Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG -Autorskie
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich


Zamknięty Temat
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 08-10-2007, 16:30   #51
 
Astaroth's Avatar
 
Reputacja: 2 Astaroth jest na bardzo dobrej drodze
$: 32 280
Abdel wraz ze swoimi ludźmi wracał do siebie w milczeniu. Nie w głowie była mu myśl o świętowaniu, gdy wokoło tylu poległych. Ci, którzy wyszli z bitwy w miare bez szwanku, pomagali rannym. Zabrano też owinięte w płótno szczątki miecznika, którego rozerwała eksplodująca strzała. Gdy zbliżali się do domu, na spotkanie ojcu wybiegła jego mała córeczka Synthia.
- Tatku! - wołała radośnie biegnąc i podskakując. Abdel chwycił córkę w ramiona, uniósł do góry i przytulił z całego serca. Żona Marta również wyglądała męża z niepokojem i nie mogła usiedzieć w miejscu. Gdy zobaczyła wracającego Abdela, przywitała go ze łzami w oczach. Były to jednak łzy radości. Miała okropne przeczucia i nie spodziewała się ujrzeć męża żywego. Zaraz też zajęła się rannymi i poleciła przygotować posiłek dla strudzonych "wojaków". Gdy nieco podjedli i nabrali sił, ojciec Abdela wezwał synów do siebie i polecił im opowiedzieć wszystko dokładnie i ze szczególami. Kiedy już nasycił ciekawość, zafrasował się i rzekł:
- Wiele sołtys od was wymaga. Gdy już pójdziecie do Shalgon, kto obroni farmę przed zemstą żołnierzy? - zrobił przerwę gdyż z trudem mówił - Ja stary już jestem i chory. Sam nie dam sobie rady. Abdel wysłuchał ojca, po czym odparł:
- Myślałem o tym długo i wymyśliłem, że najlepiej będzie jak stąd wyjedziecie. Anna na pewno was przyjmie ojcze z otwartymi ramionami. Tu jest dla was zbyt niebezpiecznie. Ludzi zostawiam tutaj, żeby zajęli się farmą. Tylko Hlawa ruszy z wami pomóc we wszystkim. Ojciec nic na to nie odrzekł, tylko dał do zrozumienia, że jest zmęczony i chce zostać sam. Późnym popołudniem pogrzebano szczątki zmarłego i odprawiono modły nad jego grobem. Marta ze smutkiem liczyła godziny do kolejnego rozstania z mężem. Tym razem mogło upłynąć wiele wody w rzece, nim znowu się zobaczą. Gdy zaczęło zmierzchać, Abdel pożegnał się czule z rodziną i niedawnymi towarzyszami broni. Potem poszedł do stajni, osiodłał konia i zawołał Adama. Ruszyli galopem, nie oglądając się za siebie i wzbijając tumany kurzu na gościńcu. Mieli najdalej i nie chcieli się spóźnić.
 
