Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG -Autorskie
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 02-03-2008, 11:44   #51
 
Xawante's Avatar
 
Reputacja: 2 Xawante wkrótce będzie znany
$: 8 490
Andzia po przebudzeniu czuła się rozbita jak kotlet schabowy w niedzielny poranek.Nie maiła pojęcia gdzie jest, co tu robi i tak zwyczajnie co jest grane. Na początku była gotowa zwalić wszystko na "komandosa" Alojza, jak zaczęła nazywać w myślach jego bimberek, ale po chwili zdała sobie sprawę z tego,że czepianie się bimberku to zdecydowanie niesprawiedliwe jest bo tu się działo coś czego filozofowie nie przewidzieli.
Andzia powodowana jakimś impulsem szła gdzie nogi poniosły..., kiedy zobaczyła zbrojnych coś jej zaświtało. Po pierwsze jak się zorientowała ci ludzie jej ani nie widzieli ani nie słyszeli ale chyba jakimś cudem mogli wyczuć jej obecność. Po drugie Andzia gdzieś już widziała podobny drewniany gród, dawno temu jeszcze w szkole pojechali na wycieczkę ..gdzie hmmm tu pamięć zawodziła; ale gród był jak ten drewniany z palisadą a na rysunkach tacy dziwnie poubierani ludzie i o takimi bożku z wieloma twarzami też coś było...
Przemyślenia Andzi zakłóciła usłyszana przemowa Ci ludzie używali imienia Ladiji jak ona Matki Boskiej. Kim ona dal nich była z tym Perunem???Jacy obcy ... no w każdym razie zanosiło się, że pojawili się jacyś obcy i chyba będzie walka. Uświadomiwszy to sobie Andzia, o ile to możliwe, poczuła się jeszcze bardziej nieswojo i nie na miejscu ona nie znosiła przemocy zresztą czy o jej sprawa?
Zbrojni ruszyli dalej a Andzia poszła za nimi chociaż zupełnie nie miała ochoty.Po chwili jednak zauważyła jakąś postać i serce radośniej zabiło w jej piersi .
-Jaśka!!!
Niestety radość była chwilowa, postać i owszem była kobietą ale nie była to Jaśka, zbrojni oddali jej hołd jak jakiejś bogini i dopiero jej słowa sprawiły,że Andzię zatkało na dobre.Rozejrzała się dookoła ale żadnych innych duchów z innego czasu nie zauważyła zresztą jak często coś takiego jak "to" sie zdarza???
-"Ja mam im pomóc?" - pomyślała -"Oni mnie nawet nie widzą i nie słyszą i co ja mogę jak i im pomóc i Jaśce???"
Andzia czuła się coraz bardziej zagubiona. -" Więc Jaśka tu jest ...może jak ją znajdę to jakoś z tego wybrniemy we dwie???".
Pochód ruszał a Andzia usłyszała głos ..głos Jaśki ??? Głos który mówił coś zupełnie innego niż...zbrojni oddalali się szybko, Andzia zamknęła oczy i podjęła decyzję ...poszła za zbrojnymi tamta postać była piękna i miła a ten głos przyniósł ze sobą chłód mimo tego,że słoneczko przyświecało.
-" Niech będzie co ma być pomyślała Andzia, skoro już tu jestem... o ile to nie zwid,to niech przynajmniej się na coś przydam" -pomyślała i poszła pełna obawy i lęku.
 

Ostatnio edytowane przez Xawante : 02-07-2008 o 07:42.
Xawante jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Stary 02-03-2008, 16:35   #52
 
Geisha's Avatar
 
Reputacja: 2 Geisha jest na bardzo dobrej drodze
$: 18 439
Jaśka wpatrywała sie w budowlę, mrużąc oczy od południowego słońca. Taka sama jak w książkach od historii, które posiadała, gdy uczyła się jeszcze w podstawówce. Teraz żałowała, że nie uczyła się bardziej. Wiedziała by, gdzie jest, i.. kiedy jest. Dokładnie. Na razie zidentyfikowała rzeczywistość jako tę za czasów Piasta, co go myszy zjadły, lub Mieszka I czy nawet Chrobrego... Już ona, jak się ocknie, podziękuje Alojzowi za łyk jego... tego... czegoś... No normalnie TAKICH nalewek to się bez ostrzeżenia nie daje!!
Jaśka starła kawałkiem szmatki, co ją zawsze ma w kieszeni na taką okoliczność, kawałki ziemi z butów, i ciężko wzdychając usiadła pod palisadą.
-Czasy były piękne. - pomyślała. - Ludzie sobie szczęśliwi pola orali albo ziarna zbierali, rycerze wyjeżdżali na wojnę, księżniczki balowały, a panny ze wsi tańczyły wieczorami nad rzeką. Pełna beztroska...
Pojecie Jaśki o owych czasach było nieco idylliczne. Nie była jednak aż tak głupie, żeby w to wszystko wklejać jeszcze smoki czy topielce, bo takie stwory nie istniały. Ale ten czas był pełen przesądów. czytała kiedyś w jednej gazecie, co to ją na podpałkę znalazła (a Jaśka czytała wszystkie gazety, zanim je paliła), że w tamtych czasach mnóstwo było dziwactw, w które ludzie wierzyli, i wielu różnych dziwnych bogów wyznawali, jak na przykład Swarożyc, czy Światowid, czy ten, no... ten, którego Ci ludzie wspominali - Siemargł. Zabrzmiało zupełnie jak imię kota Ladiji - Śmiergieł. Nagle Jaśka skojarzyła - kot ma imię po staroświeckim bogu! Wszystko zaczęło mieć sens!
Jaśka zerwała sie jak oparzona. To wszystko ma sens! Jest tutaj po to, by rozwiązać jakąś dziwną zagadkę, która opiera się na tych czasach! Ona, Janina Gąbczewska, została wybrana do rozwikłania tej tajemniczej sprawy. Na nią trafiła wielka przygoda. Jaśka, podekscytowana i pełna zapału, stanęła przed bramą. Nie należała do osób, które łatwo przestraszyć. Nie należała do tych tchórzliwych bab z rynku, które są silne tylko w pysku, i to tylko gdy jest ich co najmniej kilka. Jaśka wzięła głęboki oddech i dziarsko przeszła przez bramę.
 
