![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #401 |
![]() | Gengi zorientował się, że na pokładzie statku płynącego w ich stronę widzi... siebie ?! O_o O nie, oooo niee... Zabieranie jego ciała nikomu nie ujdzie na sucho ! Jak radził kiedyś Astaroth zebrał wszystkie czarne myśli ( a zapewniam, miał ich wiele ! - Haha ! Tu sie robi coraz bardziej wesoło ! Gengi pomyślał, że nie byłby to najmądrzejszy pomysł póki tamten siedział by w jego ciele, ale nie było teraz czasu na filozoficzne przemyślenia. Gengi ruszył pędem przez (blokujących przejście/ leżących i kwiczących) paladynów w stronę znajomych drzwi, gdzie była kidnapowana przez niego wcześniej dziewczynka. ( Z kontekstu wynika, że to ten sam pokład ) i z bara wywalił drzwi krzycząc: - Nie macie się już co bać przybył pogromca zła !
__________________ Mijikai potrafi być naprawdę uroczy. Ile jest w nim naturalnego ciepła, ile rozsiewa wokół siebie szczerej, przyjacielskiej serdeczności. Nic dziwnego, że jest tak kochany. |
| |
| Reklama |
| |
| | #402 |
![]() | Czacha Widząc zamieszanie opada mi żuchwa. Oż, ty! Odpada, toczy się po ziemi. Schylam się, poprawiam jej pozycję, po czym nastawiam na właściwe miejsce. Podnoszę wzrok, w sumie podnoszę łeb. Zaraz, zaraz... Coś tu pachnie wiedźmą... - Hal! Kopę lat! Co u Ciebie? - taksuję Marcjannę wzrokiem. - Zmieniłaś się. Przytyłaś nieco... Nagle przypominam sobie o otaczającym świecie. - My tu gadu, gadu, a tu trzeba spierd... spieprz... Znaczy się uciekać. Wybiegam na korytarz, próbuję zlokalizować psa. Zwierzęta wykazują zaskakujący wręcz instynkt samozachowawczy. - Do szalup! Toniemy! Element paniki zawsze zwiększa skuteczność ucieczki... Rechoczę.
__________________ Znowu boli (blog)... Ostatnio edytowane przez geerkoto : 05-16-2007 o 00:06. |
| |
| | #403 |
![]() | Marcjanna Wybuch wstrząsnął statkiem,upadłam na podłogę i wtedy do kajuty wleciało to i przemówiło! Boże umarłam już i trafiłam do piekła,apokaliptyczne wizje,wybuchy, głosy w mojej głowie, jeden to jeszcze luz ale dwa, to się chyba jakoś fachowo natywa...schizofrenia!A na domiar złego jeszcze unosząca się nad ziemią czaszka, ale za raz jak on do mnie powiedział "Chel"! -Tak od początku wiedziałam,że to twoja sprawka!-ryknęlam na NIĄ wściekła. Mój krzyk obudził ją z letargu,regenerowała siły,drzemiąc wygodnie w mojej podświadomości.Czasami nie można było wytrzymać,jak zaczyna chrapać to koniec!Spróbuj zrobić coś konstruktywnego,albo nie daj boze przespać, jak ktoś chraie ci w środku głowy!!!Wiedźma oprzytomniała i wyrwała się do przodu. -Calaver,Cranium,Czacha,mój ty łbie kośisty-złapała lewitujący gnat i zasypałam go pocałunkami-gdzies Ty się przez te 300 lat z okładem podziewał,draniu stary! Łapię starego drucha i przytulam go tak, że jego foramen piriformis ląduje między moimi drobnymi acz zgrabnymi piersiami -TFuu!Pffluje!Chlu!-pluję i wycieram usta,kto wie gdzie taka czszka była. -Toniemy?!-co on wygaduje,nagle słyszę szczekanie psa dobiegajace z korytarza,czaszka wylatuje z impetem za moim Kiliankiem!Co ona chce mu zrobic ,muszę ratować mojego skarba.Niewiele myśląc ruszam za nimi. Ostatnio edytowane przez MigdaelETher : 05-16-2007 o 16:07. |
