![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Autorskich Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach Autorskich (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #41 |
![]() | - Żeby kupić sobie paczkę robaków, lub kawałek sera? Ale niech zdecyduje szlachetny elf - Kiver podszedł do zleceniodawcy, wziął swoją zaliczkę i z powrotem usunął się w cień. |
| |
| Reklama |
| |
| | #43 |
![]() | Imbriel pochyliła głowę i uśmiechnęła się złowieszczo. - Ja, kochanie, jestem ladacznicą. Jestem złodziejką. I rabusiem.- Mówiąc to, powoli zbliżała się do maga. Biodra kołysały się w rytm kroków. Na policzki wpełzał rumieniec. Oddech stawał się płytszy. Stanęła przed nim tak blisko, że jeszcze parę centymetrów i jej piersi ściśnięte gorsetem dotknęłyby jego torsu okrytego luźną koszulą. Objęła dłonią trzon jego drewnianej laski i spojrzała mu prosto w oczy. - W przeciwieństwie do znakomitej większości z was, indywidualistów,- gładziła powierzchnię drewna powoli, mechanicznie. Na jej twarzy zagościł lubieżny uśmiech. Nagle paznokciem drugiej dłoni drasnęła go w szyję.- ja już kiedyś pracowałam w zespole.- Odwróciła się lekko na jednej nodze a uśmiech zmienił się w radosny.- Ja wcale nie chcę rządzić. Wiem, że bez informacji ani wsparcia niewiele zdziałam. Potoczyła dookoła wzrokiem pozbawionym wyrazu. - A co ty, czarowniku, możesz wiedzieć o niespodziankach?- Strzepnęła niewidzialny pyłek z rękawa bordowej, krótkiej kurteczki.- Ja się wychowałam na niespodziankach. Spojrzała na zaliczkę, którą trzymał elf. Oczy jej błysnęły, gdy chowała pieniądze do sakiewki. - Czy się rozdzielimy, czy nie i tak musimy się dostać do Muaraji. Niepostrzeżenie.- Podniosła oczy.- A żeby to zrobić, trzeba współdziałać.- Założyła rękawiczki. Powoli, sennymi ruchami. - Nazywam się Imbriel Terrel. Jestem otwarta na propozycje. Delikatny uśmiech tylko lekko uniósł kąciki czerwonych ust.
__________________ I knew a man who once said: "Death smiles at us all. All a man can do is smile back." "Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną." Ps 23, 4 |
| |
| | #44 |
![]() | Elf odliczył jeszcze dwa razy po pięćdziesiąt firmali i podał odpowiednio Trzgowi i Ildurnowi, po czym powiedział: -Myslę jednak, że Fred i Mortis też będą mieli własną zasługę w tym zadaniu.
__________________ "I ukazał się tam, gdzie kiedyś stało ZOMO, kaczor, koloru kartofla..." Armageddon Jasia Rakiety; Jakbyś coś chciał - moje GG: 848827. Tylko powiadom na wstępie, skąd masz numer. |
| |
| | #45 |
![]() | -Cóż panie załatwiliśmy to, co było trzeba, więc teraz to zabójstwo to nasz problem. Chyba faktycznie winniśmy już ruszać.- Ildurn skłonił się elfowi. Nie zwracając uwagi na resztę wyszedł z pokoju. Podszedł do karczmarza -Witaj panie, doszły mnie plotki o twej ogromnej wiedzy na temat tego miasta. Otóż szukam jakiejś karawany udającej się do Muaraji. Wiesz coś może o jakiejś odchodzącej w najbliższym czasie?- Ildurn położył na blacie pięć firmali. |
| |
| | #46 |
![]() | Kiver czując w kieszeni monety wyszedł przez drzwi i zszedł na dół. Kątem oka zauważył maga rozmawiającego z karczmarzem. Najemnik swe kroki skierował do gospody, w której mieszkał. Co prawda pobyt miał opłacony do jutra, ale wolał wyruszyć dziś, w końcu zależy mu na czasie. Wszedł do pokoju, zebrał rzeczy, wychodząc nałożył płaszcz podróżny. Konia kupił... a raczej ukradł dawno temu, dobrze mu służył. Kiver lubił jeździć konno, choć nie był w tym najlepszy. Osiodłał swojego rumaka, napoił i nakarmił, czeka ich cały dzień galopu. W chwilę później mijał już bramy miasta kierując się na wschód. |
| |
| | #48 |
