![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #81 |
![]() | Cokolwiek by nie mówić to karczma nie była. No nie taka jaką znał on ze swej historii. Gdy już miał szklankę napoju pomyślał sobie że nic nie ma przeciwko temu jeżeli napój będzie ok a bywalcy nie sprawiający problemów. W lokalu widać było na każdym kroku elfy. Waldorff sam z siebie nie miał nic przeciwko temu ale nie wiedział czy adwersarze są tego zdania. Przy okazji turniejów zawsze spotyka się różne elementy... No tak trzeba znaleźć sposób by wkupić się na turniej ale na początek chwila rozrywki nie zaszkodzi. Pierwszy z rozmówców zaproponował fajke, Po ostatnim paleniu sprzed zadymy z demonicą, dwarf zadeklarował sobie w duszy że nie będzie tego próbował. Na szczęście długo cisza nie panowała. Kolejny nieznajomy z chęcią zadeklarował przystąpienie do małej zabawy. Kapłan z radością przyjął jego zaproszenie. -Jestem Waldorff - powitał nieznajomego szczerząc się przy tym jak było w jego zwyczaju. - ha widzę że nie pierwszy raz walczysz w ten sposób? |
| | |
| Reklama |
| |
| | #82 |
![]() | - Żałosne . . . – Kejsi miała czuły słuch i usłyszała że rudowłosa mamrocze coś pod nosem. Ta piękna kobieta otoczona dziwną, zimną aurą, powoli budziła u Kejsi niepokój. Kejsi nigdy nie spotkała tak niesympatycznej kobiety. Prawda, że Kejsi nie była tancerką i nie tańczyła najlepiej, ale przecież wszyscy inni na sali, i elfowie i chimery, świetnie się bawili! Wszyscy tylko nie ta Charlotte. - Mała, co Ty robisz?? Zwariowałaś?! Kejsi zamrugała ze zdumieniem, wciąż siedząc srebrnowłosemu „na barana”. - A ty? – spytała z żalem. – Dlaczego nie zatańczyłaś z nami!? W świecie Bieli taniec miał szczególne znaczenie dla czcicieli Światła. Jeśli urządzało się tańce, to tylko z jakiejś godnej okazji, lub dla większego grona. Większe grono było symbolem jedności myśli i ducha, miłości, przyjaźni i pokoju. A dzielenie się miłością, przyjaźnią i pokojem to postępowanie zgodnie z wolą Wszechdobrego Światła! Śpiew i taniec były sztuką poświęconą czci Bieli, czci pokoju, jedności, braterstwa. Nikt nigdy nie śpiewał solo i nie tańczył samotnie! Wszystko stawało się jasne! Charlotte nie oddawała czci Światłu, a może nawet nie szanowała go wcale!A taniec Wakalaka był jednym z 13 arcydzieł, był częścią kultury chimer! - Dlaczego uważasz że zwariowałam!? – Kejsi zmarszczyła twarz w grymasie oburzenia. – Dlatego, że próbuję pomóc temu biednemu człowiekowi, Szramie!? Dla ciebie to jest dziwne!? To, że tańczę z przyjaciółmi, że dla nich śpiewam, że się z nimi dobrze bawię!? W twoich stronach tego nie robią!?
