Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG -Autorskie > Archiwum sesji Autorskich
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Archiwum sesji Autorskich Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach Autorskich (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 08-13-2007, 10:18   #61
 
Sumar's Avatar
 
Reputacja: 2 Sumar jest na bardzo dobrej drodze
$: 19 425
- Co wy mi tu wciskacie? - powiedział Sumar lekko zdenerwowany faktem, że nie słuchają go.
- Jaką drogę, jaka krawędź lasu? - mówił uspokajając się - Ja nigdzie z tej ścieżki nie złażę, bo i mam dość dziwów i tej dziewczynki, która się czepia byle liści... - "Chociaż jednak ma i może trochę racji" pomyślał.
- Mamy ścieżkę? Mamy. Kazali mi iść tędy, to idziem nią dokądkolwiek prowadzi, a jak nie kceta iść ze mnom, to droga wolna... ale szukać po kokonach was już nie będę.
"Ledwo wyleźli, a jużek im tak spieszno, psia mać, z powrotem na drzewie wisieć..." - dodał w myślach, po czym sięgnął do torby zjedzeniem i wgryzł się w końcu we wcześniej upatrzony kąsek, uśmiechając się zapalczywie.
 
__________________
"Chuaig mé 'na Rosann ar cuairt Gur bhreathnaigh me uaim an speir"

Ostatnio edytowane przez Sumar : 08-13-2007 o 10:45.
Sumar jest offline  
Reklama
Stary 08-13-2007, 11:07   #62
Newsman
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 5 Cedryk ma w sobie cośCedryk ma w sobie coś
$: 176 893
- Przecież jeśli potrafisz - zwrócił się do maga Alfred - rozmawiać ze swoim ptakiem panie Magistrze to może on poleci w górę nad koronę drzew i sprawdzi jak daleko jesteśmy do krawędzi lasu.
Arczi wydał oburzony skrzek, wzbił się z ramienia maga, wylądował na głowie niziołka mierzwiąc włosy, zanim w jakiś sposób zdążył zareagować wylądował na grzbiecie wilka.
- Niech sam sobie lata, widzisz ile tam gałęzi, a jak jakaś złapie mnie jak konia, cicho, a kruki jak się obronię. On mógł być magiczną emanacją lasu. Jak widzisz Alfredzie nikt nie chce życiem ryzykować, jak słusznie zauważył Sumar, ja też swoich towarzyszy nie poświęcę, a co do Burzy jeśli żyje to sam się znajdzie, może jest dalej na tej ścieżce. Widzisz ile nad głowami gałęzi tyle, że nie widać przez nie nieba. Sam nie polecę, a i Arcziemu nie pozwolę. – Mag wskazał na zarośla tworzące jakby korytarz w lesie.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.
Cedryk jest teraz online  
Stary 08-13-2007, 11:32   #63
 
Kokesz's Avatar
 
Reputacja: 2 Kokesz jest na bardzo dobrej drodze
$: 50 229
Alfred zaczął machać rękami by odpędzić ptaka. Gdy ten odleciał i siadł na grzbiecie wilka niziołek pogłaskał się po bolącej głowie.
- Nie miałem nic złego na myśli - powiedział spuszczając wzrok. - Myślałem, że to dobry pomysł. Nie chciałem nikogo narażać. - Duma znikła z jego twarzy. - A Burza to suka jest - zmienił temat i uśmiechnął się jakby nic się nie stało. - Ja to wolę suki bo się mądrzejsze. Psy to przeważnie głupie jak but są.
 
__________________
Nic nie zostanie zapomniane,

Nic nie zostanie wybaczone.
Księga Żalu I,1
Kokesz jest offline  
Stary 08-13-2007, 11:49   #64
Newsman
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 5 Cedryk ma w sobie cośCedryk ma w sobie coś
$: 176 893
- Co też ten mały mówi Veren, suki mądre, przecież psy są głupie głupsze od krów, dlaczego, jakie zwierze może zezwolić sobie założyć przez człowieka obrożę, no co ty, ty też niekiedy ją nosisz, no ale to jest mój osobisty wybór jak to, że zostałem twoim towarzyszem ile to już lat Arczi, no ty dwanaście, tak ale ja dłużej hej, rok to niewiele. Mówisz, że suki są mądre Grry się z tobą nie zgadza, mówi, że żadne zwierzę które daje się niewolić i nie walczy z tym jest głupie jak krowa. – zwrócił się do niziołka mag i zaczął przyglądać czy aby czegoś zabawnego nie uczyni.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.

