Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG -Autorskie
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 05-14-2008, 19:48   #241
 
Josonosimiti's Avatar
 
Reputacja: 1 Josonosimiti jest na bardzo dobrej drodze
$: 10 318
- Komu w drogę temu jazda! - Wallace aż podskoczył od krzyku medyka. Przetarł oczy i spojrzał na niego.
- Po jaką cholerę się tak dżesz. Chcesz nam ściągnąć na kart to cholerstwo? - Wskazał na ciało jaszczura.

Inżynier pozbierał cały swój ekwipunek i wrzucił do plecaka. Kątem oka dostrzegł płonący łuk w ognisku.
- Co za bałwan wrzucił łuk do ogniska?! - Przypomniał sobie, że medyk operował łukiem, podczas walki.
- Dureń, dureń, dureń... - Powiedział mu prosto w twarz i wyjął z plecaka małą kuszę. Ba, małą. Wręcz kieszonkową.
- Skoro nie masz teraz żadnej broni, trzymaj to. Tylko jej nie spal! - Wręczył medykowi kuszę.

Mężczyzna nawet nie zauwarzył, że myśli już normalnie. Może nie odpoczywał za długo, ale jedzenie zrobiło swoje. Czuł że da radę przetransportować się w inne miejsce.
- To co idziemy? Zanim znowu stracę siły. Tylko wybierzmy takie miejsce gdzie w końcu będzie można się normalnie wyspać. - W jego głosie czuć było nutkę optymizmu. Noc była długa.
 
Josonosimiti jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Stary 05-16-2008, 19:08   #242
 
Szarlej's Avatar
 
Reputacja: 3 Szarlej wkrótce będzie znany
$: 65 638
Ruszyliście przez ciemną dżunglę. Marsz nie był zbyt przyjemny. Najgorzej miał Samuel i Reyfu obaj zmęczeni walką musieli nieść nosze z wiedźmą. Sama Apsu, która mogłaby już chodzić leżała sobie wygodnie prawie jak w lektyce. No cóż prawie robi różnice. Edic szedł obok dziewczyny, która z chęcią przyjęła płaszcz medyka i szła obok. To ona była najbardziej wypoczęta, jednak mimo jej w miarę dobrej kondycji była w najgorszym stroju jaki można sobie wyobrazić. Wallac szedł sam i to z pozoru on nie obarczony zadaniami powinien mieć najlepiej. Mimo braku zajęć był z Was najbardziej zmęczony w końcu nie był przyzwyczajony do przedzierania się przez dżunglę.

Szliście już dobry kwadrans i zastanawialiście się czy nie założyć już obozu. no dokładnie to myślał o tym Reyfu. I wtedy niebo zwaliło się Wam na głowy w postaci deszczu. W przeciągu kilku chwil z mżawki przerodził się w prawdziwą ulewę. Przyśpieszyliście. Niestety nosze przeszkadzały w biegu a nawet go uniemożliwiały. Po kilku minutach przedzierania się przez dżunglę w deszczu przemokliście do reszty. Z mieszaniną ulgi i strachu przywitaliście możliwość schronienia. A te potencjalne schronienie okazało się polaną z dziwną budowlą.
http://przekroj.pl/images/stories/41_05/66_piramidy.jpg
Budowla była wysoka na jakieś 15 metrów aż dziw, że jej wcześniej nie zauważyliście. To przez te drzewa. Zatrzymaliście się jak wryci i patrzyliście zdumieni.
-Co to jest?
Głos Anety wyrażał autentyczne zdziwienie, jednak Apsu przyjrzała się jej twarz i nabrała dziwnego przekonania, że kobieta kłamie.
 
