Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Toplisty > Raporty z sesji
Zarejestruj się Użytkownicy


Zamknięty Temat
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 31-08-2010, 23:48   #1
 
malahaj's Avatar
 
Reputacja: 2639 malahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputację
Racja Stanu – raport z sesji

Odgrzebuje raport po padzie serwera.
 
__________________
naturalne jak telekineza.
malahaj jest offline  
Stary 31-08-2010, 23:49   #2
 
malahaj's Avatar
 
Reputacja: 2639 malahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputację
Racja Stanu – raport z sesji
Rajca Stanu

Racja Stanu nie była pierwszą sesją Bissel na LI, ale miała być pierwszą rozpoczynającą nową kampanie z nowymi postaciami, nie powiązaną z poprzednimi sesjami, często prowadzonymi gdzie indziej. Taki był przynajmniej zamysł Bielona. Miała dodać (po raz kolejny) świeżej krwi, do skostniałej już nieco i wykruszającej się coraz bardziej, starej gwardii Prowadzić miał Bielon samodzielnie, ja miałem grać, ale jakoś tak wyszło, że znów zostałem pomocnikiem Rzeźnika. Z obawami, po ostatnich doświadczeniach, ale jak się okazało, dzięki temu udało się jako tako, doprowadzić sesje do końca. Tyle wstępu.

Czas i miejsce akcji

Sesja w całości toczyła się w Gniewie, stolicy prowincji Ainor, w królestwie Bissel. Bissel leży w Greyhowku, jednak nasza kraina z klasycznym DnD ma bardzo niewiele wspólnego. Nasze Bissel bardziej przypomina mroki średniowiecza z jedną wiarą, Kościołem, Świętą Inkwizycją i Trybunałem, czyli lokalną służbą bezpieczeństwa. Aktualny obraz Bissel tworzył się przez już chyba kilkadziesiąt różnych sesji a konsekwencje niektórych z nich, obecni gracze odczuwają na swoje skórze. Tak jest np. z Ainorem. W całym Bissel magia jako taka jest zakazana i karana stosem. Mogą się nią posługiwać wyłącznie posiadacze królewskiego glejtu, a tych szczęśliwców jest nie wielu. Dodatkowo, jedną z wspomnianych konsekwencji, jest to, że konkretnie w Ainorze magia nie działa, lub działa dużo słabiej niż gdzie indziej. Choć są i tacy, którzy twierdzą, że i to się powoli zmienia.

Opis samego Gniewu, jest w pieszym poście sesyjnym, dla zainteresowanych. Czasowo zaś, wydarzenia sesyjne zajęły jakieś półtora dnia czasu gry. Nie za długo, za to intensywnie.

Klimat, tudzież wątek główny

Racja Stanu miała być sesją pościgowo – szpiegowską. BG mieli być pionkami wplątanymi w walkę Trybunału, Kościoła i innych osób i organizacji, wmieszanych w sprawę. W sprawę najwyższej wagi państwowej, opatrzoną tytułową klauzulom „Racja Stanu”. Przewidywaliśmy z Bielonem że sesja, na skutek decyzji graczy, może rozwinąć się w dwóch kierunkach. BG mogą zdecydować się na ucieczkę z miasta i wtedy będziemy mieli sesje pościgową, lub BG mogą się zdecydować na pozostanie i próbę wyjaśnienia zagadki i/lub zemsty na tych, którzy wpuścili ich w kanał. Ostatecznie stanęło przy drugiej opcji i cała akcja toczyła się w stolicy Ainoru, Gniewie.

Dodatkową atrakcją była druga grupa BG – zwana dalej Łowcami, czyli 5 nowych graczy, miało być grupą pościgową, której zlecono likwidacje tych co zdołali uciec z Karpika. Było ich mniej, niż ściganych, jednak grupa uciekających była w dużo gorszej sytuacji, bo na głowie mieli tez pościg Trybunału, Kościoła czy zwykłej Straży Miejskiej, więc szanse były wyrównane. Mówiąc szczerze zaś, spodziewaliśmy się z Bielonem, że początkowo, duża liczba graczy, szybko będzie topnieć. Jak pokazało życie, słusznie. Łowcy mogli tez zakręcić się za pomącą dla siebie, w końcu mieli za sobą trybunał, ale zdaje się nie przyszło im to do głowy.

Fabuła, vel przebieg akcji

W bardzo dużym skrócie wyglądało to tak, gracze już na samym początku zostali wrobienie w morderstwa ważnych osobistości i musieli walczyć o przeżycie. Po ucieszne, której owocem była spalona gospoda, wywołanie zarazy i odkażanie ogniem całej dzielnicy Dalej postanowili porwać człowieka, który ich wrobił. Co też im się udało, choć z kłopotami. Zakończyło się zaś, efektowną ucieczką w karocy i pościgiem ulicami miasta. Dalej udało się graczkom wywołać zamieszki i zwiedzić lochy najstarszej świątyni w Gniewie, gdzie uczestniczyli w finalnym starciu rywalizujących grup interesów.

W między czasie pojawiła się druga grupa BG, zwana Łowcami, której zadaniem było schwytanie i zabicie tej pierwszej. Niestety nie szło im za dobrze, choć zdołali efektownie zakończyć ucieczkę w karocy. O przyczynach tego stanu pisze poniżej. Dalej mieli okazje odpierać szturmy rozwścieczonego tłumu na klasztor, zbratać się z Inkwizycją no i zdążyli na wspomniany wyżej finał.

Taki jest skrót, natomiast chciałbym się odnieść nocie szerzej, do co ciekawszych kawałków i wątków.

Scena w płonącej piwnicy była nawet widowiskowa i miała swój dramatyzm, więc chyba wyszła nieźle. Warty nadmienienia jest fakt, że BG woleli uniknąć walki z rozszalałym rycerzem, mimo, że było ich 10 na 1. Tchórze! :P.

