![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #171 |
![]() | Ciach! Miecz przeleciał pod krótkimi nóżkami miniaturowego smoka (smoczka?XD) na co ten odpowiedział: - Wyżej chłopie! Na co miecz przeleciał dużo nad jego głową. - Ale nie aż tak... Może podlecę bliżej żebyś miał łatwiej... - i podfrunął bliżej nomada, co poskutkowało kolejnymi dwoma nietrafionymi ciosami. - Człowieku, gdzie ty żeś się uczył machania mieczem? U niewidomego? - to mówiąc usiadł mu na ramieniu, które zajęło się ogniem. Oops.. To było, eee..., niechcący? - lecz przeprosiny nic nie dały. Jeździec spadł ze swojego "wierzchowca" i zaczął tarzać się w piachu, więc Sathem zostawił go w spokoju. Na cel wziął sobie następnego napastnika. Kiedy podlatywał do niego, poczuł znajome igiełki na całym ciele. ~~O, ho! Trzeba przestać się bawić!~~ pomyślał z żalem. Pofrunął na jakieś trzy metry nad cel i zaczął nurkować w dół. Kiedy był w połowie drogi do nomada, wrócił do swojej wilkołaczej formy, i od razu przekształcił się w wilka, który wielkością przypominał wielbłądy, i z całym impetem zleciał na jeźdźca. Ani po nim, ani po jego środku transportu nie było czego zbierać. Wilk otrzepał się z piachu i wstał, ukazując całe swoje piękno: ![]() Widać było, że Sahem nie bardzo skupił się nad transformacją, czego wynikiem były niebieskie wzorki na ciele wilka. Nie przejmując się ani wzorkami, ani jakimiś dziwnymi platformami wyłaniającymi się wśród piasków, wilczur wstał i zaatakował najbliższego nomada, celując w nogi wielbłąda. Jeśli zaczęliby uciekać, to wilk przyjąłby taktykę geparda, czyli podcinanie tylnich nóg zwierząt.
__________________ Nie będzie mnie przez parę miesięcy... Trzymajcie się ciepło i do zobaczenia w lipcu! Wiecie że w człowieku ukryte jest zło?? cZŁOwiek... |
| |
| Reklama |
| |
| | #172 |
![]() | Kejsi schowała się na szczycie kolumny ruin, mając nadzieję, że tam obleśne zombi jej nie dosięgną. Z góry widziala dobrze odsłoniony spod piachu właz i zastanawiała się co oznaczają te symbole i jak to otworzyc. Póki co nie miała pomysłu. Naraz wielbłąd rzucony przez golema Genghiego roztrzaskał się pokracznie o filar obok. - Genghi, nie we mnieeeee!!! – pisnęła rozpaczliwie. Ze szczytu kolumny widziała Thomasa, który... podał rękę Astarothowi? - Jakie to miłe! – ucieszyła się. – Pogodzili się! Miłe, miłe, widzicie, Astaroth nie jest zły, podał rękę Averonowi! Sathem jako wilk uganiał się tymczasem za nomadami. - Ugryź!!! – dopingowała Kejsi. – Zjedz ich!!!.... Chciała ich jakoś wspomóc, problem w tym, że w wysuszonych ciałach zombi nie było ani grama wody! Wierna żywiołowi wody, Kejsi niewiele mogła zrobić. - A masz, a masz, ty obślizgły, ty fuuuj!!! – zeskoczyła na dół i zaczęła obrzucać znalezionymi wokół kamieniami jednego z nomadów umykającego przed Sathemem.
