![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Autorskich Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach Autorskich (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #61 |
![]() | Jeden z elfów podszedł po ciuchu do niej z wyliczonymi stratami. Kiki uniosła się w szale złości. - Że ilu?! Czyś ty zgłupiał?! Ale...to znaczy, że przegraliśmy. Właściwie nie mamy co się dziwić, było nas zdecydowanie mało. - Kiki posmutniała. Spuściła głowe w dół całkowicie poddając się. Wiedziała, że nie ma na co liczyć, że to jest już koniec. Pieniędzy nie miała na wynajęcie najemników, więc pozostało jej by sama z bratem zostali wynajęci. Podniosła głowę z dumą, dowódcy poddawać się nie mogą! - Słuchajcie wszyscy. Nasze straty są koszmarnie wielkie, nie damy już rady dłużej bronić tego lasu, jednak w końcu to nie jest ostatni las, czy tak?! - spytała pełnym entuzjazmem chcąc podwyższyć morale ocalałych. - Teraz udamy się do miasta najemników. Tam dokonamy mobilizacji, dla nowych... - rzekła nie chcąc mówić reszcie iż tak naprawdę ich oddział właśnie się rozpadł i nie ma szans by znów walczyli u jednego boku. Kiki ruszyła w stronę miasta a za nią podążali ocalali z bitwy. Brat Kiki szedł obok niej, jak zawsze, ramię w ramię, krok w krok. - Kiki Ty mówisz poważnie? Naprawdę idziemy do miasta najemników? - zapytał Ronin zupełnie podekscytowany, że zbiorą nową, silną armię. - Tak - odpowiedziała krótko gdyż łzy zbierały jej się w oczach a żal podchodził do gardła. - To wspaniale! Stworzymy nowe wojsko, i ... i będziemy chronić inny las, tak jak ten nasz, nasz dom. Pamiętasz Kiki? - Ronin przestań! - usłyszał w odpowiedzi jej brat. Głos Kiki był nadzwyczaj zrozpaczony jednak szybko przełknęła gorycz i ciągnąc dalej starała się stonować swój głos - - Nie będzie już więcej nas...idziemy tam by sami zostać najemnikami... - dodała wyłącznie do brata, by reszta została na razie w nieświadomości. Kiki uważała, że tak będzie najlepiej dla nich wszystkich.
__________________ WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;< |
| |
| Reklama |
| |
| | #62 |
![]() | Guldrig stanął nad jednym z trupów i splunął krwią. - Cholerne, ludziska, równie zawzięte istoty co i my. Ha ha ha - wraz z nim zagrzmiał cały jego oddział, który mimo strat śmiał się teraz w głos. To właśnie był bezlitosny oddział Guldriga. - Nie opłakujmy towarzyszy! Na pewno wypatrują nas teraz z zaświatów, są w lepszym miejscu niż my. Po tych słowach krasnolud zastanawiał się czy ruszyć w kierunku miasta najemników czy też spróbować za wszelką cenę przedrzeć się do króla. Po chwili zmarszczył brwi i rzekł głośno do oczekujących żołnierzy: - Czas pokazać, bracia, że my też jesteśmy uparci. Idziemy do króla, cokolwiek by nam nie stanęło na drodze! Po tych słowach uniósł wysoko buławę do góry, a jego wierni żołnierze zagrzmieli zgodnie wydając z siebie dziki okrzyk... |
| |
| | #63 |
![]() | Ranulus spojrzał krytycznie na mury, jego wzrok powędrował na wieżyczkę która była jego przeznaczeniem. Schylił się i podniósł dwa kamienie nadające się do miotania (chyba, że niema żadnych). Spojrzał po towarzyszach, przełknął ślinę. Złapał linę i zaczął się się wspinać. Starał się podkraść niezauważony, przykucnął i czekał, aż jego kompani zajmą miejsca. |
| |
| | #64 |
