![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich |
![]() |
|
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #101 |
![]() | Mały mędrzec zmarszczył czółko, Podrapał niewielką głowę, Obrócił się jeszcze w kółko I wygłosił taką mowę: -Bardzoś grzeczny mój zającu. Jak to mówią, jakoś leci. Wszystko dobrze w tym miesiącu, Żona zdrowa tak też dzieci. Lecz dostrzegam twój frasunek. Czyżbyś nie spał dzisiaj w nocy? Skoro potrzebny ratunek, Zrobię wszystko co w mej mocy. Człowiek mówisz, trudna sprawa. Przyznam szczerze nie widziałem. Wiesz, jak się rozrosła trawa, A ja pewnie i tak spałem. Mówiąc prosto, bez paplania Nie wiem gdzie poszli stąd ludzie. Bez żadnego rozpoznania, Sprawę oddać można cudzie. Jest to wszakże moją wadą, Bardzo słabo nimi władam. Mogę się przysłużyć radą, Może się do czegoś nadam. Mądrzy ludzi powiadają, Że w przyrodzie nic nie ginie. Skoro sprawy się tak mają I człowieka to nie minie. A kiedy powstała luka, Taki zabieg czemuś służy. Skoro dwoje was go szuka, Widać jest to kłopot duży. Należy się zastanowić, Bo tu problem mamy przedni. Trzeba wreszcie postanowić, Komu ludzie są potrzebni? Podpowiedzieć coś naturze, Albo człowiekowi właśnie, Bo coś trzeba o tym wiedzieć, Żeby było trochę jaśniej. Jaką niesie z sobą nowość? Jakie są jego atuty? Czy w tym jakaś jest celowość, Że istnieje, składa nuty? Może to się wydać dziwne, Nie wiadomo co z tym począć, Że to jakby zbyt naiwne, Lecz od czegoś trzeba zacząć.
__________________ Coś fajnego odroczone chwilowo przez sprawy osobiste :| . . . . . Zwierzątka . . . . . |
| | |
| Reklama |
| |
| | #102 |
![]() | Zając chwilkę długą dumał cóż ten człowiek może robić? I wymyślić znów nie umiał skąd potrzebną wiedzę zdobyć. „…Coś mówili o jedzeniu tam w stodole, na naradzie; kogut grał im na grzebieniu, a jedzenie jest wszak w sadzie…” Zając strasznie chaotycznie chciał biedronce opowiedzieć lecz zaplątał się w tym ślicznie no bo niby skąd miał wiedzieć co ten człowiek dla zwierzątek może robić poważnego? On w swej norce miał porządek- mama pilnowała tego. Ale skoro głód w stodole już zagląda do żołądków, trzeba spełnić zwierząt wolę, żeby wszystko znów w porządku. „Przyjacielu mój nieduży ja nie jestem tego pewny - człowiek do jedzenia służy i zwierzętom jest potrzebny. My zajączki nie tęsknimy za nieznaną dobrą duszą; sami sobie wciąż radzimy ale oni mieć go muszą…” Łapką machnął. Gdzieś w stodole chyba wszyscy wciąż czekali; ale czy przy pustym stole? może nawet znowu spali?... |
| | |
| | #103 |
![]() | Wysłuchał mędrzec zająca. Ważył w myślach każde słowo. Nie przerywał, aż do końca, By uraczyć go przemową. -To nie jest sprawą jedzenia. Obrócił się od ogrodu -Wszystko raczej wina lenia. Nie znasz jeszcze chyba głodu, Wystarczy poczekać chwilę, Kiszki marsza im zagrają Będą szukać całe mile, Aż jedzenie napotkają. Gdyby tak im zależało, Sami poszli by na zwiady. Czy się komuś pomyślało, Że trzeba posprawdzać sady? Łatwiej tu się kimś wysłużyć, By zakręcił się za karmą. A jako nagrody użyć, Coś co dostał by za darmo. Prawdę mówisz w tym momencie, Że nie jesteś taki biedny. Na żadnym życia zakręcie, Człowiek tobie nie potrzebny. Zwierzątkom się pewnie zdaje, Że związali z ludźmi życie Człowiek pożywienie daje, Troszczy się też należycie. Akurat się im trafiło, Dobrze mieli z Maciejową Ale trochę się zmieniło Sytuację mamy nową Według mnie nie ma co płakać, Choć niektórzy może będą. Ani też ze szczęścia skakać, Że już ludzie nie przybędą. Tak czy siak trzeba pracować. Tak już jest ze zwierzętami. A wystarczy opanować, Kwestię strachu przed zmianami. I bez ludzi wiaty wieją, Drzewom wciąż rosną gałązki, Lecz skoro jakoś istnieją, Będą wchodzić z nimi w związki. Czy ten folwark też przeminie? Nie ma co się o to smucić, Bo w przyrodzie nic nie ginie. Przecież człowiek może wrócić. Pomyśl czy to naturalne, Że opuścił dom, zagrody, Czy zdarzenie tak feralne? Czy to jakieś niewygody?
