my experience, Awesome Town is usually a lot more awesome when I let the PCs chart their own course.
.

Do rzeczy.

Cytat:
Co się tyczy sandbox, to sama piaskownie bez celu jest dla mnie nudna natomiast umiejętność sprawnego skonstruowania, zaprezentowania ciekawego i wciągającego scenariusza, tak aby to gracze "go przesili" a nie MG "ich przeń przeprowadził" jednym z wyznaczników dobrego MG. Sandbox to brak skilla i pójście na łatwiznę. :P
W tym miejscu nie mówisz o piaskownicy, tylko o Polnische Wirtschaft 99% forumowych sesji podających w rekrutacjach takie hasła jak "quasi-sandbox", "półsandbox", "sandbox z wątkiem głównym", "światotworzenie", itp. Pisałem o tym tutaj (Sandbox?).

99% to procent smutny, ale prawdziwy. Oprócz moich sesji była Sylvania Fyrskara, obecnie chyba tylko jeszcze Ardel prowadzi staroszkolnie.

Odnośnie samego konstruowania, to pozostaje zadać pytanie, ile scenariuszy przeczytałeś, a ile piaskownic? Pewnie niewiele, bo brakuje tego typu materiałów na polskich serwisach i w polskiej blogosferze. Wspomniana Sylvania ma 78 stron - tyle co niejeden dodatek. Whitelion podobnie.

Z bardziej oficjalnych wydany pod d20 Wilderlands of High Fantasy (reedycja jednego z najstarszych settingów - 1976 r.), który jest opisem świata heks po heksie ma łącznie 544 stron haseł takich jak:

Cytat:
1022 Catoblepas Lair (EL 6): The rocky coast along the
Straights of Maerstag provides a fine hiding place for a lone
catoblepas��- (CR 6; hp 51). It remains hidden beneath the
surface of the water waiting for prey to come close enough to
use its death gaze. An underwater cairn beneath a large
boulder holds some of the treasure it has collected, including
8 freshwater pearls (15 gp each), a rotting chest with 1500 gp,
892 sp, and 147 cp, and an ivory scroll case (25 gp, empty).
Cytat:
2225 Blackwell Keep (Citadel): Non-Standard; AL
CG; TL 4; 100 gp Limit; Assets 763 gp; Population 244 (31
infantry Ftr1-3 and 30 levy archers War1-3 make up Majid’s
defensive force; the remainder are Ari1-3 nobles and officials
of the satrapy, Exp1-3 craftsmen, surveyors, builders
and merchants or Com1-3 peasants and villagers; Mixed
(human 100% [mostly Karakhan]). Authority Figure: Majid
of the Eight Faces, male Karakhan CG Clr4 (Teros). Important
Characters: Hrypa Saberwielder, male Karakhan CG
Ftr6 (Captain); Aart Macewielder, male human NG Ftr3
(sergeant); Egor the Lion, male Karakhan N Ftr3 (sergeant).
Majid is here to represent the satrap and has a small force
to protect the island. Majid is concerned about the village of
Blackfriars. Blackwell Island is ruled by the satrap-governor
of Moonstone Island and provides dry docks for the maintenance
of all types of vessels. The excellent climate attracts
tourists, retired military personnel and mercenaries.
Cytat:
5215 Blink Dog Lair (EL 6): South of the evil Questing
Pass is a warren of 4 playful blink dogs (CR 2; hp 22 each).
The dogs believe everything is a game and try to lure
willing and unwilling participants into the reverie. The
warren is under the boughs of a lone willow, but the dogs
enjoy sleeping high in the branches on calm nights.
Czy bohaterowie w ogóle będą chcieli odwiedzić te lokacje i co w nich zrobią - to już leży w gestii grających. Sandbox bez celu powiadasz? Co najwyżej gracze mogą bezcelowo grać, bo nie mają na siebie pomysłu i czekają na mistrza gry, który rozwiąże ten problem za nich. Mnie szkoda czasu na takich pasywnych graczy.

Przy railroadach za to gra zmotywowaną postacią z własnym celem cierpi, bo po co tworzyć postać twardego najemnika, który pracuje dla tego, kto da najwięcej, skoro mistrz gry przygotował tylko jednego możliwego pracodawcę albo z góry wie, kogo wybierze ten gracz.

