Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG -Autorskie > Archiwum sesji Autorskich
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Archiwum sesji Autorskich Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach Autorskich (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 08-13-2007, 21:45   #71
 
Sumar's Avatar
 
Reputacja: 2 Sumar jest na bardzo dobrej drodze
$: 19 425
Idąc tak spokojnie, Krasnolud dał Niziołkowi jakiś wyszukany kąsek z torby (ale nie za duży), bo wiedział, ze ci to znają się na jedzeniu. Nagle droga się rozdzieliła.
- A cóż to do licha?!
Przyjrzał się dokładniej... "No jak wół rozłazi się to, jasny gwint, w dwie strony" pomyślał.
- Ene due, ecie pecie, którą drogą błądzić chcecie? - usłyszał głos TEJ dziewczynki.
"Tego już za wiele" - pomyślał Sumar
- Ja tu tak ostrożnie chodzę by tych liści nie deptać, tak patrzę by krzywdy nie robić. Uwierzyłem Ci! A ty nam robisz coś takiego? - Krasnolud powiedział z podniesionym i wyraźnie oburzonym głosem.
Za chwilę Niziołek i Veren dostrzegli ślady na drodze prowadzącej w lewo... ale prawa była jaśniejsza.
Krasnal chciał wykrzyknąć wiązankę przekleństw dedykowanych dziewczynce, ale się powstrzymał.
- Psy wiedzą gdzie chodzą... mondre som, jeśli o to chodzi. - powiedział starając się uspokoić.
- Jeśli tylko ta... dziewczynka - zaczął mówić przez zęby - znów nie robi nam kawałów...
- jeśli to w ogóle som ślady... - powiedział ciszej.
 
__________________
"Chuaig mé 'na Rosann ar cuairt Gur bhreathnaigh me uaim an speir"
Sumar jest offline  
Reklama
Stary 08-13-2007, 22:09   #72
Newsman
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 5 Cedryk ma w sobie cośCedryk ma w sobie coś
$: 176 893
- Ene due, ecie pecie, którą drogą błądzić chcecie? - zachichotał głos dziewczynki, a przestrzeń rozniosła jej głos po lesie.
- Znowu ty powiedz mi gdzie jest Ann – odpowiedziała mu tylko cisza.
Veren przyjrzał się ścieżce i dostrzegł, że ta prowadząca w lewo ma widoczne ślady małych stóp jak i również psich łapek.
- Alfredzie na ścieżce są ślady dziewczynki i psa może to Burza i Ann tędy szły. Moja pani tu jest czuję wszedzie gdzie ona zaraz ją znajdziemy Grry. Nie wiem jak wy ja przyszedłem tu w konkretnym celu, więc idę tą ścieżką.- to mówiąc niewiele namyślając się mag w towarzystwie zwierząt skręcił w ścieżkę, na której dojrzał ślady swojej podopiecznej. Jeszcze przez ramię obejrzał się, kto za nim idzie.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.

Ostatnio edytowane przez Cedryk : 08-13-2007 o 23:03.
Cedryk jest offline  
Stary 08-14-2007, 07:12   #73
 
Kokesz's Avatar
 
Reputacja: 2 Kokesz jest na bardzo dobrej drodze
$: 50 229
Jedzenie, które podarował mu krasnolud nie było tym o czym marzył, ale nie mógł się spodziewać czegoś lepszego. Jadł idąc przy Sumarze aż krasnolud zauważył, że droga się rozdziela na dwie. Ścieszki miały to do siebie że często się rozdwajały, ale wszyscy by woleli by akurat ta nie sprawiała takich niespodzianek. Głos dziewczynki, który rozszedł się po lesie zaskoczył i zaniepokoił Alfreda. Krasnolud wspominał coś o jakiejś dziewczynce, ale niziołek nie zawracał sobie tym głowy. Teraz domyślił się, że o tą dziewczynkę chodziło.

Gdy Veren coś zauważył na ścieżce prowadzącej w lewo, Alfred zbliżył się do ścieżki i nachylił się nad nią. Zobaczył ślady niewielkich łap, wyglądających jak psie łapy. "Burza" - pomyślał. To mogły być ślady jego psa. Ogarnęła go nadzieja na odnalezienie swojego przyjaciela. Po chwili dotarły do niego słowa krasnoluda: Jeśli tylko ta... dziewczynka znów nie robi nam kawałów... Jeśli to w ogóle som ślady... Nie wiedział czy może wierzyć tym śladom. Tak samo jak chciał odnalezienia swojego psa, chciał wydostać się z tego tajemniczego lasu. Nie wiedział co ma robić. Nie znalazł się jaszcze dotąd w takiej sytuacji.