__________________
Oto tańczę na Twoim grobie;
Ty, który wyzwałeś mnie od Aniołów...
Geisha jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 02-12-2008, 07:09   #53
 
Toho's Avatar
 
Reputacja: 2 Toho wkrótce będzie znany
$: 32 717
Janina „Jaśka" Gąbczewska

Pomroczność jasna

Kiedy Słońce było Bogiem


Janina wzięła bardzo głęboki oddech, niczym przed skokiem w wodę, a następnie odważnie przekroczyła bramę grodu. Przechodząc przez nią zauważyła dwóch zbrojnych mężczyzn pilnujących bramy. Jednak nie zauważyli oni jej obecności.

Po wejściu do grodu oczom Joanny ukazały się drewniane chatki kryte strzechą, mnóstwo ludzi krzątających się po grodzie tu i tam, a także jeszcze większa ilość zapachów.




Niedaleko miejsca w którym przystanęła Jaśka, obserwująca z rozdziawionymi ustami całe otoczenie, stała nieduża chatka.


Jaśka powoli ochłonęła. Jakoś nadal nie mogła sobie przypomnieć, gdzie jest. Postanowiła rozejrzeć się po grodzie, a nóż coś się przypomni? Pierwsze kroki skierowała do niewielkiej chatki stojącej nieopodal niej. Przed chatą siedziało dwóch garncarzy - starszy i młodszy. Obaj tak podobni do siebie, że Jaśka nie miała wątpliwości, że widzi ojca i syna.
Młodszy siedział przy kole garncarskim i sprawnie kształtował naczynia:


Starszy zajmował się ich ozdabianiem:


Jaśka, jak zwykle ciekawa świata, podeszła bliżej, aby przyjrzeć się ich pracy i samym garnkom. Młodszy z rzemieślników nucił coś pod nosem, ale bez słów. Pieśń była dość monotonna... Jaśka stwierdziła, że sama by się chętnie pouczyła wyrobu garnków starymi metodami. W końcu dawna sztuka była ostatnio w modzie i nieźle by mogła na tym zarobić. Starała się więc łowić każdy ruch i gest garncarza. Stwierdziwszy, że chyba wie co i jak podeszła do starszego z mężczyzn. Starzec przy pomocy niewielkiego zaostrzonego patyka ozdabiał garnki wykonane przez młodszego. Nucił przy tym pieśń:

Kniaź mąż umny, mocny, silny wici posłał,
Drużynę zebrano by na wojnę poszła,
Gańba wojom co z walki przed wrogiem uszli, lubo słabo bili,
Gańba wojom co z walki przed wrogiem uszli, lubo słabo bili,
Kiej by woje wrócą, mać ich czeka, ileż wody spłynie
Oj nierychło wrócą, płacz będzie w krainie.

pieśń była ckliwa i miała nieco żałobny ton. Jaśce zrobiło się ciężko na sercu, napłynął smutek i żal. Niespodziewanie z chaty wyszła młoda kobieta. W sumie niby nic dziwnego, gdyby nie brosza, którą miała na ramieniu i wisior na jej szyi.




Jaśkę olśniło, poniważ w pamięci miała doskonale zachowany obrazek przedstawiający dokładnie taką samą chatę (a właściwie resztki takiej chatki), wisior i broszę. Obrazek był zamieszczony w "Przyjaciółce", tekst po nim głosił:
"profesor Aleksander Bursche odkrywa w Biskupinie chatę garncarza wraz z niezwykłym wisiorem i broszą ....." Dalsza część tekstu umknęła Janinie z pamięci.
- Biskupin! Ha! zakrzyknęła. W końcu wie, gdzie jest i chyba kiedy... Janina uczyniła kolejny spory wysiłek umysłowy, starając się przypomnieć sobie datowanie Biskupina. W końcu sobie przypomniała (chociaż nie do końca) gdzieś tam przed naszą erą, aż po X lub XI wiek!.

Do jestestwa Jaśki dotarło, że siedzi gdzieś kole X wieku w grodzie, nie wiadomo czy z tego jakoś wyjdzie. Nieco przerażona tą myślą siadła sobie na ziemi. Załamanie przeszło równie szybko jak i przyszło ... Janina wstała i poszła dalej. Tuż za domem garncarzy, przed chatką siedziała młoda dziewczyna. Zajmowała się przędzeniem wełny:


"A więc tak to się kiedyś robiło ... " pomyślała w duchu Janina. Przędzenie wełny z pewnością nie było dla niej. Kobieta wykonywała wiele trudnych czynności naraz. Janina poszła dalej... zza rogu do jej nosa doszedł zapach... I to zapach nie byle jaki. Coś pachniało miodem i alkoholem. Niewiele myśląc ruszyła w tamtą stronę ... "coś mnie suszy, napiłabym się coś i zjadła...". Za rogiem przed chatą na kilku pniakach oraz jednej ławie siedziało kilka starszych i młodszych osób. Popijali coś z kubków (to owo coś pachniało miodem i alkoholem), jedli chleb i jakieś wędzone mięsko.

