![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Autorskich Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach Autorskich (wraz z komentarzami) |
|
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #51 |
![]() | -Uważam to za dobry pomysł.-odpowiedział do grupy rozpoznawczej.- Ja moge iść i odnieść skrzynie, a póziniej was dogonie ale podobno ktoś ma iść ze mną, więc czekam na ochotnika.- dokoniczył. Powoli, staranie zaczoł wyciągać skrzynie z piachu. -Weżcie co będzie nam potrzebne, a reszte zapakuje do plecaka. ,,Mieimy nadzieie że tamci też znależli coś co może nam pomuc w tej misj" -No to jak kto jest chętny.
__________________ ,,Zabij mutanta, spal heretyka" |
| |
| Reklama |
| |
| | #52 |
![]() | - Nie. Ty zostaniesz. Obiecałem dla chłopaka że pomogę w pochówku jego przyjaciela, a zostawienie jednej naszej białogłowej było by nie bezpieczne. Poza tym jak mówi Magda, ktoś stał na klifie. Nie wiadomo jak dużo jest jeszcze tych osób i czy są wrogo do nas nastawieni. - Powiedział do reszty, patrząc się na wskazany klif. Chwilę się zastanawiał nad czymś. Potrząsnął głową tak jakby chciał odgonić złe myśli. - Wychodzi na to że zostaniesz z Magdą, a ja wraz z Dianą pójdziemy na pogrzeb.- Dodał na koniec poczym przechwycił skrzynię i położył ją sobie na barku. - Idziemy?- Powiedział i ruszył do skarpy. Najpierw sam się wspiął na nią, co raczej nie powinno sprawić mu problemu, a potem pochwycił dłonie towarzyszki i jak piórko wleciała na górę.
__________________ Eastwest Rockers - Energia ! |
| |
| | #53 |
![]() | Amelia zaczerwieniła się. -Przepraszam...- rzekła zwracając się do Barbary- zamyśliłam się. Po tych słowach zwróciła się do Joasi. -Jeśli chodzi o języki, biegle władam językiem angielskim- tym współczesnym oraz nazwijmy go "szekspirowskim". Oprócz tego nie powinnam mieć problemów z porozumiewaniem się po rosyjsku i niemiecku. Nie wiem jak z innymi członkami grupy, trzeba będzie się tego dowiedzieć. Zresztą nie tylko tego... Co do gór, poczekajmy aż wszyscy wrócą, będzie łatwiej podjąć jakąś decyzję. Schronienia na najbliższą noc na pewno będziemy musieli poszukać, dalej się zobaczy. Wszystko musimy uzależnić od tego, gdzie i kiedy jesteśmy. Jeśli tego się dowiemy będzie o wiele łatwiej cokolwiek planować. Aa, i jeszcze na koniec... wydaje mi się, że spędzimy ze sobą sporo czasu, ten formalny ton jest naprawdę zbyteczny. Amelia jestem, po prostu. Uśmiechnęła się do Barbary i Joasi, po czym oddaliła się od nich na kilka metrów. |
| |
| | #54 |
![]() | Znaleźć w lesie materiał na linę było ciężko, ale Marcin wkrótce wpadł na pewien pomysł, który wydał mu się całkiem niezły. Poszukał małego, zwalonego drzewka, którego włókna byłyby dosyć mocne i udał się z nim na miejsce zrzutu. Pożyczył od któregoś z przebywających tam ludzi nóż, po czym zaczął oddzialać poszczególne włókna. Splątane razem powinny utworzyć prowizoryczną linę. Linę, po której na pewno nie dałoby się wspinać, ale która powinna wystarczyć do związania dwóch belek krzyża. |
| |
| | #55 |
![]() | @Grupa na plaży Na plaży pozostali jedynie Magdalena i Aleksander. Słońce podnosiło temperaturę z minuty na minutę. Również przyjemny, ciepły wiatr, wiejący od lądu sprawiał, iż było cieplej. Woda podpływała Wam co jakiś czas do stóp. Było cicho i przyjemnie.. Przez chwilę... Ta misja najwidoczniej nie będzie należała do najprostszych. Ciszę przerwał huk. Najprawdopodobniej był to strzał z długiej broni. Z lasu zerwało się mnóstwo ptaków. Odleciały razem wgłąb lądu. Dźwięk strzału odbijał się echem. Nikt z Waszych przecież nie mógł brać broni.. Tubylcy? -Chooolera jasna!! - usłyszeliście męski krzyk z lasu. Nie minęła chwila, gdy zauważyliście właściciela tego głosu. Wysoki mężczyzna obrany w strój charakterystyczny dla golfisty. (Biała koszulka, rękawiczki, spodnie w czerwoną kratkę) Wyłonił się z lasu. Najwidoczniej nie dostrzegał klifu przed sobą. Biegł oglądając się co chwilę za siebie. Niestety.. czy stety nie zatrzymał się przed przepaścią. Upadł na piasek kilka metrów od podnóża klifu. Był zaledwie kilkanaście metrów od Was, toteż idealnie słyszeliście chrzęst skręcanej