![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #141 |
![]() | Gdy mózg Charlotte pracował nieskazitelnie szybko i oczywiście usta Sathema w których znajdowała się cząstka jej samej wypowiedziały pewne słowa będące odpowiedzią na zagadkę. wtedy to zajaśniało w okół setki tysięcy barw, zimnych i ciepłych a dla wszystkich zebranych pokazały się prezenty. - Haaaa . . . dostałam lusterko! - rzekła Sathem i od razu przejrzałą się w nim. - Jestem piękna! Ten no . . . to znaczy, piękny. Sie wie! - dodała i puściła oczko jakby gdzieś tutaj znajdowała się kamera, która wszystko rejestruje. Wszystko gdziało się tak szybko, że doszło jeszcze do tego iż Astaroth zaczął się rozbierać xP - Mhmm, no kochanie. Nie wiedziałam, że lubisz przebieranki - rzekły lubieżnie usta Sathema. Zanosiło się na małe yaoi XD! - Możemy zrobić coś . . . kiedyś, dla przykładu dziś lub jutro, razem. Oczywiście jak będę już w swoim . . . mrrr, ciele. - dodała rozkosznie i puściła do niego oczko. Chyba nie do końca zdawała sobie sprawę z tego jak to brzmi w ustach wilczka XD Nagle, niespodziewanie i całkowicie zaskakująco (muzyka z filmu "szczęki") wyskoczył . . . whoaaa! Jakiś brzydal ;3 Choć nie . . . był faaaajny *-* Oczy Sathema zabłysły w niebywałej rozkoszy, i gdyby nie szybki i niespodziewany zwrot akcji doszłoby tu niedługo do scen yaoi ! Znowu XD Gdy potworek z przekąsem spojrzał na ciało Charlotte, Sathem natychmiast wyrwał się by przechwycić głos, ale jednak ktoś go wyprzedził. - Ciip, ciip, Dobry smoczek? - rzekło ciało Sukuby. Oczy Sathema otworzyły się szeroko z przerażenia i jednocześnie zażenowania. - Ej, nie rób ze mnie kretynki! Ja bym tak nie powiedziała! - a zaraz dodała kierując swe słowa do słodkiego stworka - Ja jestem w tym ciele, Panie perwersie w kajdankach z różowym futerkiem, juhu! - powiedziała i podskoczyła machając do niego ręką jednak ten doskoczył do Kejsi i . . . porwał ją -.-" Ni to błogosławieństwo ni przekleństwo. Gdy przystojniak uciekał Sathem założył ręce krzyżem na piersiach i ziewnął głośno. - No porwał ją już czy jeszcze ucieka?? - rzekła polerując pazurki o swoją nowa kurteczkę. Wtem bestyjka zniknęła wraz z Kejsi, a Charlotte poczuła dziwne mrowienie w żołądku. Objęła się rękoma w talii i . . . i nagle poczuła, że jest niezwykle szczupła! Złapała się za piersi i krzyknęła - Och tak! To znowu ja! - na chwilę zamilkła zatykając usta dłonią. - O nie, gadam jak Kejsi! ~.~ - rzekła sama do siebie. Ach, te jej okrutne myśli ;3 Gwałtownie spojrzała na Sathema. Skubany! Trzymał JEJ lusterko. Szybko podskoczyła do niego i wyrwała mu je z ręki. - Oddawaj to! - syknęłu mu prosto w twarz z niebezpiecznej bliskości kontaktu twarz-twarz, usta-usta, piękne oczy-wilcze oczyska xP, jednak przyglądając mu się przez krótszą chwilkę uśmiechnęła się łagodnie i dodała uroczo. - Wiesz, teraz jesteś nawet bardziej seksowniejszy. Chyba, nie umiem być już dla Ciebie taka . . . zua - rzekła rozkosznie jakby rozpacz i przyjemność wywierały na niej ból tak miły a zarazem tak okrutny, że może skończyć się to zemdleniem. Potem ten ... wilczek zamienił się w ptasiora -.-" - To leci ktoś ze mną czy nie? - zapytał. - Nie, ja dziękuję. Poczekam aż ta bestyjka zabije tych kretynów. Znając ich białą inteligencje zaraz pewnie przyniosą potworowi ciasteczka i mleko, a potem jeszcze zechcą tańczyć jakiegoś hopsańca, a wtedy . . . - Charlotte rozmarzyła się i nagle przypomniała sobie o Astarothcie. Zaczęła szukać go wzrokiem, a w głębi duszy pragnęła nawet za nim pójść.
