Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG -Autorskie
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich


Zamknięty Temat
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 01-27-2008, 12:17   #301
 
Vireless's Avatar
 
Reputacja: 2 Vireless jest na bardzo dobrej drodze
$: 37 371
Tev mocno kopnął zrolowany i zamrożony dywan tak że on się poturlał aż pod ścianę. Waldorff miał zamiar poprawić po nim jeszcze młotem ale stwierdził że już nie będzie tego robił. „Nie jestem mściwy. Wystarczy że go unieruchomimy ale...” Przypomniała mu się pewna niespodzianka. Drużyna w okrojonym składzie przeszła już do kolejnego pomieszczenia. Dwarf również skierował się w tę stronę ale przed drzwiami bez klamek(brr) zatrzymał się i przykląkł. Rozejrzał się raz jeszcze i sięgnął do torby bo małe dłutko i niewielki czarny młotek na drewnianej rączce.

W tle słyszał Kejsi i Teva. -No tak na pewno kolejny pentagram lub coś podobnego. Zaraz i do tego dojdziemy.

Zdmuchnął piasek z podłogi szybkimi zbędnymi ale wymierzonymi ruchami wykonał runę fehu. Zadowolony z siebie wstał otrzepał ubranie z piasku. A było go coraz więcej! i pobiegł zobaczyć co się dzieje w tle tunelu.

Akurat dotarł na moment w którym Synteta kończyła ubarwiać pentagram. Na ścianach nadal były fioletowe pochodnie. Kapłan przyjął na chłodno nowe przeciwieństwa losu i poszedł obejrzeć te części pentagramu. Nim odszedł raz jeszcze wykuł runę w samym środku okręgu. Był ciekaw co z tego wyjdzie.

Zostały do pokonania tylko schody. Na nie na razie Waldorff pomysłu.
-Sathem to masz jakiś pomysł jak tam wleźć?
 
Vireless jest offline  
Reklama
Stary 01-27-2008, 17:33   #302
 
Amman's Avatar
 
Reputacja: 2 Amman jest na bardzo dobrej drodze
$: 27 595
- Sathem to masz jakiś pomysł jak tam wleźć?
- Pytanie... Ja zawsze mam pomysł -
rzeknął do Waldorffa uśmiechając się serdecznie.

Nagle wybuchł wielki płomień i w miejscu gdzie stał Sathem pojawił się malutki ptaszek, który zawołał:

- No to jazda! - i poleciał w górę. Obrócił swój mały łepek, i popatrzył uważnie na Kapłana i jego młot.

~~Będzie ciężko~~ pomyślał.

W tym samym momencie, dwarf i jego młot powoli unieśli się w górę, i spokojnie poszybowali za Kejsi i Tevonrelem. Sathem przysiadł sobie na młocie i spokojnie kontrolował lot całej trójki.
 
__________________
Nie będzie mnie przez parę miesięcy... Trzymajcie się ciepło i do zobaczenia w lipcu!
Wiecie że w człowieku ukryte jest zło?? cZŁOwiek...
Amman jest offline  
Stary 01-27-2008, 17:34   #303
 
Blacker's Avatar
 
Reputacja: 3 Blacker wkrótce będzie znany
$: 119 959
Zwycięstwo zwykle można było osiągnąć walką - poświęcając własną krew i ryzykując życie dążyć do niego. Można było je osiągnąć sprytem i dyplomacją, dążąc do swoich celów powoli i z rozwagą. Obydwa sposoby miały swoje wady i zalety. Przy użyciu siły zwykle rezultaty były widoczne wcześniej, jednak zwykle narażone było dla nich życie. Przy użyciu dyplomacji i sprytu droga była dłuższa i bardziej kręta, ale bezpieczniejsza. Obydwie metody uzupełniały się więc, a ten kto łączył je ze sobą osiągał najlepsze rezultaty. Gdzie dyplomacja zawiodła wkraczała siła, gdy ustępowało się przeciwnikowi siłą można było próbować dyplomacji. Jeśli ktoś do swojego celu był gotowy podążać tylko jedną drogą, niezależnie od zmian wokół siebie z góry był skazany na porażkę. Kto chciał zmieniać świat musiał najpierw zmienić siebie.

