![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #171 |
![]() | Tom rzucił okiem na bryłę lodu, blokującą wyjście. Żaden problem - pomyślał. Ale powstanie tej bryły oznaczało, że mag Torena musiał, choćby na moment, zlikwidować swoją barierę. A Tom był ciekaw, czy byłaby możliwość takiego zsynchronizowania akcji, by zaatakować owego maga przy najbliższej takiej sytuacji... Zawsze jakaś szansa... Na razie jednak odwrócił głowę w stronę Torena. Najpierw rzucił okiem na naszyjniki, potem na ruszającego w tamtym kierunku Arhmarana. Nie miał za grosz zaufania ani do Torena, ani to towarzyszącego mu maga. W tym musiał sie kryć jakiś podstęp. Wszak najprostszą rzeczą nie było przekonanie najemników do współpracy, ale pozbycie się ich na zawsze. A Tomowi życie, zwłaszcza własne, było dość miłe. Jeśli w naszyjniku krył się jakiś czar, to można go było wykryć. W zasadzie bez wielkiego problemu. Problem polegał na tym, że wtedy mogło już być za późno... Stworzył niezbyt wielką, ale solidną tarczę powietrzną, tuż przy barierze tamtego maga, dokładnie między owym magiem a drzwiami. W taki sposób, by tamten nie mógł ponownie zablokować drzwi. Potem stworzył kolejną tarczę, która odgrodził się od Torena i idącego w jego stronę Arhmarana. Miał nadzieję, że Arhmaran zdoła odpowiednio szybko wykryć ewentualne niebezpieczeństwo. Gdyby nie - tarcza powinna osłonić pozostałych. Gdy obie tarcze były gotowe skierował potężny powietrzny pocisk na bryłę lodu blokująca drzwi. Na wszelki wypadek wolał mieć zapewniony odwrót... |
| | |
| Reklama |
| |
| | #172 |
![]() | Estralin wciąż czujnie przyglądał się otaczającemu go paradoksowi , który nie wątpliwie da mu wyczekującą wciąż chwile wypuszczenia strzały jednej po 2 w Torena i jego przybocznego . Bojowa postawa Toma wciąż upewniała go iż ten nie zamierzał zdradzić swej duszy za jakiś naszyjnik . Poprawiając strzałę nałożoną na cięciwę łuku czekał na przebieg wydarzeń oraz chwilę opadnięcia osłony , a może osłon ... ? |
| | |
| | #173 |
![]() | 19:40 POD DOMEM TORENA -Tego strażnika i tak musicie minąć... chyba że chcecie obchodzić posiadłość i przełazić przez płot poza zasięgiem jego wzroku- czarodziej wzruszył ramionami- Róbcie co chcecie. -Według mnie to powinniśmy zabić tego strażnika i wparować do środka. Zapewne pierwsza drużyna już dała się we znaki służbie tego szlachcica- Sinri spojrzał wymownie na swój topór. Ewentualną dalszą rozmowę przerwało nadejście jakiejś kobiety. Miała na plecach łuk i kierowała się wyraźnie w waszą stronę. Spojrzeliście na Magnusa, ale ten uniósł rękę i powiedział: -To kolejny członek drużyny. Choć nie liczyłem że się zjawi. Pani Kaerd Way... Witamy- skinął głową kobiecie, która już stała obok was- Ja już się w wasze plany nie mieszam, w końcu jestem tylko zleceniodawca- Magnus uśmiechnął się i zamilkł. KOMNATA TORENA Tom błyskawicznie stworzył dwie powietrzne tarcze, po czym wystrzelił powietrzny pocisk o ogromnej sile w stronę bryły lodu. Ta rozpadła się na kawałki, które po chwili znikły. Toren spojrzał na maga i pokiwał smutno głową, ale nawet nie podjął próby ponownego zablokowania drzwi. Puścił amulety i pchnął je w powietrzu w stronę Arhmarana. Naszyjniki bez problemu przeszły przez barierę i trafiły do rak czarodzieja. -A teraz, jeśli wszystko jest jasne, możecie już odejść. Nie jest dla mnie tajemnicą, że mi nie ufacie. Możecie nie zakładać naszyjników, ale wtedy skazujecie się na pewną zgubę. Proponuję wyjrzeć przez okno... przed domem powinien niedługo się pojawić sam Magnus wraz z grupą najemników. Nie ma przyjaznych zamiarów ani w stosunku do mnie, ani do was. Możecie uciec- lub go pokonać- jedynie przy pomocy amuletów- Toren uśmiechnął się do was przyjaźnie i zamilkł. Arhmaran pokiwał głową i sięgnął po amulety. Odwrócił się do was i spytał: -To jak, bierzecie swoje?- Gwen spojrzała na niego z gniewem, wzięła amulet i wsadziła go do kieszeni. Na razie chyba nie miała zamiaru go zakładać. Arhmaran też wziął jeden i założył na szyję. Nic mu się nie stało... -Załóżcie je, jak widać są bezpieczne- Toren kiwnął zachęcająco ręką.