__________________ WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;< Ostatnio edytowane przez Nami : 12-29-2007 o 13:26. |
| |
| Reklama |
| |
| | #142 |
![]() | streszczenie for memory tej XD yaaay XD Shabranido, władca chaosu. Stworzył w planie astralnym, w siedzibie demonów zasnutej mgłami fioletu, pięciu Lordów Demonów; Phibriza, Gaava, Rashaarta, Riona i Kanzela. Phibrizo zabił Gaava i Rashaarta. Ale to inna historia. Shabranido wypełzł kiedyś z planu widmowego, i odwiedził świat realny. Waleczne dusze śmiertelników nie radziły sobie z jego potęgą, więc w desperacji otworzyły Bramę łączącą ich świat z równoległym wymiarem. Starożytne Czarne Smoki udały się za jej próg, by sprowadzić pomoc. Z wymiaru Bieli nadszedł natychmiastowy odzew. Bramę przekroczyła Almanakh, i dosiadła ostatniego białego smoka, Starfire. Razem z Czarnymi Smokami, ruszyli do boju z Shabranido. Oko Światła, Wiatr Lodu i Żywy Ogień, zjednoczone, wygnały władcę chaosu w odmęty fioletu. A potem rozdzieliły się. Oko Światła wróciło do wymiaru Bieli, zaś Wiatr i Ogień pozostali. Brama została zamknięta. Lord Demonów Rion, skaziciel żywiołu powietrza, stworzył swego najwyższego sługę, Kiharę. Veriona. Verion miał wiele dzieci, wiele tworów. W tym demona, którego śmiertelnicy ochrzcili „Rith”. Rith nie zapomniał, że podczas wojny, poza Almanakh, przez Bramę przeszły smoki, elfowie, chimery. I Averoni. Większość zginęła. Minęły stulecia, resztki Averońskiej krwi krążyły po świecie, ukryte w żyłach niepozornych ludzi. Rith znalazł grupę śmiertelników, którzy w przeszłości dopuścili się zbrodni. Skradł im dusze i dał szansę na odzyskanie ich, pod postacią kryształów. Kiedy śmiertelnicy owe kryształy zdobyli, Rith zabił ich, a krew jednego z członków drużyny, Averońską krew, wykorzystał by stworzyć z kryształów amulet Kaihi-ri. Z nadzieją na zemstę, zostali wskrzeszeni. Przez kogo...? To... jeszcze tajmnica;3 Wyruszyli na poszukiwanie Oka Światła, Wiatru Lodu i Żywego Ognia, aby te po raz kolejny zniszczyły chaos, którego moc rosła wraz z mocą amuletu Kaihi-ri. Znaleźli Żywy Ogień w świątyni starożytnych Czarnych Smoków. Wiatr Lodu, w Genegate, sprzed nosa ukradła im czarodziejka Aenis. Jej brat odzyskał artefakt. Znaleźli też Oko Światła. Nie było ono tym, czego się spodziewali, a pieczę nad nim sprawował sam Verion, Kihara Riona, zdrajca własnej rasy...(?). Na drodze staje im Kanzeliv, Kihara Kanzela, skaziciela żywiołu ziemi. Pokonany, umyka. Verion zmusza swój twór, Ritha, aby ten przybył przed jego oblicze i oddał mu amulet Kaihi-ri. Okazuje się jednak, iż Rith scalił amulet z własną życiową energią i tylko jego śmierć zniszczy artefakt. Otwarta po raz kolejny Brama zaprowadziła drużynę śmiertelników do wymiaru Bieli, gdzie umknął Rith, okrutnie okaleczony przez Veriona. Tutaj nie znali fioletu, chaosu, demonów. Aż do tej chwili. Verion zwiastuje bowiem narodziny Nowego Shabranido, „Ast i Arotha” – co w języku starożytnych smoków oznaczało „Last Soulbreaker”. Jednocześnie, Verion, zdradziwszy swego twórcę Riona, hołdując nowemu porządkowi, zwraca się do tajemniczej postaci per „Mistress”, a jego ukochana, Słonko, przeczuwa, kim jest owa podejrzana persona. Brama międzywymiarowa nadal jest otwarta. Po Ritha, po zdrajcę Veriona oraz po Żywy Ogień i Wiatr Lodu przybywają pojedyncze demony, lecz fala ataku dopiero się szykuje. Coś je tu przyciąga, jak nigdy wcześniej... Poszukiwanie Ritha to walka z czasem, do której stanęli odważnie Tacy Jak Ty. Każdy jednak zdaje się mieć inne plany co do poszukiwanego białookiego demona... * * * Sathem przyjął nagle postać feniksa i zainicjował pogoń za porwaną Kejsi. Pomysł genialny – z powietrza o wiele łatwiej będzie wypatrzyć i dopaść nieziemnego uciekiniera. Genghi, Tev i Wladorff; wsiadają na pokład XD hm ten ogień jakiś taki nie zachęcający, ciepły, ale nie podpalił na szczęście nikogo. Astaroth obserwuje wszystko biernie, podobnie jak Charlotte – ci demoniczni chyba nie chcą się mieszać do akcji póki co XD zaś Thomas pognał/poleciał przodem na swych czarnych skrzydłach upadłego anioła. Dzięki temu macie okazję zobaczyć jego bohaterskie zmagania z fioletowymi meduzami i wiecie, co was czeka jeśli nie unikniecie pocisków. Thomas zdołał skutecznie odpędzić bestię – odpędzić w sensie takim, że stwór schował się znów w kokonie-meduzie i leży nieruchomo przed świątynią. Feniks z załogą wylatuje przez wybitą rozetę ponad wrotami świątyni, blaskiem swego ognia rozświetlając blade, zdumione twarze ludu wokół. - Jaki piękny!.... – słychać z dołu westchnienia podziwu, kiedy feniks łopocząc syczącymi ogniem skrzydłami wzbija się wyżej i wyżej. Najwyraźniej ognisty ptak został uznany za dar od Światła dla zwycięzców turnieju, i ludność radośnie składa mu hołdy! Rozglądacie się za dragonią i Kejsi; wsiąkł, ale staracie się lustrować teren, gdzie zmierzają rozglądający się nerwowo wojownicy – dragonita musiał być w okolicy. Zdaje się, że im także zniknął z oczu w okolicy karczmy i