Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG -Autorskie
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich


Zamknięty Temat
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 03-31-2008, 10:53   #81
 
Lukadepailuka's Avatar
 
Reputacja: 2 Lukadepailuka jest na bardzo dobrej drodze
$: 42 009
Lukas przytaknął na słowa Eugene i dalej ruszył już nie odzywając się.

Zeszli po schodach i cała czwórka podeszła do recepcji. Gdy tylko Cassidy nacisnęła dzwonek zaraz za plecami, Lukas usłyszał głos za sobą.

- Dzień dobry.

Kolejni ludzie? Odwrócił się i zmierzył wzrokiem człowieka, zadbany, elegancki. Zresztą cały hotel wyglądał na taki w bardzo dobrym stanie. Mężczyzna się przedstawił, jednak ani imię, ani nazwisko nic Lukasowi nie mówiło, nic nie przypomniało. Historia dalej była tylko pustką.

Eugene wiedział jak to się mogło skończyć, gdyby to mężczyzna zaczął ich o wszystko wypytywać, to samo wiedział też Lukas, dlatego uśmiechnął się gdy ten zaraz rozpoczął kolejną gierkę wraz z Fede.

~Są w tym nieźli~ Uśmiechnął się w duchu.

Consierge odszedł po wodę, a Eugene zaraz sięgnął po księgę gości. Lukas zajrzał mu przez ramię.

Państwo Cassidy i Lucas Jonesowie

Zamarł.

Odsunął się i spojrzał na tą młodą dziewczynę stojącą obok. Cassidy. Przecież ona mogła być jego córką! Cholera, wszystko zaczęło się mieszać. Potarł dłonią czoło.

A może nie, to wszystko zbieg okoliczności. Nie, Lukas nie wierzył w takie zbiegi okoliczności, ale zarazem to wszystko brzmiało jak bajka, czemu więc miał w coś nie wierzyć?

Wrócił portier ze szklanką wody. Eugene poprosił o klucz do swojego pokoju. Lukas czekał w napięciu i… udało się.

~Faktycznie, są w tym naprawdę nieźli~

Zastanawiał się jeszcze nad jednym. Podejść i spytać o pokój Cassidy i Lukasa? A jeśli to naprawdę zbieg okoliczności? Opłacało się ryzykować? Spojrzał na Fede i Eugene, pokój wynajęty na cztery osoby, czyli w sam raz dla nich, jeśli nie liczyć Michaela i Lin. A może właśnie to dla Eugene, Fede, Lin i Michaela był ten czteroosobowy pokój? Ryzykować czy nie?

~Nie, jeszcze nie zaryzykuję. Nic na żywioł. Później.~

Nim się obejrzał pojawiła się przy nim Cassidy, była cała blada.

- Ja... wiem, że to głupie pytanie, ale przypominasz sobie coś? Ja nie... - wyszeptała słabym głosem.

Lukas zerknął na nią. Ile ma w ogóle lat? Pokręcił głową, na znak przeczenia. Odkaszlnął.

- Naprawdę nic.- Potarł czoło dłonią.- Być może to zbieg okoliczności, zauważ, że pokój Fede i Eugene jest czteroosobowy, czyli tamten klucz nie musi należeć do nas.- Przekonywał chyba sam siebie.- Cassidy… Nie martw się tym, wszystko się wyjaśni.- Uśmiechnął się pokrzepiająco, chyba mu to nie wyszło.

Na szczęście ten durny dialog przerwała im Fede, był jej diabelnie wdzięczny.

- Skoro już mamy klucz, może obejrzymy pokój? Może się w końcu coś wyjaśni?

- Tak, chodźmy.- Rzucił sucho.

Miał ochotę pobyć chwilę sam, spojrzał na drzwi wyjściowe i ruszył schodami na górę.
 
__________________
Twoja skrzynka PW jest w 96% pełna.
Nieprawda, moja skrzynka jest w 4% pusta. ;(

Ostatnio edytowane przez Lukadepailuka : 03-31-2008 o 10:57.
Lukadepailuka jest teraz online  
Reklama
Stary 04-04-2008, 07:44   #82
 
Kelly's Avatar
 
Reputacja: 7 Kelly jest jak niezastąpione światło przewodnieKelly jest jak niezastąpione światło przewodnieKelly jest jak niezastąpione światło przewodnieKelly jest jak niezastąpione światło przewodnieKelly jest jak niezastąpione światło przewodnieKelly jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 215 168
Fede & Eugene

