Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Rekrutacje do sesji RPG
Zarejestruj się Użytkownicy

Rekrutacje do sesji RPG Tu znajdują się ogłoszenia o naborach do sesji RPG. Jeżeli interesuje Cię rozgrywka fabularna na forum, szukasz partnerów do gry przez komunikator lub na żywo - koniecznie zajrzyj tutaj!


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 14-06-2019, 01:18   #1
 
Selyuna's Avatar
 
Reputacja: 4316 Selyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputację
[Mag Wstąpienie M20 - rekrutacja ciągła] Gdzie Indziej Jesteś



Wyspa Bowen, enklawa Verben
Noc z 31 stycznia na 1 lutego, 1979 rok
Obchody święta Imbolc


To nie miało się tak skończyć.

Ta jedna myśl pojawiła się w głowie Genevieve DuLac, kiedy pojedynek dwójki magów się rozpoczął, i już nie chciała jej opuścić, zamieniła się w bezgłośną mantrę.
Verbena nie wiedziała jeszcze, czemu akurat te słowa odbijają się echem w jej głowie. Owszem, czuła, że coś jest nie tak. Była w końcu wieszczką. Znała się na magyi Czasu, szukała wizji, polegała na przeczuciach i przebłyskach. Była wyczulona na drgnięcia Gobelinu, wiedziała, gdy zdarzają się nieprawidłowości, i gdy życzenia Rzeczywistości mają się spełnić.
To jednak miał być tylko zwykły pojedynek. Według starych, verbeńskich zasad - w trakcie obchodów święta Imbolc, w świętym kręgu, który nie pozwalał na użycie magii, opuszczenie go czy jakąkolwiek ingerencję z zewnątrz. Rytualne sztylety. Na śmierć i życie.
Chyba że wygrany postanowił inaczej.

Znała obu magów. Wiedziała, że jeden z nich, jeśli wygra, na pewno daruje przegranemu życie. Drugi zaś tylko czeka na okazję, żeby zabić przeciwnika bez mrugnięcia okiem. To on - Daniel DuLac, mag Verbena - rzucił wyzwanie, w środku święta, po tym, jak pojawił się tu niespodziewanie. I niezapowiedziany. Przyczyn wyzwania nie podał, o tym jakie mogły być jeszcze chwilę temu szeptano. Potem, gdy wyryty magią w Rzeczywistości krąg już postał, a Daniel i jego przeciwnik wkroczyli w niego i przypieczętowali zaklęcie, wszystko umilkło i zapadła śmiertelna cisza.
Genevieve wiedziała, że jest na tej wyspie jedyną osobą, poza oczywiście pojedynkującymi się, która zna przyczyny i powody. Ta wiedza była dla niej niebezpieczna. Śmiertelnie niebezpieczna wręcz. Trudno było stać tutaj, i udawać obojętność. Musiała jednak grać swoją rolę.

To nie powinno się tak skończyć.
Ale co?

Daniel DuLac, jak początkowo obstawiano, miał niewielkie szanse na wygraną. Ona, Genevieve, powinna mu mimo to kibicować. Był bratem mężczyzny, którego kiedyś poślubiła. Nawet nie pamiętała, czy młodszym, czy starszym.
Wzdrygnęła się nagle, na myśl o DuLacach, potężnej, starej verbeńskiej rodzinie, w którą się wżeniła ku wielkiemu zaskoczeniu, i stojąca obok akolitka musiała to odebrać jako wyraz troski o Daniela, bo pochyliła się ku niej i wyszeptała coś pocieszającego. Genevieve zamrugała szybko, zmusiła się, żeby skupić się na walce. Daniel właśnie wyprowadził cios, zbyt wolny jednak, jego przeciwnik wciąż pozostawał poza jego zasięgiem, chwilę później wykonał kontratak i skórę śniadego Verbeny przecięła pierwsza krwawa pręga.
Daniel był jej jednak właściwie obojętny. To nie dla niego pojawiła się tutaj.

Wyzwał Eutanatosa, i to jeszcze nie równało się samobójstwu. Wyzwał jednak Petera O’Connella, wśród magów Tradycji nazywanego czasem pogardliwie ich Wielką Nadzieją. Młody, bo mający około trzydziestu lat mag, został całkiem niedawno wykonawcą woli - w tym podobno również wyroków - i heroldem samego Senexa, primusa czyli założyciela eutanatoskiej Tradycji.
O O’Connellu krążyły różne historie. Najnowsza była taka, że wykonał Dobrą Śmierć na własnej mentorce, która z kolei była uczennicą Senexa.

Były też historie o Paryżu, mieście, z którego Genevieve pochodziła. O tym, jak Peter, będąc uczniem czy też gościem tamtejszych Kultystów, nikt nie był pewien, pewnego dnia, czego nikt się nie spodziewał, strzelił w głowę jednemu z ich Adeptów. Jak został za to skazany na śmierć wyrokiem sądu, składającego się z wszystkich członków tamtejszej Fundacji.
A potem przysłana przez Senexa - czy też jego następcę w Radzie Dziewięciu, i tak uważano, że nowy primus Eutanatosów jest tylko figurantem, marionetką potrzebną, bo Senex z jakiegoś powodu nie opuszczał od dawna swojej siedziby na Cerberusie - egzekutorka zamiast wykonać wyrok śmierci, zabrała skazanego ze sobą.
Ile lat temu to już było? Genevieve nie potrafiła sobie przypomnieć, w jej życiu zbyt wiele się wtedy działo i zbyt wiele zmieniło.

To nie miało się tak skończyć. Wiedziała. Nawet nie dlatego, że jej dusza, jej przebudzona część, składała się z esencji tak pierwotnej, że pamiętała początki tego świata, i dzięki temu magini widziała czasem pewne wzory, stare wzory, nawet jeśli wypełniała je nowa treść. Teraz nic nie widziała, czuła tylko narastający bunt, póki co jeszcze poza granicą świadomości, gdzieś pod podszewką tego co ich wszystkich otaczało. Las, drzewa, polana, rozstawione na niej namioty, płonące ogniska. Środek wyspy, gdzie dzięki ich magii, już panowała wiosna.
I dziwny, ostrożny taniec tej dwójki mężczyzn, bosych, nagich od pasa w górę, wymalowanych w ich święte wzory, wyższa sylwetka, bardziej muskularna, długi do pasa, ciemny warkocz, złotobrązowa skóra, indiańskie rysy, zacięte, gniewne, ogień w oczach. I niższy, blady, szczupły, właściwie niepozorny, gdyby nie to, że wyprzedzała go reputacja najniebezpieczniejszego maga jego tradycji, tradycji zabójców.

