![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Autorskich Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach Autorskich (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #141 |
![]() | Korytarze jaskini. Ciemne. Oba takie same, niczym nie różniące się w ciemnościach. Bo czym się różni ciemność od drugiej ciemności, kiedy to w obu niczego nie dostrzegasz, jesteś ślepy na wszystko, lecz z czasem... Tak, wzrok przyzwyczaja się do tego, przyzwyczaja się żyć w mrocznych zakamarkach, nie tylko jaskiń, nor, kryjówek, często są tacy co tkwią w zakamarku własnego umysłu, nie mogąc wyłonić siebie samego, bo coś naciska im na umysł, sprawia, że ból jest nie do zniesienia, zupełnie nie do zniesienia... Weszliście już w korytarz i idąc nim zaczęła się niezbyt sympatyczna dyskusja między Verenem a Sandorem. W tej całej opowieści coś wam nie pasowało. Czuliście tu kłamstwo i to wielkie. Któryś z nich naciągnął historię. Przeszło wam przez myśl, że gdyby jakaś rzeź naprawdę była to wiedziałoby o tym całe Imperium, cały świat! Nie mogliście sobie tego wyobrazić, że kilka lat temu w pewnym mieście była rzeź, a wieści o niej nie rozniosły się na tyle, by nie ominąć waszych uszu, to było dziwne. Jednak z drugiej strony szlachcic był naprawdę niemiły i wydawał się być niezłym złoczyńcą łaknącym mordu, tortur i . . . nie, raczej nie. Przecież gdyby tak było pozabijałby was już dawno, rozdzielił się od grupy i mordował po kawałku. Chyba ktoś ma tu nieświeże informację... Nagle z końca korytarza dało się słyszeć szczekanie psa, a po chwili jego przeraźliwy pisk. Alfred stanął jak wryty gwałtownie odwracając głowę w kierunku z którego dochodziły skomlenia. Przez ten moment przestała interesować go kłótnia towarzyszy, nie interesowało go to czy się pozabijają, czy też nie. Bez swej Burzy był nikim. Niziołek szybko pobiegł w stronę gdzie dał słyszeć swojego psa. Odruchowo natenczas zarzuciliście broń i ruszyliście za nim. Sumar zmęczył się najszybciej i po chwili raczej wlekł się za resztą niż choć trochę dotrzymywał im kroku. Uważaliście na stalagmity i stalaktyty, mijaliście je jak najlepiej się dało. Gdy dobiegliście do końca ujrzeliście średniej wielkości, jaskiniową salę, zupełnie pustą i o dziwo czystą. Zza równoległej do wyjścia z korytarza ściany dobiegł was gruby, rozpaczliwy głos. - Wiele, wiele lat temu po ziemi błądziły Golemy. Stworzone, przez swojego Pana, maga, karmione były jego magią, kochały go, a on kochał je. Były jego strażnikami, jednak żyli jak rodzina. Mój Pan mnie kochał, ale nie ma go już tutaj. Zrobiłem mu nawet trumnę, wiesz? Mój Pan zawsze mówił "Robercie, jakbym usnął na bardzo długo, ułóż mnie do trumny, tam śpi się najwygodniej". Powiedział tak i uśmiechnął się do mnie. Byłem jego najukochańszym dziełem i jedynym który ocalał. Pamiętam jak pewnego dnia Pan spał 3 dni. Wtedy zrobiłem tak jak kazał. Do dziś śpi...musiał być bardzo zmęczony. Położyłem mu nawet ciasteczka z mlekiem na tacy, o proszę może się poczęstujesz...? Pan tak bardzo lubił te kruche... - istota ta najwyraźniej zwracała się do kogoś Sumar wlekł się z tyłu jakby mu coś ciężkiego przyczepiono do nogi. Nie słyszał całej tej gadaniny, ani nie wiedział nawet że sala w której właśnie stoi reszta, jest dość