-Także jestem ciekawy, kim są ci Harrisowie. Wiem, że raczej nie dostałbym klucza, gdybym nie nosił takiego nazwiska, jednak imiona z książki portiera. Zbyt się zgadzają z naszymi. Szczerze powiedziawszy prędzej uwierzę, ze jakiś Harris pozwolił nam z niewiadomych powodów korzystać z pokoju. Choć, rzecz jasna, nie wykluczam całkowicie przypadku, ze jesteśmy Harrisami. A ponadto – dodał na ucho – wcale nie uważam cię za płytką. Powiedziałbym wręcz przeciwnie. I dałaś mi tym ładnego prztyczka w ucho, moja żono – dodał uśmiechając się szelmowsko. – Przyznaję, że zasłużyłem, ale zaraz przeproszę.
- Tak
? - Fede uśmiechnęła się wesoło. - Ciekawe jak.
- Czynem i pomysłem, a raczej, żeby zachować kolejność, pomysłem i czynem. Mam koncepcję, jak odkryć, kim jesteśmy. Otóż. Przeszukamy pokój Harrisa. Jeżeli nic nie znajdziemy natomiast pokoje pozostałych gości będą zamknięte to robimy taką scenkę: najpierw ty i Cassidy schodzicie do portierni. Tak należy to zrobić, żeby portier widział. Rozejdziecie się dokładnie w dwie strony przeciwne oraz staniecie tak, żeby nie można was było widzieć z hollu, ale żeby portier widział. Wtedy jeden z nas schodzi do portiera i mówi, ze szuka panny Darcy, czy jej nie widział, potem wymienia po kolei wszystkie panie zameldowane. Wtedy portier wskaże odpowiednio miejsca mówiąc coś typu: panna Darcy, poszła tam, do jadalni, panna Jones chyba skierowała się do czytelni, panna Montague, nie widziałem etc. Później powtórzymy to z mężczyznami i w ten sposób będziemy dokładnie wiedzieć, kto jest kto nawet nie mając zdjęć.
- A nie uważasz, że portierowi może się wydać dziwne, że tak się wszyscy o wszystkich pytają? No i ważniejsze, jeśli on nas teraz nie pamięta, to czemu ma sobie nagle przypomnieć?
- Możliwe, ale co z tego. Przecież to obsługa. Płacą im za to, żeby udzielali bezsensownym turystom odpowiedzi na bezsensowne pytania. Ponadto nie musimy tego robić na raz. najpierw dziewczyny, natomiast na kolejnej zmianie panowie.
- Może nie róbmy tak dalekosiężnych planów, przecież może się okazać, że w pokoju znajdziemy dokumenty.
- Ale ja chciałem się przed tobą pochwalić, jak to wspaniale sobie wymyśliłem, a tu masz babo placek. Sprowadziła mnie znowu na ziemię
- dodał śmiejąc się już pełną gębą. - Jasne, jeżeli znajdziemy dokumenty, to nie będzie problemów, tylko, ze nie wiem, czy będą tam także zdjęcia, żebyśmy porównali twarze do papierów.

- Ale mówiłeś coś o pomyśle i czynie
?
Uniósł jej dłoń i delikatnie ucałował bez cienia kokieterii, lecz z pełną powagą:
- Cieszę się, że tu jesteś Fede i że jesteś właśnie taką wspaniałą kobietą. Nie wiem, kim jesteśmy, ale wcale nie miałbym nic przeciwko temu, żebyśmy byli państwem Harris. A jeżeli nie? To cóż, też byłoby świetnie, bo to znaczy, ze jeszcze wszystko przed nami.
Fede się zaczerwieniła. Ale niepewność pozostała. Chowała się głęboko w jej duszy.
-A jeśli ja... - ściszyła trochę głos i na chwilę spojrzała na plecy rozmawiającego z Cassidy mężczyzny, - a jeśli to ja jestem żoną Lucasa? To co wtedy?