__________________ a takie tam |
| |
| | #173 |
![]() | –Jednak nie chcieli porozmawiać… Mruknął Waldorff, po czym ruszył w stronę walczących. Drużyna w tak zwanym międzyczasie sprawnie rozprawiała się z tu obecnymi. Co więcej wybierając sobie cel przede wszystkim należało uważać na siebie. Latające Camele lub ich części. Podenerwowani Golemowie, Likantropy no i ten wynalazek Astarotha. Jakże on poczciwy i stary dwarf może w takiej walce się na coś przydać… –Stary może i jesteś stary, ale razem dzięki mnie a może głównie dzięki mnie pokażemy im, co to znaczy prawdziwa zadyma! Karzeł, który już upatrzył sobie cel zatrzymał się jak wryty. Obejrzał się za ramie, ale nikogo tam nie było. –Nie wiem, kim jesteś, ale wiedz, że właśnie sobie narobiłeś kłopotów. –Jakich kłopotów, Kłopotem i to strasznie wielkim to ty jesteś! Nic tylko katharsis, odkupienie i myślenie a gdzie walki, picie i wszystkie inne dwarfowskie przymioty? –Gengi jeśli to ty to za chwilę Cię kopnę! – Ale golem w tym momencie właśnie miażdżył kolejnego wroga. – Astaroth, Charlotte –Ci, których śmiał podejrzewać byli zajęci sobą lub kimś dla nich w tym momencie bliskim.– Kim jesteś i czego chcesz! Waldorff krzyknął z całej siły. Rozejrzał się wokół siebie i spojrzał na to, co trzymał w ręku. Młot. Jego stary bojowy młot. Znalazł go w czeluściach którejś ze starych Ogrowskich świątyń. Należy dodać, że w zamierzchłych czasach trochę podróżował to tu to tam. Prawdopodobnie należał do jakiegoś śmiałka, któremu się nie powiodło. Teraz już od kilkunastu lat podróżował z nim. –Możesz się tak na mnie nie patrzeć, goły jestem! Poza tym zachowujesz się jak byś pierwszy raz z młotem rozmawiał. No te, „Kim jesteś i czego chcesz”. Jestem napaloną elfką i chcę twej cnoty lepiej brzmi Hahahhaaha Tuż przed nim do biegu rzucił się jeden z walczących z Azmaerem. Niestety krasnoludy ze swymi krótkimi nóżkami nie są najlepszymi biegaczami po wydmach piaskowych. Już Waldorff miał zamiar poniechać wroga, gdy w głowie po raz kolejny mu zadźwięczało. –Chyba nie pozwolisz mu uciec? No na pewno nie pozwolisz mu uciec. Nie ty wiesz to, że to jest twym obowiązkiem. Zabij go spal zniszcz. Uspokój jego dusze a ciało oddaj niezmierzonym piaskom. Niechaj stara klątwa się wypełni Zabij go!!! Rzuć mnie w niego Nie wiadomo czy pod wpływem krzyku, jaki się podniósł czy dwarf sam wpadł na taki sam pomysł, ale zrobił to. Mocny zamach i głownie poleciała w stronę uciekiniera. W jego głowie natomiast niosło się echo „die, die motherf^&er” |
| |
| | #174 |
![]() | Dziwne wielbłądy oraz ich jeźdźcy wciąż tam byli po jego powrocie. Nie miał zamiaru mieszać się do walki, chyba że przybrałaby wyjątkowo niekorzystny obrót - niech ta obserwacja z boku będzie lekcją dla Azmaera. W międzyczasie pojawiła się ponownie Charlotte i... Astaroth cofnął się przerażony o krok. Przez chwilę... miał wrażenie obcej myśli w swojej głowie i był pewien, że wcześniejsze cierpienie powraca, że znowu jego umysł będzie zalany obcą jaźnią i czeka go tak marny los, jak wtedy. Dopiero po chwili zrozumiał, że to nie duchy powracające do jego umysłu, ale Charlotte przekazująca mu jakoś swoją myśl. Ulżyło mu - dawno nic tak go nie zaskoczyło. Odpowiedział transem, również przekazując jej swoją myśl - Dziękuję, nie potrzebuję teraz pomocy Azmaer, najwidoczniej z braku rozkazów rozpoczął częściowo działać sam - zaatakował wrogów korzystając z teleportacji powodując śmierć części atakujących. Wtedy również przeżył drugie w ciągu ostatnich dziesięciu minut zaskoczenie, większe chyba nawet od poprzedniego, a mianowicie słowa upadłego anioła, Thomasa. Wieu rzeczy mógł się spodziewać, ale tych słów od niego... Brał go za jednego z tych niezbyt inteligentmych fanatyków, którzy gotowi są ginąć za imię bieli, a jednak... Cóż, uścisnęli sobie ręce pieczętując to. Nie miał ochoty dłużej czekać na koniec przeciągającej się walki, więc jeśli jeszcze których dychał, pora było wykrzyczeć mu w twarz jego błędy. Przeniósł się więc przed niego i użył umiejętności krzyku
__________________ ,,W czasach słabości pokazuj swoją siłę. W chwili potęgi pokaż swoją słabość" Sun Tzu, Sztuka Wojny |
| |
| | #175 |
