![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Autorskich Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach Autorskich (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #41 |
![]() | -Ale tu pięknie - rzekła Magdalena zachwyconym głosem. Nigdy nie widziała morza.. nie wiedziała, że może być tak piękne. Jego ogrom, a zarazem spokój był zdumiewający - wiedziała, że z morzem wiąże się potęga i siła, ale również był to darczyńca pożywienia, spokoju i wielu innych rzeczy. Podobnie jak pies długo trzymany na łańcuchu - czasami da się pogłaskać, ale może również ugryźć. Gdy panowie zeszkoczyli z 4 metrowego klifu - "Matko jedyna, ale tu wysoko, piaszczyście i niebezpiecznie" - pomyślała spoglądając na Diane. -Nie wiem jak ty ale ja chyba nie będę ryzykować skręcenia kostki.. możemy się spuścić, ale.. - w tym momencie zauważyła Jacka oferującego swoją pomoc. Delikatnie zsunęła się na dół gdzie Jacek Borowski mógł, niczym prawdziwy dżentelmen, pomóc kobiecie w potrzebie. -Dziękuje - uśmiechnęła się od ucha do ucha, trzepocząc rzęsami. Po plaży szło się nienajlepiej, w sumie jak na pierwszy raz całkiem przyjemnie. Nie wiadomo czemu Magdalena miała ochotę ściągnąć buty... bardzo dziwne uczucie, aczkolwiek nie uczyniła tego - wolała dmuchać na zimne. Poczekała na Diane i udała się z cała resztą w stronę skrzyni. Dokładnie oglądała okolice - "A może to pułapka?" - w sumie nie spieszyło jej się dojśc tam jako pierwszej.. obejrzała się jeszcze kilka krotnie za siebie i na wydmy. Widok polskiej flagi ją trochę zdziwił.. -"Może to złe czasy... nie jestem historykiem cięzko mi więc rzec" - pomyślała. Kiedy dotarła do skrzyni zobaczyła Jacka próbującego ją otworzyć. Na uwagę Aleksandra pokiwała tylko głową. Zrobiła parę kroków do tyłu, wzięła garść piasku w ręcę i dokładnie oglądała co poczynają chłopaki i co się dzieje w okolicy.
__________________ Gdybym nie odpisywał przez 2 dni.. plsss PW:) -"Na horyzoncie widzisz szyb kopalni" -"Co to za rasa szybko-palni?" Czego pragnie eMdżej?! |
| |
| Reklama |
| |
| | #42 |
![]() | Diana, idąc za przykładem starszej koleżanki, ostrożnie opuściła się ze skarpy prosto w ramiona Jacka, któremu podziękowała ślicznym uśmiechem. Szybko dogoniła Magdę, po czym, uspokojona miarowym szumem i łagodną uległością piasku pod stopami, z westchnięciem usiadła na grzebiecie wydmy, skąd świetnie widziała skrzynię i majstrujących przy niej mężczyzn. „Piękna sceneria… Aż mnie świerzbi, żeby ustawić sztalugę, wyciągnąć farby i zabawić się w zbawcę wspomnień… Cóż, wzięłam tylko długopis i kalendarz. Na razie musi wystarczyć.” Na chwilę zupełnie odcięła się od świata, straciła czujność i zamknęła się we własnej, małej skorupie przypływu weny. Prawie nigdy nie działała w grupie – była indywidualistką i samotniczką, samodzielnie podejmującą decyzje, samodzielnie je wykonującą i odpowiadającą jedynie za swoją skórę. Nie była przyzwyczajona do solidarności, współpracy, zbiorowych zobowiązań – więc na tą krótką chwilę, uwieczniając na końcowej stronie kalendarza morski krajobraz, a raczej jego długopisowy cień, zapomniała o swoim zadaniu czy obowiązkach. Liczyła się tylko sztuka. Tak pochłonęło ją piękno natury, że przestała zauważać ciemne rysy na jej obliczu, jakimi jawili się w jej oczach ludzie. Nie wpisała ich w swój szkic, jakby byli przeźroczyści. Jacek i Aleksander skrupulatnie zajmowali się skrzynią, pod czujnym okiem Magdy. Wszystko było w porządku – spokojne i bezpieczne. Tak jej się przynajmniej zdawało.