Położył jej ręce na ramionach mówiąc twardo oraz żarliwie:
- Nie wierzę w to. Jeżeli ludzie się kochają to nie wierzę, po prostu nie wierzę, żeby nie drgnęło im serce, nawet jak stracili pamięć. Nawet w postaci naturalnej skłonności do siebie, która przecież zawsze zostaje, nawet, jeżeli jest podświadoma. Nie wierzę, ze Lukas, który jest raczej zainteresowany Cassidy oraz ty, że byliście małżeństwem. Przeczą temu także zapisy w dzienniku portierni. Dlatego, kochana moja, proszę, nie obawiaj się o to. Możesz być którąś z pozostałych pań, ale kimkolwiek jesteś, dla mnie jesteś Fede, którą nagle poznałem, oraz która równie nagle zapadła mi w serce moje. Proszę, kochana, nie martw się tym, naprawdę, proszę cię.
Otworzyła usta, ale za chwilę je zamknęła wbijając wzrok w okno.
- To przecież nie musiało być małżeństwo z miłości. Spójrz tylko na nich - ruchem głowy wskazała Lukasa i Cassidy - oni nie wyglądają na zakochanych, a mimo tej książki...
- Nie chodzi o zakochanie, ale no, o jakąś zwykłą chęć do rozmowy, po prostu coś, co wypływa nawet z przyzwyczajenia.
- Widzisz to u nich ? ja nie...
- U nich może nie
- uśmiechnął się od ucha do ucha - u nas - rzekł cichutko.
Spojrzała nagle na niego i zapłonęła czerwienią.
- U nas? - powiedziała równie cicho
- Ponadto - chcąc odwrócić jej umysł od ponurych myśli - wpadłem na jeszcze jeden pomysł. Banalny, ale może skuteczny. Ano wieczorem obleję sobie twarz alkoholem, udam pijanego i zapytam portiera: jak się nazywam, kim jest ta kobieta obok mnie etc. Wiem, ze głupawe, ale czasem najprostsze chwyty są najlepsze.
Blady uśmiech wpłynął na jej usta.
- Nie boisz się, że powiedzą ci cokolwiek, bylebyś poszedł spać i złe sławy hotelowi nie robił?
- Trudno, najwyżej tak powiedzą, ale cóż, co za problem. Najwyżej nie będziemy mieć informacji wtedy, to spróbujemy innego sposobu.
- Co byśmy wszyscy
- mówiła o ich czwórce - bez ciebie zrobili.

I chciała pocałować go w policzek. Jednak Eugene odwrócił się w jej kierunku i trafiła prosto w usta. Fede oczy rozszerzyły się z zaskoczenia i natychmiast opuściła głowę. Dywan miał taki interesujący wzór. Pewnie zrobiła się czerwona jak w pełni rozkwitnięta róża. Ale trudno było to dojrzeć, kiedy schowała sie jak mogła za swoimi włosami i kapelusikiem.
 

Ostatnio edytowane przez Kelly : 04-05-2008 o 14:21.
Kelly jest teraz online  
Stary 04-05-2008, 21:24   #83
 
Discordia's Avatar
 
Reputacja: 2 Discordia jest na bardzo dobrej drodze
$: 22 518
Ciągle te schody...
__________________________________________________ _____________________________

Wchodzenie po schodach, czując przyjemny ciężar obecności towarzyszy był najmilszą rzeczą jaka mogła Ci się w tej chwili przydarzyć. To poczucie bezpieczeństwa i przynależności do pewnego określonego, elitarnego chciałoby się rzec, świata było wspaniałe. Ludzie obok Ciebie byli obcy a jednak tak bardzo bliscy, jakbyście się znali od bardzo dawna. Wiedzieć, że można na kimś polegać mimo wszystko to budująca rzecz.

Załącznik 526

Eugene niósł metalowy średniej wielkości klucz z przyczepioną mosiężną tabliczką. Widniał na niej numer 7 i nazwa hotelu "The Horton." Kompletnie nic wam to nie mówiło. Za to wiedzieliście, że pokój znajduje się na pierwszym piętrze.

I gdy weszliście to faktycznie odnaleźliście numer siedem na drzwiach na przeciwko schodów. Ale przecież te wszystkie pokoje były przeszukiwane? Przecież byliście w każdym. I nie znaleźliście nic.

Eugene spojrzał niepewnie na towarzyszy, potem zerknął na klucz i szybko na drzwi. Zaczęliście się zastanawiać czy to przypadkiem nie jest jakiś głupi kawał.

Ale cóż robić. Kiedy klucz przekręcony w zamku szczęknął cicho otworzyliście drzwi. W środku oczywiście nic się nie zmieniło.

Nic?

Po lewej stało podwójne łóżko z szafką nocną z każdej strony. Pod oknem z bielutką firanką stolik i dwa fotele. Zaraz za drzwiami trójdrzwiowa szafa. Taki sam, jak go pamiętaliście. Nawet kolejne drzwi na przeciwko łóżka były dokładnie takie same, jak zapamiętaliście. Prowadziły do łazienki.
I wtedy ze zdumieniem- a może konsternacją?- zauważyliście jeszcze coś. W samym rogu pokoju, uchylone zachęcająco, były jeszcze jedne drzwi.