__________________ Złota dewiza MG- "Nie masz po co żyć, to żyj na złość innym" Stare chińskie przysłowie mówi:"Kiedy nie wiesz co powiedzieć, powiedz stare chińskie przysłowie" Złota zasada:"Zasady ustala ten, kto ma złoto" |
| | |
| | #174 |
![]() | Rodrigez przyglądał się uważnie nowej towarzyszce. Na widok łuku uśmiechną się nieznacznie. To w pewnym stopniu rozwiązywało problem ze strażnikiem. Przystaną na jednej nodze i zmierzył wzrokiem kobietę. - Moje imię Rodrigez - przedstawił się - Jeśli być zechciała nam zademonstrować swoje umiejętności na tamtym człowieku - Wskazał na strażnika - Bylibyśmy niezwykle wdzięczni a przynajmniej ja bym był Rodrigez nie miał wątpliwości co do tego że jego człowiek chroniący wejścia jest zły. Zatem nie miał specjalnych oporów moralnych jeśli chodzi o jego wyeliminowanie. Chciał już znaleźć się w środku, chciał kogoś ocalić, chciał... znowu poczuć zapach krwi wroga.
__________________ Mizuichi gg: 3002217 |
| | |
| | #175 |
![]() | Eniardil zmierzył Kaerd wzrokiem, po czym zwrócił się do Rodrigeza: -W środku może być jeszcze kilku. Nie wydaje mi się, by robienie tu masakry było mądre. Tamci i tak już pewnie ich nieźle przetrzebili.-skrzywił się nieznacznie-Moglibyśmy mieć kłopoty z prawem. Poza tym nie ma powodu mordować człowieka, który nam nic nie zrobił.-zamyślił się na chwilę-Róbcie jak chcecie, ale ja wejdę tylnymi drzwiami, albo przez okno... W każdym razie tak, aby mnie nie zauważyli. Nie ruszył się jednak z miejsca, czekając na rozwój wydarzeń. Cóż, zobaczymy co potrafi ta łuczniczka. A później... mam nadzieję, że mnie nie zauważą.-zamrugał energicznie i poprawił włosy-O czym ja myślę? Nadzieja...
