![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Autorskich Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach Autorskich (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #51 |
![]() | Alfred gdy ujrzał wilka zamarł na chwilę ze strachu. Nigdy przedtem nie widział wilka z tak bliskiej odległości. Biorąc pod uwagę to, że Alfred jako niziołek nie był dużo wyższy od wilka miał się czego bać. Jednak, gdy okazało się, że jest to chowaniec tego mężczyzny Alfredowi spadł kamień z serca. W czasie rozmowy nie zadawał już pytań jedynie, wszyscy zaczęli się przedstawiać i on to zrobił. Niziołek oczywiście poszedł w raz z towarzyszami. Tak jak oni chciał się wydostać z tego lasu. Idąc zastanawiał się co Sandor miał na myśli nazywając go cwaniakiem. Zastanawiał się nad tym i wysłuchiwał jednocześnie opowieści krasnoluda. Gdy Sumar skończył Alfred odezwał się. - Tak wspaniała opowieść mości krasnoludzie. - Podszedł bliżej Sumara i szedł przy jego boku. - Ja jak zacząłem szczury łapać, bo ja szczurołapem jestem. - Tu zwrócił się do Verena. - To też musiałem sam podróżować od wioski do wioski. Często wędrowałem przez lasy, ale jak już wcześniej wspominałem to nigdy nie nocowałem w samym lesie. U mnie we wsi mówiono, że nocą w lesie to można różna zjawy spotkać. Driady czy jak je tam zwą. I nie każde są mile nastawione do wędrowców. Ja to sobie zawsze jakoś radziłem. A to złapałem jakiegoś zająca, - tu wskazał wszystkim swoje pułapki na zwierzęta - albo mój pies coś złapał. Ach mądra to jest psina. Ten mój pies nie jest tak duży jak ten wilk, ale na pewno nie mniej odważny mości Verenie.
__________________ Nic nie zostanie zapomniane, Nic nie zostanie wybaczone. Księga Żalu I,1 |
| |
| Reklama |
| |
| | #52 |
| Newsman ![]() | - Jesteście w błędzie Sandor Ghur nie jest miastem. Ja to wcześniej mówiłem jestem jej magistrem, jest to moc wypełniająca świat. Niektórzy nazywają nas Bursztynowymi Magami lub szamanami, bo potrafimy współżyć z przyrodą przyjąć jej postać i nie tylko. – to mówiąc szybko przybrał postać kruka i wylądował na grzbiecie wilka koło Arcziego. - No musiałeś się chwalić, wielki maga a taki próżny. Oj myślałem już się na mnie obraziłeś. A miałem chwilę spokoju. Ale siedź już ci grzbietu nie zajmuję. – to nagle na drodze były już dwa wilki. – Co przychodzi mi z łatwością, czego należało dowieść i tak się stało.- to mówiąc na drodze znowu pojawił się Veren w swojej postaci. – Oczywiście to nie wszystkie moce, które daje władanie Ghur tylko jej próbka.
__________________ Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę. Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem. gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie. |
| |
| | #53 |
![]() | - Tak wspaniała opowieść mości krasnoludzie. - usłyszał Sumar, gdy skończył opowiadać... Zdziwił się trochę, że w ogóle ktoś go rzeczywiście słuchał. Alfred zaczął opowiadać o tym jak zaczął łapać szczury. Sumar słuchał. Jakoś ten Niziołek od razu przypadł do gustu Krasnoludowi. Lubił Niziołków, lubił ich styl bycia. - A właście. Ta Twoja psina jeszcze się nie znalazła? - zapytał go, gdy ten skończył mówić. - Burza! Tak? Hehe... - wykrzyknął z uśmiechem przypominając sobie cała dziwną sytuację zaistniałą lada moment. - Ja tam nawet lubię psy... jeno koty, to som bestyje dopiero. Niby małe a skubane dranie, że hej. - dodał z uśmiechem.