Jak zobaczyłem, że prowadzicie w Greyhawku, to naiwnie podejrzewałem, że te sześciokąty coś Wam mówią - w końcu Greyhawk to jedna z pierwszych sandboxowych kampanii w historii naszego hobby. Gdyby Gygax "nie miał skilla" i "poszedłby na łatwiznę", nie grałbyś dzisiaj w jego setting.

Wracając jednak do sedna sprawy, cały problem w postrzeganiu piaskownic, obok lubujących się w Polnische Wirtschaft osób nadużywających tego terminu, leży w dychotomiach takich jak ta:

Cytat:
Napisał malahaj
Improwizacja, sanbox vs scenariusz
Gdybym zadał pytanie, co jest przeciwieństwem railroada, pewnie wiele osób odpowiedziałoby, że właśnie sandbox, jednak wtedy rozmywamy drugi termin do znaczenia "cokolwiek, co jest nieliniowe", a ten pierwszy traktujemy jako najcięższy grzech nawet wtedy, gdy railroad sprowadza się do rekrutacji na zasadzie - będziemy grali w "Wewnętrznego Wroga" (co większość z osób, łącznie ze mną, pewnie w ogóle nie potraktowałoby jako railroad). W ten sposób 99% mistrzów gry nadal nie będzie rozumiało unikatowości staroszkolnej piaskownicy. Co będzie więc prawdziwą dychotomią, skoro wiemy, która okazała się fałszywa? Przeciwieństwem railroada będzie sytuacja, w której nie będzie tak zwanego "GM fiat" - gracze mogą podjąć jakąkolwiek decyzję w świecie gry i konsekwencje tych decyzji będą w pełni eksplorowane podczas sesji. Świat gry wtedy staje się jedną wielką "sytuacją", w której gracze wybierają, co będzie ich następną przygodą, bez żadnych gotowych fabułek.

To już może być odebrane jako erpegowy friedmanizm, ale w przeciwieństwie do gospodarki, w grach fabularnych nie wyrządzę nikomu krzywdy, więc dodam, że zwykle traktuję "zastany" setting (tj. taki jak opisany w podręczniku) jako status quo, na którego zmianę wpływ mogą mieć przede wszystkim (wręcz wyłącznie) gracze. Na dłuższą metę nikogo nie interesują metaploty pisane przez twórców gier ani cudowne plany bohaterów niezależnych - to gracze chcą wywołać swój własny Czas Kłopotów w Zapomnianych Krainach, ostatecznie pokonać Chaos w WFRP czy zabić Vecnę w Greyhawku, albo zrobić cokolwiek podobnego na mniejszą skalę, choćby wykurzyć raz na zawsze orkowe plemiona z jakichś Wielkich i Strasznych Gór (TM). "The PCs are not pawns in a greater game, they are the game... The possibilities are endless..."
 

Ostatnio edytowane przez Clutterbane : 19-03-2016 o 14:59.
Clutterbane jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 19-03-2016, 16:40   #25
 
malahaj's Avatar
 
Reputacja: 2686 malahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputację
Clutterbane ja jestem cham i prostak, ze swego pochodzenia jestem dumny i je pielęgnuje, dlatego trzeba do mnie mówić odpowiednim językiem. Inaczej nie zrozumiem, pomyśle, że mnie obrażasz i wezmę się za mordobicie. A Ty mi tu z czymś takim wyjeżdżasz? Np stary, solówka jak nic... :P
Inaczej mówiąc, "teorią RPG" zajmował się dawno temu, kiedy ludzi na forach podniecały jeszcze GNS i inne takie i obecna fachowa nomenklatura jest mi obca. Wytłumaczę Ci temu własnymi sowami, czemu .....isz :P

Sandbox/scenariusz/improwizacja

Grałeś może w pierwszego komputerowego Wiedzmaka? Na przykładzie tej gry, można idealnie wytłumaczyć, co rozumiem przez powyższe pojęcia. Krótkie streszczenie: "Wiedźmin Geralt trafia do Wizimy i jej okolic." Koniec streszczenia, reszta jest zbędna, dla potrzeb tej dyskusji. Teraz wyobraźmy sobie, że zamiast siwego deratyzatora mamy nasza ekipę dzielnych BG. I tak:

