![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Autorskich Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach Autorskich (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #131 |
![]() | Zapanowała przez chwilę cisza. Sumar postanowił, że nie ma co sterczeć jak głupki. Trzeba coś robić, więc podszedł bardzo blisko rozwidlenia drogi. Popatrzył na oba korytarze. I spojrzał w górę, jakby pragnął usłyszeć głos, który mu podpowie w którą stronę ma iść. "Toć górnikiem jestem. Powinienem wiedzieć gdzie leźć. Jeno jak, jak nie wiem do czego idziem... jakby trza było złoże jakie znaleźć, to taaak. Ale tak, to co ja mogę? Do tego toporca ni mom." - myślał krasnolud, stojąc tak przed rozwidleniem. Stał i myślał, stał i czekał. Czekał na myśli...
__________________ "Chuaig mé 'na Rosann ar cuairt Gur bhreathnaigh me uaim an speir" |
| |
| Reklama |
| |
| | #132 |
![]() | - Nie ma sensu tak siedzieć - stwierdził już trochę zniecierpliwiony Alfred. Wiedział, że ich sytuacja nie była najlepsza. Nie wiedzieli gdzie są i sterowani byli przez "dziewczynkę", po której nie wiadomo czego się spodziewać. Siedzenie jednak w miejscu nie zwiększało ich bezpieczeństwa. Nie mieli dużo jedzenia. Alfred miał jeszcze trochę malin w kieszeni, ale to za mało dla całej drużyny. Niziołek postanowił zdać się na los. "Czy jednak los w naszej sytuacji nie jest kierowany przez nią?" - zapytał sam siebie. To jednak nie miało w tej chwili znaczenia. Stanął przed tunelami i zaczął recytować wyliczankę, którą znał z dzieciństwa. Gdy skończył jego palec wskazywał korytarz po prawej stronie. - No to chodźmy - powiedział spoglądając na towarzyszy i ruszył powoli w głąb prawego tunelu oświetlając sobie drogę świecącym kamieniem.
__________________ Nic nie zostanie zapomniane, Nic nie zostanie wybaczone. Księga Żalu I,1 |
| |
| | #133 |
![]() | - No to chodźmy - powiedział Alfred i ruszył powoli w głąb prawego tunelu oświetlając sobie drogę świecącym kamieniem. - Ano chodźmy - powiedział Sumar, po czym ruszył zaraz za niziołkiem dodając - Może i niech przypadek zadecyduje. Ostatnio poleźlim w lewo, to tera w prawo niech bendzie.
__________________ "Chuaig mé 'na Rosann ar cuairt Gur bhreathnaigh me uaim an speir" |
| |
| | #134 |
| Newsman ![]() | - No to ruszajmy rzeczywiście tkwienie w miejscu nie przybliża nas nawet o jotę do celu skoro zaś nie mamy żadnych przesłanek, co do drogi więc idźmy tym prawym korytarzem – następnie znalazł jeszcze jeden kawałek skały rzuciwszy na niego światło podał Johannowi. - Zamykasz pochód, więc będzie on ci potrzebny, przy mnie i nie oddalajcie się z bardzo. Oddychać możemy?. Bardzo śmieszne ubawiłem się setnie Arczi – mag z rozbawieniem i zarazem roztargnieniem podrapał szpaka sadowiącego mu się na ramieniu. „Oczy, uszy, węch, słuch w pogotowiu dajcie znać jak coś niepokojącego będzie się działo”.
__________________ Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę. Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem. gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie. |
| |
| | #135 |
![]() | Johann złapał kawałek skały rzucony mu przez Verena po czym podniósł się z ziemi i otrzepał spodnie. Czekał, aż wszyscy wejdą do tunelu, a następnie sam wszedł jako ostatni. "No to podjęliśmy wreszcie decyzję gdzie idziemy. A raczej Alfred podjął" uśmiechnął się pod nosem, jednak nic nie powiedział w milczeniu podążając za innymi.