sympatyczna. Niestety, zgubił swój świecący kamień. Prawdopodobnie wpadł gdzieś w wodę, bądź jakąś dziurę. Zmęczony i zdyszany Krasnolud gdy już wzrokiem mógł dostrzec swoich towarzyszy, oparł się o koniec ściany korytarza. Wtem nie wiedzieć skąd dało się słyszeć przesuwający się kamień. Z lewego korytarza, którym nie poszliście strzelił strumień światła, prawdopodobnie prowadzący na zewnątrz. Krasnolud dostrzegł na ścianie jakieś stare, kamienne dźwignie, których byle chucherko na pewno nie zdołałoby ruszyć. Resztę poraziło naglę światło z lewego korytarza, którym nie poszli. Spojrzeliście gwałtownie na Sumara, a w waszej głowie dochodził już nie jeden pomysł. Byliście pewni jednego - za ścianą jest ktoś i na pewno nie jest sam. Garret Otworzyłeś leniwie oczy i wyciągnąłeś się na soczysto-zielonej trawie. Odruchowo sprawdziłeś czy miecz u Twojego pasa jest nadal na miejscu. Z zadowoleniem na twarzy iż nic się nie zmieniło usiadłeś na trawie i począłeś rozglądać się dookoła. Wiedziałeś, że czegoś brakuje jednak na początku nie mogłeś dostrzec "czego?". Odwróciłeś głowę i spojrzałeś w dół. Coś błysnęło Ci po oczach i dostrzegłeś wielki topór należący do krasnoluda, z którym to (między innymi) dążyłeś ku wyjściu z tego przeklętego lasu. W Twojej głowie zabrzmiały słowa dziewczynki: "Lecz pamiętajcie, nim dzień drugi zapadnie, oddalcie się stąd bo skończycie marnie" Ujrzałeś jak zza drzew pomału zaczyna wyłaniać się słońce, przeszło Ci nawet przez myśl, że kochasz życie. Miałeś kilka dróg by odejść z tego pięknego miejsca i znów pokerować się w środek lasu. Albo wrócić ścieżką z której tu przybyliście, albo ruszyć w przeciwnym kierunku, gdyż tuż niedaleko za strumyczkiem dało się widzieć odgarnięte krzaki, które jakby czekały na to by ktoś wkroczył na miłą ścieżkę którą to ukazują...
__________________ WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;< Ostatnio edytowane przez Nami : 08-29-2007 o 16:57. |
| |
| Reklama |
| |
| | #142 |
| Newsman ![]() | Poddając się woli wszystkich Veren podążył za pochopnym niziołkiem. Nie zrezygnował jednak ze swojego postanowienia uwolnił czar i przeobraził się w olbrzymiego niedźwiedzia jaskiniowego. - Per mer – i jego pazury już niebezpieczne długie przeobraziły się prawie w miecze zdolne rozerwać na kawałki każdego człowieka. Dało się usłyszeć zmieniony gruby głos maga. - Niewolniku natychmiast oddaj broń Sumarowi nie będę powtarzał. Krew, którą przelaliście krótko o oblężeniu Middenheim w Salizandorfie jeszcze nie zdążyła głęboko wsiąknąć w glebę Imperium, a niespokojne dusze pomordowanych żądają sprawiedliwej kary dla ich katów. – w tym czasie Grry zajął miejsce za szlachcicem, zaniepokojony Arczi wylądowała ramieniu Alfreda nie wiadomo czy dodając odwagi nizołkowi czy też samemu sobie. - Nie jestem sądem, więc nie będę wydawał wyroku na ciebie chcę cię tylko bezpiecznie dla wszystkich oddać w jej ręce, tam będziesz miał sposobność udowodnić swoją niewinność albo zostaniesz sprawiedliwie ukarany. Nic to mnie nie obchodzi żądam tylko pomsty za wymordowanych, jeśli nie zrobisz tego, co powiedziałem zabiję cię i postąpię zgodnie z edyktem samego Imperatora. – to mówiąc Veren powstał na zadnie łapy i wyprostował się na swoją prawie dwu i pół metrową długość.