Załącznik 527

W tej chwili, aby się dowiedzieć czegoś o sobie, byliście gotowi na wszystko. By rozwiać dręczące was wątpliwości, nie cofniecie się przed niczym. Teraz otworzyła się przed wami nowa okazja.
Eugene wszedł pierwszy, otwierając drzwi na oścież. Za nim trzymające się blisko siebie Fede i Cassidy. Na końcu Lukas, który zamknął za nimi. Teraz on trzymał klucz, jeszcze ciepły od skóry Eugene, czując ogarniające go podniecenie. Może za tymi drzwiami coś się wyjaśni?
Na dziwnie miękkich nogach, z mocno bijącym sercem, dłońmi zimnymi i suchymi ustami, jakby w przeczuciu, że spotka was coś ważnego, podeszliście do drzwi.
Płytki oddech i pchnięcie skrzydła.

Pokoik był znacznie mniejszy niż poprzedni. Jedno dość małe okno. Dwa pojedyncze łóżka w dwóch przeciwległych końcach pomieszczenia. Między nimi niski stolik nakryty koronkową serwetą. A na stoliku to, na co być może czekaliście.

Na środku leży karteczka. Na niej ładnym charakterem pisma wykaligrafowane cztery słowa: "Szukać trzeba gdzie indziej."
Totalna, kompletna porażka. Tak właśnie myślicie mimo, że nie wypowiadacie tych słów na głos.

Po dokładniejszym zbadaniu obu pomieszczeń i łazienki myślicie, że to koniec. Nikt nic nie znalazł. A jednak. Cassie siadając na jednym z łóżek w mniejszym pokoju odkrywa szufladkę pod stolikiem. Mała i płytka zawiera pieniądze w banknotach dwu-, pięcio- i dziesięciodolarowych. Razem będzie tego ze 150 zielonych. Zawrotna suma.
I rozterki moralne. Czy to wasze pieniądze, czy nie? Czy można je zabrać? Czy będzie to kradzież?
A pod pieniędzmi pocztówka. Zdjęcie przedstawia pustynię z rzadka porośniętą suchymi trawami i karłowatymi sosnami. Na horyzoncie ciągną się wzgórza. Nad Krajobrazem wiszą ciemne, deszczowe chmury. "To jest odpowiednie miejsce." głosi napis z tyłu.

Załącznik 528

"I co teraz?" zdają się mówić wasze spojrzenia.
 
__________________
I knew a man who once said: "Death smiles at us all. All a man can do is smile back."
"Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną." Ps 23, 4
Discordia jest offline  
Stary 04-05-2008, 22:35   #84
 
Lukadepailuka's Avatar
 
Reputacja: 2 Lukadepailuka jest na bardzo dobrej drodze
$: 42 009
Lukas szedł na końcu „ekipy”. Czuł lekką irytację obecną sytuacją, ale także jakąś dziwną więź z resztą. Czuł się jakby naprawdę byli rodziną, faktycznie łączyło ich coś wielkiego i niespotykanego, coś co nie spotykało nawet tych, którzy faktycznie rodziną mogli się zwać. Mimowolnie wzruszył ramionami, jakby nie wiedząc jak ma się przy tej sytuacji zachować.

Patrzył jak Eugene otwiera drzwi od pokoju. Szczęk zamka. Wszedł zaraz za obiema kobietami, na ostatku. I tu wszystko wyglądało jak poprzednio… Chociaż nie, jakieś drzwiczki lekko uchylone dało się zauważyć w rogu pokoju, z rosnącym oczekiwaniem, którego Lukas miał już szczerze dosyć, ruszyli ku drzwiom.

Kolejny pokój… Ale czego się spodziewać, lekko inny niż tamte. Lukas rozejrzał się dokładnie po całym i ujrzał leżącą na stoliku jakąś małą karteczkę. Sięgnął po nią pierwszy i zerknął na zdania na niej wypisane. Reszta „ekipy” mogła w tej chwili zauważyć jak marszczy w zdziwieniu czoło i porusza ustami, czytając bezgłośnie słowa z kartki. Podniósł głowę i rozejrzał się po reszcie, podał karteczkę dla Eugene drapiąc się po potylicy.

- Szukać trzeba gdzie indziej. Co do diabli, jakaś gra?- Rzucił klucz od pokoju na łóżko i zerknął przelotnie na Eugene.- Tylko nie zgub klucza drugi raz.- Mruknął i wrócił do poprzedniego pokoju.

