Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG -Autorskie > Archiwum sesji Autorskich
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Archiwum sesji Autorskich Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach Autorskich (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 12-18-2007, 13:41   #41
Administrator
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 10 Milly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 332 586
- Nic Ci nie jest? - zapytał Kakeshi próbując ukryć to, że jest chyba tak samo zdezorientowany jak Mori. Myślał, że jeśli w jego głosie będzie można usłyszeć pewność siebie to i ona poczuje się pewniej.

- Dziękuję, zaraz będzie mi lepiej. Po prostu nie mogę zbyt długo przebywać na słońcu...

W tym momencie kotka Luna przemówiła ponownie. Mori słuchała jej z szeroko otwartymi oczami, ale nie był to dla niej już taki szok, jak wcześniej. Gdzieś w głębi duszy przeczuwała, że tak się musi stać, choć druga część jej osobowości - ta całkiem racjonalna - krzyczała, że to zupełnie niemożliwe! Luna podeszła do niej i podała jej przedmiot z symbolem planety. Różdżka Merkurego... Dopiero teraz poczuła, że gorące powietrze nie dusi w gardle, że promienie prześwitujące przez koronę drzewa nie palą jej skóry, że czuje się tak dobrze, jak nigdy dotąd. Wydawało jej się, że różdżka promieniuje dziwnym, błękitnym blaskiem, że wyczuwa w niej spokój szemrzącego strumyka i jednocześnie siłę wodospadu. Poczuła, że przedmiot doskonale pasuje do jej dłoni, że stał się jej częścią, że zawsze nią był. W ciągu ułamków sekund tysiące myśli i uczuć przelatywało przez jej głowę. Delikatny uśmiech pojawił się na jej twarzy i niemal już wiedziała co należy robić. Chciała wypróbować swoją nową siłę - nową, a jednocześnie przecież tak dobrze znaną, będącą w niej od zawsze. Mori przytuliła mocniej do siebie zaczarowaną książkę i czekała cierpliwie, aż Luna powie im jak mają użyć magicznych różdżek.
 
__________________
Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.
T. Pratchett Czarodzicielstwo
Milly jest offline  
Reklama
Stary 01-20-2008, 13:09   #42
 
Nami's Avatar
 
Reputacja: 5 Nami wkrótce będzie znanyNami wkrótce będzie znany
$: 123 565
Bóg Słońca - wszyscy przeciwko.

-Chyba powinniśmy tam pójść, ale za nim to zrobimy... Luno, chciałbym się ciebie spytać, co mamy zrobić za pomocą tej różdżki, bo chyba kiedy nią w kogoś rzucimy wiele to nie pomoże... może ma jakieś magiczne zastosowanie...?- Na słowa Kamiiru kotka zachichotała cichutko
- Właśnie... – dodała Mineso.
- Na razie chodźmy do miasta Boga Słońca, tam wszystko wam wytłumaczymy. – rzekła Luna.

Jak to „wytłumaczymy??” Jacy "my" ?? O_o"

- Może faktycznie powinniśmy udać się w kierunku tych odgłosów - rzekł podnosząc różdżkę. - Jak ja mogę być wojownikiem planety na której nie istnieje życie i na której nie byłem, a tego jestem pewien - zwrócił się do wszystkich - przecież to absurd. Jednak słyszałem gadającego kota – rzekł Kakeshi z zastanowieniem, na co usłyszał odpowiedź.
Przez chwilę wydawało wam się, że Luna zna odpowiedzi na wszystkie pytania!

- Co 60lat na Planetę Ziemia wysyłane jest jedno dziecko z każdej planety. Ponieważ Pluton ma swoich wojowników wśród 3 swoich księżyców, właśnie oni wysyłani są na Ziemię. Nie pamiętają o tym, a nawet nie wiedzą, ale łatwo jest się o tym przekonać. Tylko wy potraficie korzystać z własnych różdżek. Odpowiem od razu na pytanie Kakeshiego, Kamiiru i Ashury. Wojownicy płci męskiej są z księżyców. – dokończyła Luna i rozciągając się pokierowała się w kierunku miasta.