__________________ Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę. Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem. gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie. |
| |
| | #143 |
![]() | Nagle korytarz przeszedł w średnią jaskinię. Nic w niej nie było, ale usłyszeli głos dochodzący zza ściany. Po chwili Johanna oślepiło światło dochodzące nie wiadomo skąd. Właśnie ten moment Veren wykorzystał, żądając by Sandor oddał broń Sumarowi. Johann sam już nie wiedział co zrobić miecz nadal miał wyciągnięty, tak na wszelki wypadek. Z jednej strony mag twierdził, że ten szlachcic jest zbrodniarzem skazanym edyktem ale z drugiej nie miał nic na poparcie swoich słów. Johannowi zdawało się, że słyszał już gdzieś o Krwawych Komediantach ale nie potrafił sobie dokładnie przypomnieć co. Chwilowo postanowił nie opowiadać się po żadnej ze stron. -Magistrze jesteś pewien, że chodzi o tego człowieka? Jeśli dopuścił się on takich okrucieństw, czemu nie było o nim głośno w całym Imperium?- Johann spojrzał na maga teraz pod postacią ogromnego niedźwiedzia. Zaraz jednak zwrócił wzrok na Sandora. -A co ty masz do powiedzenia w tej sprawie? Masz coś na swoją obronę?-
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Art o Armii Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 Od 1 listopada prawdopodobnie nie mam neta na czas nieokreślony. Ostatnio edytowane przez John5 : 08-29-2007 o 18:05. |
| |
| | #144 |
![]() | " Wystarczy, że tylko się na chwilę zdrzemnę i już mnie zostawiają. Wygląda na to, że znowu słyszę te głupie szepty. Jak nie te głupie halucynacje to głupie szepty. Chociaż tym razem przeczucie mi mówi żeby je potraktować poważnie. Ciekawe co się stało z moimi towarzyszami? Albo odeszli pozostawiając mnie samego, albo się utopili. Ten krasnolud tak się śpieszył, ze zapomniał swojego topora. Mimo, że nie lubię tych brodaczy chyba powinienem mu go zwrócić jak go kiedyś jeszcze spotkam." Garret wstał i podniósł topór Sumara. Wiedział, że musi się wydostać z tego lasu samotnie. Przez większość życia był samotny więc jakoś mu to specjalnie nie przeszkadzało. Uznał, że nie należy się cofać i trzeba iść przed siebie. Ujrzał wtedy, że jeszcze piękny przed chwilą strumień barwi się na czerwono. Nad jeziorem siedziała elfka która patrzyła na niego niebieskimi oczami. Jej ciało było całe zakrwawione. W jej oczach błyskały łzy. - Czy musicie mi to przypominać? - krzyknął - Czy nigdy nie dacie mi spokoju? W odpowiedzi usłyszał tylko milczenie. NAwet elfka już znikneła. Jezioro odzyskało dawną barwę. - Nie - sam sobie odpowiedział. Podniósł topór Sumara i wymierzył sobie cios. W ostatniej chwili zatrzymał się i powiedział: - Nie dam wam tej satysfakcji. Jeśli liczycie na to, że się poddam to się grubo mylicie. Szybko ruszył w wybranym kierunku wiedząc, ze cofając się nic nie osiągnie. Czasem jednak chciałby się cofnąć. WIedział jednak, że na naprawę błędów już jest za póżno. Tyle tylko, że te błędy nie dały o sobie zapomnieć. |
| |
| | #145 |
| Newsman ![]() | - Nie wiem czy on rzeczywiście ma coś wspólnego z „Krwawymi Komediantami”, może to tylko fanfaron, który podszywa pod ich kapitana, aby ludzi zastraszać, ale jeśli nawet tak jest, to jest niegodny naszego zaufania i choćby dlatego, należy mu broń odebrać, aby nie mógł komuś zadać zdradzieckiego ciosu. Mówiłem, że miało to miejsce zaledwie kilka tygodni temu więc wszyscy o tym może jeszcze nie wiedzą, a tamtego człowieka od czasu masakry nikt nie spotkał. Dlaczego? może spędził cały ten czas w kokonie. – gardłowy głos maga wzbudzał w ścianach dziwne echa. - Jako ostatni do nas dołączył w jaskini, a zauważcie, że nie ma z nami Garreta, a ten drań jako ostatni do nas dołączył nie wiadomo, co zrobił temu człowiekowi, gdy byli sami – powiedział wskazując potężną łapą na szlachcica.
