Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG -Autorskie
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich


Zamknięty Temat
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 04-25-2008, 14:21   #141
 
Noraku's Avatar
 
Reputacja: 2 Noraku wkrótce będzie znany
$: 33 648
Kiedy Garret powiedział, że nie mają trucizny, Tsunade zafrapowała się.
- Z krwi nie da się wyciągnąć trucizny, by stworzyć z niej antidotum. Nie w tym stadium rozwoju. Niestety wydaje mi się, że jeżeli nie znajdziemy jakiegoś sposobu to nie uratujemy tych dwóch chłopaków.
W tym czasie Kunoichi z Piasku przeszukiwała swoją torbę. Nagle wyciągnęła kunai starannie owinięty w papier, mówiąc, że to jest zatruta broń. Tsunade wzieła ją do ręki i powiedziała:
- Bardzo dobrze. Możecie już odejść i zająć się swoimi sprawami. Jutro, najdalej pojutrze was przyjaciel będzie mógł wstać. - Tsunade odwróciła się i wróciła na sale. Mogliście iść na miasto i robić co chcecie.

Shadou

Powoli otworzyłeś oczy. Nie czułeś swojego ciała od pasa w dół. Nad sobą ujrzałeś dziewczynkę o czarnych włosach, która starała ci się pomóc. Kiedy zobaczyła, że otwierasz oczy przestraszyła się i wybiegła z sali, krzycząc: "Tsunade-sensei!!!". Próbowałeś się podnieś, ale nie mogłeś. Nie wiedziałeś gdzie jesteś i co się dzieje. Wszystko było dla ciebie bardzo dziwne
 
__________________
you will never walk alone
Noraku jest offline  
Reklama
Stary 04-25-2008, 20:35   #142
 
Darnock's Avatar
 
Reputacja: 2 Darnock jest na bardzo dobrej drodze
$: 5 683
Kenshiro miał wielką ochotę poznać miasto. Co prawda, dodatkowe trningi podczas podróży lekko go wymęczyły ale ciekawość była silniejsza.
Zwiedzał miasto sam, jakoś nie miał ochoty na towarzystwo, jeszcze by go ktoś zapytał gdzie jego przepaska.
Błądził po wiosce kilka godzin bez celu, aż gdy już się ściemniało wrócił do nmiejsca gdzie mieli spać. Był bardzo zmęczony i zasnął od razu jak kamień.
 
Darnock jest offline  
Stary 04-27-2008, 13:05   #143
 
wojto16's Avatar
 
Reputacja: 3 wojto16 wkrótce będzie znanywojto16 wkrótce będzie znany
$: 92 945
Garret początkowo nieco się zmartwił faktem, że nie zabrał żadnej zatrutej broni. Życie Shadou mogło być przez to zagrożone, a był on w końcu jego towarzyszem. Nagle spostrzegł Yumi która wyciągnęła starannie owiniętą broń i podała ją Tsunade. Odetchnął z ulgą. Na szczęście w ich drużynie był ktoś inteligentny. Wtedy medyczka powiedziała:
- Bardzo dobrze. Możecie już odejść i zająć się swoimi sprawami. Jutro, najdalej pojutrze was przyjaciel będzie mógł wstać.
Garret grzecznie się ukłonił.
- Arigato Tsunade-sama - powiedział. Następnie odwrócił się i ruszył do drzwi wyjściowych. Teraz Shadou był bezpieczny więc nie musiał się dłużej o niego martwić. Wierzył w zdolności medyków Konohy.

Garret spojrzał na lampkę z napisem "Operacja". Po chwili zgasła i drzwi się otworzyły.
W drzwiach stanął medyk w standardowym białym ubraniu. Wierzchem dłoni starł pot z czoła. Wtedy dopiero spojrzał na Garreta i jego ojca.
- Operacja zakończona sukcesem - rzekł spokojnie.
Garret poczuł nagły przypływ radości. Ta radość jeszcze sie dodatkowo zmogła gdy zobaczył kto wychodzi z sali operacyjnej. Był to nikt inny jak sam Tayoku Kikoro. Wysoki, z jasnymi włosami, niebieskimi oczami i uśmiechniętą twarzą. Obaj byli bardzo do siebie podobni. Poruszał się powoli na kulach. Garret chciał mu się rzucić w ramiona, ale widział, że ten ledwo trzyma się na nogach. Kikoro powoli zbliżył się do ojca.
- Witajcie. Przykro mi, że musieliście się martwić. Ten szpital już mi zbrzydł. Może pójdziemy do domu. Po drodze zaszedł bym coś zjeść.
Po tych słowach Kikoro ruszył do drzwi. Nagle zatrzymał się. Spojrzał na osobę która właśnie weszła na korytarz. Spojrzał jej prosto w oczy.
- Keitaro-san. Co ty tu robisz?
Mężczyzna o niebieskich włosach i zielonych oczach miał na twarzy miły uśmiech. Ten uśmiech i wieczny optymizm zaskarbiały mu sympatię każdego kogo pozna. W tym Garreta.
- Rad jestem z tego, że wciąż żyjesz - rzucił Keitaro.
- Tak samo jak ja. Tylko po co przyszedłeś?
- A więc - tu Keitaro zaczął przebierać palcami po włosach ze spuszczonym wzrokiem - martwiłem się o ciebie i tyle.
Następnie znowu spojrzał wprost w oczy Kikoro i ciągnął dalej:
- Żeby uczcić twoje wyjście z tak ciężkiego stanu chciałbym zaprosić waszą rodzinę na ramen. Ja stawiam.
- W takim razie nie wypada odmówić. Zaproszenie przyjęte - odrzekł z uśmiechem Kikoro.
- W takim razie widzimy się w Ichiraku. Do zobaczenia.