Astaroth jest offline  
Reklama
Stary 08-10-2007, 17:48   #52
 
Morfik's Avatar
 
Reputacja: 2 Morfik jest na bardzo dobrej drodze
$: 10 248
Morfik i jego ludzie rozpoczęli przygotowania do transportu zmarłych oraz Kmila.Farma Morfika znajdowała się dosyć blisko farmy Brada.Morfik pożyczył od Brada cztery konie.Przywiązał do nich prześcieradło i położył na nim ciała dwóch zabitych.Wolnym krokiem ludzie poprowadzili konie do farmy Morfika a następnie wrócili po reszte zmarłych.Nadszedł czas na przetransportowanie Kmila.Morfik pomógł mu wstać.Powoli podeszli do prześcieradła.Kmil położył się na nim.Cały czas nic nie mówił.Konie prowadzone przez farmerów ruszyły powoli.Gdy dotarli do farmy Morfik i kilku ludzi przenieśli Kmila do jego sypialni.Morfik podziękował za pomoc i kazał odprowadzić konie do farmy Brada.Gdy zostali sami w pokoju Kmil wreszcie przemówił-Jest bardzo źle?-zapytał.-Nie jest źle.Wyliżesz się.-odpowiedział Morfik.-Wygraliśmy chociaż??-zapytał z lekkim usmiechem Kmil.-Było ciężko ale wreszcie udało się nam.Brad zwował zebranie wszystkich ludzi.-powiedział Morfik.Kmil posmutniał.-Chciałbym ci pomóc,wiesz o tym,ale mój stan nie pozwala mi na to.-powiedział.-Nie ma o czym mówić,zabiore ze sobą Markusa,widziałem jak strzelał z łuku,ma chłopak talent może mi pomóc.A ty tu sobie odpoczywaj.-odpowiedział Morfik i wyszedł z pokoju.Gdy zszedł do podwórka jego ludzie wrócili już od Brada.-Trzeba przygotować godne pożegnanie dla ludzi,którzy zginęli pomagając nam.Wszycy zaczęli kopać groby za domem.Zmarli zostali pochowani.Po wszystkim ludzie zaczęli po cichu śpiewać pieśń żałobną.U niektórych pojawiły się łzy w oczach.Po całej skromnej ceremonii pożegnania Morfik podszedł do Markusa.-Chciałbym abys towarzyszył mi w podróży do Brada oraz naszej wyprawie do miasta.-powiedział.-Ale dlaczego ja?-zapytał Markus.-Widzialem jak strzelasz z łuku,robisz to najlepiej ze wszystkich.Markusz nie wiedział co ma odpowiedzieć.Bał się,że może skończyć tak jak ci,których przed chwilą pochowali.-Naprawde nie wiem co mam robić.Pracuję u ciebie już bardzo długo,dość dobrze się znamy.Nie wiem.Boję sie ale pomogę ci.-powiedział Markus.Morfik podał mu dłoń.Markus uścisnął ją.Czuł w sercu niepokój.Po popołudniowym posiłku Morfik i Markus wyruszli do farmy Brada.
 
Morfik jest offline  
Stary 08-10-2007, 19:16   #53
 
Amrod's Avatar
 
Reputacja: 0 Amrod jest na bardzo dobrej drodze
$: 2 497
Damien nie myślał o świętowaniu zwycięstwa. Zresztą, nie był pewien czy można to było nazwać zwycięstwem. W gospodarstwie, podczas spożywania posiłku panowała nerwowa atmosfera. Tym razem wszyscy jedli razem, nie jak zazwyczaj, kiedy to służba posilała się osobno. Wszyscy milczeli, jakby odtwarzając sobie w myślach każdą chwilę dzisiejszej walki. - Joachimie... - Damien wkońcu przerwał ciszę. Młodzieniec wstał tylko i bez słowa wyszedł z jadalni. Kurgan położył dłoń na ramieniu przyjaciela: - Damienie, spokojnie. On to zrozumie. Tymczasem, musimy przećwiczyć jeszcze kilka ruchów. Damien przytaknął mu tylko, a skończywszy posiłek oddali się treningowi. Trudno mu było zrozumieć zachowanie Joachima, ale przecież on to robił dla jego dobra. Gdy nadeszła odpowiednia pora, wyruszyli do chaty sołtysa, nie zamieniając ze sobą podczas drogi ani jednego słowa.
 
__________________
Jest jeden wielbłąd,
Do jednej igły ucha,
Nieliczni zbawieni...
Licznych Bóg nie słucha!
Amrod jest offline  
Stary 08-11-2007, 07:23   #54
 
Grom's Avatar
 
Reputacja: 2 Grom jest na bardzo dobrej drodze
$: 21 763
Moldgard: Czas upłynął mu szybko. Wykonując podstawowe obowiązki, wciąż myślał o tych, którzy polegli na polu chwały. Wziął kilku swoich ludzi i poszedł na farmę Brada, gdy tylko zaczęło się ściemniać. Nie miał zamiaru pchać się do paszczy lwa. Postanowił co innego. Chciał popilnować farm, gdyby strażnicy wpadli na taki sam pomysł jak Brad i reszta dowódców.