__________________ a takie tam |
| | |
| | #83 |
![]() | - A ty? – spytała z żalem Kejsi. – Dlaczego nie zatańczyłaś z nami!? - No to chyba oczywiste, byłam trochę zbyt daleko. Zanim zorientowałam się, że w ogóle coś tu się dzieje, to to już się skończyło. Nawet mnie nie zawołałaś a teraz masz żal . . . - rzekła smutno Charlotte wzdychając ciężko. Spojrzała na rozbawioną salę. Super nie ma co. Banda podskakujących półgłówków. Ubaw po pachy i to na całego xP - Dlaczego uważasz że zwariowałam!? – Kejsi zmarszczyła twarz w grymasie oburzenia. – Dlatego, że próbuję pomóc temu biednemu człowiekowi, Szramie!? Dla ciebie to jest dziwne!? To, że tańczę z przyjaciółmi, że dla nich śpiewam, że się z nimi dobrze bawię!? W twoich stronach tego nie robią!? Skąd pochodzisz!? - im dalej w las tym więcej drzew. Co oznacza, że im więcej Kejsi zadawała pytań tym bardziej były one głupie. Gdyby nie to, że Sukuba ma połowe duszy, zapewne zadusiłaby kotkę. - Nie Kotku, to nie chodzi o to, że próbujesz mu pomóc. To naprawdę bardzo miło z Twojej strony, ale pomyśl teraz: jeśli komuś z drużyn, które biorą udział coś się stanie, to na kogo zwalą całą winę?? Pewnie na nas, a to tylko dlatego, że Ty ogłosiłaś całemu światu, że bardzo potrzebujemy tego by wziąć udział w tym turnieju. Nie pomyślałaś o tym?! - słowa jakie płynęły z ust Charlotte były nasycone niebywałym żalem i niezrozumieniem, jakie wynikało z zachowania Kejsi. Niestety, ale tym razem Sukuba postanowiła kontynuować dalej odpowiadanie na pytania. - Pochodzę ze szlacheckiej rodziny de la Mote Valois, i u nas się tańczy wyłącznie do klasyki. Tańce takie jak dla przykładu polonez. A jakieś takie bardziej szybsze to były tańce towarzyskie tańczone w parach. Nie ma w mojej kulturze szlacheckiej hopsaj jak najwyżej. Tak więc przestań mnie osądzać i zapoznaj się z tym jaka ja jestem, a nie ciągle tylko liżesz swój koci nos! - dokończyła gwałtownie Charlotte i założyła ręce na piersiach, wielce obrażona, że ktoś śmiał godzić ją w jej szlachetne urodzenie.
__________________ WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;< |
| | |
| | #84 |
![]() | Genghi; Do roboty!XD Bierzesz kulkę z papieru, celujesz, celujesz... leci, leciiiiii gaaah >_< Zez! Bierzesz kufel, pociągasz... brrrrrrr, moccccneeeeee XD no nic. Podejście nr dwa... Co to był za rzut! - Oj ciężki przeciwnik, a wyglądał tak niepozornie! – przyznał z rozbawieniem Ryu-ac, pijąc z kufla. Po trunkach masz najwyraźniej lepszego cela!XD Trzeci rzut trafiony! Czwarty gaaah zez! No to drugi kufel pijemy... Piąty rzut i goooooool XD Szósty i yaaaaay we have a winner!XD - Święty Lavenderze...! – zaśmiał się Ryu-ac. – Słowo się rzekło, panowie, trzeba pic!XD – jako przegrany, osusza pozostałe na twoim stoliku 4 kufle. - I jak się czujesz? – dopytuje się speszony gryf. - Zaj.....hyk!... Zajjjjjmujące to było zajjjjęcie...!XD – ogłosił radośnie smok, kiwając się zabawnie na boki. W trakcie średnio kontrolowanego bujanie się przypadkowo trzepnął końcem wiotkiego ogona w tyłek jakiejś elfki stojącej obok [pisk!XD]. - Ten