![]() | Abdel wspiął się na mur zaraz po Ranulusie. Na początku nie szło mu za dobrze, ale w końcu znalazł się obok niego. Czekał na Morfika z wyciągniętą ręką, aby pomóc mu się dostać na mur, gdy ten już będzie na ostatnim etapie wspinaczki. Idąc w ślady Ranulusa, przykucnął i począł zbliżać się do wartowników, stawiając stopy niezwykle ostrożnie. Poczuł, że pocą mu się dłonie, więc otarł je o spodnie. Wypuścił lekko powietrze i uspokoił oddech. Wyjął dwa małe noże, jeden trzymając w prawej, a drugi w lewej ręce. Były bardzo ostre i służyły na co dzień do różnych prac domowych. Teraz miały spełniać rolę sztyletów do rzucania. Abdel nie podejmował jednak żadnych działań, póki z towarzyszami nie zajmą dogodnych pozycji do ataku. Sam starał się podejść tak, aby zajść wrogów z innej strony niż reszta. Pokazał palcami znak "V" i wskazał kciukiem w swoją stronę, dając do zrozumienia pozostałym, że bierze dwóch strażników na siebie. Miał przewagę w tym, że rzucał obiema rękami jednakowo sprawnie i celnie. Zdenerwowanie minęło. Był gotów. Pozostało tylko czekać na Morfika. |
| |
| | #65 |
![]() | Morfik powoli wspinal sie na mor. Nigdy w zyciu nie wspinal sie i wychodzilo mu to troche kiepsko. Wreszcie wspial sie na taka wysokosc, ze mogl zlapac reke Abdela. Abdel pomogl mu sie wspiac. Gdy Morfik byl juz bezpiecznie na gorze ustawil sie tuz za Ranulusem. Denerwowal sie. Brakowalo mu jego brata, ktory zawsze wpsieral go w takich chwilach. Przez chwile pomyslal nawet, ze wolalby zamienic sie z nim miejscami, lezec w swoim domu, przy kominku. Szybko jednak powrocil do rzeczywistosci. PS. Wybaczcie, ze pisze bez polskich znakow ale jestem za granica i w komputerze na ktorym pracuje nie ma polskich znakow. Ostatnio edytowane przez Morfik : 08-15-2007 o 16:20. |
| |
| | #66 |
![]() | Damien Mactare Gdy nadeszła twoja kolej wskoczyłeś do beczki ze smołą. Twoje krótko ścięte czarne włosy nie bardzo zmieniły się pod wpływem czarnej mazi, podobnie jak gęsta broda. Z całej twarzy najbardziej było widać błękitne oczy. Ledwo się zmieściłeś do beczki ze względu na twój wzrost. ************************************************** ******* Wszedłeś po linie jako ostatni. Podszedłeś do Brada i poczekałeś na to co się stanie. Kiki Wyszłaś z lasu, który w połowie był już spalony. Wyszłaś na dużą równinę. Na małym wzniesieniu było kilka skał, było to dobre miejsce na obóz. Mimo wszystko, mogłaś też iść dalej, pod osłoną nocy. Co wybierasz? Guldrig Twoja decyzja była prosta - przebić się przez królestwo, aż do króla. Czułeś, że droga będzie trudna. Szedłeś drogą, myśląc o tym, jak przebić się przez kolejne umocnienia. Po jakimś czasie doszedłeś do małej polanki, byłoby to dobre miejsce na rozbicie obozu. Mimo wysztko mogłeś też przeć do przodu, jednak jako doświadczony dowódca wiedziałeś, że to nie byłoby najlepszym pomysłem, zwłaszcza po walce. Wyciągnąłeś mapę królestwa, którą zabrałeś jednemu z zabitych przeciwników. Co wybierasz? Dowódcy Ranulus, Abdel Grimm, Morfik Weszliście na mur i zaczęliście obmyślać plan. Mieliście pięciu wrogów do zlikwidowania - Adbel brał już na siebie dwóch. Pozostało wam już tylko czekać na sygnał sołtysa, aby zacząć cichy atak. Wasi przeciwnicy mieli pod ręką kusze, więc dobrze zaplanowany atak pozbawiłby ich życia w kilka sekund. Jeden ze strażników spał. Pozostali siedzieli i rozmawiali, jeden patrzył w stronę puszczy. W pogotowiu mieli miecze jednoręczne przy pasie. Damien Mactare Wszedłeś na mur i podszedłeś do Brada. Dał ci widoczny znak - twoim celem był strażnik stojący przy ścianie wieżyczki, następny przeciwnik którego miałeś zabić spał, więc miałeś szansę poradzić sobie bez trudu. Moldgard Siedziałeś ze swymi ludźmi na gospodarstwie sołtysa. Rozstawiłeś zwiadowców, a sam ze swoimi ludźmi