Ślina mimowolnie napłynęła, Jaśka poczuła głód i pragnienie. Niestety żadna z prób wzięcia jednego kęsa czy maleńkiego choćby łyczka nie dawała rezultatu. "Cholera! To ja tu się męczę, pomagam i co mam z tego ?" Jaśka wpierw w duchu, a później półgłosem wyrzuciła z siebie żale...

Przed Jaśką nie wiadomo skąd pojawiła się młoda kobieta.


Była piękna ... ubrana w coś podobnego jak mieszkańcy Biskupina, ale znacznie lepszej jakości. Nikt poza Jaśką nie zauważył jej przybycia.
-Jaszka, Jaszka.... kobieta odezwała się wprost do Janiny. Mimo innego wyglądu Janina bez pudła rozpoznała mowę Ladiji.
- Mateńko! Ladija? To Ty? Co ja, co Ty, cholera co tu się dzieje? na niewielkim przydechu Janina wyrzuciła z siebie wątpliwość. Ladija roześmiała się perliście, następnie odezwała się ponownie:
- Owszem to ja. W Twoim świecie nie mogła mówić w Twoim języku, bo to nie mój czas, tu, tu nazywam się Łada lub Ladija i potrzebuję Twojej pomocy. Pomożesz mi?
W głowie Jaśki lęgło się z milion pytań i drugie tyle wątpliwości. Mogła w końcu dowiedzieć się co i jak ...
 
__________________
IFCS 2009
Toho jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 02-12-2008, 08:53   #54
 
Toho's Avatar
 
Reputacja: 2 Toho wkrótce będzie znany
$: 32 717
Anna „Andzia” Jeziorkowska


Pomroczność jasna

Crux Christianitas

Wojowie po zniknięciu Ladji szybko sformowali kolumnę. Przodem zostało wysłanych pięciu młodszych celem przepatrywania trasy. Andzia mimo głosu Jaśki wołającego ją gdzieś z boru postanowiła iść razem z wojami. Jej umysł i duszę wypełniały różne obawy i strach. Nikt jej nie widzi i nie słyszy. Owszem niektórzy czują jej obecność w jakiś sposób. Ale jak ona może pomóc ... ? Może się wyjaśni po drodze?

Droga wojów wiodła na jakąś górkę. Szli sprawnie i szybko, w milczeniu. Co jakiś czas pojawiał się któryś z młodszych mężczyzn wysłanych przodem. Zdawał krótką relację z której wynikało, że wroga nie ma, a droga czysta. Nagle cały oddział zatrzymał się, stojący na przedzie mężczyzna podniósł rękę w górę, prastarym gestem zatrzymując oddział.
- Gotuj się! Wróg w pobliżu! reszta bez słowa uformowała krąg, szczęknęły wyciągane miecze, łucznicy przygotowali strzały, oszczepnicy oszczepy. Po chwili z oddziału, który przepatrywał drogę wróciła trójka osób.
- Utopce panie, utopce. Znienacka nas obleźli! Borzymir i chromy Bliz ubici! młody wojownik był ranny i zmęczony, ale żywy. Każdy z pozostałych przy życiu przepatrywaczy był równie zmęczony. Każdy z nich był ranny.
- Częstogoju, pomóż im, na ile możesz! Najstarszy zwrócił się do młodego mężczyzny. Andzia zauważyła, że oprócz miecza i tarczy nosi on niewielki kozik i dużą płócienną torbę.
- Pomogę im Rastławie!
Ranni podeszli do niego, on z torby wyjął chleb, pajęczynę zawiniętą w liść, jakieś małe gliniane flakoniki poowijane sianem i płótnem. Zagniótł kawałek chleba z pajęczyną dodając nieco śliny i kilka kropel z jednego flakonika. Następnie założył kawałek płótna i solidnie przywiązał. Ranni podziękowali mu, on tylko się uśmiechnął i powiedział:
- Skoro Rod i Rodzanice nie dały wam umrzeć to ja wam niewiele pomogłem.

Po chwili, kiedy Andzi wydawało się, że nic się nie dzieje, zza drzew wychynęły dziwne stwory:


mimo, że były szare - zresztą jak wszystko wokół - to zdawały się wydzielać niewielką zielonkawą aurę. Oprócz tego wydzielały całkiem wyczuwalny zapach zgnilizny i rozkładu. Andzia w życiu nie widziała czegoś podobnego. A taki smród czuła tylko raz, gdy zbierając puszki znalazła w rowie zdechłego gołębia toczonego przez robactwo. Owych istot, utopców, było osiem.
- Ladija i Perun z nami! Śmieć utopcom! zakrzyknął Rastław.
Łucznicy i oszczepnicy szybko znaleźli swoje cele. Trzy utopce padły od razu, kilka minut później resztę roznieśli na mieczach wojowie.
- Ladija i Perun nam sprzyjali! Kto ranny do Częstogoja. Reszta zebrać włócznie i strzały. A utopce w jaką dziurę, bo cały las zaśmierdnie ...
Reszta oddziału sprawnie i szybko wykonała jego rozkazy.
- Swoją drogą Rastsławie, skąd tu utopce? Toż najbliższe jezioro daleko, a bagnisko to nawet nie wiem gdzie ...
- Bratomile, nie wiem. Może jakaś ciota tu mieszka?
Andzia się zdziwiła, ciota? Czyżby mówił o "kochających inaczej"? Kurcze kto ich tam wie...

Po chwili wojowie zebrali się ponownie w szyk. Tym razem nikt nie szedł przodem. Ruszyli powoli w stronę szczytu... Gdy doszli na miejsce Andzia ujrzała krzyż. Normalny, drewniany, chrześcijański.