Eutanatos zresztą też był wiedźmą, jak wszyscy tutaj. Znała go kiedyś, dawno temu, w innym życiu, w tamtym pięknym i starym mieście, które i dla niej, i dla niego wiązało się ze złymi, bolesnymi wspomnieniami. Ale nie musiała go znać, żeby to o nim wiedzieć, widziała, w jaki sposób się teraz poruszał. Widziała, zanim wstąpili do kręgu, że znał ich obyczaje. Wszyscy to widzieli. Okazał szacunek gospodyni tutejszych obchodów święta, Charlotte Quay, przywódczyni kabały, która opiekowała się tym miejscem, wiedział, jak się zachować i jakie słowa wypowiedzieć. Peter O’Connell, Eutanatos, z jakiegoś powodu dostał pozwolenie aby tu przybyć, albo może i zaproszenie na verbeńskie obchody jednego z ich czterech wielkich sabatów. Raczej nie dlatego, że był Irlandczykiem, raczej nie dlatego, że zastawiono tu na niego pułapkę. Nie chciała wierzyć, że Charlotte, z kolei uczennica primuski Verben, Nightshade, mogłaby być w coś takiego zaplątana.
A mimo to Genevieve nakazano tutaj być, musiała obserwować i pozwolić komuś patrzeć jej oczami.
Znów zadrżała, chociaż na polanie było ciepło jak w wiosenny dzień.
Jakże wiele by oddała teraz za to, żeby być wolną, być jak najdalej stąd.

To była straszna ironia, że to Verbena pragnął śmierci, że to Eutanatos był tym, który byłby skłonny darować życie.
Pragnął też przeżyć, i to było widać w jego ruchach. To sprawiło, że był ostrożny, mimo oczywistej przewagi i tego, że mógłby upokorzyć Daniela i zakończyć walkę bardzo szybko, wszyscy się dziwili, czemu wtedy na swoim procesie przyznał się do winy i poprosił o karę śmierci, to było lata temu - ile? czemu nie pamiętała? - i pamiętała jak osoby siedzące obok niej, obserwujące proces, szeptały że powinien żądać Certamenu, wtedy z pewnością uszedł by z życiem.

Pamiętała też, jak kiedyś, patrząc na swojego śpiącego męża, pomyślała o Peterze i o tamtych czasach, kiedy Paryż płonął. Jak raz jeden pozwoliła sobie na myśl, że chciałaby żeby jemu też strzelił w łeb.
Albo jej. Wszystko jedno.
Kiedy to było? Chyba dawno. Dziś Genevieve nawet już nie pamięta, czemu tak się wtedy czuła.

A jednak coś w jej przeszłości, o której sama nie wie, wzbudza w niej teraz jakieś dziwne wzruszenie, pragnienie ochronienia ciemnowłosego, bladego chłopca którego kiedyś znała, a którego już dawno przecież nie ma. Są szare jak stal, zimne oczy mordercy i obojętność i spokój, które dla tak wielu Eutanatosów są znakiem rozpoznawczym.
Czy tylko ona w tym, w jaki sposób Peter walczy z Danielem, widzi że tak walczy ktoś, kto bardzo chce żyć? Mimo że nie widać powodu do tego lęku. Że tak walczy ktoś, kto ma bardzo wiele do stracenia. I kto wie, że grozi mu coś, czemu ostatecznie nie będzie w stanie stawić czoła. Broni się przed każdym ciosem niemalże rozpaczliwie, chociaż w jego ruchach nie ma desperacji, jest pewna piękna precyzja. Każdy gest i każdy unik są elementem tańca. Stopy rysują wzór, ruch splata niewidzialną sieć.

Tacy ludzie zawsze są gotowi zabijać, nie by nie zginąć, by chronić to co ważne. A Peter zawsze sprawiał wrażenie człowieka, który miał tak wiele do zrobienia, zawsze brał na siebie więcej, niż byłby w stanie udźwignąć. Zawsze, zawsze, przeklęte słowo.
Rzeczy od których nie ma ucieczki.

To nie powinno się tak kończyć?

A jednak powinno się skończyć czyjąś śmiercią, to przecież niemożliwe, że jest tak mało krwi. Gdy tam, w tym rytualnym kręgu, walczą ze sobą dwie wiedźmy, i co z tego, że to dwóch mężczyzn. Gdy wiedźmy ruszają do boju, musi być przecież krwawo.

Od krwi i jej braku bardziej ją jednak niepokoi to, dlaczego ten doskonale wyszkolony mag, to precyzyjne narzędzie które uczynili z niego jego nauczyciele, najlepszy wojownik, jakiego kiedykolwiek widziało jej pokolenie, uważa że przegra.
I nie chodzi przecież o to, że Daniel, brat jej męża, więc i jej brat, walczy nieczysto, atakuje szaleńczo, nieprzewidywalnie.
Peter stara się jednak nie zranić w żaden sposób swojego przeciwnika. Koncentruje się na obronie. Może przeciąga tę walkę, bo wie, że jak długo ona trwa, tak długo trwa jego życie.
Eutanatos wykonuje półobrót, i Genevieve na chwilę wstrzymuje oddech - i dlatego, że ten ruch jest tak idealny, i dlatego, że im dłużej patrzy, tym bardziej narasta w niej przekonanie, że ta walka nie skończy się nigdy, czas zaczyna płynąć innym biegiem, spowalnia i przyśpiesza, w jej głowie teraźniejszość miesza się z przeszłością.
Musi walczyć, żeby zachować czystość myśli.

