![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #71 |
![]() | - co masz na mysli!? - powiedziała Kejsi Sathem położył się na czterech łapach, i po pewnej chwili stanął przed Kejsi wilk z żółtymi ślepiami, w których blask słońca sprawiał, że wyglądały jakby się świeciły. Był on wielkości dużego kuca. (wysokość grzbietu = wysokość brzucha Kejsi) Posiadał długą, czarną sierść z pomarańczowymi pręgami na przekór grzbietu. Miał również czarny wzór na czole, przypominający ślad uciekającej kury na mokrej ziemi, który pięknie komponował się z sterczącymi uszami. ![]() Wilk szczeknął przyjacielsko na Kotkę, widząc, jak próbuje ciągnąć go za sobą. Wilk zgiął łapy i wślizgnął się pomiędzy zgrabne nogi Kejsi. Kiedy mu się to udało, wyprostował się, tak że czy Kocica tego chciała czy nie, siedziała okrakiem na grzbiecie Sathema. Wilk szczeknął na dwarfa, a sam pobiegł dogonić Genghiego, którego obszczekał przyjacielsko kiedy go wyprzedzał w drodze do karczmy. Widać było, że mając jako jeźdźca Istotę Bieli, Sathem sam zaczął być beztroski i radosny.
__________________ Nie będzie mnie przez parę miesięcy... Trzymajcie się ciepło i do zobaczenia w lipcu! Wiecie że w człowieku ukryte jest zło?? cZŁOwiek... |
| |
| Reklama |
| |
| | #72 |
![]() | Cudownym zrządzeniem losu część drużyny podjęła decyzję i zapis na turniej został przegłosowany. Przynajmniej przez te kilka osób, które teraz właśnie składały swe podpisy na liście. Waldorff podpisał się jako ostatni. Rozejrzał się raz jeszcze po towarzyszach. Każdy z nich miał inny cel w tym by wziąć udział w nim. Karzeł był pewien, że nikt go nie zdradzi gdyby się go zapytać. Karzeł największy ubaw miał z Gnoma. Już miał go nawet zapytać się, komu i w jakim celu by ofiarował swe zwycięstwo, ale ugryzł się w język. Może zapyta go później, gdy już sobie podpije. Nie możną być wiecznie takim drętwym inkwizytorem. To źle wpływa na trawienie. Sathem wraz z Kejsi w nietypowej konfiguracji pognali do jak się wydawało karczmy. Po drodze wilk obszczekał Gnoma i na pewno wzbudził trochę sensacji wśród przechodniów. Dwarf starał się ich dogonić, ale ustał po chwili i dołączył do Gengego. -No cóż jednego możemy być pewni, jeżeli chodzi o najbardziej urozmaiconą drużynę to śmiało moglibyśmy brać się w konkury z kimkolwiek.. *Sama opcja *KARCZMA" wywoływała, u Waldorffa dobry nastrój, zatem starał się przekazać go wszystkim wokół. -Echh, Wielki Męczenniku Czarownic pospieszmy się, bo jeszcze nasz wilczek gotowy spalić karczmę w jakimiś przypływie dziwnych myśli. *Wyszczerzył swą paszczękę i ruszył raźnym krokiem za wyprzedzającymi ich Kejsi i Sachemem. |
| |
| | #73 |
![]() | - Łiiiiiiii! Kesji nigdy nie widziała piękniejszego wilka. Przytuliła się lekko do jego karku i podrapała go przyjaźnie za uchem.