__________________ Tyger! Tyger! burning bright In the forests of the night What immortal hand or eye Could frame thy fearful symmetry? |
| |
| | #43 |
![]() | Ci którzy znaleźli krater „Alex” owym zjawiskiem nie był zaskoczony. Bynajmniej nie dawał po sobie tego poznać. Im bardziej ekstremalne sytuacje tym lepiej działał . A jego wrodzona dociekliwość pomogła mu nie raz. Dokładnie spojrzał na krater , badając jego strukturę . Nie zauważył charakterystycznych śladów dla promieniowania jakim jest zeszklony piasek , dziwny żużel oraz żwir o nienaturalnych barwach. Na pierwszy rzut oka wnętrze wypalonego krateru wygląda bezpiecznie. Spojrzał na swoich towarzyszy tym swoim dociekliwym , zimnym i wyrachowanym wzrokiem po czym dodał : „ Macieju , Kamilu bądźcie czujni i wykonajcie niewielki rekonesans w pobliżu krateru. W końcu resztki lub inne części mogły znaleźć się poza obrębem krateru , a tym czasem ja zejdę na dół i zobaczę co to jest. Wnętrze krateru wygląda stosunkowo bezpiecznie. Mam nadzieję , że coś znajdziemy bo nie wiem jak wy, ale ja nie lubię wracać z pustymi rękoma” Nie zastanawiając się długo , ostrożnie , pomału wszedł do krateru aby obadać resztki i zobaczyć co było w środku. Coś czego na razie nie mógł dostrzec bo akurat się paliło
__________________ Miarą sukcesu jest krew : twoja lub wroga !!! |
| |
| | #44 |
![]() | Kiedy doszli do krateru Maciej był trochę zaskoczony... "To musiało spaść z naprawdę wysoka, żeby wyrąbać taki krater" - pomyślał. Popatrzył na Alexa, który rzucił kolejny rozkaz. Maciej niebardzo wiedział czego ma niby szukać... Nie spodziewał się żeby coś mogło odpaść tak wysoko i daleko, że znalazło się poza kraterem. Ale posłuszenie zaczął obchodzić dziurę dookoła szukając czegoś dziwnego, a może nietypowego... "W sumie to musimy się pozbyć wszystkiego co pochodzi z naszych czasów... wszelkie ślady robotyki muszą natychmiast zniknąć, bo miejscowi nie mogą ich zobaczyć... To mogłoby doprowadzić do niespodziewanych wydarzeń w przyszłości..." - kontynuował swoje rozmyślania partyzant... Kiedy tak chodził myślał o wielu sprawach, zastanawiał się między innymi nad tym jak dowiedzą się, że wykonali zadanie... Czy nagle znikną? Przecież gdyby nie wojna nie zostaliby wysłani w przeszłość... Z drugiej strony nagłe zniknięcie może być także skutkiem zrobienia czegoś źle... może przez ich poczynania przyszli Polacy nie wynajdą maszyny do podróży w czasie? Albo ktoś z nich nie zostanie wybrany? Jak to oddziałuje na nich teraz, tutaj? Takie rozmyślania i pytania bez odpowiedzi pałątały się po jego głowie... |
| |
| | #45 |
![]() | Kamil wzruszył ramionami i ruszył w przeciwną stronę niż Maciej rozglądał się za jakimiś odpryskami metalu, szkła lub plastyku innymi słowy za wszystkim co nie powinno się znajdować w lesie. Idąc zastanawiał się jakie przeszkody czekają ich już niedługo i jak im zaradzić. "Pomyślmy. Największe problemy bedą z językiem i zachowywaniem się wśród ludzi. Zdaje się, że nie mamy eksperta od obecnego języka. Pieniądze można prawdopodobnie dość prosto zarobić, powinnismy coś wymyslić, gorzej będzie z ubraniami. Jak je zdobyć nie zwracając niczyjej uwagi? Najłatwiej bedzie chyba ukraść przebranie dla jednej osoby a potem ta osoba kupi ciuchy dla reszty. Jedzenie i picie jakoś zdobędziemy, trzeba tylko pamietać, żeby pić tylko zagotowaną wczesniej wodę. To są sprawy priorytetowe bez nich długo nie pociągniemy." Przerwał rozmyślania, zdawało mu się, że dostrzegł coś w trawie kilka metrów dalej jednak okazało się, że jest to kamień, który zaleciał tam wyrzucony siłą uderzenia. Mężczyzna wzruszył ramionami po czym wrócił do przeszukiwania terenu. Zastanawiało go czym była rzecz, która spadła na ziemię. Musiała być bardzo masywna sądząc po wielkości krateru. "Mam tylko nadzieję, że jest to coś co ma nam pomóc a nie przeszkodzić."