- No chodźmy już, ten piasek parzy mi łapki ! – dodała skacząc nerwowo po piachu.

* * *

Niech spadnie deszcz

Zbliżając się do wioski słyszeliście jak nasila się piosenka.

Zbyt sucho tu,
Boże proszę daj nam deszcz.
Zbyt ciepło tu,
Niech zawieje chłodny wiatr.
Przybądź tu, daj ten dar,
który zabrał dawny Pan,
Nie bądź tym najbardziej złyyym.

Niech spadnie deszcz! Boże proszę daj nam deszcz!
Niech zaszczyci nas! Niech złagodzi piasku bieg.
Daj nam deszcz, daj nam wiatr, niech ochłodzi teraz nas
Trudno tu bez tego żyyyć, to przetrwanie na pustyni.

Idę przez ten piasku sztorm,
Umieram bez cienia tchuuu,
Chciałbym żyć, jednak zbyt ciężko przetrwać piasku mgłę.
Proszę przestań znęcać się,
Błagam nie zabijaj mnieee!!

Boże proszę daj nam deszcz!
To boli, niszczy, pali bardzo tak . . .
Boże proszę daj nam deszcz!
Ochłodzi, tuli, będzie dla nas trwał.
Boże proszę daj nam deszcz!
Bo umrę.
Daj nam deszcz!
Bo zdradzę.
Daj nam deszcz!
Nie wytrzymam!
Daj nam deszcz!

Boże proszę daj nam deszcz!
Tak ciężko, trudno, ciemno tak
Daj nam deszcz!
Nie padnę, skonam, poddam, nie przestanę prosić Cię!

Przetrwamy każdy dzień!
Tylko, żeby nie było tak: nie posłuchasz i zostawisz naas.


Z ciemności płacz,
Bolesny, nieznany.
Co w zaułku czai się?
Pewnie znowu podły piach!
Czy ty nie dasz w końcu spać?
Twoja czułość rani mnieee.
Bardzo rani mnie.

Idę przez ten piasku sztorm,
Umieram bez cienia tchuuu,
Chciałbym żyć, jednak zbyt ciężko przetrwać piasku mgłę.
Proszę przestań znęcać się,
Błagam nie zabijaj mnie.
Czy o zbyt wiele proszę Cię?
Chyba nienawidzisz mnieeeee!

Boże proszę daj nam deszcz!
To boli, niszczy, pali bardzo tak . . .
Boże proszę daj nam deszcz!
Ochłodzi, tuli, będzie dla nas trwał.
Boże proszę daj nam deszcz!
Bo umrę.
Daj nam deszcz!
Bo zdradzę.
Daj nam deszcz!
Nie wytrzymam!
Daj nam deszcz!

Rzeka wody mi się śni,
i zielonych lasów gaj,
a w nich każdy z ludzi tych
Biega żwawo tu i tam.
Tak bardzo chciałbym by
Sny spełniały piękne się
I żebyś chociaż daał nam deszcz.
Dał nam deszcz.

Boże proszę daj nam deszcz!
Tak ciężko, trudno, ciemno tak
Proszę, daj nam deszcz!
Nie padnę, skonam, poddam, nie przestanę prosić Cię!

Przetrwamy każdy dzień!
Tylko, żeby nie było tak: nie posłuchasz i zostawisz naas.

Spadnie deszcz…

Ciężki deszcz…

Spadnie deszcz…

Spadnie deszcz!




Gdy przekroczyliście bramę, staliście jeszcze trochę przy mężczyźnie śpiewającym błagalną modlitwę ku Słońcu. Musieliście przebić się przez tłumu by przyjrzeć mu się z bliska. Niektórych z was pieśń naprawdę poruszyła, poczuliście się w pewien sposób związani z bólem, jaki, co dzień przeżywali mieszkańcy tej Wioski.
Przy pierwszym z czterech ostatnich kwestiach piosenki, poczuliście na zaczerwienionych ramionach kropelki deszczu, zaś przy ostatnim, najgłośniej wykrzyczanych, wprost rozpadało się. Co dziwne, nigdzie nie było chmur. Ludzie powychodzili z domostw, małe, futrzaste zwierzątko wyskoczyło zza kolumny sprzętów grających jakie posiadał zespół modlitewny ( XD ) i wskoczyło wprost w ramiona piosenkarza, który je objął i osłonił przed deszczem. Jak widać owy zwierzaczek nie lubił wody.

