Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG -Autorskie
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich


Zamknięty Temat
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 03-25-2008, 07:57   #71
 
Odyseja's Avatar
 
Reputacja: 4 Odyseja wkrótce będzie znanyOdyseja wkrótce będzie znany
$: 58 572
Mineso szła za Luną. Myśli dudniły w jej głowie jak dzwony. Jeszcze niedawno zastanawiała się, jak wyrobi się z nauką i przygotowaniem przedstawienia, a teraz... Jakimi mocami będzie się posługiwać. To wszystko wydawało się niewiarygodnym snem, a jednak było jak najbardziej prawdziwe. Mineso powoli zaczynała zdawać sobie sprawę z tego, że cieszy się z takiego obrotu sprawy. Nareszcie będzie KIMŚ. Nie ciut ponadprzeciętnym w nauce, popychadłem klasy... Nareszcie będzie mogła komuś pomóc, pokazać wszystkim, że nie jest nikim.

Z takimi myślami doszła do świątyni.

Drzwi rozwarły się, a Wojowniczka z Neptuna weszła do środka. Szmaragdowa, króciutka spódniczka falowała przy każdym lekkim kroku dziewczyny. Biała bluzka z akwamarynową kokardą na piersi podkreślała jej piękną figurę, zazwyczaj ukrytą pod luźnymi swetrami. Na dłoniach miała rękawiczki w kolorze dopasowanym do kokardy, a na stopach białe lakierki na wysokim obcasie, odbijające światło. Spod włosów owiewających od pędu jej twarz, lśnił złoty diadem, z szmaragdem na samym środku. Była inna, jakby odmieniona. Szła prosto, pewnie stawiając kroki, aż... Tuż przy misie zachwiała się i wywróciła tuż przed stopami towarzyszy.

Gigantyczna kropla pojawiła się przy jej głowie i nie chciała odejść.

- Eeeee... Jeszcze nie nauczyłam się do końca w nich chodzić... He he... - Mineso zaśmiała się troszeczkę niemrawo, wskazując na białe buciki na pięciocentymetrowych obcasach. Cieszyła się, że krępująca sytuacja nie potrwała dłużej. Wstała i włożyła różdżkę do misy. Natychmiast ogarnęła ją nieświadomość...

************************************************** *****

Otworzyła oczy, z tajemniczym uśmiechem na twarzy. A więc to jednak prawda. Jednak będzie miała moce. Moce chmur i oceanu... Tak jak mitologiczny Neptun.

- I? No mówcie, co widzieliście! Jakie macie moce?! - usłyszała zniecierpliwiony głos Luny. Pierwszy odpowiedział Kamiiru.

-Luno... nie wiem, jak to dokładnie opisać,
aby wyrazić to co czułem podczas wizji, ale to
było związanie chyba z... przemianą, transformacją,
i zwierzętami, chyba potrafie przybierać różne postacie.
No nie wiem, tak przypuszczam, ale mogła to być też
pewnego rodzaju metafora.


- Ja... - zaczęła nieśmiało Mineso. - Mam moce oceanów i chmur. Widziałam stworzoną przeze mnie mgłę, oraz niszczący strumień morskiej wody. I jeszcze coś. Na samym końcu zniknęłam. Czy to może być trzecia moc? - zapytała ostrożnie kotki. W końcu Neptun jest niewidzialny gołym okiem, więc może dziewczyna przejęła tę zdolność?
 
__________________
Niczego w życiu nie należy się bać. Trzeba to tylko zrozumieć...

// Maria Skłodowska-Curie

Ostatnio edytowane przez Odyseja : 03-25-2008 o 14:39. Powód: Dodałam parę słów od Mineso, dot. przewrotki ;)
Odyseja jest offline  
Reklama
Stary 03-26-2008, 09:21   #72
 
Kokesz's Avatar
 
Reputacja: 2 Kokesz jest na bardzo dobrej drodze
$: 48 421
Kakeshi otworzył oczy i przez dłuższą chwile nie wiedział co robić. Stał wpatrując się w ziemię i nie zwracając uwagi na innych. Wciąż przed oczami miał swój uśmiech z tego dziwnego snu. Jednakże czy to był właściwie on? Przecież on sam nigdy się tak nie uśmiechał... tak tajemniczo i podstępnie. Kokozuma nie wiedział czy chce być kimś takim.

Nagle dotarły do niego słowa Luny i gdy sie ocknął z zamyślenia najpierw Kamiiru, a potem Mineso powiedzieli co widzieli we śnie. Wcześniej nie wiedział jak dokładnie interpretować to co zobaczył, ale słysząc odpowiedzi towarzyszy postanowił, że pójdzie ich tokiem myślenia.