Jednym ze sposobów osiągania swoich celów jest manipulowanie innymi. Czasami niewielki nawet podstęp daje niespodziewane rezultaty, jak chociażby proste narysowanie pentagramu na podłodze. Obserwował ich cicho, gdy zamiast po prostu przejść przez zwykły rysunek naradzali się co z nim zrobić. Zamieszanie wyzwalało z nich chaos, dzięki czemu z każdą chwilą stawał się silniejszy. Mozolnie ułożyli swoje przedmioty na swoich rysunkowych odpowiednikach, nadaremnie tracąc czas. Teoretycznie mógłby zostawić ich tam w niepewności i oczekiwaniu rezultatu, ale nie mógł odmówić sobie przyjemności pokazania im się. Przybrał zagubiony wyraz twarzy i ukazał im się na chwilę rodząc nowe pytania. Tak, bycie demonem naprawdę miało swoje zalety

Jego sojusznik Thomas również nie próżnował - dzięki swojemu pobytowi w niebie poznał dokładniejszą lokację źródła. Astaroth przeniósł według jego wskazówek i znaleźli się w kolejnej grocie. Miejsce było wyraźnie przesiąknięte bielą... a ponoć miało się ono znajdować w świątyni chaosu. Ehhh.... Dezinformacja najgorszym wrogiem demona. Niewielkie stworzenia na ścianach zignorował i odezwał się do demi-anioła

- Nie ma co tracić na nie czasu... ruszajmy dalej

Nie miał ochoty na zabawę z tym czymś, więc stał się niematerialny i ruszył do przodu
 
__________________
,,W czasach słabości pokazuj swoją siłę.
W chwili potęgi pokaż swoją słabość"
Sun Tzu, Sztuka Wojny
Blacker jest offline  
Stary 01-27-2008, 17:57   #304
 
Almena's Avatar
 
Reputacja: 5 Almena ma w sobie cośAlmena ma w sobie cośAlmena ma w sobie coś
$: 310 137
post dla tych ze świątyni XD

Charlotte, Tev, Kejsi, Sathem, Waldorff;
Pokonujecie schody, jak kto umie. Ważne, że skutecznie.
Na górze czekają na was drzwi, tradycyjnie bez zamka i klamki. Ktoś popycha je, otwierają się do wewnątrz. Waszym oczom ukazuje się dziwny, bardzo hmmm oczojebny tunel. Wszystko wygląda, jakby w czarnej ścianie były pionowe żłobienia, w których spływa sobie leniwie żywy piaseczek w odcieniach złota, do czerwieni.



W korytarzu stoi 11 dziwnych luster
http://www.tecsol.com.au/images/BUBC...gleMirrors.jpg

Są w nie wtopione rurki, a w nich unoszą się w bezbarwnym płynie bąbelki ze złotego piasku.
Na jednym z luster zauważacie plamy zaschniętej krwi, buraczkowego koloru.

W korytarzu tymże spotykacie... swoje kopie! O_O
Kopia Kejsi leży zwinięta w kłębek na podłodze, kopia Teva dłubie sobie w zębach Asethem, kopia Sathema drapie się za uchem, a kopia Waldorffa potrząsa pustą manierką próbując coś z niej wytrzepać!