Sandbox - jak zakończyłeś na tym swego posta i wypowiadasz sakramentalne zdanie - co robicie? - to wtedy jest sandbox. Wizimia w grze, jak na tamte czasy, była duża i świetnie opisana/zrobiona. To taki nasz setting. Tam jest karczma, tam sklep, tam słup ogłoszeniowy, tam burdel, tam kanały, slamsy, dzielnica kupców, szlachty, itd. Róbta co chceta, MG wam co najwyżej opisze, co z tego wyszło. I co ja wtedy robię jako gracz? Zatrudniam się w burdelu jako ochroniarz, cały dzień gapie się na dziwki a wieczorem przepuszczam z nimi zarobiona kasę. I tak przez wszystkie sesje :P No co? Mój BG by tak zrobił. To w końcu o wiele lepsze życie niż łażenie za zleceniami i mordowanie czterech szczurów w piwnicy za 5 złotych monet.

Scenariusz - Tak jak powyżej, z tym, że dopowiadasz, to co jest w grze. Czyli:

"Przybyliście do Wizimy, ale wcześniej jakieś brudasy w dresach napadły na waszą tajną metę, skradły sekretny przepis na bimber dziadka Vesemira i ubiły jego psa. Macie takie to a takie tropy i poszlaki i one doprowadziły was tutaj. Dziadek Vesemir to wasz stary ziomal i bardzo chcecie mu pomoc a jego bimber to lokalna ambrozja, od której na dodatek jesteście uzależnieni, więc musicie ją odnaleźć. Co robicie?"

Za parawanem z gołymi babami zaś, MG ma swoje notatki, gdzie opisane jest kto ukradł ów bimber, dlaczego, gdzie jest, co chce z nim zrobić, kto może coś na ten temat wiedzieć, kiedy przyjdzie Straż Miejska a kiedy na miasto napadną spragnione bimbru brukołaki i co się wtedy stanie, itd.

W tych okolicznościach BG są tu z jakiegoś powodu, mają jakiś cel. MG zaś ma swoich NPCów i wydarzenia niezależnie, które mogą im to zadanie ułatwić/utrudnić, ale przede wszystkim sprawić, że będzie ciekawie, wciągając i zaskakująco. Sposoby jego osiągnięcia są po ich stronie. Dobry scenariusz, to taki, który z jednej strony ich wciągnie i gracze (gracze, nie BG) będą chcieli go poznać, NPC będą ciekawymi postaciami, budzącymi emocje u graczy (i tu dochodzimy do Revalda hehehe :P) a z drugiej nie narzuci im jednej i jedynie słusznej drogi jego realizacji. Kiepski scenariusz jest tego przeciwnością.

Improwizacja - jest wtedy, gdy zaczynasz jak powyżej, tylko nie ma ani settingu anie notatek MG i musisz odciągać uwagę graczy gołymi babami na prawniku, aby mieć czas coś wymyślać na bieżąco. :P

Uffff, i po co było tyle bazgrolić?

Teraz szczegółowo do niektórych kawałków, twej wypowiedzi.

Cytaty, które pokazałeś to dla mnie nie przygoda, tylko setting. Jeśli nie ma tam jakieś fabuły oczywiście, bo nie znam źródła. W takiej formie jak pokazałeś, nie różnią się dla mnie niczym od opisu GH, FR czy Starego Świata z młotka. Ot, może są dokładniejsze, tylko to nie koniecznie jest zaleta. Ja tam wole mieć z grubsza opisane królestwa i samu ubierać je w potrzebne mi do gry szczegóły. Jak będę chciał wpuścić w graczy w "jesteście tu i tu, co robicie?" czyli ten twój klasyczny sandbox, to zrobię to w każdym z wymienionych światów i wcale nie jest mi potrzeba do tego taka dokładność. W końcu jestem MG :P

Cytat:
Co najwyżej gracze mogą bezcelowo grać, bo nie mają na siebie pomysłu i czekają na mistrza gry, który rozwiąże ten problem za nich. Mnie szkoda czasu na takich pasywnych graczy.
Taaa... Nie wiem jakie są twoje doświadczanie z graczami, ale ja najczęściej trafiam na takich, co nawet jak im pokażesz drzwi A i drzwi B, to potrafią dostać zadyszki decyzyjnej. Jak będzie Ci się bardzo nudziło i odkopiesz z tego działu raporty do kilku sesji, które prowadziłem z Bielonem, to widać w nich moje zniesmaczenie tym faktem. Od tamtego czasu nauczyłem się nawet pisać posty w specyficzny sposób, w którym na końcu jest wyraźnie zaznaczone kilka możliwości działania. Inaczej miałem sytuacje, w których grupa BG jest "zamknięta" w rozpadającej się, starej szopie, pilnuje ich ślepy, pijany strażnik a czas ucieka, bo mają jakieś tam zadanie. Tymczasem oni nie potrafią uciec, w większości siedząc, "groźnie milcząc", rzucają "znaczące spojrzenia" albo w ekstremalne formie idą spać (pozdro Panicz :P)...