- Ja... widziałem jak macham rekami - powiedział - i z ziemi wyrastają jakieś pnącza i oplatają się wokół jakiegoś gargulca. Potem staje się niewidzialny... chyba, a potem jestem znów widzialny... - przerwał na chwilę dochodząc do wniosku, że jego wypowiedź na marny poziom stylistyczny - i mojej dłoni pojawia się miecz. Tym mieczem ścinam głowę gargulcowi. - Zakończył unosząc dumnie brodę ku górze.
 
__________________
Nic nie zostanie zapomniane,

Nic nie zostanie wybaczone.
Księga Żalu I,1
Kokesz jest offline  
Stary 03-29-2008, 13:39   #73
 
Noraku's Avatar
 
Reputacja: 2 Noraku jest na bardzo dobrej drodze
$: 29 378
Amelia szła z tyłu z opuszczoną głową. Było jej wstyd, dlatego że zostawiła biednego Piorunka samego w piasku. Doszli już niemalże do wioski, gdy wojowniczka nie wytrzymała i przytuliła Pioruna, drapiąc go za uchem i mówiąc:
- Przepraszam. Naprawdę nie chciałam cię tam zostawić. Wybaczysz mi? – mniej więcej w tym samym czasie, nagle usłyszała czyjś krzyk:
-Minesooo!! – Amelia spojrzała w stronę z której wydarł się krzyk. Zobaczyła biegnącą w ich stronę czarną kotkę, która zatrzymała się przed Mineso i powiedziała:
-Mineso, jak udało ci się zamienić w Wojowniczke!? – kotka odwróciła swój łepek i spojrzała na Amelie tulącą Pioruna
- A-Amelia?! – powiedziała zaskoczona a jej mała, kocia szczęka zanurzyła się bezpowrotnie w piasku. Podbiegła do wojowniczki.
- Aleś wyrosła! O rany! To Ty pomogłaś Mineso w przemianie, zgadza się? Tak, na pewno Ty. Pewnie brat wiele Ci opowiadał o wojownikach, co? A właśnie! Reita Cię szukał! Chyba teraz jest u siebie i przygotowuje się do podróży...bo chyba wiesz, że wyrusza?
Amelia spojrzała na kotkę. W jej głowie pojawiły się jakieś mgliste obraz z dzieciństwa.
Ta kotka... skądś ją znam... ale skąd.” Nagle dotarły do niej słowa kota. Amelia zamknęła oczy i uniosła do góry pięść na której od razu pojawiły się żyły.
- Jak to wyjeżdża!?!? Beze mnie!?!?
Amelia nie mówiąc nic swojej nowej przyjaciółce, ruszyła z kopyta w stronę swojego domu, pozostawiając za sobą tuman kurzy i obsypując kota piaskiem.

Szybko dotarła do swojego domu i otworzyła drzwi z trzaskiem. Rozejrzała się po salonie, ale Reity nigdzie nie było. Nagle usłyszała dźwięk tłuczonego szkła.
Złodziej” pomyślała bez namysłu i rzuciła się na górę. Będąc jeszcze na schodach zaczęła skupiać energię i krzyczeć:
- Ty który za nic masz sobie cudzą własność miej się na baczności!!! Smoczy .... – przerwała już na górze widząc Reite stojącego nad potłuczoną zastawą. W ręku trzymał łyżeczkę od herbaty.
-Ehehehe . . . pozmywać chciałem - Powiedział.

