Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG -Autorskie
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich


Zamknięty Temat
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 12-14-2007, 18:45   #61
 
Bartolini's Avatar
 
Reputacja: 0 Bartolini ma wyłączoną reputację
$: 7 692
Mgła opadła. Niestety przez las nie było widać dużo. Wiedział, że przegiął trochę z chakrą, jak przyzwał tygrysa. Szybko spytał resztę - Gdzie jest tygrys, taki cienisty. Może zrobić krzywdę komuś z naszych, jeśli go zaatakowali.
 
Bartolini jest offline  
Reklama
Stary 12-14-2007, 22:06   #62
 
Darnock's Avatar
 
Reputacja: 2 Darnock jest na bardzo dobrej drodze
$: 5 683
Wściekły kumuluję chakrę w ostrzu, ten tygrys zaczyna mnie wkurzać. Widząc że nie zniszczę go w normalny sposób kumuluję dużą ilość chakry w ostrzu a następnie wbijam mu ją tam gdzie powinna być szyja a właściwie pod nią, tak że ostrze znajduje się idalnie w jego wnętrzu i po wyjęciu ostrza sprawiam że chakra wewnątrz potwora wybucha. Staram się przy tym nie uszkodzić Hyugi.
 

Ostatnio edytowane przez Darnock : 12-15-2007 o 09:20.
Darnock jest offline  
Stary 12-15-2007, 08:15   #63
 
wojto16's Avatar
 
Reputacja: 3 wojto16 wkrótce będzie znanywojto16 wkrótce będzie znany
$: 92 945
Biegł najszybciej jak się dało. Zobaczył, że na prawo od niego biegną kolejni dwaj towarzysze w tym samym kierunku. Było więc jasne, że musieli coś zobaczyć. Jednak leciał dalej mając nadzieję, że klony mu pomogą jak napotka coś perfidnego. Trochę sie pomylił.

Przeczuwając, że coś jest nie tak odwrócił głowę i zobaczył, że jego klony zniknęły. Prawdopodobnie czymś oberwały. Tylko kto ich zaatakował? Nie miał za bardzo czasu żeby się nad tym zastanwaić, ponieważ w jego stronę już leciały kolejne dwa shurikeny. Zareagował szybko.
- Kawarimi no Jutsu.

Zamienił sie z jakimś pieńkiem nieopodal. Szybko skoczył na drzewo i ponownie uzył KAge Bunshin no Jutsu tworząc kolejen dwa klony.
- W porządku. Ktoś nas zaatakował. Musimy się dowiedzieć kto. Trzymajcie się blisko i nie wychodźcie z ukrycia. Mam pewien plan, ale musicie mi pomóc.

Po wydaniu rozkazów sam wrócił w miejsce gdzie został zaatakowany i mimo, że był juz zmęczony to ponownie użył swojego Kekkei Genkai. Musiał namierzyć wroga nim zacznie z nim walczyć.
 
wojto16 jest offline  
Stary 12-15-2007, 08:44   #64
 
Karpik's Avatar
 
Reputacja: 0 Karpik nie jest za bardzo znany
$: 3 002
Kiyohisa z niepokojem spostrzegl, ze tygrys wgryza mu sie w ramie.
Nagle ktos go polozyl na ziemi - chyba shinobi z jego druzyny.
- Cholera... ten tygrys jest silny - pomyslal.
- Czy w tej druzynie nie ma ninja medyka czy medyczki? - zastanowil sie.
- Jesli nie to mam pecha - przebieglo mu przez glowe.
Zwrocil sie do swojego "pogromcy tygrysa" i powiedzial do niego:
- Dziekuje ci... to moglo sie dla mnie zle skonczyc.
Spojrzal na niego i lekko sie usmiechnal.
Czul niesamowity bol w prawym ramieniu i na prawym boku.
Powoli odczuwal, ze tracil przytomnosc..
 
