![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #71 |
![]() | Nagle wszystko ucichło. Poczułam się dziwnie niepewnie. Nie byłam przyzwyczajona do takiej walki, która ni jak nie przypomniała moich treningów. Jedynym podobieństwem było wsparcie jakie otrzymywałam, choć i tak wydawało mi się, że nie dam rady. "Fusae jesteś najbardziej beznadziejną Kunoichi jaką znam!" - powtarzałam sobie w myślach, a sumienie nie dawało mi spokoju. Było dla mnie tak okrutne, że wydawało mi się iż lada moment wybuchnę! Przykro, że to nie był koniec, że nie tyle iż się myliłam, ale też jak zwykle wszystko zepsułam! Nie mogłam przestawić się na myśl, że to nie jest walka treningowa na której jestem teoretycznie bezpieczna, ciężko było mi dopuścić do siebie myśl, że to wszystko toczy się naprawdę. Moje 3 klony nadal przemierzały las, choć teraz pewnie czaiły się gdzieś na drzewach. Nakierowałam je by pomogły Kenjiemu. Miały one zaatakować przeciwnika władającego lalką. Ja zaś wyjęłam swoją niezawodną broń i ruszyłam do walki z atakującym mnie przeciwnikiem. "Walczyć albo uciekać, cóż za głupie pytanie." Skumulowałam całą swoją siłę na przeciwniku. Najpierw musiałam odparować atak by później móc kontratakować. Najlepiej by było gdyby udało mi się zrobić niewielką ranę ciętą na brzuchu wroga, jednak łatwo powiedzieć. Odparowałam kolejny atak schylając się. Zablokowałam broń wroga tuż przy samej ziemi a następnie szybkim obrotem znalazłam się za plecami shinobi trzymając dwa palce na tylnej części jego głowy. - Chuusuusei Biribiri - powiedziałam pospiesznie przemieniając swoją chakrę w impuls elektryczny, który uderzył wroga w centralny ośrodek nerwowy. Z nadzieją, że wszystko mi się udało wbiłam delikatnie broń w ziemię i podcięłam przeciwnika. Podniosłam się szybko i dorwałam swojej katany. Chciałam wbić jej ostrze w kręgi wroga jednak zawahałam się. Moje ręce zadrżały w powietrzu gdy broń miała już opaść i wbić się w przeciwnika. Opuściłam broń. - Nie mogę . . . - wyszeptałam i przełknęłam nerwowo ślinę. Moje niebieskie oczy zaszkliły się lekko. Wbiłam ostrze w prawe udo shinobiego i przeciągnęłam je aż przez całą łydkę. Tylko na tyle okrucieństwo było mnie stać.
__________________ WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;< |
| |
| Reklama |
| |
| | #72 |
![]() | Kiyohisa wstal i zwrocil sie do shinobiego obok niego: - Mam pomysl. Jesli masz karteczki wybuchowe mozemy go rozerwac wybuchem. Jesli nie to odwroc jego uwage, a ja temu tygrysowi nalepie te notki. Mowiac to spojrzal najpierw na niego, a potem na tygrysa. Nie czekajac na jego odpowiedz wykonal kilka pieczeci i krzyknal: - Bunshin no jutsu! Obok niego pojawila sie iluzja. - A zreszta zalatwie go sam - powiedzial Kiyohisa. - Mam nadzieje, ze dasz sobie rade z tymi ranami... - powiedzal ponownie do chlopaka i usmiechnal sie. - Moja kolej ty glupi tygrysie - pomyslal i zeskoczyl z drzewa. Wyjal szybko 3 notki wybuchowe. Jego iluzja biegla przodem chcac zmylic tygrysa. Dopadl go od boku i przylepil mu karteczki wybuchowe na glowe, tors i zebro, poczym znowu skupiajac chakre w nogach wbiegl na drzewo obok swojego "wybawiciela". Patrzyl na tygrysa ktory zaraz powinien wybuchnac i krzyknal: - Zdychaj! - To powinno cie unieszkodliwic tygrysku! - pomyslal z ulga.