Amelia wypuściła trzymaną energię I pokręciła znacząco głową.
- Mattago, czy ty potrafisz zrobić coś dobrze beze mnie? Odsuń się – powiedziała podwijając rękawy i zabierając się za zmywanie. Przez pewien czas słychać było tylko stukot naczyń. W końcu Amelia odezwała się:
-Wiec wyjeżdżasz, hę?
-Amelio, musimy jechać. Ale jeśli nie chcesz . . . - rzekł spokojnie bawiąc się łyżeczką.
Nagle rozległ się dźwięk kolejnego talerza który się stłukł. Amelia trzymając jego dwie połówki odwróciła się w stronę Reity. Na jej twarzy malował się przerażający spokój:
- Że ja niby miałabym nie chcieć? A może chciałeś mnie tutaj zostawić, żeby zanudziła się tutaj na śmierć? - zmiażdżyła połamaną porcelaną w dłoniach - Odpowiadaj!
- Przecież nawet nie kwapiłaś się by zajrzeć do gospody gdzie byliśmy umówieni! W ogóle gdzie Ty się szwędałaś? Znowu szukałaś ocalałości po zieleni którą już dawno odebrano wiosce?! Powinnaś darować to sobie Amelio, to nie ma sensu. Wyruszamy jutro rano. Lepiej zacznij się pakować. - odpowiedział niewzruszony i spojrzał na pęknięty talerz - Ten akurat był Twój, przykro mi - dodał z uśmiechem
Amelia spojrzała w dół i i wrzasnęła dziko rzucając pozostałością porcelany w Reite. Wtedy usłyszała melodyjny kobiecy głos.
- Um... przepraszam, że tak nachodzę – Amelia spojrzała w tamtą stronę. Ujrzała piękną nieznajomą stojącą na ich schodach. Znając upodobania swojego brata prychnęła niezadowolona i zaczęła z powrotem zmywać. Reita spojrzał w jej stronę i z łyżeczką w usta wyseplenił:
-Ooo, Mio! Witaj. Zgubiłaś stringi?
Amelia pokiwała głową nie wierząc jak nietaktowny potrafi być jej brat.
- Nie...eee...yyy...uum...emm... Chciałabymwyruszyćrazemzresztągdyżuważamżepo trzebu ją... wojowniczki z Wenus – Odpowiedziała dziewczyna.
„Wiec ona też jest wojowniczką?”
- Czyli te pomarańczowe stringi u mnie w sypialni to nie Twoje? Hmm...zagadkowa sprawa – odpowiedział Reita a na głowie Ameli pojawiła się żyła. Wojowniczka z Wenus na chwilę zaniemówiła. Jednak po chwili kontynuowała
- W każdym bądź razie... COOO?! JAKIE STRINGI?! O CZYM TY MÓWISZ?! Nie noszę pomarańczowych...
Biedna dziewczyna. Nie wie na kogo trafiła.” Reita zaczął się śmiać i Amelia usłyszała jak podchodzi do nieznanej dziewczyny. Chwyciła za rączkę od garnka
-Wybacz, Mio, w takim razie właścicielką jest kto inny. Wolisz porozmawiać na górze czy na dole?
No nie tego już za wiele” garnek poleciał z wielką siła, uderzając Reitę w tył głowy i powodując jego upadek. Amelia stała jeszcze w pozycji „rzutowej”. Na jej głowie widać było pulsującą żyłę. Spojrzała w stronę dziewczyny zwanej Mio
- Radze ci uważaj na mojego brata. To typowy lowelas nie myślący o niczym innym, tylko o spódniczkach. – Gdy już się trochę uspokoiła, to wróciła do zmywania. Reita i Mio zeszli na dół i Amelia nie wiedziała co się tam dzieje. Nagle usłyszała trzask. Najwyraźniej Mio przyłożyła Plaskaczem Reitowi
Zuch dziewczyna” pomyślała mała wojowniczka.
Gdy Reita wróci do Ameli, ta, nie przerywając zmywania, mówi:
- Jeżeli ta wojowniczka zostanie u nas na noc to będzie spała ze mną w jednym pokoju. Nie ma szans, żebym cię z nią zostawiła sam na sam.
 
__________________
you will never walk alone
Noraku jest offline  
Stary 04-08-2008, 11:02   #74
Administrator
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 10 Milly jest po prostu świetnyMilly jest po prostu świetnyMilly jest po prostu świetnyMilly jest po prostu świetny
$: 317 645
Mori powróciła do rzeczywistości z przedziwnej wizji. Wizji jej samej, jej mocy i zdolności. Jeszcze raz obejrzała swój strój, spojrzała na laskę - czy wyglądała jak tamta Wojowniczka z planety Merkury? Dumna, piękna i władająca prawdziwą Mocą. Czy będzie potrafiła odpowiednio z niej korzystać?

Przysłuchiwała się z nieśmiałym uśmiechem opowieściom innych. Jeśli to wszystko prawda... są doprawdy potężnymi Wojownikami! Z takimi mocami nikt im się nie oprze, a Usagi zostanie szybko uratowana, co do tego nie było wątpliwości.

Mori nagle poczuła się nieswojo... wyrwała się z zamyślenia i stwierdziła, że oczy wszystkich są wyczekująco wpatrzone właśnie w nią. Jak długo mogła być zamyślona? Często zdarzało jej się tracić kontakt z rzeczywistością i zatapiać w sobie, przez co zupełnie nie wiedziała co dzieje się dookoła niej. Zaczerwieniła się po czubki uszu i przepraszająco ukłoniła się głęboko.