__________________ "Światło jest lewą ręką ciemności" U.K. Le Guin ,"Lewa ręka ciemności" |
| | |
| | #176 |
![]() | - No cóż, oni jeszcze żyją, jak widać można je założyć bez strachu - mruknął Salvatore - Więc amulety na szyję i idziemy. Zobaczymy, co na nasz widok powie ten tam zbój, Magnus - dodał głośno. Salvatore ochoczo wziął jeden z amuletów od Arhmarana. A, raz kozie śmierć - pomyślał, po czym zarzucił amulet na szyję. Poczuł Magię. Amulet był nią przepełniony, prawie od niej wibrował. - No to co, trzeba się zmywać... Dzięki Torenie, o ile nie zabiją nas te amulety w najbliższej przyszłości, za ochronę. Myślę, że nie ma co atakować Magnusa, ale skoro twierdzisz, że raczej na nas napadnie, to cóż... Pewnie będziemy się bronić... A, jeszcze jedno. Zabijanie twoich strażników to dla nas ani wyzwanie, ani przyjemność. Jest jakaś szansa, że nas zaatakują przy wychodzeniu z willi? - zapytał Torena na odchodne Salvatore. |
| | |
| | #177 |
![]() | Kaerd podeszła do mężczyzn krokiem wręcz modelki na wybiegu, ale z gracją i zwinnością kota. Jej zleceniodawca Magnus przedstawił ją mężczyznom którzy uważnie zmierzyli ją wzrokiem, trudno było ukryć że jest elfką i jest piękna. -Witajcie jestem Kaerd. -Uśmiechnęła się do swoich nowych towarzyszy, po czym jeden z nich zaproponował by pokazała swe umiejętności. Siłą nie imponowała, za to miała inną zdolność, o wiele mocniejszą od siły, jej atutem była precyzja wręcz zabójcza. Sięgnęła po jedną ze swoich strzał, nie wyglądała na szczególnie groźną bowiem wyglądem przypominała wielką igłę. Kaerd szukała jakieś szpary w uzbrojeniu, gdzieś gdzie cieniutka igła mogła by się wbić gdy taką znalazła, wypuściła strzałę, która powinna się wbić w ciało przeciwnika. Przesączony środkiem usypiającym grot powinien uśpić na bardzo wiele godzin. |
| | |
| | #178 |
![]() | Ciężka atmosfera w pokoju z każdą sekundą zdawała się osłabiać intelekt towarzyszy Estrałina , po wartkiej przemowie jaką obdarzył ich cel ich wizyty w tym domu zdawała się iż mocno zamąciła im w głowach i co gorsza zdołała podzielić . Tom ciągle starający zabezpieczyć sobie drogę odwrotu zdawał się dawać do zrozumienia iż sami nie poradzimy sobie z celem . Magiczna bariera zdawała się powoli przerażać pólelfa . Coś ciągle robimy źle. Pomyślał w swej zmąconej wydarzeniami głowie stając bliżej Toma przysłonił się nim tak aby mag i jego towarzysz nie widzieli co planuje łowca . Zgrabnym ruchem cichym bezszelestnym dobył z kołczanu zwykła strzałę i wykorzystując moment przekazywania amuletu temu który kazał na siebie mówić Arhmaran Vassenterh Estralin posługując się rękojeścią sztyletu ściągnął z szczały stalowy grot . Magiia niebezpiecznym jest sprzymierzeńcem zwłaszcza w rękach wroga , struktura zaklęcia zapewne jak już mi wiadomo chroni go przezd wszelką magią i stalą . Ciekawe czy spleciona moc jaka otacza to pomieszczenie posiada i inne właściwości , chroni tylko maga ? czy obu ich , czy zaklęcie jest tylko zwykłą ścianą , czy kunsztem w dziedzinie magii obronnej posiadającej konkretną obronę przeciw właśnie magii i stali a jak poradzi sobie z czymś co jest żywe , bądz było żywe. Ten czyn będzię moją prywatną magią przeciw wam wszystkim , bogowie łaskawie pokierujcie mym losem . Obserwując całe zajście Estralin delikatnie obciera miejsce w którym niegdyś znajdował się grot o swą ranną nogę pamiątkę po szalonym Dreaku jedyną jaką mu pozostawił . Czekając na reakcję Toma jego kolejnego wybuchu agresji względem magii przeciwnika Estralin pragnoł posłać strzałę nie w kierunku maga tak jak by się zdawać było logicznie . Lecz w kierunku człowieka który koło niego stał , wpatrując się z irytacyjnym uśmiechem na ich bezradność ... |