>Stworzonko<

Deszcz lał z dobre 5 minut. Po tym czasie Słońce zostało za chmurami.

- Bóg usnął, to dobrze. Deszcz zawsze go wykańcza… – usłyszeliście szepty tłumu gdy ten rozchodził się. Wszyscy wrócili do swoich wcześniejszych zadań. Niektórzy pracowali w domu inni w gospodach.
Grający na gitarze elektrycznej wokalista pożegnał kolegów i zaczął układać swój sprzęt, który jak wszystkie inne potrzebne do błagania Boga stały cały czas w jednym miejscu. Położył on zwierzaczka na wysokiej kolumnie, a ten uśmiechnął się do niego rozkosznie.

>Chłopak<
>Chłopak w drugim wydaniu XD<
>Err...i w trzecim XD<

- Jesteś najukochańszym stworzonkiem na świecie – mruknął słodko i pogładził go po główce. Maleństwo zamruczało.

- Witaj ^,,^ – mężczyzna już robił noski-noski ze swoim stworzeniem gdy usłyszał głos Luny. Odwrócił się i spojrzał na kotkę, potem na was. Uśmiechnął się przyjaźnie.

- Przyszliście w samą porę. Musimy porozmawiać. – rzekł [echem XD].
- Chodź Piorun – dodał patrząc na stworka, a ten zeskoczył z kolumny i pobiegł w kierunku Reiko. Wskoczył jej na ręce i przytulił się do miękkiej piersi dziewczyny.

– Che che. – zaśmiał się rozkosznie chłopak i mrugnął oczkiem do dziewczyny, jednak nic z tym nie zrobił.

- Zapraszam was do gospody, tam porozmawiamy. – rzekł i ruszył w kierunku jakiś dziwnych budowli. Luna zachęciła was spojrzeniem byście poszli za nią.

http://img397.imageshack.us/img397/3752/suna7zu.jpg

Wioska wyglądała trochę dziwnie. Trudno było określić tworzywo z jakiego wykonane zostały budynki. Było w połowie widno, a to za sprawą tego iż chmury zasłoniły słońce. Jednak pomimo tego był dzień, jesteście tego pewni.
Nazwa gospody brzmiała adekwatnie do warunków i okoliczności, "Sucha Rzeka".
Weszliście do środka. Mężczyzna zajął dla was największy, okrągły stolik. Krzeseł było wystarczająco dużo.

- Deszczówkę z jagodami i dwa skorpiony!! - krzyknął do gospodarza podnosząc rękę. Zasiedliście przy stole patrząc na niego pytająco.

- A gdzie zgubiliście Usagi, hm? - zapytał popijając wodę z paproszkami w której pływały trzy, zielone jagódki XD

- No co? Zapomniałem o czymś?? - rzekł zmieszany rozglądając się po waszych niemych twarzach. Właściwie, nawet nie wiedzieliście jak się do niego zwracać O.o"
No, jak widać skleroza nie boli XD
Nawet się nie przedstawił.
 
__________________
WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;<
Nami jest offline  
Stary 01-24-2008, 18:07   #43
 
Kokesz's Avatar
 
Reputacja: 2 Kokesz jest na bardzo dobrej drodze
$: 50 229
Słowa kotki o cyklicznym wysyłaniu z planet jakiś wojowników nie zrobiła na Kakeshim większego wrażenia. Odkąd usłyszał głos kota nie wiele mogło go zdziwić, nawet tak niesamowita opowieść jak ta. Teraz jednak miał nadzieję, że jak najszybciej wydostanie się z tej pustyni. Lubił ciepłe dni, ale upał panujący na tej pustynnej ziemi nie sprawiało mu żadnej przyjemności. Pot spływał mu po czole i karku. Chłopak zdjął bluzę, bo miał wrażeni, że za chwilę ugotuje się w niej. Machnął kilka razy bluzą przed swoją twarzą by poczuć ulgę, lecz na niewiele się to zdało. Jego koszulka był już niemal cała mokra od potu i przykleiła mu się do skóry. Kakeshi wziął swoją różdżkę i podążył z Luną w kierunku odgłosów.