- Ja... - zająknęła się i wreszcie dotarło do niej, że przecież jako jedyna nie pochwaliła się jeszcze swoimi mocami - Ja zobaczyłam w tej wizji jak unoszę w górę Kaduceusz i nagle węże ożywają i niesamowicie szybko pędzą w stronę, w którą je skierowałam, dopadając celu. A ja wtedy... unoszę się w górę, lecę za nimi. A później... trzymam na kolanach przenośny komputer i szukam jakiś informacji. Gdy kończę - komputer zamienia się w Kaduceusz...

Zapadła chwila ciszy.

- Luno czy naprawdę potrafimy władać takimi mocami? Nigdy tego nie robiliśmy, czy nie powinniśmy... poćwiczyć?
 
__________________
Jestem nieosiągalna do końca września, a może dłużej.
Milly jest teraz online  
Stary 04-18-2008, 09:29   #75
 
Nami's Avatar
 
Reputacja: 5 Nami wkrótce będzie znanyNami wkrótce będzie znany
$: 123 292
Amelia nie wiedziała co dzieje się na dole i ze złości umyła całą ocalałą zastawę, sztućce, podłogę, stół a nawet sufit. Nagle usłyszała tupot na schodach. Domyśliła się, że to Reita. Z oczekiwaniem przyglądała się schodom gdy nagle dojrzała swojego brata, który niósł na rękach Mio. Dziewczyna była nieprzytomna. Zauważyłaś, że była w stroju wojowniczki. Chciałaś krzyczeć na Reite, ochrzanić go za to co zrobił tej niewinnej dziewczynie jednak Twój wybuch przerwał jego spokojny, zatroskany głos.

- Amelio, przygotuj proszę napar z Łez Tyrkamoniu. - rzekł krótko po czym udał się na górę.

Chciał ŁZY TYRKAMONU?! Przecież to najrzadszy gatunek krzewu, rosnący wyłącznie w Zielonej Przystani! Wiedziałaś dobrze, że te zioła przynoszą halucynacje, pobudzają jak i również wyprowadzają ze śpiączki. Teraz tylko pytanie - po co Reicie te zioła...?

Mio mimo iż była nieprzytomna słyszała wszystko co się wokół niej dzieje. Przed jej oczami przewijały się dziwne obrazy, które nijak nie pasowały do słów. Reita miał taki melodyjny i uspokajający głos. Czułaś się zahipnotyzowana jednak wiedziałaś, że to niemożliwe. Śniłaś i byłaś tego pewna. Twój umysł odbierał każdy bodziec zupełnie jak w świecie realnym.

http://fc03.deviantart.com/fs19/f/20...__by_werol.jpg

Dojrzałaś samotną ławkę otuloną nieśmiałymi promieniami światła. Wszystko wokół było wrzosowe, uspokajające. Poczułaś coś miękkiego pod plecami. Uniosłaś się delikatnie na rękach i spostrzegłaś, że leżysz na fioletowej trawie. Nie zdziwiło Cię to...zupełnie tak, jakby to było czymś normalnym. W okół panowała zupełna cisza. Tylko czasem słyszałaś zatroskane szepty Reity, jednak nie rozumiałaś wypowiadanych przez niego słów. Nie wszystkie trafiały do Ciebie...mimowolnie podeszłaś do samotnej ławki.

- Mio...Mio...przepraszam... - usłyszałaś Reite i zdziwiłaś się. Po pierwsze on Cię przepraszał, a po drugie...zrozumiałaś, że jego głos płynie prosto ze strony światła! Na ławce zaś wyryty był napis, który przewijał się zupełnie jakby był wyświetlany.

Samotny głos, samotne uczucie
Samotny los, samotne ukłucie

I wszystko popielate, zupełnie zapomniane
I wszystko takie inne, rodzeństwo niekochane.

Niszcz - bo innego brak rozwiązania.
Zabijaj - bo po co słuchać kazania.

Do ratowania każdy ochoczy
Lecz do zrozumienia, inną drogą kroczy,
Bo czy warto rozumieć innego świata trudy
Jak można wypełnić zadania żmudy?


Mori; Kakeshi; Mineso; Kamiiru

- Możesz mieć rację Kamiiru. Być może to po prostu metafora, która ma ukazać siłę zwierząt jaką posiadasz. Ale to Ty musisz czuć to w sobie. Ty to wiesz Kamiiru, tylko musisz się otworzyć. Wszyscy musicie.

Wiesz Mineso, sądzę, że znikniecie opisuje teleportacje, bądź niewidzialność. Trudno jest to dokładnie określić, choć moc wody ze Świątyni powinna być przejrzysta i doskonale wyraźna dla was i zrozumiała.