Ostatnio edytowane przez Cedryk : 08-13-2007 o 15:28.
Cedryk jest teraz online  
Stary 08-13-2007, 17:34   #65
 
Mijikai's Avatar
 
Reputacja: 2 Mijikai ma wyłączoną reputację
$: 58 714
- Verenie, nie mów mi, że nie przebijesz się przez byle gałęzie. Twój ekhem ptak to rozumiem. Ty jednak chyba potrafisz, w tamtej formie wyglądałeś dość no... okazale - uśmiechnął się przebiegle - niziołek miał dobry pomysł, wykorzystajmy go. Ja nie mam takich możliwości. Przy okazji może jeszcze znajdziemy psa Alfreda.

Czas było obrać plan B. Krzyżowy ogień powinien przekonać Verena do zmiany zdania. Taką Sandor miał nadzieję. Lubił las, ale nie taki. W tym było coś dziwnego, tajemniczo fascynującego, na pewno poświęcił by temu trochę czasu, gdyby akurat się tu nie zgubił. Cóż wbrew pozorom najniebezpieczniejsi w drużynie byli najemnicy. Cisi, niepozorni. Krasnoluda chociaż Sandor miał pewność, że przedniego w wojaczce łatwo było zaskoczyć, a magister razem z tymi swoimi zwierzakami... Sandorowi wystarczyło, że na wojnie nauczył się bić z magami, co prawda byli to czarodzieje jadeitowego i złotego kolegium, ale to wystarczyło. O niziołku już lepiej nie mówić. Cóż ktoś bardzo mądry powiedział kiedyś, że w żyłach najemników płynie złoto. Denerwowało go to, że nie mają za grosz lojalności. ( która sama była dla niego niczym )
 
__________________
Mijikai potrafi być naprawdę uroczy. Ile jest w nim naturalnego ciepła, ile rozsiewa wokół siebie szczerej, przyjacielskiej serdeczności. Nic dziwnego, że jest tak kochany.
Mijikai jest offline  
Stary 08-13-2007, 18:11   #66
 
Sumar's Avatar
 
Reputacja: 2 Sumar jest na bardzo dobrej drodze
$: 19 425
Sumar tylko przysłuchiwał się rozmowie tak zwanego Verena z innymi. Nie potrzebował dołączać to tej niczego nie wnoszącej gadki. Ale ten Veren, to w ogóle ciekawa istota... żeby gadać ze zwierzętami? "Eee... bez sensu"
Krasnolud jadł sobie spokojnie, bacząc coby nie zagapić się i nie zjeść za dużo... "Bóg jeden wie kiedy wyleziem... a nawet nie Bóg, a ta dziewczynka..." - pomyślał uśmiechając się... Bał się tej dziewczynki, a jednocześnie powodowała Ona uśmiech na jego twarzy.
- Może coś do żarcia? - zapytał z uśmiechem.
- Mam tu szczury i spleśniały chleb, dla mniej wymagajoncych, a dla prawdziwych "wyjadaczy" mam ino inne rarytasy... - powiedział, choć pytanie było kierowane troszkę bardziej do Alfreda niż do pozostałych... sam nie wiedział czemu. Jakoś odruchowo bardziej jego się spytał... może po prostu wydawał mu się najbardziej porządny.
 