| |
| | #404 |
![]() | Astaroth (wciąż uwięziony w tym ,,kokonie") nucąc skocznie marsza żałobnego wybiegł na pokład. Niszczenie, demolowanie, zabijanie, podpalanie (a w szczególności) wysadzanie sprawiały mu prawdziwą radość. Jakże wspaniale jest myśleć o szkutnikach, w pocie czoła budujących galeon, królewskiego kwatermistrza sypiącego dukaty, które król zbierał z podatków. No i sam dół tej drabiny, chłopów. A wszyscy pracowali na to, by ten galeon mógł zejść na wodę. A potem pojawił się on, Astaroth i w kilka sekund zniszczył dzieło wielu ludzkich rąk i ludzkiego trudu. Dlatego, lepiej jest niszczyć, niż tworzyć... Przywołało mu to na myśl jedną historię, jeszcze z Tropica Corps. Tak się złożyło, że wraz z jaszczurem Haraku uciekli pogoni i szukali schronienia. Znaleźli je w ruinach starej świątyni, tak starej, że nie dało się bliżej zidentyfikować, jakiemu bożkowi służyła. Lecz nie to było ważne ale to, że monsunowe deszcze nie moczyły ich całych. Poza tym, jaszczur wydestylował z jednej z tropikalnych roślin (tej samej, której niedawno sam używał) biały proszek, następnie wcierany przez nich w dziąsła. Zabawy było co niemiara, gdy cała dżungla w tęczowych barwach tańczyła wokół nich kankana. To były czasy! Wciąż nie jest pewien, który z nich z rozpędu wpadł na skalną kolumnę. Najprawdopodobniej on sam, ale teraz to już nie ważne. W każdym bądź razie, kolumna upadając przewróciła następną, a ta następną. Gdy siedem kolumn runęło sufit gwałtownie osunął się na nich. Gdy w końcu udało im się wydostać z pułapki, okazało się, że tubylcy, właściciele tej świątyni wzięli ich za bogów, a świątynię za znak ich potęgi. Wtedy, wykorzystując naiwność tubylców pożyli kilka ładych tygodni na ich wyżywieniu i wynieśli spory worek diamentów, przez tubylców używanych do robienia wykałaczek Tak więc, jak widać niszczenie popłaca bardziej niż budowanie Opierając się o maszt i obserwując zamęt, jaki wywołał swoim czynem uśmiechał się do siebie. Wtedy zobaczył psa z czarnym piórem. Fakt, to po nie przybył. Rzucił się na psa, jednocześnie starając się psionicznie go sparaliżować - do psa nic nie miał, ale jeśli nie uda się sparaliżować, to złamać kręgosłup
__________________ ,,W czasach słabości pokazuj swoją siłę. W chwili potęgi pokaż swoją słabość" Sun Tzu, Sztuka Wojny |
| |
| | #405 |
![]() | Czacha Trzysta? Cholera, film mi się chyba urwał na chwilkę... - No, już dobrze. Nie gniewam się... - stwierdzam wspaniałomyślnie prosto w piersi. Biegnę wsłuchując się w jazgot pieska. Wypadam na pokład. Widzę kolejnego oponenta, który właśnie rzuca się na psa. - Zostaw go draniu, bo Ci nogi z (wulgarne określenie pośladków) powyrywam! - A potem je sobie przywłaszczę. Podbiegam i rzucam się na niego z zębami.