Garret wyszedł ze szpitala. Przypomniał sobie surowy wzrok ojca który podążał za odchodzącym Keitaro. Minęło kilka lat od tamtych wydarzeń, ale wciąż to pamiętał. Zastanawiał się gdzie ma teraz wyruszyć. Przypomniał sobie o swojej rodzinie która zapewne się o niego martwi. Zastanawiał się czy odwiedzić ich w trakcie trwania misji. W końcu się zdecydował.

Zaskoczenie na twarzy matki było dla niego całkowicie spodziewane. Tak samo jak serdeczny uścisk. No i nie mógł też zapomnieć o swojej młodszej siostrze która też przywitała go serdecznie. Ojciec akurat był na jakiejś misji co go nieco zasmuciło. Chętnie by się z nim podzielił wrażeniami i opowiedział mu o stoczonych walkach. Ojciec na pewno byłby dumny.
- Onii-san - wykrzykiwała mała Ami - udało mi się ostatnio skoncentrować się na tyle, że wyczuwałam ludzi przechodzących obok naszego domu.
- Dobra robota - pochwalił małą z uśmiechem. Jego matka zauważyła drobne rany zadane mu podczas walki przez lalkę. Zakrył je.
- Niczym ojciec. Wracasz ranny i nic nie mówisz zgrywając twardziela - westchnęła Tayoku Kirara.
- Nikogo nie zgrywam. Poza tym to było kilka dni temu. Już niemal się całkiem zagoiły. Nie ma o co robić afery.
Skończył jeść swój posiłek składający się głownie z ryżu i wstał.
- Mamo. Czy nie mogłabyś mi zapakować paru ryżowych kulek dla moich towarzyszy? Jedli niedawno, ale i tak powinienem im coś dać żeby nie wyjść na chama.
- Oczywiście. Poczekaj chwilę.
Garret wyjrzał przez okno. Przemówił ponownie:
- Dzisiaj są jego urodziny. Kikoro. Ostatnio nie miałem czasu żeby go odwiedzić. Z tej okazji muszę do niego iść. Ruszę zaraz po spotkaniu z moimi towarzyszami.
Dostrzegł, że Ami intensywnie się w niego wpatruje. W końcu z poważną miną powiedziała:
- Onii-san. Czy ty już kogoś zabiłeś?
Milczał długo dalej wpatrując się w drogę. Był pewien, że jego matka też się na niego patrzyła.
- Nie bezpośrednio, ale doprowadziłem do czyjejś śmierci. - rzekł.

Skuteczny atak na osłabionego przez atak Kaneshiro wroga był banalnie prosty. Nie mógł się właściwie bronić przed jego atakiem. Po chwili zmasakrowany wróg nie mógł już właściwie nic zrobić. Garret uznał to za dobry moment do zadania pytań. Musiał sie dowiedzieć dokąd zabrał on Thomasa. Jednak przeciwnik wciąż nie chciał się poddać. Chwycił Garreta i chciał się wysadzić. Nie mógł powstrzymać się od spojrzenia w jego oczy. Na więcej nie miał juz czasu. Zniknął przeciwnikowi prosto sprzed oczu. Za swoimi plecami usłyszał eksplozję. Po odwróceniu się zobaczył, że nic z niego nie zostało.

- Ojciec powtarzał żeby umierającemu przeciwnikowi zawsze patrzeć w oczy. To pomaga w zaakceptowaniu faktu, że jako shinobi jesteś skazany na życie i los zabójcy. Po prostu musisz zaakceptować to ciążące na tobie piętno.
Poczuł, że ktoś położył mu dłoń na ramieniu. Nawet nie zauważył kiedy jego ojciec wrócił do domu.
- Właśnie przebyłeś kolejny odcinek drogi życia ninja. Teraz wracaj na misję i daj z siebie wszystko. Nie zawiedź mnie, Ami, Kirary ani Kikoro.

