![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #31 |
![]() | Sugerując się po minie Avalanche'a można się było domyśleć, że nie jest szczęśliwy z wypowiedzi towarzyszy, gdy by to byli jego żołnierze z zakonu, z całą pewnością poddałby ich linczowi za kolaborację. No ale cóż skąd niby biedny nekromanta i zaczarowana pantera mają pojęcie o dyscyplinie i honorze? "-Eh...." Kiwał głową z zniechęceniem nagle nieopodal zauważył jak jakiś gnom użera się z zielonym przybyszem z oceanu. Zdenerwowany reakcją towarzyszy postanowił chociaż nie patrzeć na facjatę zdrajcy i jego zwolenników i dowiedzieć się w końcu co się dzieje tutaj? Że w jednej chwili z wysokich gór i malowniczych dolin, znaleźli się na rajskiej wyspie, na dalekim odludzi, nie wiadomo gdzie są i jak się dostali. Jednak zanim zamierzał wdać się w dialog z nowo przybyłymi raczył powiadomić co o tym sądzi starą ekipę: "-Jest na waszą odpowiedzialność"- dodał zniesmaczony-"-Lecz pamiętaj, jeden zły krok, a będziesz mieć ze mną do czynienia"- Spojrzał prosto w oczy "Demonowi" splunął mu pod nogi, i potrącił go umyślnie z bara przechodząc obok niego. Minął młodą dziewczynę z tresowaną sową na ramieniu i doszedł do walecznego Gnoma, i tego Kogoś Zielonego: "-Ej! Mały z Zielonym! Uspokoić się!"-Po czym rozejrzał się po Dziewczynie dwóch dziwnych kłócących się mości panów i Piracie który wypełzł z jakże okazałego "okrętu" "-Może wiecie gdzie jesteśmy? I jeśli to żadna tajemnica spytam się was, jak się tu dostaliście?"
__________________ Jedni mówią na to gandzia, inni mówią na to kali, inni znowu marihuana "Dwóch pancernych i Kotecek" A to się po prostu pali... Ostatnio edytowane przez Extremal : 03-27-2007 o 15:36. |
| |
| Reklama |
| |
| | #32 |
![]() | - Przyjacielu! Mleko kokosowe czy może hmm.... gorzałki, ale to moja specjalna, więc, aby uczcić nasze przeżycie naleje i nekromancie,i demonowi, tylko nikomu nie mówcie! Spoglądając zza kociska zobaczył dziewczynę. - Nieletni nie piją. A potem... radziłbym się nie rozdzielać i spenetrować okolicę. Jak mnie nazwałeś wielkoludzie ? Mały ? Małego to ja ci mogę odstrzelić, a tym czasem napij się. Po czym odkręcił gorzałkę i wyczekująco spojrzał na paladyna,i staruszka. - Czyżbyś mówił, że należysz do zakonu ?
__________________ W skali od 1 do 10 jesteś idiotą. Ostatnio edytowane przez Mijikai : 03-27-2007 o 15:29. |
| |
| | #33 |
![]() | Avalanche spojrzał ukradkiem na gorzałkę trzymaną w rękach gnoma, z dziwnym hełmem. "-Nie dzięki..." - wyperswadował Gnomowi - "-A owszem jestem rycerzem zakonu paladynów, bynajmniej kiedyś byłem..." - Odpowiedział butnie na pytanie, lecz jego uwagę przykuwał instrument, bądź przyrząd wystawający z hełmu? - "-A Ty z jakiego zakonu jesteś?? I co masz na głowie?!" -Spytał z zakłopotaniem wskazując palcem na to "coś"
__________________ Jedni mówią na to gandzia, inni mówią na to kali, inni znowu marihuana "Dwóch pancernych i Kotecek" A to się po prostu pali... |
| |
| | #34 |
![]() | - Ha! Mój zakon nazywa się " Płonący heretyk " jesteśmy całkiem dużym zakonem jak sama nazwa wskazuje zajmującym się... ależ ja już się przedstawiłem - pogubił się gnom - to - powiedział wskazując na peryskop - jest mój celownik.