__________________
Ludzie, którzy... - nowa rekrutacja do warhammera
Szarlej jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-16-2008, 21:18   #243
 
Nami's Avatar
 
Reputacja: 5 Nami wkrótce będzie znanyNami wkrótce będzie znany
$: 118 984
Moi chłopcy są wspaniali...niosą mnie i karmią, słodko... - przeszło przez myśl Apsu gdy w najlepsze leżała sobie na noszach. Trochę było jej głupio w stosunku do Reyfu, ale szybko przeszło jej to uczucie. Postanowiła, że spróbuje jeszcze raz żyć i poruszać się normalnie i miała nadzieje, że tym razem nie straci równowagi z powodu zwykłej, głupiej gorączki. Czuła, że zaraz uśnie więc zasłoniła oczy ręką i wzięła głęboki oddech. Sen zaczął pomału ją mamić, już widziała w myślach wielki kocioł, wokół mnóstwo świeczek, i jakieś ludzkie ciało...ludzkie ciało?!
Wtedy to właśnie z nieba zaczęły spadać krople deszczu. Najpierw jedna po drugiej - Apsu jedynie mruknęła z niezadowoleniem pod nosem i zasłoniła bardziej twarz
Głupia, zasrana, dżunglowata pogoda! - stękała jakby sama do siebie, a gdy z nieba wprost lunęło momentalnie podniosła się do pozycji siedzącej. Była wprost oburzona takim niekorzystnym przebiegiem akcji, to nie było w porządku wobec niej!
No ruszajcie się, biegnijcie do jasnej cholery bo mokne na tych cholernych noszach!! - krzyczała wprost w myslach ledwo powstrzymując się od wypowiedzenia tych słów na głos.
Apsu była cała mokra...no, prawie cała. Mokre miała głównie plecy. Miała ochotę pozbyć się przemoczonej tuniki jednak nie chciała paradować wśród wszystkich nago. Gdy tylko dotarli do miejsca, które mogło wydawać się być dobrym schronieniem, wiedźma poczuła, że coś tutaj nie gra...nie pasowało jej to, ta budowla była zbyt dziwna i ... skąd ona się tu w ogóle wzięła?! Apsu ostrożnie zeszła z noszy i stanęła na równe nogi. Jej strój całkowicie przylepił się do jej ciała uwydatniając jej kobiecość. Po raz pierwszy zdarzyło się, że wszystko było widać...aż tak...

- Co to jest? - kobiecy głos pełen był przepełniony aktorskiej gry. I to w dodatku bardzo żałosnej. Aneta-Mineta zaczynała denerwować Apsu. A może to była zwykła zazdrość?

- Mogłabyś nie otwierać swojej kłamliwej jadaczki gdy ja stoję w pobliżu? Twoje łgania doprowadzają mnie do migreny połączonej z wymiotami, które najchętniej spuściłabym na Ciebie...rozumiesz, Anetko? - jad jaki płynął z ust Apsu był...powiedzmy, że po prostu był. Zgroza, choć nieco zabawna...
 
__________________
Everyone Else Has Had More Sex Than Me ;<
- Bunny Nami-chan
Nami jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-16-2008, 21:58   #244
 
Josonosimiti's Avatar
 
Reputacja: 1 Josonosimiti jest na bardzo dobrej drodze
$: 10 318
"Lewa noga. Prawa noga. Lewa noga. Prawa nog... oj korzeń."
Dżungla była duża i gęsta. Nie dawała możliwości sprawnego marszu. Wllace i tak ciągną się z tyłu jak smród po gaciach. Siły nabrane podczas krótkiego odpoczynku, pozwalały mu na wędrówkę. Niestety jedynie na wędrówkę. Omijanie przeszkód terenowych było dla niego nadludzkim wyczynem. Jednakże z braku innych możliwości, musiał to robić.

Inżynier poczuł jak jakaś bliżej nieokreślona substancja spadła mu na ramie.
"Cholerne ptaki" Pomyślał i spojrzał na płaszcz, lecz nie zauważył na nim żadnych produktów ubocznych ptasiej przemiany materii.
"Mam już chyba jakieś urojenia. Albo to początki nerwicy natręctw."
Po chwili to samo poczuł na głowie. Ręką sprawdził włosy i poczuł mokre miejsce. Przystawił dłoń pod twarz. "Uff to tylko woda. Mam nadzieję, się nei ropa..."
W ty momencie z nieba lunęła rzeka wody. Wallace nawet nie komentował, tego zjawiska. Przytoczenie jego słów wypowiadane pod nosem, byłoby nie na miejscu. Okrył się bardziej płaszczem i szedł dalej.