![]() | Ej znacie ten kawał?... Przychodzi Anioł do Demona.... XD Thomas odpala artylerię przeciw-ożywieńcową! Jeden z wielbłądów wraz z jeźdźcem trafiony, rozpryskuje się na pył w efektownej eksplozji. Sathem swoim wilczym ciężarem zdemolował kolejnego wroga i pogonił za następnym. Kejsi obrzuciła uciekiniera kamieniami, PAC! – nie ma to jak kamiorek w turban. Rozproszony fruwającymi kamiorkami jeździec zauważył nadlatujący młot Waldorffa w ostatniej chwili- i było za późno XD Wirujący młot dwarfa gruchnął w wielbłąda, zwierzak fikając koziołki przetoczył się po ziemi. Jeździec zgubił skręcony łepek w trakcie turbulencji. Astaroth bierze sprawy w swoje... gardło...? Tev doskakuje na ocalałego jeźdźca i zabiera kolejną uciętą główkę do kolekcji. Szkoda tylko że zamieniła się w piach;( - Odejdźcie sthhhhąd.... – wysyczał ostatni nomad nim rozpadł się na piach. No, zostajecie sami, na Pustyni Wiatrów. Zapada noc. Jest zimno jak diabli, silny wiatr nieustannie sypie po was piaskiem. Zbieracie się nad zamkniętym włazem świątyni Przybycia. Hm... Żadne z was nie ma pomysłu jak to otworzyć....?!?! Nagle niebo rozjaśnia błysk. Odwracacie się w kierunku, gdzie na horyzoncie pojawił się drgający, jasny promie światła, łączący niebo i ziemię. Promień pulsuje przez chwilę, po czym gaśnie. Wiatry cichną nagle. Przez tony piachu pod waszymi stopami przemknął kilkunastosekundowy wstrząs. Za moment na gwieździstym niebie pojawia się niesamowita tęcza! ![]()
__________________ I never cared before I met you ***Your Exel is my command! *** xD |
| |
| | #176 |
![]() | Kejsi w skupieniu przyglądała się włazowi, powoli poruszając kocim ogonkiem na prawo i lewo. - WIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEM !!!!!!!! - wydarła się, podskakując wysoko i opadając na cztery łapki..... .... ... .... -...no dobra, nie wiem... .... - WIEEEEEM !!!!! - zakrzyknęła po chwili i zaczęła wosoło biegać między członkami drużyny. - Poprośmy wszyscy o pomoc Najświętsze Światło!!!! To mówiąc usiadła, składając łapki do modlitwy i zamknęła oczy. - Najczystsze Światło, które przenikasz i napełniasz swym cudnym ciepłem każdy z twoich tworów...! Rozjaśnij nasze umysły swoim ideałem, oświeć nas, wyprowadź nas swym nieskalnym blaskiem z mroków niewiedzy i zwątpienia!.... rozejrzała się wokół - czemu nikt nie modlil się razem z nią!? - Genghiiiiiiiii! - doskoczyla radośnie do gnoma. - Opowiedz wreszcie o Abazigalu, opowiedz, opowiedz!!! Walodrff, a może Moradin mógłby nas wspomóc!? Potrafiłby?przytulila się do dużego, ciepłego i puszystego Sathema, spojrzała po twarzach wreszty. - A wy?- zagadnęła. - Jakie siły wyższe czcice? może nam pomogą! ![]()
__________________ a takie tam |
| |
| | #177 |
![]() | ~~AAAAAAAAAAAAACHHH!!!!~~ Wilk zawył z bólu, kiedy wrzask Astarotha dotarł do jego uszu. Natychmiast rzucił się na ziemie, próbując zatkać uszy łapami, na co kolega demona wyśmiał go. ~~Niech no ja cie dopadnę ty...~~ pomyślał Sathem gdy krzyk się zakończył i wstał, otrzepując się z piasku.W między czasie Kejsi próbowała się zdecydować, czy zna rozwiązanie zagadki czy też nie. - A wy?- zagadnęła. - Jakie siły wyższe czcice? może nam pomogą! Na te słowa, Sathem odmienił się do swojej wilkołaczej postaci. - Ja wierzę w tylko jednego boga - ogień. Lecz wątpię, żeby mógł on coś poradzić w tej sytuacji... Nagle do głowy przypomniała mu się walka z Astarothem w kosmosie, kiedy to demon zdołał wyciągnąć rękę poprzez kadłub pojazdu. - A może któreś z was - popatrzył znacząco na Astarotha - mogłoby się tam dostać w jakiś sposób, i otworzyć nam od środka? Chociaż... Momencik... Sathem podszedł bliżej do napisu pod włazem. Obejrzał posążki. - Czy to możliwe?? - zawołał, gdy zobaczył słowo "Fngurz" przy jednej z figurek, które oznaczało jego własne imię. - To nie możliwe... Przecież to był tajny kod... W szkole często w ten sposób pisali ściągi, że gdy nauczyciel przyłapał ich na oszustwie, pokazywali, że to są zwykłe kartki papieru z nic nie znaczącymi znakami na niej. Nie spodziewał się, że można było w ten sam sposób zahasłować taką świątynię. - A spróbujmy z resztą posążków... Posążki były zakodowane w ten sam sposób: "Nfgnebgu" - Astaroth "Jnyqbess" - Waldorff "Gribaery" - Tevonrel "Tratvaxnmmba Iba Nezrfucynhfg" - Genginkazzon Von Armeshplaust "Xrwfv" - Kejsi "Gubznf" - Thomas "Puneybggr qr yn Zbgr Inybvf" - Charlotte de la Mote Valois Spojrzał na napis pod włazem. Popatrzył na niego dłuższy czas, po czym nie wiele się zastanawiając, dotknął co drugiego promienia we włazie.