W jej głowie pojawia się ostatni moment, gdy ze sobą rozmawiali. Kilka godzin temu, gdy przypadkowo spotkali się przy brzegu wyspy, gdzie wymknęła się, żeby zapalić papierosa.
Chyba o niczym nie mówili, a przynajmniej ona nie mówiła.
Jakże często krzywiono się na nią, nie tylko w Tradycji, Verbena która pali. Pamięta, że dziś poczęstowała Petera, a on palił z nabożną czcią, zupełnie inaczej niż w Paryżu, gdy spotykali się czasem przypadkiem przy wejściu do budynku Fundacji. Oboje wymykali się wtedy w trakcie spotkania Fundacji.
Nagle uderzył w nią żal, że nie wiedziała wtedy, czyjego towarzystwa Peter wtedy unikał. Jak wiele mogłoby się wtedy potoczyć inaczej, gdyby ona była tą jedną osobą, która go posłuchała. Która spytałaby, stała przecież tuż obok, czemu pali papierosa za papierosem tak łapczywie, i czemu tak bardzo trzęsą mu się ręce. Może by jej wtedy powiedział? Może mógłby zostać w Paryżu, może byłby tam do dziś, zamiast teraz i tutaj. Ona pewnie też by tam została. Mogliby zostać przyjaciółmi, może nawet czymś więcej, a nie dwójką magów, którzy mijają się zazwyczaj z dobrze skrywaną nieufnością i ostrożnością, pod maskami uprzejmości i dobrych manier.
Tak bardzo teraz tęskniła za tym wszystkim, czego nie było, co się nie zdarzyło.

...wreszcie, powoli, Eutanatos od obrony przechodzi do kontrataku, a czas, jej czas przynajmniej, wraca na dawny bieg. Teraz już zmęczył Daniela, wytrzymał jego najsilniejsze ciosy i teraz, Genevieve jest przekonana, teraz już na pewno ktoś zginie.
Zrób to, pomyślała. Zrób to już, zabij go. Intensywność tych myśli, tych emocji, zaskoczyła ją. Zrób to, zabij, to tylko kolejna śmierć, kolejny trup, kolejne ciało padające na ziemię. Gdy zabijasz, to przecież takie spokojne, przepełnione elegancją wręcz. Zabij go, lepiej żeby to był on, nie ty.
Zabij go, a potem gdy już wszystko ucichnie, wymkniemy się na kolejnego papierosa, zanim jeszcze zaproponuję, że zaleczę twoje, przecież teraz już liczne, rany i wreszcie porozmawiamy, zamiast mijać się w milczeniu.
Wszystko, każdy, tylko nie ty.

Tyle że Peter O’Connell zawsze wybierał innych. Zawsze się poświęcał. Dlatego gdy patrzyła, jak powoli, metodycznie, przechyla szalę zwycięstwa na swoją stronę, to było jak tortura. Bezsilność Daniela, który jeszcze szarpał się, przynajmniej przez chwilę, jakby stawiał czoło bezlitosnemu żywiołowi, nie człowiekowi. I to człowiekowi, któremu w trakcie walki jedna ręka, ta lewa, poznaczona od barku aż do dłoni bliznami po poparzeniach, zaczęła odmawiać posłuszeństwa. Wreszcie musiał przerzucić sztylet do prawej, i zrobił to niemalże od niechcenia, a potem kilkoma sprawnymi ciosami rozbroił Daniela, i wyglądało to tak, jakby rzeczywiście mógł to zrobić od samego początku, bez większego wysiłku.
Ktoś krzyknął, gdy sztylet którym walczył Verbena poszybował i wbił się w ziemię, i dopiero gdy ten krzyk przebrzmiał, zorientowała się, że to chyba była ona. Dopiero teraz zauważyła, że stoi bardzo blisko kręgu, że za rękę mocno trzyma tamtą akolitkę, której imienia nawet nie znała. Rozluźniła kurczowo zaciśnięte palce, cofnęła dłoń.

To nie miało się tak skończyć.
Ale przecież działo się właśnie to, czego wszyscy od początku się spodziewali?

Nikt nie był zaskoczony, gdy patrzyli, jak Eutanatos odpiera atak Verbeny, ostatni, desperacki, tak jakby Daniel albo wierzył, że gołymi rękoma coś wskóra, albo jakby po prostu chciał zginąć. Peter obezwładnia go jednak, i z jakiegoś powodu Daniel DuLac, już na kolanach, ze sztyletem przystawionym do gardła - nagle kapituluje, szybko wymawia zwyczajową formułkę, o poddaniu się i o tym, że to rozstrzyga ich spór, klnie się przy tym na swój honor maga. Czas znowu zaczyna biec w ten nierówny, poszarpany sposób.

Peter O’Connell unosi głowę i patrzy Genevieve prosto w oczy. A ona przypomina sobie słowa, które kiedyś od niego usłyszała.
Nie jest trudno zostać kimś innym, powiedział. Wystarczy zostawić wszystko to, czym się jest, za drzwiami, i odejść.
Kiedy to padło z jego ust? Gdzie? W tym życiu? Może w innym? Czemu myśli o tym dopiero teraz?
Eutanatos zrywa kontakt wzrokowy, teraz patrzy na dwie Verbeny z kabały Charlotte, które już ruszają, żeby rozpleść rytualny krąg. Robi krok przed siebie, zostawia klęczącego przeciwnika za swoimi plecami.
Znów patrzy na nią, a ona, Adeptka Genevieve DuLac, bani Verbenae, nagle ma szaleńczą, niemalże dziecinną nadzieję, że wypalą jednak tego papierosa. Odbędą długą rozmowę, która wszystko rozpocznie.
Że jest dla nich inne życie, poza tą wyspą. Nadejdzie wiosna. To Imbolc, cały świat rodzi się na nowo.
O'Connell otwiera usta, jakby chciał jej coś powiedzieć.

A potem dzieje się to, co już kiedyś widziała, chociaż nie potrafi sobie przypomnieć gdzie.

Gdy Peter, nadal za magiczną barierą, jest już prawie o krok od niej, może o dwa, coś za jego plecami nagle się porusza. Mgnienie tak szybkie, że jest pewna, że tylko ona je widzi. Genevieve chce krzyknąć i ostrzec go, ale nie musi - zanim ona zdąży o tym pomyśleć, on już zaczyna się odwracać, wykonywać perfekcyjny unik - i nagle zamiera w bezruchu.

Genevieve jak zahipnotyzowana patrzy na srebrzyste ostrze rytualnego sztyletu, które nagle wyrasta z jego piersi.
Tuż na wysokości serca.