poszedłeś do stodoły odpocząć. *** Brad wydał sygnał do ataku, po czym powoli, niczym kot zbliżył się do wieżyczki. Wyciągnął swój topór i chwycił go jedną ręką. Zaczął wchodzić na okno od strony miasta, chowając się jednocześnie za kawałkiem muru. Stanął na oknie i chwycił topór dwoma rękoma, po czym szybkim ruchem skoczył do środka, zadając cięcie od góry dla swego przeciwnika. Zaskoczony strażnik upadł do ciosu, natomiast dwaj pozostali chwycili za broń. Brad bronił się przed atakami strażnika, który atakował jak szalony. Wypatrywał luki w jego atakach, a gdy ją wyłapał uderzył przeciwnika jednocześnie toporem w brzuch i pięścią w twarz, po czym wyjął topór i pozbawił wroga głowy. [Wy atakujecie w tym samym czasie, więc strażnicy nie wie wiedzą, że się zbliżacie. Poniżej mapa z waszymi pozycjami]. Ostatnio edytowane przez Grom : 08-17-2007 o 09:15. Powód: mapa |
| |
| | #67 |
![]() | Gdy soltys dal znak do ataku, Morfik po cichu podszedl do spiacego straznika. Jedna reka zaczal go dusic a druga zaslonil mu usta aby ten nie mogl wezwac pomocy. Straznik byl w szoku, wiec zanim zdazyl zareagowac byl juz prawie nie zywy. Gdy straznik calkowicie przestal oddychac, Morfik polozyl go powoli na ziemi aby nie narobic zbednego halasu. Popatrzyl w jego martwe oczy. Mial dziwne uczucie mordujac go. Kiedy zabijal zolnierzy na farmie Brada nie widzial ich do konca. Ot strzelal aby zabic, nie patrzac w kogo. Teraz widzial tego meszczyzne i jego zimne oczy pozbawione zycie. Zle sie z tym czul. Wreszcie odrzasnal sie i zamknal powieki dla zmarlego straznika. Ukucnal obok niego i czekal na ruch jego wspoltowarzyszy. |
| |
| | #68 |
![]() | Ranulus chciał wykorzystać niedawno zebrane kamienie. Wybrał najcięższy i najlepiej nadający się do ciskania. Dyskretnie zbliżył się do okna, starając się by jego obecność nie została wykryta. Gdy ujrzał pierwszego strażnika cisnął w jego głowę kamień po czym sięgnął po miecz aby zaatakować z dziką furią...
__________________ Dobry Polak , to mądry i światły człowiek , otwarty na innych ludzi i inne kultury , ale też człowiek ostrożny , człowiek czujny , mający regał książek , komputer z internetem i Ak 47 na strychu <joke> |
| |
| | #69 |
![]() | Kiki zwróciła się do wszystkich - W nocy i tak nas nie widać, więc nie ma szans by ktoś nas zaatakował. A zmęczeni nie jesteśmy bo przed walką mieliśmy duzo czasu, by odpocząć tak więc ruszamy dalej! Za mną, ku miastu! - powiedziała entuzjastycznie z wielką energią i błyskiem pewności w oku. Wraz z resztą ruszyła w stronę miasta, szkoda czasu na odpoczynek, przy w miarę wypoczętych elfach nocy.
__________________ WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;< |
| |
| | #70 |
![]() | Abdel wspiął się na okno znajdujące się po przeciwnej stronie do tego przy którym był Ranulus. W ten sposób wróg otoczony był z trzech stron. Wyczekał chwilę, aż atak pozostałych odwróci uwagę strażników, dając mu czyste pole do manewru. Gdy to nastąpiło, zeskoczył szybko z okna i niemal jednocześnie wypuścił ostrza z obu rąk. Zaskoczeni żołnierze złapali się za gardła, charcząc przy tym okropnie i wypluwając krew ustami. Abdel nie czekał nawet sekundy by obserwować ten ponury spektakl. Złapał za kuszę najbliższego z powalonych strażników i wycelował w ostatniego, który jeszcze się tam znajdował... |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [komentarze] Rebelia | Grom | Archiwum sesji Autorskich | 108 | 10-07-2007 09:12 |
| [Autorski] Rebelia | Grom | Archiwum rekrutacji | 17 | 08-01-2007 09:21 |