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Art o Armii Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 Od 1 listopada prawdopodobnie nie mam neta na czas nieokreślony. |
| |
| | #136 |
![]() | - Ależ bardzo cieszę, iż jesteś z nami Sandorze widać wreszcie twoja prawdziwa naturę chyba charakteryzującą całą szlachtę. Nie wiem jak mogę tak długo tolerować twoje zachowanie. Kładę to jednak na karby zgubnego szlacheckiego wychowania, może jak pobędziesz trochę wśród ludzi twoje maniery się poprawią. - Staruszku, robisz się zbyt bezczelny - powiedział Sandor od niechcenia - Weź mi z głowy swoje małe zoo. To, że masz na razie głos wiodący i jesteś magiem, to nie znaczy będziesz rzucał mi obelgi prosto w twarz. Szedł korytarzem pomiędzy innymi rozmasowując środki dłoni na gałkach szabel: - Jestem wychowany, sympatyczny, ale nie będę marnował siebie dla jakiegoś szarlatana w szmatach uważającego się za wielkiego czarodzieja, nie rozśmieszaj mnie dziadku. Idąc kapelusz miał przekrzywiony by widzieć wszystko prócz twarzy Verena i w odwrotną stronę, by ukrywać swoją. Rozluźnił się jak to czynił przed walką, bądź partią szachów. [i] - A co do przebywania wśród ludzi, hmmm... kto tu jest pustelnikiem ja, czy ty ? Jeszcze do nie dawna byłem kapitanem " Krwawych Komediantów ". Może słyszałeś co robiliśmy ze zbytnio zuchwałymi ? W jego oku rozległ się szaleńczy błysk, którego nikt nie mógł zauważyć. Podobny do tego jaki nastąpił kiedy kazał odrąbywać stopy temu wesołkowi Śmiałemu Follardowi. Na wojnie nie było zasad, och słodka wojna...
__________________ Mijikai potrafi być naprawdę uroczy. Ile jest w nim naturalnego ciepła, ile rozsiewa wokół siebie szczerej, przyjacielskiej serdeczności. Nic dziwnego, że jest tak kochany. |
| |
| | #137 |
| Newsman ![]() | - No tak można się spodziewać tego było, więc nawet nie jesteś wart mojego zainteresowania, gdyby nie to, iż razem podróżujemy dawno już byś leżał martwy. Do tej pory myślałem, iż tylko nieokrzesany młodzik, ale tyś po stokroć gorszy morderca, banita, szubienicznik. Niegodnyś naszego towarzystwa a tym bardziej zaufania. Słyszycie panowie mianuje się kapitanem „Krwawych Komediantów" najgorszej kompanii najemnej sami szubienicznicy sprzedający się za złoto. Gdyby, chociaż w jakiś sposób próbowali zyskać szacunek podczas ostatniego najazdu chaosu, ale nie oni woleli wysługiwać się szlachetkom w ich małych krwawych wojenkach. Myślisz, iż udało ci się uciec przed każącym ramieniem sprawiedliwości. – Veren z pogardą spoglądał na szlachcica. Z obrzydzeniem splunął na ścianę jaskini. - Wiedz, iż gdybyśmy byli sami już byś odpowiedział za rzeź, którą dokonaliście w Salizandorfie, Weren prowokujesz go, wiem o tym zamilcz, gdy mówię – prawie krzykiem uciszył szpaka zaskoczony Arczi odfrunął z ramienia czarodzieja sadowiąc się na Grry. - Dziesiątki trupów przy ataku na nic niespodziewające się miasteczko a potem, gdy nie zaleźli dostatecznej ilości gotówki i kosztowności, gwałty, tortury a na koniec spalenie żywcem trzech setek mieszkańców, Mawer ges, w dużej mierze kobiet, dzieci i starców. – mówiąc te słowa zatrzymał się w korytarzu Grry zatrzymał się przy swoim panu z jego pyska dało się słyszeć złowieszczy warkot. - Byłem tam widziałem jak wynosili trupy ze spalonego z kościoła Sigmara, nawet najlepsi weterani z II Nulnejskiego Korpusu Halabardników nie kryli obrzydzenia na ten widok. Mordercom tym przewodził jakiś szlachcic, obecnie banita i szubieniczki zaocznie skazany przez elektora na łamanie kołem i stos za profanację, natychmiast gnido oddaj broń, całą broń Sumarowi jeśli chcesz dożyć procesu chłopie. Nie jesteś również szlachcicem tym samym edyktem uznano cię za niewolnika. Ani kroku, bo zginiesz nim zdążysz wyjąć broń. – w czasie przemowy mag rzucił na siebie mowę zwierzą. Wokół niego koncentrowała się moc Ghur splecionego lecz nie uwolnionego następnego zaklęcia.