Kakeshi, po Tobie wyraźnie widać, że masz moc wojownika. Potrafisz stwarzać rzeczy, które naprawdę nie istnieją. Można śmiało nazwać Cię "magikiem" ^^

Mori, cieszy mnie to że podchodzisz do tego wszystkiego tak poważnie. Zapewniam was wszystkich, że źródło nie kłamie. Macie takie moce jakie widzieliście. Tak naprawdę, zawsze je mieliście tylko nie patrzyliście sercem. Musicie to poczuć, musicie w to uwierzyć. Człowiek bez wiary nie potrafi tego.
Przychylam się do tego co powiedziała Mori. Przydałby wam się trening, jednak obawiam się, że w tej Wiosce nie ma na to miejsca. Popołudnie pomału dobiega końcowi. Proponuje byśmy teraz się rozeszli. Zachowajcie anonimowość. Odmieńcie się. Nie chodźcie w takich strojach i nie wzbudzajcie podejrzeń. Wymyślcie coś. Wieczorem spotkamy się w domu Reity. Na razie idźcie na zwiady, powęszcie trochę, kupcie coś, zaopatrzcie się w niezbędne wam rzeczy. Mapa zapewne jest już w księdze. Macie około 2 do 3 godzin. W razie jakichkolwiek pytań - Mori
- tu kotka zwróciła się do dziewczyny uśmiechając się do niej przyjaźnie - Włącz swój komputerek, tylko dyskretnie! - upomniała kotka. Przeczekała wszelakie wasze pytania, o ile takowe były i udała się po schodach na wieżę Świątyni.
 
__________________
WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;<
Nami jest offline  
Stary 04-20-2008, 09:51   #76
 
Kokesz's Avatar
 
Reputacja: 2 Kokesz jest na bardzo dobrej drodze
$: 48 421
"...Kakeshi, po Tobie wyraźnie widać, że masz moc wojownika. Potrafisz stwarzać rzeczy, które naprawdę nie istnieją. Można śmiało nazwać Cię "magikiem"..." - Słowa Luny wciąż brzmiały w głowie chłopca. Były jak zepsuta płyta gramofonowa, która powtarza monotonnie tan sam kawałek piosenki. Szczególne wrażenie wywarło na nim stwierdzenie, że na moc wojownika. Od dawna Kokozuma był zafascynowany dawnymi samurajami. Uważał, że byli to najlepsi i najszlachetniejsi rycerze jacy dotychczas stąpali po ziemi. Marzył o zostaniu jednym z nich, ale nie sądził, że kiedykolwiek będzie miał okazję spełnić swoje marzenie. Jednakże nie wiedział, czy wojownicy księżyców Plutona są w jakikolwiek sposób podobni do historycznych samurajów. Aczkolwiek wydawało mu się, iż może sprawić by się takimi stali. Przecież mógł wcielić w życie to czego dowiedział sie z historycznych książek. Mógł odtąd kierować się kodeksem Bushido i dzięki temu stać sie chociaż w niewielkim stopniu samurajem.

- Idę coś zjeść - rzucił nie przestając rozmyślać nad tym kim może sie stać. Wyszedł ze świątyni nie czekając na nikogo i udał się na targ, by tak kupić sobie jakieś owoce.

Idąc nie zwracał uwagi na mijanych ludzi, był głęboko pogrążony w myślach. Jeszcze niedawno nie wierzył w to wszystko. Nie wierzył, że znalazł sie w innym wymiarze, że jest jakimś wojownikiem, który uratuje Usagi. Jeszcze niedawno był zwykłym chłopcem o wątłej budowie, w okularach, który był miłośnikiem historii i legend. W tej chwili sam mógł ową historię tworzyć, sam mógł stać się częścią jakiejś legendy - bardziej lub mniej prawdziwej, ale legendy, która będzie pamiętana przez wieki. W tej chwili sam nie dawał wiary, że z takim uporem zaprzeczał całej tej sytuacji w jakiej sie znaleźli on i jego nowi znajomi. Może był to przejaw jego rozsądku, odruch obronny chroniący jego w miarę uporządkowane życie. Jednak jak można było zaprzeczać jednocześnie rozmawiając z kotem? Kakeshiemu wydało się to ironią losu, z jednej strony zawsze chciał zostać wojownikiem, z drugiej - gdy nadarzyła się sposobność do urzeczywistnienia marzenia twardo zaprzeczał wszystkiemu.