* * *
- Damn you!... – syknął, cofając się i chwytając za ranną rękę.
- Ssssssscum wysssssss ussssssss – wyburczał, zamachnąwszy się znów płonącą kosą.
- Stand back!... – warknął wściekle, choć już nie z taką pewnością siebie jak kiedyś w podobnych konfrontacjach.
W końcu teraz był śmiertelny.
* * *
Kuśtykając i dysząc ze zmęczenia schodził powoli po schodach. Ból był nie do zniesienia. Ból był mu tak obcy, że go przerażał. To będzie trwać wiecznie, to pieczenie, szczypanie, łamanie w kościach...?! Zawsze tak będzie, kiedy się skaleczy...?! Już zawsze...?!
Zatrzymał się, zdumiony. Na końcu schodów ktoś stał. Wchodził na górę, ale również przystanął, ujrzawszy dziwnego przybysza.
- A ty co? – odezwał się zuchwale ten na dole.
- Get lost...! – odwarknął, mrużąc białe ślepia bez tęczówek, z okrągłymi czarnymi źrenicami.
- Że co? – skrzywił się tamten, złotooki dla odmiany. – Po jakiemu bełkoczesz? I co po tobie przebiegło, smok?
Ten u góry fuknął i poprawił kruczoczarne włosy; wystarczyło, że zaczesał je do tyłu, a pozostały, stercząc w górę, na kształt korony.
- Nie wiem, co cię tu przywiało, nadęty włochaty farfoclu, but you don`t belong here...!
- Babciu-gong-co...? – skrzywił się ten na dole schodów. – Gadaj rzesz po ludzku!
Białoooki uśmiechnął się rozkosznie i tupnął mocno prawą nogą. Fala pobiegła w dół po schodach, wyrywając kamienną bryłkę ze stopnia przed złotookim, i posyłając ją ruchem mknąco-wystrzeliwującym prosto w facjatę zdumionego jegomościa. Złotooko z jękiem otrząsnął się, zasłaniając obitą twarz.
- Koleś, zbyt dosadnie to ująłeś!!! – warknął, dobywając broni; zakrzywionej na końcu laski o złotym ostrzu i zakrzywionego lekko, krótkiego złotego miecza.
* * *
 
__________________
I never cared before I met you

***Your Exel is my command! *** xD
Almena jest offline  
Stary 01-27-2008, 18:53   #305
 
Panda's Avatar
 
Reputacja: 3 Panda jest na bardzo dobrej drodze
$: 75 167
Pojawił się razem z Astarothem przed grotą od której aż ziało bielą. Nie wiedział jak zniesie to demon ale on czuł się tu całkiem swobodnie. Ruszył do groty. Na ścianach wisiały, stały albo były uczepione jakieś żyjątka, które wpatrywały się w Thomasa i Astarotha swoimi czerwonymi ślepiami.
- Nie ma co tracić na nie czasu... ruszajmy dalej. - stwierdził Demon.
Thomas powoli ruszył za Panem w Fiolecie nie zwracając uwagi na to, co dzieje się w okół niego. Gdyby jakiś golumiasty chciał zaatakować Anioł po prostu umyka mu, naginając czasoprzestrzeń. Raczej tak marne istoty nie mogły równać się prędkości Thomasa.
 
Panda jest offline  
Stary 01-27-2008, 19:45   #306
 
Almena's Avatar
 
Reputacja: 5 Almena ma w sobie cośAlmena ma w sobie cośAlmena ma w sobie coś
$: 310 137
X
Thomas, Astaroth;
Snujecie się chwilę po grocie, obserwowani przed dziwne stworzonka.
Jaskinia jest wielka, pełno tu stalaktytów, zagłębień, małych jeziorek i zakamarków, wiec nie bardzo wiecie dokąd iść, czego szukać i gdzie może być... przejście, drzwi, cokolwiek ten tego...?
- Gdzie jest Kejsi? – usłyszeliście nagle głos szemrzący wokół echem. – I gdzie ukrywa się Verion? Odpowiedz, Ast i Aroth...!
X
 
__________________
I never cared before I met you

***Your Exel is my command! *** xD
Almena jest offline  
Stary 01-28-2008, 07:50   #307
 
Vireless's Avatar
 
Reputacja: 2 Vireless jest na bardzo dobrej drodze
$: 37 371
Wylądował bezpiecznie na podłodze. Skinieniem głowy podziękował Wilczkowi vel ptaszkowi za przysługę. Zarzucił młot na ramię i skierował się ku drzwiom. No tak dla odmiany miały lub raczej nie miały klamek. Młot skomentował to w myślach, że trafili do miejsca, w którym on już by się nie chciał znaleźć. Niezrażony, co najmniej dziwnymi okolicznościami ruszył alej.