__________________ a takie tam |
| |
| | #74 |
![]() | - Nic się nie stało! – zawołała uśmiechnięta chimera, zupełnie, jakby nie zrozumiała ironii. - Zaraz się coś stanie, już ja Ci pokaże! - rzekła półszeptem przez zaciśnięte zęby i odwróciła się by złapać koto-pannę za szyje i zacząć ją dusić jednak nie dostrzegła jej. Na jej twarzy widoczne było zaskoczenie, nerwowo rozglądała się w okół siebie. - Zobacz! – usłyszała Charlotte. Nim się obejrzała, Kejsi przefrunęła nad jej glową w wysokim skoku, po drodze upuszczając na jej włosy wianek z kwiatków, który upletła własnoręcznie. – Jesteś teraz elfią nimfą! – zachichotała. Charlotte zapłonęła, a jej twarz zrobiła się cała czerwona ze złości. Myślała, że zaraz pęknie, gdy tylko spojrzała na radosną buzię Keji, gotował się w niej chaotyczny fiolet. - Ja Ci zaraz dam elfi . . . - dziewczyna zrobiła już gwałtowny krok w przód i chciała chwycić paskudnicę za ramiona i trząść nią brutalnie jednak w porę opamiętała się. A właściwie powstrzymały ją słowa mężczyzny, któremu niedawno pomogła. - Piękna pani, czy nie będziesz mieć mi za złe, jeśli zechcę potowarzyszyć ci w drodze do Ditrojid? - zapytał. Charlotte zorientowała się, że ze złością na twarzy musi wyglądać bardzo głupio, więc uśmiechnęła się tylko starając się wyrzucić z myśli paskudną Kejsi. Wzięła kilka głębszych oddechów, jej piersi zafalowały w przyjemnym kształcie. Poprawiła swoje rude, lśniące włosy, oparła ręce o seksowne biodra i rzekła słodko, czule, i nadzwyczaj miło. - Co prawda podążam tam i prawdę mówiąc z chęcią . . . - wypowiedź jej przerwała niebywale "fascynująca" akcja. Thomas zabił Astortha -_-" - Hehehe...to nic, oni tak na co dzień ^ ^"" - rzekła uroczo do mężczyzny po czym odwróciła się gwałtownie w stronę Anioła. - Czyś Ty do reszty oszalał pacanie?! Nie dość Ci kłótni to jeszcze musiałeś go dźgnąć?! Miałeś trudne dzieciństwo czy jak?! MATKA CIĘ NIE KOCHAŁA?! - krzyknęła nieokrzesanie z wielką wściekłością. Odwróciła się z powrotem do mężczyzny i odetchnęła. - Dobra, idziemy. - powiedziała już normalnym tonem i ruszyła w stronę wież. * * * Gdy tylko doszli Charlotte de la Mote Valois uśmiechnęła się szeroko. - Taaak!! W końcu, haha! - zawołała radośnie i uściskała nowo poznanego mężczyznę. Wspaniale, wspaniale było dojść w końcu do jakiejś cywilizacji! Czyż to nie cudowne?! Ludzie, karczmy, mężczyźni, przystojniacy, bishoneni!! *_____* - Podpiszcie się na tych listach – dorzucił wesoło elf, pokazując dwie otwarte księgi. – To tradycja, drobnostka, która przyniesie wam szczęście. - Szczęście w nieszczęściu, ale podpisze się byście wiedzieli, że Szlachcianka Charlotte, Angelique de la Mote Valois, nadal żyje . . . - pochyliła się nad księgą i swym charakterystycznym, dużym i pokrętnym szlacheckim pismem zaczęła pisać swoje pełne imię. - . . . i ma się dobrze, jak widać. - dodała prostując się i prezentując swoje kształtne ciało. Charlotte przeszła przez most tak jak reszta. Nie miała żadnych spraw do załatwienia więc trzymała się grupy, bo i po co się rozdzielać? I tak nie ma nic lepszego do roboty, a tak to chociaż coś się zacznie dziać . . . prawdopodobnie. Pomijając fakt, że ktoś zaatakował Thomasa (swoją drogą dobrze mu tak!) i kilka innych szczegółów, podczas gdy Sukuba kibicowała gościowi walczącemu z Aniołem wydarzyło się coś co nie uszło uwadze Charlotte. Tak jak nie słyszała o czym rozmawiają jej towarzysze, tak tego nieusłyszeć po prostu nie mogła! - Czy pozwolisz mi być Twoim rumakiem? - rzekł Sathem, a słowa te uderzyły w Sukube tak mocno, że mało co nie zaliczyła gleby --> XD" - Co masz na mysli!? - zdziwiła się Kejsi. - O demonie, on chce Cię posuwać!! - wrzasnęła z otwartą buzią i zaczęła się śmiać. Otarła łezkę rozbawienia i zaczęła wachlować się ręką. Zrobiło jej się trochę gorąco. - Huh, wybaczcie. Nie martw się Kejsi, to nie będzie bolało XD" - dodała z uśmiechem i zwróciła wzrok na miasto. Nie było one jakimś ideałem . . . za dużo bieli, ale nie było takie złeee. Nawet może być. Dziewczyna ruszyła do karczmy, szła niespiesznie, równo obok dwarfa i gnoma, rozglądając się z uśmiechem. Słowa Sathema cały czas brzmiały jej w głowie, a jej uśmiech jak banan wytrwale widniał na jej pięknej buźce.
