Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - ogólnie > Rozmowy ogólne na temat RPG
Zarejestruj się Użytkownicy

Rozmowy ogólne na temat RPG Podziel się swoimi uwagami na temat różnych systemów RPG. Opowiedz jakie są Twoje ulubione systemy, a które według Ciebie zasługują na miano najgorszych. Albo po prostu luźno porozmawiaj na tematy powiązane z RPG.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 16-07-2008, 00:55   #1
 
DrHyde's Avatar
 
Reputacja: 63 DrHyde wkrótce będzie znanyDrHyde wkrótce będzie znanyDrHyde wkrótce będzie znanyDrHyde wkrótce będzie znanyDrHyde wkrótce będzie znanyDrHyde wkrótce będzie znanyDrHyde wkrótce będzie znanyDrHyde wkrótce będzie znanyDrHyde wkrótce będzie znanyDrHyde wkrótce będzie znanyDrHyde wkrótce będzie znany
Ku chwale Graczy i Mistrzów Gry

Ku chwale Graczy i Mistrzów Gry





Temat ten chcę poświęcić chwalebnym czynom i wspaniałym momentom jakie przeżyliście na swych sesjach z przyjaciółmi. Podzielić się wrażeniami i może wypisać tu tych słynnych Bohaterów i Mistrzów Gry, którzy niechybnie na to zasługują. Sami widzicie, że temat to pełen powagi i patetyczności.






Oto zapis z mojej ostatniej sesji, na której grałem:

Wszystko zaczęło się podczas eskorty orszaku Księżniczki do Wyzimy.
Nagle nie wiadomo skąd pojawił się smok, a że powóz Księżniczki ze złota to bestyja okrutna powóz drapnęła i uciekła. Na ratunek wysłano : Poetę (mnie), Wiedźmina, Krasnoluda i Rycerza (Npc).
Rycerz padł z rąk zamachowców w drodze po Księżniczkę (ale to inna historia). Gdy dotarliśmy okazało się, że smok taki straszny jak go piszą i się zaczęło... Smok stwierdził (bo gadał), że "tą maszkarę" z powozu możemy zabrać, ale powóz zostawić. Ultimatum naszego spokojnego opuszczenia siedliszcza był zakaz ruszania złota i wynoszenia czegokolwiek ze skarbca bestyi. Ustosunkowaliśmy się do tego... Jednak krasnolud , gdy już z gór zeszliśmy, zorientował się, że nieświadomie do buta wpadł mu drogocenny kamień szlachetny (bezczelność Mg ). No i się zaczęło... Poeta na koń i uciekł z Księżniczką, żeby się nic jej nie stało, a kompani zostali by stawić czoła smoku, który juz nadlatywał po swoją własność - już nie taki skory do rozmów.

Po przejściach wielu już w Wyzimie, mój poeta siedząc w karczmie spotkał naocznego świadka wydarzeń, który nieświadomy osoby poety zaczął karczmarzowi opowiadać o tym właśnie co się wtedy stało.

Tekst ten spisany przez gracza w dzień sesji, celowo został przekazany Mg, który wykorzystał go wrzucając świadka wydarzeń.




Oto on:







Tak karczamrzu, dajcie jeszcze jeden kufel...dawnom ludzi nie widział... strawy ciepłej i piwa nie kosztował... ino korzonki i wiewiórki wpieprzam,od czasu, kiedy moja wieś z dymem poszła. Pytacie jak to stało się, że wieś spłonęła była w czasach pokoju? A to wam powiem, że to sprawka tych posranych włóczykijów co się pętają od wsi do wsi i tylko patrzą co by tu utłuc i smoczego pomiotu! A czemu moja wieś pytacie? Jam w tej wsi posadę starszego sprawował... choć krótko... to i tak mi się rzekło. Powiadacie żeście ciekawi mej historii? To słuchajcie Panie, jeno pilnujcie co by mi piwa nie brakło, bo droga przede mną daleka, a o suchym pysku gadać nie zamierzam...

Zaczęło się wszystko w środku nocy, kiedym krów pilnował...

Co was na śmiech zebrało! Że niby starszemu nie przystoi? Moja akurat kolej wypadła... Przeznaczenie takie psia jucha!

Było ich czterech... wpadli do wsi konno w pełnym galopie... Jeden herbowy, jeden fircyk jakowyś i dwóch co wyglądali jak biesy prosto z piekieł... Jeden wiedźmakiem się opowiadał, a drugi krasnolud... Nie wiadomo któren gorszy...Obydwu źle z oczu patrzało...

O smoka pytali...białego...jakożem krów pilnował był, to i mnie zdybali...
- Gdzie bestyja leże swe ma?! - spytał ten fircyk na barda wyglądający...
- A w grocie pewnikiem, tamój pośród lasów... - rzekłem mu byłem na to...
- Podobno za gada nagroda obiecana - ozwał się jeden z oprychów...
- Ano - rzekłem, na co oprych wyjął był spod pazuchy glejt cośmy go po drzewach rozwieszali, a ponadto wiedźmacki medalion! I rzecze do mnie, że on wiedźmak, co smoka ubić planuje... Tożem splunął od uroku, co by nie oparszywieć... I powtórzyłem - jeśli smoka ubić chcą, to niechaj ścieżką przez las podążą wślad za drużyną co rankiem za smokiem w las pognała...

Takoż i oni uczynili...