Mokry do skrajnej przesady, dotarł z drużyną na sporą polanę. Z początku był szczęśliwy, że nie przeszkadzały mu drzewa, lecz dopiero teraz odczuł pełne działanie wiatru i ulewy na swojej twarzy. Było mu zimno. Gdy szedł w lesie patrzył pod nogi. Na polanie mógł się wyprostować. Dopiero teraz dostrzegł olbrzymią budowlę stojącą kilkadziesiąt metrów przed nim.
Rozglądając się po okolicy natrafił na Apsu. Była cała mokra. Ba, mokra! Z niej spływała woda potokami. Ubranie które zasłaniało wszystkie detale jej pięknego kobiecego ciała, teraz uwydatniało każdą krągłość i każdy kształt. Wzrok mężczyzny zatrzymał się na jej pięknych dużych piersiach, które mógł dokładnie zobaczyć przez mokry materiał.
"Nie, nie mogę tak na nią patrzeć! Nie mogę postrzegać jej w takich kategoriach. To kobieta, wulkan uczuć i miłosna bomba, a nie źródło zaspokojenia seksualnego!" Inżynier walczył sam z sobą w swoich myślach. W końcu przesunął wzrok nieco wyżej, gdzie czekały na niego duże pełne głębi oczy Apsu. Nie wiedział czy była zła, za to, że jej się przyglądał.

- Co to jest? -
- Mogłabyś nie otwierać swojej kłamliwej jadaczki gdy ja stoję w pobliżu? Twoje łgania doprowadzają mnie do migreny połączonej z wymiotami, które najchętniej spuściłabym na Ciebie...rozumiesz, Anetko? -
Ta wymiana zdań niezbyt go interesowała. Chciał jedynie usiąść w suchym miejscu. Podszedł bliżej reszty grupy i stanął przy noszach czekając na rozwój akcji.
 
Josonosimiti jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-17-2008, 12:51   #245
 
Durendal's Avatar
 
Reputacja: 3 Durendal jest na bardzo dobrej drodze
$: 31 197
Reyfu przedzierał się przez dżunglę bez słowa. Plecak, kolczuga i do tego nosze to było dużo nawet dla niego w tak trudnym terenie. Dobrze chociaż, że nie ma śniegu do kolan i mrozu jak na przełęczy. Pamiętał dobrze tamten marsz. Wpadli w zasadzkę, stracili konie i większość prowiantu, do tego chyba każdy został ranny. A potem pełne dwa tygodnie marszu przez góry pokryte prawie półmetrową warstwą śniegu. Wspomnienie pocieszyło go nieco, pokazało, że jednak nie jest tak źle. A po chwili los zdecydował się chyba udowodnić mu, że jednak jest. Ulewa zaczęła się niespodziewanie i już po chwili jej trwania Fenn poczuł, że mokre futro zaczyna lepić sie do skóry. Waga nasiąkającego woda ekwipunku również znacząco się zwiększyła. Reyfu zacisnął zęby i przyspieszył kroku. A potem była polana z dziwaczną budowlą. Po jaka cholerę ktoś buduje coś takiego? Ani to twierdza ani pałac, na zwykły dom albo pomnik było za wielkie. Wniosek był prosty, tylko z powodu wiary ktoś mógł porwać na budowanie tak idiotycznej konstrukcji w środku lasu. Mieli więc do czynienia z jakąś dziwną świątynią. Była jedynym sensownym schronieniem w okolicy a jednak weteran odczuwał niechęć na myśl o nocowaniu w niej. Walka na równych zasadach to jedno ale profanacja miejsca kultu to coś zupełnie innego. Zbyt dobrze pamiętał zaciętych chłopów mordujących watahy maruderów nie za spalenie wsi a za splądrowanie świątyni. Już miał się odezwać gdy usłyszał wypowiedź Anety a po niej reakcję Apsu. Uśmiechnął sie pod nosem, on również nie bardzo wierzył, że ta kobieta mieszkając tu tak długo nie wiedziała czym jest ta budowla.
-Jeśli Apsu twierdzi, że kłamiesz a dodatkowo wszelkie okoliczności przemawiają za tym samym to ja jej wierzę. I wolę przesiedzieć ten deszcz w lesie niż pchać się w miejsce w którym może czekać uzbrojona po zęby gromadka mieszkańców wyspy. Dlatego ja zostaje tutaj, reszta może ryzykować ale odradzałbym to.
Kiedy skończył mówić zabrał się za spełnianie swojego projektu, wyszukał dobrze odsłonięte od wiatru miejsce i zajął się budową szałasu. Ciemność i ulewa nie pomagały ale doświadczenie w podobnych pracach robiło swoje. budowla powinna powstać dość szybko.
 