Cytat:
Przy railroadach za to gra zmotywowaną postacią z własnym celem cierpi,
Zgadza się, dlatego nauczyłem się, aby rekrutując graczy, nie wymagać od nich historii, tylko dawać im właśnie z góry narzucony cel i wymagać opisania, dlaczego to jest ich cel - zbudowania wokół niego postaci. Tak jak w tej sesji - "macie dług wobec Legionu, opiszcie dlaczego". Historia wyjdzie przy okazji a dzięki temu ekipa z paldynem prawości i czystość rasowej, półorczym asasynem i fanatykiem boga prostytucji, może razem działać.
Taka jest teoria, jak widać po tej sesji, praktyka bywa różna...

Cytat:
w końcu Greyhawk to jedna z pierwszych sandboxowych kampanii w historii naszego hobby. Gdyby Gygax "nie miał skilla" i "poszedłby na łatwiznę", nie grałbyś dzisiaj w jego setting.
Jak rozumem mówisz o GH Opis Świata? To tam jest jakaś kampania? To tam jest jakaś przygoda? :P

Cytat:
to gracze chcą wywołać swój własny Czas Kłopotów w Zapomnianych Krainach, ostatecznie pokonać Chaos w WFRP czy zabić Vecnę w Greyhawku, albo zrobić cokolwiek podobnego na mniejszą skalę, choćby wykurzyć raz na zawsze orkowe plemiona z jakichś Wielkich i Strasznych Gór (TM). "The PCs are not pawns in a greater game, they are the game... The possibilities are endless..."
Taaaa... A najczęściej siedzą na dupie i zastanawiają się czy to aby na pewno koniec posta MG, bo nie ma strzałki, gdzie mają iść po gobasy, skarby i PDeki. :P

Rozumiem o co ci chodzi. Tyle tylko, że taki sposób grania wymaga aktywnych graczy, zmotywowanych, umiejący samemu wyznaczać sobie cele i je realizować, korzystających z możliwości do działania i samy sobie takie stwarzać, itd. Innym słowem graczy idealnych. :P Ja znam takich kilku, z których część już nie gra. Być może Ty masz więcej szczęścia i przyciągasz ich dość, aby była z tego sesja.
 
__________________
naturalne jak telekineza.
malahaj jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 19-03-2016, 17:11   #26
Konto usunięte
 
Clutterbane's Avatar
 
Reputacja: 7492 Clutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputację
Na Gygaxa, nie spodziewałem się tak długiej odpowiedzi!

Cytat:
Sandbox - jak zakończyłeś na tym swego posta i wypowiadasz sakramentalne zdanie - co robicie? - to wtedy jest sandbox. Wizimia w grze, jak na tamte czasy, była duża i świetnie opisana/zrobiona. To taki nasz setting. Tam jest karczma, tam sklep, tam słup ogłoszeniowy, tam burdel, tam kanały, slamsy, dzielnica kupców, szlachty, itd. Róbta co chceta, MG wam co najwyżej opisze, co z tego wyszło. I co ja wtedy robię jako gracz? Zatrudniam się w burdelu jako ochroniarz, cały dzień gapie się na dziwki a wieczorem przepuszczam z nimi zarobiona kasę. I tak przez wszystkie sesje :P No co? Mój BG by tak zrobił. To w końcu o wiele lepsze życie niż łażenie za zleceniami i mordowanie czterech szczurów w piwnicy za 5 złotych monet.
Jeśli miałbym porównywać piaskownice do cRPG, wziąłbym którąś z gier TES. Pierwszy Wiedźmin nie miał jednak aż tak otwartego świata jak chociażby Morrowind. A tam było co robić.