__________________ Życie jest tak samo zaskakujące jak śmierć... |
| |
| | #73 |
![]() | Kenshiro w myślach dziękował Hyudze, miał nadzieje że wykończy tego demona. Nigdy się nie przygotowywał do walki z czymś takim. to była największa wada jego technik, potrafił bez wachania przeciąć idealnie tętnice na szyi, ale z lalkami i takimi dziwnymi demonami sobie nie radził. Ale teraz miał ważniejsze rzeczy na głowie, sprawnym ruchem wyjął ukrytą w jego obi apteczkę i najpierw obmył ranę, by następnie się zabandażować. Musiał się śpieszyć, więc nie robił tego najdokładniej jak potrafił, czasu nie było dużo. A właściwy wróg właśnie się pojawił, jedyne co go zastanawiało to że nie czuł chakry od tych dziwnych shinobi. Zrobił sobie opatrunek i skupił się na tygrysie. Nie ufał takim metodom jak "wybuchające karteczki" co nie oznaczało że są nieskuteczne. Miał zamiar pozbawić tygrysa istnienia w sposób godny jego przodków. Zebrał chakrę w rękach i przygotował się do wykonaniaa techniki która zakończy tą całą farsę. Wykonał kilka skomplikowanych pieczęci i powiedział wyuczoną inkantacje Tajemna Technika Klanu Utsunamyja: Wirujące Ostrze po czym z całą wściekłością zaszarżował na bestię. (Jeśli "tygrys" nie przetrwa ataku ta sama technika skupi się na jednym z wrogów). Wbiegając w wroga, bo trudno nazwać to inaczej jego cios przeszedł przez tors, by w szybkim obrocie przejść na nogi i skupić się na plecach, i zakończyć serię ciosów efektownym przybiciem wroga do ziemi, ruchy jego katany były niewyobrażalnie szybkie, szybsze nawet niż podczas treningów, Kenshiro był wściekły i miał zamiar wysłać to coś/wroga prosto do piekła. Ostatnio edytowane przez Darnock : 12-23-2007 o 22:49. |
| |
| | #74 |
![]() | Zabiję, zabiję, zabiję - powtarza w myślach co chwila. Chce nie mieć litości dla napastników, zabić ich bez wahania. Chce na chwilę zabić w sobie dobro. Stara zachowywać się jak zabójca, myśleć jak zabójca. Czekajcie, zaraz was dopadnę - myśli po czym biegnie w przód w miarę szybko ale nie sprintem, przygotowując ręce do rzucenia wiru. Jeśli słyszałby jakiś dźwięk wydany przez wroga biegnie tam. Jeśli nie to biegnie w przód. Jeśli spotka wroga rzuca niewielki wielki (na metr) wir sterując nim w przeciwnika i wysuwa cień w jego stronę za pomocą imitacji cienia. ---------------------------------------------------------------------------------------- Ps. Jeśli jest krótkie to piszcie w komentarzach co tu jeszcze dopisać. Ostatnio edytowane przez Bartolini : 12-24-2007 o 14:23. |
| |
| | #75 |
![]() | W chwili, gdy Banzen myślał, że będzie mógł atakować z zaskoczenia, przez Fusae i jej pytania wrogowie zauważyli również jego. Kazan przeklął w duchu, i wyskoczył z zarośli wprost na pędzącego w ich stronę wrogiego shinobi. Nagle zwolnił - w umyśle rozbłysła mu wiadomość, że klon, który ochraniał Miroku walczy. Nie wiedział z kim, czuł jednak, że może nie podołać. "Cholera, co tu zrobić?" - wściekał się w myśli. Telepatycznie rozkazał dwóm swym klonom, by ruszyły w stronę walczącego Miroku. On, jego klon, Fusae, i Kenji powinni dać sobie radę z tymi. Nie czuł jednak już w sobie zbyt dużo chakry. Trzeba było skończyć szybko tę walkę. Błyskawicznie sięgnął do sakwy przy lewej nodze, wyciągają długi kawał cienkiej linki, i shurikena. Wprawne oko mogłoby zauważyć, że shuriken jest obwiązany tym niemalże niewidocznym splotem. Szybko wycelował, shuriken pomknął w stronę wroga rozwijając za sobą kolejne metry linki. (A) (gdyby trafił): Kazan zadowolony z osiągnięcia celu szybko złożył pieczęcie, i wykrzyknął : Ryuuka no Jutsu! Po lince natychmiast pomknęła ognista fala, precyzyjna dzięki przewodnikowi w formie liny. (B) (gdyby nie trafił): Kazan spudłował. Shuriken wbił się w drzewo za wrogim shinobi, wciąż łącząc go z ręką Banzena. Ten uśmiechnął się, i błyskawicznie pomknął nie wypuszczając linki z ręki wokół wroga, jednocześnie rzucając kolejnego, normalnego shurikena. Starał się tak wycelować, by cel musiał się schylić, lub odskoczyć w bok. Wtedy Banzen wykorzystałby sytuację, zawijając wroga liną, uniemożliwiając ruchy. Tamten zostałby przynajmniej czasowo unieruchomiony.