__________________
Oj Toto to już chyba nie jest Kansas...
"Ideologia zawsze wynika z przyczyn osobistych, ja nie podaję wrogowi ręki chyba, że chcę mu połamać palce"
Durendal jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-17-2008, 16:08   #246
 
Altair's Avatar
 
Reputacja: 1 Altair jest na bardzo dobrej drodze
$: 9 154
Edic pomyślał że chyba zacznie częściej wkurzać Wallace'a. Pod wpływem emocji robi sie hojny. Drużyna w marszu wyglądała co najmniej zabawnie. Medyk prowadził kobietę potem Reyfu z Samuelem szli niosąc boginię Apsu której nie chce się zwyczajnie ruszyć tyłka i iść pieszo, obchód zamykał półprzytomny technik. Wszyscy wyraźnie wykończeni, sytuacji nie poprawiła ulewa która pojawiła się niewiadomo skąd. Tylko Edicowie to się spodobało. Lubił deszcz, tłumił hałas a jego szum uspokajał, niektórych usypiał.A to zawsze było na rękę.
Niestety ekipa jeszcze bardziej się zdenerwowała z jego powodu.
Z perfidnym uśmiechem na twarzy medyk bądź co bądź musiał biec za resztą.
Szczerze mówiąc miał nadzieję że dziewczyna coś wywinie i będzie mógł wypróbować nową kuszę, los nie sprzyjał jednak jego sadystycznej ochocie.
Kiedy wyszli na polanę zobaczył dziwną budowlę.
" A więc to tutaj Kaczor schował te trzy miliony mieszkań" pomyślał by zapewne gdyby sytuacja była by inna, jednak nie pasowały realia.

Uważnie przysłuchał się zabawnej wymianie zdań Anety i Apsu. Ta druga chyba była wyraźnie zazdrosna albo walczyła o samców. Co jest raczej zbędne. Wallace jak otumaniony patrzył się na jej piersi widoczne jakby w ogóle nie miała nic na sobie.
Edica za przeproszeniem gówno to obchodziło. Chciał się tylko wyspać.

Co robimy Samuelu ?
 
__________________
moje gadu 3444862 (zawsze niewidoczny) :)
Ci co żywią się nadzieją .... umierają głodni....
Altair jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-18-2008, 18:00   #247
 
Szarlej's Avatar
 
Reputacja: 3 Szarlej wkrótce będzie znany
$: 65 638
Na słowa Apsu, Aneta uśmiechnęła się i powiedział.
-No cóż uznam, Twoje słowa za wywołane chorobą, która jest wywoływana przez pewnego owada. Reyfu nie rozumiem czemu mi nie wierzysz. Cały mój czas na wyspie spędzałam w ich wiosce. Nie, kłamie raz byłam w ich stolicy i nigdy nie widziałam takiej budowli.
Przyjrzeliście się tej wysokiej blondynce, może nie tak dokładnie jak Apsu (bo miała na sobie płaszcz przeciwdeszczowy), ale sądząc po jej twarzy mówiła prawdę, albo była aktorką.
Po pytaniu Edica, Samuel chwilę myślał.
-Korci mnie, żeby sprawdzić tą budowlę. Ale Reyfu ma racje, może być zamieszkała. Przed wejściem poobserwowałbym ją trochę. Na razie trzeba pomóc Reyfu. Szczerze mówiąc słabo znam się na robieniu schronienia, więc dostosuje się do Waszych poleceń.
 