Po pożegnaniu z rodziną wskoczył na dach jakiegoś wyższego domu i z niego wypatrzył towarzyszy. Kiedy tylko ich zobaczył postarał się jak najszybciej do nich dołączyć. Kiedy już do nich dotarł powiedział:
- Konnichiwa. Jak widzę nikogo nie zabiliście. I bardzo mnie to cieszy. A teraz proszę - wręczył im ryżowe kulki które zapakowała dla niego matka - Starczy dla każdego po dwie. Wiem, że jedliście stosunkowo niedawno, ale zawsze dodatkowe zapasy się przydadzą. Mam nadzieję, że u was wszystko w porządku i nikt was nie zaczepiał. Niedługo wyruszę odwiedzić brata. Dzisiaj są jego urodziny.
 
wojto16 jest offline  
Stary 04-28-2008, 06:45   #144
 
Noraku's Avatar
 
Reputacja: 2 Noraku wkrótce będzie znany
$: 33 648
Wieczorem wszyscy znowu spotkaliście się przy bramie Wioski Liścia. Każdy w jakiś sposób spędził cały dzień. Dodatkowo dostaliście od Garreta pyszne kuleczki ryżowe. Wkrótce przyszli po was chunnini z wioski i kazali iść za sobą. Jedynie ta częśc grupy która pochodziła z wioski liścia mogła iść do swoich domów. Przed odejściem Miroku zbliżył się do Garreta i powiedział mu coś do ucha.
Miejsce który wyznaczono wam do spania znajdowało się w akademi ninja. Stoły poprzesuwano na boki sali, a na środku położono kilka śpiworów. Wszyscy chcieliście się już położyć spać, jednak Miroku wstrzymał was słowami:
- Nie idziemy spać. Trzymajcie wszystko w pogotowiu i zgaście światła - gdy już w pokoju nastała ciemność, położył sporą świecę na oknie i czekał. Zauważył, wasze zdziwione miny i powiedział:
- Nie myśleliście chyba, że wpuszczą nas do wioski ot tak. Nie wyjdziemy stąd dopóki nie odpowiemy na wszystkie ich pytania. Nie wiem czy zauważyliście, ale przez cały dzisiejszy dzień byliśmy pod obserwacją. Postanowiłem, że uciekniemy dzisiaj w nocy. Nasza misja w tej wiosce dobiegła końca. Znalazłem odpowiednie miejsce ucieczki. Mam nadzieje, że obędzie się bez ofiar. Aha i tak na przyszłość. Nie radze wam dotykać ani okien ani drzwi. - powiedział Miroku i znowu zaczął wyglądać za okno czekając na kogoś.
 
__________________
you will never walk alone
Noraku jest offline  
Stary 04-28-2008, 15:17   #145
 
wojto16's Avatar
 
Reputacja: 3 wojto16 wkrótce będzie znanywojto16 wkrótce będzie znany
$: 92 945
Kiedy wszyscy zaczęli odchodzić Garret wciąż rozmyślał nad tym co mu powiedział Miroku. Ruszył w kierunku miejsca gdzie znajdował się jego brat. Miejsce to znajdowało się blisko Kamienia Pamięci. Kiedy dotarł do kamienia spojrzał na niego i dotknął dłonią jednego z nazwisk na nim wyrytych.
"Tayoku Kikoro".
Stał przez chwilę wciąż nieruchomym wzrokiem obserwując nieskazitelnie czystą powłokę kamienia. W końcu minął go i ruszył dalej.
To miejsce zawsze starał się omijać. Zbyt wiele wspomnień, a każde kłuło boleśnie z uporem niestrudzonego szerszenia.
Szczególnie te najmilsze.
Usiadł na ziemi tuż przed grobem.
- I co o tym myślisz, Kikoro? Co powinienem zrobić? Wesprzeć moich towarzyszy z innych wiosek i złamać zasady czy po prostu olać to i żyć dalej. Miroku jest bardzo oddany sprawie. On też stracił brata. I też został zabity przez członka tajnej organizacji. Nie ma raczej wątpliwości, że Keitaro przynależy do jakiejś organizacji. Mam przeczucie, że może chodzić o tą samą. Wtedy będę o krok dalej. Jeśli im nie pomogę zostanę z niczym. Rzadko będę opuszczać wioskę i będę wykonywał misje typu pielenie ogródka lub pochwycenie zagubionego kota. Zostanę z niczym pogrążony w ciemności. Wciąż nie mogę się pogodzić z tym co było. Ty zawsze wiedziałem jak rozwiązać mój problem. Jak powinienem postąpić. Tyle, że tym razem jestem zdany na siebie i sam muszę podjąć właściwą decyzję. Taką której będę pewien, że nie będę żałował.
Wstał z ziemi otrzepując się.
- A teraz wybacz. Mam coś do zrobienia. Zebrałem po drodze kilka kwiatów dla ciebie. Gdybym przyniósł ci coś do jedzenia pewnie znowu te gnojki by je zeżarły.
Połozył kwiaty na grobie. Jeszcze przez chwilę się w niego wpatrywał. W końcu wydusił z siebie ostatnie słowa:
- Byłeś najlepszy, bracie. Mam nadzieję, że nie przyniosę hańby tobie i reszcie rodziny.

W końcu odnalazł śpiącego Kenshiro. Kilka razy mocno nim potrząsnął aż w końcu ten się obudził.
- Ken-san. Obudź się. Chodź ze mną na bok. Musimy coś obgadać.
Wyciągnął Kenshiro z dala od reszty drużyny. Zaciągnął go w jakiś ciemny zaułek. Tam wręczył mu kartkę.
- Masz. Czytaj. To od Miroku.
Wtedy zorientował się, że jest trochę za ciemno żeby coś czytać. Liczył jednak na to, że Kenshiro jakoś sobie z tym problemem poradzi. Następnie w milczeniu podał mu maskę ANBU.
- Dzisiaj nie będziemy spać - rzekł zakładając swoją maskę.