Gdy zobaczył jak Veren rusza w lewą stronę pomyślał: "To jest mag, a oni są potężni - chyba". Nigdy przedtem nie widział czarodzieja, słyszał o nich tylko z opowieści. Wydawało mu się jednak, że Veren jest silny. A może po prostu chciał w to wierzyć? Wreszcie ruszył za Verenem z nadzieją odnalezienia Burzy i Ann oraz z wiarą, że u boku maga będzie bezpieczny.
 
__________________
Nic nie zostanie zapomniane,

Nic nie zostanie wybaczone.
Księga Żalu I,1
Kokesz jest offline  
Stary 08-14-2007, 07:45   #74
 
Mijikai's Avatar
 
Reputacja: 2 Mijikai ma wyłączoną reputację
$: 58 334
Mag wszedł w ścieżkę razem z Zoo. Krasnolud Sumar, choć niepewnie też zdecydował się podążyć w lewo. Tak jak chciał Sandor - doskonale. Manipulować nimi było jeszcze łatwiej niż własnym ojcem. Zbliżył się do krasnoluda. Nie wiedział ile przyjdzie mu jeszcze z nimi spędzić, trzeba ich lepiej poznać.

- Wybacz mi Sumarze, jeśli się naprzykrzam, raczyłbyś jeszcze raz opowiedzieć mi swoją arcyciekawą historię... tą o klepaniu po tyłku i takich tam - uśmiechnął się serdecznie - nie słuchałem zbyt dobrze, a widzę że mogłem sporo stracić .
 
__________________
Mijikai potrafi być naprawdę uroczy. Ile jest w nim naturalnego ciepła, ile rozsiewa wokół siebie szczerej, przyjacielskiej serdeczności. Nic dziwnego, że jest tak kochany.
Mijikai jest offline  
Stary 08-14-2007, 08:52   #75
 
Sumar's Avatar
 
Reputacja: 2 Sumar jest na bardzo dobrej drodze
$: 19 425
Alfred i gość od gadania ze zwierzętami poleźli w lewo. Sumar najpierw oglądnął się za siebie, sprawiając może trochę wrażenie niezdecydowania. Ale zaraz nie myśląc długo poszedł za nimi. A raczej wpadł na tą drogę tak, ze jakby ktoś stanął na jego drodze, zostałby dość skutecznie potrącony. "Psy, kruca wiedzą gdzie idom". Był zły. Zły na dziewczynkę, której tak się bał... która jeszcze niedawno powodowała na jego twarzy lekki uśmieszek. Teraz na jego twarzy na pewno nie malował się uśmiech. "Czemu to robisz? Dlaczego, przecież JA naprawdę nie chcę Ci przeszkadzać. Jakbym nie musiał to bym tu nie wlazł, choćby rżnęli i przekupiali zarazem..." - pomyślał. Był przekonany, że dziewczynka to słyszy.

Było ciemno. "Cholera jas... ciemna cholera, jak diabli, no!" pomyślał. Był przyzwyczajony do ciemna. W końcu od małego mieszkał pod masywami górnymi, a w dodatku Sumar jest górnikiem, to i nie jedną dobę spędził grzebiąc się w całkowitych ciemnościach. Ale tutaj, to mu bardzo przeszkadzało. Ciemność w tym lesie zupełnie się czymś różniła od ciemności, która panowała w kopalniach, do której był tak przyzwyczajony.
Za chwile ważniaczek zbliżył się do Sumara.
- Wybacz mi Sumarze, jeśli się naprzykrzam, raczyłbyś jeszcze raz opowiedzieć mi swoją arcyciekawą historię... tą o klepaniu po tyłku i takich tam? - zapytał z uśmiechem. Dość szczerym uśmiechem, jak na oko krasnala.
- Nie słuchałem zbyt dobrze, a widzę że mogłem sporo stracić. - dodał ważniak.
"To trza było słuchać." - odpowiedział szybko w myślach, krzywiąc się.
- Cóżeś znów wymyślił? - Sumar prawie wykrzyknął z miną wyrażająca całą jego złość i oburzenie.
- Nie czas tera na pieprzenie głupot! Patrz lepiej drogi, bo uwierz, że nie wiadomo co zara może się stać. - odpowiedział dobitnie, a ostatnie słowa wypowiedział tak, że nawet największy chojrak, teraz by się zawahał.
Nie chodziło tu o to, że Sumar nie chciał opowiadać historii. Normalnie, to bardzo chętnie opowiedziałby ją jeszcze raz nawet komuś takiemu, jak ten ważniaczek. Poprostu nie miał teraz rozumu do tego, był bardzo zły.