Spotkanie Łowców z Inkwizytorem przy ruinach Karpika. Samo spotkanie w moim zamyśle miało być krótkim epizodem wprowadzającym w klimat rywalizacji między Kościołem a Trybunałem, sam zaś Inkwizytor postacią epizodyczną. Jednak wskutek różnicy zdań między Łowcami, a także początkowo dość nieudolnej próby wyłgania się, zrobiła się z tego groteskowa ucieczka pięciu uzbrojonych ludzi, ze starej, spalonej szopy, bez dachu, pilnowanej raptem przez jednego, niezbyt rozgarniętego strażnika. Fakt, podpuściłem jednego z BG za pomocą Inkwizytora, obiecując mu złote góry i zdaje się nastraszyłem całość Łowców samą postacią Baskerwilla, jednak przykro zaskoczyła mnie z jednej strony całkowita uległość BG z drugiej brak inicjatywy z ich strony (o tym zresztą napisze kilka osobnych uwag później). Całość jak pisałem wyszła groteskowo i ciągnęła się niemiłosiernie, mimo, że (zniecierpliwieni) MG kilka razy starali się kopniakiem lub głupotą NPCów ukierunkować działania postaci. Tu też doszło do pierwszego zbrojnego starcia między BG. Co ciekawe to Łowcy skoczyli sobie wzajemnie do oczu. Koniec końców, Shene, postać Suriel poradziła sobie sama, a resztę BG ratować musiał MG, siłami własnymi. Wstyd Panowie, naprawdę wstyd.

Scena ucieczki w ostrzeliwanej karocy z jednoczesnym przesłuchaniem Pontusa, była chyba najbardziej efektowną w tej sesji. Brawa dla całej Wielkiej Trojki!

Stary Klasztor. Nie licząc działalności najaktywniejszej trójki w podziemiach, reszta znowu wypadła blado. BG mieli okazje odpierać szturmy, jednak nie byli chętni wziąć na siebie odpowiedzialności, za dowędzenie. Smaczku dodawał fakt, że w jednej ograniczonej przestrzeni znalazł się Słowo Boże, mający na pieńku z reszta Łowców, pozostali Łowcy właśnie a także Visk i Mały, będący obiektem ich umowy z Pontusem. Tyle, że całość znowu się rozmyła. Najbardziej rozbawił mnie Edward, który zabrał się za wydłubywanie ze ścian kosztowności.

Brat Luis. Pojawił się znikąd, proponując współprace i ujawniając wiele informacji, których BG mogli się jedynie domyślać. BraT Luis był NPCem, który miał wiedzę o całej skomplikowanej historii, jaka stała się udziałem BG a co więcej miał tez wolę się tą wiedzą podzielić. Nie jestem jednak zwolennikiem dawania wszystkiego na tacy, więc to do graczy zależało czego zdołają się od niego dowiedzieć. Wszyło średnio, a przeciągnięcie większości BG na jego stronę, przyszło mi zadziwiająco łatwo. Może dlatego, ze akurat Mika nie było w pobliżu... :P

Finał wszystkim znany. Nie był taki, jak to sobie na początku planowałem, ale mam nadzieje, że mimo wszystko bardzo was nie rozczarował. Jest oczywiście pomyślany jako otwarcie do następnych, hipotetycznych części kampanii. Dlatego tez nie wyjaśniam niczego, czego sami BG wyjaśnić nie zdołali. Z tym już jednak, trzeba będzie poczekać do powrotu Bielona.

Bród, smród, syf, kiła i mogiła. Czyli narzekania MG

W tym temacie, kilka rzeczy, które były słabe, irytowały mnie lub uważam, że zwyczajnie warto komuś nawrzucać i przyciąć, z czystej ludzkiej i zawodowej złośliwości. Wrażliwi lub z przerostem ego, mogą a nawet powinni nie czytać. :P

Pomoc masarska, czyli rzezanie BG W sesji wzięło udział 16 (słownie: szesnaście) postaci. Do sceny finałowej dotrwało 6 (słownie: sześć). Reszta albo zlała sesje, MG i współgraczy przestając odpisywać zupełnie, bez uprzedzenia i podania przyczyny, często grając i pisząc w tym czasie gdzie indziej, albo wycofała się w trakcie. Informując o tym z podaniem tych czy innych przyczyn. Te drugą grupę potrafię jeszcze zrozumieć, bo Bissel może niektórych do siebie zniechęcić. To nie cukierkowy FR czy heroic fantasy. Nic na siłę, wiadomo, więc zrezygnować każdy może.
Pytanie tylko, czy tak ciężko napisać „sorry, nie pasuje mi klimat/MG/gracze/styl/terminy/kolor czcionki (niepotrzebne skreślić), więc rezygnuje?

Problem znany, wiec się nie będę rozpisywał. Zamiast tego cytat z pewnego filmu: „Nie ma w słowniku ludzi cywilizowanych, słów wystarczająco obraźliwych, aby określić taką postawę”.

Bez kopniaka w zad, nie ma na co liczyć

Drugą, po ww, rzeczą która mnie początkowo śmieszyła, potem irytowała, była postawa sporej części graczy, zwłaszcza wśród Łowców. Postawa sprowadzająca się do tego, że jak ich ktoś, czytaj MG, nie kopnął w zadek, to sami nie przejawiali najmniejszej ochoty/inicjatywy/umiejętności zrobienia czegokolwiek. Posty sprowadzały się do opisania z perspektywy postaci, tego, co już było zawarte w poprzednim poście MG, względnie do rozmyślania co by tu zrobić lub powiedzieć, lub innych filozoficznych rozważań o życiu i śmierci. W skrócie były o niczym. Względnie o Maryni a i to nie całej. Prym wiódł tu Vid, którego tropiciel nie robił nic, nie mówił nic i ograniczał się do groźnych spojrzeń i wykonywania poleceń. Jedyne ożywienie było w momencie, w którym można było powalczyć lub postrzelać. Nie chciałbym jednak piętnować tylko jego, bo taki Salim w pewnym momencie stwierdził, że zwyczajnie idzie spać w mając wszystko w głębokim poważaniu, czy taki Mortiss, z którego postów chwilami nie wynikło absolutnie nic, w kwestii tego, co jego postać w ogóle zamierza robić.

Dołączając Łowców obawiałem się, ze szybko pojawią się kłótnie i spory, o tzw metagre, czyli wykorzystanie informacji, których BG nie mieli praw posiadać, w trakcie śledztwa i pościgu. Tym czasem okazało się, ze musze wymyślać absurdalne sytuacje, aby w ogóle zachęcić coponiektórych do zrobienie czegokolwiek, w celu wykonania zleconego im zadania.

Podsumowując, niektórym graczom odpowiadała, albo sprawiali wrażenie, że odpowiada, postawa biernych obserwatorów sesji. Tyle, że ja chce graczy, nie obserwatorów. To nie lochy, gdzie wchodzicie do komnaty A, zabijacie dwóch gobasów, i są dwa wyjścia, w prawo i w lewo. Które wybieracie? Pisałem o tym w komentarzach, w trakcie sesji, prosząc o wykazanie się choć szczątkową inicjatywą. Skutków żadnych mego apelu nie zauważyłem.

