![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #261 |
![]() | Edic popatrzył na Apsu, nadal na twarzy malował mu sie szyderczy uśmiech . Nie ukrywał zadowolenia , wszak chodziło mu by wyprowadzić ją z równowagi. To cenna informacja kiedy człowiekowi puszczają nerwy ... Poza tym zawsze można się trochę podrażnić . Apsu , czyżbyś poczuła się urażona ? Padam do stóp twych w pokorze , na prawdę nie wiedziałem że to twoi krewni ... Gdyby reyfu wiedział na pewno też by ich nie powybijał..- mówiąc to klęknął na jedno kolano, kiedy skończył , wstał i nadal nie odrywając od niej wzroku rzekł. A o mój zadek się nie martw , potrafię o niego zadbać "Tak to jest jak sie bierze rozwydrzone babsko ze sobą ... " pomyślał Pociągnął sążny łyk z butelki i powiedział do Samuela Więc może sprawdzimy czy ten hotel ma jakieś wolne miejsca ? Po głowie medyka chodziła myśl o ewentualnym łupie ukrytym wewnątrz budowli. Ma ktoś pochodnię?
__________________ moje gadu 3444862 (zawsze niewidoczny) :) Ci co żywią się nadzieją .... umierają głodni.... |
| | |
| Reklama |
| |
| | #262 |
![]() | W końcu po uspokojeniu dziewczyn, które udowadniały sobie, którą co wykorzystało, w jakiej ilości i dlaczego jedna chodzi w rozkroku a druga musi być niesiona a także ochrzanieniu Edica przez Samuela za wdawanie się w głupie dyskusje z Apsu wyruszyliście. Wejście było jedno ale prowadziły do niego szerokie schody na których byliście jak na patelni. W końcu Samuel wraz z Reyfu doszli do wniosku, że lepiej wchodzić po ścianach, gdzie schody też były, no może schody w większej wersji. Kolejne „stopnie” były na wysokości klatki piersiowej przeciętnego mężczyzny. Wydawałoby się, że to Reyfu jako najniższy będzie miał największe problemy, jednak dzięki silnym ramionom wspinał się szybko. Przystąpiliście do dzieła i zaczęliście się wspinać. Dziewczyny szybko zapomniały o prośbie co do zamknięcia się. Najemnik w końcu zagroził, że ogłuszy tą, która się pierwsza odezwie. Coś w wyrazie pyska fenna przekonało kobiety, że to nie są żarty. Wiedźma szybko zaczęła zostawać w tyle. Skończyło się tak, że „dzielni chłopcy” pomagali wchodzić kobiecie. Aneta bardzo Was wszystkich zaskoczyła, dotrzymywała ona kroku Samuelowi, który postanowił nie być „dzielnym chłopcem” i się trochę wysforował. W końcu wszystkim udało się wejść na górę, strasznie bolały Was ręce od podciągania się (no może po za Apsu). Stanęliście przy ścianie pokoju i uzbroiliście się (wspinanie się z wyciągniętym mieczem lub naciągniętą kuszą nie jest dobrym pomysłem), Edic wyciągnął pochodnie, którą dostał jeszcze na dole od Samuela. Niektórzy z Was spojrzeli po lesie, byliście teraz na równi z wierzchołkami najwyższych drzew, ich korony nachodził na siebie, tworząc coś na kształt zielonego morza, w dali dostrzegliście plaże. W końcu zdecydowaliście się wejść, jako pierwsi weszli najemnik i inkwizytor (ten drugi uzbrojony w maczetę i pistolet) a za nimi reszta. Pomieszczenie było kwadratem, który można by przejść w jakieś piętnaście kroków. Po prawej i lewej stronie były dwa małe, kwadratowe otwory o wysokości dziesięciu centymetrów. Światło padające z nich prawie nie oświetlały pomieszczanie, gdyby nie drzwi (a właściwie