Dowódcy: Wy postanowiliście nie tracić ani chwili. Każdy z was stawił się na miejscu nieco wcześniej. Przewitał was, tak jak poprzednio, Stelios. Było was w sumie ośmiu. Wtedy na farmę przyszedł Moldgard i jego ludzie. Zauważyliście kolejne zmiany na farmie. Powstało kilka więcej grobów. Doszliście do wniosku, że to byli ludzie Brada. Ciała spod farmy były usprzątane. Nie widzieliście jednak żadnych grobów, które wskazywałyby na miejsce pochówku strażników. Po chwili z domu wyszedł Brad.
-Witajcie. Nie będę bawił się w zbędne przemówienia. Plan jest taki. Musimy wejść do miasta, przez mury. Naszym głównym celem będzie zbrojownia i luka w murze. Tak.. w murach miasta jest krata. Odpływa tamtędy bród z ulic... to rynsztok. Te kraty musimy zniszczyć. A ja wiem jak. Nasi ludzie zaczekają przy tej kracie. Narazie musicie tyle wiedzieć. A tymczasem... - tu sołtys machnął ręką i ze stodoły dwóch parobków wyniosło bęczkę ze smołą. Brad nie powiedział dużo. Uśmiechnął się i wskoczył do beczki. Wyszedł po kilku sekundach. Był cały w smole i tylko oczy mu się świeciły.
-Zostawcie broń i też wskoczcie, wasi ludzie nie muszą. Inaczej za bardzo będziemy się rzucać w oczy. - powiedział zasmolony Brad.
[Teraz wchodzicie do beczki i opisujecie swój wygląd, tak jak wam pokazałem w komentarzach. Liczę na waszą kreatywność.]

Guldrig: Tymczasem na granicy grupa krasnoludów chce przejść granicę, tłumacząc, że idą pomóc królowi.
-Srele morele. Też tak mogę powiedzieć. Na rozkaz króla granice są zamknięte. Wpuszczamy tylko wędrujących kupców, a wy jesteście zwykłymi bandytami! Wynocha stąd bo was skrócimy o głowę! - powiedział strażnik. Na nic dały się twoje tłumaczenia. Nie myślałeś długo.
-Wojownicy! Skoro nie chcą nas wpuścić po dobroci...wejdziemy sami! - dałeś wyraźny rozkaz swoim ludziom. Zaczęła się walka. Strażnicy zaczęli szyć z łuków i kusz, jednak nie robiło to na was dużego wrażenia. Uderzyliście w bramę, aby ją otworzyć. Dwudziestu wojowników pokonało bramę w kilka sekund, a kusznicy powystrzelali strażników na murach. Brama stanęła otworem. Waszym oczom ukazał się liczący sto osób oddział. Tylko się uśmiechnęliście...

Kiki: Siedziałaś w swoim nowym lesie, który stał się twoim domem. Twoi ludzie szykowali się właśnie do rozpalenia ogniska i tak jak zawsze, posiłku ze śpiewem i opowieściami. Nagle jednak zauważyłaś, że ptaki uciekają z północnej części lasu. Chwilę potem zauważyłaś ogień, który zmienił noc w dzień. Krzyknełaś szybko: "Do broni!". Rozkaz dotarł do wszystkich. Wkrótce obok ciebie stanęło dwudziestu wojowników i dwudziestu łuczników.
-Gdzie jesteś, elfia paskudo? Spalimy cię razem z tym lasem! - usłyszałaś głosy strażników. Rozkazałaś zajęcie stanowisk. Łucznicy weszli na drzewa. Było już ciemno, a rasa nocnych elfów w nocy staje się niewidzialna. Twoi ludzie ustawili się w koło. Strażnicy szli powoli. Weszli na polanę, gdzie mieliście stanowiska. Nagle rozległ się twój krzyk "Teraz!". W jednej chwili na polanie pokazało się czterdziestu elfów. Strażnikow było dwa razy tyle, ale byli w zasadzce. Dodatkowo łucznicy elfów, to najlepsi łucznicy na świecie. Szanse strażników były już mizerne...