__________________ Nie będzie mnie przez parę miesięcy... Trzymajcie się ciepło i do zobaczenia w lipcu! Wiecie że w człowieku ukryte jest zło?? cZŁOwiek... Ostatnio edytowane przez Amman : 01-08-2008 o 17:33. |
| |
| | #178 |
![]() | Genghi przeturlał się w postaci golema po wrogu rozpryskując jego wnętrzności po gorącym piasku pustyni. Co to była za zabawa...! Gnomi inkwizytor dawno tak dobrze się nie turlał... *** Tymczasem drużyna już zbierała się do ruin, osobiście nie miał ochoty na sen i poradziłby sobie z bandą złych bogów bez ziewnięcia, ani zmrużenia oka. Wziął się pod boki i oglądał figurki. Nie przypominało mu to nic znajomego. Najchętniej wysadziłby właz ładunkami wybuchowymi, które miał przy sobie, ale najprawdopodobniej chroniony był magią to też zdawał sobie sprawę, że mógłby tylko zmarnować Wybuchacza 15. Kejsi rozpoczęła się modlić... Światło to było zabawne... Nagle jednak zaproponowała mu coś na co czasami miał niewypowiedzianą ochotę... - Opowiedz wreszcie o Abazigalu, opowiedz, opowiedz!!! - No cóż droga Kejsi... Jeśli sobię życzysz... Mogę zrobić dla Ciebie wyjątek i uchylić rąbka tajemnicy - zaśmiał się - Co ja mówię...?! Żadnej tajemnicy ! No więc... Abazigal... Co to jest ? Nie, tak tego definiować nie można, lepszym pytaniem byłoby: " Kto to jest ? ". Otóż jest to Bóg Słońca, Pogromca Zła, Lord Konstruktor, Pan Ożywiciel, Nieustająca Tarcza Blasku i Powiernik Świętego Płomienia. Abazigal. Ekhem... Wielki Abazigal ! Przenika nas wszystkich jak powietrze, wyznawców błogosławi, heretyków pali, innowierców przekonuje. Jeżeli kiedyś dane mi będzie kiedyś dotrzeć do celu mej podróży, bądź wrócić do Trygies możesz zabrać się razem ze mną by ujrzeć na własne oczy Arcyostrze Abazigala Silfarilla Umundolphiona zwanego także Arcylordem Inkwizytorem. Człowieka o nieprzejednanej pobożności, mądrości, potędze i dobroci, głos i usta Abazigala na ziemi, awatara Lorda Kontruktora. By pokazać Ci jak różni jesteśmy przytoczę Ci jego historię. Kim był ? Skromnym kowalem. Podkuwał konie we wsi bez nazwy. Ale był mądry, jego pochodzenie to sekret zakonny, nie często zdażają się tacy ludzie. Niektórzy z nas pochodzą ze szlachty inni to zwykli kmiecie. Ale wszyscy nieprzejednanie wierzą w sukces i cel, którego się podejmujemy... Harmonia... Przyłącza się do nas coraz więcej... Żebrzący Bracia Ubodzy wchodzą w nasze szeregi z podniesionymi głowami. Wszyscy jesteśmy równi w zakonie. Wszyscy jesteśmy braćmi. Braćmi w służbie Abazigala. Jeśli słyszysz mnie teraz o Wielki pomóż mi i moim towarzyszom, moi braciom i siostrom otworzyć właz. Uśmiechnął się do chimery. - Czy teraz już wiesz kto to jest Abazigal...?