__________________ "Don't Try To Come To Preach, Over Us And Over Me, We're Children Of Decadence, We're Right, We're Real, We'll Fight, We'll Bleed, We're Mothafuckin' Dying Breed, We're Dying..." |
| |
| | #76 |
![]() | Kawarimi udało się niemal całkowicie. Niestety, "niemal". Zobaczył ślady krwi na drewnie co sugerowało, że został lekko ranny. Zobaczył ranę na klatce piersiowej. Nie wyglądała na zbyt poważną. Najbardzie ucieszyło go to, że nie trafiła w jego ksiażkę. Tego by już nie zniósł i rozerwał by rzucajacego na strzępy zaraz po tym jakby go znalazł. Szkoda tylko, że nikogo nie wykrywał. Ku jego zdziwieniu na polanęwskoczyło dwóch shinobi z wioski Broni. Jeden pobiegł w jego kierunku. Trzeba było uważać. Kto wie jakiej oni są rangi. Na początku przyda sie dobra taktyka. - Kage Bunshin no Jutsu. Dzięki tej technice przyzwał kolejne dwa klony które natychmiast za jego poleceniem ukryły się wśród pobliskich drzew. Sam skoncentrował się i ruszył na przeciwnika. Miał nadzieję, że uda mu się uniknąć jego ciosów i dotrzeć do niego. Jego dalsza strategia polegała na użyciu w dogodnym momencie Kawarimi tak żeby zamienić się miejscami z najbliższym klonem. Klon który pojawi isę na jego miejscu przyjmie cios. Garret przyczai się za plecami przeciwnika i zsynchronizuje swoje ruchy z ruchami drugiego klona. Kiedy przeciwnik uderzy klona z którym zamienił się Garret drugi klon wyskoczy z ukrycia i rzuci w niego kunai. Cios będzie mało skuteczny, ale odwróci uwagę wroga na tyle, że Garret zdoła zaatakować wroga od tyłu używajac techniki Shishi Rendan. |
| |
| | #77 |
![]() | Ci vis pacaem parabellum - kto chce pokoju szykuje się na wojne - pomyślał Miroku po zblokowaniu kolejnego ataku. - Ale ja naprawdę nie chce walczyć Kenshiro Kiyohisa ruszył przodem. Niestety jego taktyka nie zadziałała. Tygrys ominął 2 wybuchowe karteczki. Jedna przyczepiła się do jego odwłoka i wybuchła. Nie zniszczyła go, ale zmusiła go do ucieczki w twoją stronę. Postanowiłeś pokonać go w tradycyjny sposób. Skupiłeś się i wyskoczyłeś w jego stronę. W powietrzu wypowiedziałeś inkantacje i gdy się mijaliście zacząłeś swój taniec ostrzy. Nieoczekiwanie tygrys większość z nich ominął. Trafiły chyba tylko 4 sztychy wyprowadzone w niezbyt ważne miejsce. Opadłeś na ziemię. Zacząłeś ciężko oddychać. Usłyszałeś krzyk. To Kiyohisa. Odwróciłeś głowę. W twoją stronę zmierzał Tygrys. Miałeś małe szans zblokować jego atak, a jeszcze mniejsze by go ominąć. Garret. Udało ci się stworzyć dwa klony, ale to znacznie nadwyrężyło twój stan chakry. Nie byłeś pewien czy starczy ci na następnego. Mimo to nie