"Tak, przydałby się tu deszcz" - stwierdził w myślach słysząc słowa piosenki.

Widok chłopaka z gitarą elektryczną podniósł go na duchu. Opowieść o wojownikach spowodowały, że zastanawiał się czy nie przenieśli się nie tylko na jakąś pustynię, ale też w czasie. Bał się, że niedługo zobaczą odzianych w zbroję i uzbrojonych w miecze samurajów w przeszłości. Jednak gitara przywróciła mu wiarę w to, że cała ta sytuacja jest bliższa rzeczywistości. Nadzieja ta jednak prysła jak bańka mydlana, gdy zza kolumn wyskoczyło jakieś zwierze, które nie przypominało żadnego mu znanego dotychczas.

Z rozmowy Luny i chłopaka wynikało, że się znają. Kakeshiemu nie podobało się, że nie wytłumaczyli mu i innym niczego. Aczkolwiek nie powiedział nic i udał się za nieznajomym. Wioska wydala mu się dziwna. Budynki sprawiały wrażenie prymitywnych, podobne widział w jakiejś książce o historii architektury. Tam te domy nazywały się lepiankami i zbudowane były z gliny, lecz budynki z tej wioski były nieco bardziej finezyjne. Kokozuma wszedł do karczmy i usiadł przy stoliku, odczuł ulgę, gdyż wydało mu się, że w gospodzie było chłodniej niż na zewnątrz.

- Deszczówkę z jagodami i dwa skorpiony!! - Zamówienie gitarzysty zdziwiło nieco Kakeshiego. Po chwili nieznajomy zapytał:
- A gdzie zgubiliście Usagi, hm?

- Porwano ją - Kakeshi odpowiedział nie czekając, aż ktoś inny oświeci pieśniarza. - Jakiś gość zabrał ją i... odleciał - sam nie wierzył, że to mówi. - Widzę, że znasz tego gadającego kota. Może wreszcie wytłumaczycie nam co się tu dzieje, bo ta sytuacja zaczyna mnie już męczyć.

- I może się przedstawisz. Ja nazywam się Kakeshi Kokozuma - dodał po chwili z ironicznym uśmiechem.
 
__________________
Nic nie zostanie zapomniane,

Nic nie zostanie wybaczone.
Księga Żalu I,1
Kokesz jest offline  
Stary 01-24-2008, 18:24   #44
 
Odyseja's Avatar
 
Reputacja: 4 Odyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie coś
$: 61 984
- Co 60lat na Planetę Ziemia wysyłane jest jedno dziecko z każdej planety. Ponieważ Pluton ma swoich wojowników wśród 3 swoich księżyców, właśnie oni wysyłani są na Ziemię. Nie pamiętają o tym, a nawet nie wiedzą, ale łatwo jest się o tym przekonać. Tylko wy potraficie korzystać z własnych różdżek. Odpowiem od razu na pytanie Kakeshiego, Kamiiru i Ashury. Wojownicy płci męskiej są z księżyców. – dokończyła Luna i rozciągając się pokierowała się w kierunku miasta.

~Niemożliwe... To wszystko mi się śni... Za chwilę się obudzę... ~

~A nawet jeśli to wszystko dzieje się na prawdę, to na pewno nastąpiła pomyłka. Ja nawet Nie przebiegnę stu metrów... Okaże się, że różdżka nie zadziała, i zawiedziona wrócę na Ziemię...~ myślała z przekąsem.

W tak mocnym świetle, jej oczy lśniły niebieskawym kolorem jeszcze mocniej niż niegdyś. Niż na Ziemi...