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Art o Armii Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 Od 1 listopada prawdopodobnie nie mam neta na czas nieokreślony. Ostatnio edytowane przez John5 : 10-12-2007 o 15:54. |
| |
| | #46 |
![]() | [oO.. wybaczcie, że dopiero teraz..] @Ci, którzy są na plaży Biało-czerwony materiał, który zdjęliście był mokry i brudny. Na pierwszy rzut oka flaga miała rozmiary 1m / 3 m. Była spora. Wykonana z dobrego jakościowo materiału. Zapewne pięknie wisiałaby na dużej wysokości. Przypominała Wam o Waszej ojczyźnie. Wieczko drewnianej, zniszczonej skrzyni było przybite gwoździami. W miejscu jednego z wierzchołków widniał znaczny ubytek. Dziura, w którą swobodnie dało się włożyć rękę i wyrwać pokrywę. Czynność wykonała użycia sporej siły. Po chwilach siłowania się Jacek wyrwał pokrywę. Upadł do pozycji siedzącej. Skrzynia w środku wysłana była czarnym materiałem. To, co znaleźliście w środku mogło zapewnić Wam przeżycie. Zapakowane w aluminiowe puszki racje żywnościowe. Konserwy, woda. Charakterystyczne dla wojska rządowego Waszych czasów. Pomiędzy puszkami widniała jakaś żółtawa kartka. Zapisana pochyłym pismem. Dość chaotycznym. Drodzy Wybrańcy! Przekazujemy Wam racje żywnościowe. Tyle jedzenia wystarczy dla 8 osób na trzy tygodnie. Podzielcie się odpowiednio.. Jest was więcej. Oszczędzajcie go. Nie wiemy, czy uda nam się dosłać następne. Pozdrawiamy Wciąż wiał przyjemny ciepły wiatr. Morze szumiało w charakterystyczny dla siebie sposób. Rozglądając się, obserwując, podziwiając piękno natury, Magdalena dostrzegła coś, raczej nie pasującego do otoczenia. Na klifie. Kilkanaście metrów od Was dostrzegłaś jakąś sylwetkę. Z tej odległości, zauważyłaś, iż jest to ktoś średniego wzrostu. Odziany w długi czarny płaszcz. Z kapturem. A może z hełmem? Miał na sobie plecak. Ciężko było dostrzec coś więcej. -HEEJ! - rozległ się krzyk z lasu. - Eeej! Wy!! - Spoglądając w las. W miejsce, z którego przyszliście dostrzegliście wybiegającego chłopaka. Widać, odrazu było, że to Krzysiek. Dobiegł do klifu i niezgrabnie zeskoczył z niego. Po chwili stał przy Was -Szukałem Was. Zaraz odbędzie się.. pogrzeb. Bolka. Ksiądz Zdzisław prosił, aby wszyscy byli. Odbędzie się na miejscu zrzutu. Idę. - odwrócił się i pobiegł w stronę lasu. Zatrzymał się przed klifem. Stał tak przez chwilę. Jak on cholera miał wejść na klif wysokości kilku metrów? Udał się w prawo.. aby obejść klif. Po chwili zniknął w lesie. Magdalena, spoglądając w miejsce, w którym przed chwilą widziałaś sylwetkę stwierdzasz, że nikogo tam już nie ma. Uciekł.. albo masz złudzenia. Spowodowane upadkiem. @Grupa, która znajduje się przy kraterze W powietrzu unosił się nieprzyjemny smród. Powietrze było ciężkie i drażniło nozdrza. Krater był stosunkowo głęboki i stromy, toteż Alex miał odrobinę trudności ze schodzeniem. Jednak po krótkiej chwili znalazł się już w centrum krateru. To co zobaczyłeś w środku przypominało Ci jedno. Pocisk. Zniszczony pocisk. Ktoś chciał Was cholera zastrzelić nabojem ważącym najprawdopodobniej kilka ton? Mało prawdopodobne. Racjonalny zmysł kazał Ci spojrzeć raz jeszcze. Tak. To nie był pocisk. Zapewne to zniszczona kapsuła ratunkowa. Tyle, że czym spowodowany był taki wybuch? Twoje rozmyślania zostały przerwane. Około metra od płonącej kapsuły dostrzegłeś małą, srebrną skrzynkę. Była przysypana niewielką ilością ziemi i pyłu. Chodząc wokół krateru i Wy coś znaleźliście. Były to metalowe skrzynki. Zamknięte na kłódkę. Na środku widniało wymalowane logo. Przedstawiało ono swastykę, na której umieszczona była czaszka. Czarne logo na srebrnym tle. Ogółem znaleźliście 5 skrzynek różnej wielkości, różnej wagi. W kraterze nie było innych podejrzanych obiektów. Nikogo też nie dostrzegliście. @Grupa, która pozostała w miejscu zrzutu Ksiądz Zdzisław podszedł do drzew. Po chwili wrócił z kilkoma krótkimi kijami. Spojrzał na nie, po czym uśmiechnął się do Marcina i Krzysztofa. -Weźcie ciało. Pochowamy go przy tamtym drzewie - pokazał wolno stojące