Poczekał chwilę uważnie sondując teren. Kiedy miał pewność, że nikogo nie ma w okolicy dał znak Kenshiro i przekradł się. Zobaczył świecę w oknie. Była już pólnoc. Błyskawicznie dobiegł do okna i wskoczył przez nie do środka.
- Jestem -powiedział twardo do Miroku - Co dalej?
 
wojto16 jest offline  
Stary 04-28-2008, 19:57   #146
 
Darnock's Avatar
 
Reputacja: 2 Darnock jest na bardzo dobrej drodze
$: 5 683
Kenshiro pobieżnie przeczytał treść kartki. I sie uśmiechnął ...

Nie lubił być bezczynny, a walka w pierwszym szeregu mu odpowiadała. Co prawda nie wiedział jaki będzie cel spotkania, ale zawsze mu powtarzano że trzeba ufać innym. Przynajmniej na tyle długo, na ile jest bezpiecznie.

Z lekkiego zamyślenia wyrwał go Garret podając mu maskę. No tak, zasady to zasady. Jak wszyscy będą widzieć moją twarz to spotkanie nici z tajności. Założył maskę bez wachania. Przez chwile myślał o tym by poprośić jakiś mniej wyróżniający się strój. Ale w sumie, nie było na to czasu. Zarzucił tylko na siebie swój czarny płaszcz z kapturem.

Wyszli w ciemną noc. Było przyjemnie zimno, prawie jak w domu ...

Ale to nie był czas na wspominki, teraz trzeba działać.
 
__________________
"Stare sztandary nieznana dłoń przejmie, ze sztandarami - i losy."
GG:9615304
Darnock jest offline  
Stary 04-29-2008, 14:07   #147
 
Noraku's Avatar
 
Reputacja: 2 Noraku wkrótce będzie znany
$: 33 648
Garret i Kenshiro

Skakaliście z dachu do dachu, powoli zmierzająć w stronę Akademii Ninja. Noc była spokojna i tylko jakiś zbłąkany kto stanął wam na drodze. Po krótkich oględzinach zauważyłeś malutkie światełko w jednym z domów. Skoczyłeś na okno i zauważyłeś, że na łączeniu dwóch skrzydeł okna zawieszona jest karteczka. Było za ciemno i nie mogłeś rozpoznać, co to za pieczęć. Dotknąłeś okna i poczułeś lekkie ukłucie prądu. Postanowiłeś zerwać kartkę. Wtedy spokojnie otworzyłeś okno. W środku znajdowała się cała ekipa która patrzyła na ciebie podejrzliwie. Zdjąłeś maskę i powiedziałeś:
-Jestem. Co dalej? - Tymczasem Kenshiro wskoczył za tobą, wyglądając za okno czy ktoś was nie zauważy.

Reszta

Spokojnie siedzieliście i czekaliście na to co ma nastąpić, gdy naglę skrzypnęło okno i do środka wskoczyła jakaś postać. Miała na sobie maskę ANBU. Niepewni tego co się dzieje wstaliście na równe nogi. Wtedy dziwna postać zdjęła maskę. To był Garret.
- Jestem. Co dalej? - powiedział do Miroku. Ten podszedł do okna i zamknął je.
- Dobra mamy mało czasu - powiedział. - Później nie będzie czasu na pogaduszki. Kiedy tylko stąd wyjdziemy, trzymamy się blisko siebie. Dobierzcie się w pary i podążajcie za mną. Jeżeli ktoś nas zauważy, to musimy go uciszyć. Nie potrzeba zabijać, wystarczy obezwładnić. Trasa jest niebezpieczna, bo przebiega przy domu Hokage, jednak tam nikt się nas nie spodziewa. Potem udamy się w stronę więzienia dla niebezpiecznych shinobich i uciekniemy lasem. Wszystko zrozumieliście? Dobrze, a wiec w droge - otworzył okno i wyskoczył. Podążyliście za nim. On czekał na placu, a pomiędzy palcami trzymał shuriken, który prawdopodobnie był skierowany w stronę jego twarzy. Naprzeciwko niego stała wysoka postać, odziana w kamizelkę Chunnina, z maską ANBU i krótkim mieczem na plecach.
- Kto nie czuje się na siłach niech biegnie drogą zgodnie z planem. Ja oraz ochotnicy postaramy się go zatrzymać trochę dłużej - powiedział do was Miroku. Wzniósł się wiatr, który targał waszymi szatami i poruszył liście na drzewach. Na murach Wioski Liścia, widocznych z miejsca z którego staliście, błyskały światła. Już było wiadomo o waszej ucieczce.
 