__________________ Mijikai potrafi być naprawdę uroczy. Ile jest w nim naturalnego ciepła, ile rozsiewa wokół siebie szczerej, przyjacielskiej serdeczności. Nic dziwnego, że jest tak kochany. |
| |
| | #179 |
![]() | Kejsi radośnie wpatrywała się w Genghiego, kiedy opowiadał o Abazigalu. Opowieść strasznie się jej spodobała. Bóg Słońca, Pogromca Zła, Lord Konstruktor, Pan Ożywiciel, Nieustająca Tarcza Blasku i Powiernik Świętego Płomienia! - Tak, tak, Genghi, weź mnie....! ...do Trygies!!! Sathem podszedł do włazu i zaczął przy nim majstrować. - Widzisz!? – Kejsi wesoło krzyknęła do Genghiego. – Chyba mu się udało! Hurra! – biegała wokół Sathema i przeskakiwała ponad nim w zwinnych saltach.Postanowiła przygotować się na otwarcie włazu. Nie wiedziała co mogło tam być. Wyjęła z torebki trochę zasuszonych liści mięty, flakonik żywicy i olejku bergamoty. wymieszała wszystko w łapkach i nasmarowała się pachnącą ziołowo mieszanką. Jej ciało objął jasny błysk. Z pleców Kejsi wyrosły skrzydła, kształtem i kolorem przypominające te od papużki nimfy, jej koci ogon zamienił się w gadzi, jej futerko stało się łuską, a oczy zyskały pionowe, chudziutkie źrenice. - To... kto to otworzy...? – nieśmiało wyjrzała zza Genghiego.
__________________ a takie tam |
| |
| | #180 |
![]() | Thomas stawia dwie magiczne półprzezroczyste bariery by ochronić się przed zimnym wiatrem oraz piaskiem, po czym siada na ziemi. Tępo wpatruje się w przestrzeń. Nagle podniósł się i znikł. Zjawia się po chwili. Podchodzi do włazu w centrum ruin świątyni i sprawdza czy da się obrócić pokrywę. kiedy próbował tego dokonać, wdusił dłonią dwa sąsiednie rzeźbione promienie i fragment tarczy między nimi. Hm XD Wdusza więc wszystkie promienie i ostatecznie całą tarczę. Próbuje kręcić figurkami, ale nic z tego. Z pomocą przychodzi Sathem, który doznał olśnienia wyczekiwanego przez Kejsi! XD Thomas musi odpokutować za wduszenie całej tarczy i [mam nadzieję XD] podważając fragmenty koła mieczem, podnosi je ponownie. Wówczas Sathem dotyka co drugi z 22 promieni, wduszając je. 11. liczba symbolizująca chaos. Nie wydarzyło się nic szczególnego. Tarcza ze zgrzytem zaczęła powoli się obracać. Wszystkie figurki po kolei same zaczęły się zapadać w jej wnętrze. Wreszcie, właz z trzaskiem zatrzymał się. Astaroth w skupieniu, milcząc, obserwuje wszystko. Azmaer u jego boku czujnie rozgląda się wokół, widać, że jest ciekawy świata. Mamy w drużynie pod dostatkiem tęgiego chłopa – otwieracie właz, unosząc kamienną pokrywę. Wokół zrobiło się idealnie cicho. Każdy z was doszczętnie ogłuchł na kilka sekund. „Ivjiiiidjiia hapsen-hapsen-sjooovna...! Ivjiiiidjiia hapsen-hapsen-sjooovna...! Ivjihaps…. Hapssss… ” – ten melodyjny kobiecy głos, to dźwięczne nucenie hipnotyzującej melodii, było pierwszym odgłosem, jaki usłyszeliście. Słyszeliście to już!... Niektórzy z was nawet kilkakrotnie! Zaglądacie do otwartego przejście – tunel wiedzie zdaje się pionowo w dół i jest tam zupełnie ciemno. Brzęczenie. Z tunelu wylatuje 20 cm osa! ![]() Zawisa w powietrzu, zaczyna krążyć ponad wami. Po chwili cały rój owadów wylewa się z włazu bijącą w niebo fontanną! Chmura owadów zaczyna krążyć wokół ruin, wyglądając jak żółte tornado! ![]() Bzycząca głośno, żywa trąba powietrzna pochłania was! Owady zaczynają was obsiadać!
__________________ I never cared before I met you ***Your Exel is my command! *** xD |
| |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [komentarze] Tacy jak ty 2 | Almena | Archiwum sesji Autorskich | 563 | 11-14-2007 11:52 |
| Tacy jak ty 2 | Almena | Archiwum sesji Autorskich | 1012 | 11-14-2007 11:49 |
| [autorska] Tacy jak ty 2! | Almena | Archiwum rekrutacji | 66 | 03-26-2007 11:07 |
| [komentarze] Tacy jak ty | Almena | Archiwum sesji Autorskich | 70 | 03-23-2007 21:03 |
| Tacy jak ty | Almena | Archiwum sesji Autorskich | 550 | 03-23-2007 20:59 |