drzewo w okolicach granicy lasu. Praca była ciężka. Kopanie dołu krótkimi kijami nie należało do przyjemności. Po kilku dłuższych chwilach dół nabierał kształtu grobu. Ciało wkrótce by się tam zmieściło. Zdzisław przerwał pracę. Chwila odpoczynku była tu jak najbardziej na miejscu . Po chwili rzekł: -Krzysiek. Ty idź i zbierz kogo się da. Na pogrzebie powinni być wszyscy. Jesteśmy drużyną. Pogrzeb rozpocznie się za około czterdzieści minut. Ty, Marcinie poszukaj w lesie czegoś, z czego da się zrobić linę. Potrzebujemy jej, by zbudować krzyż. Ja będę dalej kopał. Dwie kobiety, najwidoczniej były przyjaciółkami. Rozmawiały głównie między sobą. Przechadzały się razem. Barbara nie otrzymawszy odpowiedzi zmarszczyła brwi i rzekła coś pod nosem. Druga z nich, niższa, blondynka uśmiechnęła się. -Mi na imię Joanna, Pani Flisz. Jak Pani myśli, jak wygląda stan... mmm... poziom znajomości języków ludzi, z naszej drużyny? Ja osobiście znam wiele języków. Języki są moją pasją. Uwielbiam ich uczyć siebie i innych. Myślę, że to może się przydać. Zna Pani Angielski i Włoski? Nie wiemy tak na prawdę, gdzie jesteśmy.. A co do tych gór.. to uważam, że Barbara ma rację. W górach możemy znaleźć schronienie. Przynajmniej przed deszczem. Uważam, że dobrym pomysłem będzie wysłanie jakiejś grupy w góry.. bądź udanie się tam.. razem. Za jakiś czas oczywiście.
__________________ Omnis homo mendax... Homo vitae commodatus non donatus est... |
| |
| | #47 |
![]() | „Alex” nawet nie zwrócił uwagi na powietrze , które było ciężkie i drażniło nozdrza . Był przyzwyczajony do takich zapachów (lata na froncie i na tyłach wroga zrobiły swoje. Gdyby nie był przyzwyczajony to nie było by miejsca dla niego w oddziałach do których obecnie należy , a może należał. To tak jakby ktoś siknął wodą , a on od tego miałby zaraz płakać , łzawić lub się dusić. Może inni , ale nie on) … mimo wszystko rozejrzał się jeszcze raz po kraterze czy nie istnieje jakiekolwiek zagrożenie po czym bez zastanowienia przemieścił się metr w kierunku srebrnej skrzynki. Odgarnął delikatnie zwały ziemi tak jakby miał przystępować do rozbrajania miny. „Zawsze trzeba być czujnym” – przeleciała szybko mu myśl. Wziął nóż po czym szukał sposobu aby otworzyć ową skrzynkę. W między czasie zerknął do góry czy jego towarzysze wykonali rozkaz jakim było obejście krateru i czy przypadkiem czegoś nie znaleźli. Dla pewności nie chciał krzyczeć czy mówić dla własnego i grupy bezpieczeństwa. „Licho nigdy nie śpi” – pomyślał , po czym kontynuował prace przy skrzynce
__________________ Miarą sukcesu jest krew : twoja lub wroga !!! |
| |
| | #48 |
![]() | Magdalena przetarła dobrze oczy.. - "może to od wrażeń i upadku?" - pomyślała przez chwilę, starając się przypomnieć i zwizualizować sobie obraz postaci którą widziała przed chwilą - "Skoro skrzynia ta jest od naszego rządu to mogła zrobić małe zamieszanie pojawiając się tu... więc napewno ktoś to usłyszał.. zatem mógł usłyszeć czy wypatrzeć i reszte grupy w lesie" - Ej Krzysiek - krzykła Magda gdy ten był jeszcze przy klifie - Powiedz reszcie żeby mieli oczy i uszy czujne, wydaje mi się że możemy być obserwowani - wykrzyczała ostatnie słowa, a Krzysiek skinął głową i pobiegł wzdłuż klifu - I uważaj na siebieee!!!. -Wydawało mi się że kogoś widziałam, ale dokładnie nie wiem czy to nie czasem przewidzenie - dodała do grupy. -A co do pogrzebu, ja naprzykład nie muszę w nim uczestniczyć i wydaje mi się, że nie musimy tam wszyscy iść - powiedziała bardzo powoli -Dwie osoby mogą iść zanieść część racji, a reszta już powoli pójdzie wzłuż klifu może znajdziemy jakąś wioskę rybacką czy coś w tym rodzaju - wskazała ręką kierunek, gdzie wydawało jej się że kogoś wcześniej widziała. - Reszta by nas dogoniła, co wy na to?. Wydawało się, że Magdalene nie obchodzi los zmarłego - robiła wrażenie twardej góry lodowej, jednakże o takie najłatwiej się rozbić... W środku rozgrywała się zapawne istna batalia.. między śmiercią, a wykonywaną misją, która tak naprawdę miała dla niej bardzo ważne znaczenie.