__________________
you will never walk alone
Noraku jest offline  
Stary 04-29-2008, 19:31   #148
 
Lavi's Avatar
 
Reputacja: 2 Lavi jest na bardzo dobrej drodze
$: 55 130
Spotkanie z Yondaime było dla chłopaka wielkim przeżyciem, nie codzienne spotyka się żywą legendę wśród shinobich. W przyszłości Kenji sam chciałby być tak dobrym jak on, by móc wspomóc swoją wioskę jak tylko mógł. Sam nie wiedział czy ma się przed nim ukłonić, czy przywitać, czy w ogóle jest godzien zrobić cokolwiek. W końcu nie zrobił nic oprócz gapienia się na niego z podziwem. Podróż do wioski pokazała jak wiele muszą oni jeszcze trenować by być takim jak on. Tuż po tym jak został im przydzielony czas chłopak troszkę nie pewnie podszedł do Fusae w głowie już układając sobie regułkę. Niestety gdy tylko na nią spojrzał wszystko co miał jej powiedzieć zapomniał.

-eee... Fusae... Czy... nie wybrałabyś się... ze mną... znaczy może jesteś głodna... bo akurat idę coś zjeść... - wszystko co sobie zamierzył zrobił zupełnie inaczej, chciał żeby to wyszło miło i ładnie. Nigdy nie potrafił rozmawiać z dziewczynami, nie wiedział co mówić, jak mówić żeby nie urazić. Co prawda starał się ale nigdy mu to jakoś za dobrze nie wychodziło.

- Nie chcesz żebym się zgubiła w Konoha i chcesz mnie oprowadzić, a raczej pospacerować ze mną? - spytała retorycznie - Jasne, że chcę! Nie mam zamiaru włóczyć się tu sama - powiedziała radośnie i uśmiechnęła się.

Przez cały dzień Kenji starał się słuchać uważnie co ma do powiedzenia dziewczyna jednocześnie sam starając się dać poznać od tej lepszej i skrytej strony. W gruncie rzeczy chłopak był normalny z który chciałby znaleźć swoje miejsce w życiu. Przy dziewczynie czuł się coraz bardziej swobodnie, coraz lepiej się z nią rozumiał.

Po małej przekąsce wybrał się z nią na przechadzkę po mieście. Dzień zakończył się zachodem słońca na jednym domków z którego było go widać. Spojrzał na nią i z nieśmiałością powiedział patrząc na jej w oczy.

- ...Ostatnio działo się dużo, mimo że nigdy nie martwiłem się o nic, nawet o własną śmierć gdyż tak zostałem wychowany, przez ostatnie dni mój światopogląd został wywrócony do górny nogami. Z początku nie chciał tego do siebie od puścić lecz z tym wygrać się nie da.- jego serce biło coraz szybciej, on sam starał się uspokoić by znów nie popełnić żadnej gafy.

- Mimo że może bić ode mnie chłód, wcale tak nie jest, ja po prostu jestem nastawiony w danym momencie na jedno działanie. Hmm... kolejne przyzwyczajenie z domu. Chce żeby wiedziała że... nawet gdy tego nie okazuje, czy to podczas treningu czy to walki lub nawet samej podróży ciągle myślę... Chciałem ci przez to powiedzieć że bardzo cię lubię i ciesze się że cię poznałem. - Kenji zawsze jak coś robi to przemyślanie i z rozmachem. Nie wiadomo na ile mu to wyszło ale jego serce jeszcze chwile i eksploduje z klatki.

Dzień ten zakończył się dla niego bardzo miło lecz pora była już wracać. Wszyscy siedzieli sobie spokojnie w akademii przygotowując się spać. Kenji odruchowo rozejrzał się przez wszystkie okna analizując teren i starając się zapamiętać drogi ucieczki i możliwe wejścia do środka. Jego nawyk nie pozwalał mu od tak siąść i czekać. Nagle jednak przygotowania do snu przerwała postać znajdująca się w oknie. "ANBU" - przez chwile pomyślał, jednak wyglądał za młodo. Jak się okazało to był Garret wraz z Kenshiro.

- Dobra mamy mało czasu - powiedział. - Później nie będzie czasu na pogaduszki. Kiedy tylko stąd wyjdziemy, trzymamy się blisko siebie. Dobierzcie się w pary i podążajcie za mną. Jeżeli ktoś nas zauważy, to musimy go uciszyć. Nie potrzeba zabijać, wystarczy obezwładnić. Trasa jest niebezpieczna, bo przebiega przy domu Hokage, jednak tam nikt się nas nie spodziewa. Potem udamy się w stronę więzienia dla niebezpiecznych shinobich i uciekniemy lasem. Wszystko zrozumieliście? Dobrze, a wiec w droge - otworzył okno i wyskoczył. Wszyscy podążyli za nim. On czekał na placu, a pomiędzy palcami trzymał shuriken, który prawdopodobnie był skierowany w stronę jego twarzy. Naprzeciwko niego stała wysoka postać, odziana w kamizelkę Chunnina, z maską ANBU i krótkim mieczem na plecach.
- Kto nie czuje się na siłach niech biegnie drogą zgodnie z planem. Ja oraz ochotnicy postaramy się go zatrzymać trochę dłużej - powiedział do nas.

Wszyscy wiedzieli już o ucieczce, więc trzeba było działać i to szybko. Sam co prawda nie wiedział czy takie uciekanie to dobre rozwiązanie gdyż może to wywołać nie potrzebne konflikty i zażarcia między wioskami.