Tyle żali moich.

Cyferki

W sesji testowaliśmy z Bielonem mój twór stworzony na potrzeby Bissel i ogólnie PBFów, jak było nadmienione w rekrutacji. Ogolenie wyszło dobrze, choć kilka kwestii trzeba będzie doprecyzować, głównie w sprawie magii. Co było do przewidzenia. Po szczegółu odsyłam zainteresowanych, do obiecanego zapisu mechanicznego sesji.

Rzeźnik i Pomoc masarska

Jako pomocnik Bielona zostałem Pomocą masarską. W sumie to i tak nieźle, bo ostatnio dzięki temu duetowi byłem mielonką. Traktuje to jak awans. :P Poważnie zaś, to dopóki jeszcze prowadziliśmy razem, wszystko było (przynajmniej w moim odczuciu) ok. Kiedy przyszło mi zastać samotnie na placu boju, z biegiem czasu byłem coraz bardziej zmęczony mnogością oderwanych od siebie wątków i lokacji, często stworzonych przez/dla konkretnych postaci, które zaraz znikały, bo prowadzący je gracze albo zlewali sesje, albo z niej rezygnowali. Zwłaszcza, że pomimo sporej redukcji, liczba BG była wciąż spora. Stąd moja tendencja do łącznia ze sobą poszczególnych, rozdzielonych od siebie grup w jednym miejscu i czasie, np. Starym Klasztorze.

Gracze

Łohohoho! Za dużo, zdecydowanie za dużo. 16 BG można by z powodzeniem obdzielić ze trzy sesje. Nawet jak na możliwości dwóch MG. Zwłaszcza, że z początkowych dwóch grup – ścigani i ścigających – szybko zrobiło się cztery, pięć, sześć i więcej. Koniec końców w finale ostała się praktycznie sama stara gwardia. Z 16 BG, 7 ubiłem za nie postowanie, 3 się wycofało, gracze we własnym zakresie ubili jeszcze jednego, choć nie do końca. Przeżyło 7. Liczby ww. sami oceńcie, ja pozwolę sobie tylko parę słów o każdym napisać.

Trybunaldczycy

Co tu dużo mówić, stara gwardia w osobach Ganto, Mika i Cohena, bo tez pozwolę sobie go do niej zaliczyć, nadawała ton. Przez większość czasu to oni tworzyli a co ważniejsze realizowali plany i pchali akcie do przodu. Po kolei jednak.

Gantolandon jako Ilmar – Słodzić za bardzo nie ma co, bo to nie zdrowe dla zębów, ale było dobrze. Ilmar, to jeszcze nie Forken czy Timotheus Shyest, ale ma ku temu potencjał. Chyba. Jeden z Wielkiej Trójki w tej sesji. Zamieszki w mieście, które miały ogromy wpływ na dalsze wydarzenia, miały miejsce w sporej części dzięki niemu. Choć nie tylko, o czym gracze nie zdążyli się dowiedzieć.

Mike jako Hank Hein – Poziom wysoki jak zwykle. Wspólnie z wyżej i niżej wymienionymi, tworzyli motor sesji, swoimi działaniami pchając akcje do przodu. Pisze fajnie, w swoim już charakterystycznym stylu i z humorem. Niestety pisze bardzo mało. Oczywistym jest że robi to z czystej złośliwości, bo pisać potrafi. Wie, menada jedna, że MG go ubić nie może, bo pisze regularnie. Cóż, znów mu się udało. Ale doigra się kiedyś, oj tak... Wyróżnienie za najwyższy współczynnik odpisywalności wśród ściąganych. Brawo.

Cohen jako Cilian Mahone – Moim skromnym zdaniem najlepszy wśród uciekinierów. Inicjator i realizator. Nie bał się pisać i „brać spraw w swoje ręce”. Czasami było to na granicy „nadpisywania” MG i często wchodził w buty prowadzącego, ale przy ogólnym marazmie, nie przeszkadzało mi to. Wręcz przeciwnie. Choć z drugiej strony mniej tolerancyjny MG, mógłby się chwilami wkurzyć.

Bronthion jako Visk Mayer – Jak pisał, to pisał sporo i nawet ładnie. Jak pisał. Czarownik zagubiony wyraźnie w antymagicznym Ainorze. Bielon swego czasu miał zwyczaj pisać, o chorobie DDekowej. Do Bronthiona mogło by mieć to zastosowanie. Próbował coś robić, uspołeczniać się z Małym a później z Shene, coś tam razem knuli, ale jakoś to wszystko się rozmydliło. Odnoszę wrażenie, że kompletnie nie odnalazł się w Bissel a w Ainorze w szczególności. Zrezygnował przed końcem sesji. Szkoda. Mimo wszystko ogolenie na plus.

Elthian – jako Belzenefer Hardingale zwany też Małym - Fajna postać, dobrze zaczęła, gracz tez piszący ładnie. Bissel nie jest zbyt przyjazne, dla nieludzi, ale niziołek sobie jakoś radził. Postać dobrze wpasowana do sesji, choć pewnie pasowałaby też do Łowców. Podobnie jak wyżej, jak pisał, to pisał sporo i nawet ładnie. Jak pisał. Na uwagę zasługuje podłożenie świni Wielkiej trojce, przy porwaniu Pontusa. Zrezygnował przed końcem. Szkoda.

Ajas – jako Andarius - w pamięci zapisał mi się tylko tym, że jako pierwszy zrezygnował z sesji, na jej początkowym etapie.

Mortis jako Mortis – Postać bardzo dobrze się wpisywała w klimaty Bisselowe. Tak się przynajmniej wydało. Jedne z tych graczy, którzy byli niemal całkowicie bierni. Ubiłem go raz za brak postów, ale został ożywiony, bo miał sprawę ugadana z drugim MG. Co z tego, skoro najpierw napisał post, w którym nie było nic, oprócz opisania byłych wydarzeń, z perspektywy jego postaci a potem zamilkł zupełnie. Ubity za niepostowanie.

Khadgar jako Kaspar Ferl – Cienizna, straszna cienizna. Dostał się do sesji, choć w zasadzie nie powinien, bo KP jego do tej pory na oczy nie widziałem. Poleciał na opinii, mówiąc krotko, bo pamiętam go ze świetnej kreacji pewnego Tępiciela a wiec znam jego potencjał. Tym razem grubo poniżej swoich możliwości, w dodatku olał sesje. Ubity za niepostowanie.