otwór za nie służący) byłoby tam ciemno. W połowie pokoju umieszczony był niewielki prostokątny ołtarz. No bo czym innym mógłby być? Cały pokryty runami i hieroglifami. Na nim leżała szabla. Piękna czarna szabla, wykuta z damastu z otwartą rękojeścią. W głowicy miał wprawiony rubin. Pióro było pokryte runami. Za ołtarzem znajdowało się okrągłe ognisko zajmujące resztę pomieszczenia, na szczęście było zgaszone. Wszyscy wpatrywaliście się w broń. Edic i Samuel nawet podeszli z zamiarem przywłaszczenia jej. -Zostaw! -Nie dotykaj! Krzyk Reyfu i Anety zlał się w jedno, medyk się zatrzymał ale inkwizytor złapał już broń i ją podniósł. -No co? Zwykła broń. Ale jak wykonana, chyba nawet lepsza od Twego miecza Reyfu. Dalsze zachwycanie się Samuela zostało brutalnie zakończone. Ognisko buchnęło płomieniem i to płomieniem, który dosięgną do dwumetrowego sufitu, który nosił już ślady wcześniejszego przypalania. Jednak płomieniom nie było dość, zaczęły wypełzać z paleniska. Reyfu i Edic w tej samej chwili rzucili się do wyjścia. -Uciekać! Najemnik był bliżej i prawie mu się udało dobiec drzwi, prawie bo ogień zagrodził mu drogę. Fenn ledwo odskoczył unikając przypalenia futra. W tym czasie bardziej zaskoczeni członkowie drużyny obserwowali jak ogień powoli pełznie w kierunku inkwizytora, ten zaczął się szybko cofać. Wtedy po raz kolejny tego dnia zostaliście zaskoczeni, tym razem przez Anete. Stanęła ona przed Samuelem, człowiekiem, który jeszcze niedawno chciał ją zabić i krzykneła. -Mamy umowę! Ogień zatrzymał się, wzbił się w górę i opadł, zatrzeszczał. -Zrobił to przez ignorancje, nie wiedział. Ogień krótko trzaskał. -Masz racje jest jego wyznawcą ale może być pomocny. Tym razem ogień dłużej przygasał i się rozpalał, trzeszczał i cichł. Czy ona rozmawia z pożarem? -Racje masz prawo ich spalić, naruszyli Twoje miejsce i sprofanowali Twój ołtarz. Ale nie zapomnij, że ja jako pomniejsze bóstwo też mam prawo, prawo do jednej prośby. Chce, żeby moi wyznawcy przeżyli. I znowu ogień „odpowiedział”. - I znowu racja, nie są ale będą nimi. Jest nas coraz mniej, zostało tylko kilku mniejszych. Tylko Fenrir ma siłę się przeciwstawiać Twoją główną siłą jest alienacja, to, że ludzie wcześniej tu nie dotarli. Niedługo, nie więcej niż za kilka wieków będziesz w takiej sytuacji jak ja, wtedy to ja i Fenrir będziemy Twoją ostatnią szansą. Cisza i znowu ogień ją zakłócił. -Dobrze weź go ale resztę zostaw i karz to swoim wyznawcom. W głosie Anety usłyszeliście rezygnacje. Ogień coś „powiedział”. Reszta stała się nagle, płomienie cofnęły się do paleniska w sekundę, stamtąd w wystrzeliły znowu omijając Was i trafiający Samuela. Okręciły go jak jakieś sznurki i wyparował. Inaczej nie potraficie tego określić nagle znikł nie zdążył nawet krzyknąć. Ogień tak samo szybko jak się zapalił zgasł. Aneta podniosła szable i odłożyła na miejsce, odwróciła się do Was. -Zamilczcie jeszcze chwilę, już wszystko wyjaśniam, i powiem prawdę. Wyjdźmy tylko na zewnątrz. Wychodząc ciągle mówiła. -To co powiem wyda się Wam dziwne i niedorzeczne, potem róbcie ze mną co chcecie. Zacznijmy od tego, że jest więcej bóstw niż tylko Fenrir i Will. Tak wiem o czym pomyślicie, bogów nie ma, to są