![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #71 |
![]() | Edic bez słowa zaczął opatrywać niewielkie obrażenia rozbitka, jednak ten stale mu to utrudniał rzucając się po piasku. Po chwili odezwał się Jestem jakimś zagrożeniem, że do mnie celujesz? Co ja tutaj robie? I czemu masz mokre ubranie?. Faktycznie łysy nadal do niego mierzył. Edic machnął znacząco ręką do muszkietera by ten opuścił strzelbę po czym powiedział do rozbitka leż spokojnie, próbuje cię opatrzyć za chwilę będzie czas na rozmowy. Caleb wyjął ze swojej torby fiolkę i polał ranę na plecach. Za chwilę usłyszał syk rannego.Spokojnie to nie dopuści do zakażenia, musisz chwilkę pocierpieć. Po chwili Edic zabandażował ranę i rzekł No, gotowe, boli Cię coś jeszcze ?
__________________ moje gadu 3444862 (zawsze niewidoczny) :) Ci co żywią się nadzieją .... umierają głodni.... |
| |
| Reklama |
| |
| | #72 |
![]() | Medyk gestem pokazał dla łysego, by ten opuścił broń. Zwrócił się do Wallacea: -Leż spokojnie, próbuje cię opatrzyć za chwilę będzie czas na rozmowy. Wallace zrozumiał że jak chce dojść do porozumienia, to musi poczekać. Spojrzał sceptycznie jak medyk wydobywa ze sporej torby jakąś buteleczkę. Poczuł jak płyn jest rozprowadzany po jego plecach. Wydawało się że to kojące, lecz sekunde potem rana na plecach zaczeła piec jak diabli. Aż to cholerstwo boli... Przeklął w myślach skutki uboczne leczenia i sykną głośno. -Spokojnie to nie dopuści do zakażenia, musisz chwilkę pocierpieć. -Mam nadzieje. Powiedział szeptem. Medyk owiną go jeszcze bandażem i skończył. -No, gotowe, boli Cię coś jeszcze ? -Jak teraz pomyśle, to chyba wszystko... Ale najbardziej głowa. Wallace zganił się w myślach za to, że przed wszystkimi robi z siebie kalekę. -Pamiętam cie ze statku. Jak masz na imie? Na twoim miejscy nie wystawiałbym się tak na słońce. Dla twojego rodzaju to niezbyt bezpieczne. Jako medyk chyba o tym wiesz... Moge się teraz dowiedzieć o co tutaj chodzi? Powiedział spokojnie patrząc na jasną twarz człowieka który mu pomógł. Dodawało mu to nadzieji. |
| |
| | #73 |
![]() | Zrobiło się małe zamieszanie, w które Apsu nie chciała jakoś specjalnie ingerować. Fenn dogadał się jakoś z Samuelem. Łysy jak zwykle chciał wystrzelać wszystko i wszystkich. Dziewczyna jedynie wzięła głęboki oddech. "Wiedźma" powiedziała sobie to w myślach i spojrzała za siebie na ocean. Ktoś żył jeszcze, prócz nich. Leżał na plaży. Dziewczyna widziała jak medyk do niego podbiega i zaczyna opatrywać rany, lecz ten tylko się wiercił. Apsu przewróciła tylko oczyma i zaczęła iść w ich kierunku. Zatrzymała się jakieś pół metra od nich i kucnęła opierając się na kolanach. Przyglądała się medykowi. Lubiła patrzeć na inne metody leczenia niż ona sama stosuje. "Wiedźma" przeszło po raz kolejny dziewczynie przez myśl. Gdy nowy mężczyzna zasilający szeregi rozbitków zwrócił ku niej wzrok, ta jedynie uśmiechnęła się lekko, a jej oczy zazieleniły się bardziej. -Apsu- Powiedziała do niego twierdząco. Odwróciła się do Reyfu. -To jak? Kombinujemy obóz, czy będziemy spać na plaży?-Krzyknęła w jego stronę.