Icarius – jako Dorgar Murhe – Postać w połączeniu z drugim bliźniakiem zapowiadała się ciekawie. Niestety, tylko zapowiadała. Gracz zapadł mi w pamięć tylko tym, ze w ciągu krótkiego czasu dostałem od niego kilka PW z poprawkami mechaniki, za to żadnego posta sesyjnego w tym czasie. Ubity za niepostowanie.

Szu jako Duncan Murhe - co tu dużo mówić, ubiłem dziada z czystej złośliwości i sadyzmu MG. Tak coby sobie na kolejnego fraga nabić, nacieszyć się władzą i zgnoić gracza. Trzeba sobie opnie odpowiednią wyrobić, to może i mi jakiegoś rzeźnika czy innego masarza dadzą, co nie?

---------

Ticket jako Edward Smrodliwy – specjalnie oddzielony kreską, od reszty uciekinierów, bo tak na prawdę od samego początku stanął okrakiem do fabuły, miał swój osobny wątek i swoją osobną grupę. Śmierdzącą dosyć, ale zawsze. Edward był IMO świetną postacią, co prawda jeszcze nie mogę nazwać go godnym następcą Tom Thibodea, z innej sesji Bissel, ale rekompensuje to fakt, że tym razem miałem z nim jeszcze lepiej, bo nie byłem juz tylko biernym pochłaniaczem skrzywianego poczucia humoru, ale mogłem w nim czynnie uczestniczyć. Wpływ Edwarda na główny wątek był w zasadzie żaden, ale posty Ticketa pisane w pokrętnym stylu, stanowiły chwilami nie lada wyzwanie. Ogólnie zabawa z Edwardem bardzo mi się podobała. Z tym większym smutkiem odebrałem znikniecie bez uprzedzenia kolegi. Nie ubiłem Smroda, jak w przypadku innych niepostujacych, przyznaje się bez bicia. Wyłączyłem z sesji jedynie. Możecie uznać to za kolesiostwo, bo z Ticketm znamy się od dawna. Choć szczerze mówiąc nie wzruszy mnie to specjalnie i kajać się nie mam zamiaru :P

Łowcy

Nooooo, tu jest gorzej! Jak powiedział pewien ogr. Do rzeczy jednak.

Nafarius jako Słowo Boże. – Ha! Najlepszy spośród Łowców. Gracz piszący ładnie, klimatycznie i regularnie. Najsolidniejszy ze wszystkich. W przeciwieństwie do większości swoich kolegów, nie bojący się podejmować decyzji i działania. Bardo dobrze odegrany fanatyk. Tak dobrze, że zdołał poróżnić grupę Łowców, wystąpić przeciw jednemu zbrojnie i w zasadzie przez cała sesje, też miał swój indywidualny wątek, powiązany z Inkwizytorem. Zaskoczył mnie na początku stopniem fanatyzmu i lekką rezygnacją z głównego zadania, które mu przecież zlecono. Gracz sklasyfikowany przeze mnie jako „odgrywasz”, dla którego najważniejsze jest właśnie owo odgrywanie, nawet kosztem dobrze pojętego interesu jego postaci. Nie wiem na ile słusznie Tego typu postacie mają przerąbane i nie trudno domyślić się dlaczego. W tej sesji też tak było, co tłumaczy smutny koniec. Szkoda, choć cieszę się że dotrwał do finału sesji, bo przy tym podejściu do życia nie było to takie pewne. Chociaż miał wielokrotnie szanse wykorzystać swoją pozycje, choćby po uratowaniu Inkwizytora, kiedy ten go namaścił i przekazał władze, żeby zapewnić sobie konieczne wsparcie i wyrównać szanse.

Salim - w sumie to koledze należy się tzw. OPR. Salim, zwłaszcza na początku był jak dupa z uszami. Owszem, widać było charakterystyczny dla gracza, kanliowaty styl i poczucie humoru, jednak nie przekładało się to na działania sesyjne postaci. Rozwalił mnie całkowicie numer w szopie, kiedy to zamiast działać, Salim zwyczajnie poszedł spać. Znamy się nie od dziś i po włączeniu do Łowców, liczyłem że stanie się prowodrem, liderem, sprawnie prowadzącym ich ku złemu i ciemnej stronie. A tu... dupa. Na szczęście z czasem było coraz lepiej. Do stylu i dowcipu, dołączyło trochę działania, więc końcówka wypadła nie najgorzej. Mert to jeszcze nie jest, ale widać jakieś przebłyski. Mam nadzieje, że będzie dalej zmierzał w tym kierunku, bo jak widać, na prawdziwych skur...., nam tu nie zbywa. A szkoda.

Suriel jako Shene – Postać super, wręcz idealna do tej sesji i roboty. Początkowe posty tez bardzo mi się podobały. Później jakby zgasła. Miała być modliszka, co to kręci wszystkimi samcami w okolicy i sobie wokół palca owija, a tu.…. Cóż, może trafiła na mało podatny grunt. Odniosłem wrażenie, że wśród Łowców, nie ma z kim grać. Dlatego późniejsza sztama z Viskiem i Małym. Nic z tego jednak nie wynikło, a później zlała sesje. Ubita za niepostowanie. Z tego, mało prestiżowego grona, jej nieobecności mi było najbardziej szkoda.

Pterosław jako Sir Havelock Rubert Chester Winchester Charles Turgin Muinut Munstrum Merid Cart Ostreg Kolub Kretug Grutek Jurk Turg Nuwim Serg Unimo Lukol Skew Minstrem Naj Lang Rug- Venterin III.– ekscentryczny szlachcic odegrany... umiarkowanie. Pisał, na ogół. Ładnie pisał. Na ogół. Chwilami mocno nie zdecydowany, na czym często tracił. Jak choćby w scenie finałowej. Dotrwał jednak do końca więc w sumie na plus.

Vid jako Lars – Milczący, wyobcowany i... leniwy. Bardzo trudno zmusić go do zrobienia czegokolwiek poza walką. Posty były, prawie do końca, jednak często nic z tych postów nie wynikało i można było je streścić jako: nic nie nierobie, milczę, czekam co się stanie. Żeby nie było, że tyko po nim jadę, to dodam, ze w dużej mierze jego zasługą jest spektakularna kraksa karety, z Trzecim Namiestnikiem i jego porywaczami na pokładzie. Jak gracz, zupełnie mi nie znany, praktycznie wcale się nie udzielał. Znikł pod sam koniec sesji. Ubity za niepostowanie.