[Guldrig i Kikiratristniasi Irinxentronen - opiszcie wygląd swoich ludzi oraz przebieg bitwy.]
 

Ostatnio edytowane przez Grom : 08-11-2007 o 11:19. Powód: nie wiem co to było :P
Grom jest offline  
Stary 08-11-2007, 09:56   #55
 
Nami's Avatar
 
Reputacja: 5 Nami wkrótce będzie znanyNami wkrótce będzie znany
$: 123 031
Ze względu na to iż Kiki jest elfką mrocznego pokroju ma ona skórę ubarwioną jasnym fioletem, często bladym oraz dość długawe, szpiczaste uszy. Średniej długości, lekko podkręcane włosy koloru jasno morskiego sięgają do łopatek. Oczy ma tego samego koloru co włosy, jednak trochę ciemniejsze i bardziej szkliste. Mierzy ona niecałe 167cm wzrostu i waży ok. 57kg. Jak na elfkę jest dość drobna, choć ma czym oddychać. Jej duży biust nie przeszkadza jej w walce, choć niski wzrost nie ułatwia jej tego.
Przebieg walki był zbyt szybki i gwałtowny. W końcu atak był "prawie", niemalże bez planu. Łucznicy nie byli gotowi na to, że znów ktoś może umyślnie chcieć podpalić las! W końcu, co za potwór jest tak zaborczy, że sam nie korzysta, ale i innym skorzystać z darów nie da?
Zanim strażnicy całkowicie dobiegli do drzew, na których czekała na nich zaczajona armia łuczników. Posypał się grad strzał. W zaskakująco szybkim tempie duża część wojska przeciwnika została osłabiona. Jednak strzały nie mogły wystarczyć. Na przeciw żołnierzom z zaskoczenia wyszli elfi wojownicy. Tutaj i moje wojsko poniosło olbrzymie straty. Niektórzy ze strażników ściągnęli moich łuczników z drzew i zamordowali gdyż obrony innej niż łuki i małe sztylety nie mieli.
Gdy było już po wszystkim, co nie nastąpiło szybko trzeba było policzyć straty. Kiki pragnęła jeszcze dowiedzieć się czy jej Brat aby na pewno przeżył.
- Straciliśmy bardzo dużo...zbyt dużo jak na jedną walkę... - powiedziała dziewczyna.
Gdy zeszła z drzewa ludzie zaczęli zbierać się przed nią w szeregu.
- Zuki, policz dokładne straty...wiem, że Ty to zrobisz najlepiej. I Trzeba będzie pomóc lasowi
Rozejrzała się po wojownikach i łucznikach.
- A gdzie jest Ronin? - powiedziała zmartwionym głosem.
- Tu jestem siostro...wybacz, że dopiero dopiero teraz a nie wcześniej, ale trochę oberwałem, che che - rzekł wyłaniając się z tłumu. Podszedł do Kiki a ona od razu go przytuliła.
- Nie daruje im tego...zapłacą za to... - powiedziała ze złością przez zaciśnięte zęby. Ronin złapał ją za ramiona i odsunął lekko od siebie
- Pomogę Ci, wiesz o tym?
- Wiem, i dziękuję...nie ujdzie im to na sucho - odpowiedziała zaciskając pięści.
 