__________________ WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;< |
| |
| | #75 |
![]() | Thomas; Pan Szrama atakuje jak typowy na wpół ślepy, poharatany szermierz od siedmiu boleści. Z łatwością sparowałeś jego miecz, przepuszczając napastnika obok siebie. Zawirował w obrocie, ciął po skosie. Nieźle, ale uchyliłeś się sprawnie. Szepnął ,,Ogień smoka!" i rozpalając miecz rzuca się na ciebie. Jego miecz lekko drasnął cię w ramię, ogień cię sparzył. Blokujesz kolejny atak, odpychasz jego klingę, pan Szrama pada na kolana sapiąc głośno. Ogień na jego broni gaśnie. Hm. Cienko z kondycją. Póki co ruszasz wraz z panem Szramą za resztą drużyny. Wszyscy; Podążacie do holu głównego za jakimiś trzema ludźmi [człowiekami dosłownieXD-żeby nie było wątpliwości co do rasy], którzy najwyraźniej również chcą się zapisać na turniej – głośno dyskutują o tym, że szukają miejsca zapisów. Trafiacie do ogrodu przed wejściem do holu. Mają tu jeziorka i małe wodospady skałkowe. ![]() Drzwi. Wchodzicie do budynku. Schodyyyyy... http://landfill.deviantart.com/art/A...irs-II-2612245 Idąc za znakami informacyjnymi i trzema er człowiekami XD docieracie na piąte piętro. Rzeźbione drzwi. Za nimi wielka, niesamowita sala. ![]() Ku waszemu zdumieniu trochę tu pustawo. Stoi tu kilkanaście biurek; za każdym jakiś hmmm księgowy...? http://anry.deviantart.com/art/Fairy-tale-7432438 To chyba tutaj właśnie prowadzone są zapisy. Podchodzicie do biurka - Witamy! - odzywa się dziwadło. Ogłaszacie, że chcielibyście zapisać się na turniej. - Hmmm... - stworek przerzuca kilka stron księgi. W kolumnach ma pospisywane imiona uczestników, pogrupowane i obwiedzione ramkami. - Przykro mi, ale nie ma już wolnych miejsc! Gah -_- w sumie czego się spodziewaliście, przychodząc na zapisy ze 3 godziny przed rozpoczęciem turnieju? XD Nie rezygnując, pytacie czy nie da się jakoś ten tego... XD - przykro mi;( - kręci głową dziwadło. - Zapiszę was na listę oczekujących. gdyby któraś drużyna zrezygnowała z udziału w turnieju, będziecie mogli wziąć w nim udział zamiast niej! Kiedy stworek przyglądał księgę, zapamiętaliście 3 imiona. Beulf, Moemai i Rainbowdream. Ci o charakterze dobrym; hmmmm gdyby tak pogadać z tymi ludkami/czyczymtamsą...? dobrać odpowiednio argumenty i....? Ci źli Hmmmm gdyby tak któremuś zawodnikowi z obcej drużyny przytrafił się jakiś mały wypadek czy coś...?;3 Wszyscy; hm, nic tu po was w takim razie. Trzeba działać szybko – turniej za 3 godziny! Za radą Waldorffa kierujecie się do karczmy. W sumie dobry pomysł – może tam spotkacie innych zawodników. ‘Karczma’ nie przypomina karczm znanych wam z waszego wymiaru. To zadbany, czyściutki i piękny lokal, wielki jak z 5 standardowych karczm! http://zaprasza.net/zf/lafontaine05.jpg Szwedzki stół, yay!XD W sali nieopodal odbywają się... tańce? O_O http://www.showtacle.com/Pic/laser1.JPG http://www.wrzuta.pl/audio/8Ap4QuGyt..._king_of_disco WOOOOOT!!!!! XD Dziwne oni mają… instrumenty http://tobiee.deviantart.com/art/bass-37384212 WHOAH! OO Ten pan co śpiewa jest ymmmmm XD nienajgorszy ^__^’ http://lanzenritter.deviantart.com/a...ramos-25677335 Wszędzie roi się od... istot http://jiuge.deviantart.com/art/chinese-girl-21679388 http://megoomba.deviantart.com/art/Tear-Grants-56314115 http://norli.deviantart.com/art/Ange...