__________________ Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę. Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem. gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie. Ostatnio edytowane przez Cedryk : 08-27-2007 o 17:25. |
| |
| | #138 |
![]() | Johann przystanął gdy mag zaczął się szykować do rzucenia zaklęcia. Szybko przysunął się do ściany korytarza, nie chciał oberwać chybionym czarem. Korzystając z tego, że jest a plecami Sandora wyjmuje też miecz oraz zakłada na rękę tarczę, kamień kładzie na ziemi. " Krwawi Komedianci? Zdaje mi się, że coś sobie przypominam. A tak zdaje się, że jest tak jak mówi Veren, to była kompania słynąca z okrucieństwa i z tej napaści na miasto. Hmm... zabili tam sporo osób, cóż nic nowego, jak to na wojnie. Ale trzeba uważać, nigdy nie wiadomo, co takiemu może wpaść do głowy" Gdy już założy tarczę, mówi: -Sandor, zrób co każe ci mag. Nie dasz rady nam wszystkim, zwłaszcza, że nie ma tu dokąd uciec. Poza tym jesteś otoczony. Mało mnie obchodzi co robiłeś w tamtym miasteczku, ale jesteś poszukiwany a pomoc takim jak ty sprowadza tylko kłopoty a ja na nie po prostu nie mam czasu.- Johann powiedział to wszystko obojętnym i chłodnym tonem, patrząc szlachcicowi prosto w oczy. Chwilowo miecz trzymał skierowany ku ziemi, jest jednak gotowy do odparcia próby ataku tarczą (o ile nastąpi).
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Art o Armii Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 Od 1 listopada prawdopodobnie nie mam neta na czas nieokreślony. |
| |
| | #139 |
![]() | Ważniaczek, z Verenem zaczęli jakąś na pozór nudną i nieprzyjemną rozmowę. O ile można to było nazwać rozmową. Sumar słuchał ich jednym uchem. Dopiero gdy Veren zaczął mówić z wyraźną złością w głosie, Sumar zaczął ich słuchać dokładniej. Nie znał się na polityce za dobrze ale o Krwawych Komediantach, coś słyszał i raczej nic pozytywnego. "Ten ważniak był ich kapitanem?" - zapytał w myślach sam siebie, spoglądając na niego z wyrzutem. Za chwilę Veren się zatrzymał, na co Sumar odruchowo zatrzymał Alfreda, żeby ten nie polazł bez nich, po czym sam zwrócił się w kierunku pozostałych. Veren opowiadał o spalonym miasteczku, czy coś, a potem, że jakiś szlachcic został skazany na łamanie kołem. W tym momencie krasnal nagle drgnął z niewiadomych powodów. - Natychmiast gnido oddaj broń, całą broń Sumarowi jeśli chcesz dożyć procesu chłopie. - powiedział starzec, na co Sumar przybliżył się do nich. Podobało mu się, że Veren wymienił jego właśnie imię. "A w dodatku bendę miał czym łomotać." - dodał w myślach. Veren zaczął jakby przygotowywać jakiś czar. Sumar nie lubił magii za bardzo, ale trudno. Za chwilę Johann też przyłączył się, wyciągając swój oręż. Krasnal stał cicho nie wtrącając się, ale był gotów coś zrobić. Co prawda sam ważniak nic mu nie zrobił, "Ino, jak on kruca mógł w tych komediantach być. I to kapitanem? Niby to łajdak, ale taki?" - myślał powodując u siebie trochę większą złość.
__________________ "Chuaig mé 'na Rosann ar cuairt Gur bhreathnaigh me uaim an speir" |
| |
| | #140 |
![]() | Alfred ruszył w głąb tunelu. Nagle Sumar zatrzymał go. Niziołek odwrócił się i usłyszał jak Veren opowiada o wyczynach jakiś Krwawych Komediantów. Szybko zorientował się, że chodzi o szlachcica. Veren zaczął przygotować jakiś czar, a Johann wyjął swoją broń. Krasnolud stał i przyglądał się całej sytuacji. Alfred nie wiedział co ma robić, nie lubił takich sytuacji. W ogóle nie lubił przemocy. Jednak rozumiejąc, że Sandor jest o coś oskarżony nie miał zamiaru mu pomagać. Wszystko wyglądało bardzo poważnie. Niziołek wyjął swoją procę i włożył do niej kamień. Stanął tak by nikt nie zasłaniał mu szlachcica i czekał.
__________________ Nic nie zostanie zapomniane, Nic nie zostanie wybaczone. Księga Żalu I,1 |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [Komentarze] "Inny Świat" | Nami | Archiwum sesji Autorskich | 204 | 03-25-2008 12:12 |
| [Autorski- J- RPG] Inny świat | Nergala | Archiwum rekrutacji | 9 | 12-10-2007 16:03 |
| [autorski] "Inny Świat" | Nami | Archiwum rekrutacji | 16 | 07-23-2007 11:24 |
| [Manga] "Świat z papieru i stali. Okruchy Japonii" | Sayane | WIEŚCI | 0 | 12-13-2005 21:17 |
| plansza do systemu "Świat: Odrodzenie" | Jah | Kufer skarbów | 0 | 11-08-2004 17:16 |