zrażałeś się tym. Jeden z napastników rzucił się na ciebie. Spróbował cię uderzyć w policzek. Był niezwykle szybki, ale ty byłeś szybszy. Wykonałeś kilka gestów rękoma i powiedziałeś do siebie: - Kawarimi no jutsu – po czym zamieniłeś się na miejsca ze swoim klonem, który znikł w kłębach dymu. Wtedy zgodnie z planem drugi klon zaatakował kunai. Minimalnie chybił zmuszając przeciwnika do cofnięcia się. To była twoja szansa. Pojawiłeś się za przeciwnikiem i chciałeś wykonać swoje słynne kombo. Niestety już pierwszy cios został zablokowany. Przeciwnik szybko obrócił się i złapał za twoją nogę. Na jego twarzy zagościł uśmiech. Szarpnął za twoją nogę, powodując twój upadek. Chciał cię kopnąć jak leżałeś, ale szybko się odturlałeś i wstałeś. Twój przeciwnik stał pomiędzy tobą a twoim klonem. Ciężko oddychałeś. Czułeś, że sam sobie możesz nie poradzić. Kiyohisa Twoja iluzja ruszyła, a ty za nią. Tygrys był tylko cieniem. Na szczęście. Nie zauważył od razu twojej zagrywki. Machnął łapą, niszcząc iluzję. Ciebie zauważył w ostatniej chwili. Karteczki wybuchowe już leciały w jego stronę. Niestety żadna nie trafiła. Nagłym sprintem tygrys ominął dwie z nich. Ostatnia przyczepiła się do jego odwłoka i wybuchła. Nie zniszczyła go, ale zmusiła go do ucieczki w stronę wojownika z mieczem. Twój wzrok podążał za przeciwnikiem. Przed nim pojawił się nagle Kenshiro z gotową kataną. Wojownik zadał kilkanaście niezwykle szybkich cięć mieczem. Nawet ty nie widziałeś poruszającego się ostrza. Jednak tylko kilka z zadanych ataków trafiło. Cień i ciało minęli się w locie. Gdy Kenshiro upadł na ziemię, Tygrys błyskawicznie skoczył na niego atakując od tyłu. Kenshiro miał małe szanse na blok, a jeszcze mniejsze na unik. Kenji Ta bliskość. Ciepło. Chciałbyś żeby zawsze trwało. Niestety zostało brutalnie zerwane przez niespodziewany atak. Chcąc ratować swoich przyjaciół ruszyłeś do przodu. Nastawiłeś miecz do bloku. Na szczęście był na tyle duży, by nie przepuścić w twoją stronę żadnej z igieł. Co innego gdyby to były shurikeny lub kunai. Stanąłeś bacznie omiatając pobliskie krzewy. Wtedy zaświtał ci w głowie pomysł. Spojrzałeś na trzeciego shinobi który nie brał udziału w ataku. W jego stronę zmierzał Shadou. To na pewno był lalkarz. Bez większego namysłu również ruszyłeś w jego stronę. Jeżeli uda ci się zabić lalkarza, to lalka sama się pokona. Nagle zauważyłeś cień, wysuwający się od Shadou i oplatający ostatniego shinobiego. Ten od razu stanął w identycznej pozycji jak twój przyjaciel. Mimo tego lalka się nie zatrzymała i z ruchomymi ostrzami zmierzała w twoją stronę. Najwidoczniej