Sesja trwała od 25 kwietnia do dziś, czyli 18 lipca. Czyi w granicach normy. Posty graczy w sesji były krótsze niż to bywało zazwyczaj w Bissel, ale tez tempo akcji było większe, więc nie zawsze można się było rozpisać. Za to posty MG w większości były długaśne, ze względu na dużą liczbę graczy, lokacji i wątków koniecznych do opisania.

Poza rzeczami które mnie bolały, opisanymi wyżej, ogólnie oceniam Racje Stanu pozytywnie. Teraz zaś wasza kolej ja ocenić. Ja ze swoje strony dorzucę jeszcze w komentarzach obiecany zapis mechaniczny i sprawdzę czego wasze postacie. To jednak na tygodniu, bo muszę pozbierać rożne swoje zapiski w tym temacie. Do samego raportu tez być może coś dożucę, jak mi przyjdzie do głowy.

Link do sesji i komentarzy poniżej.

http://lastinn.info/sesje-rpg-dnd/88...cja-stanu.html ([DnD – Grehawk: Bisseld20] [i] Racja stanu)

http://lastinn.info/komentarze-do-se...omentarze.html (Bissel - komentarze)

__________________
Gets shit done since the first campaign
----
Pokój i szczęście zapanują na świecie gdy ostatni z polityków zostanie uduszony kiszkami wydartymi z brzucha ostatniego klechy.
malahaj jest offline
Stary 07-18-2010, 20:24
Panicz

Panicz's Avatar

Reputacja: 0 Panicz jest na bardzo dobrej drodze
$: 2 960

Elo,
Trochę większe miałem oczekiwania od tej sesji, a szczególnie po grubym początku. Jak przeczytałem te pierwsze posty, opis owych siepaczy zakradających się do piwnicy, by załatwić jakieś szemrane sprawy, ich wrobienie, pożar miasta, czyli dość epicką rzecz, a potem zmykanie przed byłymi przełożonymi to byłem pewien, że będzie naprawdę dobrze. Spiski i inne takie atrakcje, szybka jak mustang akcja i postacie, których życie to hazard są dla mnie gwarancją dobrej sesji. Trochę żałowałem (co w moim przypadku dziwne), że wkraczam do gry jako antagonista, ale ma to swoje uroki.

Akcja z owym inkwizytorem wku®w1ł@ mnie trochę, bo wydawała mi się kompletnie niedorzeczna i zrobiona przez MG na siłę, aby się z nami podroczyć. Te wysiłki MG oraz apele Shene trochę mnie bawiły, więc stwierdziłem, że też się podroczę i zobaczę jak długo Malahaj z Bielonem będą w stanie opisywać nasze przebywanie w szopie. Niestety, zawiedli. Musieli, wbrew głoszonej swobodzie dla graczy, wyciągać nas za uszy

No i to właśnie to, co było bardzo na minus. Od pewnego momentu, a właściwie w przypadku łowców to niemal od początku, wszyscy byli kierowani postami MG w określone lokacje. Trochę więcej w tym Chińczyka niż RPG, ale okej. Fajny post, w którym wszyscy zbiegają się w jednym miejscu itd. ale mam wrażenie, że te skupianie razem to był obraz desperacji MG. Końcówka też raczej licha, oddawać mojego fraga.

Co do współgraczy to właściwie poza Nefariusem mało kto się uzewnętrzniał i budował postać fabularnie, ale faktem jest, że tempo przygody nie sprzyjało. I dobrze, historie postaci i tego typu bzdury zostawmy do harlequinów. Łowcy byli raczej zabawni i komentarz Ganto, który pojawił się w trakcie słuszny. Mnie też dotyczył oczywiście.
Trochę mnie zaskakiwało takie szybkie parcie do przodu Cohena, bo myślałem, że starcie z Pontusem będzie czymś na miarę finału tej sesji i myślę, że to byłoby trochę lepsze niż te wyczarowane z kapelusza lochy.

Co do mojej postaci to do zdrady łowców przekonałem się już na placu, gdy uciekinierom udało się przeżyć. Istotniejsze było w sumie to, co zagwarantuje więcej emocji niż jakieś materialne zyski, a z tymi wariatami to był pewnik.

Piszę jak piszę, nie do końca poważnie, podejście samej postaci przekrada się do głosu narratora z postów i tak. Coś tam na pewno bym jeszcze napisał, ale nie wiem co, więc jak zobaczę to u Was to skseruję.

Kłaniam się.

Ostatnio edytowane przez Panicz : 07-18-2010 o 20:59. Powód: ZAAWANSOWANA edycja
Panicz jest offline
Stary 07-18-2010, 20:31
Cohen

Cohen's Avatar

Reputacja: 0 Cohen jest na bardzo dobrej drodze
$: 6 872

Najpierw trochę szczerych wyznań:

Gracze, w większości, dali dupy na całej linii. Zarówno ścigani jak i łowcy. Z pierwszych to większość zginęła zanim akcja się zagęściła, a drudzy prawie w ogóle nie wzięli w niej udziału. Co oczywiście nie przeszkodziło im pisać, jakie to ich postacie są mega i patrzeć na resztę z góry. Strasznie szczeniackie.

Finał z lekka rozczarowujący. Wybacz, malahaj, nie chodzi o jakość pisania, bo ta u obu MG zawsze była na wysokim poziomie, ale fabularnie - bieda.
Raz, że deus ex machina jak cholera, a dwa odczułem to trochę jako pomniejszenie naszych wysiłków. Narobiliśmy burdelu na całe miasto, porwaliśmy i zabiliśmy drugą osobę w prowincji, a na koniec wszytko się wyzerowało. Sorry, ale średnio fajnie mi się to widzi. Zwłaszcza biorąc pod uwagę nic nierobienie większości.

Trzecie i ostatnie, brak Bielona wyraźnie dał się odczuć.
Nie żebyś, malahaj, nie dawał rady i szacunek za pociągnięcie sesji do końca, ale wydaje mi się, że potrwałaby dłużej i byłaby bardziej rozbudowana z drugim MG.

A teraz coś weselszego.
Moi kompani: mistrzostwo. Dawno tak dobrze mi się nie współpracowało. Świetnie piszący, z pomysłami i realizujący je. Mogę chyba powiedzieć, że nasze postacie dobrały się jak w korcu maku. Każdemu życzę takich współgraczy.

Reszta albo zginęła, albo się odłączyła. Wg mnie, najlepsze epitafium, jakie mogą dostać.
Duży plus dla niziołka za zdradę, sól bisselskiej ziemi.