kostki. Mężczyzna zawył. Złapał się za nogę, patrząc w górę, w stronę lasu. Stamtąd jednak nic się nie wyłaniało. Przez chwilę dało się jedynie usłyszeć jakiś szelest. Mężczyzna leżał mówiąc coś do siebie. Rozejrzał się i usiadł. Najwidoczniej was nie zauważył. Sprawdził kostkę kilkakrotnie. Pokręcił głową. -Cholera jasna.. to się nigdy nie skończy.. nigdy.. - rzucił głośniej. Wyciągnął przed siebie rękę po gruby kij. Złamał go w pewnym miejscu. Podniósł się wspomagając się prowizoryczną kulą. Odwrócił się i dostrzegł Was. Przechylił głowę na bok, po czym ruszył w Waszą stronę. Wszystko to zrobił wyjątkowo szybko. -Witajcie? Nazywam się.. Arkadiusz. - wyciągnął rękę w waszą stronę - Wy.. patrząc na Wasze stroje.. jesteście jednymi z Wybrańców.. tak? Ja również.. Spadłem chyba dalej od Was.. w środek lasu... ehh.. ktoś z naszych jeszcze .. przeżył? @Grupa przy kraterze Nieprzyjemne powietrze zaczynało być bardzo przeszkadzające. Po chwili Alexowi udało się otworzyć skrzynkę. To, co znalazłeś w skrzynce mogło wprowadzić Cię w konsternację. Znajdowało się w niej, wyżłobione w gąbce miejsce na broń. Jednakże broni tam nie było. Również miejsce na naboje (15 sztuk) było puste. Wysłano pustą paczkę? Czy ktoś zdążył to ukraść? Skrzynie nie są aż tak duże, aby sprawiły Wam problem w transporcie ich. Jedna osoba spokojnie uniesie obie skrzynie. Trzymając je jedna, na drugiej, przed sobą. [Następnym razem proszę poczyńcie więcej kroków. Nie wiedziałem, o czym pisać..] @Grupa ostania Kobiety przytaknęły. Obie. W tym samym momencie. -Bracia i siostry! Chciałbym, abyśmy pożegnali naszego towarzysza.. zaczął ksiądz. Słowa wypowiedział donośnym głosem, toteż wszyscy w obrębie polany mogli go usłyszeć. Joanna, Barbara i Krzysztof stali dookoła wykopanego grobu. Ciało chłopaka było w dziurze. Liną, którą przyniósł Marcin, ksiądz Zdzisław związał ze sobą dwa kije tworząc krzyż i wbijając go za grobem. Wyprostował się po chwili i zaczął: - Chłopakowi na imię było Bolesław. Bolek. Był bratem Krzysztofa. Był informatykiem. Odszedł do Pana w wieku dziewiętnastu lat... - ksiądz przerwał. Chwilę milczał. Nieco naprzód wyszedł Krzysiek. -Nigdy nie byłem dobry.. w przemawianiu.. ale.. Bolek.. byłeś moim jedynym bratem.. będę tęsknił... nie zapomnę nigdy tego, co mówiłeś.. żegnaj.. - Krzysiek kucnął, wziął w rękę garść ziemi i rzucił ją do środka. Kilka łez błysnęło na jego twarzy. Ksiądz rozejrzał się po zebranych z pytającą, lecz poważną miną. Diana i Jacek zdążyli dojść jeszcze przed rozpoczęciem "ceremonii".
__________________ Omnis homo mendax... Homo vitae commodatus non donatus est... |
| |
| | #56 |
![]() | Magdalena z ciekawością wypatrywała co się dzieje, niestety wszystko na tyle szybko przebiegało, że nie zdołała niczego zrobić... Dopiero gdy nieznajomy, a raczej już poznany Arkadiusz podszedł: -Chodźmy lepiej pod klif, nie będziemy stali na takim widoku - zdziwił ją spokój Arkadiusza- "Wszakże przed chwilą ktoś strzelał, ten zapewne nie wiedzac co się dzieje uciekał na oślep i spadł tu, ale nawet niczego nie zrobił.. to co się stało przed chwilą w lesie najwyraźniej olał." - rozmyślała idąc wraz z Aleksandrem, który pomagał Arkadiuszowi pod klif -"Cała misja jest dziwna, wysyłają nas nie przygotowawszy wcześniej - zero ubrań, niczego. A pare osób napewno kojarzy te lata do których mieliśmy się udać z głębokim średniowieczem....". Kiedy dotarli pod klif: -Tu będzie lepiej, będzie trzeba tylko co najwyżej uważać na górę, aczkolwiek nie widziałam, żeby coś mogło spaść, a teraz do rzeczy - podała ręke Arkadiuszowi -Ja jestem Magdalena, a to Aleksander. I masz racje jesteśmy wybrańcami, są jeszcze z nami dwie osoby zaraz tu przyjdą -wolała nie mówić mu wszystkiego, zachowywał się i wyglądał dość podejrzanie; skoro spodziewał się charakteru misji to mógł się trochę inaczej ubrać - A teraz powiedz, kto strzelał i przed kim uciekałeś? - Pytanie dość retoryczne, bo napewno Arkadiusz nikogo nie widział. Magdalena zna się na broni dość dobrze, więc powinna z łatwością rozpoznać dokładny rodzaj broni - starała się sobie to przypomnieć, czekając na reakcje Aleksandra i odpowiedzi Arka.