Sztylet przebija jego klatkę piersiową, na wylot. Daniel, który pojawia się za jego plecami, przekręca ostrze, powoli, a potem wyciąga wolną dłoń.
Kładzie ją na ramieniu Petera. Gest jest, w dziwny sposób, niemalże czuły.
Verbena popycha go przed siebie, i patrzy obojętnie, jak Eutanatos upada na kolana, osuwa się na ziemię cicho, bez skargi.

Genevieve pozwala sobie na jedno, szybkie spojrzenie na jego twarz, bladą, spokojną, na zamknięte oczy. Peter wygląda teraz młodziej, prawie tak jak wtedy, gdy go poznała. Wygląda, jakby spał.

Odpędza te myśli, bo jej brat, albo to coś, co kiedyś było jej bratem, robi kolejny krok w jej stronę, przekracza to bezwładne i pozbawione życia ciało, i przytyka dłoń do bariery, jakby sprawdzał, czy pod tym dotykiem ustąpi.

Dookoła nich właśnie zaczyna kończyć się świat.



***************

Rekrutacja ciągła - szczegóły na PW

***************



1 lutego 1979 roku wydarza się coś, co zmienia społeczność i życie magów na zawsze.
Z niewiadomych przyczyn, magia znika gwałtownie na całą dobę. Ten czas będzie potem nazywany, przez tych który przeżyli, Dniem Mroku. Występują również inne dziwne zjawiska - zapadają ciemności, z nieba znika słońce i gwiazdy.
W tym czasie, gdy niszczeją i rozpadają się istniejące zaklęcia, upadają - jedne szybciej, inne wolniej - wszystkie umbralne Fundacje.
Magowie na Ziemi są odcięci, rozpętuje się chaos, w kilku ziemskich Fundacjach Przebudzeni występują przeciwko sobie nawzajem, na ulicach zwykli, nieprzebudzeni ludzie wszczynają zamieszki.

Potem wraca magia, ciemności odchodzą. Pozostaje społeczność po katastrofie.

Chcę sobie razem z wami opowiedzieć historię o grupie wychowanków jednej z umbralnych fundacji, ewakuowanych w ostatniej chwili.
Wiek postaci - 20-25 lat.
Każdy z nich został w bardzo młodym wieku adoptowany przez magów z Fundacji zwącej się Domem Mgły, prowadzonej przez dwóch magów i maginię. Dzieci zostały wybrane zapewne ze względu na talent magiczny, bo wszystkie były uczone magii i przebudzone rytuałem po ukończeniu pełnoletności.
Dopuszczam każdą Tradycję poza Niebiańskim Chórem.

Obecnie jedynym z waszych opiekunów o którym wiecie że przeżył jest Verbena, Aneirin, mag będący mistrzem, jeden z założycieli Domu Mgły, o nieokreślonym wieku. Dość oschły, zdystansowany, na dodatek słabo odnajdujący się po katastrofie i utracie dwójki z partnerów życiowych, którymi byli dla niego zaginieni obecnie mistrz i mistrzyni.

Jako że wasze postaci zostały wychowane i otrzymały edukację, w tym magiczną, od tej Fundacji, macie wszyscy wobec niej honorowe długi, zgodnie z kodeksem którego przestrzegają Przebudzeni. Część z was zaczęła już je spłacać, i mimo że większość życia spędziliście w Umbralnej Dziedzinie w której mieściła się Fundacja, bywaliście też czasem na Ziemi. Póki co jednak wasze życie wciąż przyporządkowane jest Domowi Mgły i słuchacie bez zastrzeżeń mistrza Aneirina. Nie jesteście jedynymi z tego adopcyjnego rodzeństwa, chociaż nie wiecie kto dokładnie przeżył - i nie musicie się nawzajem uwielbiać, ale jesteście na tyle blisko, żeby wspomagać się w sytuacjach kryzysowych.
Wolałabym żeby większość z was nie pamiętała swoich biologicznych rodziców, ale mogę zrobić wyjątki, wtedy też wolałabym żeby postaci rodziców były również magami.

Nie chcę was oczywiście ograniczać tylko do Fundacji jako miejsca gdzie postaci przebywały. Niektórzy z was mogli podróżować poza Fundację i w wieku już nawet 12 lat na przykład pojechać na pół roku na Ziemię gdzieś do zaprzyjaźnionej z Domem Mgły placówki, szkolić się w Fundacji uczącej należącej do innej Tradycji lub międzytradycyjnej przez jakiś czas - byle byście wymyślali to z rozsądkiem. Uprzedzam też że koncepty nie powinny być sztywne i mogą a wręcz powinny się zmieniać na początkowym etapie gry lub przy pisaniu mechaniki.

Mechaniki proszę jeszcze nie tworzyć, karty stworzymy sobie razem po przyjęciu gracza / graczy. Prowadzę na edycji rocznicowej wydanej w 2015 roku, czyli Mage: The Ascension 20th Anniversary Edition (polecam i zachęcam do kupna, bardzo solidnie wykonany podręcznik). Całkowita znajomość systemu i mechaniki nie jest wymagana, natomiast chęć do doczytania i nauczenia się - już tak.
Jeśli ktoś nie zna systemu, pomagam w nauce, tłumaczę, z doświadczenia - wolę graczy którzy jeszcze nie grali we Wstąpienie, a chcą się nauczyć, niż takich którzy przychodzą często z wyrobionymi przez innych MG fałszywymi przekonaniami.

Chciałabym otrzymać od kandydatów na graczy krótki koncept postaci, którą chcieliby zagrać - może być spisany myślnikami, nie powinien zajmować więcej niż strona a4. Chcę samego przedstawienia postaci, żadnej mechaniki, oczywiście jeśli ktoś chce grać np. postacią charyzmatyczną to w koncepcie się to powinno znaleźć, ale nie powinno być tylko sucho rzuconą informacją. Interesuje mnie, jakie są cele postaci, jej ambicje, być może również największe niepowodzenia; porażki, z którymi nie potrafi się pogodzić. Jakie ma wady.
Najważniejsze, żeby postać była spójna i miała wyraźny koncept. Skupcie się na tym, co czyni postać fajną w waszych oczach, co sprawia, że chcecie nią grać.

Częścią konceptu mogą też być inspiracje do postaci - obrazki, cytaty, muzyka, co tylko wam do niej pasuje.

Koncepty proszę umieścić w dokumencie na google docs i przez PW podać mi linka.