- Zaraza grabiego Gero już i tu wlazła! Pamiętacie, co powiedział nasz kniaź Mieszko?
Andzię ukłuły znajome słowa "kniaź Mieszko" ... "czyżby książę Mieszko? Mieszko I?" Kurcze .... Do Andzi dotarło, że może być świadkiem początków chrystianizacji polan.
- Obalić mi to! bez wahania rzucił Rastsław.
Wojowie nie bez lęku zabrali się do podcinania podstawy krzyża.

Nagle zza drzew dobiegł ich głos:
- Ostawcież to poganie! słowa te wypowiedział mnich. Andzia rozpoznała to po szkaplerzu, trzymanej w ręce Biblii i krzyżu na piersiach.


mich nie był wbrew pozorom całkiem sam. Towarzyszyło mu dziesięciu zbrojnych.


Andzia czuła, że walka wisi w powietrzu. Rastsław, przywódca wojów odezwał się pierwszy:
- To ziemie kniazia Mieszka, ja Rastsław kniaziowy woj, mam przykazane ziemi pilnować, naszych zwyczajów szanować i obcych bogów znaki obalać.
- To nie jest znak bożka, to symbol jedynego prawdziwego Boga miłosiernego. Wasi bożkowie są jedynie bałwanami, bezsilnymi wobec woli i mocy Najwyższego! A ziemie te w imieniu grabiego Gero mam nawrócić, jakem Adalbert!
Rastsław i Adalbert obserwowali się wzajemnie. Wojowie Rastsława i zbrojni Adalberta gotowali się do walki...

Gdzieś zza krzaków na polanę ni stąd ni z owąd wychynęło dziesięć pokracznych istot. Wysokich niczym człowiek, o masywnych ramionach i nogach, każda z nich posiadała spory garnitur zębów. Każda z rąk zakończona była ostrymi szponami. Niektóre z istot trzymały drewniane maczugi.


- Diabły, czorty, siły złego! Do broni rycerze. Do broni! zakrzyknął Adalbert, rycerze szybko uformowali krąg i przygotowali się do walki.
- Kościogłowy! Do broni w imię Peruna i Ladji Rastsław postawił wojowników w stan gotowości.

Istoty, które wkroczyły na polanę patrzyły na wojów Adalberta i Rastsława w sposób, w jaki patrzy się na kotlet mielony... Ewentualnie tucznego prosiaka. Koło Andzi znikąd pojawiła się Ladija.
- Weź to, ubierz, nie zdejmuj, trzymaj mocno. A wygrają ... nim Andzia zaprotestowała czy zapytała o cokolwiek Ladija podała jej dziwny medalion i zniknęła


"Trzymać medalion? No dobra ... Chyba dam radę ...." Tymczasem stwory ruszyły w stronę wojów Rastsławia i rycerzy Adalberta. Na polanie zrobiło się cokolwiek chłodno i niemiło.
Tym czasem Andzia usłyszała głos Jaśki wołający ją zza krzaków:
- Ej Andzia ! Podejdź no tu do krzaka, nie stój tam jak kołek. Pogadamy ...
 
__________________
IFCS 2009
Toho jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 02-12-2008, 14:04   #55
 
Xawante's Avatar
 
Reputacja: 2 Xawante wkrótce będzie znany
$: 8 490
Andzia była już całkiem skołowana Mieszko...o matko i córko,kiedy to było??? Jakim cudem ona się tu znalazła???
Spacer przez las był całkiem miły, wojowie wydawali się doskonale przygotowani do ..do czego tam mieli by przygotowani. Wędrówka przez las, jakże inny od tego który znała, sprawiała jej przyjemność. Andzia już nawet pogodziła się z myślą, że czary istnieją i miała zamiar wykonać, tak .. misję, którą powierzyła jej Ladija.No bo to przecież chyba była misja??? Jej początkowe przerażenie i wewnętrzne rozbicie ustępowało, jego miejsce zajmowała taka mała, maleńka duma,że to ją wybrano żeby pomogła tym ludziom a przecież świat był pełen mądrzejszych i lepszych od niej.
Sielankę przerwało pojawienie się jakiś koszmarnie śmierdzących kreatur , Andzi przypominały one rysunki potworów z gazetek dla tych świrniętych komputerowców. Zbrojni na szczęście szybko się z nimi rozprawili ... i dobrze bo Andzia nie była w stanie nic zrobić, bo jej zwyczajnie szczęka opadła.
No a potem, potem weszli na szczyt wzgórza ...i zobaczyli krzyż. Zwyczajny drewniany, krzyż.
" No tak chrześcijanie, krzyż przynieśli to i krew się poleje."- Andzia wytężyła pamięć-" To całe nawracanie zawsze było krwawe, to i tutaj się bez krwi pewnie nie obejdzie"
Miała ochotę krzyczeć i przyłożyć jakimś polanem jednemu z drugim przez łeb coby się uspokoili, ale wiedział,że to nic nie da -w końcu jest duchem.
Kiedy wydawało się już, że zaraz rozpęta się "wojna" bo mnich z dowódcą zbrojnych patrzyli sobie głęboko w oczy, wyglądali przy tym jak psy co to tylko na spuszczenie ze smyczy czekają... na polane wylazło ...COŚ.
Andzię zamurowało...patrzyła na zbliżające sie potwory i miała ochotę wiać gdzie pieprz rośnie. Nerwowo rozejrzała się dookoła szukając jakieś kryjówki i wtedy znowu pojawiła się Ladija.
"Jaka Ona piękna "- myśl jak błyskawica przemknęła Andzi przez głowę, a w następnej chwili już trzymała w ręce medalion.
"Mam tu zostać a wygrają , tylko kto ??? Mnich i jego ludzie, potwory czy Ci za którymi przyszłam.???"
Andzia mocno zacisnęła medalion w pięści. " To musi wystarczyć jak się skończy ta walka, to gdzieś go lepiej ukryje."
Nagle, z za krzaka rozległo sie ponaglające wołanie Jaśki. Andzia odwróciła się w tamtym kierunku ...przecież już raz coś ją głosem Jaśki wołało i wtedy też wołało na przekór Ladiji ..jak teraz.Andzia postanowiła,że zanim cokolwiek zrobi to sprawdzi z kim ma do czynienia.
- Jaśka to ty kochanieńka??? No wyłaź za tego krzaka, oni nas i tak nie widzą a zresztą Ladija mi tu kazała zostać i czuwać nad nimi, ja z nimi muszę być.
Andzia bacznie przyglądała się krzakowi i łypała jednocześnie w stronę nadchodzących potworów.
"Jak babcie kocham ...nikt mi nie uwierzy, nikt a nikt ...A może ja wariuję????"
 