Najlepsze jest to, że na taką ewentualność też jestem przygotowany (zasady ze starego In The Labyrinth), ale D&Deki z reguły zakładają, że bohaterowie graczy są awanturnikami, którzy są jednak skłonni zaryzykować bezpieczne życie dla kilku zer wypłaty więcej, więc jeśli taki rozwój wypadków zaistniał na sesji, to błąd pojawił się już wcześniej, na etapie komunikacji założeń. Zwykle podrzucam nowym graczom ten tekst.

Cytat:
Scenariusz - Tak jak powyżej, z tym, że dopowiadasz, to co jest w grze. Czyli:
Fajnie, tylko tak jak pisałem, taka inicjatywa równie dobrze mogłaby wyjść od graczy - ich przy stole jest zwykle więcej niż mistrzów gry, czemu więc brać na siebie ciężar określenia nieraz całej fabuły z góry, skoro mamy tyle głów? Taki mistrz gry od razu zaczyna zadawać sobie pytania - czy na pewno dał odpowiednio zbalansowane spotkania, czy w jego scenariuszu jest "coś miłego dla każdego", czy nie zignorował historii napisanych przez graczy, itd. itp. Kończy się na tym, że zdesperowany mistrz gry żongluje i żongluje rozpisanymi scenkami, żeby zadowolić żądną przygód gawiedź. A stąd o krok do wypalenia się. A w moim "modelu" mógłby to wszystko olać i zająć się tym, czego na pewno nie zrobią za niego gracze - przygotowaniem i przedstawianiem świata gry na tyle dokładnie, aby gracze mogli odnaleźć w nim prawdziwą wolność i cele dla swych bohaterów. Całą resztę dopisze "niewidzialna ręka erpegie", czyli nasza najbardziej ludzka tendencja do tworzenia historyjek, niezależnie od tego, czy jako siedmiolatkowie biegamy po podwórku z kijami, czy rzucamy kośćmi przy stole - nie ukrywam, że najciekawszymi erpegowymi fabułami, jakie w życiu widziałem, nie były te spisane w scenariuszach mistrzów gry, ale te, które powstawały przy partii w "Magię i Miecz". Gdzie na LI znajdę sesję, w której jako krasnolud na rumaku (nota bene temat na czasie) podróżujący z wiedźmą i przeklęty przez poltergeista natrafiam na pustkowiach na władcę demonów w mojej drodze po koronę władzy? Odlot i to nawet mimo założonego przez planszówkę celu - podobny cel zresztą był jak mniemam założony w Waszej sesji, choć na mniejszą skalę. Jakbym miał poprowadzić przygodę typu "przewieź od A do B" to analogia z "Magią i Miecz" byłaby właśnie na miejscu - mamy kartę "przyjaciela", którego trzeba odeskortować na określone pole, a że po drodze napotkamy niechcący tego władcę demonów... Cóż, kości.

Podane przeze mnie opisy z WoHF są dlatego na tyle dokładne, żeby po prostu umożliwić interakcję z tymi lokacjami na sesji, bez żadnego skryptu przygody. Gracze mogą równie dobrze usiłować podbić Blackwell Keep (wiesz od razu, ilu jest mieszkańców, itd. bo jest to opisane), jak i pomóc przedstawicielowi satrapy w sprawie wioski Blackfriars. A może są już ścigani listem gończym przez satrapę i w ogóle będą musieli ominąć te miejsce, przedzierając się przez dzicz, gdzie niechcący natrafią na blink dogs. Na blink dogs mógł być wystawiony list gończy, więc równie dobrze mogą i tam natknąć się na ludzi satrapy. I tak dalej, i tym podobne. A może gracze będą próbować zwabić blink dogs, żeby za ich pomocą wykurzyć catoplebasa z jego siedliska? Historie same powstają, według zachcianek graczy i historii BG - nikt nie potrzebuje do tego scenariusza. W piaskownicy bardziej przydają się kości i tabele losowe, rozumiane bardzo szeroko jako narzędzia do symulacji żyjącego świata.

Nota bene wziąłem losowe heksy z zupełnie innych części tego settingu, a i tak historie piszą się same przez się.

A tak w ogóle, to łączę się z Tobą w bólu nad pasywnymi graczami - u mnie nigdy nie było lepiej, zarówno na żywo, jak i pewnie w PBF, choć drużynę, z którą gram najdłużej, udało się mi i drugiemu mistrzowi (rozmiłowanemu z kolei w indykach i FATE) jakoś uchować.

PS. Wódki się chętnie napiję.