__________________ Porzuć ten świat, porzuć następny świat, porzuć porzucanie. |
| |
| | #74 |
![]() | Huk wystrzału przerwał cisze. Kule przeszyła powietrze. Jondhen nie posłuchał Edica wystrzelił, Wallaca uratowała szybka reakcja Samuela, który stał przy łysym. Ręką podbił lufę strzelby a gdy obie kule poleciały w powietrze wbił mu nóż, który miał w rękawie w brzuch. Gdy ten upadł dobił go pchnięciem w grdykę. Zaczął wycierać nóż o ubranie zmarłego, podniósł wzrok na Reyfu: -Był szalony, pozabijał by nas wszystkich. Schował nóż do rzucania do futerału w rękawie i zaczął obszukiwać zmarłego, przywłaszczył jego całą broń palną i naboje. -Może niech Apsu, medyk i nasz nowy znajomy zrobią obóz a my zwiedzimy trochę wyspę? Sło0wa te skierował do fenna.
__________________ Początek wojny - rekrutacja do CP, kontynuacja Problemów Dyskusja na temat ról w świecie CP Dyskusja na temat religii w CP |
| |
| | #75 |
![]() | Fenn nie przejął się tym co stało się z łysym. Sam miał ochotę posłać go prędzej czy później do piachu. Reyfu zamyślił się na chwilę. Po czym wyłożył wszystkim swój plan: -Dwoje z nas sprawdza las w promieniu pięciuset kroków proponuję by jedno z tej dwójki umiało się dobrze obchodzić z bronią. Kolejna dwójka wybierze się na statek, to była wyprawa badawcza, na pokładzie powinny być namioty, jakiś kociołek do gotowania i inne talkie obozowe pierdoły. A nawet jeśli nie ma tego o czym mówię to jest płótno żaglowe, naczynia do gotowania w kuchni, dużo jedzenia i mnóstwo innych przydatnych rzeczy. Jedna osoba zostanie na plaży, przygotuje miejsce pod obóz zrobi zapas drewna opałowego rozpali ognisko i przygotuje jakiś posiłek który na pewno wszystkim się przyda. Jako że nie wiemy kto lub co mieszka na wyspie zalecam daleko posuniętą ostrożność. Jeśli zgadzacie się z moim planem to pozostaje wyznaczenie grup do odpowiednich zadań.Jeśli nie, czekam na sugestie i pytania. Fenn był spokojny i fachowy. Miał doświadczenie w postępowaniu w podobnych sytuacjach. Służba w górach obfitowała w najróżniejsze zdarzenia i wypadki.
__________________ Oj Toto to już chyba nie jest Kansas... "Ideologia zawsze wynika z przyczyn osobistych, ja nie podaję wrogowi ręki chyba, że chcę mu połamać palce" A macie gogle? Ostatnio edytowane przez Durendal : 02-01-2008 o 20:25. |
| |
| | #76 |
![]() | Apsu położyła się na plaży. Jedną ręką podtrzymywała głowę, a drugą bawiła się w przesypywanie piasku. -Jednego wariata mniej-Szepnęła pod nosem. Zdjęła swój długi czarny płaszcz. Słońce było dość wysoko, a czarna tkanina jedynie przyciągało ciepło słońca. Wyjęła jeden sztylet z czarną rękojeścią z cholewy buta. Wbiła nóż w piasek. Zrobiła na około niego okrąg i zaznaczyła cztery podstawowe godziny. Cień sztyletu padał na około godziny 13 a 14. -Dwoje z nas sprawdza las w promieniu pięciuset kroków proponuję by jedno z tej dwójki umiało się dobrze obchodzić z bronią. Kolejna dwójka wybierze się na statek, to była wyprawa badawcza, na pokładzie powinny być namioty, jakiś kociołek do gotowania i inne talkie obozowe pierdoły. A nawet jeśli nie ma tego o czym mówię to jest płótno żaglowe, naczynia do gotowania w kuchni, dużo jedzenia i mnóstwo innych przydatnych rzeczy. Ostatnia dwójka zostanie na plaży, przygotuje miejsce pod obóz zrobi zapas drewna opałowego rozpali ognisko i przygotuje jakiś posiłek który na pewno wszystkim się przyda. Jako że nie wiemy kto lub co mieszka na wyspie zalecam daleko posuniętą ostrożność. Jeśli zgadzacie się z moim planem to pozostaje wyznaczenie grup do odpowiednich zadań.Jeśli nie, czekam na sugestie i pytania.-Apsu uważnie patrzała się na Reyfu. Wiedziała, że sama musi o siebie zadbać. Czyżby drugie dno? Nie lubiła być uzależniona od kogoś. Jako wiedźma idealnie czuła się w gęstych zaroślach. Westchnęła lekko i schowała nóż do cholewy. -Ja nie mam, żadnych zastrzeżeń-Podniosła rękę do góry, mówiąc to patrzała się przed siebie. Na morze,a kątem oka na statek.