domów mieszkalnych ponad nią. Thomas tymczasem czatuje na wnętrze wielkiej rozgwiazdy. Prowokuje stwora do ponownego pojawienia się, żgając cielsko meduzy szpadą podrasowaną zaklęciem oczyszczenia. Z ran paruje fioletowa mgła, kokon otwiera się i paszcza stwora rozwiera się tuż przed Thomasem. Szybkie cięcie ostrzem – po szpadzie spłynęła biała smuga energii, która urosła, pomknęła poprzez powietrze i chlasnęła bestię w sam środek paszczy, odrywając żuchwę od łba! O_O Pchnięcie szpadą między oczy stwora, i meduza zniknęła w parujących kłębach fioletowoczarnej mgły. Tłum wzniósł radosne okrzyki. wojownicy są tu powszechnie szanowaną klasą społeczną, a i nie znajdziesz wśród istot Bieli elfa, chimery, ani syntety, który rasistowsko pałałby nienawiścią do Averonów, tych legendarnych „dobrych”. Tymczasem brygada F [fenix XD] patroluje z powietrza miasto, poszukując dragonity, który najwyraźniej zaszył się gdzieś ze swą ofiarą. Wszyscy; niebiosami zatrząsł nagle potężny, acz melodyjny ryk, wycie, będące pieśnią [coś ala wielorybXD] Na jednej z wież należących do tutejszej akademii magii siedzi wielki, smukły, biały smok! http://i48.photobucket.com/albums/f2...hiteDragon.jpg Ludowi Ditrojid szczęki opadły. - To Starfire!!! – wyjąkała biała smoczyca, znajoma Ryu-aca. - Starfire...! – wszyscy wokół zaszemrali echem. Smok zwinnie skoczył w dół, załopotał skrzydłami i zawisł w powietrzu obok białych kamienic. Wygiął smukłą szyję i podstawił ją jako oparcie dla dragonity, który z Kejsi pod pachą pojawił się w oknie. „Demon” wskoczył na grzbiet smoka, nadal trzymając struchlałą Kejsi. - Dokąd?!?!? – Ryu-ac wzbił się w powietrze i zagrodził drogę białemu smokowi. - Odejdź – warknął Demon. – Albo ją skrzywdzę! – zdusił piszczącą Kejsi. - Starfire, dlaczego...?! – jęknął z niedowierzaniem Ryu-ac. - Z drogi!!! – krzyknął nerwowo Dragonita, a Starfire uderzył skrzydłami i wyrwał na przód, przelatując nad małym czerwonym smokiem. Zatoczył koło ponad wieżą świątyni i pomknął za miasto, ponad rozciągające się za nim stepy.
__________________ I never cared before I met you ***Your Exel is my command! *** xD |
| |
| | #143 |
![]() | Nie zwracając uwagi na tłumy Thomas skupia się. Używa jednej z umiejętności, której daaaaaaaawno nie używał. Gdzieś w oddali pojawiła się biała kropka, a raczej jarzące się światło, które tylko on widział. Anioł wzbił się w powietrze i po chwili znikł. Nie minęło może kilka minut gdy wylądował na grzbiecie białego smoka. - Heya! - przywitał się z Dragonitą. - T-thomas?! - jęknęła Kejsi w dziwnej zgrozie. Dragonita wciąż trzymając dziewczynkę warknął przez zęby. - Złaź! - syknął - Jak oddasz mi dziewczynę. - odpowiedział spokojnie. - Dostaniesz ją w kawałkach jeśli nie pójdziesz precz!... Anioł przyjrzał się dokładnie całej sytuacji. Zwierzak trzymał Kejsi w prawej ręce, dziewczyna przylegała do jego pleców. Znikł. Pojawił się tuż za prawym bokiem zwierzaka i ciął po ręce. Żywy Ogień rozdarł sztychem jego ramię, dragonita zaskomlał z bólu, zerwał się na nogi i odskoczył na zad wiozącego go smoka, po drodze przyłożył Thomasowi odpędzająco ogonem. - Nie rób tego! - krzyknęła do ciebie zrozpaczona Kejsi. Dragonita krzyknął do smoka; "zamroź go!" Starfire odwrócił łeb, zionął na ciebie strumieniem lodowatego powietrza... zamieniając go w bryłkę lodu! Kostka lodu zaczęła spadać a smok z dragonitą i Kesji oddalać. Anioł ukryty w kostce lodu (taka kinder niespodzianka XD) leciał w dół. Nie miał pomysłu jak mógł by się uratować. Na jednej z rąk zaczął migotać mały płomień który powoli roztapiał lud. Po chwili wpadł na lepszy pomysł. Płoń, Żywy Ogniu. - pomyślał. Nagle szpada zaczęła się układać w wielką szablopodobną maczetę. Lud zaczął się szybciej roztapiać. Jeśli się uda przed romantycznym spotkaniem z ziemią to Thomcio rusza w pościg za Starfire. Przy okazji przyzywa do siebie ognistego smoka, przyda mu się. |
| |
| | #144 |
![]() | Kejsi była tak zdumiona pojawieniem się białego smoka, że zaniemówiła i siedziała grzecznie w ramionach dragonity. Lot na smoczym grzbiecie był jednym z najbardziej niesamowitych rzeczy jakie się jej przytrafiły! Nagle zjawił się Averon o czarnych skrzydłach! - T-thomas?! – Kejsi wystraszyła się wiedząc, ze dragonita będzie bardzo niezadowolony z tej wizyty. Po krótkiej kłótni Thomas zaatakował dragonitę i zranił go w rękę! - Nie rób tego! – krzyknęła rozpaczliwie Kejsi. Wciąż miała nadzieję, że sprawę uda się rozwiązać dyplomatycznie, chociaż teraz już było chyba za późno. Smok odwrócił nagle głowę i zionąc w Thomasa, zamroził go na bryłkę lodu! - Thomaaaaas! – Kejsi krzyknęła płaczliwie za spadającym sopelkiem. Klasnęła w łapki i zamknęła oczy, wołając; - Światło, które swym spojrzeniem topisz najgrubszy lód, blasku księżyców, który tchnienie zamrażasz, co powstało jako woda, niech zawsze nią będzie, wysłuchaj mnie....! – nie dokończyła bo dragonita zasłonił jej usta dłonią! Lód otaczający Thomasa nie zdążył zamieni siew wodę, jedynie lekko się nadtopił!