Xawante jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 02-13-2008, 10:04   #56
 
Geisha's Avatar
 
Reputacja: 2 Geisha jest na bardzo dobrej drodze
$: 18 439
Jaśka czuła się trochę tak, jakby weszła na jakiś festyn historyczny, o którym kiedyś czytała. Tam studenci przebierali się za kmieciów, a ludzie chodzili i udawali, że przenieśli sie w dawne czasy. Tyle, ze ona naprawdę sie przeniosła. Ale Jaśka, kobieta odważna i potrafiąca się dostosować, szybko przyzwyczaiła sie do sytuacji, a może ta sytuacja jeszcze do niej nie dotarła. "Pomyślę o tym jutro..." - tak, podobnie jak Scartett O'Hara w "Przeminęło z wiatrem" odrzucała problemy, tak ona odrzuciła od siebie myśl o tym, że nie wie jak wrócić do domu. Na razie, pełna zachwytu, oglądała pracę mieszkańców Biskupina (dobrze, ze to był Biskupin, bo to jedyna osada z tamtych czasów, o jakiej słyszała).
Jaśka postanowiła pójść dalej w głąb osady. Gdzieś tam musiała być chatka sołtysa lub kogoś innego, kto trzymał to wszystko w garści... Albo może nawet jakiś ówczesny kapłanczy ten, no.. druid. Może z nim udało by sie jej porozumieć... No, i na reszcie zobaczyła by, jak się robi czary. Ale miałaby do opowiedzenia temu mądrali, Alojzowi!
I wtedy właśnie pojawiła się Ladija. Jaśkę zamurowało na widok jej pięknej twarzyczki, a jeszcze bardziej na dźwięk jej głosu i słów, które wreszcie rozumiała.
- Oż w mordę, Dziewczyno, ależ Ty wyrosłaś... - powiedziała Jaśka trochę bez sensu. Jej umysł znów próbował sobie coś logicznie wytłumaczyć i nie za bardzo mu to wychodziło. Więc pogodziła się z faktem, że logiki tu za grosz i wypaliła:
- Noż, kur... no, choliwka, dziewczyno, takich rzeczy się nie robi starej Jaśce! Ty kobieto chcesz, żebym na serce padła? Ja już biednego Alojza o otrucie posądziłam, a to Twoja sprawa!! Czyli to... to nie majaki są... - Jaśka rozglądnęła sie w okół i znów spojrzała na Ladiję. Od razu widac było, że ta nie jest zwykłym człowiekiem.
- No jasne, Maleńka, że ci pomogę, tylko wytłumacz mi, co i jak, bo ja jakaś taka... zakłopotana jestem trochę, no wiesz, takie cuś to się normalnie no, nie zdarza. Ja z historii słaba byłam zawsze, więc nie wiem, co i jak, ale pomogę, jasne że pomogę. Tylko Ty mnie teraz pomóż zrozumieć, bo stary łeb już oporny trochę na takie doświadczenia... Jak ja się tu dostałam? I po co? I w ogóle, to kto Ty jesteś? Bo kurka, Ladija, ja nawet nie wiem, jak do Ciebie mówić. Dziecko to Ty już nie jesteś... Pani wielmożna jakaś? Chyba bardziej czarodziejka, rusałka jakaś, wróżka... A może Ty, o rany.. ówczesna jakaś Boginka? Na kolana mam paść? - spytała Jaśka bardziej chyba pro forma, bo na kolana padać nie miała zamiaru. - Pomóż Jaśce zrozumieć, a Jaśka chętnie pomoże... - postawiła sprawę twardo.
 
__________________
Oto tańczę na Twoim grobie;
Ty, który wyzwałeś mnie od Aniołów...

Ostatnio edytowane przez Geisha : 02-13-2008 o 10:10.
Geisha jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 02-18-2008, 09:14   #57
 
Toho's Avatar
 
Reputacja: 2 Toho wkrótce będzie znany
$: 32 717
Janina „Jaśka" Gąbczewska

Pomroczność jasna

Kiedy Słońce było Bogiem


Ladija uśmiechnęła się pogodnie. Później jej twarz spoważniała, przez moment Jaśka wystraszyła się jej - wyglądała groźnie i niebezpiecznie. Po chwili napięcia Ladija znów uśmiechnęła się ... Jaśka była pewna, że taka trauma to zostanie z nią do końca życia, albo i nawet dłużej. Miała tylko nadzieję, że nie zwariowała. Jakoś niespecjalnie miała ochotę na wizytę w pokoju bez klamek ...