__________________ Porzuć ten świat, porzuć następny świat, porzuć porzucanie. |
| |
| | #77 |
![]() | Wallace czekając na odpowiedź, zauważył że kobieta wcześniej stojąca obok Fenna, podeszła i przyglądała się medykowi. Powoli podniósł głowę, zrobił z lekka zdiwioną i otumanioną minę. Patrzył na twarz kobiety. Chciał się zapytać kim jest, lecz ona jakby czytając w jego myślach, odpowiedziała: -Apsu.Myśli szybko przemkneły mu przez głowę:Uśmiechneła się... Piękne oczy. Z daleka nie było widać jej dokładnie. Myślałem że nie płyną z nami takie cuda... -Wallace Powiedział lekko ostiwerając usta. Chciał odwzajemnić uśmiech, lecz wszystko co potrafił z siebie wydobyć to nieznaczy grymas. Nagle Apsu odwróciła się. -To jak? Kombinujemy obóz, czy będziemy spać na plaży? Zwracała się do Fenna. Dziwny typ. Wygląda groźnie, a jednak to ten łysy do niego celował. Podniósł głowę. Chciał spojżeć na łysego. Zobaczył jak broń podnosi się na wysokość jego nosa, a palec dotyka do spustu. Chłodny dreszcz przeszył jego ciało. Wszystko jakby zwolniło. Ujżał jak lufa zostaje złapa przez czyjąś dłoń i uniesiona do góry. Usłyszał głuchy dzwięk. Ze strzelby wydobył się ogień. Nad jego głową przeleciały, powolne kule. Przed jego twarzą pojawił się długi płaszcz. Falował przy poruszaniu się właściciela w prawo. Postać przed nim dźgneła łysego w brzuch. Ujżał tylko wybrzuszenie na płaszczu zrobione przez cofający się łokieć. Za chwile padł drugi cios. krew prysneła i padła mu na twarz. Wymieszała się z potem. Wallace odzyskał czucie. Jeszcze nie pojmował co dokładnie się stało. Przez chwile nawet chciał rzucić się na człowieka ze sztyletem, lecz uświadomił sobie że gdyby nie on, miałby zamiast twarzy krwistą zupę. Chciał podziękować, lecz nie potrafił nic powiedzieć. Fenn zaczął coś gadać. Wallace zrozumiał tylko że chcą rozbić obóz. Chyba jednak się rozbiliśmy, skoro mówi o wyprawie w czasie przeszłym... Pomyślał, po czym zebrał się i powiedział do wszystkich. -Pownienienem wam pomóc, lecz w tym stanie raczej bym się tylko plątał. Jak będziecie na statku poszukajcie mojego ekwipunku. Dobrze? Powinien być w skóżanym plecaku. Odwrócił się do człowieka który go uratował: -A tobie dziękuje. Jeśli będziesz czegoś potrzebował, jestem twoim dłużnikiem. Teraz zauważył że Apsu położyła się na plaży. Dzięki temu zobaczył statek zostrzaskny na skale. -Aha... Powiedział do siebie. -Ja nie mam, żadnych zastrzeżeń. To była Apsu. -Więc co robisz? Zostajesz tutaj? Dało się wyczuć trochę nadzieji w jego głosie. Nic dziwnego, po takiej przygodzie, towarzystwo kobiety to prawdziwy skarb. |
| |
| | #78 |
![]() | -Więc co robisz? Zostajesz tutaj?-Usłyszała Apsu, po czym skierowała swoją twarz do nowego. Bez żadnego cienia uczucia na twarzy. -Z chęcią przyjrzałabym się chaszczom. Może znajdę medykamenty...-Ucichła. Spojrzała na Reyfu. -Jak planujesz podzielić grupę?- Zimne pytanie z kamienną twarzą i zielenią w oczach. Po czym nie czekając na odpowiedź wyjęła ze skórzanej torby czarną, opasłą księgę ze srebrnym znakiem triquetra na okładce. Usiadła po turecku na piasku i zaczęła wertować stronice.