__________________ "Chuaig mé 'na Rosann ar cuairt Gur bhreathnaigh me uaim an speir" |
| |
| | #54 |
![]() | Johann szedł cicho a resztą grupy, nie lubił zbyt wiele mówić, a jego przeszłość to jego prywatna sprawa. Ciągle zastanawiał się, co tutaj robi mag kolegium bursztynu. "Skąd on się tu wziął, wiemy, że szuka tej małej, Ann czy jak jej tam. Ale po co tu z nią przyjechał i co ją porwało? A może sama uciekła? To wszystko jest dziwne, muszę uważać." Usłyszał, że Sumar i Alfred rozmawiają o psie niziołka. Sam był ciekaw gdzie podziewa się jego sokół. " Ciekawe gdzie jest Strzała? Pewnie albo zeżarło go tamto drzewo albo uciekł gdzieś i już go nie znajdę. Szkoda był z niego pożyteczny sokół. Poza tym sporo kosztował." Czy ktokolwiek z was wie dokąd idziemy? Czy po prostu podążamy w losowym kierunku, jeśli tak to możemy nigdy nie wyjść z tego przeklętego lasu, przecież możemy iść przez pomyłkę w głąb zamiast na zewnątrz.
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Art o Armii Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 Od 1 listopada prawdopodobnie nie mam neta na czas nieokreślony. |
| |
| | #55 |
| Newsman ![]() | - Ale wcześniej magistrze - zaczął Sandor przymykając oczy - powiedz mi o tej swojej podopiecznej. Chciałbym móc okazać się przydatny. Nie lubię siedzieć z założonymi rękami, za dużo lat z mojego życiorysu zmarnowałem w ten sposób - uśmiechnął się do maga - A więc? - Było to Geheimnistag, a nie możesz powiedzieć po prostu Noc Tajemnic, co Grry lubi nasz pan gadać wielkie słowa. Arczi, bo ci dziób zawiążę. Zachowuj się. Daj dokończyć. Jak wszyscy wiedzą zło w tym czasie kroczy po ziemi więc postanowiliśmy z Ann zatrzymać się w gospodzie. Zwykle nie lubię przebywać w tych drewnianych pułapkach, nienawidzę śmierdzi..hałas..szczeniaki..smród palącego się mięsa, ohyda, no ty nie musisz lubić pieczeni ale my z Ann za nią przepadamy. Ann czuję ją panie wszędzie..biegniemy? Spokojnie Grry latając bez celu nie znajdziemy naszej małej. Powoli systematycznie szukając odnajdziemy ją szybciej. – pochylił się Veren aby dotykiem uspokoić wilka. - W gospodzie nie byłem w stanie zabezpieczyć się zwykłymi rytuałami, co zwykłym był robić. Było już dobrze po północy, gdy nagle ogarnęła nas dziwna senność. Grry nie winien, dziwny zapach, pyska nie otworzyłem. Wiem, że to nie twoja wina – powiedział do chowańca tarmosząc go za uszy. - Ktoś jakiś środek rozpylił, czytałem, że tak działa lotos, ale podejrzewam, że magicznie wzmocniony. Zwykły by nie powalił magistra bursztynu. Potem, gdy zbudziłem się nalazłem pergamin dziwnie pachnący, palił nos, tak Grry podejrzewam, że był nasączony jakimś rodzajem kwasu po godzinie od otwarcia koperty rozpadł się w drobny pył. Porywacz kazał się szukać w tym mieście, do którego mnie nie wpuścili. Może to przez to stadko wróbli, które mi wtedy towarzyszyło, no niekiedy przyłączy się jakieś stadko małych zwierząt i nie chce odejść. Dziwne, że do tej pory nic się jeszcze nie przyplątało. A co jeszcze mało ci towarzystwa. One, chociaż nieproszone nie klepały dziobem Arczi. Podejrzewam, że z Ann mogło być tak samo, jej to już zwierzęta nie odstępują ostatnio towarzyszyły jej dwa małe jelonki. Młode mięso. No Grry złamałbyś serce Ann przyjaciół się nie zjada, pamiętaj. Na szczęście wyczuł on słaby ślad Ann prowadzący do lasu. No, muszę wam powiedzieć, że na pewno z żadną inną dziewczynką jej nie pomylisz. Płynie w niej mocna Ghur, wyobraźcie sobie, że ledwo udało uratować przed stosem. Zabobonni wieśniacy widząc niemowlaka, którym opiekowała się niedźwiedzica, zabili stworzenie a Ann chcieli spalić. Przegoniłem ich zsyłając na nich najgorsze ich obawy. No nie byłeś tam sam, tak z pomocą mych chowańców. Jak wiesz zapewne magowie muszą opiekować się osobami obdarzonymi darem magii, więc zająłem się nią jak własną córką. A muszę ci powiedzieć, iż mimo młodego wieku już jest ona wliczona do naszego kolegium jako uczeń z wszystkimi prawami i obowiązkami wiążacymi się z tym. Podejrzewam, że może zostać nawet arcymagiem. – w głosie Verena dało się usłyszeć wyraźną dumę.