- Wydaje mi się że powinienem iść dalej gdyż moja mgła może nas ukryć. Postaram się zrobić na tyle gęstą i szeroką mgłę by nie wzbudzić podejrzeń. Chociaż jeśli trzeba zostanę i powstrzymam kogo będzie trzeba. - bez wahania uaktywnił swój limit krwi powoli wydobywając wodę przed nimi i wokoło nich by móc z niej zrobić dostatecznie szeroką mgłę.

W razie gdyby trzeba było atakować to działanie opierałoby się na wydobyciu wody za przeciwnikiem i atak od tyłu z zaskoczenia wodnym klonem. Oczywiście nie może polać się żadna krew wiec ogranicza się tylko do obezwładnienia.
 
__________________
"Boże strzeż mnie przed przyjaciółmi bo przed wrogami sam się obronie"

"@#&*C$@" - Nie rozumiesz ? Spoko jest nas dwóch :P
Lavi jest offline  
Stary 04-29-2008, 23:24   #149
 
Nami's Avatar
 
Reputacja: 5 Nami wkrótce będzie znanyNami wkrótce będzie znany
$: 123 565
Że keeeeeee?! Czas wolny?! No świetnie i co ja mam teraz robić? Włóczyć się po tej nędznej Wiosce...tak sama? - wcale nie podobał mi się ten czas wolny. Owszem, byłam zmęczona i mój strój był rozdarty akurat na brzuchu, odsłaniając mój pępek, jednak cóż miałam robić tak sama? To nie wróżyło dobrze, coś dzisiaj się stanie i na pewno nie będzie to deszcz miętowych cukierków! (mrrr, miętuski...)

- Eee... Fusae... Czy... - usłyszałam za sobą jakieś niesmaczne jąkania i ze zrezygnowaniem odwróciłam się by zobaczyć kalekiego mężczyznę, który do mnie przemawiał. W ogóle to gratuluję mu rozmowy z moimi plecami...właściwie lepsze to niż jakby miał gapic się w biust.
Osobą, którą zobaczyłam okazał się być Kenji...ten Kenji?! Byłam w szoku, i to powaznie...nie wiedziałam, że on może tak się jąkać! Przecież on nie mówi, on duka! Zbytnio go lubie by pozwolić na takie upokorzenie, muszę coś z tym zrobić!

- Nie chcesz żebym się zgubiła w Konoha i chcesz mnie oprowadzić, a raczej pospacerować ze mną? - spytałam retorycznie - Jasne, że chcę! Nie mam zamiaru włóczyć się tu sama - powiedziałam radośnie i uśmiechnęłam się. Zrobiło mi się go trochę szkoda, i trochę żal zaś z drugiej strony dręczyły mnie wyrzuty sumienia tylko dlatego, że pomyślałam o nim "biedny chłopak".

- ...Ostatnio działo się dużo, mimo że nigdy nie martwiłem się o nic, nawet o własną śmierć gdyż tak zostałem wychowany, przez ostatnie dni mój światopogląd został wywrócony do górny nogami. Z początku nie chciał tego do siebie od puścić lecz z tym wygrać się nie da.- nie przerywałam mu gdyż widziałam jakie to dla niego trudne. Bałam się tego co mogłam jeszcze usłyszeć, a mimo to chciałam to usłyszeć! To takie dziwne gdy dwa sprzeczne uczucia mieszają się ze sobą. To takie....trudne.

- Mimo że może bić ode mnie chłód, wcale tak nie jest, ja po prostu jestem nastawiony w danym momencie na jedno działanie. Hmm... kolejne przyzwyczajenie z domu. Chce żebyś wiedziała że... nawet gdy tego nie okazuje, czy to podczas treningu czy to walki lub nawet samej podróży ciągle myślę... Chciałem ci przez to powiedzieć że bardzo cię lubię i ciesze się że cię poznałem. - jego słowa w dziwny sposób dotknęły mnie. Mimo iż były miłe to jednak...mimo wszystko...brzmiały jak jakieś wyznanie. Nie podobało mi się to. Też go lubiłam, ale jak kogoś się lubi to nie trzeba się peszyć by mu o tym powiedzieć. Wystarczy przecież podejść i...

- Czemu mówisz mi to wszystko? Dręczy Cię sumienie? - zapytałam patrząc gdzieś w dal. Prawdę mówiąc obawiałam się zetknięcia naszych spojrzeń. To było najdziwniejsze co mnie w życiu spotkało. Tak bardzo nienawidziłam mężczyzn, a jego spojrzenie, jego jedno spojrzenie....zmieniło cały pogląd.

- Hmm... Może nie tyle dręczy, co zdałem sobie sprawę że przez całe moje życie narażam się nie oczekując nic w zamian od świata. Przez cały czas liczył się dla mnie tylko trening, aż do... teraz. - mówiac to patrzał w podłogę by po chwili zerknąć na dziewczynę.

- Więc...co teraz dla Ciebie się liczy?

Chłopak przełknął silnę, nie wiedząc za bardzo co odpowiedzieć.
- Wydaje mi się że coś więcej niż walka i treningi, czego na pewno nie popierałby mój ojciec. - znów dyskretnie spojrzał w kierunku rozmówcy.

