Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG -Autorskie > Archiwum sesji Autorskich
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Archiwum sesji Autorskich Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach Autorskich (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 11-27-2007, 22:28   #41
 
Killian's Avatar
 
Reputacja: 2 Killian jest na bardzo dobrej drodze
$: 7 058
Kiedy zespół zaczął grać Hoshmash zamknął oczy. Na chwilę wyłączył się z rozmowy. Przeniósł się daleko - dużo dalej niż ktokolwiek w karczmie. Kochał muzykę. Pozwalała mu się uwolnić od świata, jego problemów, trosk, zmęczenia. Na tę jedną chwilę stawał sie całkowicie wolny. Przypomniało mu się dzieciństwo - jako malutki szkrab biegał po domu i śmiał sie ścigając jaszczurki po jaskini. Po chwili był na olbrzymiej przestrzeni wypełnionej zbożem. Jakby ze złota. Stał sam, miał rozpostarte ręce i patrzył w niebo z uwielbieniem. Czuł spokój. Jego oddech zwolnił. Każdy wdech i wydech był złotą nicią która przepływała przez niego. Czuł się szczęśliwy...
 
Killian jest offline  
Reklama
Stary 11-28-2007, 10:53   #42
 
Judeau's Avatar
 
Reputacja: 2 Judeau jest na bardzo dobrej drodze
$: 24 945
Machnęła na niego...? Czemu miałaby to robić? Wciągnął nosem powietrze w poszukiwaniu napięcia, które mogłoby świadczyć, że wciąga go w zasadzkę.
Nic poza rozczarowaniem i zniechęceniem.
Patrzył za kobietą, kiedy odchodziła. Odwróciła się plecami, jej ruch był swobodny...
Ran, niezagrożony, wyprostował się i zerkał spode łba. Jej sylwetka malała z każdą chwilą. Myśli kotłowały się w szaleńczej walce.
Nagle, jakby coś w nim pękło... Jego ogon rozpoczął powolną wędrówkę z boku na bok a on sam podążył za kobietą.
Droga przebiegała niczym we śnie. Od czasu do czasu powarkiwał, obnażał kły, czy prostował pazury nie przestając wlepiać wzroku gdzieś daleko, poza plecy swojej przewodniczki.
Gdy stanął w progu karczmy mrugnął i potrząsnął głową, wyrwany ze świata wewnątrz głowy. Stał niepewnie, obserwując tłum wewnątrz. Jakaś Jinka uśmiechnęła się do niego, jakiś człowiek rzucił mu znużone spojrzenie. Skulił uszy, wahając się, gdy nagle drzwi ponownie otworzyły się i Ran zmuszony był odejść parę kroków odsłaniając wejście grupce rozbawionych klientów.
Jego wzrok w końcu padł na wojowniczkę. Syknął i szczerząc kły podszedł do niej szybkim, marszowym krokiem, odsunął z impetem krzesło i usiadł. Założył rękę na rękę i, jakby jej nie zauważył, popatrzył na morze.
Uira czekała przez chwilę na zamówiony trunek. Nalawszy do kubka, część wypiła, część rozlała i z owej rozlanej cieczy, napisała na blacie stolika jedno słowo.

DLACZEGO

Ran wpatrywał się długą chwilę w powoli znikające litery. Mięśnie jego twarzy drgały jakby metys nie mógł zdecydować się na odpowiednią reakcję.
W końcu prychnął i podnosząc butnie brodę przemówił
- Co ciebie to interesuje? Przypadek! Szedłem po swoje rzeczy... musiałem... przemyśleć... coś. Chciałem być sam! Oczywiście musiałem trafić na ciebie! ... – uniesiony ton Rothy wyrwał kilku bywalców ze spokojnej rozmowy. Popatrzyli na niego niechętnie, lecz gdy obrzucił ich złowieszczym spojżeniem, odwrócili się, szepcząc miedzy sobą. Ran wrócił do obserwacji morza, lecz już po chwili wybuchł znowu, tym razem ciszej...
- ... Straciłaś rozum, kobieto? Po co śledziłaś tą szermierkę! Myślisz, ze to zabawa? Że jak masz tanais, to możesz wtrącać się w ich sprawy? Czułaś jej emocje? Wypatroszyłaby cię jak rybę, gdyby nie jej kompan!
Kobieta wzruszyła ramionami jakby nie miało to wielkiego znaczenia. Do nozdrzy Rana nie trafiła dawka spodziewanego strachu. Także i wcześniej je strach był niewielki...Szalona? Nie boi się umierać? A może nie wie z kim się mierzyła?...Niemożliwe, nie mogła nie słyszeć o SZERMIERZACH.
Uira rękawem szaty starła rozlaną ciecz...Uroniła kilka kropel i napisała.