__________________
WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;<

Ostatnio edytowane przez Nami : 08-11-2007 o 09:59.
Nami jest offline  
Stary 08-11-2007, 10:56   #56
 
Astaroth's Avatar
 
Reputacja: 2 Astaroth jest na bardzo dobrej drodze
$: 32 280
Abdel skrzywił się nieco, gdy zobaczył beczkę smoły i wychodzącego z niej Brada. Nie to, żeby uważał pomysł za zły, ale po prostu nie lubił się brudzić. Adam uśmiechnął się do brata i powiedział:
- No dalej... Nie myślisz chyba, że ja tam wejdę.
- Ech... - Abdel westchnął żałośnie i wszedł do beczki, uprzednio zdejmując kolczugę. Gdy się wynurzył, popatrzył na wszystkich swoimi niebiesko-szarymi oczami. Czuł się fatalnie. Dwudniowy zarost zniknął pod grubą warstwą czarnej mazi, niemal całkowicie zalepiając usta, a pozlepiane strąki włosów z jego bujnej czupryny spadały mu na oczy. Do tego miał wrażenie, jakby ktoś do jego smukłej sylwetki dorzucił pare zbędnych kilogramów. Spojrzał na brata i spytał swoim lekko ochrypłym głosem:
- I jak? - nastąpiła chwila konsternacji, po której rozległ się donośny śmiech Adama:
- Muszę... cha, cha, cha... Muszę powiedzieć, że Ci do twarzy braciszku. - znowu śmiech, który zdaje się wycisnął łzy z jego oczu - Ufff... Zawsze chciałeś być brunetem a nie szatynem. Oto dokonało się. - znowu zaczął się smiać, łapiąc się przy tym za brzuch. Abdel podszedł do brata i trzepnął go w ucho. Był wściekły.
 
Astaroth jest offline  
Stary 08-11-2007, 12:40   #57
 
Ra6nar's Avatar
 
Reputacja: 2 Ra6nar jest na bardzo dobrej drodze
$: 49 144
Guldrig stanął przed bramą garnizonu oznajmiając, iż przybył ze swoim wojskiem, by wspomóc króla, ale otrzymał od strażnika takąż odpowiedź:
- -Srele morele. Też tak mogę powiedzieć. Na rozkaz króla granice są zamknięte. Wpuszczamy tylko wędrujących kupców, a wy jesteście zwykłymi bandytami! Wynocha stąd bo was skrócimy o głowę!
Guldrig spojrzał gniewnie, swoimi małymi, głęboko osadzonymi w oczodołach oczami na strażnika, lecz próbował jeszcze być miły:
- Nie przybyliśmy tu z wami walczyć, tylko wspomóc waszego króla...
Nie dało to żadnych efektów. Wtedy Gudrig wrzasnął:
- Wojownicy! Skoro nie chcą nas wpuścić po dobroci, sami wkroczymy!
I wtedy rozpętała się walka, strażnicy kontra oddział krasnoludzkich wojowników Guldriga. Wszyscy jego żołnierze byli stosunkowo młodzi, jeszcze przed pięćdziesiątką, nosili rude, brunatne, bądź szare brody, tylko broda Guldriga była śnieżnobiała. Pancerze krasnoludów składały się z elementów płytowych, takich jak lśniące naramienniki, napierśniki i nogawice. Buty wykonane mieli z solidnej skóry obijanej na bokach płytowymi elementami.
Pancerz Guldriga wykonany był przez niego samego z dziczej skóry. Wyglądał imponująco. Solidne naramienniki, buty solidnie wzmocnione, korpus chroniła gruba warstwa skóry, zszytej na kształt napierśnika. Hełmy krasnoludzkich żołnierzy były wszystkie jednakowe, solidne syszaki z orlimi skrzydłami po obu stronach[orle skrzydła to ozdoba wykonana ze stali]. Gdy wojownicy Guldriga przełamali obronę bramy, którą obalili za pomocą potężnych toporów, wkroczyli w garnizon. Czekało ich tam stu wojów, a krasnoludów było około trzydziestu, gdyż około dziesięciu poległo w walce przed bramą. Guldrig szedł jako pierwszy, podniósł swoją buławę wysoko w górę, po czym wrzasnął:
- Nie miejcie dla nich litości, wyrżnijcie sukinsynów!
Znów rozgorzała walka. Członki strażników padały na ziemię, poległo też kilku wojów Guldriga. Sam Guldrig widząc, że walka jest w miarę wyrównana, postanowił postawić wszystko na jedną kartę i ruszył sam na spory oddział liczący około dziesięciu strażników, rzucił się w sam środek na ślepo tłukąc swą buławą przeciwników, jego oczy płonęły dzikim szałem...
 