Podszedł do okna w pokoju i otworzył je na oścież. Było mu duszno, bardzo, wychylił głowę i rozejrzał się po ulicy, nie było tam jednak nic co go mogło zainteresować, więc wrócił do pokoju, sprawdzając jak radzi sobie reszta.

Eugene, Fede, Cassidy… O, podszedł do Cassidy, która widocznie znalazła jakąś szufladkę w stoliku. Zerknął jej przez ramię jak to miał w zwyczaju i jeszcze bardziej się zdziwił.

- Pieniądze? Czy myślicie, że mogą one do kogoś należeć Czuje się, jakby ktoś wciągnął nas w jakąś grę. Czysty obłęd.- To, że zobaczył pocztówkę z podpisem „To jest odpowiednie miejsce” tylko pogłębiało jego domysły.

Czy naprawdę był to jakiś rodzaj zabawy? Eksperymentu? Lukas jeszcze raz spojrzał na innych, tym razem śmiertelnie poważnie.

- Co tu się do diaska dzieje?
 
Lukadepailuka jest teraz online  
Stary 04-07-2008, 09:04   #85
 
Kelly's Avatar
 
Reputacja: 7 Kelly jest jak niezastąpione światło przewodnieKelly jest jak niezastąpione światło przewodnieKelly jest jak niezastąpione światło przewodnieKelly jest jak niezastąpione światło przewodnieKelly jest jak niezastąpione światło przewodnieKelly jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 215 168
Kobiece usta, promieniujące delikatną odrobiną szczęścia. Rozkoszna miękkości, któraś nagle spoczęła na jego wargach, krótka, niczym uderzenie motylich skrzydeł, lecz równie wstrząsająca, jak grom, który trafia w szczyt góry skrzącą się błyskawicą.

Pierwszy pocałunek. Wspomnienie. Pierwsze zetknięcie się kochających ust, którego się nie zapomina nigdy. Dla niego wszystko było pierwsze. Zaskoczenie? Oczywiście, ale dziwnie połączone z czymś, czego nie da się opisać. Nagłe uderzenie serca, niepewność, dziwny ogień, suche gardło, któremu zaczyna brakować śliny, drżąca ręka, głębszy niżeli zazwyczaj oddech. Wszystko to na chwilę wyparło na chwilę całą dziwaczność oraz niepewność sytuacji. One zupełnie się nie liczyły wobec tego króciutkiego muśnięcia karminu kobiecych warg.

Eugene nie wiedział, co ma robić. Niczym nastolatek się czuł, mający zerowe doświadczenie w sprawach uczuć. Bowiem w pewnej mierze, tak właśnie było. Cieszył się, lecz martwił także. O nią. Bał się, czy ta chwila nie zniszczy tego, co budowali wcześniej. Gdyby miał więcej doświadczenia może sądziłby inaczej, ale nie miał ... bowiem dla niego był to pierwszy pocałunek. Pierwsze uczucie. Pierwsza miłość. Nie pamiętał zupełnie nic wcześniejszego. Wiedział, ze ona także. Dlatego bał się o nią, o nich. Zacisnął wargi, kiedy stała tak z głowa spuszczoną w dół. Chciałby pewnie ją objąć, ale ... ale jakby to odebrała? Chyba trafił, bo dziewczyna przysunęła się do Cassidy i tak razem, trzymając się blisko siebie, niczym dwie odwieczne przyjaciółki lub siostry, obie zamyślone, weszły do pokoju Harrisów.