-Final-7094011 http://camilkuo.deviantart.com/art/WZ-31-13808593 http://4-th.deviantart.com/art/Bruto...ssion-24284850 - woooo dance!XD Inni obserwują wszystko z sof... http://jiuge.deviantart.com/art/grim...ished-68059210 Waldorff przysiada na krześle przy stoliku pod ścianą. http://comichub.deviantart.com/art/Gaia-Zonos-41592615 - Fajki? – dziwny pan zagaduje Waldorffa. Waldorff proponuje siłowanie się na ręce. - Oh, a cóż to za sport? – zaśmiał się elf. - Ja chętnie się zmierzę – stwierdza inny pan, który dosiada się obok. http://camilkuo.deviantart.com/art/The-Duel-6648642
__________________ I never cared before I met you ***Your Exel is my command! *** xD |
| |
| | #76 |
![]() | Miasto długouchych...! Nie jesteś tu bezpieczny Armeshplaust ! Te słowa dźwięczały łowcy w umyśle. Nigdy nie lubił bufonowatych elfów, wiedział jakie dziwadła można tu spotkać tak...domyślał się. Połowa z nich zasługiwała by na spalenie na stosie, jednak, jak to mówił Gengin : " Mądry inkwizytor, to żywy inkwizytor", tak więc trzymał nerwy na wodzy. Topór przewiesił przez plecy normalnie, lecz trzymał dłoń na kuszy przy pasie, nic dziwnego nie czuł się tu swojo. Podejrzewał, że nie mają tu kaplicy Abazigala... barbarzyńcy ! Oho, co to za stwór przy księgach ? Podszedł do biurka z zapisami rozejrzał się i zawołał: - Czy ktoś wie, gdzie podziewa się przyjmujący zapisy ?! - pokręcił głową i dodał ciszej - co za niekompetencja, żadnego porządku... ot całe elfy... Po chwili okazało się, że ów stworek przyjmuje zapisy. No cóż. - Przykro mi, ale nie ma już wolnych miejsc! Inkwizytor przekszywił głowę. - Co to znaczy, nie ma wolnych miejsc ?! Czy ty wiesz do kogo mówisz ? To się nazywa wasza gościnność ?! Ehh... - był na nich obrażony, odwrócił się na pięcie i zaczął mamrotać - Ukradły mi peryskop, ścierwa i jeszcze mnie nie chcą wpuścić na turniej... Najwyraźniej nie wiedział - dał sobie spokój. Tak, czy inaczej pojawi się na tym turnieju. To po prostu będzie takie przyjście na przyjęcie bez zaproszenia. Tymczasem pod przywództwem mistrza libacji Włazdoffra zmierzali w kierunku karczmy. Wreszcie weszli do środka. Inkwizytor wyobrażał sobie, że będzie to ciche, miejsce, w którym można będzie się pomodlić, podpić trochę albo karczma biesiadna, w której można będzie urządzić konkurs picia, ewentualnie sprać kogoś po ryju z lewa i z prawa, żeby była dobra zabawa, a tu... - Witaj domu rozpusty ! - z teatralnym zrezygnowaniem zaczął - Nawet nie mają dobrych karczem ! Lupanar i tyle ! - pokręcił z niezadowoleniem głową, po czym jednak nieco rezolutnie dodał i zmrużył oczy - Jakby mnie kto szukał, to będę o...! ... tam ! Z nieukrywaną radością wskazał bar, bo od dawna czekał, na okazję do uzupełnienia swoich pustych manierek, gdzie powinna być gorzałka. Kątem oka widział, że Wałazdoffr zabawia się w mocowanie na rękę. Kiedyś się z nim spróbuje... Ale teraz miał ważniejsze sprawy. Wskoczył na stołek/fotel/krzesło obok lady i krzyknął do zgromadzonych najbliżej: - Na chwałę Abazigala ! Nikt nie przepije Łowcy Czarownic ! - krzyknął dziarsko, a swój hełm położył na ladzie, po czym pogładził zmierzwioną, rudą, kozią bródkę i zatarł ręce w oczekiwaniu na przeciwnika. - Hehe, oj głupiś serdeńko - pomyślał, gdy ujrzał pierwszego.