Nie chcę sierot, samotników, aspołecznych typów, indywidualistów i primadonn - postać ma być zdolna i skłonna do współpracy ze swoją kabałą. Nie prowadzę postaciom złym albo przejawiającym zaburzenia (to Mag Wstąpienie, prowadzę magom Tradycji a nie kandydatom na Upadłych lub Maruderów).

Nie jestem jakoś szczególnie przywiązana do tak zwanego "metaplotu", wykorzystuję postacie kanoniczne oraz ważne miejsca we własny sposób, nie przejmując się przesadnie podręcznikami, a raczej je modyfikując wg. własnego uznania, tak żeby pasowały do tego co chcę prowadzić. Inspirowałam się systemami takimi jak Nightbane i Nobilis, te dodatki są jednak spójne z settingiem Maga.

Moje oczekiwania wobec graczy - szukam osób komunikatywnych, z pozytywnym nastawieniem do sesji. Takich, które lubią rozmawiać z MG i współgraczami, nie tylko o tym z czym są problemy, ale też zadają pytania zawsze kiedy czegoś nie wiedzą albo nie rozumieją, starają się mówić co się im podoba, motywują do prowadzenia.

Dodatkowo zawsze w cenie jest gracz który docenia swojego MG, zgłasza potencjalne opóźnienia, jest nastawiony na szukanie rozwiązań.

Może da się zauważyć, że koncepcja sesji jest opracowana tak, żeby w dowolnym momencie dało się zastąpić graczy którzy z jakiegoś powodu się wykruszą. Jeśli jednak ktoś ma problemy w życiu prywatnym lub po prostu w sesji coś by mu nie odpowiadało, zawsze jest możliwość pogadania ze mną i uzgodnienia rozwiązania, jakim może być zarówno urlop od sesji, jak i wiele innych łącznie z wydzieleniem np osobnej przygody z wolniejszym tempem. Wiem że różne rzeczy się w życiu zdarzają i staram się jako MG pomagać.

Nie wiem jeszcze, w którym dokładnie momencie zacznie się fabuła, będą to na pewno okolice 1980 roku.
Początkowo sesja była pomyślana jako przygoda solowa, ale musiałam przestać ją prowadzić i teraz chcę wykorzystać tamten scenariusz, bo było tam wiele dobra.
Nie mam też w głowie dokładnej wizji jak wyglądała ewakuacja Domu Mgły, wpływ na to mogą mieć pomysły graczy.

Na zakończenie - dość ważna kwestia.
Sesja jest absolutnie i całkowicie LGBT+ friendly. Nie chcę w niej homofobii, transfobii, i różnych innych fobii. Seksizmu, ableizmu, rasizmu i klasizmu też nie. Chcę, żeby sesja była inkluzywna, setting nadaje się do tego doskonale.
Społeczność Magów jest u mnie całkowicie tolerancyjna, w końcu bycie Przebudzonym zobowiązuje.
Jako jedno z narzędzi będzie tu funkcjonowało tzw "the X card"
Tutaj o Karcie X.

Tutaj fajny wyjątek z Monsterhearts (z podręcznika pierwszej edycji, mam wrażenie że w drugiej tekst się zmienił, ale nieznacznie) odnośnie poruszania różnych trudnych wątków w sesji, przeczytajcie proszę.

I po angielsku, o pewnej fajnej zasadzie bardzo się przyczyniającej do poprawy "erpegowego BHP"
The Fairgame Archive

Formy i narzędzia rozgrywki - posty na forum, google docs, discord (również do pogadania i obgadania postaci i innych ważnych dla sesji rzeczy).

Częstotliwość - bardzo pilnuję tego, żeby osoby będące online częściej i dłużej nie dominowały reszty graczy. W przypadku sceny dialogu zazwyczaj stosuję zasadę 24 godzinnej kolejki, tzn gdy kolejka się rozpoczyna, i gracz A napisze posta, może napisać kolejnego albo gdy 1. wszyscy gracze już odpisali 2. minęło 24h i jest nowa tura. Gdy w scenie obecni są NPCe czasem pozwalam sobie odpisać w trakcie kolejki, dla dynamiki.
Muszę jeszcze przemyśleć czy w scenach walki będę stosować podręcznikową mechanikę co do joty, pewnie ją jakoś dostosuję do gry online tak jak zawsze.
Poza scenami czysto dialogowymi zazwyczaj stosuję kolejkę 3 lub 4 dni na odpis graczy po odpisie MG. W praktyce wychodzi szybsze tempo, ale można też zgłaszać nieobecności bez tłumaczenia powodów.

A tutaj inspiracje muzyczne - dwie najważniejsze
Micromusic - Leć, Uciekaj
Urbanski feat. Justyna Święs – Ultraviolet

I cała playlista do sesji.

https://open.spotify.com/playlist/4d...TsyR7aCaTx0YSw



EDIT

Na chwilę obecną rekrutacja jest tak zwaną ciągłą, jak to w pbfie miejsca są płynne z powodu czynników życiowych - zainteresowanych proszę o kontakt przez PW.
 

Ostatnio edytowane przez Selyuna : 30-09-2019 o 00:09.
Selyuna jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14-06-2019, 14:58   #2
 
Selyuna's Avatar
 
Reputacja: 4316 Selyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputację
Oczywiście zapomniałam napisać o formach rozgrywki, czyli rzeczy dość ważnej, jak i o tempie.
Do tej pory prowadziłam dużo przez google docs i komunikatory tekstowe, z ładnym (obowiązkowym!) formatowaniem takich rozegranych fragmentów i przeklejaniem ich na forum; część scen była też rozgrywana przez posty w temacie.
Osobiście lubię jak dialogi są dynamiczne i nie ma w nich rozwlekania wątków. Czasem jest potrzeba zagrania jakiejś luźniejszej scenki, chociażby i pomiędzy samymi postaciami graczy, zapoznawania się - nie mam nic przeciwko, sama lubię, byle by to nie stopowało ogólnej przygody czy innych graczy, więc staram się aby takie scenki dialogowe działy się raczej w przerwie pomiędzy przygodami, gdy jest jakiś downtime w sesji.
Chciałabym też żeby funkcjonował, poza tematem na komentarze do sesji tutaj, jakiś czat np na discordzie do pogadania. Na pewno będzie potrzebny na samym początku sesji, gdy będziemy potrzebowali dogadać sobie, jakie relacje panują między "rodzeństwem", czy macie jakieś pomysły na bardziej szczegółowe powiązania, gdzie postać mogła przebywać itd.