Abi....Agiba...Abudabi... Abigazabil...! – wymamrotał do Genghiego smok. – To jakiś pie.... piekielny mocarz....! - Albo patron gry w szóstki! – zachichotał Nag. - Będę go wych....chchchchwalalalał...! – stwierdził ucieszony smok. – Amen!... BUERRKK! – ogniste beknięcie osmoliło fartuch nieszczęsnego karczmarza. – Pszszszeparszszszam!.... - Lepiej tą stroną XD – stwierdził Nag. - Tssss.... tsssss.... tsssssymaj – smok położył na stole dziwny, czerwony owal. – jak wygrana to wygrHEP! – karczmarz zdążył schronić się za ladą przed ognistym podmuchem. - Niech ci Abudabi w bobo wynagrodzi!.... Ano Waldorff;- ha widzę że nie pierwszy raz walczysz w ten sposób? - Nie – uśmiechnął się, gładząc dłonią o zaciśniętą pięść. - Uważaj, przyjacielu, on jest dragonitą – poradził elf, pykając fajkę. – Ma w sobie krew smoków. - To, że raz siłowałem się z pięcioma elfami na raz nie znaczy, że on nie da mi rady – uspokoił dragonita. – Beulf jestem – uścisnął ci dłoń. Przysiadł się, oparł łokieć na blacie stolika. Wasze dłonie splotły się w stalowym chwycie. - Tylko stołu nie połam znów, dragonito – poprosił elf. - Kiedy twoje uszy usłysz trzeszczenie, umykaj, mości elfie, umykaj – zachichotał dragonita. No. Beulf ma łapsko, jakby od niemowlęcia w kopalni skały rozbijał gołymi pięściami! Niezły przeciwnik, nie ma go. Zaczynacie! Dłuższą chwilę mocujecie się w ciszy, wasze ręce ani drgną w tą czy w tą, wpatrujecie się nawzajem w swoje oczy, szacując zasoby sil przeciwnika. Krew w żyłach pulsowała coraz szybciej. Szczęka trzaskała pod naporem zagryzanych zębów. Dragonita zmrużył oczy. Sapnąłeś pod nosem. Splecione ręce drżą nieznacznie, stale jednak nie przechylone w tą czy w tą. Kejsi; Zaimprowizowałaś taniec Wakalaka!XD O ile wpierw na odzew stawiły się tylko cztery chimerki i parę elfich par, po chwili cała sala wirowała w rytm tańca, a magowie połączyli solidarnie siły, produkując na poczekaniu dyskotekowe oświetlenie z migoczących kolorów kul, wstęg i świateł laserowych. Każdy tańczył jak umiał, uśmiechnięte mordki i buzie dookoła, wszyscy zdawali się świetnie bawić przy twoim śpiewie. Nikogo tu nie dziwi tupiący do rytmu smok wywijający ogonem i kręcący się w zwinnych obrotach, któremu na rozłożonych skrzydłach podskakują wesoło chimerki przypominające białe liski, nikogo nie dziwi czarna pantera tańczą na dwóch łapach z piękną elfką, jakiś elfi wojownik, stojący na czubku gardy swego miecza wbitego w podłogę, i wirujący wokół własnej osi na jednej nodze, ani też grupka elfów wywijających nogami w układzie ala kazaczok XD Sala oszalała tanecznie XD Wakalaka time!!! XD - Łiiiiiiii !!! – piszczała Kiejsi, kiedy srebrnowłosy uniósł ją na rękach pod koniec tańca i zawirował wokół swojej osi tak, że chimerce niemal zakręciło się w głowie. Kiedy potem wygłosiła swoje orędzie z prośbą o pomoc, natychmiast odezwały się różne głosy z różnych zakątków sali. - Kejsi ma absolutną rację, to byłby skandal gdyby zabrakło dla niego miejsca! - Dajmy mu szansę! - Mogę oddać mu moje miejsce, jeśli zechce! - Tak, niech weźmie udział w turnieju! - Może zagrać zamiast mnie! - Albo zamiast