__________________ Mijikai potrafi być naprawdę uroczy. Ile jest w nim naturalnego ciepła, ile rozsiewa wokół siebie szczerej, przyjacielskiej serdeczności. Nic dziwnego, że jest tak kochany. |
| |
| | #77 |
![]() | X wtrącenieXD Wszyscy; usłyszawszy o braku miejsc, pan Szrama przeprosił was ponuro oznajmiając, że postara się jakoś sprawę załatwić, po czym oddalił się. Genghi; no to do dna! - Na chwałę Abazigala ! Nikt nie przepije Łowcy Czarownic! - Na chwałę Lavendera, ja zaryzykuję! – usłyszałeś niski, rozbawiony głos w tłumie. – Chodź, Viki, wypijmy z nowym przyjacielem! - No nie wiem.... - I tak nie bierzemy udziału w turnieju, więc możemy się odprężyć – nakłaniał. - Ale wiesz, że po alkoholu mam dokuczliwą czkawkę!XD Do wyznawcy Abazigala podchodzą dwaj... eeeeer ... panowie...? O_O http://nem-rac.deviantart.com/art/Ke...tclaw-66304049 - no to zdrowie... – drugi z panów zamawia coś dla wszystkich i wznosi toast. http://nem-rac.deviantart.com/art/Be...ng-up-66674527 - Witaj Ryu-ac! – jakiś ludek-człowiek zjawia się przy was i przybija piątkę z 3-metrowym czerwonym smokiem. http://brilcrist.deviantart.com/art/Nagase-62623858 - Witam, Nag jestem - wyciąga dłoń do Genghiego. – O, czyżby zawody? Może zagracie w szóstki? - Dobry pomysł – zdecydował smok. Na ten znak karczmarz przytachał 12 szklanek i 12 kufli. ![]() Nag ustawił 6 szklanek na jednym stoliku, na sąsiednim kolejne 6. I po 6 kufli na każdym ze stolików. Przy jednym stoliku zostali Genghi i Nag, Ryu-ac i gryfia chimera stanęli przy tym obok. Nag skombinował od karczmarza kartkę papieru i zgniótł ją w kulkę, podał Genghiemu. - Rzucasz tak, by wrzucić kulkę do którejś ze szklanek na stoliku obok – wyjaśnił. – Jeśli trafisz, zabieramy tę szklankę, a Ryu-ac musi wypić jeden kufel – wskazał dziwny zegar wiszący przy barze. – Po 10 minutach ten, kto przegrywa, czyli kto najmniej razy trafił kulką do szklanki, wypija to, co pozostało na stoliku przeciwnika. Powodzenia! [no, Genghi... XD rzucamy XD rzucaj 6 razy;3] X
__________________ I never cared before I met you ***Your Exel is my command! *** xD |
| |
| | #78 |
![]() | - Na chwałę Abazigala ! Nikt nie przepije Łowcy Czarownic! - Na chwałę Lavendera, ja zaryzykuję! – usłyszałeś niski, rozbawiony głos w tłumie. – Chodź, Viki, wypijmy z nowym przyjacielem! " No " - pomyślał gnom. Może jednak nie najgorsi ludzie tu są. Nawet całkiem równi. Postawią alkohol. I umieją się zabawić... Czerwony smok. Przetarł oczy. Czerwony smok. Jeszcze raz przetarł oczy. Nie znikał ! Kiedy on jeszcze nic nie wypił ! Nie powinien widzieć czerwonych smoków od tak sobie ! Wydawało się, że jednak ta kompania złożona z pierzaka, smoka i człowieka wydaje się przyjazna. - Witam, Nag jestem - wyciągnął dłoń do gnoma, którą ten uścisnął – O, czyżby zawody? Może zagracie w szóstki? - Dobry pomysł – zdecydował smok. - Chętnie się nauczę. Kiedy zasady gry zostały mu wyjaśnione łowca roześmiał się i powiedział : - Nie masz szans przyjacielu.