PS2. Propsy za zdroworozsądkowe podejście do kwestii Charakteru w D&D.
 

Ostatnio edytowane przez Clutterbane : 19-03-2016 o 17:24.
Clutterbane jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 19-03-2016, 17:51   #27
 
Komtur's Avatar
 
Reputacja: 15448 Komtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputację
Ale Cluter pieprzysz, o wiele bardziej wolę mieć cel w przygodzie, niż szwendać się bez sensu z dziwnymi typami spod ciemnej gwiazdy. Poza tym jak w "Księstwach Granicznych" u ciebie, my gracze chcieliśmy wreszcie osiąść na stałe i wziąć się za lokalną politykę to zamknąłeś sesję i tyle. W "Strażnicy" też tak jest jakoś dziwnie i tylko włos dzieli naszą drużynę od PvP. "Sylvania" też padła bo nie było wspólnego celu, każdy mógł łazić gdzie chciał, robić co chciał i bawiliśmy się tylko ja i Icarius (mówię tu o drugiej części). W pierwszej części choć mieliście jeden domyślny cel, czyli dotarcie do cywilizacji, ale to wcale nie wymaga aktywnych graczy.
 
Komtur jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 19-03-2016, 17:53   #28
 
malahaj's Avatar
 
Reputacja: 2686 malahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputację
Cytat:
Jeśli miałbym porównywać piaskownice do cRPG, wziąłbym którąś z gier TES. Pierwszy Wiedźmin nie miał jednak aż tak otwartego świata jak chociażby Morrowind. A tam było co robić.
Grałem w Morrowinda i Skyrima. Tego pierwszego "przeszedłem" fabularnie, ten drugi mnie znudził po jakiś czasie i wywaliłem. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Wiedźmin, na którego się powołałem jest właśnie przykładem fajnego scenariusza. Grając w coś takiego, włączam łatwy poziom walki, po to tylko aby nie trwały one miesiąc i nie trzeba było ich powtarzać, bo zwyczajnie ciekawi mnie, co jest dalej. Chce poznać losy zarówno głównej postaci jak i całej reszty BNów i rozwikłać/poznać fabułę. Skyrim dla odmiany jest świetną piaskownicą, ale fabuła jest raczej nudnawa (przynajmniej dla mnie), NPC bez wyrazu, dialogi z tyłka, itd. Tutaj rozrywkę muszę zapewnić sobie sam. Na jakiś czas to było fajnie, potem stało się nudne.

Cytat:
ale D&Deki z reguły zakładają, że bohaterowie graczy są awanturnikami, którzy są jednak skłonni zaryzykować bezpieczne życie dla kilku zer wypłaty więcej, więc jeśli taki rozwój wypadków zaistniał na sesji, to błąd pojawił się już wcześniej, na etapie komunikacji założeń.
Innymi słowy mają cel, do którego dążą. Fajnie, tyle, że tak może być i w twoim sandboxie i moim scenariuszu. Wymóg jest taki, abym oparł go o historie postaci. Ja robię odwrotnie, tzn. każe dostosować postacie do mojej "historii", dając im ten cel z góry. Wiem, że niektórych graczy to zrazi, ale mnie pozwoli lepiej "ułożyć" sobie świat i fabułę a BG osadzić lepiej w świecie, więc sama sesja też dzięki temu ma szanse być "lepsza".

Cytat:
Fajnie, tylko tak jak pisałem, taka inicjatywa równie dobrze mogłaby wyjść od graczy - ich przy stole jest zwykle więcej niż mistrzów gry, czemu więc brać na siebie ciężar określenia nieraz całej fabuły z góry, skoro mamy tyle głów?
Jaja se robisz, czy Ty tak na poważnie? Jeden z uczestników tej sesji, napisał mi na GG, że słabo wywiązuje się ze swoich obowiązków jako MG, bo wpakowałem ich do karczmy, ale nie opisałem jej rozkładu pomieszczeń, dokładnego wyglądu pokoju, jakie są w niem meble, itd. A Ty chcesz aby oni "określali fabułę"?