mnie! Były to głównie głosy chimer, elfów i paru znajdujących się na sali małych smoków. Ludzie i synteci coś nie chcieli wziąć udziału w tym przedstawieniu. Odebrałaś to, Kejsi, jak każda chimera. Ludzie to nosiciele chaosu, nie czczą Światła, nie wierzą w czyste ideały i nie mają naturalnych odruchów poświęcania się dla innych. Cóż, ich sprawa. Zjawia się Charlotte z wyrzutamiXD Charlotte, Kejsi;- ...ale pomyśl teraz: jeśli komuś z drużyn, które biorą udział coś się stanie, to na kogo zwalą całą winę?? Pewnie na nas, a to tylko dlatego, że Ty ogłosiłaś całemu światu, że bardzo potrzebujemy tego by wziąć udział w tym turnieju. ..... Cóóóóż, jak milo, że sukkuba tak to uwypukliła na oczach wszystkich....XD - Coś... złego miałoby się komuś przytrafić...? – odezwał się nieśmiało pan srebrnowłosy, który słyszał wszystko doskonale z racji tego, że Kejsi siedziała mu na barana. – WY musicie wziąć udział w turnieju? Mówiłaś, że chodzi o jakiegoś poszkodowanego mężczyznę! – pytająco skierował do Kesji. - De la Mote Valois?! – odezwał się z tłumu pan wojownik, siedzący dotąd na sofie. http://jiuge.deviantart.com/art/grim...ished-68059210 - Szlachcianka?... Polonez? Co to jest polonez?! - Nie mam pojęcia – odparła czarna pantera siedząca obok. - Słyszał ktoś o takim tańcu? – spytał złośliwie rozbawiony wojownik. Większość ludków na sali pokręciła przecząco głowami lub wzruszyła ramionami. Wojownik dźwignął się z sofy i powolnym krokiem podszedł do Charlotte. - Pani droga, może w ludzkich miastach ta tak zwana szlachta jest na szczycie ludzkiej hierarchii, lecz tutaj najwyższym jest Światło, a tuż pod nim ci, którzy je czczą należycie – oznajmił z chłodnym uśmiechem. – Nie musisz psuć zabawy innym tylko dlatego, że sama, zwłaszcza w tych fatałaszkach, nie zatańczyłabyś Wakalaka choćbyś od dziecka się go uczyła! A co do tego turnieju... kto chce w nim uczestniczyc, i po co tak naprawdę, łaskawaś zdradzić? - Przyjacielu, próżny trud;3 – odezwał się nagle ktoś inny. Facecik siedział nieopodal pod ścianą. http://shaorankun.deviantart.com/art...Yuuri-27056896 - Ona pochodzi z północy, z odległej krainy, tam, gdzie Światło rzadko zagląda, a nie każdy chce je widziec;3 - Znacie się? – zdziwił się wojownik. - Oh my, tak, znamy się – uśmiechnął się słodko, wstał i podszedł o Charlotte, zabawnie pykając ją jednym palcem w czubek nosa. – To niegrzrzrzeczne stworzenie;3 – mrugnął z rozbawieniem. – Ślicznie śpiewasz i tańczysz, mała przyjaciółko – uśmiechnął się do Kejsi i poklepał ją pieszczotliwie po głowie. – Ubawiłem się, dziękuję pięknie – podał jej bukiecik kwiatów ze wstążkami. Wszyscy; Pan Szrama wchodzi powoli na salę i lustruje każdego z was wzrokiem. Podchodzi do was po kolei, mówiąc; - Nie rozsiadajcie mi się tutaj tylko ruszajmy się zapisać. Zwolniło nam się akurat miejsce, ale lepiej się pośpieszmy żeby zdążyć przed początkiem turnieju. - Widzisz? – pan, który dał kwiaty Kejsi wskazuje na pana Szramę. – Kejsi mówiła prawdę. Jakżeby tak urocze dziecko Bieli miało kłamać, hm?;3 – klepnął w ramię pana wojownika i odszedł w tłum, znikając w nim.