__________________
Życie jest tak samo zaskakujące jak śmierć...
Karpik jest offline  
Stary 12-15-2007, 09:29   #65
 
Darnock's Avatar
 
Reputacja: 2 Darnock jest na bardzo dobrej drodze
$: 5 683
Odwzajemniam uśmiech Hyugi i mówię (dwie kwestie zależnie od tego co się stało z potworem)
(A: gdyby tygrys się rozpadł)
Nie ma za co, ty byś zrobił to samo na moim miejscu, kurde, spróbuje cię opatrzeć, a potem sprawdzimy czy jest medyk w drużynie.
Po czym podarłbym jedną z koszul i spróbował go opatrzeć, a następnie pomógł mu dojść w bezpieczniejsze miejsce i popędził w stronę gdzie wyczuwałbym większość chakry, gdybym kogoś spotkał to poprosiłbym żebym pobiegł po pomoc (kogoś w sensie członka drużyny).

(B: gdyby moje starania, nic nie dały)

Nie ma za co, ten potwór jeszcze żyje, i raczej nie dam rady mu nic zrobić.
Po czym wykonałbym w w obłoku ukrycie i przeniósł go w bezpieczne miejsce, gdzie próbował opatrzeć, tak jak to chciałem zrobić w opisie wyżej, następnie wrócił do tygrys i bronił się tak długo aż ktoś mi pomoże.
 
Darnock jest offline  
Stary 12-16-2007, 19:48   #66
 
Necron's Avatar
 
Reputacja: 2 Necron jest na bardzo dobrej drodze
$: 7 764
Biegł za klonem Kenji'ego, trzema klonami samego siebie, i Fusae. Właściwie tylko machinalnie poruszał nogami, bo jego umysł był zajęty czymś innym. Szukał wzrokiem oryginalnego Kenji'ego, który sądząc po zachowaniu klona miał jakiś plan. Sam Banzen był zły na siebie, że nie udało mu się dobrze wykorzystać swoje umiejętności. Walka w gąszczu była dla niego trudniejsza, niż potyczka jeden na jeden, na otwartej przestrzeni. Ale cóż, różnie bywa.
Zwartą, współdziałającą grupą po krótkim czasie dotarli do krzaków. Każdy współpracował z każdym, rozumiejąc się niemal bez słowa. Niczym jedno ciało, jeden organizm, w którym poszczególne niby pracują niezależnie, ale gdyby jeden nagle przestał pracować, wtedy zagrożony byłby cały system. Kenji i Fusae byli jednymi z lepszych w grupie. Banzen szybko zanotował w pamięci.
Klon Kenji'ego natychmiast wypadł na polanę. Pierwsze, co Kazan zauważył, był ogromny wilk. Następnie zwrócił uwagę na resztę scenerii. Stał tam już prawdziwy Kenji, wyglądający na bardzo zadowolonego z siebie, i trzech shinobi wioski Broni, w tym jeden uwięziony przez kolejne klony. Wszystko było mokre.
Mgła powoli znikała. Banzen wyszedł z krzaków, i stanął obok Kenji'ego. Coraz więcej szczegółów pojawiało się przed oczami Banzena. Nieźle to rozegrał. - pomyślał Kazan, widząc jaki był plan Kenji'ego, i jak perfekcyjnie go wykonał. Fusae tuż obok wyrażała swą dezaprobatę znęcając się nad Bogu duch winną trawą. Była widocznie wściekła. Gorący temperament, porywcza dusza. Sam Kazan, mimo zirytowania przez własną bezsilność przez całą akcję, wyglądał na zadowolonego. Mimo, że nie on pojmał wrogów, tak czy inaczej nieprzyjaciele zostali pokonani. Przynajmniej na razie.
Dwóch shinobi, milczący goście w ciemnych strojach, patrzyło nieniekawym wzrokiem na całą ekipę. Najwyraźniej wiedzieli, że wciąż nie widzą wszystkich ze zwycięskiej grupy. Dlatego na razie stali w bezruchu. Prócz tego pojmanego - ten cały czas jakby wychylał coraz bardziej się w stronę ziemi, tak jakby był uzależniony od zapachu trawy. Kazan widział dlaczego - dwa klony Kenji'ego naciskały na jego ramiona. Nagle wokół rozległ się głuchy trzask - pojmany shinobi miał złamane ręce. Cóż przynajmniej ten nie będzie sprawiał kłopot... - Banzen zamarł w bezruchu. Maska wrogiego shinobi opadła, odsłaniając twarz z drewna! Banzen słyszał o technikach kontrolowania lalek, lecz jeszcze nigdy nie widział tego w walce. Banzen, z racji tego, że nie on był tu najsilniejszy, i nie on pojmał wrogów, czekał co "Wodny Shinobi" powie.
 