To wszystko już powoli przerastało krasnoluda. Jako krasnolud był odporny na wiele rzeczy. Na męczarnie jakich diabli nie widzieli, na tortury, na znęcanie się psychiczne, ale nie na to. To było coś więcej. To nie było normalne, to było chore. "Zupełnie jak te moje wiersze... Zupełnie jak wiersze, psia kość." - przechodziło mu ciągle przez umysł.
 
__________________
"Chuaig mé 'na Rosann ar cuairt Gur bhreathnaigh me uaim an speir"

Ostatnio edytowane przez Sumar : 08-14-2007 o 09:05.
Sumar jest offline  
Stary 08-14-2007, 13:22   #76
 
John5's Avatar
 
Reputacja: 3 John5 wkrótce będzie znanyJohn5 wkrótce będzie znany
$: 84 831
Johann idąc na końcu przystanął tak, jak wszyscy na rozstaju. Droga w prawo była jakby jaśniejsza i to nią ruszyłby, gdyby miał wybierać. Na lewej ścieżce co prawda były jakieś ślady ale nie wiadomo czyje. Na dodatek drzewa zrobiły się jakieś dziwne, łączyły się gałęziami tak jakby bały się rosnąć w pojedynkę. I jeszcze tej dziewczynki, zupełnie jakby to była zabawa. To wszystko powodowało niepokój u innych ale nie u niego, jedyne co odczuwał to ciekawość i lekkie zmęczenie całą tą sytuacją.
Kiedy wszyscy ruszyli w lewo skrzywił się, ale nic nie powiedział i tak nic by to nie dało a wywołałoby tylko kłótnię. Rad nie rad ruszył za grupą

" Co z tego, że tam są ślady, kto powiedział, że nie są fałszywe w końcu nie byłoby to coś nowego w tym lesie. Przecież nie pójdę sam"

Po chwili człowiek podający się za szlachcica podszedł do Sumara prosząc, by powtórzył swoją historię, to zdziwiło go nawet bardziej niż las.

"Człowiek, szlachcic proszący o cokolwiek i do tego krasnoluda? To nie jest normalne, trzeba będzie zwrócić na niego uwagę. Nie zachowuje się tak jak szlachta, z którą do tej pory miałem doczynienia."

Johann szedł za grupą, przyglądając się drzewom i zastanawiając się.
"Czemu one tak zrastają się gałęziami? No i skąd się tu ta ścieżka, przecież nie znalazła się ot tak, i co ważniejsze, kto z niej korzysta oprócz nas?"
 
__________________
Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie.
Art o Armii Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833
Od 1 listopada prawdopodobnie nie mam neta na czas nieokreślony.

Ostatnio edytowane przez John5 : 08-14-2007 o 17:00.
John5 jest offline  
Stary 08-14-2007, 17:38   #77
Newsman
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 5 Cedryk ma w sobie cośCedryk ma w sobie coś
$: 176 893
Veren z zadowoleniem spostrzegł, że wszyscy ruszyli za nim. „Dziwny ten szlachcic jakby nie szlachcic, ale niekiedy wychodzi z niego szlachecki manieryzm”.
- Zły, co mówisz Arczi, nikt tak od razu nie jest, śmierdzi tchórzem, Grry go nie lubi, wiem ale to nic nie znaczy, po co pcha łapy, mówi pomogę a potem chce wycofać, wąż, po prostu szubrawiec ale już to mówiłem Verenowi. Za dużo mówisz Arczi wiec się nie dziw, że w tej paplaninie może coś umknąć. U jaki drażliwy jest dzisiaj nasz mistrz niech lepiej pilnuje żeby coś mu dupy nie odgryzło – jednym uchem mag wyłapywał wymianę zdań pomiędzy szlachcicem i krasnoludem w tym czasie nieco zwolnił przepuszczając ich do przodu, sam zrównał się z najemnikiem.
- A ciebie co sprowadziło w te tereny nie słyszałem aby w okolicy ktoś organizował zaciągi, a w ogóle czy nie było nas więcej, sześciu? – mag zadał dręczące go pytanie aby się czegoś więcej dowiedzieć o swoim mrukliwym towarzyszu. Następnie rozejrzał się czy aby nie widać gdzieś ostatniego członka wyprawy.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.