Gdy dotarł do targowiska wspomniał jeszcze raz sen ze świątyni. Oczami wyobraźni zobaczył wojownika z muskularnym torsem, rozwianymi włosami, powiewającą na wietrze szatą i kolczymi rękawami ze zdobionymi mistycznymi wzorami naramiennikami. Kakeshi uśmiechnął się do siebie i podszedł do najbliższego straganu z owocami.
http://www.confrontation.fr/images/s...oncept/050.jpg
- Jakie owoce by mi pani poleciła? - zapytał z uśmiechem przekupkę.
 
__________________
Nic nie zostanie zapomniane,

Nic nie zostanie wybaczone.
Księga Żalu I,1
Kokesz jest offline  
Stary 04-24-2008, 13:41   #77
 
Noraku's Avatar
 
Reputacja: 2 Noraku jest na bardzo dobrej drodze
$: 29 378
Amelia zdążyła założyć na głowę chustę i przebrać się w bardziej odpowiedni stroj do sprzątania. Rozejrzała się po kuchni i wyliczała w głowie
" Naczynia pozmywane. podłoga, stół i sufit umyte. Pozostaje tylko posprzątać mój pokój i pokój Reity. U niego zawsze panuje taki bałagan"
Amelia westchnęła i podwinęła rękawy. Już miała zmierzać w stronę swojego pokoju, gdy usłyszała, że ktoś wchodzi po schodach. Obróciła się i zauważyła Reitę noszącego na rękach przemienioną i omdlałą Mio.
" Co jej się stało, a raczej powinnam zapytać co on jej zrobił? Reita no baka. Jak go złapie we własne ręce to..."
Amelia czuła rosnącą w niej chęć rzucenia kuli ognia w swojego brata, gdy nagle ten odezwał się:
- Amelio, przygotuj proszę napar z Łez Tyrkamoniu - po tych słowach udał się na górę. Amelia stała trochę zbita z tropy. Zdążyła tylko odpowiedzieć:
- H... hai - i zabrać się za przygotowywanie naparu.
" Łzy Tyrakomonu. Musiał naprawdę coś nabroić skoro kazał mi je przygotować. Dobrze przynajmniej, że w ogóle o tym pomyślał. Czasami tak mnie wnerwia, że mam ochotę go..." Amelia powstrzymywala się, by nie rzucić kolejnym kubkiem o ścianę, tylko dlatego że większość zastawy należała do niej. Gdy napar był gotowy udała się na górę i podała go Reicie, czekając co z tym zrobi.
 
__________________
you will never walk alone
Noraku jest offline  
Stary 04-27-2008, 15:48   #78
 
kamilll15's Avatar
 
Reputacja: 2 kamilll15 jest na bardzo dobrej drodze
$: 14 934
- Możesz mieć rację Kamiiru. Być może to po prostu metafora,
która ma ukazać siłę zwierząt jaką posiadasz. Ale to Ty musisz
czuć to w sobie. Ty to wiesz Kamiiru, tylko musisz się otworzyć.
Wszyscy musicie.-


Chłopak nie słyszał już tego co Luna mówi do reszty, czyli do
Mineso, Kakeshi'ego i Mori. Przez pewien momęt pogrążył się
głęboko w myślach, jakby wszedł w głębszy stan świadomości i
zaczął medytować, miał otwarte oczy, lecz były bez wyrazu, jakby
martwe, lub uśpione, ale to tylko ciało usnęło, a umysł i świadomość
była pobudzona. Każda myśl, każde słowo w głowie, odbijało się jakby
głośnym echem. Kamiiru był świadom tego, że nawet nie może się ruszyć,
ale był spokojny i nie zwracał na to uwagi.

Dziwne... jak nagle moje życie się zmienia... zwierzęta... moja moc...
moja dusza jest z nimi ściśle związana, to by się zgadzało... od zawsze
kochałem nature i zwierzęta i nie mogłem znieść kiedy cierpiały. Teraz
moge walczyć ze złem, w imię natury, zwierząt... to naprawdę wspaniałe.
Jestem tak szczęśliwy...


Nagle coś przerwało ten głęboki stan... to wyraźny głos Luny...

-Przychylam się do tego co powiedziała Mori. Przydałby wam się trening,
jednak obawiam się, że w tej Wiosce nie ma na to miejsca. Popołudnie
pomału dobiega końcowi. Proponuje byśmy teraz się rozeszli. Zachowajcie
anonimowość. Odmieńcie się. Nie chodźcie w takich strojach i nie
wzbudzajcie podejrzeń. Wymyślcie coś. Wieczorem spotkamy się w domu Reity.
Na razie idźcie na zwiady, powęszcie trochę, kupcie coś, zaopatrzcie
się w niezbędne wam rzeczy. Mapa zapewne jest już w księdze. Macie
około 2 do 3 godzin. W razie jakichkolwiek pytań - Mori - tu kotka
zwróciła się do dziewczyny uśmiechając się do niej przyjaźnie - Włącz
swój komputerek, tylko dyskretnie! - upomniała kotka i udała się po schodach na
wieżę Świątyni.