__________________
"Don't Try To Come To Preach, Over Us And
Over Me, We're Children Of Decadence, We're
Right, We're Real, We'll Fight, We'll Bleed,
We're Mothafuckin' Dying Breed, We're Dying..."

Ostatnio edytowane przez Necron : 12-17-2007 o 19:49.
Necron jest offline  
Stary 12-17-2007, 00:27   #67
 
Lavi's Avatar
 
Reputacja: 2 Lavi jest na bardzo dobrej drodze
$: 55 130
Kenji, Fusae i Banzen stali na przeciw trzem shinobi. Jeden z nich był przytrzymywany przez klony wodnego shinobi. Nagły trzask i nienaturalne wygięcie się rąk pozbawiły życia klonów. Wraz z trzaskiem i zniknięciem wody odpadła maska skrywająca twarz dziwnego shinobiego. Twarz którą wszyscy zobaczyli była co najmniej dziwna, ona była... drewniana. Hmm... Kenji musiał przyznać w duchu że takiego zakończenia się nie spodziewał. "Lalka... kto by pomyślał" - powiedział sobie w duchu - "Zapewne sobie nie pogadamy ale warto chociaż spróbować, może i tym razem nas zaskoczą". Kenji dysząc ze zmęczenia zrobił dwa kroki jednocześnie sięgając po swój wielki miecz, który był znacznie cięższy przy takim zmęczeniu. Taka ilość klonów w tak krótkim czasie oraz utrzymywanie mgły tak długo daj nieźle popalić. Chłopak jednak nie dawał po sobie zbytnio poznać że ma powoli dość, a jego limit czakry jest już w połowie pusty. Popatrzył na nich by po chwili powiedzieć.

- Zapewne nie wiele się od was dowiem ale warto spróbować. Wiadome jest też to że nie dowiem się kto was przysłał, wiec zadam jedno pytanie. - Kenji przerwał na moment by nadać chwili dramaturgi. Po chwili zadał im swoje oby nie ostatnie pytanie.

- Kim jesteście ? Pytam bo chce wiedzieć co mam wam napisać na waszym nagrobku. - chłopak wypowiedział słowa lodowatym i pewnych jak nigdy głosem. To był ten moment w którym odzywały się w nim nauki twardego reżimu jego ojca. Bezlitosny, nieustraszony i śmiertelnie pewny swych działań chłopak nie zawaha się ani przez chwile by wykonać śmiertelne cięcie swoim mieczem.

Kenji naprawdę nie żartował ale chciał najpierw spróbować ich zastraszyć. Gdyby mu się udało może uzyskać wiele przydatnych informacji który ludzie zastraszeni paplają jak najęci. Jednak w tym przypadku jego metoda zapewne nie wiele mu da w przypadku lalki lub tego czegoś co ją przypominało. Chłopak uważnie obserwował wszystkie postacie oczekując na jakikolwiek wrogi z ich strony ruch by zaatakować bez słowa. Za sobą miał swoich towarzyszy z którym tak dobrze mu się współpracuje, tak więc razie jego niepowodzenia, skończą oni za niego tę bitwę. Fusae, jakże elektryzująca i niebezpieczna dziewczyna która jest twarda tylko na zewnątrz, a tak na prawdę jest miłą i przyjazną shinobi oraz Banzen, shinobi władający ogniem jakby to była jego druga natura o którym jak na razie wie że jest dobrym i honorowym shinobi który pragnie tego co sam Kenji.
 
__________________
"Boże strzeż mnie przed przyjaciółmi bo przed wrogami sam się obronie"

"@#&*C$@" - Nie rozumiesz ? Spoko jest nas dwóch :P

Ostatnio edytowane przez Lavi : 12-17-2007 o 00:35.
Lavi jest offline  
Stary 12-20-2007, 17:20   #68
 
Nami's Avatar
 
Reputacja: 5 Nami wkrótce będzie znanyNami wkrótce będzie znany
$: 123 565
ponieważ wcześniej zapomniałam dać XD :



- Mam pomysł jak załatwić jednego z nich. Na początek pozwól mi jednak pierwszemu wykonać swój ruch. Potem ty wykorzystasz tę wspaniałą własność przewodzenia elektryczności w wodzie. - rzekł Kenji, a ja uśmiechnęłam się tylko.
Oczywiście nie dostrzegł on tego, bo trudno było spojrzeć na moją uroczą buzię gdy nasze plecy odwzajemniały swoje ciepło. Właściwie przez chwilę wydawało mi się, że czuje jego zbłąkane serce, jak stuka spokojnie, acz mocno. Poczułam przyjemność z posiadania kogoś kto może być większym wsparciem niż młodszy brat, którego i tak pomimo wszystkich sporów nadal kochałam. Myśl o nim pomagała mi i dawała siły. Był on dla mnie kimś najważniejszym w życiu.