- Wiesz Jaszka spróbuję Ci wytłumaczyć, chociaż będzie to dość trudne. Ale wpierw mam pytanie: Wiesz chociaż gdzie jesteś? Ladija patrzyła na Jaśkę uważnie.
- No jasne, że wiem. To miejsce nazywamy Biskupinem. Osada która przestała istnieć gdzieś w okolicach X-XI wieku naszej ery... Więcej jakoś mi się jeszcze nie przypomniało.
- Biskupin? Ciekawe, niech wam będzie. Co do wieku to Ci nie powiem, tu inaczej mierzymy czas. Może i masz rację. Dobrze, że wiesz, gdzie jesteś to nam wiele ułatwi. Ladija nie była pewna co do wieku w którym są, być może dlatego, że tam czas mierzono w innych kategoriach.
- Widzisz Jaszka, w tym czasie, kiedy istniało miejsce zwane przez Ciebie Biskupinem byłam boginią. Jedną z wielu bogiń i bogów. Czas płynął powoli i spokojnie do czasu ... Później kniaź Mieszko postanowił przyjąć inną wiarę, odrzucił wiarę we mnie, Peruna, Roda, Smiergieła i innych. Miast słupa z trzema twarzami stawiał krzyże. Myślę, że wiesz o czym mówię ...?
= No jasne, chrzest polski i chrystianizacja ... Jaśce odświeżyły się dawno zapomniane wiadomości ze szkoły i czytane w gazetach informacje o znaleziskach z tego okresu.
- Wiesz z bogami, pewnie każdymi, jest tak, że póki ludzie nasz czczą, pamiętają, składają ofiary - istniejemy, mamy moc i siłę działania. To dość podobnie jak pamięć o zmarłych. Póki pamiętasz o zmarłym, czcisz jego imię - żyje on w Twej pamięci. Kiedy ludzie przeszli na nową wiarę straciłam moc i siłę, podobnie inni bogowie ... było ciężko ale nie umarliśmy, byliśmy w dziwnym ciemnym i zimnym miejscu. Nie pytaj gdzie to jest, bo sama nie wiem. Przez długie lata był spokój .... Rozumiesz?
- Eeeee.... no jasne. Do Jaśki najbardziej dotarł przykład pamiętania o zmarłym. Faktycznie gdyby nie ona o Heniu by nikt nie pamiętał ... Penie z bogami jest podobna sprawa. Opowieść Ladji miejscami była przeplatana staropolskimi słówkami, ale to nie było problemem.
- Od początku wiedziałam Jaszka, że jesteś bardziej umna niż się możesz wydawać. Ale do rzeczy. Ktoś z Twoich czasów dysponujący sporą mocą rzucił urok, zaklęcie, jak to nazwiesz nieważne. W każdym razie zakłócił poważnie i moje i Twoje czasy. Tu pojawiły się dziwaczne istoty nie z tego świata i czasu. Potwory i bestyje. Część udało się nam odesłać ... ale część ukryła się w lasach, rzekach. Nastąpiło podzielenie .... nie wiem czy to pojmiesz. Ja sama ledwo to rozumiem ...
Jaśka czuła się jak przemaglowana, przeżuta i wypluta ... matko przenajświętsza o co tu biega... Magia, urok ... Czyżby Alojzy?
- To nie człowiek nazywany przez Ciebie Alojzem ... dodała Ladija zdając się czytać w myślach Jaśki.
- W każdym razie Twój świat istnieje, nikt tam nie pamięta o nas. No prawie nikt... Tu w miejscu gdzie teraz jesteś kniaź Mieszko powinien przyjąć nową wiarę i odrzucić nas. Ale tak się nie stało. Z niewiadomych przyczyn odrzucił nową wiarę i zawierzył się nam ... Wzrośliśmy w siłę. Nie wiem jak to się skończy. Pytałam Roda. On powiedział, że będą dwa światy.... To trudne, sama nie wiem o co tu chodzi. Jak Ty to rozumiesz?
- Ladija .... Sama nie wiem. Dwa światy? Mój chrześcijański bez Was i Twój, gdzie Mieszko zwany u nas pierwszym odrzucił chrześcijaństwo? Może. Alojz by wiedział ... Jaśka miała w głowie niezły bigos. Czuła, że gdzieś o czymś takim czytała .... nie była do końca pewna gdzie i o co tam chodziło.
- Światy równoległe wykrzyknęła Jaśka, przypomniało się jej. Nie bardzo wiedziała skąd ta wiedza, ale ważne, że wie. Światy w których historia i czas potoczyły się nieco inaczej rozwijające się niezależnie od siebie...
- Światy równoległe? Możesz mi to wytłumaczyć" tym razem Ladija wydawała się nieźle zaskoczona wiedzą Jaśki i nową nazwą.

Janina postarała się wyłuszczyć jak najprościej sedno sprawy. Na koniec jej wywodów Ladija uśmiechnęła się, a na jej twarzy zauważyć można było spokój.
- Mam nadzieję, że tak jest jak mówisz. Ale do rzeczy. W Twoim świecie jest ktoś, kto zna niebezpieczną wiedzę i ma moc by z niej korzystać. Narobił tu bigosu, w Twoich czasach pewnie także. Ja, Perun, Rod i Smiergieł postanowiliśmy przenieść dwoje z nas do Twego świata by znaleźć tego kogoś. Początkowo ciężko było ustalić kto ma iść. Padło na mnie i na Smiergieła... Jednak nie wszystko poszło jak tego oczekiwaliśmy. Zamiast dwójki osób na miejsce trafiłam w ciele dziewczynki i Smiergieł w ciele kota. Był nieźle wkurzony ... Ja się trochę przestraszyłam. Kazałam mu kogoś znaleźć... no i przyszedł z Tobą. Później okazało się, że nie rozumiem co do mnie mówisz, a Ty pewnie nie wiesz co mówiłam ja....
Jaśka pokiwała głową.
- Jaszka po jakiemu ty mówisz u siebie? Ladija zdawała się być ciekawa jakim językiem się mówi tam, gdzie trafiła.
- No tak jak i tu. Po polsku. A jakim sposobem rozumiemy się tu? Jaśka poczuła się dziwnie. Tam nie mogła się dogadać, a tu bez problemów.
- Tu mogę sprawić, że zrozumie każdego i każdy zrozumie mnie. W Twoim świecie nie miałam tej mocy. Mimo, że mogłam uczynić kilka rzeczy w naszej obronie... Później trafiliśmy do tego dziwaka - jak Ty go nazywasz Alojza. Myślałam, że to on rzucił ten urok, ale to nie on. Ma moc, ale jego wiedza jest dziwnie pomieszana. On pewnie wie skąd pochodzi moje imię i co znaczy, podobnie jak imię Smiergieła, Peruna i innych bogów moich czasów. Tych czasów.
 