Natomiast bardzo pilnuję tego, żeby osoby będące online częściej i dłużej nie dominowały graczy, którzy nie piszą tak często. W przypadku sceny dialogu bez MG zazwyczaj stosuję zasadę 24 godzinnej kolejki, tzn gdy kolejka się rozpoczyna, i gracz A napisze posta, może napisać kolejnego albo gdy 1. wszyscy gracze już odpisali 2. minęło 24h i jest nowa tura. Gdy w scenie obecni są NPCe czasem pozwalam sobie odpisać w trakcie kolejki, dla dynamiki.
Muszę jeszcze przemyśleć czy w scenach walki będę stosować podręcznikową mechanikę co do joty, pewnie ją jakoś dostosuję do gry online tak jak zawsze.
Poza scenami czysto dialogowymi zazwyczaj stosuję kolejkę 3 lub 4 dni na odpis graczy po odpisie MG.

EDIT:
Bardzo proszę o zgłoszenie tutaj w temacie po wysłaniu konceptu i chociażby krótkie informacje nad czym się pracuje lub co się wysłało, tak żeby inni zainteresowani wiedzieli nad czym trwają prace i żebyście się nie dublowali w konceptach .
Otrzymałam już pierwszy koncept, bardzo mi się podoba, czekam na więcej
 
__________________
~~cial agus neart~~

Ostatnio edytowane przez Selyuna : 14-06-2019 o 17:14.
Selyuna jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14-06-2019, 17:31   #3
 
GinnyN's Avatar
 
Reputacja: 0 GinnyN ma w sobie cośGinnyN ma w sobie cośGinnyN ma w sobie cośGinnyN ma w sobie cośGinnyN ma w sobie cośGinnyN ma w sobie cośGinnyN ma w sobie cośGinnyN ma w sobie cośGinnyN ma w sobie cośGinnyN ma w sobie cośGinnyN ma w sobie coś
Wysłaliśmy naszą postać i jej wstępny moodboard.

Krótko o postaci:

Bryndis ma już prawie 26 lat i z pochodzenia jest Islandką. Od prawie dwóch lat mieszka na Ziemi. Życie dzieli między San Francisco i Reykiavik. Wcześniej pojawiała się na Ziemi na parę tygodni, czasem na miesiąc-dwa, ale to Fundacja była jej domem (od ósmego roku życia). Z zawodu jest tłumaczką i - oczywiście - maginią. To queerosoba, mająca dwa koty, Srebro i Kostkę.
Ateistka (mimo wychowania niewierząca w istnienie duszy), dla której Przebudzenie awatara krótko po przeprowadzce było niezbyt przyjemnym doświadczeniem. Zbyt bliskim doświadczenia duchowego jak na jej gust. Choć wiedziała, czego oczekują od niej i jej rodzeństwa rodzice, miała nadzieję, że ma jeszcze chociaż dekadę, zanim to nastąpi. Że najpierw zdąży przeżyć trochę więcej własnego życia. Kocha rodzeństwo, i ma poprawne relacje z rodzicami (ma nadzieję, że zaginiona dwójka się odnajdzie), ale nigdy nie czuła się silnie magicznie natchniona.
Zdążyła jednak pogodzić się z faktem, że przyjdzie jej spełnić powierzoną rolę. Ma silny kręgosłup moralny a jej a jej awatar jest (przeważnie) pozytywny. Jak sobie mówi, jeśli możesz zmieniać świat wedle własnej woli i ufasz w swój kompas moralny, zdejmuje to z twoich barków przynajmniej pewną część ciężaru.

Wygląd: 168 cm wzrostu, wysportowana. Krótkie jasnoblond włosy ścięte na jeża, ciemnobrązowe oczy, kiedyś złamany nos. Drobna, prosta blizna na lewej dłoni, kilka starych blizn na lewej łydce. Pod blizną na dłoni tatuaż: kapelusz wiedźmy. Na palcu wskazującym prawej dłoni drugi tatuaż: Latająca miotła. Trzeci, nieduży tatuaż na lewym przedramieniu: ekran telewizora, widoczny tylko gdy podwija rękawy koszuli. Możliwe, że ma także inne tatuaże, zakryte ubraniami. Poza tym na dłoniach ma zawsze kilka prostych pierścionków z brązu i żelaza, bez kamieni. Nosi ciemne koszule bez guzików z wcięciem do styku obojczyków, proste spodnie (lub szorty) i tenisówki. Na szyi zwykle ma zapiętą wąską aksamitkę.

Moodboard: https://drive.google.com/open?id=1Tj...E2d7m-Z9og8A9l
 
__________________
Up above
aliens hover
making home movies
for the folks back home

Ostatnio edytowane przez GinnyN : 14-06-2019 o 17:35.
GinnyN jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14-06-2019, 18:15   #4
 
Selyuna's Avatar
 
Reputacja: 4316 Selyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputację
Mam takie dziwne wrażenie, że dla tego przecież chłodnego Aneirina... o dziwo taka osoba byłaby jego tak naprawdę ulubioną podopieczną. Nie to że by to okazywał : )
Ach, zmieniając temat, mam wrażenie że w moim tekście nie było to wystarczająco jasno opisane. Wychowanków Domu Mgły było wielu, niektórzy już dawno się wyprowadzili, pracowali w Fundacjach na całym świecie, byli też wychowankowie nieprzebudzeni jeszcze. Nie chcę dokładnie określać, kto to dokładnie był i kogo możecie znać, bo to jest do dopracowania już jak przyklepię koncept, i nie chcę moimi pomysłami na NPCów przyćmiewać postacie graczy.

A ja wam później jeszcze podrzucę playlistę inspiracyjną do prologu sesji!
 
__________________
~~cial agus neart~~
Selyuna jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14-06-2019, 18:18   #5
Aro
 
Aro's Avatar
 
Reputacja: 2953 Aro ma wspaniałą reputacjęAro ma wspaniałą reputacjęAro ma wspaniałą reputacjęAro ma wspaniałą reputacjęAro ma wspaniałą reputacjęAro ma wspaniałą reputacjęAro ma wspaniałą reputacjęAro ma wspaniałą reputacjęAro ma wspaniałą reputacjęAro ma wspaniałą reputacjęAro ma wspaniałą reputację
Generalnie jestem zainteresowany, ale...