tylko wymysły. Usiadła na schodach, ciągle nie przestając mówić jakby bała się, że wtedy stanie się coś strasznego. - Jest a właściwie było nas wielu, dawno, dawno temu. I każdy z nas dał coś swemu ludowi, coś co Wy nazwiecie magią. I tak w zależności co dane bóstwo uosabiało taką magią obdarowała swoich wyznawców. Bóg ognia, magią ognia, umysłu zdolnością oddziaływania na umysł. Tylko, że niektórym bogom nie podobało się to, że mieli konkurencje. Zaczęliśmy się mordować. Nie mogliśmy tego zrobić u siebie, czyli tam gdzie normalnie żyliśmy. Tylko, że bóg bez wiary nie istnieje, więc zaczęliśmy zabijać swoich wyznawców. W ten sposób powstały tak zwane „pomniejsze bóstwa”. Bóstwa, które po śmierci swoich wyznawców stawały się zwykłym przedstawicielem swojej rasy na ziemi. Ta wojna ciągnęła się długo, naprawdę długo. W ten sposób obecnie dwa bóstwa osiągnęły wysoką pozycje Will i Fenrir. Obaj mieli licznych wyznawców. Obaj też przykazali swoim wyznawcom nie zabijać magów wrogiego wyznania tylko chwytać ich i przejmować ich dziedzinę magii. Teraz pojęcie „pomniejsze bóstwo” ma drugie znaczenie. Oznacza bóstwo, które ma za mało wiernych aby coś znaczyć. W ten sposób większość bóstw zginęło. Ci, którzy zostali obmyślili plan, plan jak dalej żyć. Otóż mogliśmy przybierać różne postacie na ziemi, ograniczyło nas tylko to jak nas przedstawiali. Chcieliśmy spróbować zejść do Was pod postacią człowieka i doczekać tu momentu gdy nasi wyznawcy zginął. Ja miałam być eksperymentem. Wszystko zaplanowałam, nawet Wasz wypadek, kto go przeżyje. Wybraliśmy tych, którzy naszym zdaniem mogą pomóc. Niestety Jondhenowi odbiło. Te zajście, które przed chwilą miało miejsce to była profanacja. Niestety nie przewidziałam tego, widać, że ludzki umysł jest gorszy od boskiego. Samuel rozgniewał miejscowego boga, nie było innego wyjścia, musiałam go poświęcić aby ratować Was. Aneta zamilkła czekając na burze pytań i krzyków. |
| | |
| | #263 |
![]() | -Zieeeeeew... Co? Znowu w drogę ? Noż (słowo zostało usunięte ze względu na jego wulgarność) ....- Średnio wyspany inżynier, poczłapał za resztą drużyny. Oczywiście, o ile grupkę głodnych, brudnych, zagubionych i śmierdzących rozbitków można nazwać drużyną. Budowla przypominała palenisko. No może dla kogoś z dziwną wyobraźnią. Stożek zbudowany z kamiennych bloków, ze spłaszczonym szczytem był celem docelowym. "Zrozumiem włażenie po śliskich schodach z braku suchej drogi, ale wspinanie się po ścianach?! Co oni sobie wyobrażają ? " Ślisko, mokro, zimno - nieprzyjemnie. "Chyba zaraz zwymiotuje... " Jakimś cudownym cudem, dotargawszy na górę, Wallace padł na ziemię ciężko oddychając. Tutejszy klimat, brak jedzenia i snu, nie działały dobrze na jego kondycję. Wszystko stało się tak szybko... Samuell, miecz, ogień, Aneta... Wallace podparty na rękach oglądał całą sytuację z rozdziawioną gębą. - Co to do jasnej cholery było?! - -Zamilczcie jeszcze chwilę, już wszystko wyjaśniam, i powiem prawdę.- "No to, to by się w końcu przydało..." Wysłuchawszy całej opowieści kobiety, a raczej pomniejszego bóstwa za jakie się podawała, inżynier spojrzał na wszystko technicznym wzrokiem i stwierdził, że coś mu nie pasuje. - Zaraz, zaraz... Nie rozumiem kilku rzeczy... Po pierwsze, po jakiego grzyba ciągasz nas jak kukły po swojej małej scenie cyrkowej, skoro jesteś podobno boginią? Jakim bóstwem jesteś dokładnie. Po co odstawiasz tą całą szopkę z przywiązywaniem siebie do pala i prowadzeniem nas do świątyni, rzekomego ognia? Myślisz, że poprzez takie traktowanie zdobywa się wyznawców? - "Ignorantka..." |
