![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Autorskich Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach Autorskich (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #61 |
![]() | Bezimienny również niebawem pojawił się na schodach, ale nie wyglądał na człowieka, którego dręczyły nocne koszmary. Wyglądał na odświeżonego i gotowego na porąbanie kilkunastu przeciwników.
__________________ You can't escape From my damnation Nor run away From isolation |
| |
| Reklama |
| |
| | #62 |
![]() | Orrin ze smakiem konsumował swoje śniadanie odpowiadając tylko na przywitania innych. Trochę pogawędził z karczmarzem ale niewiele. Dokładnie przyjrzał się za to pozostałym uczestnikom tego niestodziewanego wspulnego śniadania. Widząc ostatniego przybysza pomyślał "Ten to taki tewny siebie chodzi, że aż dziwne że jeszcze ze schodów nie spadł. Tacy ludzie za długo nie żyją a zawsze wciągają wielu w kłopoty."
__________________ Koniec świata nastał już tyle razy że już nawet nie ma na co specjalnie czekać |
| |
| | #63 |
![]() | Gdy tak siedzieliście i pałaszowaliście swoje posiłki, zza baru odezwał się karczmarz - Coś dziwnego. Pierwszy raz z rana nie przyszedł Fritz. Ten stary szaleniec nie dawał mi spokoju od kilku dobrych tygodni. Co dzień przychodził i straszył mi gości. - karczmarz chuchnął na jeden z kufli i zaczął dalej go wycierać o fartuch. - Nawet Orrin chwilami miał go dość, co nie? Orrin chrząknął tylko, co zapewne miało być potwierdzeniem słów człowieka za barem. - Ten staruch - ciągnął dalej karczmarz - zostawił nawet ogłoszenie, że najmie kilku takich co pomogą mu rozwiazać sprawę, ale z tego co wiem, to jeszcze nikt się nie zgłosił. Zresztą czego by się zgłaszać, jak jego oberża stoi pusta od długiego czasu. Plotki mówią, że nawiedzona ona jest, że jakieś dziwne bestie straszą wędrowców. Inni zaś mawiają, że przyjmuje on pod dach pijaków i oberwańców. - karczmarz splunął na kolejny kufel i gorączkowo go polerował. - Ja tam byle kogo nie biorę na pokoje, jakem Otto Oberżysta. Nawet ochronę mam - tutaj wskazał na Orrina - Tak sobie też myślę, jak już najmie tych bohaterów, co mu klienteli napędzą i złe duchy pogonią, to czym on im zapłaci? Przecież nie ma gości, nie ma gości nie ma obrotu, nie ma obrotu nie ma pieniędzy, logiczne co nie? No ale jak tam chcecie. Jak coś to ogłoszenie wisi na tabliczce, tam o, przy drzwiach - Otto wskazał na niewielkich rozmiarów drewnianą tablicę, do której było przypięte kilka kartek z jakąś treścią.
__________________ Szczęścia w mrokach... |
| |
| | #66 |
![]() | Odczytawszy to nieco lakoniczne ogłoszenie mnich wrócił do swojego miejsca. Schylił się do swojej torby i po chwili się wyprostował trzymając w ręce swoją niewielką, prostą sakiewkę. W środku wesoło pobrzękiwały o siebie dwa ostatnie miedziaki. - Ktoś ze mną tam pójdzie? Popatrzył szczególnie mocno na dziwnego mężczyznę, który się nie przedstawił. Krasnolud miał pracę, więc nie oczekiwał, że ten się zgłosi. Może jeszcze ten elf, Amman mógłby się wybrać. Ogłoszenie było bardzo niekonkretne, ale potrzebował gotówki, jeżeli nie chciał udać się do lasu i zacząć życia pustelnika. A nie chciał. Z resztą nie miał przed sobą żadnego konkretnego celu, do którego by się spieszył. To mogła być okazja sprawdzenia skuteczności nauk u Kiriona. Wiedział, że jest dobrze przeszkolony, ale jeszcze nigdy nie przetestował swoich możliwości. Pojawiało się pytanie co z dziewczyną. Czy powinien ją zostawić samą sobie? - Jeżeli chcesz się udać ze mną, zobowiązuję się cię bronić. Chyba, że masz jakiś cel dokąd chcesz się udać - wydało mu się to rozsądnym wyjściem. Więcej jej zaproponować raczej nie mógł. Nie miał pieniędzy, a wśród "normalnych" ludzi bez pieniędzy nie można było zrobić właściwie nic. A to była właśnie okazja zdobycia pieniędzy. |