Cytat:
Napisał Selyuna Zobacz post
Nie prowadzę postaciom złym albo przejawiającym zaburzenia (to Mag Wstąpienie, prowadzę magom Tradycji a nie kandydatom na Upadłych lub Maruderów).
Jak definiujesz zaburzenia, tak z czystej ciekawości?


Cytat:
Napisał Selyuna
Sesja jest absolutnie i całkowicie LGBT+ friendly. Nie chcę w niej homofobii, transfobii, i różnych innych fobii. Seksizmu, ableizmu, rasizmu i klasizmu też nie. Chcę, żeby było sesja była inkluzywna, setting nadaje się do tego doskonale.
O, inkluzywna sesja bardzo na plus, ale ta totalna tolerancja w Świecie Mroku jakoś do mnie nie za specjalnie przemawia. Zwłaszcza że to lata 80 i "civil rights movement" zaczyna dopiero raczkować, Apartheid dalej się trzyma, Zimna Wojna trwa, itp., itd. Trochę mi to tutaj zgrzyta. Wiadomo, ma się grać przyjemnie wszystkim i nie każdy lubi takie wątki, ale podchodzi mi to tutaj pod moralne wybielanie. A nie o to - przynajmniej dla mnie - w Świecie Mroku chodzi.

Pomyślę, poczekam na odpowiedzi co do powyższych uwag i zobaczymy, czy mi się jakiś koncept urodzi.


Pozdrawiam!
Aro
 
Aro jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14-06-2019, 18:43   #6
 
Selyuna's Avatar
 
Reputacja: 4316 Selyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputację
Cytat:
Napisał Aro Zobacz post
Jak definiujesz zaburzenia, tak z czystej ciekawości
To głębszy temat. Ogólnie to trzymam się klinicznych a nie potocznych definicji, ale fikcyjną postać trudno diagnozować, więc raczej chodzi o to jak to może wpłynąć na jej działania i relacje z otoczeniem i innymi, niż klasyfikowanie tego wg najnowszego ICD / DSM.

Plus w tym settingu mamy też koncept Maruderów i Upadłych. Niejednokrotnie jako MG dostawałam karty magów Tradycji które wyglądały na kandydatów na ścieżkę Zstąpienia - a ja prowadzę postaciom dobrym, nie chcę nikomu zabierać postaci w trakcie gry gdy przekroczy pewną granicę, dla Przebudzonego fatalną.

Cytat:
Napisał Aro Zobacz post
O, inkluzywna sesja bardzo na plus, ale ta totalna tolerancja w Świecie Mroku jakoś do mnie nie za specjalnie przemawia. Zwłaszcza że to lata 80 i "civil rights movement" zaczyna dopiero raczkować, Apartheid dalej się trzyma, Zimna Wojna trwa, itp., itd. Trochę mi to tutaj zgrzyta. Wiadomo, ma się grać przyjemnie wszystkim i nie każdy lubi takie wątki, ale podchodzi mi to tutaj pod moralne wybielanie. A nie o to - przynajmniej dla mnie - w Świecie Mroku chodzi.
To kwestia preferencji odnośnie tego co chcę grać i jakie wątki poruszać. Nie twierdzę że w społeczności Śpiących nie ma tych rzeczy - nie chcę tego eksplorować, ani brać postaci graczy które mają którekolwiek z tych uprzedzeń.
Zresztą od tego jest x card właśnie. Bo coś się mimo wszystko może pojawić.

Grałam i prowadziłam już dużo sesji gdzie sama takie wątki - i ich konotacje, zmaganie się z uprzedzeniami itd - poruszałam. Tym razem po prostu nie mam na to ochoty, zwłaszcza że zaprosiłam do udziału w rekrutacji kilka osób które lubię i które też niekoniecznie mają na to ochotę.

Nie silę się też na przesadne odwzorowanie historyczne epoki i miejsc czy zdarzeń z historii. To setting, dekoracja, umowne realia, mój świat Maga Wstąpienie nie jest naszym światem, w takich realiach chcę opowiedzieć razem z graczami historię.

Z tego mojego opisu i zahaczek wyżej powinno wyzierać to, że chcę bardziej opowiedzieć historię o społeczeństwie magów w momencie kryzysu i tuż po, o zachwianiu starego porządku, upadku tego co było, a nie o tym co wymieniasz jako kolor epoki. Lubię też poruszać wątki relacji czy trudnych wyborów, ale zobaczymy co się po zgłoszeniach urodzi, bo w konceptach próbuję się też dopatrywać tego co gracze chcą grać takimi postaciami.
 
__________________
~~cial agus neart~~

Ostatnio edytowane przez Selyuna : 14-06-2019 o 22:08.
Selyuna jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14-06-2019, 20:11   #7
 
GinnyN's Avatar
 
Reputacja: 0 GinnyN ma w sobie cośGinnyN ma w sobie cośGinnyN ma w sobie cośGinnyN ma w sobie cośGinnyN ma w sobie cośGinnyN ma w sobie cośGinnyN ma w sobie cośGinnyN ma w sobie cośGinnyN ma w sobie cośGinnyN ma w sobie cośGinnyN ma w sobie coś
Cytat:
Napisał Selyuna Zobacz post
Mam takie dziwne wrażenie, że dla tego przecież chłodnego Aneirina... o dziwo taka osoba byłaby jego tak naprawdę ulubioną podopieczną. Nie to że by to okazywał : )
My czujemy, że Bryndis poza szacunkiem do jednego z opiekunów miałaby dla Aneirina głęboką sympatię i przy całym jej wewnętrznym cieple miała z nim całkiem niezłą relację.
 