__________________ W skali od 1 do 10 jesteś idiotą. |
| |
| | #35 |
![]() | Potrącony z bara demon uśmiechnął się paskudnie. Chaos był dla niego pożywieniem, a nienawiść rycerza pomagała mu się utrzymać w tym wymiarze i dodawała sił witalnych. Nekromanta nie był pewien, czy jestem dawnym Legionem. Może by mu tak udowodnić? - Właśnie drogi Vriessie (wreszcie zapamiętał jego imię), żeby udowodnić swoją tożsamość powiem ci, dlaczego na początku żywiłem do ciebie niechęć. Nie podoba mi się wykorzystywanie trupów z dość prostego powodu - one nie mają szans na to, że ktoś zainteresuje się ich losem. Gdy rozniesie się wieść, o księżniczce, która zamknęła złego maga w wieży (albo na odwrót, niezbyt interesuje się takimi sprawami) od razu zbiega się rycerstwo, podobne naszemu palladynowi. A jeśli wieść niesie, również o ukrytym skarbie, urodzie księżniczki, chojności króla-ojca oraz płodności, potwierdzonej do siedmiu pokoleń wstecz (wbrew pozorom chodzi tu o płodność księżniczki, nie króla-ojca), to tak rwą na wyprawę, że większość ginie stratowana przez własnych towarzyszy broni Potem król zakopie ich w zbiorowej mogile, pobełkocze pod nosem o krwawej rozprawie ze sługusami maga, sypnie garść miedziaków rodziną poległych i po sprawie. W końcu wraca jeden rycerz, z uwolnioną księżniczką, król ogłasza radosną wieść narodowi i wszyscy żyją długo i szczęśliwie (oczywiście, dopóki ,,prawy rycerz", by przyspieszyć swoje zdobycie władzy nie otruje teścia, co zwykle dzieje się dość szybko - tutaj występuje stały stosunek, mianowicie im rycerz bardziej prawy i bogobojny tym szybciej zakatrupia teścia). I (prawie) wszyscy są zadowoleni. Ale jeśli wieść niesie, o nekromancie znęcającym się nad zwłokami, cała ta hałastra zwąca się ,,obrońcami dobra" wzrusza obojętnie ramionami i jak gromada wygłodzonych hartów czeka na kolejną wieść o kolejnym porwaniu. Zresztą, znałem już kilka smoków (wiem, wiem, obracałem się w naprawde różnych towarzystwach) którym nie chciało się polować, to przez umyślnych ludzi rozpuszczały plotki w mieście, a potem przez kilka miesięcy konserwy same właziły im do jaskini. Czy to wystarczy? No cóż, tyrada Asterotha powinna rozwiać wszelkie wątpliwości. Jednak widział niezdarne działania drużyny, która niezbyt mogła się zorientować w sytuacji. Pokręcił ze zniecierpliwieniem głową - Mogę udać się do wymiaru demonów, by delikatnie wypytać się o ten cały amulet. Feanimie, od ciebie również czóję coś na kształt aury demonów. Jeśli to tylko złudne wrażenie, to skaczę sam. Ale jeśli również jesteś po części demonem i potrafisz przeskakiwać między wymiarami, to może ,,przejdziemy" się razem?
__________________ ,,W czasach słabości pokazuj swoją siłę. W chwili potęgi pokaż swoją słabość" Sun Tzu, Sztuka Wojny Ostatnio edytowane przez Blacker : 03-27-2007 o 18:35. |
| |
| | #36 |
![]() | Sangre przypatrywała się grupce różnych, tak nazwała by to istot żywych, którzy rozmawiają o rzeczach, które dziewczynę bynajmniej nie interesują. Nie lubi się spoufalać, przywiązywać do ludzi, ani ich poznawać. Dziewczynka czuje się dobrze jedynie w towarzystwie zwierząt i jej ukochanych roślin. Gdy biały kot usiadł na przeciw Sangre, z bardzo przymilnym wyrazem pyska, dziewczynka podeszła do niego. Nachyliła się, a raczej kucnęła( dalej z siedzącą sową na ramieniu) i patrząc w oczy pantery styknęła swój nos z kocim. Dalej patrząc się w kocie oczy: -Przyjaciela....-Wskazała na sowę. -Nie ruszaj...-Wstała i otrzepała się z piasku. Minął ją wysoki wojak. Aż Sangre ciarki po plecach przeszły, lecz zachowała zimną krew i nie dala po sobie nic poznać. -Nieletni nie piją...-Usłyszała i momentalnie odwróciła się w stronę osobnika, który wypowiedział te słowa. Mały gnom. Dziewczynka zmierzyła go swoimi lodowato- niebieskimi oczyma i uśmiechnęła pogardliwie. Przepiła bym cię na amen, dodając trochę ziółek Przeszło przez myśl niewinnej dziewczynce.