Przeszukanie tylko zamotało sprawę. Kartki, które stanowiły coś w rodzaju wskazówek? Może? Może ten ktoś, kto igrał nimi zachęcał ich, aby udali się w miejsce wskazane na pocztówce. Ale takich drzew to pewnie może być wiele, choć trzeba będzie popytać miejscowych.
- Pieniądze bierzemy – odparł na pytanie Lukasa. – Jestem goły i wesoły. Wy także, więc nie ma co się zastanawiać. Ktoś sobie robi niezłą zabawę, a biorąc pod uwagę utratę pamięci, to wcale nie jestem pewien, czy na tą zabawę żeśmy się nie zgodzili – ponury uśmiech na moment ozdobił jego twarz. – Moja rodzinko, siądźmy sobie na chwilę na tych kanapkach oraz stwórzmy gryplan. Proponuję, tak jak zresztą wspominałem, w kolejności: skoro jest południe, to może te osoby będą w restauracji na obiedzie. Obok portierni w holu można było dostrzec wejście do restauracji i baru. Tam się udamy, po pierwsze, bo musimy coś zjeść. Nie wiem, jak wy, ale ja coś bym przekąsił. Po drugie, tam mogą być pozostali goście zameldowani, skoro teraz byłaby pora obiadu. Poprosimy tam jakiegoś pracownika owej restauracji, by nam powiedział, kim są pozostali goście, bo to rzecz naturalna, że się chce poznać inne osoby, szczególnie, jeżeli ich grono jest tak wąskie. Jeżeli odkryjemy, ze wszystkie osoby zameldowane tam są: Cassidy i Lucas Jonesowie, Amber Darcy i jest Eugene Tanner. państwo Montague z córką, to jest pewne, że my nimi nie jesteśmy, a jeżeli nie, no to prawdopodobnie mamy coś wspólnego z nazwiskiem Harris. Jest zresztą szansa, ze któryś z gości nas rozpozna i jakoś się do nas zwróci. Później idziemy do baru, kupimy kapkę alkoholu, następnie zaś zrobimy numer z pijakiem, który trochę za dużo chlapnął i chce od portiera, żeby mu powiedział kim jest i kim są jego towarzysze. Co wy na to? Jakieś inne pomysły? Propozycje. Mówcie, proszę, bowiem trzeba coś wymyślić naprawdę szybko.
 

Ostatnio edytowane przez Kelly : 04-07-2008 o 09:33.
Kelly jest teraz online  
Stary 04-08-2008, 15:46   #86
 
Odyseja's Avatar
 
Reputacja: 4 Odyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie coś
$: 61 984
Cassidy szła zaraz za Fede. Z każdym krokiem postawionym na schodach czuła się coraz mniej pewnie. Jak to możliwe, że nic nie pamięta? Przecież musiała mieć jakąś przeszłość, a nawet nie wiedziała ile ma lat. To wyglądało jak jakaś gra. Nigdy by się nie zgodziła na coś takiego! Chociaż z drugiej strony... Nie wiedziała o sobie praktycznie nic. Skąd właściwie na ramieniu ma różę?

To wszystko było tak nierealne, że miała niejasne wrażenie iż jest to sen. Jeden ze zwykłych sennych marzeń, z których rano człowiek się budzi, nie mogąc rozróżnić jawy od snu.

Eugene otworzył drzwi pokoju Harrisów. Może imiona w książce na portierni były przypadkiem. W pokoju wszystko zdawało się potwierdzać te przypuszczenia. Karteczka z napisem "Szukać trzeba gdzie indziej." Uczucie, że jest to gra stworzona przez jakiegoś wariata wzrosło jeszcze bardziej.

Zaczęła uważnie przeszukiwać mniejszy pokój. Zmęczona usiadła na łóżku i wtedy jej uwagę zwróciła szafka. Otworzyła ją i znalazła pieniądze. Wyciągnęła banknoty i nie licząc ich spojrzała jeszcze raz do skrytki. Leżała tam pocztówka. Przeczytała dopisek i zaczęła przyglądać się zdjęciu, jednocześnie słuchając Eugene. Odłożyła na bok kartkę i zwróciła się do niego.

- Ja na to jak na lato. - uśmiechnęła się. - Mogę jeszcze popytać o to miejsce na pocztówce. Jest tam tak pięknie... Chyba nie wzbudziło by podejrzeń to, że znalazłam pocztówkę i chciałabym obejrzeć to miejsce?
 
__________________
Ponieważ drugi etap olimpiady informatycznej mam dopiero 19 stycznia, na razie powinnam odpisywać w miarę regularnie
Odyseja jest offline  
Stary 04-08-2008, 23:26   #87
 