__________________ Porzuć ten świat, porzuć następny świat, porzuć porzucanie. |
| |
| | #79 |
![]() | Reyfu uśmiechnął sie lekko ironicznie. -Jako że nasze szeregi sie uszczupliły to proponuję żeby Samuel jako silny i stosunkowo nieuszkodzony mężczyzna przepłynął się na statek i poszukał ekwipunku. Jako że ufam swojemu nosowi i doświadczeniu najchętniej sam przeszukałbym las, Apsu chce szukać medykamentów i z racji swojego zawodu jest obyta z gąszczem więc chętnie ją z sobą wezmę. Edic z naszym pokiereszowanym Wallacem mogliby rozejrzeć się za miejscem na obóz i skombinować jakieś ognisko i trochę opału. Co wy na to? Fenn podejmował decyzje i rozdzielał zadania błyskawicznie i biorąc pod uwagę umiejętności i stan zdrowia członków grupy. Praktyka w dowodzeniu niewielkimi oddziałami nabyta w trakcie służby i późniejszej pracy najemnika robiła swoje.
__________________ Oj Toto to już chyba nie jest Kansas... "Ideologia zawsze wynika z przyczyn osobistych, ja nie podaję wrogowi ręki chyba, że chcę mu połamać palce" A macie gogle? |
| |
| | #80 |
![]() | -Jako że nasze szeregi sie uszczupliły to proponuję żeby Samuel jako silny i stosunkowo nieuszkodzony mężczyzna przepłynął się na statek i poszukał ekwipunku. Jako że ufam swojemu nosowi i doświadczeniu najchętniej sam przeszukałbym las, Apsu chce szukać medykamentów i z racji swojego zawodu jest obyta z gąszczem więc chętnie ją z sobą wezmę. Edic z naszym pokiereszowanym Wallacem mogliby rozejrzeć się za miejscem na obóz i skombinować jakieś ognisko i trochę opału. Co wy na to?- Dziewczyna zatrzasnęła z hukiem czarną księgę. -Jestem za.-Powiedziała cicho, po czym schowała księgę do dużej skórzanej torby. Wstała. Otrzepała tunikę z piachu. Chwyciła swój czarny płaszcz i rzuciła Wallacemu. -Odpocznij. Podłóż sobie pod głowę.- Spojrzała kątem oka na nowego członka grupy rozbitków. Podeszła do Reyfu. -Ja jestem gotowa.-I spojrzała mu prosto w oczy.
__________________ Porzuć ten świat, porzuć następny świat, porzuć porzucanie. |
| |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [komentarze] Wyprawa w nieznane | Szarlej | Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich | 66 | 11-04-2008 14:58 |
| Wyprawa po Klejnot 2 | MrYasiuPL | Archiwum sesji Autorskich | 137 | 12-24-2007 10:14 |
| Wyprawa w nieznane | Nergala | Archiwum sesji Autorskich | 424 | 05-08-2007 20:28 |
| Wyprawa w nieznane | Nergala | Archiwum sesji Autorskich | 54 | 05-08-2007 14:10 |
| [autorska] Wyprawa w nieznane | Nergala | Archiwum rekrutacji | 24 | 01-03-2007 21:12 |