Po niedługiej chwili poczułam jak 1/4 mnie ginie. Lokalizacja śmierci mojego klona zdawała się być oczywista. Kenji szybko określił miejsce przebywania przeciwników, jakby nie było musiałam przyznać, że był dobry, a może i lepszy. Co dziwne, nie zabolało mnie to. A mówią, że prawda boli...hm.

Postanowiłam by pozostałe klony, które poszły w inne strony lasu, po przeskakiwały po drzewach by zaskoczyć wroga od tyłu. Miałam nadzieje, że choć jeden z moich klonów stanie tuż za przeciwnikiem i będzie mógł zastosować Chuusuusei Biribiri, jednak nic nie było pewne, a już na pewno nie to.

Nagle poczułam jak Kenji odrywa się od moich pleców. Jego ciepło zniknęło jak brutalny podmuch wiosennego wiatru. Jego serce, które dotąd biło i we mnie, uciekło bez ostrzeżenia. Jego gwałtowny ruch sprawił, że bez namysłu ruszyłam za nim czekając na jego inicjatywę. Skoro miał plan, to wystarczyło bym dopasowała się w jednej z jego części. W końcu beze mnie nie istniałby on w takiej formie jakiej powstał. Mimo niewielkiej zazdrości, do której nie chciałam się przyznać samej sobie, czułam się potrzebna, a potrzeba bycia najlepszą gwałtownie zniknęła. Wydawało mi się, że pierwszy raz zrozumiałam co to jest praca zespołowa i jak działa drużyna. Wszyscy byliśmy na równi, i Ci ranni, i Ci bez draśnięcia. Byliśmy jednolitą jednością, nikt z nas się niczym nie wyróżniał. Po prostu byliśmy razem.

Gdy wodne klony Kenjiego rozbryzły się po ciałach przeciwników nie mogłam przemilczeć tej sytuacji. Z wielką determinacją i pewnością siebie gwałtownie schyliłam się ku kałuży wody w jakiej stały wrogie siły i dotknąwszy ją palcem przepuściłam przez wodę zwykły przepływ prądu, który w paraliżującym tempie rozprzestrzenił się nie dając możliwości szybkiego zareagowania. Elektryczność jaką wysłałam im w prezencie miała jedynie ich lekko sparaliżować i trochę zdezorientować.

Plan wydawał się być świetny, dopracowany każdy najmniejszy szczegół, wspaniała współpraca, a tu taka niespodzianka. Usłyszałam trzask dłoni, nawet zauważyłam jak się łamie. Cóż, łamanie kości nie zrobiło na mnie wrażenia, ale to co działo się potem, było . . . szokująco-fascynujące. Maska, która zasłaniała dotąd twarz wroga, spadła i ukazała zwyczajną, drewnianą twarz.

- Wow, to było fajne. - rzekłam zupełnie pełna energii, lecz moje zaskoczenie nie zostało ukryte, wręcz przeciwnie. Dałam po sobie poznać ten szok. Niech przeciwnik się uśmiechnie, w końcu coś mu wyszło.

- Kim jesteście ? Pytam bo chce wiedzieć co mam wam napisać na waszym nagrobku. - zapytał Kenji, a z jego głosu wyczytać można było jego lodowate spojrzenie, którego akurat niestety nie zauważyłam.
A szkoda, miał naprawdę piękne oczy.

Patrzyłam to na niego to na lalkę. Podeszłam do Kenjiego i położyłam mu ręke na ramieniu. Przybliżyłam się i znów poczułam bicie serca. Dziwne pulsujące fale rozeszły się po moim ciele. Chłopak ciężko dyszał, nie dziwiłam mu się. Był z nas wszystkich najwspanialszy. Tak, był najwspanialszy. Zapomnijcie o tym co mówiłam wcześniej, o tym, że każdy jest taki sam i nie ma najlepszych.