__________________ Mijikai potrafi być naprawdę uroczy. Ile jest w nim naturalnego ciepła, ile rozsiewa wokół siebie szczerej, przyjacielskiej serdeczności. Nic dziwnego, że jest tak kochany. |
| |
| | #79 | ||
![]() | - Ale tu ładnie! – ucieszyła się Kejsi wchodząc do ‘karczmy’. Najbardziej spodobały się jej kolorowe światła i taneczne nastroje. Piosenka wykonywana obecnie przez srebrnowłosego człowieka była całkiem fajna. - Chodźmy, Sathem, zatańcz ze mną! Kejsi podbiegła do sceny i przyczaiła się pod nią na czterech łapkach, pilnie i bezpardonowo gapiąc się na srebrnowłosego. Miał piękny głos! Kiedy skończył śpiewać Kejsi nagrodziła go oklaskami podobnie jak wielu innych wokół. - Pięknie, pięknie! – podskakiwała wesoło. – Heeeejaaaaaa!!! – pomachała do niego, starając się przykuć jego uwagę. Niebieskooki spojrzał na nią i uśmiechnął się czarująco. - Jestem Kejsi! – przedstawiła się. – Czy mogłabym zaśpiewać z tobą, mogę, mogę, mogę!? – rozentuzjazmowana biegała wokół srebrnowłosego, który zaczął się śmiać, speszony. – Prrrrrrrrrrrrrrroszę! – robiąc cute kitty eyes wpatrzyła się w pana wokalistę. - Oczywiście... – wyjąkał, zdumiony. - Taaaaak! – ucieszyła się Kejsi. Na myśl przyszło jej wykonanie jednego ze słynnych „Trzynastu Tańców” – najtrudniejszych, symbolicznych tańców na świecie! Może nie taniec Kukulala, ale czemu by nie Wakalaka!? To w końcu ‘narodowy’ taniec chimer! Ponoć wywodzi się z szalonego tańca pijanych malinowych elfów, ale to szczegół! Chimery powinny podczas nieco przejść transformację w zwierzę lub zmutować, to taka tradycja. Kejsi nie umiała jeszcze tego robić, mimo wszystko nie zraziła się. Ważne że taniec jest radosny, szalony i SZALONY! A do tego prosty w wykonaniu – polega na wykonywaniu niezliczonej ilości piruetów, podskoków, obrótów, fikołków, przeturlnięc, a im gwałtowniej machasz w trakcie rękami i nogami tym lepiej. Najlepiej po prostu złapać partnera za ręce i kręcić, kręcić, kręcić się z nim w tańcu, aż się upadnie! A potem turlać się, turlać, turlać! Można tańczyc samemu, lub zmieniac co chwilę partnera, a najlepiej Wakalaka tańczy się grupami! Tak, to idealny taniec przyjaźni! Co prawda nie każdy wytrzyma tempo i nie każdy się przy tym nie połamie... ale... trudno... - Hejaaaaaa!!! – Kejsi wskoczyła ‘na barana’ panu wokaliście i zamachała wesoło do tłumu istot wokół. – Jestem Kejsiiiiiiii! Kto zatańczy ze mną Wakalaka!?!? - Myyyyyyy!!!! XD – odezwały się piszczące z radości głosiki. Dziewuszki, podobne z wyglądu do Kejsi, poza kocimi uszami. Niebieskowłosa w niebieskiej sukience, zielonowłosa z dziwnymi...uszami?oO’, fioletowowłosa z psim ogonem O_O i blondyna w żółtej sukience, również ogoniasta. - Takie jak ja! – zachichotała zdumiona pozytywnie Kejsi. - Dawaj, Kejsi! - zawołał jakiś smoko-podobny z tłumu. - Śpiewaj! – zawtórowało kilku elfów. Zaintrygowane ludki i nie tylko ludki, popodnosiły się z sof i skupiły się wokół ‘sceny’ i błysku laserowych świateł, aby obejrzeć słynny taniec Wakalaka. - Tylko.... – speszyła się Kejsi. – My chimery przed tym tańcem wdychamy opary ziół, które zmieniają głos na taki piszczący! To tradycja! Tego nie można śpiewać normalnym głosem! - Nie ma problemu – odparł srebrnowłosy. – Hej Kero, zmień tonację naszych głosów tą swoją magią! Mag, przypominający jaszczuroluda, kiwnął ręką i skinął głową. - no to dawaj – zaśmiał się pan wokalista. - Sathem, zatańcz z namiiiiii!!! – zawołała, doskakując do pozostałych czterech chimerek i drużynowego wilczka.