| | |
| | #179 |
![]() | 19:42 PRZED DOMEM TORENA Magnus przewrócił oczyma, gdy Rodrigez postanowił zabić strażnika i zrzucić to na barki nowo przybyłej, ale nic nie powiedział. Kaerd chętnie zgodziła się zaprezentować swoje umiejętności. Wyciągnęła jedną ze swoich specjalnych usypiających strzał... chociaż zwykle szpary w pancerzu znajdują się pod szyją, a wbicie igły w gardło kończy się natychmiastową śmiercią. Ale lepiej nie ryzykować. Dziewczyna nałożyła strzałę i szybko wyskoczyła zza rogu. Strażnik dojrzał ją i krzyknął coś do towarzyszy, jednak nie zdołał powiedzieć zbyt wiele. Strzała utkwiła w jego piersi- choć strzał nie był zabójczy, a nawet zbyt silny, to jednak przebił się przez zbroję i momentalnie uśpił strażnika. Kiedy ochroniarz upadł, za bramą pojawiła się pozostała dwójka wojowników. Kaerd ich także chciała uśpić, ale nie zdążyła wystrzelić- strażnicy błyskawicznie schowali się za płot. Wobec tego dziewczyna wróciła do towarzystwa. -I jak, udało się?- spytał Sinri. Magnus także spojrzał na nią pytająco. KOMNATA TORENA Salvatore również sięgnął po naszyjnik i założył go. Był przepełniony magią... W końcu jeśli faktycznie chroni przed wrogimi czarami, to jest to potężny i złożony przedmiot. -Nie. Teraz moja straż was nie zaatakuje. Poza tym... nie zostało ich więcej niż trzech. Amulety nie są w stanie was zabić, w przeciwieństwie do Magnusa. Uważajcie na niego.- Toren skinął głową na drzwi, jakby kolejny raz oznajmiając, że droga wolna. W tym momencie Estralin wystrzelił... bezskutecznie. Strzała odbiła się od bariery. Szlachcic uśmiechnął się lekko i wyjaśnił znudzonym tonem: -Nie przebijesz niczym tej bariery. Nie ma w niej dziur ani słabych punktów, nie istnieją przedmioty które się przez coś takie przebiją. Więc moglibyście zaprzestać beznadziejnych prób pokonania jej? No cóż, nie było innej możliwości- wszyscy wyszli z komnaty. Gwen wyjęła z kieszeni amulet i spojrzała na niego. -Ja nie mam zamiaru tego ubierać- prychnęła i spojrzała na dwójkę magów, którzy już to zrobili. Arhmaran tylko wzruszył ramionami i ruszył w kierunku schodów.
__________________ Złota dewiza MG- "Nie masz po co żyć, to żyj na złość innym" Stare chińskie przysłowie mówi:"Kiedy nie wiesz co powiedzieć, powiedz stare chińskie przysłowie" Złota zasada:"Zasady ustala ten, kto ma złoto" |
| | |
| | #180 |
![]() | Jak na razie Tom nie miał żadnego pomysłu, by dobrać się do Torena lub do jego maga. Usiłowania Estralina, podobnie jak jego własne czy Arhmarana, nie przyniosły żadnych efektów. Widać wroga magia była zbyt silna. Zabrał naszyjnik, ale, podobnie jak Gwen, nie miał zamiaru go zakładać. Równie dobrze założenie naszyjnika mogło zostać potraktowane jako sprzymierzenie się z Torenem, czyli zamiana jednego wroga na drugiego. Albo, jak kto woli, dorobienie się kolejnego wroga, bowiem nie sądził, by Toren miał kiedykolwiek darować któremuś z tych, co usiłowali go zabić. Nie usuwając chroniącej go powietrznej tarczy wyszedł na korytarz. Spojrzał na Gwen. - Jak widzę, tak samo jak ja nie ufasz Torenowi. Rzucił amulet w kąt. Niech się Toren udławi - pomyślał. Potem stworzył kolejną powietrzną tarczę, chroniącą przed ewentualnym atakiem ze strony Torena lub jego maga i pod jej osłoną ruszył w dół schodów. Ostatnio edytowane przez Kerm : 08-06-2008 o 17:41. Powód: Precyzowanie tarczy ;) |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [Komentarze]Panais:Czarodziej | Beriand | Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich | 374 | 11-16-2008 18:37 |
| Panais: Czarodziej [Storytelling] | Beriand | Archiwum rekrutacji | 46 | 01-27-2008 19:46 |