-No czegoś takiego można było się spodziewać. – Na widok swojej kopii zakrył oczy ręką i pokręcił nią ze znudzeniem. Obok stały kopie innych. Ale coś dziwnego, bo kopie były tylko tych dobrych. Tych, których inni mogliby nazwać daunami ale na pewno tego nie zrobili. Kopia, Waldorffa właśnie „wykręcała” butelkę w poszukiwaniu resztek alkoholu. Tak to było stricte dwarfowskie. By sprawdzić, jakie były zamiary jego klonu Waldorff rozpoczął modlitwę ofiarną dla Moradine
-Fundinul uzbad Khazaddûmu. Azaghâl ai-menu baraz Bundushathur Moradine...
 
Vireless jest offline  
Stary 01-28-2008, 15:32   #308
 
Alaron Elessedil's Avatar
 
Reputacja: 4 Alaron Elessedil wkrótce będzie znanyAlaron Elessedil wkrótce będzie znany
$: 182 599
Tevonrel bez problemu wspiął się na górę, gdzie poczekał chwilę i zobaczył Kejsi, która weszła w ten sam sposób, co on. Później zobaczył lecącego Sierściucha i Waldorffa, który szybko skierował się do drzwi. Otworzył je pchnięciem, wchodząc do środka, a Rakszasa szybko ruszył za nim, wchodząc zaraz po Krasnoludzie.
W środku zobaczył jedenaście dziwnych luster z jeszcze dziwniejszymi rurkami wtopionymi w nie.
Wtedy, kiedy już mu się wydawało, że nic dziwniejszego w tym pomieszczeniu być nie może, zobaczył swoją kopię dłubiącą w zębach Asethem oraz kopie innych.
-Bez żartów-warknął Tev wyraźnie wściekły, po czym nabrał powietrza, włączył trochę furii, zabarwił ryk na fioletowo i wypuścił powietrze w kierunku luster.
Dwie fioletowe fale pomknęły do szkieł, jedna fala dźwiękowa, druga uderzeniowa, o wiele bardziej niebezpieczna. Po dojściu tej drugiej lustra popękały, a Tev zachichotał.
Nagle cały stał się mało ostry, w przeciwieństwie do dwóch łap, które pozostały nie zmienione. Tygrys wysunął jedną łapę do przodu, zamachnął się Ilonthem i opuścił, tak jakby chciał sobie uciąć łapę, lecz nic takiego się nie stało. Ostrze Ilontha przeszło przez niego jak przez powietrze, a Rakszasa zachichotał ponownie, sprawiając, że cztery łapy zniknęły, pozostawiając całą postać Teva nieostrą.
Po tych działaniach Tev spokojnym, ale uważnym krokiem przeszedł nie daleko luster, kierując się ku wyjściu z pomieszczenia.
 
Alaron Elessedil jest offline  
Stary 01-28-2008, 16:18   #309
 
Kejsi2's Avatar
 
Reputacja: 1 Kejsi2 wkrótce będzie znany
$: 47 943
- No nie, znowu jestem tam!!!!!! – krzyknęła z rozpaczą Kejsi kiedy zobaczyła siebie w korytarzu. – Ale tym razem jestem i tu i tam!!!!!!!!! – spoglądała w szoku to na siebie, to na sobowtóra.
- Bez żartów- warknął Tev
- No właśnie, skąd one się biorą, skąd, skąd!?!? Hejaaaaa! – pomachała do swojej kopii, ciekawa reakcji.

Brzdęk luster rozbitych przez Teva zjeżył Kejsi sierść na ogonie.
- Teeev! Tyle lat nieszczęść!!!