| | |
| | #264 |
![]() | Pytanie Wallace padło jako pierwsze i jako pierwsze zyskało odpowiedź. -Ciągnę Was z prostej przyczyny, moi wyznawcy zginęli a ja bez wiary nic nie mogę. Bóstwo bez wiary zostaje przeniesione na ziemie pod postacią stworzenia z jakim było utożsamiane, w moim wypadku ludzkiej kobiety lub sowy. Co gorsze zachowuje się jak przedstawiciel danego gatunku dlatego spróbowałam zejść na ziemie w postaci ludzkiej i w niej zostać. Ciągnę Was dla własnego bezpieczeństwa, ale mogę Was za pomoc nagrodzić. Tylko jest jedno ale muszę się dostać do głównej świątyni Fenrira w podziemnym mieście. Nie zamierzałam skończyć przywiązana do pala. Zabicie moich wyznawców osłabiło mnie do tego stopnia, że zemdlałam, wtedy znalazły mnie jaszczury czy reptyliony jak same siebie nazywają. Miały wcześniej utarczkę z jakimiś piratami dlatego mnie związały. Nie wiedziałam o tej świątyni. Dziwne uczucie nie dawno byłam boginią mądrości, najmądrzejszą istotą a teraz jestem zwykłym człowiekiem. Kobieta siedziała dalej, patrzyła na korony drzew. |
| | |
| | #265 |
![]() | Apsu całe zajście skomentowała wewnątrz siebie. Nie chciała się dzielić wrażeniami. Powiedzmy, że nie zachwyciło ją to co zobaczyła, ale raczej też nie zaskoczyło. Zawsze uważała, że Aneta to najbardziej pierdolnięte stworzenie na świecie, a teraz miała tego najlepszy dowód. Nie dość, że gadała z płomieniami (albo coś kręciła, pewnie płomienie namalowała na kartonie i sznureczkami pociągała...zawsze ciągnęła), to jeszcze oddała w ofierze osobę, która jako jedyna jej w pełni ufała! Przecież to trzeba mieć wodogłowie, żeby zrobić coś takiego. Gdybym ja miała wybierać kto ma zdechnąć, to wybrałabym pyskatą dziewkę, a nie porządnie wyposażonego mężczyznę, który jako jedyny odważył się pójść z nią w krzaki bez obawy o złapanie syfilisu. - skomentowała w myślach Apsu krzywiąc się na samym początku, gdy tylko Aneta zaczęła gadać - tłumaczyć się, mówiąc ściślej. Gdy tylko Aneta skończyła się tłumaczyć i nawet zdążyła odpowiedzieć na pytanie Wallace, Apsu bez słowa podeszła do niej i z całej siły strzeliła ją z otwartej dłoni w twarz. - Od tego momentu masz szansę przekonać mnie bym zaczęła wierzyć w każde Twoje parszywe słowo. Zaczniemy od punktu wyjścia, jeśli jesteś bóstwem, będziesz potrafiła to udowodnić. Pamiętaj tylko, że wystarczy jeden fałszywy krok, jedno niedomówienie i tracisz wszystko wraz z życiem, jeśli tylko będzie to możliwe. - skończyła mówiąc swym twardy i dość pogardliwym tonem, po czym nagle całkowiecie zmieniła wyraz twarzy, spojrzenie jak i ton. - Zwą mnie Apsu, słyszałam, że masz nam wiele do wyjaśnienia, poczynając od tego, czemu zabrałaś nam Samuela... - rzekła dośc łagodnie podając kobiecie rękę na przywitanie. Teraz wszystko zależało od Anety, a każdy jej ruch był śledzony z niesamowitą dokładnością.