Kamiiru powoli się otrząsł, dokładnie rozejrzał się dookoła. Zobaczył jak Kakeshi
wychodzi ze świątyni, mówiąc - Idę coś zjeść - .
Jeszcze raz przeleciał wszystkich wzrokiem i powiedział.

-Czy każdy koniecznie musi iść sam? Ja pewnie zaraz się zgubie, więc... jeśli
ktoś by chciał iść ze mną to... to jak?
 
__________________
Mój nr gg ------> 146938.
kamilll15 jest offline  
Stary 04-28-2008, 07:08   #79
 
Odyseja's Avatar
 
Reputacja: 4 Odyseja wkrótce będzie znanyOdyseja wkrótce będzie znany
$: 58 572
- Wiesz Mineso, sądzę, że znikniecie opisuje teleportacje, bądź niewidzialność. Trudno jest to dokładnie określić, choć moc wody ze Świątyni powinna być przejrzysta i doskonale wyraźna dla was i zrozumiała.

Teleportację lub niewidzialność... To niemożliwe! A jednak... Mineso wierzyła, że to prawda. Może to efekt ostatnich wydarzeń, a może jakiejś jej wewnętrznej przemiany, ale gorąco wierzyła w to, co się dzieje. W to, kim jest. Jak nigdy wcześniej poczuła, że może wcale nie jest zwykłą szarą myszką. Przecież możliwe, że ma przed sobą zadanie ważniejsze od zdania do liceum, od studiów, od dalszego życia. Uwierzyła, że jest wojowniczką, walczącą w imię dobra i sprawiedliwości. Dokładnie tak, jak bohaterowie książek, filmów i komiksów. Identycznie... Jej opiekunem był Neptun. To niezwykłe, że pozornie zwyczajna planeta może dawać tak potężną moc.

- Ja... Wydaje mi się, że ta moc, to może być niewidzialność... Neptun jest jedną z niewielu planet, których nie widać gołym okiem... - powiedziała cicho, gdy kotka skończyła mówić.

Kakeshi najwyraźniej nie miał ochoty na nikogo czekać. No cóż, jego wybór. Mineso osobiście nie chciała chodzić po nieznanym mieście, zupełnie innym niż te które zna. Tu nic nie było normalne, przynajmniej w znanym jej znaczeniu tego słowa.

-Czy każdy koniecznie musi iść sam? Ja pewnie zaraz się zgubie, więc... jeśli ktoś by chciał iść ze mną to... to jak?

Uśmiechnęła się wesoło do Kamiiru.

- Ja też nie mam najmniejszej ochoty iść sama. Nie potrafię się poruszać po obcym mieście.

Odwróciła się i odeszła kilka kroków. W stroju wojowniczki stała, obrócona do nich plecami, wpatrując się w ścianę świątyni. Wzięła głęboki wdech.

~Zachowajcie anonimowość. Odmieńcie się. Nie chodźcie w takich strojach i nie wzbudzajcie podejrzeń.~

Odmienić się. Tylko jak? Łatwo powiedzieć. Przecież ona dopiero dowiedziała się, że jest wojowniczką. Nie wiedziała jak to zrobić. Odwróciła głowę, żeby zapytać się kotki jak sie odmienić, gdy przypomniała sobie jej słowa.

~Tak naprawdę, zawsze je mieliście tylko nie patrzyliście sercem. Musicie to poczuć, musicie w to uwierzyć. Człowiek bez wiary nie potrafi tego. ~

Patrzeć sercem... Uwierzyć... Czy to naprawdę wystarczy?

Przymknęła oczy i spuściła głowę. ~Wierzę, wierzę, wierzę, wierzę...~ powtarzała w myślach. Uniosła gwałtownie głowę i szepnęła tak, że nikt nie mógł jej usłyszeć:

- Wierzę...

Z jej diademu wypłynęła woda, która w całości okryła jej drobne ciało. Gdy wchłonęła w skórę Mineso, dziewczyna znów była w swoim mundurku. Do tego była całkiem sucha.

- Udało się! - stłumiła okrzyk radości odwracając sie do reszty. Podeszła do nich z uśmiechem na twarzy. Dla tych, którzy widywali ją na korytarzach częściej, był to nieznany uśmiech. Nie samotnej dziewczynki idącej ze spuszczoną głową, ale... jakiś inny. Było w nim odrobinę więcej wiary w siebie. Ale tylko odrobinę.