__________________
"Chuaig mé 'na Rosann ar cuairt Gur bhreathnaigh me uaim an speir"
Sumar jest offline  
Stary 08-13-2007, 18:41   #67
Newsman
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 5 Cedryk ma w sobie cośCedryk ma w sobie coś
$: 176 893
- Sandor uważasz za rozsądne przebijać się przez gałęzie, no właśnie niech sam to zrobi, małej w powietrzu nie ma musi gdzieś być w tym lesie, właśnie wokół masz wiele gałęzi, a ty jesteś jednak większy od ptaka wybierz sobie po lewej albo po prawej, ale zanim to zrobisz przypomnij sobie, iż niedawno tkwiłeś w jakimś kokonie. Co sobie myśli szlachciura, przecież oni są zepsuci jak kultyści. Co najgorsze to od takich przychodzi. Muszę się z tobą zgodzić Arczi. Wiec, którą stronę wybierasz, my poczekamy nasłuchując jak coś cię w tej gęstwinie wykańcza. – co mówiąc zapraszającym gestem Veren zaprosił szlachcica do wejścia w las.

Mag przypomniał sobie sprawę kultu „Żelaznej pięści” w Nuln. Było to rok temu wyznawcy Khorna przenikli do jednego z korpusów rajtarów i ulokowali się w jego władzach, gdyby nie połączone siły przedstawicieli wszystkich kolegiów nie udałoby się wypędzić wielkiego demona, którego udało im się przywołać. Nie udało się wtedy pochwycić wszystkich kultystów, ale wszyscy byli zblazowanymi szlachcicami. Na szczęście Imperator rozkazał natychmiastowe załatwienie sprawy, po cichu wszystkich się zlikwidowano. „Ciekawe czy jakby go przeszukać to czy gdzieś by nie miał symbolu lub tatuażu boga krwi, nie wygląda na takiego, ale trzeba go mieć na oku, teraz dopiero do tego doszedłeś, Arczi… Grry pilnuj tego szlachcica ale nic nie rób bez polecenia
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.

Ostatnio edytowane przez Cedryk : 08-13-2007 o 23:00.
Cedryk jest teraz online  
Stary 08-13-2007, 20:26   #68
 
Kokesz's Avatar
 
Reputacja: 2 Kokesz jest na bardzo dobrej drodze
$: 50 229
Słysząc słowa krasnoluda Alfred uśmiechnął się od ucha do ucha. Jedzenie mogło być drugą rzeczą po rozmowie, która mogła umilić trochę podróż przez ten las. Podszedł do Sumara nie zwracając już uwagi na rozważania szlachcica i maga. Propozycja krasnoluda przypomniała niziołkowi, że dawno już nie jadł. Nawet nie pamiętał kiedy spożywał ostatni posiłek.

- Ja z wielką chęcią coś bym zjadł. - Zwrócił się do krasnoluda. - Nie liczę na jakieś rarytasy bo wiem, że w tym lesie to chyba nie wiele znajdziemy.
 
__________________
Nic nie zostanie zapomniane,

Nic nie zostanie wybaczone.
Księga Żalu I,1
Kokesz jest offline  
Stary 08-13-2007, 20:59   #69
 
Nami's Avatar
 
Reputacja: 5 Nami wkrótce będzie znanyNami wkrótce będzie znany
$: 123 565
Idąc ścieżką ogarniał was niesamowity mrok. Nawet chcąc dojrzeć czy z którejś z waszych stron są jakieś krzaki bądź drzewa za każdym razem próba ta spełzała na niczym. Jedynie patrząc w górę widzieliście gęste korony drzew, które splątane ze sobą tworzyły jedno wielkie drzewo. Trzymały się one nawzajem za gałęzie, jakby same bały się tej ciemności, jakby szukały wsparcia w drzewie obok. Wyglądało to tak jakby zamarły ze strachu w uścisku swych gałęzi, jakby jeszcze do niedawna były ludźmi a teraz ze strachem tkwią w tym mrocznym lesie będąc jego częścią, tworząc go i powiększając.
Idąc cały czas ścieżką wyznaczoną przez dziewczynkę dostrzegliście, że w pewnym momencie ścieżka zaczyna rozdzielać się na dwie strony.
- A cóż to do licha?! - rzekł oburzony krasnolud nachylając się nad ścieżką i przyglądając się miejscu w którym droga dzieli się na dwa.
Przed wami stanął dylemat, bo w którą stronę niby iść? Mogliście zrobić losowanie, zagrać w marynarza lub ewentualnie w papier, kamień, nożyczki. Żadna z tych głupich gierek nie przypadła wam jednak do gustu.
- Wystarczy iż błądzenie po tym lesie jest jedną wielką grą - dodał Sandor nadzwyczaj poważnie, po czym poprawił swój schludny strój.
- Ene due, ecie pecie, którą drogą błądzić chcecie? - zachichotał głos dziewczynki, a przestrzeń rozniosła jej głos po lesie.
Veren przyjrzał się ścieżce i dostrzegł, że ta prowadząca w lewo (waszym celem od początku była raczej prawa strona) ma widoczne ślady małych stóp jak i również psich łapek.
- Co tam dostrzegłeś, Verenie?- spytał niziołek i nachylił się. Dojrzał tylko ślady, małych psich łapek. "Burza!" - przeszło mu gwałtownie przez myśl. Mimo tych odkryć prawa strona wydawała wam się znacznie jaśniejsza. Przed wami stanął wybór w którą stronę pójść, czy iść śladami stópek i łapek, czy raczej drogą jasności, która zdecydowanie prowadzi ku wyjściu?
 