__________________ WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;< Ostatnio edytowane przez Nami : 07-19-2008 o 19:24. |
| | |
| | #266 |
![]() | Wszystkich zaskoczyło zachowanie Apsu a najbardziej Anete. Wiedźma była wbrew pozorom kobietą silną i zahartowaną a gorączka, która trawiła ją od pewnego czasu prawie znikła. Głowa drugiej kobiety odskoczyła, z rozciętej wargi poleciała krew. Zdawałoby się, że nic nie może Was bardziej zaskoczyć. No cóż Apsu zadziwiła Was jeszcze bardziej. Aneta przez chwilę zdziwiona patrzyła się na wyciągniętą rękę. -Nazywam się Aneta, owszem mam Wam wiele do wyjaśnienia. Zabrałam Wam Samuela bo on tego wymagał. Możemy go nazywać Jaszczurem, jako, że nie ma w Waszym języku swego imienia a przybiera postać reptyliona lub swego żywiołu. Postawił mi ultimatum, albo wszyscy, którzy naruszyli jego świątynie albo ten, który sięgnął po jego broń. Wybrałam mniejsze zło. Chcesz, żebym udowodniła Ci, że jestem boginią? Nie mogę Wam udowodnić tego inaczej niż wiedzą o Was. Nie nazywasz się Apsu a dokładnie nie zawsze się tak nazywałaś. Twoje prawdziwe imię to Ananii. Urodziłaś się w małej bezimiennej wiosce. W wieku szesnastu lat uciekłaś z domu. Trafiłaś do domu wiedźmy, która Ciebie przygarnęła. Wiedźma była wyznawczynią Boga i Bogini. Aneta na sekundę zamilkła, jakby coś sobie przypominała, ciągle trzymała dłoń wiedźmy. -Po ofiarowaniu się swemu bóstwu przyjęłaś imię Apsu. To tam nauczyłaś się jak leczyć, jakie zioła są trujące a jakie lecznicze. Po śmierci kapłanki, przejęłaś jej rolę. Na swoje nieszczęście postanowiłaś wyruszyć do miasta. Chyba nie chcesz żebym opowiadała dalej? Wypuściła rękę kobiety. -Zaraz ktoś powie, że mogę mieć świetnych informatorów ale pomyślcie trochę, czy zbierałabym takie szczegółowe informacje o każdej osobie na statku? Nawet o osobach, które się tam wkradły nocą jak Apsu i o których nikt nie wiedział? Ciągnąc dalej. Edic Caleb zwany Phimerem. Urodziłeś się również w malej wsi w Państwu Środka. Twoi rodzice byli prostymi rolnikami, niestety susza i głód spowodowały, że nie mogliście zapłacić podatków. Przyszli strażnicy i to bardzo sadystyczni, zabili Twoją rodzinę, tylko Ty i jeden z Twoich braci przeżyliście a dokładnie uciekliście. On przystał do rebeliantów a Ty trafiłeś do domu dziecka prowadzonego przy świątyni Willa. Mam ciągnąć dalej? Mam powiedzieć w jaki sposób zostałeś zabójcą? Aneta popatrzyła po Waszych twarzach. -Wallac i Reyfu oni jako jedyni nic nie zataili. Wierzycie mi? Czy dalej mam udowadniać? |
| | |
| | #267 |
![]() | Apsu patrzyła na dziewczynę z uśmiechem. Nie wiedząc czemu nie zdziwiło jej to co powiedziała. Być może dlatego, że to właśnie była jej własna historia? Historia kobiety, która odcięła się od przeszłości, by móc żyć - żyć tak jak pragnęła? Każdy wie, że nie da się cofnąć czasu, lecz czy ludzie wiedzą, że życie da się zacząć od nowa? Zmieniając się, swoje zwyczaje i zachowania, swoją tożsamość. - A potem zostałam zgwałcona...wiem, co się stało. Nie zmieni to wiele jeśli wszyscy się o tym dowiedzą. Nie mówiłam tego, bo nie liczę na współczucie, nie obchodzi mnie to. Fakt, że wiesz o nas tego, czego nie wie już nikt z żyjących nie świadczy o tym, że jesteś bóstwem. Możesz mieć zdolności, możesz mieć talent. Możesz porozumiewać się ze zmarłymi. Może być tego wiele. - powiedziała nadzwyczaj spokojnie i gdy Aneta puściła jej dłoń, blondwłosa usiadła na podłodze. Przełknęła nerwowo ślinę. Pierwszy raz czuła, że potrafi utrzymać zewnętrzny spokój, że nikt się nie zorientuje, że nie tylko sny i rzeczywistość potrafią boleć. - Mam powiedzieć w jaki sposób zostałeś zabójcą? - spytała Aneta Edica. - O, ja bardzo chętnie posłucham, jak jego dusza stała się smołą. - powiedziała lustrując mężczyznę od góry do dołu. - Udowadniaj Udowadniaj Aneto. Masz na to czas póki nie wydostaniemy się z tej przeklętej wyspy. Wtedy już nie będziesz musiała. Mam nadzieję, że się nie obrazisz, ale jakoś nie uśmiecha mi zmienianie wiary na "Wiarę w Anetę" - dodała lekko neutralnie, by jej ton nie zabrzmiał wrogo.