__________________ a takie tam |
| |
| | #145 |
![]() | Tak - finałowy moment pierwszego aktu jego intrygi, ujawnienie swoich poczynań drużynie nie wyszło do końca tak, jak planował. Mówiąc prościej, najpierw został zignorowany przez wszystkich poza Kejsi, a gdy reszta zauważyła jego obecność... zaczął żałować, że to się wydarzyło. Thomas rzucił jedno zdanie po czym zmył się z widoku, ale wilk... nie dość, że dziwnie ubrany to jeszcze mający do niego jakiś nieczysty interes. Nie, to towarzystwo stanowczo było nie dla niego - już wolałby dalej udawać niepozornego, pokaleczonego mężczyznę nić znajdować się w takiej sytuacji. To było co najmniej niezdrowe! Musiał się wynieść i to jak najszybciej... Całkiem inną sprawą było porwanie Kejsi, a dokładnie środek transportu porywacza. Starfire, tak? Trzeba by dowiedzieć się czegoś konkretnego. Jednak, by udowodnić sobie i innym, że tak naprawdę przez swoje postępowanie zmierza w stronę wyższego dobra trzeba pokazać ludowi tego miasta, jaki jest naprawdę. Szybko przeniósł się na wysokość, gdzie chwilę później miała znajdować się bryła lodu i uderzył z całej siły płonącymi szablami. Usłyszał trzask pękającego lodu po czym przeniósł się na grzbiet smoka przed porywacza. Nie miał zamiaru walczyć, chciał po prostu porozmawiać. Usiadł po turecku naprzeciwko dragonity i zagadnął - Witam. Ładny mamy dzionek, akurat na porwanie nieznajomej osoby i ucieczkę na smoku, nieprawdaż? Nie obawiaj się, nie jestem tutaj, żeby walczyć Dragonita, raniony w rękę , zerka na niego nienawistnie. - Ast i Aroth? - szepnął, przyglądając się wnikliwie. Wiatr Lodu ryknął wściekle, wyginając szyję i zekrając na Astarotha - Dla przyjaciół Astaroth, miło mi. Jeśli możesz, mógłbyś mi powiedzieć po co ci to? - wskazał ręką na Kejsi - jeśli aż tak potrzebujesz towarzystwa mogę ci złapać jakąś inną na dole - Nie, dziekuję, ta mi się podoba. Przeszedłeś przez Bramę, prawda? - spytał nagle - Widziałem was we śnie - Tak, przeszedłem przez bramę. Nie chcę jej dla siebie, chcę ci pomóc jak chaos powinien pomagać chaosowi. Niedługo najpewniej zjawi się tutaj typek z czarnymi skrzydłami. Ma on zdrowo nie tak w głowie, cierpi na napady agresji i za byle co gotowy jest rzucać się na innych. Nie chcę, byś bardziej od niego ucierpiał - odparł, wskazując ranną rękę Dragonita uśmiechnął się krzywo. - Wiesz, co jest moim celem w życiu? Tępic demony. Takich Jak Ty. Nie będziesz tu panował, Nowy Shabranido, nie, póki Światło istnieje. Zgładzę ciebie, zgładzę Veriona, i wszystkich, którzy przejdą przez Bramę, którą otworzyłeś! - warknął. - Chcesz chaosu? prosze, weź go sobie! - krzyknął, wyciągając ku tobie rękę, z której strzeliły fioletowe, malutkie strzałki. - Nie!!! - wrzasnęła Kejsi, chwytając go za rękę i odciągając ją - Ambitny plan, tyle tylko że nierealny - przebiegło przez myśl Astarotha, po czym głośno dodał - Chciałem być miły, ale widzę że wszyscy tubylcy są nienormalni. Nie chcesz istnienia chaosu, tak? Chcesz by zniknął z powierzchni ziemi, tak? Dobrze, spełnie twoją wolę. Pierwszym jego znikającym objawiem będziesz ty - powiedział, po czym stając się chwilowo niematerialny rzucił się na dragonitę
__________________ ,,W czasach słabości pokazuj swoją siłę. W chwili potęgi pokaż swoją słabość" Sun Tzu, Sztuka Wojny |
| |
| | #146 |
![]() | - Za nim jasna cholera, za nim ! Szybciej ! Mam Cię uczyć latać Sathem ?! Słyszysz mnie, czy uszy sobie ogniem zatkałeś mój drogi ?! - w przerwach w wydzieraniu się na Sathema mruczał i klął na czym świat stoi. Jedyna szansa by w końcu zabić jakiegoś nieczystego demona, a on nie może jej wypełnić z powodu powolności towarzysza - Co za nonsens ! Z tobą, czy bez Ciebie zabije tych, którzy się tam znajdują - zrobił kółeczko palcem na niebie we wskazywanej stronę. - A ty weźmiesz sobie tą zaplutą chimerę. Tylko uważaj gdzie to i tamto bo Cię skasuję za lubieżność. Nieskończony potok słów wylewał się z ust Von