PORACHUNKI

- Hmpf. - Ran odwrócił się do okna, strzygąc nonszalancko uszami. Jego złość zdawała się zmaleć, choć starał się jak mógł nadrabiać miną spadek animuszu.
- Idziesz z Marathoontem? - wymamrotał, nie odwracając wzroku
Uira skinęła głową i spojrzawszy na Rana, ponownie starła ciecz, uroniła kilka kropel, po czym napisała napojem na stole.

A TY?

Przez chwilę nie reagował po czym jego wzrok spoczął na piśmie.
-Tssk. - syknął rozdrażniony - Możesz przestać z tym pisaniem! Wkurza mnie to! Nie umiesz mówić?!

Czasami zapach spokoju też potrafi wkurzyć. A od kobiety jedynie spokój i melancholię można było wyczuć. Kolejne przetarcie stołu szatą, kolejne krople trunku. I kolejne napisane placem słowo.

NIE MÓWIĘ

Jak chcesz. - Ran zmarszczył brwi i odwrócił się- Idę z Marathoontem, tak. Będę służył jako zastępca straży przy samym Bera-Manie. - mówił bez emocji - Jeśli chcesz, mogę zapytać go, by cię przyjął... Darmowe posiłki i miejsce do spania... Skoro planowałaś walczyć z szermierzem, musisz sporo umieć. Możesz nam się przydać.

Uira przetarła blat i uroniła kolejne parę kropel, po czym palcem napisała.

POMYŚLĘ NAD TYM

- Hmpf. – Ran wstał i bez słowa wyszedł z tawerny. Przystanął na chwilę i wciągnął nocne, morskie powietrze.
Ruszył ku swojej dawnej kwaterze, a jego chód zdawał się być nieco bardziej płynny i elastyczny niż do tej pory...
 
__________________
"To bez znaczenia, czy wygrasz, czy przegrasz, tak długo jak będzie to WYGLĄDAŁO naprawde fajnie"- Kpt. Scundrel. OotS

Ostatnio edytowane przez Judeau : 11-28-2007 o 10:59.
Judeau jest offline  
Stary 12-03-2007, 18:24   #43
 
abishai's Avatar
 
Reputacja: 5 abishai ma w sobie cośabishai ma w sobie cośabishai ma w sobie coś
$: 246 358
Gdy Ran wyszedł Uira siedział jeszcze przez długi czas przy swoim stoliku, dopijając drogi trunek. Jej myśli krążyły wokół przeszłości i jej dokonań...A były to ponure myśli. Spojrzała przez okno na czerwoną tarczę Rioco. Wiązała z tą podróżą różnorodne nadzieje...Od wzmocnienia własnych sił poprzez okazje do zemsty na szermierzach, do uzdrowienia duszy i uwolnienia się od nocnych koszmarów. Ile z tych planów zostanie zrealizowanych, a ile zostanie tylko pobożnymi życzeniami? Nie wiedziała. Niemniej nie miała zamiaru poddać się rozpaczy i marazmowi. Uregulowała rachunek i wyszła na zewnątrz karczmy. Lekka bryza od morza targała jej workowatą szatę...Idąc uliczkami Uira rozglądała się po domach szukając takich z płaskim dachem. Co prawda pielgrzymi przyjmowani byli bardzo chętnie pod dach przez mieszkańców Pel-rone, ale ona wolała znaleźć jakieś ustronne miejsce.
Wreszcie! Wzrok Uiry przyciągnął duży dom, o płaskim dachu i ścianach porosłych pnączami. Sprawdziła szarpnięciem wytrzymałość rośliny i szybkimi energicznymi ruchami wspięła się na dach. Tam zrzuciła z siebie wierzchnią szatę, i otuliwszy się nią niczym kocem zasnęła na kilka godzin...Kilka godzin nieprzyjemnych koszmarnych snów, w których przeszłość wracała.
Po tym krótkim odpoczynku, Uira szybko się ubrała zsunęła na dół i ruszyła na poszukiwanie Bera-Mana wiedząc, że w jego otoczeniu znajdzie Ran-Rothę.
Zdecydowała się bowiem zgodzić na jego propozycję pracy.
 
__________________
"Nieważne jak człowiek wygląda, ważne co ma w czaszce"-cytat z ilithidzkich ksiąg mądrości.
abishai jest offline  
Reklama
 


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[Komentarze] [Arch Inverted] Marathoont Ninetongues Archiwum sesji Autorskich 17 12-01-2007 11:47
[Autorski] Arch Inverted - Marathoont Ninetongues Archiwum rekrutacji 30 10-06-2007 11:59
Arch Inverted Ninetongues Autorskie systemy RPG 34 09-03-2007 15:10
Arch Inverted - "Ławica Mieczy" Ninetongues Opowiadania 1 08-08-2007 19:19


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 17:45.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110