![]() | Krótki rzut oka na drowkę,a potem kolejne nieco dłuższe spojrzenie spod półprzymkniętych powiek. - Zantis... Ładnie. Ale mnie mów Imbriel.- Skinęła głową.- Nikt nigdy nie mówił mi "pani".- "Prócz kilku klientów" uśmiechnęła jak na jej możliwości pogodnie na to krótkie wspomnienie.- Pojechali czy nie to ich strata. Nas zostało tu jeszcze trochę i trzeba zdecydować o paru rzeczach, prawda?- Rozejrzała się po sali. - Nawet jeśli się rozdzielimy to dalej będziemy współpracować. Tworzyć jedną grupę. A wiadomo jak to w grupie- uśmiechnęła się krzywo i oparła dłonie na blacie stołu.- Każdy chce być niezależny. Ale tak się nie da. W grupie nie ma demokracji. Musi być jeden przywódca.- Po chwili dodała- zgadzacie się? Teraz dla odmiany za twarzy zagościł jej złośliwy, pełen jadu uśmieszek. Otoczone czarnymi kreskami oczy zabłysły. - No, chyba, że pracujemy każdy na własną rękę...- Nagle podniosła głowę i uśmiechnęła się z satysfakcją tak, jakby zaświtał jej pewien całkiem dobry pomysł.- W końcu elf płaci nam za dowód zabójstwa, nie?- I rozejrzała się po zebranych. Imbriel zachichotała jak mała dziewczynka gdy wyjdzie jej psikus. W ciszy jaka zapadła zabrzmiało to głośno. - A tak serio, to jeszcze faktycznie przydałby się środek transportu. Można by zwinąć konie należące do gości knajpy, ale są zmęczone.- Spojrzała na resztę z ukosa.- Co powiecie na świeże wypoczęte, bardzo dobre konie? Nawet zupełnie blisko stąd.- Na twarzy Imbriel wykwitł radosny uśmiech.- Stanica pocztowa jest zaraz przy bramie.
__________________ I knew a man who once said: "Death smiles at us all. All a man can do is smile back." "Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną." Ps 23, 4 |
| |
| | #49 |
![]() | Wszyscy, prócz Ildurna i Kivera Gdy wyszedł Ildurn wszyscy zapomnieli, że wogóle istniał. A w każdej głowie zawitała jakaś pustka i dziwne złudzenie. Wszystkim wydawało się, że w pokoju było dziewięć osób, a teraz wraz z elfem, jest osiem. Mogłoby to zaniepokoić bystrzejsze osoby, lub parające się magią. Nic to, pustka w głowie się szybko zapełniła, bo po wyjściu Kivera, który nikomu nawet nie próbował się przypodobać, znów w pokoju zawitały słowa, dźwięk rozmowy. W odpowiedzi na pytanie Imbriel przerwał elf -Konie posłańców zapewnią wam szybką przejażdżkę do Muaraji. Jeżeli wyruszylibyście teraz - tu zerknął przez okno na gaszone już lampy, co oznaczało, że jest po północy - do rana powinniście dotrzeć. Ja muszę już jechać. Powodzenia i żegnam - skłonił się i zszedł na dół. Przy ladzie zauważył maga, karczmarza i pięciofirmalówkę. W magu rozpoznał Ildurna - jedynie on o nim nie zapomniał. Przypatrzył się chwilę i wyszedł z karczmy. Ildurn Karczmarz wziął w rękę monetę, przyjrzał się jej, odłożył na ladę i powiedział: -W najbliższym czasie wyrusza z miasta parę karawan, ale nie jestem pewien, czy jakakolwiek zmierza w kierunku Muaraji.
__________________ "I ukazał się tam, gdzie kiedyś stało ZOMO, kaczor, koloru kartofla..." Armageddon Jasia Rakiety; Jakbyś coś chciał - moje GG: 848827. Tylko powiadom na wstępie, skąd masz numer. |
| |
| | #50 |
![]() | Ildurn wyszedł z karczmy, od kilku przechodniów dowiedział się skąd odchodzą karawany. Zaraz potem udał się do przewodników karawan, aby dowiedzieć się czy któraś z nich odchodzi do Muaraji. Jeśli któraś odchodzić miała w tamtym kierunku, Ildurn zaczął próbować dołączyć się do niej. (Proste zaklęcie, i przewodnik sam zaczął go prosić, aby pozwolił, by karawana mogła mu towarzyszyć). |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Arthorins | Prabar_Hellimin | Autorskie systemy RPG | 9 | 01-30-2008 11:12 |
| [Komentarze] Arthorins: Mrok nad Dagortą | Prabar_Hellimin | Archiwum sesji Autorskich | 76 | 11-13-2007 17:29 |
| Arthorins: Na skraju wojny | Prabar_Hellimin | Archiwum sesji Autorskich | 129 | 11-08-2007 15:52 |
| [Uzupełniająca] Arthorins: Na skraju wojny | Prabar_Hellimin | Archiwum rekrutacji | 0 | 10-24-2007 18:32 |
| [autorski] Arthorins: Mrok nad Dagortą | Prabar_Hellimin | Archiwum rekrutacji | 20 | 09-06-2007 18:30 |