- Przyjaźń? - dopytałam, gdyż na rzucenie innej propozycji, nie odważyłam się...wciąż patrzyłam przed siebie z obawy przed jego spojrzeniem.

- Ciężko mi o tym mówić ale, nie sądze by to była przyjaźń. Myśle o czymś bardziej szlachetnym... Boje się tylko że jest to ślepa uliczka w której zgubię drogę.

- Poza przyjaźnią istnieje jedynie rodzina bądź miłość - powiedziałam poważnie i spojrzałam na niego. Cisza jaka zapanowała dobijała mnie więc dodałam- Skoro twierdzisz, że to nie przyjaźń to nie odpowiadaj już dalej. Nie chce o tym wiedzieć... - szepnęłam z uśmiechem patrząc w jego oczy. Było w nich coś głębokiego, coś...o czym nikt nie chciałby zapominać.

Kenji patrzał w jej oczy starając się wyczuć czy oboje myślą o tym samym. Jego serce biło mocno i równo, niepewnośc dosłownie go zabijała. Po chwili spojrzał na jej rękę, chwycił ją delikatnie i przyłożył do swojej piersci mówiąc cichutko.
- Bez ciebie jest samotne i zbłąkane. - mówiąc patrzył w me oczy powoli zbliżając twarz w moim kierunku. Zlękłam się tego co mogło być dalej dlatego tylko zamknęłam oczy. Mimo strachu nie odsunęłam się od niego. Chciałam wszystko przemysleć jednak na to było już za późno. Gdy widziałam, że jest już zbyt blisko objęłam go po prostu.

- Też Cię lubię - powiedziałam jednak bałam się, że to nie wystarczy - Oddałabym za Ciebie życie gdyby była taka potrzeba. Nie jesteś byle kim, i nie jesteś samotny, pamiętaj o tym. - powiedziałam. Czułam się zwycięsko gdyż udało mi się oprzeć komuś takiemu jak on. Jednak czy postąpiłam słusznie? Wątpiłam w to. Czułam, że cios jaki mu zadałam mógł odbić się na jego walce i koncentracji.

Kenji nie spodziewał się takiej zmainy akcji, był teraz mocno zakłopotany. Wszystko obróciło się o 180 stopni, w jego głowie pojawiła się masa dylematów czy aby nie pomylił się w swoich osądach. Na szczęście przez ten króki moment ich serca były blisko i mógł wyczuć że ona również jest niespokojna. Niepokój tez mógł mieć jednak różne źródła. Chłopak spojrzał przed siebie mówiąc.

- Ładny zachód. - chciał na chwilę odciagnąc od dziewczyny presje, w sumie to chyba od samego siebie. Jego zakłopotanie siegało granic przytomności lecz to chyba uczucie pozwoliło mu trzeźwo myśleć i działać dalej.

- Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie przy drzewie... Już wtedy wiedziałem że jesteś naprawde kimś wyjątkowym. Starasz się to za wszelką cene ukryć przed innymi, podobnie jak ja. Jeszcze wtedy nie wiedziałem co do ciebie czuje... Dopiero gdy oboje staneliśmy na polu walki, stojąc do siebie plecami poczułem jak nasze serca wygrywały ten sam rytm... Może się myle, ale nie mów że tego nie czułaś... - zakończył spoglądając na dziewczynę.

- Chodźmy czas na nas. - po chwili jednak dodał nie chcą napierać na nią gdyż nie tędy droga. Może oboje powinni sobie to wszystko przemyśleć, mieć trochę czasu na oswojenie z myślami i zastanowienie się czy to jest właśnie to.

Spojrzałam na niego z lekko rozwartymi ustami. Byłam w szoku mówiąc delikatnie. To co mówił było takie nierealne a zarazem takie rzeczywiste. Gdy po raz dugi połączyły się dwie sprzeczności zrozumiałam, że to niekoniecznie musi być przypadek. Poza tym podczas walki...to racja czułam to. Czułam jgo i siebie, czułam...nas?

- Czułeś to... - szepnęłam z zastanowieniem bardziej sama do siebie po czym przeniosłam wzrok na chłopaka. Zbliżyłam swoją twarz do jego zdecydowana u pewna siebie. Nie robiłam tego tak pomału jak robił to on. Położyłam mu rękę na policzku i pocałowałam go unosząc się lekko z podłogi i napierając na niego delikatnie swoim ciałem. Szczerze mówiąc nie wiedziałam czego chce, ale cokolwiek by to nie było, ten czas wolny stał się dla mnie bardzo przyjemny. Tak miło by było mieć go więcej...

Kenji już miał wstawać gdy nagle zatrzymała go ręka na jego policzku. Wszystko zdarzyło się tak nagle, że nie miał nawet czasu zemdleć. Był jednocześnie rozdarty przez słowa i czyny, a jednocześnie jak nigdy dotąd pewny i pozbierany. Pocałunek sprawił że chłopak odpłyną z tego świata. Teraz dla niego niebo było miejscem ponurym i nie mającym kolorów, ten moment, ta chwila byłą wszystkim. Przerwał pocałunek patrząc jej w oczy cicho i nie pewnie mówiąc.