Szarlej jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-19-2008, 18:49   #248
 
Altair's Avatar
 
Reputacja: 1 Altair jest na bardzo dobrej drodze
$: 9 154
Czyli drzemka do rana .Mi to pasuje - powiedział
Refu robi szałas, ale Edic nie lubił spać jak buszmen. Co nadaje się do obserwacji lepiej jak drzewo, tym bardziej że wokoło nie było nic lepszego.
Podszedł do Wallace'a, kiedy ten wyjmował dla niego kusze z plecaka zauważył że w środku jest kotwiczka wraz z łańcuchem. Na pierwszy rzut oka od razu wyglądała jakby była przystosowana do wystrzelenia z nowej zabawki Edica.
Podszedł do technika.
Pożyczam na chwilkę, ewentualnie na wieczne oddaniepowiedział mrugając przy tym w jego kierunku.
Wyjął z plecaka inżyniera pakunek, nie zastanawiając się długo założył hak na kuszę i wystrzelił w kierunku grubej gałęzi, była dość wysoko, jakieś pięć- sześc metrów nad ziemią. Upewnił się że kotwiczka trzyma sie dobrze , wszedł na górę.
Dużo wygodniej wchodzi sie po lince ale i tak nie miał pretensji.
Edic umieścił się dość wygodnie na środku, miał dobry widok na świątynie, czuł się też bezpieczniej.
Ale dużo bezpiecznie j poczuł sie dopiero kiedy wciągnął łańcuch na górę, tam zwinął go do długości czterech metrów i na tej długości przewiązał się nim w pasie. Obok siebie wbił w drzewo sztylet a na nim zawiesił torbę i kordelas, dla pewności wbił tez drugi.
Upewniwszy się że nie grozi mu upadek zamknął oczy i zapadł w płytki sen.
 
__________________
moje gadu 3444862 (zawsze niewidoczny) :)
Ci co żywią się nadzieją .... umierają głodni....
Altair jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-19-2008, 19:53   #249
 
Nami's Avatar
 
Reputacja: 5 Nami wkrótce będzie znanyNami wkrótce będzie znany
$: 118 984
-No cóż uznam, Twoje słowa za wywołane chorobą, która jest wywoływana przez pewnego owada.

- Lepiej nie pozwalaj sobie na zbyt wiele i uznaj to za ostrzeżenie ustne numer jeden. Następne będzie już bardziej bolesne. - warknęła Apsu patrząc kobiecie w oczy. Dostrzegła w niej coś dziwnego, czego określić nie umiała. Teraz przynajmniej była pewna, że nie jest zazdrosna o to iż ta kobieta się tu pojawiła, ale raczej po prostu wyczuwa w niej dziwną energię.

Gdy Reyfu zaczął budować szałas, Apsu zwyczajnie przyglądała się jego pracy. Nie posiadała takiej umiejętności jak on, w takich sytuacjach zazwyczaj spała pod gołym niebem. Wtedy zawsze lubiła patrzeć na gwiazdy, lśniące tylko i wyłącznie dla niej. Lubiła ich tajemnicę i mistycyzm.

Lekko poddenerwowana nieprzyjemną wymianą zdań z bystra blondynką imieniem Aneta podeszła do Fenna i położyła mu delikatnie rękę na ramieniu.

- Reyfu, pomogę Ci. Co mogę dla Ciebie zrobić? - szepnęła spokojnie uśmiechając się do niego uroczo. Wciąż nie zdawała sobie sprawy z tego, co ulewa zrobiła z jej szara tuniką. Czuła jedynie, że jest jej mokro i zimno. Czuła - że chyba znowu będzie chora...
 