Postacie antagonistyczne... cóż, nawet nie było okazji do starcia, poza zelotą Nefariusa, ale tego od razu rozstrzelaliśmy. Jakkolwiek dla niego i jego postaci brawa, bo po odpadnięciu Suriel jedyny na serio grający po stronie łowców. Sama postać dobrze wpasowana w realia Bissel, tyle, że po złej stronie
Miłe zaskoczenie w postaci Salima, który również zdradził. I to z jakim skutkiem.

Miło było znów spotkać się z Ticketem, choć nasze postacie się nie spotkały, a i w komentarzach jakoś się nie udzielał. Tak czy siak, high five Ticket i oby do następnej sesji.

Ostatnie, hoorowe miejsce dla MG. Obu.
Muszę powiedzieć, że bardzo lubię sesje Bielona, lubię świat który wykreował, jego klimat i świetnie się w nim czuję, zwłaszcza grając szują.
Wielka szkoda, że musiał zrezygnować z gry.
malahaj, awans na pomoc masarską w pełni zasłużony Zwłaszcza, jak już pisałem, za utrzymanie sesji samemu, bo przecież mogłeś zrezygnować i wcale by mnie to nie zdziwiło.
Co do włażenia w Twoje buty, fakt i ja miałem czasem takie wrażenie, ale skoro nie było upomnień, to założyłem, że jest git.

Cóż, chyba wszystko. Pozostaje tylko wyrazić oczekiwanie na następną część, oby już z Bielonem na pokładzie.

Ostatnio edytowane przez Cohen : 07-18-2010 o 20:35.
Cohen jest offline
Stary 07-19-2010, 16:03
Nefarius

Nefarius's Avatar

Reputacja: 6 Nefarius jest jak klejnot wśród skałNefarius jest jak klejnot wśród skałNefarius jest jak klejnot wśród skał
$: 132 679

To może i ja się wypowiem...

Przede wszystkim jestem mile zaskoczony pochwałami współgraczy i MG. Po prostu udało mi się dostatecznie wczuć w postać (i to w dość krótkim czasie) no i potem było z górki. Realizowanie planów odgrywania postaci plus konsekwencja i wyszło, co wyszło. Miło usłyszeć, że ktoś to docenia.

Co do samej fabuły sesji, to generalnie nie odczułem jej. Rzecz jasna z mojego wyboru (Słowo Boże zawierzył Wilhellmowi i uznał, że Pontus jest fałszywy). Być może to po części moja wina, że inkwizytor stał się częścią sesji... Tyle tylko, że mi to pasowało.

O współgraczach wiele powiedzieć nie mogę, bo tak na prawdę grało nas kilka grup, ja zaś większość sesji stanowiłem jednoosobową grupę.

Co do postów MG, trochę bolały oczy od literówek, ale jeśli ma się na głowie kilka grupek, którym trzeba opisać akcję to wcale się nie dziwię. Po za tym było bardzo fajnie. Spodziewałem się jakiejś iście boskiej interwencji, która wspomoże Słowo Boże, jednak MG zaskoczył mnie w pozytywny sposób konsekwentnie opisując klimaty Bissel.

Ogólnie sesja na duży plus. Mam nadzieję, że będzie kontynuacja.

Pozdrawiam wszystkich

Nefarius jest offline
Stary 07-19-2010, 16:14
malahaj

malahaj's Avatar

Reputacja: 6 malahaj wkrótce będzie znanymalahaj wkrótce będzie znany
$: 45 224

Szopka z Inkwizytorem.

Jak napisałem na początku, to miał być jedynie epizod, mający wprowadzić w klimat rywalizacji i wzajemnej niechęci między Inkwizycja a Trybunałem, reprezentowanym przez BG. Tak coby ci z graczy, którzy nie mieli jeszcze styczności z Bissel, mieli okazje się o tym przekonać. Baskrewill był po prostu pierwszą przeszkoda, przeszkadzajka, którą trzeba było pokonać by móc prowadzić śledztwo/pościg. W końcu to miało być sednem działań dla Łowców. Odnalezienie śladów po zbiegach, wytropienie ich i likwidacja.

Tymczasem BG okazji się niemal całkowicie bierni. Jedynie Venterin coś tam próbował się niemrawo tłumaczyć. Przestraszeni, skuleni, dali się zamknąć jak owce w zagrodzie. Prawdziwi zabijacy, mega łowcy głów po prostu :P Pomyślałem siebie, dobra, skoro są ostrożni do bólu, to niech im będzie. Tak też można. No więc do spółki z Bielonem zamknęliśmy ich w miejscu, z którego nawet ślepy i kulawy zdołał by bez problemów uciec. Fakt zaskoczył mnie Słowo Boże, łatwością z jaką zrezygnował ze swojej misji, zleconej mu przecież przez zwierzchników. Po kimś, kto miał być zatwardziałem prześladowcą niewiernych i heretyków, spodziewałem się większej zapalczywości w tym temacie, ale to był tylko szczegół. Fakt tym samym skłuciliśmy Łowców na początku, ale nie oszukujmy się, stawianie BG przed tego typu wyborami to kwintesencja bisselowych klimatów.

Co tymczasem zrobili BG? Nic. Najpierw kolejkę myśleli , milczeli, lub spali. Zniecierpliwieni MG postanowili im ułatwić sprawę, odsyłając strażników. Dopiero Venterin coś zaczął, pomijając czy było to mądre, czy nie, ale jak się okazało, że trzeba wystąpić przeciw klerykowi, który jako ostatni blokuje drogę do wolności, to Salim i Lars się do niego przyłączyli w poskramianiu Venterina. No więc co z tego wynika? Ano to, że cała trójka zwyczajnie nie ma zamiaru się nigdzie ruszać i nic robić. Co więc miałem z wami zrobić? Zwłaszcza, że czas leciał i ścigani czynili już swoje postępy.

Baskerwill zaś wmieszał się juz w akcje i spodobał mi się na tyle, ze postanowiłem go włączyć w fabułę nieco bardzie niż planowałem na początku

Chińczyk

Łowcy mieli tylko trzy lokacje – ruiny Karpika, w których utknęli, placyk gdzie swój finał miał pościg za karocą i Stary Klasztor z jego lochami. O ruinach juz pisałem, na placyku owszem Panowie ostrzelali karetę a później opuszczających ją pasażerów, ale atakować swoich celów nie mieli ochoty. Słowo Boże miał co innego na głowie, wiec jego nie liczę. W klasztorze zaś faktycznie, spędziłem wszystkich specjalnie. Tyle, że jeśli chodzi o Łowców to zrobiłem to właśnie dlatego, ze ci nie przejawili chęci/możliwości aby samodzielnie do swych celów dotrzeć. Dostali wiec dwa z nich na tacy. I co? I nic.