__________________ Znowu boli (blog)... |
| |
| | #406 |
![]() | Marcjanna Wbiegłam na pokład,przez chwilę oślepiło mnie światło słoneczne.W koło biegali spanikowani żeglarze i paladyni,ludzie wpadali na siebie i tratowali się wzajemnie.Nagle pośrodku tego chaotycznego kłębowiska zobaczyłam mojego pieska w którego kierunku zmierzał jakiś zielonkawy jegomość,już na pierwszy rzut oka widać było, że nie ma dobrych zamiarów.Czaszka krzyknęła i rzuciła się ratować Kiliana!Przetarłam oczy ze zdumienia.Świat stanął na głowie!Paladyni próbujący zaciukać mieczem młode dziewczyny,heroiczne latające czaszki,aż mi się w głowie zakręciło od nagromadzenia absurdu. -Nie stój jak słup soli!Pomóż Calaverowi, ratuj tego swojego małego pchlarza,bo jak go ten typ go dopadnie to będziesz go z kawałków zszywać!-ryknęła wiedźma. Rzuciłam się biegiem na pomoc,każda młoda dama musi znać podstawy wschodnich sztuk walki,żeby móc się obronić przed stadami nachalnych apsztyfikantów.Może jakiś kopniak z wyskoku na twarz Zielonego Ostatnio edytowane przez MigdaelETher : 05-17-2007 o 19:06. |
| |
| | #407 |
![]() | Akrenthal/Vriess Sterowanie szło mi całkiem nieźle. To znaczy nieźle to chyba za dużo powiedziane. Po prostu, nie miałem się o co rozbić, i nie wpłynąłem na plażę, co i tak było niezłym sukcesem. Tak więc, słuchając melodii wygizdywanej przez papugę (wolałem nie wnikać, skąd ją umie...) płynąłem dalej. Teraz czekało mnie jednak coś, co zdecydowanie przekraczało moje skromne umiejętności... Miałem bowiem podpłynąć do widocznego już na horyzoncie galeonu, tak, aby umożliwić załodze abordaż. Nie byłem co prawda pewien, ale taki manewr do najprostszych nie należał... Trudno... Zaraz zaraz... Czyżby, ten galon tonął?! Cudo! Przy odrobinie szczęścia, nie zdążę tam dopłynąć, dzięki czemu nie będę musiał przeprowadzać abordażu, oraz, tłumaczyć z tego, że na statku nie było skarbu! Nagle jednak zmroziło mnie pewne przeczucie... A co jeśli... O nie!!! Ja muszę tam dopłynąć!!! Mocniej chwyciłem ster. Myśl, że moje ciało może się tam znajdować, a co za tym idzie utonąć, przepełniła mnie grozą... *** Przygotować się do abordażu!!! - Krzyknąłem - Ruszyć swoje tłuste dupska! Zrzucić żagle!!! - miałem nadzieję, że dopłyniemy do galeonu na rozpędzie - I jeszcze jedno! Jest tam ten Th... Zielony!!! Macie go tu przyprowadzić ŻYWEGO!!! Jak mi go ktoś zabije, to sam go zabiję!!! Starając się podpłynąć tak, by statki znalazły się do sibie mniej więcej burtami, modliłem się by mi się udało... |
| |
| | #408 |
![]() | Gengi; Zauważasz znajomego gnoma na tajemniczym nadpływającym statku ’ ktoś bez pytania wypożyczył sobie twoje ciało!Widzisz kilka schodków w dół i wąski korytarz oświetlony nielicznymi, wiszącymi lampami oliwnymi. Po lewej widzisz zamknięte drzwi, i po prawej również, plus jedne otwarte drzwi. Przy tych ostatnich stoi znajoma ci dziewczyna-brunetka, a obok niej... unosi się lewitująca czaszka, z którą dziewczę rozmawia o_o’ Na podłodze obok nich leży jeden paladyn. Nagle coś... obija się o ciebie...o_o [patrz niżejXD] Czacha: ...wracaj niesforna żuchwo!... Dogoniłeś, zamontowałeś na nowo. Drzwi kajuty otwierają się i widzisz długowłosą brunetkę. Znajoma! Poza nią jest jeszcze siwy starzec z dziwnym zwierzakiem na ramieniu. http://ic1.deviantart.com/fs8/p/2005...9cb0ce6cc7.jpg To Valveron, jadowite stworzonko nocne. Witasz Marcjanę. Wiedźma rzuca się na ciebie i atakuje... całusami XD Zarządzasz ewakuację. Pies zwiał gdzieś w międzyczasie. Wylatujesz wraz z Marcjaną i starcem na korytarz. Kolejny huk – wywarzone drzwi na końcu korytarza trzasnęły o podłogę! W progu staje... białoskóry (dosłownie) jagomośc zakuty w paladynską zbroję. Będąc już blisko wyjścia na pokład, zauważasz że po pokładzie gania pies, a za nim gania jakiś... zielonoskóry facet w ciemnozielonej szacie zdobionej dziwnym pismem. - Zostaw go draniu, bo....! – wrzeszczysz i rzucasz się do ataku, gdy naraz