Cytat:
Taki mistrz gry od razu zaczyna zadawać sobie pytania - czy na pewno dał odpowiednio zbalansowane spotkania, czy w jego scenariuszu jest "coś miłego dla każdego", czy nie zignorował historii napisanych przez graczy, itd. itp.
To zaś możemy potraktować jako błąd w sztuce. MG ma dawać graczom problemy do rozwiązania a nie zastanowić się jak to zrobią. Jedyne czego musi pilnować, to aby nie było tylko jednego, jedynego sposobu na ich pokonanie. Do bólu klasyczny przykład: spotykacie Gderliwego Trolla (no przyznać się do razu, kto zna te postać? ) pilnującego mostu. Można go zabić, przekraść się, przekupić, zagadać, wywabić, itd. Wasza sprawa jak to zrobicie. Korzystajcie z zasobów i możliwości waszych BG. Jak to ktoś ma tu w podpisie: Nie obchodzi mnie co zrobicie. Jestem waszym MG, nie niańką.

Cytat:
Całą resztę dopisze "niewidzialna ręka erpegie", czyli nasza najbardziej ludzka tendencja do tworzenia historyjek,
Jesteś w tym zakresie bardzo optymistyczny i zakładasz, że ludzie chcą je tworzyć. To nie te czasy. Teraz chcą je co najwyżej poznać (i najlepiej w szybko, łatwo, bez wysiłku umysłowego) a wszystko ma być podane na tacy. W "erpegie" niestety też.

Cytat:
że najciekawszymi erpegowymi fabułami, jakie w życiu widziałem, nie były te spisane w scenariuszach mistrzów gry, ale te, które powstawały przy partii w "Magię i Miecz".
Pytanie czy te fabuły były faktycznie takie fajne, jako fabuły czy może dlatego, że to były "wasze" fabuły. (Przez was stworzone, na miarę waszych możliwości i to nie jest wasze ostatnie słowo! )

Podsumować trochę twą wypowiedz, jeśli masz fajne postacie, z fajnymi historiami, fajnymi celami i fajnych graczy umiejących te cele aktywnie realizować, bez strzałek na podłodze, to faktycznie może wyjść z tego super sprawa. Tyle tylko, że to jest taki ideał. Ja jestem już stary, żonaty i w ideały dawno przesyłem wierzyć. Wole przygotować się na bardziej realną rzeczywistość i spróbować zrobić z nią, co się da najlepszego.
 
__________________
naturalne jak telekineza.

Ostatnio edytowane przez malahaj : 19-03-2016 o 19:27.
malahaj jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 19-03-2016, 21:38   #29
Konto usunięte
 
Clutterbane's Avatar
 
Reputacja: 7492 Clutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputację
Skyrim był dla mnie piekielnie nudny, a Morrowind tak inspirujący, że nawet sesje RPG w tym świecie chciałem prowadzić.

Cytat:
Jaja se robisz, czy Ty tak na poważnie? Jeden z uczestników tej sesji, napisał mi na GG, że słabo wywiązuje się ze swoich obowiązków jako MG, bo wpakowałem ich do karczmy, ale nie opisałem jej rozkładu pomieszczeń, dokładnego wyglądu pokoju, jakie są w niem meble, itd. A Ty chcesz aby oni "określali fabułę"?
Trudno mi się wypowiedzieć, bo nie wiem, czy brakujące informacje były faktycznie ważne, czy gracz upierdliwy, ale tak na co dzień nie jest przecież nic dziwnego w tym, że mistrz gry powinien przedstawiać świat, a gracz prowadzić swoją postać.

Cytat:
Jesteś w tym zakresie bardzo optymistyczny i zakładasz, że ludzie chcą je tworzyć. To nie te czasy. Teraz chcą je co najwyżej poznać (i najlepiej w szybko, łatwo, bez wysiłku umysłowego) a wszystko ma być podane na tacy. W "erpegie" niestety też.
Bez przesady - w końcu do RPG wielu ludzi jeszcze dlatego i tylko dlatego siada, że w grze jest ogromna wolność wyboru. W innym wypadku lepiej zagrać w cRPG. Choć "rynek" jest faktycznie zepsuty, ale to wina wydawnictw (scenariusze, scenariusze i jeszcze raz scenariusze, nierzadko chamskie railroady), czasów (dawniej mało kto o sandboxach w Polsce myślał jako o odrębnym stylu gry) jak i nawyków mistrzów gry. Akurat teraz jest najlepszy czas na zmianę nawyków, bo wszystkie materiały o tym dawnym stylu gry są dostępne.