Podsumowując, w przeciwieństwie do ściąganych, Łowców na początku nikt nie gonił ani na nich nie nastawał. To od BG zależało co, gdzie, jak i kiedy zrobią. Mieli pełną wolność i swobodę. Tyle, ze IMO nie umieli z niej skorzystać.

Cohen

Bez dwóch zdań, obecność Bielona wpłynęła by na sesje. Choćby dlatego, że ja pisałem raz na tydzień a z nim, tempo postów MG byłoby dwa razy większe. Niepostujący odpadli by więc dużo szybciej, a my moglibyśmy całkowicie skupić się na was.

Co do samego zakończenia, to zdaje sobie sprawę, że nie jest idealne. Owe, nazwijmy to zawirowanie czasowe, było w planach sesji od samego początku, choć trochę w innej formie. Nie jest tez tak, ze wszystko zostało wykasowane, ale tu nie chciałbym za dużo ujawniać. Pewnie w normalnych okolicznościach, to nie byłby koniec sesji, tylko co najwyżej przerwa na złapanie oddechu, ewentualnie dorekrutowanie nowych graczy czy rozwiniecie mechaniczne postaci tych co przeżyli i pojechalibyśmy z marszu dalej. Z tym jednak na prawdę wole poczekać na powrót Bielona i pociągnąć to dalej razem.

__________________
Gets shit done since the first campaign
----
Pokój i szczęście zapanują na świecie gdy ostatni z polityków zostanie uduszony kiszkami wydartymi z brzucha ostatniego klechy.
malahaj jest offline
Stary 07-19-2010, 17:01
Panicz

Panicz's Avatar

Reputacja: 0 Panicz jest na bardzo dobrej drodze
$: 2 960

@ Szopka z inkwizytorem

Ależ mi nie chodzi o sam areszt w szopie, a o fakt, że tam nas wtrącono. Wydało mi się to strasznie na siłę zrobione. Każdego kto kręci się w okolicy chcieliby pakować do wora, a do tego nawet szlachciurę Venterina?
Podbija typ do nas z mordą: Czego tu?
Dostaje odpowiedź, że zbłądziliśmy, wstaw cokolwiek, bla-bla. Ogólnie było to coś w stylu: nic, odbij ode mnie człowieku. Moment i nas nie ma.
A ten zamiast NPC zamiast przestać istnieć i marnować czcionkę leci ze skargą. Jakbyśmy typa olali i napisali, że idziemy gdzieś tam to pewnie nie byłoby awantury. Trochę na siłę przypieprzanie się.
A potem Bielon mówi, że nas typ zamknął na złość Pontusowi, bo go nie lubi. Jak na mój gust to było naciągane i niepotrzebne.

Ale ogólnie spoko, pozdrawiam Cię kordialnie Malahaj. Zagramy coś razem wierzę.

Panicz jest offline
Stary 07-19-2010, 17:38
malahaj

malahaj's Avatar

Reputacja: 6 malahaj wkrótce będzie znanymalahaj wkrótce będzie znany
$: 45 224

Cytat:
Każdego kto kręci się w okolicy chcieliby pakować do wora, a do tego nawet szlachciurę Venterina?
Owszem, bo uważają ze są Świętą Inkwizycją, więc im wszystko wolno

Cytat:
Jakbyśmy typa olali i napisali, że idziemy gdzieś tam to pewnie nie byłoby awantury.
Dokładnie. Mieliście też inne wyjścia a i tak chodziło o to, aby mieć możliwość obejrzenia Karpika, złapania zachaczki do pościgu, pierwszych śladów, wskazówek i złapanie zbiegów. Inkwizycja chciała ich złapać przed wami, więc utrudniała jak mogła. I utrudniła.

__________________
Gets shit done since the first campaign
----
Pokój i szczęście zapanują na świecie gdy ostatni z polityków zostanie uduszony kiszkami wydartymi z brzucha ostatniego klechy.
malahaj jest offline
Stary 07-19-2010, 20:04
Gantolandon

Gantolandon's Avatar

Reputacja: 2 Gantolandon wkrótce będzie znany
$: 18 884

Wpierw to, co mnie zirytowało najbardziej: końcówka. Za każdym razem, kiedy w sesjach u Bielona chociażby na moment pojawia się element podróży w czasie, zaraz zaczynają fruwać takie dei ex machina, jakich "Bastion" by się nie powstydził. Tym razem jeszcze pojawił się dodatkowy problem: ukończyłem sesję i nie mam pojęcia, co się w ogóle wydarzyło w ostatnich paru postach.

Mógłbym pocieszyć się tym ślicznym burdelem, który udało nam się wywołać i perspektywami dla naszych postaci - ale niestety, umierający enpec nacisnął przypadkiem medalionem przycisk "RESET".

Tego mniej więcej zacząłem się obawiać w momencie interludium z Pontusem. Jestem naprawdę przerażony, kiedy pojawiają się tego rodzaju wątki, bo oznacza to zazwyczaj showdown pomiędzy niesamowicie potężnymi przeciwnikami, z którymi naszym postaciom nie sposób się mierzyć.

Tyle żółci, teraz reszta podsumowania.

Przez większość czasu bawiłem się świetnie. Jeśli chodzi o ściganych, świetnie współpracowało mi się z resztą zespołu. Z niziołkiem także. Z niecierpliwością oczekiwałem ciosu w plecy w wykonaniu Belzenefera i Viska - szkoda, że to nie nastąpiło.

Co do Łowców - Salim i Słowo poradzili sobie świetnie. Venterin miło mnie zaskoczył - po początkowych problemach z inkwizytorem okazał się być jednak zabójcą całkiem efektywnym. Shene również mogła być niezłym przeciwnikiem, ale jej graczka nie dotrwała do końca sesji. Trudno.

Atak na posiadłość Pontusa i następujący po nim pościg był momentem sesji, w którym grało mi się najlepiej. Początkowo narzekałem, że mamy za mało oddechu i brakuje nam czasu na ułożenie porządnego planu. Teraz nie żałuję - przemyślana infiltracja posiadłości byłaby pewnie skuteczniejsza, ale i mniej ciekawa.

Gantolandon jest offline
Stary 07-19-2010, 22:29
pteroslaw

pteroslaw's Avatar

Reputacja: 2 pteroslaw wkrótce będzie znany
$: 32 915

Może na początek odniosę się do akcji z inkwizytorem. Musiałem mieć prawdziwego pecha, albo trafiłem na zły dzień mistrza gry, bo blefowanie wziąłem najwyższą możliwą wartość na pierwszym poziomie. Rzeczywiście czasem literówki biły w oczy, ale to się zdarza.