Armeshplausta, który przejęty wydarzeniami gadał do wszystkich wokół, ale też do nikogo... " Hmmm... Ciekawe dlaczego... Może dlatego, że nikt go nie słucha ? " - to go denerwowało jeszcze bardziej ! "Czy oni mnie mają za idiotę ?!" - domyślił się odpowiedzi i zrobił się czerwony jak burak ze złości. *** Myślał. Jaka nędzna kreatura się z niego zrobiła... " Śmiem tytułować się Wielkim Inkwizytorem, nie walcząc nawet z demonami tylko udzielając się na turniejach ? O nie, to koniec. Z turniejami. ( przynajmniej na dziś ) Z marudzeniem. ( do czasu aż mnie nie rozboli kręgosłup, albo nie spadnie deszcz ) I z alkoholem. ( chyba, że poczuje się spragniony po walce ) Po tym owocnym rachunku sumienia uśmiechnął się do siebie i wycelował z kuszy do Starfire'a. Ładunek z usypiającym pyłem, pulsował miarowo. " Nie obchodzi mnie kim byłeś serdeńko - powiedział sobie Genghi mierząc do białego smoka - obchodzi mnie czym się stałeś. Bełt poleciał, a Genghi wyprężył się i oznajmił: - No to smoka mamy z głowy...
__________________ Mijikai potrafi być naprawdę uroczy. Ile jest w nim naturalnego ciepła, ile rozsiewa wokół siebie szczerej, przyjacielskiej serdeczności. Nic dziwnego, że jest tak kochany. |
| |
| | #147 |
![]() | Feniks wyfrunął przez wybite okno, zachwycając wszystkich stojących przed świątynią swym widokiem. Z początku nie umiał znaleźć dragonity i jego "towarzyszki", lecz po chwili obydwaj ukazali się, wsiadając na grzbiet wielkiego Starfire'a. ~~Ciekawe stworzenie... Długi ogon, długa szyja, cztery łapy, więcej miejsca do przewozu... Trzeba by było kiedyś spróbować...~~ Kiedy tak myślał, na jego grzbiecie rozgadany gnom zaczął pouczać Sathema. - Za nim jasna cholera, za nim! Szybciej! ~~Tylko spokojnie, to małe irytujące stworzenie nie wyprowadzi cię z równowagi~~ próbował utrzymać spokój. - Mam Cię uczyć latać Sathem?! ~~SPOKÓJ... Nie tylko jego masz na grzbiecie~~ gnom rozwścieczał Sathema coraz bardziej, co można było zobaczyć po coraz bardziej czerwonym płomieniu wokół ptaka. - Słyszysz mnie, czy uszy sobie ogniem zatkałeś mój drogi?! Feniks nie wytrzymał. Odwrócił głowę, całą w czerwonym ogniu, i powiedział: - Jeśli dalej będziesz się tak naprzykrzał, to chętnie zatkam ci ogniem gębę, zrozumiano! Chyba nie jesteś w pozycji do uskarżania się, bo to JA - Sathem zaakcentował to słowo bardziej niż chciał - przewożę ciebie, i to TY jesteś poniekąd zdany na moją życzliwość. Chyba że wolisz dreptać na tych twoich krótkich nóżkach i gonić smoka tam, na dole, to powiedz tylko jedno słowo, a z przyjemnością cię tam zostawię. - Co za nonsens ! Z tobą, czy bez Ciebie zabije tych, którzy się tam znajdują - zrobił kółeczko palcem na niebie we wskazywanej stronę. - A ty weźmiesz sobie tą zaplutą chimerę. Tylko uważaj gdzie to i tamto bo Cię skasuję za lubieżność. - I żebym to ja ciebie nie skasował, mój malutki. - odburknął Genghiemu. Przez tą chwilę, kiedy prowadził wymianę zdań z gnomem, rozegrała się walka między uciekinierami a Thomasem, której wynikiem był zamrożony Averon spadający ku ziemi. Sathem szybko ocenił sytuację, po czym zanurkował do Anioła. Feniks był pochłonięty lotem ratowniczym, lecz zauważył jak gnom wystrzeliwuje bełt w stronę smoka. - No to smoka mamy z głowy... - powiedział Genghi - Po co marnujesz amunicję? Wiesz jaką smoki mają grubą skórę? - zawołał nurkując - Właściwie to ja też nie wiem, ale twoje bełty, ani niczyje inne nie przebiją się przez smocze łuski. Ognisty ptak chwycił spadającego Thomasa tuż nad ziemią, zrzucając "przez przypadek" upierdliwego pasażera jakim był gnom. Sathem wystrzelił w górę jak z procy, ustawiając się na tej wysokości, jaką miał przed nurkowaniem. - Odsuńcie się od niego! - krzyknął do Teva i Waldorffa - spróbuję go roztopić! Nagle nad Averonem pojawił się ognisty krąg, taki sam jak podczas turnieju, który zjechał w dół roztapiając Skrzydlaka, a później ruszył w górę osuszając go. Przez ten czas, gdy Anioł