Latilen's Avatar
 
Reputacja: 3 Latilen ma w sobie cośLatilen ma w sobie coś
$: 77 914
Pocałunek tak roztroił Fede, że na początku nie zwracała zbytniej uwagi na to, co znajdowało się wewnątrz pokoju Harrisów. Weszła tam, trochę jakby we śnie, mimo że podniecenie, niepewność, nadzieja udzielały się i jej. I nagle drzwi, ta widzialna granica, otworzyły się i... Pojawiły się kolejne zagadki. Kolejne znaki zapytania. Fede stanęła tuż przy drzwiach i wpatrywała się w wykaligrafowane słowa. Ktoś dawał im wskazówki. Kto? Czy warto było nimi dalej podążać? A może ten ktoś chce, aby zgubili właściwy trop. Zresztą nie odkrył niczego nowego. "Szukać trzeba gdzie indziej". Nic nowego. A może to wszystko jest wyreżyserowane? Mają dotrzeć z punktu do punktu, a gdy zbyt wiele czasu spędzają w jednym miejscu, dostają wskazówkę w formie zagadek, pocztówek, nic nie mówiących zdań... Odpowiednie miejsce do czego? Fede wyjrzała za okno i nie odzywała się, słuchając tylko jednym uchem kolejnych propozycji pozostałych. Dopadł ją jakiś marazm. Niechęć. I co? Dotrą do tego miejsca z pocztówki mijając tysiące podobnych (drzew tego typu i wzgórz musi być tysiące na ziemi) i co dalej? Znów dostanę karteczkę? Dobrze wam idzie, ale to dalej nie tu... Niech to jasny gwint!
- Róbmy cokolwiek, byleby nie stać ciągle w jednym miejscu. Nie wiemy, co się tu dzieje, ale jeśli ktoś nas obserwuje, to ryzykujemy siedząc tu bezczynnie. - "ryzykujemy co niby?" przeleciało jej przez myśl. - Zresztą pewnie należy spróbować wszystkiego. - uśmiechnęła się łagodnie i przepraszająco, dopiero teraz spojrzała na pozostałych - Podzielmy się, aby było szybciej i w drogę. Proponuję ja i Cassidy spytamy o pocztówkę i panów, aby ktoś nam towarzyszył w drodze do owego miejsca. Co wy na to?
 
__________________
"Torture and mind games are just another way of showing you care." >> Życie wg CLAMP
DRUGA SPRAWA JANE DOE >> Demo GT - zapraszamy do czytania!!!!
OBIECUJĘ NADROBIĆ BRAKI... SZYBKO ;]
Latilen jest offline  
Stary 04-09-2008, 09:31   #88
 
Kelly's Avatar
 
Reputacja: 7 Kelly jest jak niezastąpione światło przewodnieKelly jest jak niezastąpione światło przewodnieKelly jest jak niezastąpione światło przewodnieKelly jest jak niezastąpione światło przewodnieKelly jest jak niezastąpione światło przewodnieKelly jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 215 168
Eugene nie widział problemu z pomysłem Fede, a właściwie widział, ale cóż ... tak bywa. Chyba. Doświadczenie nie mogło mu nic podpowiedzieć, bowiem go nie miał, ale mówiła to intuicja. Nie wiedział kim jest, ale na pewno wiedział, że nie jest twardzielem o silnej woli jak skała i czystym niby śnieg umyśle. Tak, inteligent nie do końca stabilny emocjonalnie. Jednak warunki były niezwykłe i pewnie każdy mógł się zachowywać nieco dziwnie. Tylko, ze on miał wrażenie, ze jest jaki jest naprawdę: naprawdę pełen inteligencji oraz naprawdę pełen podświadomych obaw, lęków, frustracji, których nie okazywał na zewnątrz.. Dlatego, zapewne, robił przyzwoite wrażenie na ludziach.

Kilka głębokich oddechów nie uspokoiło go. Martwił się też o nią. Może rzeczywiście potrzebowała zostać sama, znaczy mając towarzystwo innej dziewczyny. Chciał, żeby czuła się dobrze, ale widocznie nie potrafił jej tego ofiarować. Przygryzł wargi mnąc bezgłośne przekleństwo w ustach. Jednocześnie odwrócił się do ściany udając, że przechadza się po pokoju Harrisa. Normalnie, napiłby się wody, ale nie miał niczego pod ręką, więc po prostu bezbarwnym głosem mówił podsumowując dyskusję, bo ktoś musiał to zrobić:
- Wobec tego działamy tak: Fede wraz z Cassidy idą teraz na portiernię razem z ową kartką. Bowiem tak czy siak, trzeba zapytać kogoś miejscowego, a nie gości. Jeżeli by portier nie wiedział, to postarajcie się go może zapytać, czy ktoś zna okolice na tyle, że mógłby wiedzieć, albo, skoro to małe miasteczko, może ktoś tu tę kartkę wydał, wcześniej zaś sfotografował. Tak po nitce do kłębka. Przy okazji wypytacie portiera o nas. Lukas, ty najpierw przelecisz się jeszcze raz po korytarzu, czy nie ma jakichś otwartych drzwi. Szczególnie zwróć uwagę na te drzwi, które wcześniej były zamknięte. Potem idź do portiera i zapytaj o dziewczyny. To już powinno być trochę po tym, jak one się wypytają o nas. Istotne, żeby dać im trochę czasu. Jeślibyś wiec dostrzegł schodząc po tym, jak sprawdzisz na piętrze drzwi, że dalej na dole rozmawiają z portierem, chwilę poczekaj dając im nieco więcej czasu. Ja idę na dół do restauracji popytać o gości, których tam zastanę. Aha, jeszcze pieniądze – podzielił owe 150 dolarów mniej więcej po równo. – Umawiamy się tutaj za godzinę. Powodzenia.