__________________
Up above
aliens hover
making home movies
for the folks back home
GinnyN jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14-06-2019, 20:36   #8
Samozwańczy Suweren
 
Googolplex's Avatar
 
Reputacja: 14769 Googolplex ma wspaniałą reputacjęGoogolplex ma wspaniałą reputacjęGoogolplex ma wspaniałą reputacjęGoogolplex ma wspaniałą reputacjęGoogolplex ma wspaniałą reputacjęGoogolplex ma wspaniałą reputacjęGoogolplex ma wspaniałą reputacjęGoogolplex ma wspaniałą reputacjęGoogolplex ma wspaniałą reputacjęGoogolplex ma wspaniałą reputacjęGoogolplex ma wspaniałą reputację
Cytat:
Napisał Selyuna Zobacz post
Tym razem po prostu nie mam na to ochoty, zwłaszcza że zaprosiłam do udziału w rekrutacji kilka osób które lubię i które też niekoniecznie mają na to ochotę.
Jeśli sesja jest dedykowana dla konkretnych osób to warto by było wiedzieć czego owe osoby oczekują, więc może kilka słów powiesz o tym z kim potencjalni gracze będą grać?
 
__________________
Leading the charge is the mightiest scion of evil
- Mighty indeed!
Proletius his name, grandmaster of death and decay
-Worship or bleed!
Googolplex jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14-06-2019, 21:38   #9
 
Kaworu's Avatar
 
Reputacja: 4900 Kaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputację
Hm... oj, kusi kusi :3

Mam w sumie dwa dosyć ogólne koncepty póki co, potem pewnie się na któryś zdecyduję i dopracuję go:

1. Biseksualny twórca komiksów z Kultu Ekstazy, perfekcjonista zawsze niezadowolony z własnych dzieł. Big flirt który pod płaszczykiem uwodziciela skrywa własną niepewność i insecurity.

2. Ezoteryczna członkini Zakonu Hermesa, nieco religijna, nieco oziębla, troszkę typ "naukowca-okultysty" która ma nos wysoko zadarty, albowiem "zna tajemnice wszechświata". Nieco się wynosi ponad innych, ale mimo poczucia wyższości bardzo ich lubi.
 

Ostatnio edytowane przez Kaworu : 14-06-2019 o 21:43.
Kaworu jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14-06-2019, 22:05   #10
 
Selyuna's Avatar
 
Reputacja: 4316 Selyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputacjęSelyuna ma wspaniałą reputację
Cytat:
Napisał Googolplex Zobacz post
Jeśli sesja jest dedykowana dla konkretnych osób to warto by było wiedzieć czego owe osoby oczekują, więc może kilka słów powiesz o tym z kim potencjalni gracze będą grać?
Zaprosiłam do udziału w rekrutacji osoby znajome.
Czuję do nich sympatię, dlatego wiedząc jaki mamy w kraju klimat, tym razem mówię zdecydowanie "not today, satan" wątkom dyskryminacyjnym, za dużo tego w wiadomościach (chociażby ostatnie wydarzenia w Warszawie gdzie osoby które chciały uczcić pamięć koleżanki zostały pobite). Nie będę tych osób outować. Po prostu uznałam, że taka sesja ma szansę ucieszyć osoby queerowe i dać miłą odskocznię od rzeczywistości w postaci wholesome wątków queerowych.

Dlatego podałam to uzasadnienie mojej decyzji - this is my design. Chcę stworzyć inkluzywny stół, w którym przedstawiciele dyskryminowanych mniejszości oraz allies będą się czuć komfortowo.
Poza tym fajnie trochę tutaj przetrzeć szlaki.

Rekrutuję wszystkich według tych samych zasad, zresztą też dlatego zależy mi żebyście dawali tutaj znać jakie koncepty przygotowujecie czy jakie skończyliście robić. Owszem, mam tak samo jak chyba każdy, że niektórych ludzi już znam, wiem na jaką jakość mogę liczyć, gdybym jednak miała zarezerwowane z góry miejsca, to byłaby to jedna z pierwszych informacji jakie bym podała, łącznie z prośbą aby te osoby same opisały swoje postacie i się przedstawiły.
Mimo zaufania jakie mogę mieć do danej osoby (a i tak moje zaufanie zazwyczaj jest ograniczone i łatwo je szybko stracić) i tak nigdy nie wiadomo jaki dostanę koncept. Czy nie będzie w nim na przykład jakiegoś mojego triggera, z którego sama nie zdawałam sobie sprawy, i stwierdzę że czegoś takiego nie piszę się prowadzić. Albo że wezmę postać ale pod warunkiem że wątek x wyciemnimy, i nie będziemy go nigdy opisywać.

Tego ostatniego dam przykład - dopiero niedawno w trakcie oglądania netflixowej Sabriny zdałam sobie sprawę, jak niekomfortowe jest dla mnie oglądanie body horroru dotyczącego osoby trans i jej dysforii. Dlatego mogę przyjąć do wiadomości, że postać gracza ma dysforię, pod warunkiem że nie będę dostawała pobudzających wyobraźnię opisów, nie będzie wątków np szukania Mistrza Życia żeby pomógł tej postaci, albo jako MG nie będę stawiana w sytuacji fabularnej gdzie musiałabym takie wątki czy rozmowy na ten temat opisywać. Tak samo gdyby ktoś mi zadeklarował, że używa skanu Życia żeby sprawdzić, czy jakaś postać, która prezentuje się w sposób gender non-conforming, ma penisa - użyłabym w takiej sytuacji x carda.

O właśnie, skoro już mi się przypomniało.

Tutaj fajny wyjątek z Monsterhearts (z podręcznika pierwszej edycji, mam wrażenie że w drugiej tekst się zmienił, ale nieznacznie) odnośnie poruszania różnych trudnych wątków w sesji, przeczytajcie proszę.

Tutaj o Karcie X.

I po angielsku, o pewnej fajnej zasadzie bardzo się przyczyniającej do poprawy "erpegowego BHP"
The Fairgame Archive


Cytat:
Napisał GinnyN Zobacz post
My czujemy, że Bryndis poza szacunkiem do jednego z opiekunów miałaby dla Aneirina głęboką sympatię i przy całym jej wewnętrznym cieple miała z nim całkiem niezłą relację.
Zdecydowanie, czysto hipotetycznie, on z kolei byłby przekonany, że jej osoba jest bardzo rzetelna, godna zaufania, jednym słowem jej należy coś polecić, jeśli się chce żeby po prostu zostało zrobione.

Tymczasem biorę się do czytania podręcznika, bo sama muszę się doszkolić w mechanice M20 (głównie nie pamiętam jak działają rekwizyty / foci w tej edycji, oraz paradygmat).
 
__________________
~~cial agus neart~~

Ostatnio edytowane przez Selyuna : 14-06-2019 o 22:11.
Selyuna jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 04:31.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167