__________________ Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę. Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem. gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie. Ostatnio edytowane przez Cedryk : 08-12-2007 o 18:48. |
| |
| | #56 |
![]() | - "Czy ktokolwiek z was wie dokąd idziemy? Czy po prostu podążamy w losowym kierunku, jeśli tak to możemy nigdy nie wyjść z tego przeklętego lasu, przecież możemy iść przez pomyłkę w głąb zamiast na zewnątrz." - Sumar usłyszał za sobą. - ścieżkom idziemy, nie widać? - powiedział wskazując ścieżkę - Ta piekielnie dziwna dziewczynka, zdmuchnęła liście z drogi coby ich nie deptać i kazała tędy iść. No to leziem nie? Jakoś nie mam ochoty z niej zbaczać. - rzucił niedbale, bo był zajęty rozmową z Alfredem.
__________________ "Chuaig mé 'na Rosann ar cuairt Gur bhreathnaigh me uaim an speir" |
| |
| | #57 |
![]() | - Ach, magistrze ! Musisz mi wybaczyć moją niedomyślność ! - Sandor plasnął się w czoło - Wiatr, mówiłeś o wietrze magii ! Jestem ostatnio dość rozkojarzony. "Ach, magii nie okradnę tak łatwo jak tępych ludzi." Nie lubił magii. Nie był do niej przyzwyczajony, chociaż dużo o niej czytał. Czuł, że nawet jej część płynęła w nim. Co nie znaczyło, że zmieniał do niej nastawienie. - Noc Tajemnic, tak to wtedy kiedy mniejszy księżyc świeci najjaśniej. - pokazał na niebo i zrobił palcem kółeczko - Morrslieb. Czyż to nie fascynujące ? Jak ta noc działa na ludzi i... nie tylko. Wygląda na to, że ja akurat przedyndałem ją w kokonie - roześmiał się. Od pewnego czasu słuchał wymiany słów pomiędzy Sumarem, a Alfredem. - Burza ? Dobre imię dla takiego pieseczka, cóż wszystkie rasowe psy w psiarniach mego ojca, były tępe jak buty. Szkoda, w tej gęstwinie przydał by nam się pies... Co nie znaczy, że narzekam na twego wilka magistrze - westchnął - Może pokazał by nam drogę na zewnątrz.