__________________ Coś fajnego odroczone chwilowo przez sprawy osobiste :| . . . . . Zwierzątka . . . . . |
| | |
| | #104 |
| Public Relations ![]() | Kogut smacznie spał na płocie, W cieniu wiśni zanużony. Cały dzień się taplał w błocie, Zamiast pielęgnować żony. Obowiązki razem w wodą, Która zawitała w gościach, Na paluszkach Lisią modą, Rozpłynęły się po kościach. Chrapał Kogut w wielkim mając Zwierząt sprawy poważniu. Grzybkiem dziobek przewieszając, Sjestę ciął w komarowaniu. Znosić już nie mogły Kury Jaj i klapniętego ptaka. Uradziły strzepać wióry Z kupra tego łapserdaka. Zgromadzily się pod wiśnią W kurnikowym pełnym składzie. - Niech Ci się mężusiu przyśnią Łby Kogucie w marmoladzie! Brzęcząc jak Domowa Kura Nad zaspanym nieborakiem, Ciemna nadciągnęła chmura Gradobicia spojrzeń znakiem. Gdy zmiarkował co się dzieje, Z drugiej strony stał u płota. Nie ma wiatru w kuper wieje - Ot, zgubiła go głupota... - Zamiast tutaj siać zgorszenie, Ruszaj szukać gospodarzy! Jak nam wrócisz nieproszenie - Kurczakowi grząd się marzy! Poślubimy go na amen! Ty dostaniesz kubeł w mordę! Będziesz sprzątał kurzy zamęt I pierzastą dziergał kołdrę! |
| | |
| | #105 |
![]() | Słuchał zając tak uważnie jak się zwykle mamy słucha; brzmiało wszystko to poważnie więc nadstawiał mocno ucha. Z tym człowiekiem sprawa trudna: jest potrzebny czy nie całkiem? Zając zwątpił – rzecz paskudna - niepotrzebnie czuł się śmiałkiem?... Niepotrzebnie czy wędrował, latał, omal nie utonął… Już, już prawie żałował, już ze wstydu niemal płonął… a zajęczy pyszczek mały w smutną się podkówkę zmienił, z oczu łzy mu poleciały… (wagi wrażeń nie docenił) Przysiadł na zajęczej pupie piąstki wepchnął w mokre oczy… - i pomyślał, że to głupie, że dziś z norki gdzieś wyskoczył. Chciał ratować świat przed głodem, a zakpili sobie z niego, chciał uchronić ich przed chłodem, chciał móc mówić im „kolego”… Ta nieszczęsna kulka szara tak chlipała przy biedronce już być dzielny się nie starał, znów maluchem był na łące. |
| | |
| | #106 |
![]() | Długo szedł kogut przez pole, Wzdłuż wyschniętym już strumieniem. A że dobrze wczuł się w rolę, Majtał wesoło grzebieniem. Delektował się pogodą, Głowę raźnie wzniósł do góry, By nacieszyć się swobodą, Bo mu żyć nie dają kury. A tu taki spokój błogi. Nikt nad głową nie jazgocze, Ani włazi ci pod nogi I za pióra nie szamocze. Jednak taka miła droga Wydawała się już dłużyć Bolała troszeczkę noga A wolność poczęła nużyć Akurat jak na wezwanie, Ukazały się za łukiem. Dwie sylwetki dobrze znane: Mały zając wraz z borsukiem. Drugi z dwójki wymienionych, Sprawdzał stan starej fasoli I wśród kęsów przegryzionych, Mówił, że go głowa boli. Wtem biedronka się ozwała: -Hej zającu w górę głowa Sprawa wcale nie jest mała Spójrz może na to od nowa Jeszcze nic się nie skończyło, Nie wiadomo co się stanie, Ale co by to nie było Coś już w tobie pozostanie. Zmierzyłeś się z własnym strachem. Poznałeś na pewno teren I za jednym zamachem Stałeś się też bohaterem, A żeby się tym pochwalić Nie wystarczą tylko chęci, Trzeba je w czynie utrwalić A to już nie wszystkich nęci. Nie wiemy przecież do czego Naprawdę jesteśmy zdolni Póki nie sprawdzimy tego, Co działanie w nas uwolni. Dowiodłeś, że jesteś dzielny, Sympatyczny i ofiarny. Chyba wasz wojaż niedzielny, Nie jest zatem wcale marny. Czas oznajmić już zwierzątkom Jak się teraz rzeczy mają. Dać się zamknąć wszystkim wątkom, I niech sobie radę dają. Na relacje z twej podróży, Niecierpliwie już czekają. Ocenią czy problem duży I nad życiem podumają.
__________________ Coś fajnego odroczone chwilowo przez sprawy osobiste :| . . . . . Zwierzątka . . . . . |
| | |
| | #107 |
| Public Relations ![]() | Słonko pięknie przyświecało, Były ptaszki świergolone, W pojedynkę iść to mało Zniósłby Kogut nawet Wronę, Jakby miała skrzydło w skrzydło, Podreptywać w suchym rowie! Iść samemu już mu zbrzydło W kurzych łapkach, myślach, mowie... Kogut zmróżył jedno oko Dziób skrzydełkiem podpierając. Borsuk wzdychał coś głęboko, Obok kucał mały Zając. "Nie zastapią wszak kurnika... Niepodobna niesłychanie... Jak instrukcja do nocnika... Nigdy w życiu, w żadnym stanie..." Borsuk coś zawzięcie żuje, Mieli żuchwą jak Krasula, Kręci mordą, pomlaskuje, Jakby dostał miodu z ula! Więc przyśpieszył Kogut kroku I podchodząc do Zwierzątek Z Borsuczyskiem wciąż na oku - Witam! - bąknął tracąc wątek, Bo wtem kiszki niespodzianie Grać zaczęły werbelując "Kiedy było to śniadanie!?" Myślał ślinkę oblizując. |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
|
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [komentarze] Zwierzątka | Angrod | Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich | 58 | 11-10-2008 01:34 |
| [Autorski] Zwierzątka | Angrod | Toplista sesji | 9 | 06-24-2008 13:11 |
| [autorski] Zwierzątka | Angrod | Archiwum rekrutacji | 7 | 05-13-2007 23:03 |