odbijasz się od twardego napierśnika kolesia stojącego w przejściu i wydzierającego się tryumfalnie: - Nie macie się już co bać, przybył pogromca zła! XD Marcjana; dobrze zobaczyć znajomą czachę! Wybiegasz na korytarz za Czachą, Thomas za wami. Kolejny huk – wywarzone drzwi na końcu korytarza trzasnęły o podłogę! W progu staje... białoskóry (dosłownie) jegomość zakuty w paladynską zbroję i wrzeszczy: - Nie macie się już co bać, przybył pogromca zła! XD Przemykasz obok niego, póki jest zdumiony zderzeniem z Czachą. Wybiegasz na pokład i w całym zamieszaniu gnasz po swojego psa. Tu paladyni biegaj i coś wrzeszczą, tu jakiś... czerwonowłosy gość z lewitującymi łańcuchami, którymi przebija paladynów, tu naraz wybuchł wulkan i wszystko drży, tu jakiś... statek nadpływa!o_o’’’ Astaroth; Zauważasz psa i czarne pióro. Starasz się mocą Akrenthala zatrzymać jakoś psa. Uda się! Zdumiony pies przebiera nogami, ale w miejscu, ślizgając się po pokładzie! Podbiegasz do niego i zamykasz w dłoni czarne pióro. Jest twoje! Nagle rozlega się ‘krzyk umarłych’, ‘twojego’ własnego autorstwa. Lekko ogłuszony i wyrwany ze skupienia, pozwalasz psu uciec, ale zatrzymujesz pióro. Gengi zniknął ci z oczu, chyba zszedł pod pokład...? Płowowłosy demon nadal radośnie poluje na paladynów, choć zaliczył właśnie kilka bełtów z kuszy w pierś. Co mu zależy – jeśli zginie, zregeneruje się, wiesz coś o tym... Paladyni którzy nie są zajęci walką z nim, starają się zapanować nad statkiem, który nabiera powoli wody. Szykują szalupy, gnają pod pokład i z powrotem... Część załogi (nie paladyni a ‘majtkowie’) wyskakuje za burtę. Podobnie część tubylców opuszcza pokład. Wulkan wybucha! O_O potężną chmura czarnego dymu zasłania niski słup ognia i lawy. Astaroth; tajemniczy statek zbliża się ku wam. Jeśli nie zmieni kursu chyba... wkrótce was staranuje o_o’’ Jest bliżej i zauważasz na pokładzie Vriessa w.... czapce, którą niegdyś nosił Thomas, i ze szkieletem-papugą na ramieniu. Vriess dziarsko dzierży ster okrętu. Gnom zaś wałęsa się po pokładzie. Jeśli dusza Gengiego jest w twoim ciele, to...? o_o’ Zauważasz też coś dziwnego. Po pokładzie nadpływającego statku snują się... lewitujące szable i sejmitary! O_o Otwierają się też ich luki armatnie... Na pokładzie, dość daleko od ciebie, zjawia się nagle paladyn w pozłacanej zbroi. Wyraźnie różni się od reszt, ową zbroją i większą ilością świętych symboli na opancerzeniu. To zapewne dowódca. Dyryguje jak szykowac się na atak tajemniczego statku. Naraz obok ciebie przebiega dziewczyna, długowłosa brunetka, wykrzykując coś żebyś zostawił jej psa o_o’ Akrenthal, Vriess; Akrenthal; kapitanujesz! - Kapitanie, oni chyba nabierają wody! – krzyczy któryś duch. - Chcą utopić nasz skarb, wszawe bogobojy!!! – oburzają się duchy. Po chwili na pokładzie pojawiają się lewitujące szable i sejmitary, wywijające niecierpliwie w kierunku paladynów. Jest ich z 20. Pojawiają się też ze dwa pistolety, ale zastanawiasz się, czy te starocie w ogóle działają. - Luki otwarte!!! – krzyczy ktoś. Zauważasz, że w odpowiedzi galeon paladynów również pokazuje swoje działa. Nie ma już odwrotu, tym bardziej, że nie mas pojęcia jak zabrać się za manewr zawracania - Przygotować się do abordażu!!! - Krzyknąłem - Ruszyć swoje tłuste dupska! - AJJJJ !!!! – duchy zabierają się żwawo do roboty.(chyba XD nie widzisz Zwijają żagle. Statek zwalnia, jesteście coraz bliżej celu... Zauważasz na pokładzie tonącego galeonu... siebie o_o’ Gonisz... jakiegoś... psa...! ’’’ A ciebie goni jakaś dziewczyna! O__O’’’Każesz załodze pojmać siebie żywcem XD Grozisz duchom, że w przeciwnym wypadku... zabijesz ich Twój okręt zbliża się do galeonu, lewą burtą równolegle do lewej galeonu (galeon zakotwiczył dziobem ku wyspie). Przyglądasz się wydarzeniom na sąsiednim pokładzie. Cuda niewidy XD Twoje ciało jest całe i zdrowe póki co! - Wyrżnąć ich!!! – drą się duchy. - Dalej, na nich!... Czekają na twój rozkaz..