- Kenji . . . to chyba bezsensu. Przykro mi, ale . . . i tak świetnie daliśmy sobie radę ^ ^ - uśmiechnęłam się co by trochę go podbudować. W końcu w razie jakichkolwiek niespodzianek chciałam by poczuł więcej siły. Gdy tylko jego wzrok miał zatrzymać się na mnie delikatnie położyłam mu dłoń na policzku i przesunęłam jego twarz na poprzednie miejsce.

- Nie patrz teraz na mnie, nie jestem pewna czy to jest koniec... - powiedziałam ciepło i sama nie traciłam czujności. Miałam jedynie nadzieje, że swoimi słowami trochę go podbudowałam, że poczuł się silniejszy i, że dalej będzie mógł walczyć.
Czułam, że bez niego byłoby mi ciężko...przyjaźń jest taka bezcenna.

- Banzen, myślisz, że to już koniec? Że to było zwykłe przedstawienie bez tytuły? Że chcieli sprawdzić na co nas stać? - zwróciłam się do Kazana, który był równie pomocny. Nie chciałam by Kenji odpowiadał na setki moich niezrozumiałych i dla mnie pytań, zbyt ciężko dyszał. Nadal czułam na dłoni jak jest mu ciężko.
 
__________________
WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;<

Ostatnio edytowane przez Nami : 12-23-2007 o 12:05.
Nami jest offline  
Stary 12-23-2007, 13:06   #69
 
Noraku's Avatar
 
Reputacja: 2 Noraku wkrótce będzie znany
$: 33 648
Miroku stał cały czas gotowy, niewrażliwy na odgłosy walki dobiegające z gęstwiny. Jego towarzysze na pewno dadzą sobie z tym sprawę. Bardziej interesował go cienisty stwór który walczył z Kenshiro. Nagle zauważył, że w stronę biegnącego Garreta wyleciały dwa shurikeny. Trafiły one w biegnącego shinobiego. Miroku chciał krzyknąć ale zauważył, że Garret zniknął w chmurze dymu a zamiast niego pojawił się pieniek. „Kawarimi no jutsu, całe szczęście” pomyślał młody shinobi z Skały. Nagle usłyszał jak coś uderza o ziemię obok niego. Obejrzał się i zobaczył że zraniony shinobi Piasku zemdlał. Kunoichi szybko sprawdziła jego ranę i podniosła broń, którą wyjął sobie z nogi. Gdy Miroku spojrzał na jej twarz, ujrzał na niej przerażenie. Nie zdążył spytać o co chodzi, gdyż z krzaków wyskoczyła nagle dwójka shinobich z wioski Broni, a obok naszpikowanego pieńka stał lekko ranny Garret. Dwójka przeciwników spojrzała po sobie, po czym jeden zaatakował Garreta a drugi rzucił się na grupę przyjaciół. Miroku gotował się do walki.

http://youtube.com/watch?v=LkDqADoxTAc ( dla Kenshiro, Garreta i Kiyohisa)

Kenshiro

Tygrys powoli zmierzał w twoją stronę. Z gotowym ostrzem czekałeś. Bezmyślny cień nadział się prosto na naładowaną klingę, która przeszyła go na wylot. Niestety okazał się dużo cięższy, niż się mogło zdawać. Padłeś na ziemię pod jego ciężarem. Jego pazury wbiły się głęboko w ramię i przeleciały w dół, aż do ramienia. Z trudem rzuciłeś potwora z siebie i odturlałeś się w bok do Huugi. Ze strachem zauważyłeś, że lewa ręka jest odrętwiała. Widząc, że tygrys już się otrząsł i zmierza w waszą stronę, złapałeś towarzysza i używając techniku swojej wioski zniknąłeś w kłębie dymu. Pojawiłeś się na drzewie parę metrów obok. Odrętwienie już minęło ale nadal czułeś spory ból przy poruszaniu ręką. Dokonałeś szybkich oględzin. Mięsień lekko ranny. Na szczęście kości i ścięgna są całe. Po ręce spływała krew. Spojrzałeś na Hyuugę. Miny mieliście nie tęgi zwłaszcza, że tygrys już was wywęszył. Zbliżał się do was lekko utykając na prawą łapę. Czyli ostatni atak jednak coś mu zabrał.

Garret.