__________________ Gdybym nie odpisywał przez 2 dni.. plsss PW:) -"Na horyzoncie widzisz szyb kopalni" -"Co to za rasa szybko-palni?" Czego pragnie eMdżej?! |
| |
| | #57 |
![]() | @Grupa przy kraterze Kamil przetarł ręką załzawione oko. To był błąd. Zaczęło jeszcze bardziej piec. Razem z Maciejem znaleźli 4 skrzynie, we dwóch powinni sobie poradzić bez większych problemów. Spojrzał na dno krateru, gdzie Alex klęczał z nożem w ręku na otwartą skrzynką. Kamil głośno gwizdnął kiedy Alex spojrzał w górę, machnął ręką w stronę gdzie znajdowała się reszta grupy dając znak, że powinni już wracać. Położył jedną skrzynię na drugą i podniósł obie. -Chodźmy już zdaje się, że nic więcej już tu nie znajdziemy. Nie ma co tak stać, zawartość sprawdzimy potem, mam złe przeczucia co do tych skrzynek.- powiedział do Macieja po czym powoli, uważając by się nie przewrócić ruszył w stronę skąd przyszli.
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Art o Armii Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 Od 1 listopada prawdopodobnie nie mam neta na czas nieokreślony. |
| |
| | #58 |
![]() | @Grupa przy kraterze Alex usłyszał gwizd. Zerknął w górę, gdzie Kamil dał mu znak ręką, że już wracają. - "możemy mieć towarzystwo" Zamknął skrzynkę i dokładnie się jeszcze raz rozejrzał czy oby na pewno niczego nie przeoczył. Wziął skrzynkę tak na wszelki wypadek. W prawdzie była pusta na pierwszy rzut oka, ale nie wiadomo czy nie miała podwójnego dna - „Już idę. Ta skrzynka jest pusta, ale wole ją na wszelki wypadek zabrać”(powiedział bardziej do siebie niż do reszty) Pomału, ale wciąż do przodu szedł ku górze … by zaraz stanąć przy Kamilu - „Bądźcie czujni bo nigdy nic nie wiadomo. Albo były puste od początku, albo ktoś już zgarnął zawartość w której była broń i amunicja ( spojrzał na skrzynkę, którą wziął ze sobą). Albo mogą mieć podwójne dno. Wolę to sprawdzić dwa razy niż potem pluć sobie w brodę”
__________________ Miarą sukcesu jest krew : twoja lub wroga !!! |
| |
| | #59 |
![]() | @Grupa przy kraterze Zgodził się z Kamilem, że powrót do reszty jest dobrym pomysłem. Zauważył zresztą, że Alex też idzie, więc nie było problemu. Kiedy dowiedział się, że w jednej ze skrzyń było puste miejsce na broń przez chwilę się zastanowił czy ktoś nie mógł już tego zabrać... Jednak nie wydawało mu się to prawdopodobne - w końcu nie szli aż tak długo, a ten ktoś musiałby wiedzieć gdzie to dokładnie spadnie i kiedy, aby ich uprzedzić... Więc raczej wykluczył tą możliwość, a poza tym dlaczego mieliby zostawić te skrzynie tak sobie leżące... Jeśli rzeczywiście była tam wcześniej broń to chyba nie chcieli, aby ktoś się o tym dowiedział... Zabranie samej broni i amunicji nie miałoby większego sensu... I wreszcie raczej nikt nie rozrzucał tych skrzyń specjalnie, aby nie leżały obok siebie, skrzynia była zamknięta, a jeśli nie trudzono się usunięciem skrzyń to po co mieliby je zamykać? Zbyt małe prawdopodobieństwo, że ktoś to zabrał... Raczej od początku było puste, ale dlaczego? I właściwie o kim myślał jako o "tych którzy mieliby zabrać broń"? To pozostawało niejasne... Ostatnio edytowane przez mocca90 : 10-25-2007 o 14:09. |
| |
| Reklama |
| |
|
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [komentarze]O tym, jak człowiek zapragnął władania czasem.. | Akhazard | Archiwum sesji Autorskich | 59 | 10-24-2007 17:55 |
| [Autorski] O tym, jak człowiek zapragnął władania czasem. | Akhazard | Archiwum rekrutacji | 27 | 10-05-2007 07:41 |
| Papież - największy człowiek naszych czasów | Darken | Lastinn'owy hydepark | 9 | 04-03-2005 13:30 |