Tev ruszył przodem, Kejsi nie miała ochoty iść na spotkanie swojego dziwnego sobowtóra.
- Co wy tu robicie!? – zawołała do kopii. – Wiecie, jak zdjąć klątwę!?

korzystając z tego, że miała blisko siebie Sathema i Waldorffa, podskoczyła najpierw do jednego, potem do drugiego, szepcząc im coś na ucho.
 
__________________
a takie tam
Kejsi2 jest offline  
Stary 01-28-2008, 18:03   #310
 
Panda's Avatar
 
Reputacja: 3 Panda jest na bardzo dobrej drodze
$: 75 167
Thomas rozejrzał się by dostrzec osobę, która się odezwała. Niczego jednak nie dostrzegł...
- Yhym fajnie, a kim jesteś i, co najważnijsze, gdzie jesteś? - spytał pustki.
Jednocześnie skupiając się na wyczuciu Fioletu bądz Bieli, która mogła by okazać się tą osobą/istotą. Wyczuł Biel i Fiolet... Coś dziwnego...
- Tutaj - usłyszał a po chwili i zobaczył Irha stojącego przy dużym stalaktycie. - A jestem na swoim terytorium. - odpowiedział.
Uśmiechnął się.
- Dragonita... - mruknął - Twój teren? Phi...
- Gdzie Kejsi i Verion? - spytał, niewzruszony.
- Verion w świątyni... Już niedługo. - uśmiechnął się złowieszczo... Nie wspomniał nic o Kejsi
- Czego tu szukacie? Zgubiliście drogę? Wyjście jest tam.
- To czego szukamy nie powinno Cię interesować... - niewzruszony ruszył dalej przed siebie.
Irh wzrokiem odprowadza Thomasa.
- Ani kroku dalej. Stopy chaotów nie będą kalać mojego terytorium. - fuknął.
Thomas niewzruszony szedł dalej, jak gdyby nie usłyszał ostrzeżenia Smoczka.
[od MG]
- .....
Spowalniasz czas, w momencie, gdy Irh jest już przy tobie, zamachnięty szponiastą dłonią. Obracasz się w miejscu, uchylasz się przed ciosem. nim wyprowadzasz własny cios, Irh wyskakuje wysoko w górę , chwyta się stalagmitu i odbija się od niego, znikajac ci z oczu. rozglądasz się za nim, czujesz, że rzuca się ku tobie gdzieś z góry, z prawej. Uchylasz się przed chlaśnięciem jego ogona, i wtedy z dołu pada cios z pięści, który dosłownie wyrzucił cię w górę, Irh zaś zawirował i solidnym kopniakiem posyła cię na zderzenie ze stalaktytem. łamiesz go, łamiesz jeszcze jeden , i kolejny. zbierasz się z ziemi, potłuczony.
- won - rzekł Irh, stojąc zapatrzony w ciebie.
[moja część]
Otarł rękawem krew spływającą z kącika ust. Uśmiechnął się chytrze i spojrzał wyzywająco w oczy Dragonity.
- Wiesz z kim walczysz? Chyba to Ast i Aroth jest Twym wrogiem nie ja... Ja jestem (Thom i As ) Thomas... Ten, który przerobi Cię na kogelmogel... - mruknął z nieukrywaną wściekłością.
Ruszył wprost na dragonite z zamiarem podbicia go w górę silnym uderzeniem w podbrzusze, następnie posłać kopniakiem z pół obrotu w jedną ze ścian.
[znów MG]
- jesteś opętany - odparł swodobnie Irh.
Kiedy szarżowałeś nan iego, stał spokojnie, poruszajac tylko ogonem. Kiedy wyprowadzałeś ugiął kolana, odskoczył do tyłu, zablokował rozlożoną dłonią twoją pięśc i odbił się od ziemi, wsparty na twojej ręce zrobił niewielki wyskok, jakby chciał cię przeskoczyc. a potem z zadziwidającą szybkością i siłą strzelił ci z kolana w twarz. ocknałeś się sekundę później, leżąc na odłamkach kolejengo rozwalonego stalaktytu. Irh zniknął.