Wyszedł szybko nie patrząc na nikogo po czym schodami w dół skierował się do holu oraz hotelowej restauracji
 
Kelly jest teraz online  
Stary 04-09-2008, 23:15   #89
 
Latilen's Avatar
 
Reputacja: 3 Latilen ma w sobie cośLatilen ma w sobie coś
$: 77 914
- Tak, to dobry pomysł... - powiedziała Fede odprowadzając plecy Eugene smutnym wzrokiem. Wszystko się skomplikowało. Zgubiła się nie tylko fizycznie, tu i teraz, ale i we własnych myślach i emocjach. Co gorsza, za zakrętem już czaił się strach. A może nie? Kiedy drzwi po woli zamykały się za mężczyzną, uświadomiła sobie, że już od dłuższego czasu nie panikowała. Wystarczyła jego obecność a świat nie stawał się już taki nieprzyjazny. Czy to znaczyło, że... Miała ochotę wybiec za nim i powiedzieć coś, cokolwiek, ale nie miała odwagi. Zresztą to nie było by rozsądne "Chociaż raz podążaj za impulsem!" przeleciało jej przez myśl.
- Zaraz wrócę. - rzuciła do pozostałej dwójki i wybiegła z pokoju.
Dogoniła go przy schodach.
- Eugene! - złapała go za rękaw i pocałowała w policzek. - To na szczęście.
Uśmiechnęła się najładniej jak potrafiła i wróciła z powrotem do pokoju, uśmiechnięta od ucha do ucha.
- Idziemy Cassie?
 
__________________
"Torture and mind games are just another way of showing you care." >> Życie wg CLAMP
DRUGA SPRAWA JANE DOE >> Demo GT - zapraszamy do czytania!!!!
OBIECUJĘ NADROBIĆ BRAKI... SZYBKO ;]
Latilen jest offline  
Stary 04-10-2008, 11:43   #90
 
Kelly's Avatar
 
Reputacja: 7 Kelly jest jak niezastąpione światło przewodnieKelly jest jak niezastąpione światło przewodnieKelly jest jak niezastąpione światło przewodnieKelly jest jak niezastąpione światło przewodnieKelly jest jak niezastąpione światło przewodnieKelly jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 215 168
- "Chyba nigdy jej nie zrozumiem" – myślał Eugene, kiedy niemal zamarł po tym, jak jej wargi dotknęły jego policzka. – "Chyba także nigdy nie zrozumiem siebie. Tylko, co z tego?" – Dodał szybko do siebie. – "Może właśnie to powoduje, że mogę być tak szczęśliwy ją oglądając? Czy to zresztą ważne, co jest powodem?"
Nie. Ta dziewczyna była dla niego wyjątkowa i guzik go obchodziła cała reszta spraw. Przez chwilę stał, zwyczajnie stał uśmiechnięty nie mogąc wydukać słowa.

- Fede – powiedział wreszcie, kiedy już wchodziła do pokoju. – Dzięki za szczęście, ale nie wyobrażam sobie, żebym przyjmując taki dar nie dał choć trochę swojego w zamian, kiedy się razem spotkamy w pokoju – mrugnął do niej wesoło okiem. Cóż, on też chciał ją pocałować, choć trochę się bał i wstydził. Ale bardzo chciał i ... miał nadzieję, że ona także tego pragnie. Cóż, Fede miała pod tym względem większą odwagę. Jej całus, uśmiech były piękne. Dawały nadzieję.

Uważaj na siebie, proszę – dodał. Następnie wesoło pogwizdując zaczął iść do holu, potem zaś nieco na bok do hotelowej restauracji.
 
Kelly jest teraz online  
Reklama
Zamknięty Temat


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[Storytelling] Siste, viator! Discordia Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich 77 06-24-2008 09:41
[Storytelling] Siste, viator! Discordia Archiwum rekrutacji 20 01-06-2008 14:11


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 17:31.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110