Ra6nar jest offline  
Stary 08-11-2007, 13:15   #58
 
Morfik's Avatar
 
Reputacja: 2 Morfik jest na bardzo dobrej drodze
$: 10 248
Morfik na widok beczki ze smołą i Brada pokrytego to ciemną,gęstą cieczą skrzywił się.*Mam się taplać w smole?*-pomyślał.Ten pomysł nie za bardzo przypadł mu do gustu.*Chociaż z drugiej strony może to dobry pomysł,jest już ciemno.Ech już trudno*-pomyślał po czym wszedł do beczki pełnej smoły.Uczucie jakie towarzyszyło mu podczas zagłębiania się w beczce było okropne.Wreszcie gdy zanurzył się cały wstał,wyszedł z beczki.Morfik starał się wyobrazić sobie jak zareagowałby Kmil na widok jego pokrytego w całości smołą.Dotknął swoich włosów,jeszce kilka minut temu miał krótko ścięte ciemne blond włosy,które teraz lepiły sie od smoły.Czuł się okropnie,popatrzył na Markusa,który przyglądał się mu z dziwna miną.Jedyną rzeczą na ciele Morfika,która nie zmieniła koloru były jego niebieskie oczy.Ubrania przykleiły się do dosyć dobrze zbudowango, przez długą i cieżką pracę na roli,ciała.Milcząc podszedł do Markusa-Ani słowa.-powiedział Morfik widząc,że jego kompan z lekkim uśmiechem chce coś powiedzieć.
 
Morfik jest offline  
Stary 08-12-2007, 14:09   #59
qaz
 
qaz's Avatar
 
Reputacja: 2 qaz jest na bardzo dobrej drodze
$: 33 737
Ranulus spojrzał obojętnie ma beczkę z czarną mazią. Gdy nastała jego kolej wskoczył do niej ówcześnie zrzucając zbędne elementy zbroi. Gdy się wynurzył jego pucołowata twarz zdawała się być jeszcze większa. Smoła zabawnie zaczęła spływać po jego sumiastych wąsach kapiąc na podłoże. Jego włosy nie wiele się zmienił, wcześniej były czarne teraz również są. Odszedł kawałek na bok czekając na kolejne polecenia.
 
qaz jest offline  
Stary 08-13-2007, 17:35   #60
 
Grom's Avatar
 
Reputacja: 2 Grom jest na bardzo dobrej drodze
$: 21 763
Kikiratristniasi Irinxentronen
Mimo szybkiej reakcji i zajęcia stanowisk, strate które poniosłaś były zbyt duże, a ogień rozprzestrzeniał się zbyt szybko. Nigdy byś nie zdążyła ugasić płomienia w tym stadium zaawansowania, mając do dyspozycji zaledwie piętnastu łuczników i pięciu wojowników. Postanowiłaś wycofać się z lasu. W tej chwili miałaś wybór: albo zaatakować teraz wroga, z nikłą szansą na wygraną, albo ruszyć w podróż do miasta najemników.