__________________ I never cared before I met you |
| |
| | #409 |
![]() | - To to już za wiele ! - krzyknął Gengi po czym złapał czaszkę, która odbiła się od jego napierśnika - rzucać we mnie jakim ścierwem to przesada ! - ryknął Gengi obscenicznie wymachując czaszką. Po chwili był na górnym pokładzie, gdzie wszyscy się zbierali. W prawą rękę uchwycił miecz, a w lewą czaszkę. Słyszał jakby wydawała jakieś pomruki, ale sądził, że to wymysł jego wyobraźni. Zobaczył Vriessa za sterem. Ha ! Nekromancie się tym razem oberwie ! Zemści się za ten spalony płaszcz ! O tak... Wziął czysty pełny zamach i cisnął łbem, tak by trafiła Vriessa w niemodnej pirackiej czapce w głowę ( paladyńska zbroja jest na topie :P ). - Udław się tym Vriess ! To za tą kulę ognia na plaży ! - krzyknął zadowolony Gengi.
__________________ Mijikai potrafi być naprawdę uroczy. Ile jest w nim naturalnego ciepła, ile rozsiewa wokół siebie szczerej, przyjacielskiej serdeczności. Nic dziwnego, że jest tak kochany. |
| |
| | #410 |
![]() | X to nie koniec tury, to wtrącenie! X Gengi; Chwytasz czaszkę w dłoń osłoniętą żelazną rękawicą. Ta czaszka sama tak fruwa, czy ktoś nią w ciebie rzucił? O_O Nieważne! XD Wybiegasz na górny pokład, chociaż czaszka zawzięcie kąsa cię w palce (niestety przez rękawicę nic nie czujesz XD) Tajemniczy okręt, niemal równie wielki co galeon paladynów, podpłynął od lewej burty. Kapitan Vriess, też mi coś! Zaraz mu pokażesz co myślisz o jego czapce...XD Zamach i siup!... ’’’ Ciśnięta z demoniczną siłą czaszka pofrunęła niekontrolowanie do celu. A, jako ż od dawna strzelasz z kuszy, cela masz niezłego XDAkrenthal; Co...?! O_O Skupiłeś się na panowaniu nad statkiem i na obserwacji swojego ciała, które uganiało się za psem po pokładzie tamtego statku. Kiedy któryś duch krzyknął uwaga, odwracasz głowę i dostrzegasz... kulę armatnią lecącą prosto na ciebie! X_X Nie, to nie kula, to... czaszka...?! W ostatniej sekundzie chowasz się za sterem, ale Czacha strąciła twoją czapkę, po czym jęcząc poturlała się po pokładzie i omal nie wypadła za burtę. - Atakują!!! – wydarł się któryś duch. – NA NICH!!!! - OGNIA!!! Ostra salwa z armat wstrząsnęły galeonem; powyrywane fragmenty desek pofrunęły w górę. Galeon odpowiedział salwą z własnych dział; dwie kule wybiły dziury w burcie, reszta jakimś cudem... chybiła, czy co? O_O’ Oba statki pogrążają się w chmurach sinawego dymu z dział. - Do abordażuuuuuu!!!!! – drą się duchy. Czacha; ał ał ałaałałaałała... X_X - toczysz się po pokładzie. X
__________________ I never cared before I met you |
| |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Tacy jak ty 3 | Almena | Sesje RPG -Autorskie | 682 | 05-08-2008 20:12 |
| [komentarze] Tacy jak ty 2 | Almena | Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich | 563 | 11-14-2007 10:52 |
| [autorska] Tacy jak ty 2! | Almena | Archiwum rekrutacji | 66 | 03-26-2007 10:07 |
| [komentarze] Tacy jak ty | Almena | Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich | 70 | 03-23-2007 20:03 |
| Tacy jak ty | Almena | Sesje RPG -Autorskie | 550 | 03-23-2007 19:59 |