__________________ Porzuć ten świat, porzuć następny świat, porzuć porzucanie. |
| |
| | #37 |
![]() | Widząc, że najwyraźniej nie mam co liczyć na zainteresowanie moją osobą, gdyż spotkani przeze mnie osobnicy mieli najwyraźniej ważniejsze ode mnie rzeczy na głowie (takie, jak kto kogo zabił poprzednim życiu z tego co zrozumiałem), postanowiłem usiąść i zaczekać, aż zauważą, że spadł na nich ten niewątpliwy zaszczyt spotkania się z mą światłą osobą. - Za taki wygląd w mieście, gdzie mieści się mój zakon, mój drogi szybko byś sterczał na palu. Hmm... z chęcią sam bym ci pomógł się na niego wbić, lecz zważając na okoliczności i twoich towarzyszy nie mam środków. Cóż...- usłyszałem za mną. Zaskoczony tak jawną obrazą odwróciłem się natychmiast. I tylko potwierdziłem woje przypuszczenia, że skutecznie opuściłem normalny świat. Mogłem tylko mieć nadzieję, że nie na zawsze. Stał, bowiem przede mną o połowę niższy ode mnie gnom. - Bogom niech będą, więc za to dzięki. Aż, boję się pomyśleć, co by było, gdybym miał cię za przeciwnika. - Odpowiedziałem mu nie tając ironii. *** Po krótkiej sprzeczce z gnomem zainteresował się mną o dziwo jeden z lekceważących mnie skutecznie do tej pory kłócących się o zdradę osobników. Jednak i ten najwyraźniej nie zdawał sobie sprawy, z kim rozmawia, albo przynajmniej doskonale udawało mu się to zamaskować. "-Ej! Mały z Zielonym! Uspokoić się! Może wiecie gdzie jesteśmy? I jeśli to żadna tajemnica spytam się was, jak się tu dostaliście?" Zielonym?!!! No nie. No nie. Normalnie ręce i nogi opadają. Już dawno doszedłem do wniosku, że istoty na tym planie nie należą przynajmniej w większości do najroztropniejszych na świecie, ale nie aż do tego stopnia... No dobra, może to po prostu nieświadomość... -Gdzie jesteśmy? Sam bym chciał niewątpliwie wiedzieć. A co do tego skąd się tu wzięliśmy, to przynajmniej ja jeszcze niedawno płynąłem na statku do... - No właśnie, dokąd przeszło mu przez myśl. Jednak we wspomnieniach miał tylko białą plamę -... do kądś. Jednak najwyraźniej miał jakiś wypadek. Co konkretnie niestety nie pamiętam. I jeśli łaska nie "zielony" mości panie a Akrenthal - psion. Swoją drogą może mógłbyś powiedzieć, kim ty jesteś i skąd się tu wziąłeś? *** Zerknąłem na flaszkę trzymaną przez gnoma i zacząłem zastanawiać się czy on nie chce nas przypadkiem otruć. To, co on chciał pić bardziej nadawało się bardziej do oczyszczenia z rdzy miecza tego starca. - Nie, dzięki gnomie ja nie będę pić -odpowiedziałem na jego propozycję, poczym usiadłem na piasku. |
| |
| | #38 |
![]() | Gawędzenia ciąg dalszy... Powoli poznajecie nowych towarzyszy... Jedynie Astaroth zdaje się poważnie myśleć o tym, skąd wziąć informacje na temat amuletu, o którym wspomniał Rith – demon, były zlecioniodawca dawnej drużyny. (niestety Astral nie ma umiejętności dłuższego przebywania w planie astralnym, więc musisz iśc sam) Taaak, bo skąd – może nawet któremuś z was przeszło to przez myśl! – można zdobyć informacje na temat legendarnego artefaktu, o którym krążą tylko jakieś plotki, bajeczki, na dodatek znane zapewne tylko przez sędziwych magów? (Tudzież na temat jakiegoś "żywego ognia" , "oka światła" itd...) Może jakieś naprawdę, naprawdę stare i inteligentne istoty wiedziałyby coś na ten temat? Takie istoty jak demony na przykład...? Hm, tylko gdzie znaleźć kogoś, kto umiałby skontaktować się z demonami w planie astralnym...? Prawdziwy kłopot, co? XD Jeśli nawet nie demony, to może... ci, którzy żyli w czasach gdy o amulecie było głośno? Może znajdziecie jakiś cmentarz albo wrak statku...? Oczywiście, trzeba by być co najmniej nekromantą, żeby umieć wyczuć dusze snujące się po świecie...! Hm, skąd weźmiecie kogoś, kto umie porozumiewać się z duchami...? Ciężka sprawa XD Więc może... takie drzewa na przykład. Drzewa słyszą wszystko, co wokół się dzieje, druidzi przynajmniej tak twierdzą. Dobra, jesteście w klimacie tropikalnym, nad brzegiem oceanu. Może znajdziecie dorodny okaz Sequoia sempervires. Dożywają 2000 lat. Hm, tylko, na miłość boską, jak wygląda Sequoia? Potrzebowalibyście co najmniej druida, albo nawet druidki, żeby oznaczyła wam poprawnie drzewo (pomimo iż to jest najwyższy gatunek drzewa na świecie XD) O druida nie łatwo, to kłopot. No i jak u diaska zmusić drzewo do gadania?! Przecież tylko w bajkach słyszy się o tym, że demony rzucają jakieś klątwy na żywe istoty, zyskując tym samym władzę nad nimi, i zmieniając ich morfologiczne formy. Astral aż podrapał się za uchem – skąd niby mielibyście wytrząsnąć takie cuda?! Podobnież ma się sprawa z rozeznaniem terenu. Nie macie nawet wytresowanej, mądrej sowy, która mogłaby z lotu ptaka zbadać teren! Papuga, która przysiadła na palmie na pewno jest głupia jak but, a do tego na 100% nie jest stąd tylko z wyspy obok, i spytana o okolice na pewno i tak zignorowałaby przemiłą druidkę. Nie macie zwinnej pantery, która mogłaby wejść na drzewo i się rozejrzeć. Nie macie nawet gnoma który jest lekki jak piórko, no i ten gnom nie ma peryskopu-lunety, więc nikt go na drzewo nie podrzuci, aby się rozejrzał. Normalnie zero perspektyw!XD Chwila, nie! Przecież jest z wami 200 letni staruszek, idealny do wspinaczki na drzewo! XD Dlaczego wcześniej na to nie wpadliście?! XD I już jesteście uratowani!