__________________
WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;<

Ostatnio edytowane przez Nami : 08-13-2007 o 21:02.
Nami jest offline  
Stary 08-13-2007, 21:03   #70
 
Mijikai's Avatar
 
Reputacja: 2 Mijikai ma wyłączoną reputację
$: 58 714
Sandor był mile zaskoczony arogancką i bezpośrednią postawą Verena. Szczerze mówiąc bawił go ten dziadek i jego Zoo ziemia-powietrze.

Och, nie, nie . My się chyba nie zrozumieliśmy. - zaczął delikatnie - Z chęcią bym poszedł. Lecz, po pierwsze mówiliśmy o drodze " do góry " - po czym wskazał palcem w niebo - a, po drugie jest pewien malusieńki szkopuł - ja nie umiem latać.

Sandor od dłuższego czasu nie prowadził rozmowy, która równie cieszyła go jak ta. Dyskusja rozwijała się wspaniale. Czarodzieje nie słynęli z cierpliwości - z tym było nie inaczej. Przypominał mu jednego z czarodziejów ze swojej kompanii " Krwawi Komedianci "... był zbyt miękki i próbował wprowadzać reformy, ach trzeba go było cichaczem zlikwidować. Nie miał rodziny. Typ pustelnika. Zwykły wypadek. Wypadł z balkonu. Czysta robota. Tak, tak po rycersku. Tak właśnie można było to nazwać. Nie został załatwiony przez bandę najemnych zbirów. " Krwawi Komedianci " cenili sobie ekhem... honor.

Chwilę później droga się rozwidliła. Całe życie Sandor był "lewy". Był lewym szlachcicem, z lewego rodu, mianowany bardziej na oszusta i intryganta, czyli lewego rycerza.

- Hmm, łapki - zauważył nadzwyczaj ucieszony - To pewnie twój piesek Alfredzie - dodał jeszcze radośniej - Rad byłbym go odszukać. Idziemy w lewo ?
 
__________________
Mijikai potrafi być naprawdę uroczy. Ile jest w nim naturalnego ciepła, ile rozsiewa wokół siebie szczerej, przyjacielskiej serdeczności. Nic dziwnego, że jest tak kochany.

Ostatnio edytowane przez Mijikai : 08-13-2007 o 21:09.
Mijikai jest offline  
Reklama
 


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[Komentarze] "Inny Świat" Nami Archiwum sesji Autorskich 204 03-25-2008 12:12
[Autorski- J- RPG] Inny świat Nergala Archiwum rekrutacji 9 12-10-2007 16:03
[autorski] "Inny Świat" Nami Archiwum rekrutacji 16 07-23-2007 11:24
[Manga] "Świat z papieru i stali. Okruchy Japonii" Sayane WIEŚCI 0 12-13-2005 21:17
plansza do systemu "Świat: Odrodzenie" Jah Kufer skarbów 0 11-08-2004 17:16


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 14:26.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110