- Kocham Cię... Możesz mnie zabić a i tak to nic nie zmieni. -tym razem to ją pocałował, delikatnie i czule by wyrazić to wszystko co się w tej chwili w nim dzieje.

- Nie chce Cię zabijać...chce, żebyś tu był...żebyś był zawsze... - szepnęłam po tym jak mnie pocałował. Czy był to tylko pocałunek? Pewnie by był gdyby nie to, że mężczyźni byli dla mnie czymś co trzeba tępić i niszczyć...a jednak się poddałam. Czy żałuję? Nie, nie mam czego. Powiedziały mi to jego szczere oczy...

- - - * - * - * - - -

(. . .)

- Kto nie czuje się na siłach niech biegnie drogą zgodnie z planem. Ja oraz ochotnicy postaramy się go zatrzymać trochę dłużej - powiedział Miroku. Cała ta sytuacja była dziwna jednak...nadal się uśmiechałam.

- Wydaje mi się że powinienem iść dalej gdyż moja mgła może nas ukryć. Postaram się zrobić na tyle gęstą i szeroką mgłę by nie wzbudzić podejrzeń. Chociaż jeśli trzeba zostanę i powstrzymam kogo będzie trzeba. - rzekł Kenji

- Nie, my powinniśmy iść. Jeśli wszyscy zostaną misja może nie doczekać się końca. Kenji i część z was musimy iść. Niech zostaną tylko 3 osoby, góra 4. Tak będzie lepiej. - szepnęłam i ukradkiem musnęłam dłoń Kenjiego. Nie wiem czemu to zrobiłam. Po prostu czułam tak jak on, że tak jest lepiej...
 
__________________
WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;<
Nami jest offline  
Stary 04-30-2008, 15:36   #150
 
wojto16's Avatar
 
Reputacja: 3 wojto16 wkrótce będzie znanywojto16 wkrótce będzie znany
$: 92 945
Po wejściu do pokoju czekał na przemowę Miroku. Nie czekał długo.

- Dobra mamy mało czasu. Później nie będzie czasu na pogaduszki. Kiedy tylko stąd wyjdziemy, trzymamy się blisko siebie. Dobierzcie się w pary i podążajcie za mną. Jeżeli ktoś nas zauważy, to musimy go uciszyć. Nie potrzeba zabijać, wystarczy obezwładnić. Trasa jest niebezpieczna, bo przebiega przy domu Hokage, jednak tam nikt się nas nie spodziewa. Potem udamy się w stronę więzienia dla niebezpiecznych shinobich i uciekniemy lasem. Wszystko zrozumieliście?
- W porządku. Pamiętaj tylko, że jeśli napotkamy kogoś z mojej wioski nie będę z nim walczył. I tak już sporo zaryzykowałem pomagając wam. Jeżeli zaatakuję jakiegoś strażnika całkowicie utracę swój honor.

Następnie wszyscy wyskoczyli przez okno. Po drodze założył maskę ANBU na twarz aby nikt nie mógł zobaczyć jego twarzy. Dotarli na plac. Garret nie spodziewał się, że znajdą ich tak szybko. Nie był też przygotowany na walkę. Na dodatek z kimś z jego osady.
Mężczyzna z maską ANBU na twarzy i krótkim mieczem już na nich czekał. I wcale nie miał przyjaznych zamiarów.

- Kto nie czuje się na siłach niech biegnie drogą zgodnie z planem. Ja oraz ochotnicy postaramy się go zatrzymać trochę dłużej - powiedział Miroku.
Garret spojrzał na przeciwnika. Potem ponownie na Miroku.
- Przykro mi, ale już ci mówiłem. Nie będę walczył z nikim z mojej wioski.

- Nie, my powinniśmy iść. Jeśli wszyscy zostaną misja może nie doczekać się końca. Kenji i część z was musimy iść. Niech zostaną tylko 3 osoby, góra 4. Tak będzie lepiej - powiedziała Fusae.
- Idę z wami. Mogę się okazać przydatny. Dzięki mojemu kekkei genkai będę mógł wyczuć każdą podejrzną osobę która zbliży się do nas w zasięgu 10 km. Kiedy tylko wyczuję kogoś zbliżajacego się w naszym kierunku dam wam znać żebyśmy mogli uciec lub ukryć się.
Skoncentrował się aktywując swoje kekkei genkai. Odwrócił się w dalszym kierunku gotowy do biegu.
 
wojto16 jest offline  
Reklama
Zamknięty Temat


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[komentarze] Naruto- Wojna wielkiej Piątki Noraku Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich 356 10-20-2008 23:12
HISTORY OF THREE SAIYAN - Sesja autorska dbz. olo19 Archiwum sesji Autorskich 61 12-14-2007 14:23
[sesja] [Autorskie] Wojna to nie mowa miecza! Knight Archiwum sesji Autorskich 39 12-09-2007 17:37
[Autorski][Naruto] Wojna wielkiej 5 Noraku Archiwum rekrutacji 46 11-15-2007 13:10
Sesja Autorska - poszukuje 1 kobiety Dorn1908 Archiwum rekrutacji 4 01-20-2007 14:08


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 16:32.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110