Po skończonym tańcu Kejsi zakręciła się w efektownym piruecie i wskoczyła znów srebrnowłosemu „na barana”. - Przyjaciele! – zakrzyknęła. – Jest wśród nas istota niesprawiedliwie skrzywdzona przez los w nieszczęśliwym wypadku! Będąc świadkiem walki znalazł się na linii ognia i został bardzo dotkliwie zraniony, oszpecony, ukrywa teraz twarz i żyje pogrążony w smutku! Przybył na turniej, aby walczyć o powrót do zdrowia, a ten, który był sprawcą wypadku, obiecał mu pomóc! Pechowo, zabrakło dla nich miejsca na turnieju! Każdy z uczestników pragnie poświęcić świątynię Wszechmocnemu Najczystszemu Światłu! Gdyby ktokolwiek zrezygnował z wychwalania Światła tym sposobem, na rzecz dobrego uczynku wobec tego nieszczęśnika, w świątyni swego serca rozpalając jaśniej Biel, byłabym... wszyscy bylibyśmy baaaaarrrrrrrdzo wdzięczni, prawda, prawda, prawda!? – zamruczała słodziutko. – Pomóżmy mu, pomóżmy, pomóżmy, dajmy mu szansę!
__________________ a takie tam | ||
| |
| | #80 |
![]() | Charlotte podążała za resztą grupy. Dotarli do ogrodu z jeziorkiem i małymi wodospadami skałkowymi, który prowadził do holu głównego. Tam niestety było trochę pusto, jedynie stalo kilka biurek, zaś za owymi biurkami były śmieszne stworki. - O, patrzcie. Jakie śmieszne futrzaki. - rzekła podchodząc do biurka dziwnego stworka. - Witamy! - zaskrzeczało sympatycznie - No, i w dodatku gada. Widziałam te reklamy, że przyjmują do pracy ludzi "chorych", ale bez przesady . . . -.-" - wyjęczała jakby od niechcenia. - No witaj kochanie, chcieliśmy zapisać się na turniej, jeśli nie robi Ci to problemu, oczywiście. A mniemam że nie robi . . . - powiedziała nachylając się nad księgą i tym czymś małym futerkowatym. - Hmmm... - stworek przerzucił kilka stron księgi. W kolumnach miał pospisywane imiona uczestników, pogrupowane i obwiedzione ramkami. Oczywiście nie uszło to uwadze Charlotte, w końcu miała twarz prawie, że w księdze. - Przykro mi, ale nie ma już wolnych miejsc! - odpowiedział. Charlotte posiniała i stanęła jak wryta. Na jej twarzy malowało się coś dziwnego . . . dziwnie dziwnego. - Nie ma mieeeejsc? - wyjęczała zrezygnowana - Tutaj trzeba zapisywać się jak do kosmetyczki, 3 miesiące na przód! - wyjęczała oburzona. - Tragedia - dodała. - Przykro mi;( - pokręciło głową dziwadło. - Zapiszę was na listę oczekujących. Gdyby któraś drużyna zrezygnowała z udziału w turnieju, będziecie mogli wziąć w nim udział zamiast niej! - Świetnie. A teraz się dowiedziałam, że jestem na "w razie czego". Co jeszcze mnie dziś spotka?! ;__; - lamentowała Sukuba. Ukradkiem ze łzami w oczach spojrzała na stworka a potem opuściła wzrok, niby, że płacze XD I właśnie wtedy dojrzała na liście (całkiem przypadkiem!) trzy nazwiska: Beulf, Moemai i Rainbowdream. Ale głupie nazwiska XD de la Mote Valois jest o tysiąckroć piękniejsze i szlachetniejsze, O! x3 Po zajściu w holu (czyli nieudanym zapisaniu się na turniej ;( ) zwartą grupą ruszyliśmy żwawo ku Karczmie! Tadam! Właściwie to karczma nie przypominała karczm znanych z wymiaru w jakim tkwiła Charlotte. Był to zadbany, czyściutki i piękny lokal, Ogrooomny! Większy niż instrument Vriessa XD" I to z setki tysięcy razy ;> hie hie hie. Sukuba jak to miała w zwyczaju, starała się nie dać po sobie poznać, że jest to dla niej coś nowego. - Fajna dziura. - rzuciła do reszty grupy. Jednak tej chyba nie interesowała jej uwaga. Dwarf poszedł chyba chlać, paskudny gnom tak samo. Nie minęła chwila a ten mały śmierdziel miał już obok siebie towarzystwo. Widać lubią tu brzydali. Nic dziwnego, że nikt nie zagadał do Charlotte. Niespiesznym krokiem weszła w głąb karczmy. Sunęła delikatnie i powabnie jak słodka duszyczka niewinnej kobiety, która czeka aż ktoś nauczy ją kochać. W każdym tego słowa znaczeniu. Jej uwagę przykuł, najlepszy chyba tutaj mężczyzna. http://lanzenritter.deviantart.com/a...ramos-25677335 Wspaniały . . . wokalista *-* "Mam nadzieje, że nie jest gejem lub kolejnym dziwadłem -.