__________________ Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę. Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem. gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie. |
| |
| | #146 |
![]() | Alfred usłyszał psa i poleciał jak z procy. Tyle zdążył zauważyć Sumar w całym tym zamieszaniu. Za chwilę sam poleciał, ale jak z takiej już bardziej zwiotczałej procy. Właściwie, trudno było to nazwać nawet szybowaniem w porównaniu do lecącej reszty. Zasapany, jednak ich dogonił. Stali oni z takimi dziwnymi minami, jakoś. Sumar oparł się i jakiś kamień się obsmyrknął, a zaraz z lewego korytarza wystrzelił oślepiający strumień światła. "Choroba, chyba los nam nie sprzyja, bo..." - ...żeśmy złym korytarzem chyba poleźli.- dodał na głos. Wtedy Krasnal dojrzał jakieś "Wajchy", jak to nazwał, po czym pokazał je reszcie. Emmm... myślę, że można by spróbować... - powiedział z jakimś dziwnym uśmieszkiem, po czym od razu, ze świecącymi oczami i z szaleńczym zapałem, chwycił pierwszą z brzegu i zaczął ją ciągnąc z całych sił. - O! Cholera, ale to się zapiera! - wypalił siłując się z dźwignią. - O mój boże, a zaraz będzie gorzej... - zaśmiał się szaleńczo. Wtem nagle Sumara ogarnęła kolejna fala złości spowodowana niemożnością sięgnięcia, nawet w razie potrzeby, po swój ukochany topór. Dzięki temu szarpnął on tą wajchę ze cztery razy mocniej, chcąc zemścić się za całe zło, które go dotknęło. Ale wtedy zawsze miał topór. - Jjjasny gwinnt... - wycedził, a nawet... wywarczał.
__________________ "Chuaig mé 'na Rosann ar cuairt Gur bhreathnaigh me uaim an speir" Ostatnio edytowane przez Sumar : 08-29-2007 o 19:25. |
| |
| | #147 |
![]() | Psi pisk przeszył umysł Alfreda. Jego nogi same poderwały się do biegu. Biegł tak szybko jak potrafił, a nawet szybciej. Nie obchodził go już Sandor i jego konflikt z magiem. Przed oczami przebiegły mu wszystkie chwile spędzone z Burzą. Beztroskie zabawy, polowanie na szczury i wspólne podróże. Nagle zatrzymał się. Znajdował się w jakiejś sali. Słychać było jakiś głos, który mówił coś o jakichś golemach. Kiedyś słyszał o tych istotach. Opowiadał mu o nich dziadek, który znał wiele ciekawych historii. Alfred stojąc rozglądał się i szukał wzrokiem swojego psa. nie zauważył nawet jak na jego ramieniu usiadł ptak Verena. Nagle oślepiło go jakieś światło. Nie wiedział co się dzieje. Nie zwracał nadał uwagi na swoich towarzyszy. Coś podpowiadało mu, że tam może znaleźć tam Burzę. Przesłaniając sobie oczy dłonią tak by światło nie raziło go tak mocno zbliżył się do jego źródła.