__________________ Mijikai potrafi być naprawdę uroczy. Ile jest w nim naturalnego ciepła, ile rozsiewa wokół siebie szczerej, przyjacielskiej serdeczności. Nic dziwnego, że jest tak kochany. |
| |
| | #58 |
| Newsman ![]() | Mag nie zawsze wszystko rejestrował myśląc nad zjawiskiem tego lasu. Jednocześnie gdzie niegdzie wyczuwał magię, ale nie był już pewnych swoich zmysłów. „Skoro Grry wszędzie czuje Ann cholera wie może ktoś manipuluje naszymi zmysłami pewnie masz rację Veren ja ciągle słyszę jakieś dźwięczenie”. - Tak Arczi dziwne – powiedział spoglądając na ptaka. - Szkoda, w tej gęstwinie przydałby nam się pies... Co nie znaczy, że narzekam na twego wilka magistrze – westchnął Sandor - Może pokazał by nam drogę na zewnątrz. Arczibald szybko się poderwał z grzbietu wilka i przeleciał tuż obok twarzy Sandora. - Musimy, ją znaleźć naszą małą, tchórz nie ufam mu, szpieg, spokój – nagle ciszę lasu przerwało wycie Grry. - Sandorze o co ci chodzi jest tylko jedna oczyszczona ścieżka, on przeszkadza..ścierwo, nie Grry jeszcze nie. Najpierw ofiarujesz mi pomoc w poszukiwaniach poszukiwaniach, wypytujesz, jak jaki Inkwizytor na przesłuchaniu, a teraz chcesz wychodzić z lasu. Tchórz. Z jakiegoś powodu jest oczyszczona tylko ta ścieżka może włazimy w pułapkę. Ale co się stanie gdy z niej zejdziemy nikt nie wie. Pomyśl o tym. – Grry zaszedł z przodu szlachcica i ukazał w pełnej krasie swoje zęby. - Wracaj, zachowuj się – Veren przywołał do siebie wilka.
__________________ Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę. Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem. gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie. |
| |
| | #59 |
![]() | Sandor zbył zwierzaki magistra pobłażliwym uśmiechem. - Jestem pewien Verenie, że twoja podopieczna nie zgubiła się w tym lesie, jeśli ktoś ją porwał to pewnie i tak jest daleka stąd, chyba - rozłożył ręce - że twa magia podpowiada ci co innego. A ja po prostu chciałbym wydostać się z tego ekhem... dość dziwnego lasu. Jak reszta towarzyszy, jak mniemam. Te zwierzaki denerwowały Sandora były intiligentne, za intiligentne jak na zwierzaki. Fakt, że były to chowańce nic nie zmieniał. Co więcej magister nie był naiwnym staruszkiem jakich wielu. To też nie ułożyło się po myśli szlachcica. Wiedział, że chowańce utrzymują więź ze swoimi panami, a co więcej podświadomie wykrywały uczucia osób, z którymi przebywały. To był ich dodatkowy mankament.
__________________ Mijikai potrafi być naprawdę uroczy. Ile jest w nim naturalnego ciepła, ile rozsiewa wokół siebie szczerej, przyjacielskiej serdeczności. Nic dziwnego, że jest tak kochany. |
| |
| | #60 |
![]() | Alfred odwrócił się gdy szlachcic zaczął mówić o jego psie. Minę miał smutną i ponurą. - Ja też byłbym rad, gdyby się odnalazła - stwierdził lekko się uśmiechając. - Nie wiem czy by nas wyprowadził, bo jak już mówiłem nie chodziliśmy po lasach zbyt często. Ale - w głowie Alfreda pojawił się przynajmniej dla niego ciekawy pomysł - przecież jeśli potrafisz - zwrócił się do maga - rozmawiać ze swoim ptakiem panie Magistrze to może on poleci w górę nad koronę drzew i sprawdzi jak daleko jesteśmy do krawędzi lasu. - Zakończył dumny z tego, że zaproponował coś tak ciekawego.
__________________ Nic nie zostanie zapomniane, Nic nie zostanie wybaczone. Księga Żalu I,1 |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [Komentarze] "Inny Świat" | Nami | Archiwum sesji Autorskich | 204 | 03-25-2008 12:12 |
| [Autorski- J- RPG] Inny świat | Nergala | Archiwum rekrutacji | 9 | 12-10-2007 16:03 |
| [autorski] "Inny Świat" | Nami | Archiwum rekrutacji | 16 | 07-23-2007 11:24 |
| [Manga] "Świat z papieru i stali. Okruchy Japonii" | Sayane | WIEŚCI | 0 | 12-13-2005 21:17 |
| plansza do systemu "Świat: Odrodzenie" | Jah | Kufer skarbów | 0 | 11-08-2004 17:16 |