__________________
IFCS 2009
Toho jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 02-20-2008, 10:02   #58
 
Toho's Avatar
 
Reputacja: 2 Toho wkrótce będzie znany
$: 32 717
Anna „Andzia” Jeziorkowska


Pomroczność jasna

Crux Christianitas


Świat zamarł. Ludzie Rastsława i Adalberta czekali na atak potworów. Kościogłowy czekały nie wiedzieć na co ... A ta cholerna Jaśka siedziała w krzaczorach i ni cholery wyjść nie chciała. Andzia pomyślała sobie, że po tym wszystkim chyba przyda się jej porządny odpoczynek z dala o tych wszystkich dziwactw.

Powietrze zgęstniało od wyczuwalnego napięcia. Medalion podarowany Andzi przez Ladiję był zadziwiająco lekki i lekko chropowaty w dotyku. Andzia zastanawiała się co dalej będzie, gdy nagle poczuła wiatr. Niby chłodny zefirek ale jakimś sposobem przenikał cało i kości na wylot. Mimo, że Andzia była ubrana "na cebulkę" czuła się tak, jakby stała tam całkiem nago. "Pieruńsko piździ niczym w .... na dworcu" medalion stał się okropnie zimny, całkiem jakby był wyjęty z przemysłowej zamrażarki. Andzia poczuła, że jest w tym świecie naprawdę i nie zwariowała - to było zbyt realne.

Wiatr się wzmógł. O dziwo tylko Andzia zdawała się odczuwać jego siłę i chłód. Ani ludzie Rastsława czy Adalberta nie wydawali się czuć tego wiatru. Tym bardziej nie czuły go kościogłowy.
- Andzia, rzuć go! Odrzuć ten medalion, bo Ci ręce odmrozi! odezwał się krzaczor głosem Jaśki.
- Aleeeż Jaśka. Ladi ... Ladija! Kaazałła mi gooo pilllnooować odezwała się Andzia. Słowa utykały w gardle, a zęby dzwoniły niczym kasteniety.
- Jaaśka wyłaź z teego krzaka.... Andzia próbowała namówić przyjaciółkę do wyjścia zza krzaków.

Ni stąd ni zowąd nagle zimno odeszło. Andzi zdawało się przez moment, że największa z bestyj stojących naprzeciw wojów i rycerzy patrzy wprost na nią. W jej oczy. Wyraźnie widziała pomarańczowe tęczówki wypełniające cały oczodół. W pewnym momencie krzaczor zza którego odzywała się Jaśka dziwnie zaszeleścił ... Zza krzaczka wyszła Jaśka. Z miną spacerowicza na plaży w Sopocie, kustosza w muzeum, turysty w Trieście ...

"Zwariowała" pomyślała przez chwilę Andzia "odbiło jej zupełnie ...". Co dziwniejsze Jaśka wydawała się zupełnie nie zwracać uwagi na całą sytuację.
- Jaśka to Ty ? w Andzi od pierwszego wejrzenia coś się tu nie podobało, sama nie wiedziała dokładnie co.
- Medalion .... oddaj medalion .... Ladi... ona mi kazała wziąć... oddaj...
Jaśka dziwnie zacięła się na imieniu Ladiji, które do tej pory wymawiała jednym tchem i bez zastanowienia
 
__________________
IFCS 2009
Toho jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 02-21-2008, 07:21   #59
 
Xawante's Avatar
 
Reputacja: 2 Xawante wkrótce będzie znany
$: 8 490
Andzia szczękając zębami, nabierała dziwnych podejrzeń.Jaśka znowu bruździła Ladiji. Znowu na opak.Zaciśnięty mocno w dłoni medalion, faktycznie był zimny ale skąd to "coś" za krzakiem mogło o tym wiedzieć?Chyba,że Jaśka normalnie się w wróżkę i jasnowidza zamieniła... w sumie skoro jakieś potwory wyłażą z krzaczorów to czemu Jaśka nie ma być wróżką?
To wszystko było dziwne , niepojęte nawet i zdecydowanie przerażające, a na dodatek żadnego bimberku na otarcie łez.
Nagle Andzi wydało się, że jeden z potworów patrzy prosto na nią...
"- Tfu, zgiń przepadnij maro nieczysta. Jeszcze mnie tego brakowało, żeby się okazało,że mnie te monstra widzą a porządni ludzie nie."Andzia już odruchowo chciała strzelić zdrowaśkę kiedy pomyślała,że może jednak lepiej nie ...
"-Ladija maleńka, jak mnie słyszysz to mniej w opiece bo tutaj to ty się nami zaopiekować chyba musisz słodziutka"
W tym momencie Jaśka wylazła za krzaka, Andzia w pierwszej chwili się ucieszyła ale..."Oddaj medalion??- a w życiu".
-Jaśka, to ty??? Coś mi się nie widzisz ....Kto ci kazał medalion zabrać??? Ladija, Smergiel czy Perun może bom niedosłyszała?? Pizga tutaj jak w Kieleckiem wiesz???
Do głowy Andzi przyszło coby jakoś podstępnie sprawdzić czy Jaśka to Jaśka...
-Jaśka ... tutaj się dziwne rzeczy dzieją, może ty to nie ty tylko jakaś podesłana przez złego pokraka ???Jak to ty to mi powiedz kiedyś ostatnio Heniusia widziała i jak nazywa się kot i dziewczynka coś ją w lesie znalazła??
Andzia zadowolona ze swej przebiegłości czekała na odpowiedz nie spuszczając Jaśki z oczu. To przecież nie był ani jej czas ani jej miejsce, kto wie jakie dziwa się tu moga dziać i jakie siły "wkurzyła" stając po stronie Ladiji, ale wyboru już dokonała ...a ona Anna Jeziorkowska nie polityk i zdania jak horągiewka na wietrze nie ma zamiaru zmieniać.
 