__________________ I never cared before I met you |
| | |
| | #85 |
![]() | - Coś... złego miałoby się komuś przytrafić...? – odezwał się nieśmiało pan srebrnowłosy, który słyszał wszystko doskonale z racji tego, że Kejsi siedziała mu na barana. – WY musicie wziąć udział w turnieju? Mówiłaś, że chodzi o jakiegoś poszkodowanego mężczyznę! – pytająco skierował do Kesji. Charlotte strzeliła się w czoło z otwartej ręki. - Ojaaaa, myślałam, że mam do czynienia z ludźmi myślącymi. Przecież to co mówie oznajmniam wam hi-po-te-tycz-nie! Nie rozumiecie co się do was mówi?? - Dziewczyna załamała się całkowicie. Istoty ze świata bieli to debile, nawet nie zdawała sobie z tego sprawy do TEJ pory. - Przyjacielu, próżny trud;3 – odezwał się nagle ktoś inny. Był to mężczyzna stojący tuż pod ścianą. Charlotte niestety jakoś nie kojarzyła by go znała O.o" Chyba XD - Oh my, tak, znamy się – uśmiechnął się słodko, wstał i podszedł do Charlotte, zabawnie pykając ją jednym palcem w czubek nosa. – To niegrzrzrzeczne stworzenie;3 – mrugnął z rozbawieniem zaś dziewczyna zrobiła dziwną minę patrząc na jego palec który naruszał jej prywatną przestrzeń. W ogóle, co to ma być?? Anyway, na pewno nie był stworzeniem bieli, bylo widać to od razu. Po czym?? Otóż - on myślał! Nagle podczas całego tego zamieszania Pan Szrama wszedł powoli na salę i przelustrował każdego z nich wzrokiem. Charlotte wątpiła by dostrzegł i ją, ale cóż . . . - Nie rozsiadajcie mi się tutaj tylko ruszajmy się zapisać. Zwolniło nam się akurat miejsce, ale lepiej się pośpieszmy żeby zdążyć przed początkiem turnieju. - Charlotte na te słowa uśmiechnęła się szeroko. - No w końcu! Jeszcze kilka chwil w takim towarzystwie i by mi z mózgu zrobiła się galareta. - wyjęczła. - Ja już biegnę czekajcie na mnie!! - krzyknęła i niebywale zgrabnym saltem w przód zeskoczyła ze sceny. Lata akrobatyki nie poszly na marnę. Pobiegła do nich zostawiając w tyle tłum debili. Połozyła rękę na facecie ze szramę. - No to szybko, chodźmy! - powiedziała uradowana.
__________________ WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;< |
| | |
| | #86 |
![]() | X wtrącenie!XD Charlotte; - Przecież to co mówię oznajmniam wam hi-po-te-tycz-nie! Nie rozumiecie co się do was mówi?? Srebrnowłosy skrzywił się z niezadowoleniem. - Dzieci Światła nie śmiałyby nawet myśleć o tym, że „komuś mogłaby stać się krzywda i że ktoś zwaliłby winę na kogoś”. Najwyraźniej ty masz inne poglądy. Dopuszczasz możliwość, że ktoś ośmieliłby się skrzywdzić inną istotę, aby zająć jej miejsce w turnieju?! To nie jest.... normalne...! – pokręcił ze współczuciem głową. – Jak ktoś mógłby...?! To... to obrzydliwe...! Nie do pomyślenia! Brak poszanowania dla życia! Co za... chory pomysł! I sądziłaś, że obwinialibyśmy się nawzajem o ten ohydny czyn?! Jak mogłaś... w ogóle... tak pomyśleć?! Jak mogłaś o tym mówić przy nas wszystkich...?! Był tak zdegustowany, że tobie, pół demonicy, zachciało się buchnąć śmiechem prosto w jego twarz. - Nie wiem skąd pochodzisz, ale... współczuję ci, że nie dane ci było zaznać i zrozumieć idei Światła... – bąknął. – Chodźmy, Kejsi... – z chimerką na barkach odszedł pod jedną z sof. X