był rozmrażany, Sathem rozejrzał się aby ocenić sytuację. Kejsi nadał była uwięziona przez dragonitę, z którym bił się... Astaroth?? Feniks zamknął na chwilę oczy, po czym spojrzał jeszcze raz. To był Astaroth. Wilk nie spodziewałby się, aby on - sługa chaosu i fiolet - pomagał dobrym istotom. Przełamując mały szok, jakim była ta walka, odwrócił głowę i powiedział do Teva, Waldorffa i Thomasa: - Macie jakiś plan na walkę? Od razu mówię: wykorzystanie siły fizycznej feniksa nie jest możliwe, gdyż to jest w pewnym sensie tylko iluzja - po jednym otrzymanym ciosie odkształcam się z powrotem w wilkołaka. Co do planu, to może bym podleciał i was zrzucił na niego, a sam zacząłbym go trochę przypalać... O ile nie będzie kolejnej potrzeby odmrażania jednego z was, oczywiście. W każdym razie, będę wszystko robił z dołu, więc jakbyście spadali, to prawdopodobnie uda mi się was złapać. Jakieś pytania? Jakieś propozycje?
__________________ Nie będzie mnie przez parę miesięcy... Trzymajcie się ciepło i do zobaczenia w lipcu! Wiecie że w człowieku ukryte jest zło?? cZŁOwiek... |
| |
| | #148 |
![]() | Dwarf zasiadł wygodnie i bezpiecznie na Feniksie. Nietypową załogę stanowili jeszcze Tev i Gengi. O ile tego pierwszego nie znał o tyle po Gnomie mógł się spodziewać że zapewni dużo wrażeń. Wznieśli się do góry i właśnie zaczęło… Jedyną myślą jaką Jemu zaprzątała głowę to „ A po co mi ta klatka” Tuż obok nich pojedynek toczył Thomas. Jego wynik z góry był wiadomy. Gdy Inkwizytor się pieklił i kłócił z ich środkiem transportu Waldorff doznał olśnienia i postanowił się podzielić nim z Tevem. Oczywiście cały czas trzymając pod pachę swą klatkę na myszy/ptaki/inne* -Bo wiesz do polowania na smoki to trzeba się porządnie uzbroić. A Ten tam -wskazał na spadającego Averona- nie zabrał ze sobą podstawowego narzędzia. -podrapał się brodzie i z twarzą wyrażającą pełnię oświecenia rzekł -To powinien być smokslayer. Tak mi kiedyś wujek cóś tłumaczył. Do rozmowy włączył się Sathem, -Macie jakiś plan na walkę? -Ja ten tego mam pewien ale do tego potrzebna jest owca, smoła, siarka i flaszka gorzałki. Jak rozumiem tego nie mamy więc może poczekajmy co zrobi Astaroth bo to jego chyba widzę na tej smoczych? Pod pachą nadal trzymał klatkę i dokonywał wszelkich cudów by się utrzymać na smoku i przy okazji nie wyrżnąć nią Teva. *Wpisać według własnego uznania |
| |
| | #149 |
![]() | Po wskoczeniu na grzbiet Feniksa i upewnieniu się, że ognień nic mu nie zrobi, dołączył się również Waldorff i Genghi. -To lecimy, Futrzak, czy nie?-zapytał ze złością, a Sathem wzniósł się w powietrze, wylatując przez wybite okno. Z dołu zaczęły docierać odgłosy zachwytu nad Feniksem, a Tevonrel prychnął pogardliwie. -Głupie stworzenia. Czar w porządku, ale bez przesady-mruknął. Tev spojrzał w dół jeszcze raz, ale tym razem w poszukiwaniu Kejsi i jej porywacza. Zobaczył jednak wojowników również rozglądających się. Zniknął...-pomyślał, wypatrując dalej. Nagle coś zaryczało, a na niebie pojawił się biały smok, zaś w oczach Rakszasy pojawił się dziki błysk. Oczy mu pojaśniały, pokazując niebieski blask, podczas gdy on sam wyszczerzył się, jednakże zanim dolecieli zrobił to Thomas, który wdał się w walkę z porywaczem i wyglądało na to, że go zranił, ale niestety został zamrożony. W tym czasie Genghi wykłócał się z Sierściuchem, a Tev nie mógł już tego wytrzymać i ryknął potężnie, po czym dodał: -Zamknijcie si wreszcie! Mały, irytujący karzełek wykłóca się z ptakiem!-wrzasnął, a następnie zamilkł, wpatrując się w Smoka. W tym samym czasie Genghi wystrzelił z kuszy, ale Tev nie zdążył zobaczyć efektu, gdyż spadający Anioł jako sopel lodu spadał nieco szybciej, więc Sathem zanurkował, odkładając go i zrzucając Gnoma, zaś sam Tygrys uczepił się ptaka z taką siłą, że nie sądził, by mógł spaść nawet jeżeli Futrzak by tego chciał. Thomas zaś wsiadł zamiast Gnoma. -Bo wiesz do polowania na smoki to trzeba się porządnie uzbroić. A Ten tam nie zabrał ze sobą podstawowego narzędzia. To powinien być smokslayer. Tak mi kiedyś wujek cóś tłumaczył-powiedział do niego Waldorff. -O czym ty mówisz?