Pojawiłeś się obok kawałka drewna w które wbite były dwa shurikeny. Jeden był lekko ochlapany krwią twoją krwią. Płytka ranka na klatce piersiowej. O włos od twojej ulubionej książki. Miałeś szczęście.
Od strony z której wyleciały shurikeny, wypadło na polanę dwójka shinobich z wioski Broni. Szybko omietli polanę swoim spojrzeniem. W tym samym momencie ruszyli w różne strony. Jedne w stronę Miroku i reszty grupy a drugi w twoją stronę. Błyskawicznie wyciągnął kunai zza pasa. Zdziwiło cię trochę to, że nie wyczułeś u niego żadnej energii. Jakby nie był żywą istotą. Ale nie czas na rozmyślenia. Musisz uniknąć jego ataku, a może nawet skontrować. Na tym skupiłeś wszystkie swoje myśli.

Kiyohisa

Z trudem trzymałeś oczy otwarte. Widziałeś jak Kenshiro wbija miecz w tygrysa, niemalże rozrywając jego plecy, po czym pada na ziemię pod ciężarem przeciwnika. Już myślałeś, że już się nie podniesie. A jednak z wielkim trudem zrzucił z siebie tygrysa. Złapał cię za kurtkę i przeniósł na drzewo opodal. Tam opatrzył twoją ranę. Zaczynałeś czuć się już lepiej. Na tyle lepiej by moc znowu walczyć. Ale ten tygrys wydawał się niepokonany. Musicie znaleźć jakiś sposób by skończyć z nim jak najszybciej. Tylko jaki?


Shadou, Kageru, Kazan, Kenji, Fusae.
http://pl.youtube.com/watch?v=TGkv48UDMkw ( muzyka do słuchania. Nie jest najlepszej jakości niestety. Zobaczymy czy to wypali. Czekam na wasze opinie.)

Przeciwnicy nie reagowali na słowa czy pogróżki Kenjiego, uśmiechając się złowieszczo. Shadou, Kageru i jego wilk na razie pozostawali poza zasięgiem ich wzroku. Dwójka shinobich i lalka ustawiła się w formacji gotowej do ataku. Może niepotrzebnie Fusae odezwała się do Kazana? Do tej pory wyglądało na to, że go nie dostrzegali. Teraz byli pewni, że będzie to walka 3 na 6. Dwukrotna przewaga. W takiej sytuacji trudno nie wyobrazić sobie wygranej. Mimo to przeciwnicy zaatakowali. Jedne z nich przykląkł i wykonał kilka gestów palcami. Na ten znak ruszyła lalka otwierając szeroko paszczę i wystrzeliwując kilka igieł w stronę Kenjiego. Na Fusae i 4 Kazanów ruszył drugi shinobi trzymając w gotowości ręce. Najwyraźniej był to tai-user. Wreszcie rozpoczyna się akcja i macie szanse się wykazać. Tylko czy podołacie?

Kazan

Wyczuwasz, że twój klon, którego wysłałeś do ochrony Miroku, walczy. Nie możesz wyczuć z kim ale przeciwnik jest tylko jeden.
 
__________________
you will never walk alone

Ostatnio edytowane przez Noraku : 12-23-2007 o 17:27.
Noraku jest offline  
Stary 12-23-2007, 14:16   #70
 
Lavi's Avatar
 
Reputacja: 2 Lavi jest na bardzo dobrej drodze
$: 55 130
Wraz z trzaskiem rąk wszyscy zostali zaskoczeni, gdyż nie spodziewali się takiego obrotu sprawy.
-Wow, to było fajne. - Fusae wyraziła swoje zdziwienie co potwierdzało ogólną tezę. Zresztą sam Kenji był nieźle zaskoczony ale tylko przez chwile, momentalnie musiał wymyślić nowy plan, problem w tym że jego energia byłą coraz bardziej na wyczerpaniu.

Nagle do chłopaka podeszła Fusae, kładąc mu na ramieniu rękę. Kenji aż lekko wzdrygnął nie spodziewając się takiego zachowania.

- Kenji . . . to chyba bezsensu. Przykro mi, ale . . . i tak świetnie daliśmy sobie radę ^ ^ - usłyszał jej jakże miły i ciepły głos. Nie wiedzieć czemu Kenji powoli spojrzał się w jej stronę. Jego oczy zatrzymały się na jej twarzy wpatrując się niewinnym wzrokiem. Gdy ich oczy spotkały się ponownie jego serce biło szybciej, kontakt wzrokowy połączony z ręką na ramieniu sprawiał że czuj się dziwnie przyjemnie.