lalkarz jest gdzie indziej. Shadou Wypadłeś na polanę i ruszyłeś w stronę najbliższego przeciwnika. Jedynego który nie włączył się do walki. Dało ci to element zaskoczenia. Przeciwnik nie zauważył twojego wiru, aż do momentu gdy go trafił. W środku nie odczuwał nic. Wtedy złapała go twoja imitacja cienia. Przeciwnik stanął tak samo jak ty. Uśmiechnąłeś się pod nosem. Mimo to miałeś kłopoty z utrzymaniem przeciwnika. Po raz pierwszy coś takiego czułeś. Coś tutaj było nie w porządku. Fusae. Byłaś całkowicie skupiona. Twój sensei byłby z ciebie dumny. Ominęłaś pierwsze dwa sztychy krótkimi zwodami w boki, cięcie uniknęłaś nurkując pod ostrzem kunai. Przeciwnik postanowił zaatakować od dołu. Tuż przy ziemi zablokowałaś atak swoją kataną. Musiałaś trzymać ją dwoma rękoma, gdyż shinobi był niezwykle silny. Wtedy otrzymałaś cios pięścią w policzek. Na chwilę cię zamroczyło i poczułaś gniew. Minęłaś kolejny sztych przeciwnika i znalazłaś się za nim. Położyłaś mu rękę na głowie i skupiłaś w niej chakrę. W ostatniej chwili przeciwnik uchylił się i twoja błyskawica tylko skosiła mu kilka włosów na głowie. Twoim następnym ruchem miało być podcięcie przeciwnika i dobicie go. Nie spodziewałaś się jednak, że ominie twój atak. Teraz to on skręca swoje ciało chcąc cię podciąć. Jego oczy są bez wyrazu. Takie zimne. Bezuczuciowe. Niepodobne do żadnych innych. Przed tymi chłodnymi oczami przeleciał shuriken który wbił się dalej w drzewo. Odwróciłaś głowę w stronę z której ciśnięto broń. To był Kazan. Teraz biegł w waszą stronę. Najwyraźniej miał jakiś plan. Wykonując zgrabnego fiflaczka odsunęłaś się od przeciwnika i przysiadłaś przy drzewie, patrząc na to co wykombinował Kazan. Po wyskoczeniu w górę przeciwnik rzuca w ciebie shurikena. Chyba się na ciebie uwziął. Kazan Fusae pierwsza rzuciła się do walki. Z podziwem patrzyłeś jak paruje i unika kolejnych ataków. Nie czas było jednak na podziw. Trzeba działać. Przyczepiłeś linkę do shurikena i znowu spojrzałeś na walkę Fusae i nieznajomego shinobiego. Nie wyglądało to najlepiej. Rzuciłeś shurikenem. Niestety nie trafiłeś, ale i tak prawdopodobnie uratowałeś skórę swojej towarzyszce. Ta zgrabną figurą akrobatyczną odsunęła się od przeciwnika zostawiając ci wolne pole do popisu. Biegnąc w jego stronę rzuciłeś kolejnego shurikena. Ten także został ominięty. Niestety nie w sposób w jaki się tego spodziewałeś. Przeciwnik uskoczył wysoko w górę co uniemożliwi ci oplątanie go. Jednak w powietrzu jest bardziej bezsilny. Trzeba to jakoś wykorzystać. W powietrzu shinobi rzuca shurikena w stronę Fusae. Chyba się na nią uwziął.