O świtaniu, gdy żem wyszedł na skarpy okoliczne, co by odpocząć po całej nocy stróżowania, ujrzałem istne, jak to po miastach mawiają, pindomonium...
Las płonął był... Po chwili spośród płonących buków wypadli dwaj obwiesie, z tych co mnie w nocy o smoka pytali, niechybnie wiedźmak i ten kurduplowaty nieludź... Chycnęli prosto w pole pszenicy, cośmy je z wsią obsiali na wiosnę... Anim mrugnąć okiem nie zdążył, gdy w ślad za nimi, z płonącego lasu największa potwora jakążem w życiu widział wypadła za nimi. Parskać zaczęła, a prychać, a dym nosem puszczać... I nagle jak nie buchnie żywym ogniem prosto w pole pszenicy...

Powiedzcie Panie karczmarz, jak to jest...że szlachetnym panom, zawsze zbywa, a nam to zawsze coś.... Jak nie powódź, to susza... A jak w tym roku pszenica obrodziła i dobry plon się zapowiadał, to się pole wzięło i z dymem poszło...

A co dalej się działo pytacie? Aco dalej już tylko gorzej było... Z pola pszenic w mgnieniu oka zostało pole spękanej ziemi, z dwoma wojownikami leżącymi plackiem. Ten wyższy zaczął się podnosić... Z trduem ujął miecz i z furią i wrzaskiem ruszył w stronę gadziny, która pędziła na niego z rozwartą paszczęką. Gdy w kotłowaninie żelazo zaczęło szczękać o smocze pazury, poruszył się krasnolud...ledwo podniósł się ze spalonej gleby, ryknął jak tur jakowyś i ruszył ku walczącej dwójce, wlokąc za sobą topór. Gad miotnął łapą, wiedźmak poleciał kilka metrów, a bestia zionęła strumieniem przeraźliwej magii wprost w krasnoluda. Kurdupel rozpłaszczył był się na ziemi i gadzinowy czar pofrunął dalej obracając całą wieś w perzynę...

Większość ludzi zdążyła uciec, gdy tylko obudził ich pożar lasu...ale karczmarzu, gdy ujrzałem belki ścian stodoły, lecące w powietrze wyżej niż iglice Wyzimskiego zamku...i frunące tuż za nimi jeszcze muczące krowy...uznałem, że ta jaszczura pewnikiem dałaby radę dwóm chorągwiom rycerstwa, a tacy dwaj jak tamci, dla bestyi zabawką jeno być musieli, skoro tak długo się z nimi rozprawiała... A skorom o rycerstwie rzekł, to wspomnę, że na skarpie zaroiło się zbrojnymi panami w barwach temerskich i redańskich, stanęli jak wryci na szczycie wzgórza ujrzawszy co bestyja w jarze wyczynia.

W tym czasie wiedźmak dopadł potwora i wraził swą klingę wprost w gardziel smoczyska, krasnolud zebrawszy się z ziemi, pędził z furią w stronę bestyi...
Gdy dopadł, zawinął toporzyskiem...huknęło, błysnęło, buchnął ogień i posoka ze smoczej szyi, ale gad nie przejął się... Wiedźmak korzystając z zamieszania wdrapał się po gadzim grzbiecie i wraził sztych prosto w podniebienie potwory. Gad kłapnął szczęką i rozległ się jęk łamanego ostrza...miotnął łbem i nadział odmieńca na jeden ze swych kolców, jakie mu wyrosły były z tyłu czaszki...
Miotnął raz jeszcze i wiedźmak poleciał hen pod las. W tym czasie nieludź wyprowadził kolejne cięcie swym morderczym orężem... Jednak zbyt dużo krwi z niego juz chyba uszło, bo nie trafił był gadziej szyi, udało mu się jednak przyciągnąć uwagę bestyi...

Zdążył jeno nastawić topór kolcem do góry i wznieść niczym pikę, zanim zniknął w smoczej paszczy. Panowie rycerze stali jakby ich kto czarem jakim splątał... Smoczysko już miało odwrócić się zadkiem, do całego herbowego towarzystwa i poczłapać do swego leża, gdy nagle bekło srogo...potem raz wtóry, jeszcze donioślej...

Nie karczmarzu! Nie bekło po raz trzeci...zamiast tego...brzuch smoczy eksplodował! Wyleciały z niego płomienie, smocze kości, krew i kilometry bebechów! Na samym końcu wylazł krasnolud wspierając się na stylisku topora...uszedł kilka kroków i padł bez życia na ziemię. Pytacie jak zdołał rozpuknąć smoka od środka? Odpowiem wam, że nie mam bladego pojęcia...
Ale tak było... Na własne oczy widziałem.






Składam podziękowania dla wspaniałej ekipy graczy i przyajciół z Boguszowa - Gorc za niezapomniane chwile na sesjach i specjalne gratki dla Trumniarza za jego pracę nad materiałami i gadżetami sesyjnymi. Skład sesji :



Bajarz : Gustav von Linde "Thalion"
Wiedźmin : Eryk z Cechu Wilka
Krasnolud : Caleb "Trumniarz" Drozdeck Smokobójcą ozwany
Poeta (Ja) : Fredegar Boffin w Kontynencie jako Mistrz Jaśmin znany
 
DrHyde jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 16-07-2008, 08:28   #2
 
Van der Vill's Avatar
 
Reputacja: 35 Van der Vill jest na bardzo dobrej drodzeVan der Vill jest na bardzo dobrej drodzeVan der Vill jest na bardzo dobrej drodzeVan der Vill jest na bardzo dobrej drodzeVan der Vill jest na bardzo dobrej drodzeVan der Vill jest na bardzo dobrej drodzeVan der Vill jest na bardzo dobrej drodzeVan der Vill jest na bardzo dobrej drodzeVan der Vill jest na bardzo dobrej drodzeVan der Vill jest na bardzo dobrej drodzeVan der Vill jest na bardzo dobrej drodze
Hah, świetne. Dobrze przygotowane rozmowy, baje i gadżety czasem zrobią z sesji coś genialnego. Pozdrawiam.
 
Van der Vill jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 19:04.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166