Potem ruszyli w stronę miasta. Mineso jak zaczarowana słuchała słów pieśni. Deszcz... Coś tak normalnego, naturalnego… Na tej jałowej pustyni musi być rzadkością… Współczuła tym ludziom. Nagle jednak spadł deszcz. To niemożliwe, żeby w odpowiedzi na pieśń! Chociaż po tym wszystkim, co się wydarzyło? Czy można nazwać coś niemożliwym? Dotarli na reszcie do miasta. Mineso miała wielką nadzieję, że nie widać było, z jakim zdumieniem przygląda się domom. Starała się to ukryć, acz nie za bardzo jej się to udawało. Nawet nie spostrzegła się, jak byli w jakiejś karczmie, czy innej gospodzie.

- Deszczówkę z jagodami i dwa skorpiony!! – krzyknął chłopak, a na twarzy dziewczyny pokazało się obrzydzenie. Ale tylko na moment.


- A gdzie zgubiliście Usagi, hm? - zapytał popijając wodę z paproszkami w której pływały trzy, zielone jagódki

- No co? Zapomniałem o czymś?? - rzekł zmieszany rozglądając się po waszych niemych twarzach.

Gdy Mineso otworzyła usta by coś powiedzieć, Kakeshi ją wyprzedził.


- Porwano ją - Kakeshi odpowiedział nie czekając, aż ktoś inny oświeci pieśniarza. - Jakiś gość zabrał ją i... odleciał - sam nie wierzył, że to mówi. - Widzę, że znasz tego gadającego kota. Może wreszcie wytłumaczycie nam co się tu dzieje, bo ta sytuacja zaczyna mnie już męczyć.

- I może się przedstawisz. Ja nazywam się Kakeshi Kokozuma - dodał po chwili z ironicznym uśmiechem.

Powiedział dokładnie to, co sama chciała oświadczyć. Z niecierpliwością czekała na wyjaśnienia.
 
__________________
Ponieważ drugi etap olimpiady informatycznej mam dopiero 19 stycznia, na razie powinnam odpisywać w miarę regularnie
Odyseja jest offline  
Stary 01-27-2008, 12:45   #45
 
Nami's Avatar
 
Reputacja: 5 Nami wkrótce będzie znanyNami wkrótce będzie znany
$: 123 565
- Porwano ją - rzekł Kakeshi.
Wasz nowy towarzysz plunął napojem gdzieś w bok i zakrztusił się. Po karczmie rozniosły się szepty niezadowolenia.

- No nie, zmarnował taką dobrą wodę!
- Marnotrawstwo!

- Spoko...ekhu ekhu...bez nerw...ekhe! Bez nerwów proszę! Sytuacja opanowana! - wykrzyczał wstając gwałtownie z krzesła. Ten chłopak chyba nie był do końca normalny. W karczmie nastała cisza, każdy wrócił do swoich zajęć.
Chłopak zasiadł z powrotem.

- Hmm...co ja tam chciałem? - rzekł spokojnie z namysłem.

- I może się przedstawisz. Ja nazywam się Kakeshi Kokozuma - dodał Kakeshi po chwili z ironicznym uśmiechem.

- PORWANO?! - oburzył się nagle ni stąd ni zowąd. Stwierdziliście zgodnie, że jest chyba nieco opóźniony w reagowaniu. W tym czasie Piorun przeskoczył z kolan Reiki na kolana Mineso

- Przecież Cię informowałam, że szykuje się porwanie. - rzekła ze zrezygnowaniem Luna.

- A, rzeczywiście. - odpowiedział spokojnie. Przeczesał ręką gęste włosy i uśmiechnął się.

- O, już wiem! XD
Miło mi poznać naszych wojowników. Nazywam się Reita. A ta bestyjka
- wskazał na stworka łaszącego się właśnie do piersi Mineso. - To jest Piorun - dokończył z kropelką nad głową.

Zamilkł na chwilę gdy podano mu skorpiony. Oblizał się i związał sobie na karku dużą, białą chustę. Potarł ręce i zaczął jesć.

- Ymm, hymmm, no nie mogę.... - jęczał z rozkoszy jedzenia w pełnym skupieniu. Spojrzał na was spode rzęs i spytał z pełną buzią.