__________________ you will never walk alone Ostatnio edytowane przez Noraku : 12-26-2007 o 19:17. |
| |
| | #78 |
![]() | Fusae w oka mgnieniu była już przy wrogim shinobi. Kiedy on przygotowywał swój plan, ona wiła się w obrotach, parowała, i sama zadawała ciosy. Banzen gorączkowo szukał w kieszeniach liny i shurikena. Wciąż mając przed oczami walkę drużynowej tai-userki i wroga, wiązał linkę wokół broni, by jak najszybciej cisnąć nią w stronę nieprzyjaciela. Ten akurat szykował się do wyraźnie nieprzyjemnego i bolesnego ataku, który miał zwalić Fusae z nóg. Shuriken chybił, lecz wystarczyło to, by dać Fusae szansę ucieczki. Ta, z godną podziwu gracją umknęła przed oponentem na pobliskie drzewo. Kazan uśmiechnął się. Może i nie trafił, ale wciąż ma szansę. Błyskawicznie, z ogromną prędkością pikującego jastrzębia polującego na ofiarę, kolejny shuriken wyleciał w stronę wroga. Banzen celował tak, by tamten schylił się, lecz i tym razem poszło nie po jego myśli. Shinobi wyskoczył tak wysoko, że niemal mógłby dotykać czubków drzew. Patrząc, jak tamten nie zwraca na niego uwagi, i koncentruje się na Fusae, przyszedł mu do głowy kolejny pomysł. Tamten nie patrzył na niego, skupiał się rzucając shurikena w stronę dziewczyny. Banzen wykorzystał sytuację, i rzucił się w stronę miejsca, gdzie przed chwilą stał jeszcze wróg. Teraz tamten znajdował się wysoko ponad jego głową. Uśmiechnął się, złożył pieczęcie i wykrzyknął : Goukakyuu no jutsu! dodając od siebie : Ryuu Usoku!, jednocześnie koncentrując chakrę w żołądku. W chwili, gdy "Powietrzny Shinobi" zaczął opadać, w jego stronę wyleciała ogromna, nieco eliptyczna kula ognia tak, by dłuższy odcinek ognia oddzielał "Powietrznego" od podłoża. Większy czas przebywania w gorejącym ogniu, większa szansa na totalne spopielenie wroga. Jakby tego było mało, Banzen chwycił katanę, odskakując, by gdy nieprzyjaciel wyląduje, rozpędzić się, i odciąć mu parszywy łeb.
__________________ "Don't Try To Come To Preach, Over Us And Over Me, We're Children Of Decadence, We're Right, We're Real, We'll Fight, We'll Bleed, We're Mothafuckin' Dying Breed, We're Dying..." |
| |
| | #79 |
![]() | Kenji coraz bardziej nie wiedział co o tej całej walce myśleć. Nie podobało mu się to strasznie. "Cholera. Co to jakąś Iluzja GenJutsu ?!? Myśl. Myśl Kenji. Rozwiązanie jest pod nosem, wystarczy je dojrzeć." Chłopak ciągle myślał co i jak, coś mu się tutaj nie podobało, jednak ciągle nie mógł wpaść co. "Trzech shinobi. Niby lalki i niby lalkarz. Musze sobie kupić trochę czasu żeby to przeanalizować. Współtowarzysze liczą na mnie, trzeba coś wymyślić. Walka trwa już za długo." - mimo skupienia jakie wymaga walka ciągle analizował, kombinował, porównywał by dowiedzieć sie co jest grane. "Dwie lub trzy lalki wymagają co najmniej dwóch lalkarzy. Jeden silny nie wchodzi tutaj w grę, gdyby tak było już dawno byśmy tutaj konali. Czyżby Iluzja ?!? Ale jak ? Kiedy ? Dobra Kenji ostatnia próba ataku a potem trzeba się zastanowić co dalej." - rozmyślania chłopaka nie dawały mu spokoju, lecz walcząc nie miał za wiele czasu by czemukolwiek się dokładniej przyjrzeć. Plan jaki wymyślił nie był wcale dobry ale jak na razie musi wystarczyć, jedna próba ataku i zmiana taktyki na defensywną, może mu się opłacić i i dojrzy coś co pomoże skończyć tą walkę. Pierwszy punkt planu Kenji'iego koncentrował się na unieruchomionym celu który został zablokowany przez Shadou. By ten czasem nie go nie uwolnił Kenji krzyknął do niego: - Trzymaj go. Pozbędziemy