Ostatnio edytowane przez Cedryk : 08-14-2007 o 17:47.
Cedryk jest offline  
Stary 08-14-2007, 17:41   #78
 
Nami's Avatar
 
Reputacja: 5 Nami wkrótce będzie znanyNami wkrótce będzie znany
$: 123 565
Brzmiący cały czas w waszej głowie niesłychanie drażliwy chichot dziewczynki, był jak zaklęcie, które wypowiadane przez nią z wielkim rozbawieniem wnikała do lasu, przez co i do rzeczywistości.
Wszyscy skręciliście w lewo. Dobrze zdawaliście sobie z tego sprawę, że nikt wam nie kazał, a z czasem zaczęliście mieć nawet pewność, że ta druga ścieżka prowadziła ku wyjściu, i ku końcowi części tego dziwnego świata, w którym mieliście "zaszczyt" się znaleźć.
Las potrafiliście widzieć mając nawet zamknięte oczy. Znaliście jego ponury krajobraz na tyle dobrze, że nie musieliście non stop rozglądać się dookoła. Było już na tyle ciemno, że nic nie widzieliście, jedynie zdolności jakie posiadał mag pomagały wam przejść przez las nie narażając się na gniew dziewczynki. Pomału zaczęliście rozumieć, że ona wcale z was nie zadrwiła. Chciała pomóc wam w odnalezieniu reszty, by wszyscy bez wyjątku opuścili jej las. Nie potrzebowała jakiś wyrzutków, lecz jednak musiała zachować i pokazać swoją władze przez to nie wydała wam się sympatyczna.
Przedzierając się przez gęstwinę byliście na tyle zmęczeni by runąć na ziemie. Zmęczone odgarnianiem gałęzi i krzaków ręce, pomału przestały dawać sobie z tym wszystkim radę. Byliście spragnieni, potrzebowaliście chwili odpoczynku, by móc usiąść. Idąc wciąż tą samą ścieżką natknęliście się na wielkie, wprost gigantyczne krzaki, które ni jak szło ominąć. W okół jeszcze pełno średniej wielkości, gęsto osadzonych drzewek. Nawet światło nie przebijało się przez tę gęstwinę. Krasnolud jako jeden z najbardziej wytrwały wśród was począł odgarniać krzaki i przeciskać się przez nie. Nie miał zamiaru ani na chwilę schodzić ze ścieżki.
- Skoro ścieżka idzie tędy, to my też idziem! - skwitował.
Sumar przebił się pierwszy, szedł dłużej niż się spodziewał, nie miał pojęcia, że krzaki aż tak się rozrosły, jednak gdy przebił się całkowicie spotkała go miła niespodzianka
- Spróbuj choć raz przechytrzyć las, a las przechytrzy Ciebie nie raz - usłyszeliście znany wam już głos.



- Brawo Sumarze...mimo tych obelg nie zwątpiłam w Twoją lojalność
Słowa dziewczynki brzmiały dwuznacznie w myślach pozostałych osób. Jednak zaraz po tym także i oni wyszli z ciemnych gęstwin i ku ich zaskoczeniu to co dojrzeli było zupełnym przeciwieństwem tego skąd przyszli. Tutaj panował dzień, a wszystko żyło. Było tak pięknie, że mieliście ochotę wskoczyć do źródła, nieskazitelnie pięknego i przejrzystego, jednak w niektórzy z was zadawali sobie pytanie "jednak czy można?"
- Daje wam to co tutaj żyje, nic piękniejszego ten las nie kryje. Korzystajcie z tych darów, gdyż wam zezwalam, rzadko komu na to pozwalam. Lecz pamiętajcie, nim dzień drugi zapadnie, oddalcie się stąd bo skończycie marnie - rzekła dziewczynka po czym wszystko ucichło. Po chwili dało się jedynie słyszeć ćwierkotanie ptaków. Wszystko było takie piękne, że zastanawialiście się kiedy zniknie mara pozostawiając w was niedosyt. Jednak o dziwo nic nie znikało...
 