- A WchY co? Nie esteście godni? - no tak...weź tu zrozum człowieka z pełną gębą XD
 
__________________
WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;<
Nami jest offline  
Stary 01-29-2008, 19:24   #46
 
Odyseja's Avatar
 
Reputacja: 4 Odyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie coś
$: 61 984
Mineso ze zdziwieniem przyglądała się chłopakowi, a jej twarz mówiła sama za siebie. Wariat. A może tylko sprawiał takie wrażenie? Nagle dziwaczny stworek, nazwany przez Reita Piorunem, przeskoczył na jej kolana i zaczął się przytulać. Zaskoczona, pogłaskała go po główce i delikatnie podrapała pod szyjką. Jak swoją kotkę. Cały czas nasłuchiwała uważnie co się dzieje. Po ostatnich słowach Reity, skrzywiła się lekko.

- A, nie nie jestem głodna - zaczęła dosyć miłym i spokojnym głosem - Przepraszam, że przeszkadzam w jedzeniu, ale chyba należą nam się jakieś wyjaśnienia. Coś więcej, niż to, że jesteśmy wojownikami z różnych planet. - wbrew pozorom w jej głosie nie było zniecierpliwienia ani złości. Był tylko beznamiętny spokój. Ale po chwili uśmiechnęła się, by to, co powiedziała, nie wyglądało sucho. Cały czas głaskała Pioruna
 
__________________
Ponieważ drugi etap olimpiady informatycznej mam dopiero 19 stycznia, na razie powinnam odpisywać w miarę regularnie
Odyseja jest offline  
Stary 01-29-2008, 19:53   #47
Administrator
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 10 Milly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 332 586
Słuchając śpiewającego chłopca Mori poczuła się dziwnie. Bardzo dziwnie. Dała się ponieść melodii, dała się porwać jego słowom. Ból, błaganie, desperacja - czuła to, czuła to wszystko tak dokładnie, jak gdyby pieśń wyrywała się gdzieś z głębi niej. Wpatrywała się szklistym wzrokiem w chłopca. Nie czuła nic, nie widziała nikogo - przez kilka chwil złączyła się w jedno z melodią, a jej serce płakało, zawodziło, tak bardzo pragnęło deszczu...

I wtedy to się stało. Ciężkie krople spadły z nieba obmywając twarz Mori, łącząc się w jedno z jej łzami. Delikatny powiew wiatru porwał ze sobą cichy szloch. To było piękne. Tragiczne, pełne bólu i takie... piękne. Chciała coś powiedzieć, chciała wyrazić jakiekolwiek uczucie, powiedzieć coś do tego, kto jedną pieśnią potrafił przewiercić jej duszę. Ale nie potrafiła. Głos uwiązł w gardle. Dziewczyna przymknęła tylko oczy i odchyliła głowę do tyłu. Mocniej przytuliła do siebie księgę i pozwoliła, by cudowny deszcz obmył ją, przeniknął przez nią.

W karczmie usiadła z boku i obserwowała co się dzieje. W chłodnym wnętrzu budynku czuła się dużo lepiej niż w pełnym słońcu na pustyni. W chwili, kiedy Reita jadł skorpiony Mori otworzyła swoją księgę na odpowiedniej stronie i korzystając z chwili ciszy przerywanej jedynie chrupaniem i mlaskaniem zaczęła czytać spokojnym, stonowanym głosem nie podniesionym ani o ton wyżej niż to potrzebne. Skończywszy fragment o porwaniu Usagi zamknęła z trzaskiem księgę i zwróciła swój wzrok w stronę kotki.

- Wiedziałaś, że ona zostanie porwana? - zapytała cicho, ale stanowczo - I nie powiedziałaś nam nic wcześniej?
 