-zapytał zaciekawiony. -Odsuńcie się od niego! Spróbuję go roztopić!-powiedział do niego i Krasnoluda. -Przecież siedzę ci na grzbiecie-powiedział, a wokół Anioła zapłonął ogień, który roztopił go i osuszył. -Macie jakiś plan na walkę? Od razu mówię: wykorzystanie siły fizycznej feniksa nie jest możliwe, gdyż to jest w pewnym sensie tylko iluzja - po jednym otrzymanym ciosie odkształcam się z powrotem w wilkołaka. Co do planu, to może bym podleciał i was zrzucił na niego, a sam zacząłbym go trochę przypalać... O ile nie będzie kolejnej potrzeby odmrażania jednego z was, oczywiście. W każdym razie, będę wszystko robił z dołu, więc jakbyście spadali, to prawdopodobnie uda mi się was złapać. Jakieś pytania? Jakieś propozycje?-zapytał Sathem, podczas gdy Tev wpatrywał się w walkę Astarotha z dragonitą. -Ja ten tego mam pewien ale do tego potrzebna jest owca, smoła, siarka i flaszka gorzałki. Jak rozumiem tego nie mamy więc może poczekajmy co zrobi Astaroth bo to jego chyba widzę na tej smoczych?-powiedział Krasnolud. -W takim razie zadanie jest utrudnione. Sposób by zadziałał chyba, ale nie mamy czasu i materiałów, o czym już wspomniałeś. Nie mniej jednak nie mam zamiaru czakać aż Demon nabawi się sam! Też chcę się pobawić! No to plan jest taki: wskakuję na Smoka, ucinam łeb dragonicie, ucinam łeb smokowi, wskakuję na ciebie, ty odlatujesz. W tym samym czasie podpalasz smoka na gorącym ogniu, a Anioł i Krasnolud tłuką kogo chcą i jak chcą ze wskazaniem na smoka, bo jego trzeba utłuc-powiedział Feniksowi. Ostatnio edytowane przez Alaron Elessedil : 12-31-2007 o 12:35. |
| |
| | #150 |
![]() | Thomas, z pomocą swego ognistego miecza i wsparcia Kejsi zdołał już prawie wyzwolić się z bryłki lodu. Zjawia się nawet Astaroth i najwyraźniej próbuje przeciąć szablami nie Thomasa, tylko lód, który go uwięził! [can you belive THAT?! O_O’’ XD] Co więcej – udaje mu się!Sathem-feniks chwyta w szpony na wpół rozmarzniętego Thomasa, z okrojoną demonicznymi szablami bryłą lodu, i swym ogniem do końca go odsopla XD [err nowośc z Biedronki – mrożony upadły anioł XD sorry nie mogłam się powstrzymac ^_^’’’XD] Piękna drużynowa akcja kończy się sukcesem – Thomas cały i zdrów!;D Thomas wnosi miecz ku niebu, ostrze zapłonęło i słup ognia strzelił w górę, formując ognistą zawieruchę, z której formuje się sylwetka smoka, Żywego Ognia! http://www.rpgfan.com/pics/fire-emblem-rnk/art-029.jpg Kto powiedział, że Waldorffowy smokslayer nie może być smokiem?! Ognisty smok wznosi się wysoko na swych płonących skrzydłach, wydaje z siebie niski ryk, wyciągając łeb w kierunku Wiatru Lodu. Biały smok z melodyjnym wyciem-piskiem odwraca głowę, zerka ku niemu i na moment zawisa w powietrzu, obracając się przodem do drugiego smoka. Oba smoki mierzą się przez moment wzrokiem, wymieniając pomruki i krótkie porykiwania. Wyglądają, jakby ze sobą rozmawiały. Żywy Ogień i Wiatr Lodu. - Handuavhierienlivingfarej, bounder of Ivaneth – zabłysły błękitnym blaskiem ślepia Wiatru Lodu. - Shinodaavengher, bounder od Almanakh – zamruczał Żywy Ogień. Owinął się płonącymi skrzydłami, zamienił się w ognisty wir, który wessało ostrze Thomasa. Miecz jakby zgasł, z barwy rozżarzonego ognia stając się czarnym. - Przykro mi, Thomasie – rozległ się głos z miecza. – Ale nie stanę dla ciebie do walki z bratem i przyjacielem, który u mego boku walczył z Shabranido. Tymczasem, Astaroth teleportuje się na grzbiet Starfire. Dragonita nie jest kontent z wizyty i dochodzi do walki! Kejsi nie dość, że znalazła się na linii ognia, to jeszcze...sama się na nią uparcie pakuje! XD Próbuje powstrzymać Dragonitę i Astarotha, ale wiadomo jak jest; między te diabły z siekierą byś nie wszedł! XD Astaroth korzystając z chwilowej niematerialności unika ciosu