__________________ I never cared before I met you |
| |
| | #39 |
![]() | - No dziadunio ty dostaniesz trochę w kokosie - zwracając się w stronę Thomasa. Pociągnął solidny łyk, po czym chlupiąc zawartością flaszki zapytał się: - Ktoś jeszcze ? W zaniepokojenie wprawiła go dziwnie przyglądająca się mu dziewczyna. " No trzeba będzie ją mieć na oku " pomyślał. - Co to za nekromanta co nie pije, przypominają mi się czasy kiedy to napadliśmy jednego w jego chacie. Ho, ho ! Złote czasy! Nie był nawet trzeźwy kiedyśmy go palili! To dziwne bo inni nekromanci okazywali dziwną odporność na palenie, w tedy w ruch szło coś mocniejszego, a mianowicie moja kula ognia, tak-tak powiadam wam złote czasy! Gdy gnom skończył monolog zaczął gadać dalej tylko tym razem bardziej do rzeczy: - Powtarzam już musimy spenetrować teren! Jestem za rozdzieleniem się. Plan będzie taki... o ile oczywiście się zgodzicie: Jedna grupa wejdzie w głąb dżungli i zbada najbliższy teren. Druga spróbuje hmmm.... rozejrzeć się po plaży, gdzie tu w tym punkcie, gdzie kładę ten oto kokos spotkamy się za 3 godziny.
__________________ W skali od 1 do 10 jesteś idiotą. Ostatnio edytowane przez Mijikai : 03-27-2007 o 19:57. |
| |
| | #40 |
![]() | -Wole mleko kokosowe.- Odpowiedziałem po czym kopnąłem dość mocno w palmę. W ciągu sekundy spadło ze cztery kokosy. Szczęście, fart, nie wiem co to było ale spadający kokos przeleciał mi tuż przed nosem. Podniosłem go i rozłupałem mieczem. Wypiłem zawartość i odrzuciłem łupinę. Podniosłem się i rozejrzałem po reszcie. -Szkoda, że straciłem skrzydła...- mruknąłem sam do siebie. Podszedłem do gnoma i skomentowałem jego propozycję: -Jak sam zauważyłeś nie znamy terenu, nie wiemy jakie nas czekają niebezpieczeństwa... Głupotą, powiadam Ci, głupotą było by rozdzielać się. Nie wiem co zrobić, dajcie mi chwilkę a i ja coś zaproponuję.- po czym siadłem na dawnym miejscu i począłem myśleć. Nie minęło pięć minut a już wpadłem na pomysł. - Panowie i droga Pani, chodźmy wszyscy razem najpierw do puszczy. Będziemy szli w jednej linii a odstępy między nami będą wynosić od dwóch do trzech metrów, w ten sposób będziemy widzieć więcej niż idąc w grupie czy gęsiego. Co Wy na to??- spojrzałem po wszystkich czekając na opinię. * to co pogrubione to kliknąć (tam jest fotka) |
| |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Tacy jak ty 3 | Almena | Sesje RPG -Autorskie | 682 | 05-08-2008 20:12 |
| [komentarze] Tacy jak ty 2 | Almena | Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich | 563 | 11-14-2007 10:52 |
| [autorska] Tacy jak ty 2! | Almena | Archiwum rekrutacji | 66 | 03-26-2007 10:07 |
| [komentarze] Tacy jak ty | Almena | Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich | 70 | 03-23-2007 20:03 |
| Tacy jak ty | Almena | Sesje RPG -Autorskie | 550 | 03-23-2007 19:59 |