-" " - przeszło przez jej okrutne ostatnim czasy myśli. Widocznie musiała wyssać z Vriessa złą energię, która uszkodziła jej neurony. Biedna, skąd mogła wiedzieć, że w tym pięknym ciele kryje się złośliwy dziadyga?? No cóż, życie po życiu też bywa okrutne. Sukkuba usiadła sobie na krzesełku tak by mieć jak najlepszą widoczność na wspaniałą istotę. Postanowiła poobserwować sobie go trochę. Był urokliwy. Na jej twarzy widniał słodki uśmiech, który czasami przyciągał uwagę nie tych co trzeba. W końcu Sukuba, mimo swej demoniczności, miała jeszcze takowe poczucie smaku oraz gust. Nagle ku zdziwieniu dziewczyny Kejsi podbiegła do sceny i przyczaiła się pod nią na czterech łapkach, pilnie i bezpardonowo gapiąc się na srebrnowłosego. Kiedy skończył śpiewać Kejsi nagrodziła go oklaskami. Powiedziała coś do niego, zaś niebieskooki spojrzał na nią i uśmiechnął się czarująco. Ona znowu coś WYSKRZECZAŁA, zaś on jej odpowiedział ;__; Potem wskoczyła mu na barana -_-" Hellooołł?? Nie przesadzasz trochę?? - przeszło przez myśl Charlotte a nad jej głową pojawiła się para, która sygnalizowała jej złość. Wszyscy co na nią spojrzeli zostawali obdarzeni piorunującym wzrokiem. Ruda bez wahania wstała gdy tylko skończył się cały ten spektakl. Stanęła tuż przy scenie (jakoś się przepchała) i zaczęła słuchać tego co ma do powiedzenia Kejsi. - Przyjaciele! – zakrzyknęła. – Jest wśród nas istota niesprawiedliwie skrzywdzona przez los w nieszczęśliwym wypadku! Będąc świadkiem walki znalazł się na linii ognia i został bardzo dotkliwie zraniony, oszpecony, ukrywa teraz twarz i żyje pogrążony w smutku! Przybył na turniej, aby walczyć o powrót do zdrowia, a ten, który był sprawcą wypadku, obiecał mu pomóc! Pechowo, zabrakło dla nich miejsca na turnieju! Każdy z uczestników pragnie poświęcić świątynię Wszechmocnemu Najczystszemu Światłu! Gdyby ktokolwiek zrezygnował z wychwalania Światła tym sposobem, na rzecz dobrego uczynku wobec tego nieszczęśnika, w świątyni swego serca rozpalając jaśniej Biel, byłabym... wszyscy bylibyśmy baaaaarrrrrrrdzo wdzięczni, prawda, prawda, prawda!? – zamruczała słodziutko. – Pomóżmy mu, pomóżmy, pomóżmy, dajmy mu szansę! - Żałosne . . . - zamruczała z politowaniem pod nosem i zgrabnym ruchem weszła na scenę i stanęła naprzeciwko Kejsi. - Mała, co Ty robisz?? Zwariowałaś?! - powiedziała do niej, wyłącznie do niej, jak najmilszym głosem jednak z jak największą irytacją. Niestety, ta scena była dla niej niesmaczna.
__________________ WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;< Ostatnio edytowane przez Nami : 12-07-2007 o 17:32. |
| |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [komentarze] Tacy jak ty 2 | Almena | Archiwum sesji Autorskich | 563 | 11-14-2007 11:52 |
| Tacy jak ty 2 | Almena | Archiwum sesji Autorskich | 1012 | 11-14-2007 11:49 |
| [autorska] Tacy jak ty 2! | Almena | Archiwum rekrutacji | 66 | 03-26-2007 11:07 |
| [komentarze] Tacy jak ty | Almena | Archiwum sesji Autorskich | 70 | 03-23-2007 21:03 |
| Tacy jak ty | Almena | Archiwum sesji Autorskich | 550 | 03-23-2007 20:59 |