pazurami, po czym odpowiada sieknięciem szablą. Zraniony w bok dragonita odskakuje do tyłu. Biel, która miała z szabli przeniknąć w ciało wroga jak trucizna, nie przynosi większego rezultatu! OO’ . - Veriona mogę dopaść później... – stwierdza nagle dragonita. – Gdybyś nie mieszał się do moich rodzinnych spraw, byłbym bardzo wdzięczny! – syknął. - On chciał mi pomóc!... – wtrąciła obronnie Kejsi. – Chciał mnie ratować, Astaroth jest dobry, dobry, chciał pomóc! - Jest demonem! – warknął dragonita. – Nie ma dobrych demonów! Przyszedł po Wiatr, nie po ciebie! - Nieprawda! Mógł mi go przecież zabrać wcześniej! Dragonita zwątpił. - Nie, Kejsi – rzekł zimno. – Nie znasz demonów. Uwierz temu, kto poznał je nazbyt wnikliwie. Tev ma plan!XD Kiedy Feniks podlatuje ponad smoka, Tev zeskakuje w dół na grzbiet Starfire! Dragonita jest tym równie zdumiony co zezłoszczony. Próba ucięcia dragonitowego łba Asethem, pomimo kociej zwinności i szybkości kończy się mniej więcej tak, że dragoita w zwinnym uniku uchyla się, podkłada nogę Tevowi, a potem z obrotu częstuje go solidnym kopniakiem. Tev stacza się po gładkim łuskowanym boku smoka i zawisa na kolcu wystającym ze smoczego łokcia oO’’’ - Teeeeev trzymaj się!!! – woła Kejsi, wyciągając do niego króciutką łapkę na pomoc. – Smoku nie daj mu spaść!!! Powiedzenie „mam cię w garści” nabiera dla Teva nowego znaczenia, kiedy łapsko Starfire chwyta go nagle. Dragonita widząc nadlatującą z odsieczą Brygadę F, chwycił znów Kejsi i zeskoczył ze smoczego grzbietu, rzucając się w dół! OO’’ Coś naraz roztrysnęło się o bok smoka, tworząc szarą chmukę o_o’’ To chyba bełt Genghiego Wiatr Lodu zwinnie zawrócił, strząsając Astarotha ze swego grzbietu i zionąc w niego chmurą lodowych sopelków.Astaroth odbił atak! Sopelki podziurawiły skrzydła smoka! Starfire skwitował to jedynie głuchym mruknięciem, zamienił się cały w wir sopli i otoczył Astarotha kurczącą się klatką z lodowych ostrzy! Demon nie może się z niej teleportować! Na zewnątrz klatki krążą dwie dziwne kule – biała i czerwona. Tev; .....EH?! Trzymający cię smok zamienił się nagle w huragan sopli i.... siłą rzeczy puścił cię Spadasz errr nie, znaczy się: „bojowo ruszasz w pogoń z uciekajcym tchórzliwym porywaczem”!!! XD - I tak jak pokonał Shabranido, tak Ast i Arotha zgładzi! – syknął dragonita, obserwując to z lotu err nie ptaka, a spadającego dragonity - ŁAAAAAAH! – piszczała przestraszona Kejsi. – Nie umieeeeem! X_X Nie umiem jeszcze mutowaaaaaać! X_X - Światło przenikające każdą pustkę....! – zakrzyknął dragonita, trzymając ją w ramionach. - ...Światło będące tam, gdzie go nie widać, pokaż się, pozwól się dotknąć, unieś mnie przez twe przestworza! Kilkanaście metrów ponad równinami stepów dragonita rozłożył nagle białe, przezroczyste skrzydła, wyglądały jakby były z powiewających, delikatnych pajęczyn babiego lata! Poszybował przed siebie wraz z Kejsi, zostawiając Astarotha wysoko w górze, uwięzionego w lewitującej klatce z sopelków Żywego Ognia! Nagle zaczłą się średnio kontrolowania kołysac na boki. - Co robisz!? – darła się w pancie kejsi. – Ziewasz!?!?! Nie śpij teraaaaaaz!!! PLASK ! – dragonita podjął próbę lądowania i potoczył się wraz z Kejsi po wysokiej trawce. Widzicie z daleka, że podnosi się, a Kejsi... podbiega do niego! Dranogita znika w białej łunie światła Kejsi macha do was i podskakuje niecierpliwie.
__________________ I never cared before I met you ***Your Exel is my command! *** xD |
| |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [komentarze] Tacy jak ty 2 | Almena | Archiwum sesji Autorskich | 563 | 11-14-2007 11:52 |
| Tacy jak ty 2 | Almena | Archiwum sesji Autorskich | 1012 | 11-14-2007 11:49 |
| [autorska] Tacy jak ty 2! | Almena | Archiwum rekrutacji | 66 | 03-26-2007 11:07 |
| [komentarze] Tacy jak ty | Almena | Archiwum sesji Autorskich | 70 | 03-23-2007 21:03 |
| Tacy jak ty | Almena | Archiwum sesji Autorskich | 550 | 03-23-2007 20:59 |