__________________
WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;<

Ostatnio edytowane przez Nami : 08-14-2007 o 17:47.
Nami jest offline  
Stary 08-14-2007, 17:54   #79
 
John5's Avatar
 
Reputacja: 3 John5 wkrótce będzie znanyJohn5 wkrótce będzie znany
$: 84 831
Johann rozejrzał się skąd dochodził głos ale gdy nikogo nie ujrzał, wzruszył ramionami i podszedł do wody. Nabrał jej trochę w ręce i spróbował, zdawała się być zdatna do picia tak jak powiedziała dziewczynka, więc napił się trochę i uzupełnił pusty już niemal bukłak. Następnie spojrzał na drzewa i otoczenie, wszystko to wyglądało jak sen w porównaniu do tego, co widzieli przed chwilą, spodziewał się jakichś wrogów, walki a dostał coś takiego. Był zadowolony, że dziewczynka dała im miejsce i czas na odpoczynek. Usiadł niedaleko i zaczął dokładnie czyścić zarówno siebie jak i ekwipunek z resztek zaschniętego śluzu polewając się wodą z bukłaka.

Ładnie tu nawet. A jeśli chodzi o twoje pytanie magistrze to nie przybyłem tu by pracować, w tamtym mieście miałem znaleźć pewnego człowieka, który miał udzielić mi informacji, ale nie znalazłem. Mówisz, że zajmujesz się wiatrem Ghur? Czy to nie czasem magia specjalizująca się w kontaktach ze zwierzętami? Nie wiem wiele o tych sprawach, wszystko co wiem dowiedziałem się od maga, który został najęty przez barona, któremu służyłem. Używał on chyba wiatru Chamon, miał wzmocnić zaklęciem bramę kasztelu o ile pamiętam, strasznie wyniosły ale rozmowny. Wyznaczono mnie bym załatwiał wszystkie jego zachcianki. No ale proponuję odpocząć trochę i ruszać dalej jeśli mamy znaleźć tą małą, Ann czy jak jej tam było to musimy się spieszyć. Nie wiem jak wy ale ja nie chcę się dowiedzieć co się stanie jak zostaniemy tu dłużej niż nam pozwoliła. Jeśli zamierzacie się umyć to róbcie to wodą z bukłaków a nie w źródle, ten śluz może być trujący i woda potem będzie nie do użytku. Sumarze zostało ci coś jeszcze do zjedzenia? Jeśli tak to podaj mi trochę wdzięczny ci będę.
 
__________________
Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie.
Art o Armii Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833
Od 1 listopada prawdopodobnie nie mam neta na czas nieokreślony.

Ostatnio edytowane przez John5 : 08-14-2007 o 18:20.
John5 jest offline  
Stary 08-14-2007, 19:00   #80
 
Kokesz's Avatar
 
Reputacja: 2 Kokesz jest na bardzo dobrej drodze
$: 50 229
Gdy Alfred ujrzał źródło otworzył oczy szeroko. Uśmiechnął się, ale gdy usłyszał głos dziewczynki uśmiech znikł z jego twarzy. Ta sytuacja zaczynała go przerastać. Jednak widząc, że najemnik pije wodę z sadzawki szybko pod biegł i sam zaczerpnął trochę wody. On też nie chciał się dowiedzieć co może zrobić ta dziewczynka gdy zostaną tu dłużej. Wziął swoją manierkę i nabrał do niej wodę.

Gdy skończył nabierać wodę zaczął przyglądać się krzewom wokół źródła.
- Skoro pozwoliła nam z darów tego miejsca to może znajdziemy jakieś maliny czy jagody - zwrócił się do wszystkich. - Oczywiście jeśli się mylę to mi powiedz! - krzyknął.
 
__________________
Nic nie zostanie zapomniane,

Nic nie zostanie wybaczone.
Księga Żalu I,1
Kokesz jest offline  
Reklama
 


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[Komentarze] "Inny Świat" Nami Archiwum sesji Autorskich 204 03-25-2008 12:12
[Autorski- J- RPG] Inny świat Nergala Archiwum rekrutacji 9 12-10-2007 16:03
[autorski] "Inny Świat" Nami Archiwum rekrutacji 16 07-23-2007 11:24
[Manga] "Świat z papieru i stali. Okruchy Japonii" Sayane WIEŚCI 0 12-13-2005 21:17
plansza do systemu "Świat: Odrodzenie" Jah Kufer skarbów 0 11-08-2004 17:16


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 13:49.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110