- Ja bym chętnie poszła kupić jakieś ubranie... Mundurek szkolny nie jest zbyt wygodny... Kto idzie ze mną? A tak w ogóle, to co z pieniędzmi? Ja nie mam ani grosza... - zapytała z odrobinę zmartwioną miną Lunę.
 
__________________
Niczego w życiu nie należy się bać. Trzeba to tylko zrozumieć...

// Maria Skłodowska-Curie
Odyseja jest offline  
Stary 04-29-2008, 14:21   #80
Administrator
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 10 Milly jest po prostu świetnyMilly jest po prostu świetnyMilly jest po prostu świetnyMilly jest po prostu świetny
$: 317 645
Mori z uwagą przysłuchiwała się wszystkim słowom Luny, choć to co mówiła nie do końca wydawało jej się logiczne. Ale być może w tym świecie panują inne zasady logiki i fizyki, o których żadnym filozofom ani naukowcom nigdy się nie śniło.

- Przepraszam Luno, ale... - odezwała się swoim zwyczajem cicho, acz wyraźnie - Będzie nam trochę... nawet trochę bardzo trudno zachować anonimowość. Różnimy się bardzo od innych mieszkańców, mimo wszystko wielu z nich już widziało naszą grupę, przecież siedzieliśmy w karczmie z Reitą i chodziliśmy po wiosce szukając świątyni. Poza tym nie mamy pieniędzy na ubrania i jedzenie, a przecież chyba nie możemy tu płacić jenami? Chyba niestety nikt z nas nie dostał mocy wyczarowania monet.

Po wysłuchaniu odpowiedzi Luny, Mori stała przez chwilę zupełnie bez słowa. Dłonie skrzyżowała na piersi, a Kaduceusz przytulała do ciała. Nagle, w ciągu kilku uderzeń serca, cały jej strój zaczął promieniować niesamowitym blaskiem. Wyglądał tak, jakby był zrobiony z czystej energii światła. Nim upłynęło jedno westchnienie, dziewczyna stała już w swoim czarnym mundurku prywatnego gimnazjum, przyciskając do piersi magiczną Księgę.

- Luno, mam jeszcze jedno pytanie, jeśli mogę. Nie chciałabym wykorzystywać mocy Księgi i komputerka, a zastanawiam się czy czas w tym świecie płynie tak samo jak na Ziemi? Czy ktoś zauważy nasze zniknięcie? Jeśli wieczorem nie pojawimy się w naszych domach możemy mieć kłopoty. A jeśli znikniemy na dłużej... będzie naprawdę ogromna afera po naszym powrocie. Bo przecież wreszcie wrócimy do domu, prawda? Nie zostaniemy tu już na zawsze?

Po rozmowie z Luną podeszła do pozostałych jeszcze w świątyni osób:

- Jeśli nie będzie Wam to przeszkadzać, Mineso-san i Kamiiru-san - zwróciła się do dwójki nowych znajomych i pokłoniła się nisko, oblewając się jednocześnie rumieńcem - Mogłabym iść z Wami? Mam mapę...

Otworzyła swoją Księgę na ostatniej z zapisanych stron i obróciła na pierwszą czystą kartę. Nagle ich oczom ukazał się przedziwny widok - pusta stronica zaczęła zapełniać się liniami, kreskami, znaczkami, aż wreszcie po chwili na całej karcie mogli już podziwiać piękną, zdobioną, staromodną mapę, wykonaną kunsztownie przez nieznaną im magię. Mori uśmiechnęła się nieśmiało do towarzyszy. Zaczynała już chyba coraz więcej rozumieć i coraz lepiej działać instynktownie. Wszak magia była w niej od zawsze, wystarczyło teraz poddać się jej i dać jej wypłynąć z głębi duszy.
 
__________________
Jestem nieosiągalna do końca września, a może dłużej.
Milly jest teraz online  
Reklama
Zamknięty Temat


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[Sailor Moon] - komentarze Nami Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich 155 08-24-2008 17:28
[autorski, Sailor Moon] "Nim umrze księżyc" Nami Archiwum rekrutacji 48 08-20-2007 11:07
Run "Runy", czyli dokąd pędzi "Runa"? kitsune WIEŚCI 0 08-11-2007 15:21
News: Reflections of Japan in Sailor Moon Sayane Tokyo Underground 11 05-31-2005 13:13
"Ględźby ropucha" i "Ostatni smok" Milly WIEŚCI 0 05-16-2005 21:16


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 12:39.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96