Cytat:
Pytanie czy te fabuły były faktycznie takie fajne, jako fabuły czy może dlatego, że to były "wasze" fabuły. (Przez was stworzone, na miarę waszych możliwości i to nie jest wasze ostatnie słowo! )
Dzisiaj znowu grałem w cyfrową wersję "Talizmanu" z narzeczoną i jarałem się jak głupi, jak moja Amazonka z kulą jasnowidzenia w rękach i garbusem u boku pełzała po planszy podziemi. Jasne, że przede wszystkim zachwyca fakt, że jest to moja fabuła i nikogo innego. W końcu RPG to też indywidualna rozrywka i powinna być indywidualizowana pod daną ekipę. Ciężko doszukiwać się tu obiektywności. Dlatego staram się nie oceniać, ale też nie biorę udziału w 99% sesji forumowych.

Cytat:
Ale Cluter pieprzysz, o wiele bardziej wolę mieć cel w przygodzie, niż szwendać się bez sensu z dziwnymi typami spod ciemnej gwiazdy. Poza tym jak w "Księstwach Granicznych" u ciebie, my gracze chcieliśmy wreszcie osiąść na stałe i wziąć się za lokalną politykę to zamknąłeś sesję i tyle. W "Strażnicy" też tak jest jakoś dziwnie i tylko włos dzieli naszą drużynę od PvP. "Sylvania" też padła bo nie było wspólnego celu, każdy mógł łazić gdzie chciał, robić co chciał i bawiliśmy się tylko ja i Icarius (mówię tu o drugiej części). W pierwszej części choć mieliście jeden domyślny cel, czyli dotarcie do cywilizacji, ale to wcale nie wymaga aktywnych graczy.
No widzisz, a ja tylko czekam, aż ktoś poprowadzi coś otwartego. I się chyba nie doczekam.

W Księstwach Granicznych i tak ta polityka w końcu nie wyszła, bo spiseg. A postaci aktywnie grających było w końcu ile...? Jedna? Dwie? Ale faktycznie masz rację, że do takiej gry potrzeba czasu. Na PBF kosmicznej wręcz ilości czasu. Dlatego z moim D&D chcę iść na rekord.

W Sylvanię nie grałem za długo - uciekłem przed banitami i tyle pamiętam. Sesji nie śledziłem, choć po kolejnych dwóch Fyrskara, do których zrobiłem postacie, podejrzewam, że mistrz gry za luźno podszedł do tematu prowadzenia, a szkoda.

Co do strażnicy - sami chcieliście, żebym dołączył Psionika jako nową postać, a teraz chcecie go zabić!

Cytat:
Podsumować trochę twą wypowiedz, jeśli masz fajne postacie, z fajnymi historiami, fajnymi celami i fajnych graczy umiejących te cele aktywnie realizować, bez strzałek na podłodze, to faktycznie może wyjść z tego super sprawa. Tyle tylko, że to jest taki ideał. Ja jestem już stary, żonaty i w ideały dawno przesyłem wierzyć. Wole przygotować się na bardziej realną rzeczywistość i spróbować zrobić z nią, co się da najlepszego.
Dobre podejście. Ja dalej powalczę moim erpegowym friedmanizmem, już powinienem zasłużyć jak ten ekonomista na przydomek nieszkodliwego chochlika.

Nieszkodliwego, do czasu...
 

Ostatnio edytowane przez Clutterbane : 19-03-2016 o 22:12.
Clutterbane jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 20-03-2016, 13:27   #30
 
Perrin's Avatar
 
Reputacja: 27 Perrin jest na bardzo dobrej drodzePerrin jest na bardzo dobrej drodzePerrin jest na bardzo dobrej drodzePerrin jest na bardzo dobrej drodzePerrin jest na bardzo dobrej drodzePerrin jest na bardzo dobrej drodzePerrin jest na bardzo dobrej drodzePerrin jest na bardzo dobrej drodzePerrin jest na bardzo dobrej drodzePerrin jest na bardzo dobrej drodzePerrin jest na bardzo dobrej drodze
Wiecie obserwowałem fabułę tej Waszej kampanii i gdy się tak nagle skończyła z ciekawości przeczytałem ten wątek, żeby zobaczyć jakie wyciągnięto wnioski. Ale od kilku postów to już jest naprawdę rozmowa o pewnej części Maryni i to w dodatku o zupełnie innej niż pierwotnie zakładano.
 
Perrin jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 07:21.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166