__________________ Gdybym nie odpisywał przez 2 dni.. plsss PW:) -"Na horyzoncie widzisz szyb kopalni" -"Co to za rasa szybko-palni?" Czego pragnie eMdżej?! |
| |
| | #49 |
![]() | Kamil niespiesznie kontynuował swój marsz dookoła krateru, wolał się nie spieszyć. Lepiej iść trochę wolniej niż coś przegapić. Powietrze było rozgrzane i nieprzyjemnie drażniło gardło mężczyzny, co chwila przecierał zaczerwienione i załzawione oczy. W pewnym momencie zauważył charakterystyczny kształt w odległości 2 metrów od krateru. Nie było wątpliwości to była skrzynka. Pospiesznie podbiegł do niej i przyklęknął chcąc jej się bliżej przyjrzeć. Skrzynka był wykonana z metalu i zamknięta na kłódkę, na środku była swastyka, a na niej namalowana czaszka. Rozmiar i ciężar pozwalał na uniesienie znaleziska i dalszy marsz, po drodze znalazł jeszcze jedną ale odrobinę większą, z niezadowoleniem zauważył, że uniesienie obu naraz jest dla niego niemożliwe. Spojrzał na druga stronę krateru, gdzie po chwili dojrzał Macieja, pochylał się on właśnie nad czymś co leżało w nadpalonej trawie. Kiedy towarzysz podniósł wzrok Kamil zamachał do niego ręką dając znak, by się pospieszył i do niego dołączył.
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Art o Armii Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 Od 1 listopada prawdopodobnie nie mam neta na czas nieokreślony. |
| |
| | #50 |
![]() | Maciej chodził w koło krateru ze średnią prędkością - nagle coś błysnęło w trawie - jakby metal. Podszedł do tamtego miejsca i zobaczył skrzynkę... Dość niewielką, z namalowanym czarnym symbolem, który nie wróżył nic dobrego... "Niemcy? O co chodzi? Nieprzyjemnie mi się kojarzy ta swastyka... i jeszcze ta czaszka - ciekawe co jest w środku... Może pierdolone szwaby też wysłali swoich ludzi i to zapasy dla nich? Ale akurat znaleźli się w tym samym miejscu i czasie? Mało prawdopodobne..." - rozmyślał Maciej - "Swoją drogą powinienem bardziej uważać... gdyby słońce się nie odbiło nie zauważyłbym skrzyni..." - przemyślenia przerwał znak, który dawał Kamil. Najwyraźniej on też coś znalazł, Maciej idąc do niego naokoło dość szybko prawie wpadł na kolejną skrzynkę - położył jedną na drugiej i zaniósł na miejsce, w którym stał Kamil... Problemem może być podniesienie wszystkich 4 skrzynek naraz, ale chyba w dwójkę damy radę... |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [komentarze]O tym, jak człowiek zapragnął władania czasem.. | Akhazard | Archiwum sesji Autorskich | 59 | 10-24-2007 17:55 |
| [Autorski] O tym, jak człowiek zapragnął władania czasem. | Akhazard | Archiwum rekrutacji | 27 | 10-05-2007 07:41 |
| Papież - największy człowiek naszych czasów | Darken | Lastinn'owy hydepark | 9 | 04-03-2005 13:30 |