Guldrig Stonecutter
Walka była zacięta, jednak w szale bitewnym krasnoludcy wojownicy dali radę sami pokonać dziesięciu strażników. Po krótkiej, ale krwawej wymianie ciosów, wasi przeciwnicy legli u waszych nóg. Zwyciężyliście, jednak straciliście pięciu kuszników i dziesięciu wojowników. Mimo to wola walki pozwoliła wam wygrać i pozostali wyszli z bitwy prawie bez szwanku. Teraz masz wybór: możesz spróbować przedrzeć się przez pięć regionów do króla, z minimalną szansą powodzenia lub udać się do miasta najemników, w nadzieji znalezienia pracodawcy lub najęcia dodatkowych ludzi do walki.

Dowódcy
Weszliście do beczki ze smołą i z pokorą przyjęliście śmiech waszych ludzi i głupie uwagi z ich strony. Byliście cali czarni, a smoła świetnie sprawdzała się jako nocny kamuflaż, nie było was prawie wogóle widać. Sołtys wziął linę z hakiem i zawiązał ją u pasa, po czym wziął swoje uzbrojenie i powiedział krótko: "Za mną!". Szliście drogą wprost do Shalgon. Nie wiedzieliście, jaka załoga broni miasta, ani jak duży opór będą stawiać - jasne było tylko to, że w otwartej walce zginiecie. Szliście jakieś dziesięć minut, gdy zauważyliście małe światełka.
-Shalgon... to jest nasz cel. Dziś będzie nasze! - krzyknął Brad. Najwidoczniej nadszedł czas na przedstawienie wam jego planu.
-Robimy tak. Powiedzcie waszym ludziom, żeby zaczekali tutaj, przy tym odbiciu, gdzie ścieka woda z miasta. - wskazał ręką Brad miejsce, w którym mieli zaczekać wasi ludzie - Dobra. My idziemy na mury, wejdziemy do środka od zachodu, powinno być tam najmniej ludzi... Hmm... Nie! Widzicie!? Te dranie są wszędzie! Nie wejdziemy do miasta, przynajmniej nie w najbliższym czasie. - Brad powiedział zirytowanym głosem. Minęła już godzina, a Brad nadal kazał wam siedzieć w krzakach. Nagle zaczął padać deszcz. Strażnicy stali nadal twardo na swoich pozycjach, jednak gdy zaczął padać intensywniej, schowali się pod wieżyczki, zostawiając mury wolne.
-Cha cha cha... Deszcz jest naszym sprzymierzeńcem. - Brad machnął ręką, po czym ruszył w stronę murów. Rozmachał linę i zarzucił ją na mur. Hak zaczepił się o mur, nie robiąc przy tym zbyt wielkiego hałasu. Precyzja tego rzutu was zszokowała i cieszyliście się, że nikt tego nie usłyszał.
-Dobra. Dzielimy się po połowie. Ja i Damien pójdziemy do wschodniej wieży, a Abdel, Morfik i Ranulus do zachodniej. Oczyście ją ze strażników, najciszej jak się da.
Brad nie zwlekając zaczął wspinać się jako pierwszy. Po chwili był już na murze. Rozejrzał się dokładnie, po czym dał wam znak, abyście zrobili to samo. Pokazał też Damienowi, że na wschodniej wieży jest czterech strażników, a drugiej brygadzie pokazał, że na zachodniej wieży jest pięciu strażników. Znaczyło to, że dwóch z was będzie musiało pokonać dwóch przeciwników. Brad czekał aż wejdziecie na mury po czym ruszył do ataku.
[Aby nie przedłużać, napisałem co robię po tym jak wejdziecie już na mury. Napiszcie jak na nie włazicie i co robicie dalej. Amrod - opisz najpierw swój wygląd, a potem oddziel to gwiazdkami**** i napisz jak wchodzisz na mur i też co robisz.
Ra6nar i Nami - napiszice którą opcję wybieracie]
 
Grom jest offline  
Reklama
Zamknięty Temat


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[komentarze] Rebelia Grom Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich 108 10-07-2007 08:12
[Autorski] Rebelia Grom Archiwum rekrutacji 17 08-01-2007 08:21


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 06:06.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95