__________________
Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.
T. Pratchett Czarodzicielstwo
Milly jest offline  
Stary 01-30-2008, 16:20   #48
 
Kokesz's Avatar
 
Reputacja: 2 Kokesz jest na bardzo dobrej drodze
$: 50 229
Ta cała sytuacja zaczęła Kakeshiego nieco denerwować. Wyglądało na to, że ich nowy znajomy nie przejmował się porwaniem Usagi. Co gorsza okazało się, że wiedział o planowaniu porwania. Kakeshi miał wrażenie, że Luna też im wszystkiego nie mówi, tak jakby uważała, iż nie muszą wszystkiego wiedzieć.
Gdy Reita objadała się skorpionami, nie wytrzymał i zabrał mu spod nosa talerz.

- Zamiast się obżerać może byś mam wytłumaczył co się tu dzieje. - powiedział poważnie. Spojrzał na skorpiony i jako, że dawno już nie jadł postanowił spróbować jednego.
 
__________________
Nic nie zostanie zapomniane,

Nic nie zostanie wybaczone.
Księga Żalu I,1
Kokesz jest offline  
Stary 01-31-2008, 16:13   #49
 
Nami's Avatar
 
Reputacja: 5 Nami wkrótce będzie znanyNami wkrótce będzie znany
$: 123 565
- Coś więcej, niż to, że jesteśmy wojownikami z różnych planet - rzekła Mineso. Mężczyzna uśmiechnął się do niej przełykając kęs. Piorun głaskany jak kotek zaczął pomrukiwać i łasić się jeszcze bardziej. Wydawało się, że upodobał sobie miły dotyk dziewczyny.
Reita już otwierał usta by coś powiedzieć jednak Kokozuma zabrał mu talerz sprzed nosa. Spróbował potrawy a chłopak zaśmiał się jakby do siebie. Nie spodziewałeś się tego, ale owe danie, pomimo swej z początku obrzydliwości było naprawdę dobre. Zaburczało Ci w brzuchu gdy poczułeś jego smak.

Mori uważnie przeczytała fragment książki. Reita słuchal z zainteresowaniem po czym krótko zkwitował.

- To bez sensu.

W tym samym momencie Mori spytała Lunę o porwanie. Fakt, iż nie powiedziała ona im o tym był lekko oburzający.

- Pamiętacie jak byliśmy w bibliotece? Czy uwierzylibyście mi gdybym wtedy zaczęła wam coś tłumaczyć? Pomijając fakt czy w ogóle dalibyście radę pojąć, że kot ma własną mowę - odpowiedziała pewnie Luna a Reita pokiwał tylko znacząco głową.

- Luna ma rację, jednak muszą powiedzieć, że dla przykładu Piorun nie gada - Uśmiechnął się chłopak i patrząc na pałaszującego skorpiony Kokozume zamówił dla każdego po jajecznicy. - A wracajac do kwestii porwania. To prawda. Wiedzieliśmy o tym z Luną jednakże...to stało się zbyt wcześnie. Chcieliśmy was do tego przygotować byście oswoili się z tym kim jesteście i że macie pewne zadanie do wykonania ale niestety...wyszło jak wyszło. - uwaga! przyszły jajeczniczki XD Dietetyczne ;3 Reita oblizał się, ale dla niego zabrakło już jajek ;__; Posmutniał. - Ehh...Przepraszam za sytuację w jakiej się znaleźliście. Naprawdę jest mi przykro. Suna zmienił plany, a to nie jest dobry znak. Macie tak mało czasu na akceptacje wszelakich zmian...misja ma małe szanse na sukces. Martwi mnie to. - chłopak splótł palce obu rąk ze sobą i oparł o nie usta. Zamyślił się.

- Moja propozycja jest taka - ciągnął dalej Reita - Mio, Eliss, Reika i Ashura zostaną w Wiosce Boga Słońca, zaś Ja, Mori, Kamiru, Kakeshi, Mineso...my wyjdziemy atakom naprzeciw. Aha i zabiorę ze sobą swoją młodszą siostrę... - rozejrzał się po gospodzie - Właśnie...gdzie ona jest?!
Nagle Piorun zastrzygł uszkami i gwałtownie zeskoczył z kolan Mineso wymykając się z gospody.