__________________ I never cared before I met you |
| | |
| | #87 |
![]() | - Na Abazigala, zaczyna mi się podobać ta gra ! - krzyknął gnom donośnie. Wydawało mu się, że jego sam Bóg dopomógł mu w zwycięstwie ! Trunek był przedni, jak on dawno nie pił czegoś równie... boskiego ! A może mu się tylko wydawało, może po prostu uczyniła to za długa rozłąka z gorzałką ? Kto wie ? Wydawało się, że wygrał ! Wygrał z czerwonym smokiem ! - Ten Abi....Agiba...Abudabi... Abigazabil...! – wymamrotał do Genghiego smok. – To jakiś pie.... piekielny mocarz....! Inkwizytor roześmiał się. Może nawet nie najgorsze towarzystwo można tu było spotkać. - Żebyś wiedział przyjacielu ! - odparł - Cieszę się, że mogłem kogoś nawrócić na Abazigala ! Przed kolejną grą, jeśli zmówisz modlitwę - zwycięstwo masz w kieszeni ! Kiedy smok beknął gnom poczuł się już kompletnie jak w domu. Te maniery, ta otwartość i ten pijacki zapał ! XD Tutaj było bardzo swojsko ! Napełniał właśnie manierki zakupionym alkoholem, kiedy ujrzał, że pod sceną doszło do jakichś niesnasek pomiędzy Kejsi i Charlotte. Nie za bardzo obchodziły go interesy pań, ale jeśli rzutowało to na jego interes ( co również rzutowało na interes jego Boga ) - nie mógł na to pozwolić. Nasadził hełm i powiedział do nowo poznanych : - Do zobaczenia po turnieju ! - i z nerwowym chichotem dodał - Oby... Spadł z krzesełka. ( co mógł uzasadnić swoim niewielkim rozmiarem ) Podniósł się i ruszył w stronę wyjścia. Podążał ku odrzwiom tawerny, kiedy coś wielkiego zasłoniło mu światło i z gruchotem stali, w którą był odziany odbił się od kolumny. Podniósł się i aby uratować sytuację ogłosił: - No tak, jak zwykle, w tym hełmie nic nie widać ! - po czym zakłopotany opuścił karczmę. Odetchnął świeżym powietrzem i oznajmił Kejsi: - Zapisz mnie tam moja droga, jeśli łaska - zmrużył oczy - A jak nie to pamiętaj, że możesz być wspaniałym trofeum. Odwrócił się i poszedł ulicą wypytując się po drodze o najbliższego kowala. przed turniejem musiał się doprowadzić do porządku. Miał nadzieję, że zdąży.
__________________ Mijikai potrafi być naprawdę uroczy. Ile jest w nim naturalnego ciepła, ile rozsiewa wokół siebie szczerej, przyjacielskiej serdeczności. Nic dziwnego, że jest tak kochany. |
| | |
| | #88 |
![]() | Pierwsze o czym pomyślał Sathem wchodząc do "karczmy" było stwierdzenie, że jest tutaj zbyt czysto, wręcz sterylnie. I poniekąd miał rację, lecz duży wpływ na taką ocenę pokoju było to, że dawno nie przebywał w "normalnym" domu. Kiedy doszli do księgowych, Sathem postawił Kejsi na podłodze, a sam skierował się za Waldorffem w stronę karczmy. Kiedy zobaczył, że dwarf podchodzi do stolika, skierował się za nim. Sathem przystanął gdy zobaczył, że Genghi odbił w stronę baru i zaczął grać w jakąś dziwną grę z tutejszymi. Kiedy wilk (Sathem nie wracał do swojej normalnej postaci) odwrócił głowę w stronę krasnoluda, ten siedział razem z jakimiś dwoma innymi gościami. Podszedł do stolika tak, aby mieć wszystkich trzech na oku. Waldorff z jakąś osobą która była w jakiś sposób podobna do smoka zaczęli siłować się na rękę. Gdy żaden z