__________________
Everyone Else Has Had More Sex Than Me ;<
- Bunny Nami-chan
Nami jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-20-2008, 18:12   #250
 
Josonosimiti's Avatar
 
Reputacja: 1 Josonosimiti jest na bardzo dobrej drodze
$: 10 318
"Reyfu robi obóz. Edic śpi na drzewie. Jeszcze mi kotwiczkę zabrał. Apsu... Apsu? Ah no tak pomaga Reyfu. Samuel? Chyba nie wie co ma robić. Tak samo Aneta.
Jasna .... ( i jeszcze kilka pejoratywnych określeń)."
Wallace przez kilka minut stał jak wryty i nie wiedział za co ma się zabrać. Deszcz odbijający się od płaszcza dudnił mu w uszach. Pogoda pasowała do jego nastroju. Nawet za bardzo...

"Nie mogę przecież stać tu wieczność." Mężczyzna wydobył się cudem ze swojego letargu. Ruszył w stronę pobliskich drzew wyciągając swój miecz.
"Ostatni zasrany wysiłek. Potem już sobie odpocznę! No dalej wysil się Wallace! Ty który wyszedłeś z niejednego dołka i nie jeden raz wyszarpnąłeś swoje członki z łap nieszczęścia!"
Sam nie wiedział czy to mu dodaje otuchy czy jedynie gada sam do siebie i to jeszcze w swojej głowie.
Sięgnął pobliskie dzikie rośliny swoją bronią - narzędziem. Duże długie liście powoli opadły na ziemię przygniatane nawałnicą wody. Następnym celem były gałęzie wyrastające z drzewa wystarczająco nisko, aby bez problemu je ściąć.
Dwie z nich oczyścił z małych gałązek i wbił w ziemię. Na ich końcach położył długą gałąź. Otrzymał coś na kształt bramki. Następnym krokiem było dodanie ukośnych kijków odchodzących od wbitych gałęzi. Teraz Pomiędzy uchylonymi gałązkami poziomo zaczął układać długie i cienkie gałązki, po czym między nie wciskał długie liście. Otrzymał w ten sposób spadzisty daszek sięgający aż do ziemi. W środku swojej prowizorycznej "chatki", zrobił legowisko. Były to gałęzie ułożone na podwyższeniu zrobionym z wbitych krótkich palików.
Sięgnął po gałązki i ułożył z nich stosik. Poszedł po więcej drewna zostawiając pod wiatą plecak. Gdy wrócił z naręczem miarowo suchego drewna uświadomił sobie, że jest strasznym egoistą. Pod daszkiem zmieściłoby się jeszcze jedno "łoże".

"To już koniec! Ostatnie kroki! Jesteś wynalazcą czy nie!?"
Szybkimi ruchami stworzył dodatkowe legowisko obok swojego.
Z plecaka wyciągnął krzesiwo i począł krzesać iskry przy stosiku drewna. Ręce mu zgrabiały z zimna. Upuścił krzesiwo. Drżącym ruchem podniósł je i wytarł z błota. Uderzył jeszcze raz.
"Jest ogień! Tak!"
Wallace miał na twarzy głupkowaty uśmiech. Wreszcie mógł odpocząć.

- Słuchajcie! Mam jeszcze jedno miejsce. Jeśli ktoś nie chce spać pod gołym niebem i nie przejawia morderczych zamiarów, to zapraszam. - Czuł się jakby właśnie co wprowadził się do nowego pałacu.
Miał racje. Deszczochronna wiata była iście pałacem pośród mokrej i dzikiej dżungli.
 

Ostatnio edytowane przez Josonosimiti : 05-20-2008 o 18:16.
Josonosimiti jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks are Wł.
Pingbacks are Wł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[komentarze] Wyprawa w nieznane Szarlej Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich 56 07-07-2008 19:16
Wyprawa po Klejnot 2 MrYasiuPL Sesje RPG -Autorskie 137 12-24-2007 09:14
Wyprawa w nieznane Nergala Sesje RPG -Autorskie 424 05-08-2007 19:28
Wyprawa w nieznane Nergala Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich 54 05-08-2007 13:10
[autorska] Wyprawa w nieznane Nergala Archiwum rekrutacji 24 01-03-2007 20:12


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 10:51.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93