- Nie patrz teraz na mnie, nie jestem pewna czy to jest koniec... - - przemówiła kładąc mu na policzku twarz odwracając ją w z powrotem w stronę wroga. Kenji zbytnio nie stawiał oporu. Ciepło bijące teraz od jej rąk spoczywając na jego twarzy podwoiło efekt. "Skup się Kenji, Skup się..." - powiedział sam do siebie w duszy. Całę to zajście sprawiło że na śmierć zapomniał że jest w środku walki. Nie chciał cała ta sytuacja się skończyła, jednak wiedział że musi walczyć dalej, musi wymyślić nowy plan. Kenji ich tu przyciągnął to teraz on musi ich stąd cało wyprowadzić. Przez jego plan stoją teraz w bezpośredniej walce z wrogiem.

- Banzen, myślisz, że to już koniec? Że to było zwykłe przedstawienie bez tytułu? Że chcieli sprawdzić na co nas stać? - tym razem powiedziała do Banzen'a siedzącego w krzakach.

Kenji potrząsnął głową by odrzucić myśli i skoncentrować się na walce. Nagle przeciwnik zaatakował przerywając całą to sytuację. Chłopak widząc lecące w jego stronę igły miał dwa wyjścia i oba zakładały że cześć z tych igieł dosięgnie celu. Bijące ciepło od dziewczyny która stała koło niego zostało zerwane. Jak by ktoś wyciągnął go w środku zimy z gorących źródeł na sam środek lodowej polany. Nie chciał tego ale nie mógł pozwolić by komukolwiek się coś stało z jego winy, a już na pewno nie osobie która najwyraźniej lubi go najbardziej. Chłopak musiał działać szybko, nie było za dużo czasu by wymyślić dobry plan, teraz liczyły się umiejętności w walce bezpośredniej.

Kenji wraz z wystrzeleniem igieł ruszył w stronę wroga nie zbaczając ani o centymetr. Skoczył podnosząc miecz by choć część z igieł została obita przez płaską cześć jego miecza. Jego plan działania nie zakładał że zostaną odbite wszystkie igły, jego głównym celem było skutecznie wykonać obrót by atak z góry był miażdżący i ostateczny dla jednego z przeciwników. Dzięki temu że Kenji się nie specjalnie broni ma większe szanse na powodzenie, gdyż przeciwnik atakując nie ma zbytnich możliwości do uniknięcia lub sparowania ataku. Dłuższa walka z wrogiem daje mu coraz mniejsze szanse na wygraną. Jednocześnie chłopak miał głęboką nadzieje że igły nie są zatrute bo nie wiadomo czy to co ma w plecaku ja zneutralizuje. Kolejnym krokiem gdyby udało mu się załatwić lakę jest odnalezienia tchórzliwego właściciela czającego się gdzieś głębiej w lesie. Wielkim szczęściem byłoby dla chłopaka duże źródło wody będące niedaleko głównego celu ich walki. Wtedy to Kenji mógłby zregenerować swoje siły by móc walczyć dalej i jak zwykle na maksimum swoich możliwości.
 
__________________
"Boże strzeż mnie przed przyjaciółmi bo przed wrogami sam się obronie"

"@#&*C$@" - Nie rozumiesz ? Spoko jest nas dwóch :P

Ostatnio edytowane przez Lavi : 12-23-2007 o 17:56.
Lavi jest offline  
Reklama
Zamknięty Temat


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[komentarze] Naruto- Wojna wielkiej Piątki Noraku Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich 356 10-20-2008 23:12
HISTORY OF THREE SAIYAN - Sesja autorska dbz. olo19 Archiwum sesji Autorskich 61 12-14-2007 14:23
[sesja] [Autorskie] Wojna to nie mowa miecza! Knight Archiwum sesji Autorskich 39 12-09-2007 17:37
[Autorski][Naruto] Wojna wielkiej 5 Noraku Archiwum rekrutacji 46 11-15-2007 13:10
Sesja Autorska - poszukuje 1 kobiety Dorn1908 Archiwum rekrutacji 4 01-20-2007 14:08


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 16:01.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110