nich nie umiał wypracować sobie przewagi, Kejsi podbiegła do niego z prośbą, aby zatańczyć, lecz Sathem nie chciał opuszczać tego pojedynku dwarfa z dragonitą, więc odmówił. Lecz gdy pan Szrama podszedł do niego i powiedział, że muszą się zbierać, opuścił Waldorffa, szukając Kejsi, która zapewne tańczyła z innymi nie zważając na to, co Szrama powiedział. Znalazł ją na karku piosenkarza. Podszedł do sceny, wskoczył na nią i ustawiwszy się wcześniej frontem do nich, szczeknął dwa razy i zwrócił głowę w stronę wyjścia, co miało oznaczać: "Musimy już iść". Czekając aż Kejsi łaskawie zasiądzie na jego grzbiecie, Sathem zaczął się zastanawiać: ~~Ciekawe skąd Szrama wiedział kim jestem. Przecież nie mógł widzieć jak zamieniłem się w wilka, bo przecież był z Thomasem... Trzeba będzie z nim pogadać...~~
__________________ Nie będzie mnie przez parę miesięcy... Trzymajcie się ciepło i do zobaczenia w lipcu! Wiecie że w człowieku ukryte jest zło?? cZŁOwiek... |
| | |
| | #89 |
![]() | Wokół impreza się rozkręciła. Duży w tym udział miała Kejsi. Karzeł jednym okiem lub uchem starał się obserwować. Przynajmniej do czasu, gdy jego adwersarze w końcu się przedstawili i zaczeli rozmowę. Przeciwnikiem okazał się, dragonita o imieniu Buelf. W pamięci przypomniał sobie, że te samo miano widział na liście uczestników turnieju. ~Ha miło mi cię poznać, niech zwycięży lepszy? ~ Pojedynek się zaczął elf jeszcze zdążył dodać swoje trzy grosze, co wprawiło smokowca w dobry nastrój. ~Miło mi widzieć, że się uśmiechasz. Nie wyobrażasz sobie jak czasami może brakować takich zwykłych przyjemności~ Nim pojedynek zaczął się na serio Waldorff postarał się wprowadzić dobrą atmosferę. Z pamięci wiedział, że takie pojedynki mogą nieść różne rozwiązania na koniec. Po kilku momentach, gdy na początku próbowali się nawzajem pojedynek stanął w punkcie walki. Obie strony już wiedziały, że szybkie zwycięstwo nie wchodzi w grę. Waldorffa to ucieszyło. Miła atmosfera oraz wyrównana walka pozwoli zapoznać się przeciwnikiem. Pozwoli to jemu może się zaprzyjaźnić? Karzeł oddalił te myśli od siebie i skupił się na pojedynku. Nie chciał używać żadnych dodatkowych mocy by wygrać. Nie przeszło mu to nawet na myśl |
| | |
| | #90 |
![]() | Kejsi była wniebowzięta. Dostała kwiaty! - Dziękujęęęęę! – obwąchiwała je stale, podziwiając ich zapach. – Są śliczne! Śliczny prezent! Postanowiła póki co unikać niemiłej Charlotte z zimną duszą. Dołączywszy do reszty, wciąż pilnowała swoich kwiatów i wciągała głośno ich zapach. - Już nie mogę doczekać się turnieju! – mówiła stale. ![]()
__________________ a takie tam |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [komentarze] Tacy jak ty 2 | Almena | Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich | 563 | 11-14-2007 10:52 |
| Tacy jak ty 2 | Almena | Sesje RPG -Autorskie | 1012 | 11-14-2007 10:49 |
| [autorska] Tacy jak ty 2! | Almena | Archiwum rekrutacji | 66 | 03-26-2007 10:07 |
| [komentarze] Tacy jak ty | Almena | Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich | 70 | 03-23-2007 20:03 |
| Tacy jak ty | Almena | Sesje RPG -Autorskie | 550 | 03-23-2007 19:59 |