__________________ WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;< |
| | |
| | #268 |
![]() | Edic siedział z opuszczoną głową. Patrzył na pochodnię , jedyna rzecz która została po inkwizytorze. Podwyższony stopień adrenaliny wcale nie pomagał w zrozumieniu tego wszystkiego. W głębi duszy cieszył się że to nie on wziął tę szablę. Chciał jeszcze trochę pożyć. Nie wierzył w nic , zwyczajnie nie widział celu. Zakonnicy u których się wychował byli jednoczesnie w dużej mierze jego pracodawcami. Czy tego chciał ich bóg ? zabijania, kradzieży i zastraszania?. Do dupy z zakłamaną wiarą. Aneta w jednej chwili sprawiła że musiał radykalnie zmienić poglądy. Jej wypowiedź sprawiła że do Edica wróciły wspomnienia. Tylko puste wspomnienia. Nie jedna osoba chciała tknąć jego sumienie właśnie nimi. Domem , rodziną ... Zdążył sie przyzwyczaić. I odpłacić. Odkąd tylko nauczył się zabijać polował na strażników, po dwóch latach padł ostatni. Strasznie się męczyli tak jak ich rodziny. Nie popełnił ich błędu i nie oszczędził nikogo. Spłacił dług, wiedział że rodziny nie wskrzesi. Jak mawiał pewien stary zakonnik który się nim opiekował: " Możesz sprawić by ten świat stał się choć trochę lepszy, czasami warto poświęcić jednostkę za tysiące". Dlatego po części rozumiał decyzje Anety o zabiciu Samuela. Jestem Medykiem. Medykiem który ratuje a czasem zabija. Chwasty się wyrywa, a o zioła dba. - popatrzył głęboko w oczy Apsu, mierzyła go jakby był czymś gorszym a wcale się tak nie czuł. Edic wstał i powtórzył wszystkim sentencję której powtarzał stary zakonnik... Skulił serdeczny palec u lewej ręki, z naramiennika wysunął się sztylet. wystawał jakieś 15cm poza pięść . po chwili wyprostował palec i nóż się schował. Idziemy czy jednak zechcecie mnie zlinczować ? . A i byłbym zapomniał , możesz mi już oddać płaszcz Aneto ?