Xawante jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 02-23-2008, 12:22   #60
 
Geisha's Avatar
 
Reputacja: 2 Geisha jest na bardzo dobrej drodze
$: 18 439
Jaśka aż musiała sobie usiąść, słysząc te rewelacje. W głowie sie jej nie mieściło... ona, wdowa po Heniu, mieszkająca w skromnej altance z działkowymi kotami i słynąca z wyrobu genialnego bimberku... skromna, przeważnie spokojna kobieta, ona w samym centrum TAKIEGO wydarzenia... Najpierw ten kot, potem ta dziewczynka, która okazała się być boginką, ten dziwny skin - pewnie on też był z ich świata... na końcu ten... to... przeniesienie w czasie, a może i w świecie. Jaśka z jednej strony swoim babskim rozumem obejmowała cała sytuację, ale z drugiej jej myśli były teraz jak taki porozrywany kłębuszek z wełny - nic kupy się nie chciało trzymać. Nerwowo poklepała się po biodrze - jest! Czarna saszetka z piersióweczką była na swoim miejscu. jaśka odkręciła ją z nabożeństwem i walnęła sobie szczodrego łyka. Od mocy bimberku zakręciło się jej w głowie, a w oczach pokazały się łzy...Trzepnęła głową odetchnęła głęboko i wyciągnęła rękę z flaszką w stronę Ladiji. Ladija uśmiechnęła się łagodnie i Jaśka poczuła się nagle niezręcznie - częstować boginię pędzonym bimbrem, nawet tak dobrym, to już przesada. Zawstydzona schowała buteleczkę do saszetki i nieręcznie wydukała przeprosiny. W głowie natomiast pod wpływem napitku, myśli zaczęły układać się już w nieco logiczniejszy wzór. Jaśka wreszcie mogła zacząć kombinować.
- Nie wydajesz sie być zachwycona faktem, że się, eee... że Was przebudzono, czy nie mam racji? - zapytała - Chyba nie było wam dobrze w tym zimnym i ciemnym miejscu, prawda?
I to nie było jedyne pytanie, jakie sie Jaśce cisnęło na usta.
- No bo w ogóle to jak? Bo te dwa światy równoległe już powstały, no nie? czyli to już sie stało, no nie? Bo z tego, co ja rozumuję, to w jednym świecie, tym moim, to czas idzie dalej, do przodu. I nic się nie zmieniło. To znaczy pewnie się zmieniło, pewnikiem ten ktoś też nieźle zamieszał... to by wyjaśniało kilka rzeczy, te zimy bez śniegu i Amerykanów... - Jaśce wszystko nagle wydało sie jasne, w tym musiały przecież brać udział mroczne i chaotyczne siły!
- Ale nie, no do rzeczy. Bo jak rozumiem to te dwa światy już będą i ten teraz bez chrześcijaństwa też, więc już nikt o Was nie zapomni. To jak rozumiem plus dla Was. Teraz tylko ten świat jest o wiele młodszy niż ten nasz - to tak jak gałązka młoda na starym drzewie.... bo w sumie to tak jak bym się wróciła w Wasze czasy i zaczęła od nowa. Teraz tylko problem, bo w jakim czasie jest nasz stary świat teraz? Czy cofnęłam się w czasie w obu światach czy tylko w Waszym? Czy w ogóle można mówić o cofnięciu się w Waszym świecie, skoro jeszcze nie ma on przyszłości? Czy można zmienić przyszłość świata grzebiąc w jego przeszłości? czy tylko w ten sposób powstanie jeszcze jeden alternatywny świat? Można by wysnuć teorię, że...
- Jaśka zbladła nagle od nadmiaru mądrych myśli, słów i teorii, jakie zaczęły rodzić sie w jej głowie. Pociągnęła więc łyczka i świat znów wydał się prostszy. Jaśka poczuła się jak świeżo upieczony magister. I to habilitowany...- To teraz naszym zadaniem jest znalezienie tego, kto tak rozrabia, i powiedzenie mu, żeby przestał? czy będziemy coś jeszcze naprawiać? - zapytała rzeczowo. - Bo jeśli o mnie chodzi, masz moją pomoc. Myślę... myślę, ze możemy się wrócić do Alojza. Teraz, kiedy wiem już, o co chodzi... A tak przy okazji, to Alojz i Andzia też tu są? W końcu oni też pili to świństwo... A i tak przy okazji, bo pewnie wiesz, a mnie to spać nie da. Kim był ten facet w czarnym, co mu się zeszło później? Bo głowę dam, ze sie znaliście...
 
__________________
Oto tańczę na Twoim grobie;
Ty, który wyzwałeś mnie od Aniołów...
Geisha jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Dziady Żuliborskie - rekrutacja dodatkowa Toho Archiwum rekrutacji 8 04-26-2008 17:01
[Komentarze] Dziady Żuliborskie Toho Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich 24 04-05-2008 11:51
[Autorski] Dziady Żuliborskie Toho Archiwum rekrutacji 8 11-06-2007 07:17


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 11:53.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110