- gdzie jest Kejsi? - echo niosło jego głos.
[znów ja ]
- Pewnie rozszarpywana przez jakiegoś z Verionowych pachołków - mruknął dolewając oliwy do ognia - A Ty nie wiesz z kim zacząłeś... Jam jest Thomas! Anioł i Demon zarazem. Biel i Chaos w jednym... - wyciągnął Ostrze upadłych - Jestem tym, który skończy to co zaczął... Tym, który zachwieje strukturami nie tylko tego ale innego świata - mówiąc to miał na myśli świat z którego przybył - Tym, który posiądzie władzę! - ryknął...
Z rykiem, w stronę bieli i chaosu, które wyczuwał poszybowała z niesamowitą prędkością biało fioletowa kula...
[ MG ]
Irh wrzasnął, wrzasnął jak zwierzę, wszystko wokół zadrżało od twojego krzyku i jego ryku. białofioletowa kula uderzyła o coś w rodzaju niewidzialnej osłony wokół Irha, odpychając go kilka metrów do tyłu. Stalagmity wokół rozsypały się na pył od fali wybuchu.
- ja też byłem dzieckiem bieli - rzekł Irh. - i też zostałem opętany. Którykolwiek z nas zginie, będzie mniej chaosu na tym świecie.
padł nagle na cztery kończyny i zaczął biec ku tobie; biegltak szybko, że rozmywał się na tle gorty, i pojawiał się znów, w innym zupełnie miejscu. Gruchnął w ciebie niczym taran, rogatym łbem huknąwszy cię w brzuch. pofrunąłeś i potoczyłeś się po ziemi.
- Ast i Aroth nie będzie władał Światłem - warknął Irh. - Stawaj, demonie! ....
[ no i moja kolej ]
Podniósł się z ziemi. Krew ściekała kącikiem ust, które wciąż wygięte były w szyderczym uśmiechu.
- Ze mną jeszcze nie skończyłeś... - mruknął, wstając.
Stanął prosto, wpatrując się nienawistnym spojrzeniem w dragonitę... Spokojnie szedł w jego kierunku.
- Ty, który nosisz maskę z krwi... - mruczał cicho.
Jego szept odbijał się złowieszczym echem po grocie. Rozmył się... Zaczął biegać wokół Smokowatego, zmieniając co kilka kroków kierunek biegu, raz robił większe raz mniejsze kółka i nigdy nie robił po tyle samo kroków, raz zrobił zwód po czterech krokach innym razem po dziesięciu... Starał sie być nieprzewidywalny.
- Unosisz się na tysiącach trzepocących skrzydeł. - nadal szeptał szyderczo, po ukończeniu zdania zmienił kierunek, robiąc zwód w lewo.
Zwalniał, przyśpieszał by tylko zmylić oponenta.
- W grzmiącym powozie toczącym się w przepaść, podziel światło na sześć części. - skończył inkantacje.
Gdy wypowiadał ostatnie słowo stał za Irhem trzymając rękę na jego barku. W tym właśnie czasie, błyskawicznie sześć świecących promieni powinno zatrzymać Dragonitę na dłuuugi czas.
 
Panda jest offline  
Reklama
Zamknięty Temat


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[komentarze] Tacy jak ty 2 Almena Archiwum sesji Autorskich 563 11-14-2007 11:52
Tacy jak ty 2 Almena Archiwum sesji Autorskich 1012 11-14-2007 11:49
[autorska] Tacy jak ty 2! Almena Archiwum rekrutacji 66 03-26-2007 11:07
[komentarze] Tacy jak ty Almena Archiwum sesji Autorskich 70 03-23-2007 21:03
Tacy jak ty Almena Archiwum sesji Autorskich 550 03-23-2007 20:59


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 16:07.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110