__________________ moje gadu 3444862 (zawsze niewidoczny) :) Ci co żywią się nadzieją .... umierają głodni.... |
| | |
| | #269 |
![]() | Reyfu stał z boku i spokojnie przysłuchiwał się całej rozmowie, śmierć Samuela nie wywarła na nim żadnego wrażenia, sam był sobie winien. Wypowiedzi Anety słuchał z kamiennym wyrazem twarzy. Był prostym żołnierzem, nigdy jakoś nie wgłębiał się w sprawy wiary. Owszem wezwanie Fenrira przed walką dodawało sił i otuchy ale myślał, że to raczej sprawa psychiki i motywacji niż działania sił nadprzyrodzonych. Ale po tym co widział i słyszał... Może jednak było to jakieś działanie boga... W każdym razie był ciekaw ale plan dostania się do świątyni Fenrira w podziemnym mieście... -Powiedzmy, że Ci wierzę Aneto. Powiedzmy, że zdecyduję się Ci pomóc. Ale nawet wtedy żaden nie-Fenn nie ma szans dostać się niższych poziomów podziemnego miasta, nie mówiąc już o samej świątyni. To po prostu niewykonalne, chyba, że masz dość mocy by nas tam przenieść magią. Ale nawet wtedy gwardia świątynna rozsieka i rozszarpie nas w mgnieniu oka. Wszyscy mieliście okazję zobaczyć jak walczę, oni są ode mnie dużo lepsi, mają najlepsza broń i najmocniejsze pancerze. To elita, sami weterani ale nadal w pełni sił, do tego fanatycy którzy prędzej wyginą niż nas wpuszczą do środka. A ja nie znam tam chyba nikogo, jestem tylko prostym najemnikiem, synem miecznika. Mój ojciec jest co prawda znany ale nie było mnie w kraju tak długo, że nikt nie z nim nie skojarzy a nawet jeśli to to nie wystarczy nawet do tego by sprowadzić was do niższych poziomów. Wyżej dupy nie podskoczysz jak mówi wojskowe porzekadło... Reyfu mówił spokojnym lekko zrezygnowanym głosem. Męczyła go cała ta sytuacja, to miała być prosta wyprawa a wdał się w zawieruchę miedzy bogami.
__________________ Oj Toto to już chyba nie jest Kansas... "Ideologia zawsze wynika z przyczyn osobistych, ja nie podaję wrogowi ręki chyba, że chcę mu połamać palce" A macie gogle? |
| | |
| | #270 |
![]() | Po tym jak Apsu przyznała się do gwałtu Aneta, krótko powiedziała: -Nie o to mi chodziło. Ale dość. Na prośbę Edica oddała mu płaszcz, sukienka pod spodem prawie nie była przemoczona i kobieta nie przedstawiała tak ciekawego widoku jak wiedźma. -Reyfu zdaję sobie sprawę, że dostanie się do podziemnego miasta jest prawie niemożliwe, nawet dla kogoś z Twojej rasy. Wystarczy, że umożliwisz mi spotkanie z jednym białym kapłanem. Najemnik wiedział bardzo mało o białych fennach. Gdy się taki urodził był zabierany rodzicom do podziemnego miasta, bardzo rzadko stamtąd wychodzili. W Stroklandzie czasem było można zobaczyć kilku z nich, zawsze pełnili wysokie funkcje w świątyniach. Byli dziwni, fennowie się ich bali. Zawsze wydawali się kimś lepszym. -Dobrze panowie i Apsu co teraz robimy? Ja widzę dwie alternatywy. Pierwsza czekamy w dżungli na przybycie statku i wciskamy tamtym jakąś bajeczkę. Druga idziemy do stolicy gdzie faktycznie ludzie mają swoją siedzibę i im wciskamy jakąś bajeczkę. Tak czy siak będziemy mieli poparcie najwyższego kapłana. Co robimy?
__________________ Początek wojny - rekrutacja do CP, kontynuacja Problemów Dyskusja na temat ról w świecie CP Dyskusja na temat religii w CP Komputer mi się rozwalił, będę jak uporam się ze wszystkim. |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [komentarze] Wyprawa w nieznane | Szarlej | Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich | 65 | 09-04-2008 20:48 |
| Wyprawa po Klejnot 2 | MrYasiuPL | Sesje RPG -Autorskie | 137 | 12-24-2007 09:14 |
| Wyprawa w nieznane | Nergala | Sesje RPG -Autorskie | 424 | 05-08-2007 19:28 |
| Wyprawa w nieznane | Nergala | Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich | 54 | 05-08-2007 13:10 |
| [autorska] Wyprawa w nieznane | Nergala | Archiwum rekrutacji | 24 | 01-03-2007 20:12 |