Co do tych na których polowałem, Bronthion pisał posty świetne, przynajmniej dla mnie, takoż mi się podobały postacie tych którzy dotrwali do końca.

Co do łowców, to faktycznie, poza akcją w szopie najlepsi byli nefarius (słowo) i panicz (salim). Chciałbym też powiedzieć że nie wiem w którym momencie okazałem się takim dobrym zabójcą bo zabiłem raptem kilku nic nieznaczących osób. Najbardziej w sesji przeszkadzała mi rana nogi u mojej postaci, gdyby jej nie było zapewne Havelock zrobiłby wszystko inaczej,

Na koniec chciałbym sprzeciwić się nazywaniu mojej postaci ekscentrykiem. Mógłby być co najwyżej szaleńcem, różnica, jak twierdzi Terry Pratchett, wynosi dokładnie jeden worek pieniędzy.

__________________
"Ciało nasze poddane jest niebu, niebo poddane duchowi"- Leonardo da Vinci

"Lepiej umrzeć niż żyć bez wolności."- Leonardo da Vinci
pteroslaw jest offline
Stary 07-20-2010, 05:29
malahaj

malahaj's Avatar

Reputacja: 6 malahaj wkrótce będzie znanymalahaj wkrótce będzie znany
$: 45 224

Z blefem nie wyjaśnię, bo to akurat była kolejka Bielona, co do rannej nogi to kwestia była do załatwienie w klasztorze. Tam było pełno kapłanów, więc wystarczyło się zakręcić

Cytat:
Najbardziej w sesji przeszkadzała mi rana nogi u mojej postaci, gdyby jej nie było zapewne Havelock zrobiłby wszystko inaczej,
Na przykład co?
 
__________________
naturalne jak telekineza.
malahaj jest offline  
Stary 31-08-2010, 23:49   #3
 
malahaj's Avatar
 
Reputacja: 2639 malahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputacjęmalahaj ma wspaniałą reputację
Ot choćby w czasie ucieczki powozem. Na pewno nie stałbym jak głupi tylko próbował zrobić to robił Vid.

__________________
"Ciało nasze poddane jest niebu, niebo poddane duchowi"- Leonardo da Vinci

"Lepiej umrzeć niż żyć bez wolności."- Leonardo da Vinci
pteroslaw jest offline
Stary 07-20-2010, 17:48
Panicz

Panicz's Avatar

Reputacja: 0 Panicz jest na bardzo dobrej drodze
$: 2 960

Hehe, ale przecież strzeliłeś i trafiłeś ;]

Panicz jest teraz online
Stary 07-20-2010, 19:54
Mike

Mike's Avatar

Reputacja: 1 Mike ma wyłączoną reputację
$: 12 512

Powróciłem.
Żeście sie zdziebko pospieszyli z tym kończeniem. A końiec sesji niestety miałki jakiś. Wiem, że mnie zabrakło, ale przeciez sam nie grałemw tej sesji :P

Do tego nasuwa mi sie pytanie co by zrobił zły magus gdyby wziąść inkwizytora za zakładnika i ze scyzorykiem przy gardziołku zaproponować wymianę informacji przed tajemnym rytuałem ? Potem oczywiście dodatkowy uśmiech dla inkwizytora, seria z kuszy w magusa i chodu
Ech, szkoda takiej okazji

Co do współgraczy to w zasadzie kamraci z trybunału sie liczyli plus fanatyk i Salim. Szkoda niziołka, a to mógł byc taki piękny pojedynek na skurwysyństwo
Ticked jak zwykle w poprzek, ale to normalne

I ten reset, masakra. A tyle się napracowaliśmy! Bunty, zaraza, pogrom. A kiedyś reklamowano Bissel jako miejsce gdzie możesz zmienić świat

Mike jest offline
Stary Wczoraj, 18:27
Bielon

Bielon's Avatar

Reputacja: 9 Bielon jest jak klejnot wśród skałBielon jest jak klejnot wśród skałBielon jest jak klejnot wśród skał
$: 56 916

Witajcie

Piszę tego posta rozsadzany z radości, ale do tego przejdę później. Teraz na wstępie chciałbym Was przeprosić za moje zniknięcie sesyjne. Niestety przyczyny, które sprawiły że nie pisałem a nawet zniknąłem zupełnie z forum, były tak ważkie, że nawet sił nie miałem czytać sesji. Tu zaś okazało się, jak Wielkim, przez W duże, Kolegą i Współmistrzem jest malahaj. Jego wyłącznie zasługą jest to, że sesja nie upadła. Bardzo Cię za to malahaju i Wy mili moi Gracze, przepraszam.

Przyznam szczerze, że sesja wystartowała u mnie w chwili, kiedy nagle los uwziął mi się na rodzinę. Najpierw historia ze szwagierką i jej maleństwem a później...

Moja żona wylądowała w szpitalu na hematologii. Potworny strach, obawa o jej życie i zdrowie, oraz konieczność pilnowania wszystkiego [lekarzy, pielęgniarek etc] wyłączyła mnie nie tylko z Forum, ale i z codziennego życia. Na szczęście dziś wróciliśmy do domu. Będzie dobrze. Odetchnąłem i mogę odrobinę uwagi poświęcić i Wam.

Z tej perspektywy powiem Wam szczerze Forum a nawet całe życie codzienne jest niczym. Bez spokoju o los drugiej połowy świat staje się szary. I smakuje jak popiół. Zdrowie Wasze i bliskich to tak na prawdę najważniejsza rzecz na świecie. I tylko ono stanowi jakąkolwiek wartość.

To mówiłem ja, Jarząbek Wacław, trener drugiej klasy...


Co do sesji... przeczytam ją, niebawem. Jedno pewne, udało się ją skończyć, więc sukces już jest.

Będą kolejne bo mnie na Forum ciągnie do sesji jak nigdy.

Do szczytywania
Bileon
 
__________________
naturalne jak telekineza.
malahaj jest offline  
Stary 01-09-2010, 15:46   #4
 
Panicz's Avatar
 
Reputacja: 989 Panicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwu
Podziwiam Twoje wysiłki.
 
Panicz jest offline  
Stary 02-09-2010, 18:28   #5
 
Bielon's Avatar
 
Reputacja: 1063 Bielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumny
A ja Ci chciałem podziękować malahaj.

P
B
.
 
Bielon jest offline  
Zamknięty Temat



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 13:11.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166