__________________ Nic nie zostanie zapomniane, Nic nie zostanie wybaczone. Księga Żalu I,1 |
| |
| | #148 |
| Newsman ![]() | - Ostatnie, ostrzeżenie morderco oddawaj broń, ale to już, bo zginiesz – przeobrażony mag powoli zbliżał się do szlachcica na tylnych łapach. Jego ogromna sylwetka rzucał cień na ściany i podłoże jaskini. Światło kładło się groźnymi refleksami na pazurach
__________________ Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę. Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem. gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie. |
| |
| | #149 |
![]() | Oczy Alfreda szubko przyzwyczaiły się do blasku. Niziołek opuścił dłoń i podszedł bliżej do źródła światła. W korytarzu zauważył jakieś drzwi. Drzwi były uchylone, a przez szparę Alfred zobaczył ścieżkę prowadzącą do jakiegoś miasta. Nie daleko ścieżki widać było las. Szczurołap zrozumiał, że to jest wyście z tajemniczego lasu i tej jaskini. Uśmiechnął się, lecz po chwili jego uśmiech znikł. Przypomniała mu się Burza. Był rozdarty. Z jednej strony chciał się wydostać z tego tajemniczego miejsca, a z drugiej - nie mógł zostawić swojego psa w tej jaskini. Burza była jego przyjaciółką i nie mógł jej zostawić. Odwrócił się do pozostałych i zamarł na chwilę widząc niedźwiedzia. Nie zauważył wcześniej przemiany maga lecz słysząc jego głos przestał się bać. Zauważył też jak Sumar siłuje się z jakąś dźwignią. - Tam jest wyjście! - krzyknął do wszystkich. Podbiegł do krasnoluda. - Mości krasnoludzie ta dźwignia - wskazał na wajchę - otworzyła drzwi na zewnątrz. - Wskazał uchylone drzwi. Musiał o tym powiedzieć towarzyszom. Jednak w jego głosie nie było słychać radości.
__________________ Nic nie zostanie zapomniane, Nic nie zostanie wybaczone. Księga Żalu I,1 |
| |
| | #150 |
![]() | Mag powoli podchodził do szlachcica stojąc na tylnych łapach, Johann zastanawiał się któremu pomóc, gdy zobaczył Alfreda idącego w stronę światła. Po chwili niziołek krzyknął, że znalazł wyjście i podbiegł do Sumara coś mu powiedzieć. Johann w końcu postanowił, schował miecz i podbiegł do krasnoluda i niziołka. *Nawet jeśli Sandor byłby tak głupi stawiałby opór, to Veren i tak powinien dac mu radę, zwłaszcza, że nie wiadomo, gdzie zaczaił się jego wilk.* -Mówisz, że to wyjście? Świetnie, Sumarze musimy znaleźć coś, żeby zablokować wyjście, żeby się nie zatrzasnęło najlepiej jakiś spory kamień, Alfredzie ty też się rozejrzyj. Jak je zablokujemy to możemy się cofnąć do drugiego korytarza, stamtąd zdaje się dochodziły te głosy. Co do nich- Johann machnął ręka w stronę Verena i Sandora -To mag sam da sobie radę, a nawet jeśli nie to zdążymy mu pomóc w razie czego.- po czym zaczął szukać jakiegoś sporego kamienia aby zablokować nimi drzwi.
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Art o Armii Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 Od 1 listopada prawdopodobnie nie mam neta na czas nieokreślony. |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [Komentarze] "Inny Świat" | Nami | Archiwum sesji Autorskich | 204 | 03-25-2008 12:12 |
| [Autorski- J- RPG] Inny świat | Nergala | Archiwum rekrutacji | 9 | 12-10-2007 16:03 |
| [autorski] "Inny Świat" | Nami | Archiwum rekrutacji | 16 | 07-23-2007 11:24 |
| [Manga] "Świat z papieru i stali. Okruchy Japonii" | Sayane | WIEŚCI | 0 | 12-13-2005 21:17 |
| plansza do systemu "Świat: Odrodzenie" | Jah | Kufer skarbów | 0 | 11-08-2004 17:16 |