| |
| | #67 |
![]() | Naiseria, zdając sobie sprawę, że mnich mówi do niej, podniosła oczy znad talerza. - Dziękuję Ci panie za twoją propozycję. - Słowa wymawiała powoli, aby zdobyć sobie choć jedną chwilę więcej na przemyślenie sprawy. Mimo że gdzieś głęboko czuła, że nie powinna ufać nikomu, nie przychodziło jej do głowy nic, co by ją powstrzymywało przed przyjęciem propozycji. Wszak rzeczywiście nie miała gdzie pójść, a w towarzystwie jest zawsze bezpieczniej niż w pojedynkę. Zwłaszcza że mnich już raz przybiegł jej na ratunek. - Jeśli twoja oferta jest szczera, a nie złożona z kurtuazyjnej grzeczności, z chęcią Ci potowarzyszę. Forma wypowiedzi, do jakiej nawykła, przeciętnym ludziom mogła się wydawać dosyć sztuczna. Uśmiechnęła się, aby nie wyglądać aż tak formalnie. "Muszę przyzwyczaić się do sposobu mówienia zwykłych ludzi, albo będą mnie brać za bufona" - pomyślała. |
| |
| | #68 |
![]() | Amman usłyszawszy rozmowę strażników, zaczął przyglądać się ich uzbrojeniu i oszacował, czy byłby w stanie ewentualnie ich pokonać w walce.
__________________ Nie będzie mnie przez parę miesięcy... Trzymajcie się ciepło i do zobaczenia w lipcu! Wiecie że w człowieku ukryte jest zło?? cZŁOwiek... |
| |
| | #69 |
![]() | Bezimienny siedział w swoim kącie. Nie widział potrzeby poprawiania świata, jednak jego przeznaczenie podpowiadało mu by uważnie śledził poczynania Silwilina... Co też dość szybko wprowadził w życie, wcześniej jednak pociągając kilka razy ze swej nieodłącznej manierki. Wymamrotał pod nosem coś w rodzaju "ja też idę, lubię siekać niewinne, śmiertelnie niebezpieczne potwory i orków" po czym powstał i ruszył do wyjścia.
__________________ You can't escape From my damnation Nor run away From isolation Ostatnio edytowane przez Bezimienny : 06-27-2007 o 22:08. |
| |
| | #70 |
![]() | Wypowiedzi Bezimiennego nie zrozumiał dokładnie, ale jego intencje były oczywiste. Czyli spełniali warunki ogłoszenia - "silne i nie bojące się walczyć osoby" - liczba mnoga zaczyna się od dwóch. Zwrócił się do Naiserii: - Panie? Używam miana Silwilin. Samo Silwilin. Czy mogę się do ciebie, pani, zwracać twoim imieniem? Słowo "pani" wypowiedział niejako z wahaniem, nie przywykł do takiej formy zwracania się do innych i nie bardzo wiedział jak się powinien zachować. Nie chciał być nieuprzejmym, ale formy "pan" i "pani" wydawały się budować jakąś barierę, sztuczną przepaść. Zwykła forma wydawała się o wiele praktyczniejsza. Kurtuazyjnej grzeczności? To był dopiero dziwny zwrot. Ale zapewne chodziło o coś w rodzaju niezobowiązującej uprzejmości. Chyba. - A oferta jest jest szczera - dodał. Jego brak salonowego obycia musiał być wręcz śmieszny dla szlachcianki. Nie zdawał sobie z tego sprawy. Ze wstaniem od stołu zaczekał, aż Naiseria skończy swój posiłek. Dopiero wtedy spytał krasnoluda: - Wskażesz nam drogę do karczmy "Pod Topolą"? Ostatnio edytowane przez Silwilin : 06-27-2007 o 23:21. |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [sesja] [Autorski] Bohaterowie Kontynentu Zagłady III | rasgan | Sesje RPG -Autorskie | 179 | 03-07-2008 19:20 |
| [Autorski] Bohaterowie Kontynentu Zagłady II | rasgan | Archiwum rekrutacji | 37 | 09-19-2007 14:50 |
| [autorski] - Bohaterowie Kontynentu Zagłady | Amman | Toplista sesji | 0 | 08-19-2007 12:08 |
| [autorski] Bohaterowie Kontynentu Zagłady III | rasgan | Archiwum rekrutacji | 36 | 08-19-2007 10:07 |
| [sesja] Bohaterowie Kontynentu Zagłady | rasgan | Archiwum sesji Autorskich | 147 | 04-16-2007 11:00 |