sie chociaż jednego. - krzycząc patrzał na chłopaka by upewnić się że zrobi to o co go prosi. a) Gdyby postać stałą w kałuży wody Kenji robi klona który najszybciej się z nim rozprawi a potem pomoże dziewczynie w walce przeskakując pole walki po plecach orginału. Kenji natomiast skupi się na walce z przeciwnikiem który atakuję go bezpośrednio. b) Brak kałuży oznacza iż Kenji musi sam się z nim rozprawić. Rzut kunaiem jest ryzykowny ze względu na przeciwnika, który od początku tej potyczki zaskakuje ich raz za razem. Sprawa jest prosta, podbiec atakując go bezpośrednio mieczem by mieć pewność. Tymczasem klon którego chłopak stworzy będzie walczył z przeciwnikiem będącym za jego plecami. Po załatwieniu sprawy z tym przeciwnikiem Kenji woła do Shadou by ten schwytał tego z którym walczy jego klon, dzięki temu kolejnego będą mieli z głowy. c) Gdyby porażka pozbawienia życia unieruchomionego shinobi stała się faktem, Kenji lub jego klon przygląda się mu dokładniej, gdyż jak na razie to on tutaj stosuje walkę pasywną. Otaczający las też staje sie celem Kenji'iego gdyż w nim mogą znajdować się lalkarze lub inni shinobi stosujący jakąś podstępną technikę. "Coś tu jest nie tak. Obym nie żałował moich czynów." - ostatnia myśl chłopaka przed atakiem. Porażka wszystkich punktów jego planu, spowoduje walkę na dystans i obronie przed atakami. Chłopak musi mieć czas by przyjrzeć się wszystkiemu. Może nawet uda mu się odciągnąć jednego z nich i wyciągnąć go na otwarte pole. Takie zagranie byłoby jego następnym celem w rekompensacie z porażką. "Zobaczymy czy możecie się rozdzielić" - kolejny pomysł na rozwikłanie zagadki, może tym razem okaże się celny.
__________________ "Boże strzeż mnie przed przyjaciółmi bo przed wrogami sam się obronie" "@#&*C$@" - Nie rozumiesz ? Spoko jest nas dwóch :P |
| |
| | #80 |
![]() | Kiyohisa z lekkim niepokojem spostrzegl, ze tylko jedna karteczka wybuchla na tygrysie, a jego kolega z mieczem tez chyba trafil w niego kilka razy. Zobaczyl tez, ze ten po ataku padl na ziemie, a tygrys szarzowal na niego. - Cholerny tygrys - pomyslal Kiyohisa. Nie zastanawiajac sie dlugo co zrobic, zeby jego kolega uniknal ataku znowu wykonal kilka pieczeci i krzyknal: - Bunshin no jutsu! Kiyohisa robi dwie rzeczy od zaleznej sytuacji: a) Obok niego znowu pojawia sie iluzja. Tak jak poprzednio biegnie przodem i starala sie zablokowac droge tygrysowi tuz przed jego kolega. Wtedy to Kiyohisa z calej sily zaskakuje tygrysa od tylu i stara sie odciac mu leb. b) Jezeli Kiyohisa widzi, ze tygrys jest szybszy od jego iluzji wykonuje kilka gestow dlonmi w biegu, rzuca sie tuz przed tygrysem przy koledze i krzyczy: - Kawarimi no jutsu. Zamiast niego pojawie sie pieniek, a potem Kiyohisa pojawia sie w powietrzu i z calej sily stara sie dzgnac tygrysa w ciemie nie uszkadzajac przy tym kolegi.
__________________ Życie jest tak samo zaskakujące jak śmierć... |
| |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [komentarze] Naruto- Wojna wielkiej Piątki | Noraku | Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich | 356 | 10-20-2008 23:12 |
| HISTORY OF THREE SAIYAN - Sesja autorska dbz. | olo19 | Archiwum sesji Autorskich | 61 | 12-14-2007 14:23 |
| [sesja] [Autorskie] Wojna to nie mowa miecza! | Knight | Archiwum sesji Autorskich | 39 | 12-09-2007 17:37 |
| [Autorski][Naruto] Wojna wielkiej 5 | Noraku | Archiwum rekrutacji | 46 | 11-15-2007 13:10 |
| Sesja Autorska - poszukuje 1 kobiety | Dorn1908 | Archiwum rekrutacji | 4 | 01-20-2007 14:08 |