Amelia

Wyszłaś pozwiedzać nieco pustynie. W poszukiwaniu prawdy w legendach usłyszanych od swojego brata-ojca, dostrzegłaś wyrastającą z piasku niewielką roślinkę. Podbiegłaś szybko do niej i kucnęłaś tuż obok. Och, to była przyprawa! Na pewno dostałabyś nagrodę w Wiosce gdybyś tylko zabrała ją z tego pustkowia i wyhodowała! Tak, to było to. Nachyliłaś się bardziej nad roślinką gdy nagle ktoś trącił Cię z tyłu. Efektownie machając pospiesznie rękami runęłaś twarzą prosto w piasek. Wypluwając piach z ust odwróciłaś się za siebie i dostrzegłaś Wielkiego, Ognistego Jaszczura:
Oto owy brzydal ;3

Krzyknęłaś przeraźliwie gdy jaszczur otworzył swoją paszcze z której ciekła lepka i gęsta ślina. Nagle nie wiadomo skąd przybiegł Piorun. Wskoczył jaszczurowi na paskudny łeb i zakrył mu łapkami oczy. Bestia zaczęła się miotać i poparzyła lekko biednego Pioruna, który przybył Ci z pomocą. Co prawda poraził on trochę bestię, ale to za mało. Jaszczur strząsnął z siebie Pioruna a ten wyrył w piasku dziurą i...utknął XD
Teraz widać jedynie jego tylne łapki, którymi śmiesznie przebiera w powietrzu. Potwór spojrzał na Ciebie gniewnie. Jego grzbiet zajął się ogniem.
 
__________________
WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;<

Ostatnio edytowane przez Nami : 01-31-2008 o 16:17.
Nami jest offline  
Stary 02-01-2008, 11:51   #50
 
Kokesz's Avatar
 
Reputacja: 2 Kokesz jest na bardzo dobrej drodze
$: 50 229
Kakeshi słuchał uważnie to co miał do powiedzenia Reita. W między czasie wyjadał z talerza skorpiony. "Kto by pomyślał, że coś takiego może mieć taki fajny smak" - pomyślał przełykając kolejnego skorpiona. Sam nie wiedział co mu przypomina smak tych pajęczaków, ale wiedział, że od dziś będzie to jego przysmak. zastanawiał się czy w jego mieście też można znaleźć cos takiego.

- Zadanie? - zapytał Reitę przełykając kęs. - O jakim zadaniu mówisz? Nie uważasz, że przygotowanie przedstawienia to wystarczająco dużo? Z resztą co wy możecie na takiej pustyni o tym wiedzieć... - przerwał nagle nieco oburzony. Nie był zadowolony z tego, że dyrektorka kazała im się zająć przedstawieniem, a tu kolejna osoba chce im im zafundować następne obowiązki.

- Poza tym im jest ten Suma czy jak mu tam? - dodał po chwili. - Macie tu buraków którzy porywają dziewczyny i niby my mielibyśmy wam pomóc? A gdzie wy macie policję? A tym wychodzeniu atakom na przeciw to chyba nic nie powiem - Mówiąc wymachiwał rękami i energicznie gestykulował, dał się trochę ponieść emocjom. - Co my jesteśmy jakaś brygada antyterrorystyczna albo jakiś Grom co to jest gdzieś na drugim końcu świata? - Po tych słowach przerwał na chwilę, gdyż przypomniał sobie, że nikt nie raczył im powiedzieć gdzie są.

- A tak właściwie to gzie my jesteśmy? - zapytał
 
__________________
Nic nie zostanie zapomniane,

Nic nie zostanie wybaczone.
Księga Żalu I,1
Kokesz jest offline  
Reklama
 


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[Sailor Moon] - komentarze Nami Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich 155 08-24-2008 18:28
[autorski, Sailor Moon] "Nim umrze księżyc" Nami Archiwum rekrutacji 48 08-20-2007 12:07
Run "Runy", czyli dokąd pędzi "Runa"? kitsune WIEŚCI 0 08-11-2007 16:21
News: Reflections of Japan in Sailor Moon Sayane Tokyo Underground 11 05-31-2005 14:13
"Ględźby ropucha" i "Ostatni smok" Milly WIEŚCI 0 05-16-2005 22:16


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 15:40.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110