![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #201 |
![]() | POD SCHODAMI Sytuacja była już bardzo napięta, a na dodatek pojawiła się jakaś kobieta o wykrzywionej bólem twarzy, w bluzce ociekającej krwią- Kaerd. Trzymała w rekach łuk, ale czy w takim stanie może go użyć? Dla niej samej była to niewiadoma... Więc spróbowała. Nie udało się- potworny ból w zmiażdżonej klatce piersiowej pojawił się, kiedy naciągnęła do końca cięciwę łuku wyleciał jej z rąk, a sama dziewczyna zachwiała się. Kiedy Tom i Eniardil byli zajęci rozmową, Rodrigez podniósł miecz i zaatakował Sinriego. Ten z łatwością sparował cios i wykrzyknął mu w twarz: -Zdrajca! Więc giń, nic nie warty śmieciu!- i uniósł topór. Na szczęście jego przeciwnik zrobił unik, po czym ciął go mieczem w klatkę piersiową, ale trafił w co innego- miecz zagłębił się do połowy łokcia lewej ręki Sinriego, aż zbryzgało krwią walczących i Kaerd... teraz cała trójka za powietrzna zaporą wyglądała strasznie. Muskularny wojownik ryknął okropnie i machnął toporem. Najwyraźniej ból nie był dla niego przeszkodą. Rodrigez po raz kolejny wykonał unik. Powinien wygrać te walkę bez najmniejszych problemów. -Tom, zlikwiduj tą cholerną barierę! Trzeba ich unieszkodliwić- krzyknął Arhmaran do maga. -I to jak najszybciej- zawtórowała mu Gwen. A Estralin tylko stał z łukiem gotowym do strzału, do strzału w Rodrigeza…
__________________ Złota dewiza MG- "Nie masz po co żyć, to żyj na złość innym" Stare chińskie przysłowie mówi:"Kiedy nie wiesz co powiedzieć, powiedz stare chińskie przysłowie" Złota zasada:"Zasady ustala ten, kto ma złoto" |
| | |
| Reklama |
| |
| | #202 |
![]() | Rodrigez po uniku, przełożył miecz z ręki do ręki. Po czym spróbował ciąć przeciwnika w brzuch. - Zdrajco? - Krzykną ostro - Pierwszy raz cię na oczy widzę. Po próbie cięcia odskoczył aby oddalić się od ewentualnego kontrataku. Przyjżał się czy wróg został raniony. Jeśli tak próbuje go dobić.
__________________ Mizuichi gg: 3002217 |
| | |
| | #203 |
![]() | Tom nie planował usuwania bariery... Przynajmniej nie natychmiast. Po prostu nie bardzo wiedział, co byłoby lepsze - to, że tamci powybijają się nawzajem, czy też udzielenie pomocy jednej ze stron. Tej mniej agresywnej... W dodatku miał świadomość, że kolejna bariera byłaby słabsza. Odrobinę. - A komu chcesz pomóc? - spytał. - Mam nadzieję, że tym mniej agresywnym - powiedział. - Liczę na to - dodał. Po sekundzie stwierdził: - Skoro sobie tego życzycie... To już jej nie ma... Wizualnie nic się nie zmieniło, ale bariera zniknęła... Prawie cała. Jej niewielki fragment został przesunięty w taki sposób, by osłaniał Toma przed ewentualnym atakiem jakiegoś szaleńca... |
| | |
| | #204 |
![]() | Salvatore stał obok Toma. Specjalizował się w ogniu, dlatego nie mógł za wiele pomóc w ochronie. Tom robił to lepiej. Gdy Tomowi kazano zdjąć zasłonę i ten się zgodził, Salvatore miał już gotowy plan. W ułamek sekundy po słowach Toma skupił myśli i wytworzył między doskakującymi do siebie przeciwnikami płonącą ścianę. Po czym jak najdalszym skokiem odskoczył od towarzyszy, by nie utrudniali celowania, dobył z kołczanu i dwie strzały. Jedną wsadził sobie w zęby, a drugą nałożył na cięciwę. Wycelował w prawą dłoń jednego z walczących. Potem uczynił to samo z drugą strzałą. Miał nadzieję, że ta kombinacja rozdzieli ich na dużo dłuższy czas... Nie patrząc na wyniki swoich działań rzucił się do kobiety w zakrwawionej bluzce, żeby zbadać jej rany. Nie chciał, by ktokolwiek wykitował przed "przesłuchaniem". Strzała w dłoni nie jest śmiertelna, a to... Miał nadzieję, że w razie niebezpieczeństwa ktoś osłoni go z tyłu kolejną barierą. |
| | |
| | #205 |
![]() | POD SCHODAMI Cięcie wyszło Rodrigezowi nadzwyczaj dobrze. Miecz przechodząc przez brzuch dokonał nieodwracalnych zniszczeń- rana była śmiertelna. Ze skutkiem natychmiastowym. Sinri wytrzeszczył oczy i upadł z hukiem na posadzkę. Arhmaran jęknął cicho, a Gwen podniosła sztylety i ruszyła do ataku. Tymczasem Salvatore trafił w sam środek prawej dłoni zwycięzcy, uniemożliwiając dalszą walkę i powodując potworny ból. No i oczywiście Rodrigez wypuścił z dłoni miecz. Gwen doskoczyła do niego i kopnęła daleko (miecz). -Spróbuj czegoś, to cię wypatroszę- mruknęła do najemnika trzymającego się za dłoń. W międzyczasie Estralin i Salvatore podeszli do Kaerd. Jej rany wyglądały na dość poważne, wypadałoby udać się do uzdrowiciela. -No pięknie, mamy trupa-powiedział cichym, niepewnym tonem Arhmaran. Taką to sielankową sytuację zastał Magnus, wchodząc do pomieszczenia. Najpierw spojrzał na czwórkę piątkę przy wejściu, stali oni kilka kroków od niego i prawie uniemożliwiali dojrzenie trzech magów stojących na schodach. Na końcu spostrzegł ciało Sinriego. Pokręcił głową i westchnął. -Miałem nadzieję że nie pomordujecie się nawzajem… Kto przestrzelił dłoń Rodrigeza, kto zabił Sinriego?- czarodziej najpierw spojrzał na Gwen, potem na Estralina, a na końcu na Salvatore, który nadal trzymał w ręku łuk. Nagle cofnął i otworzył szerzej oczy. -Zdejmij to, głupcze!- i wyciągnął rękę, wskazując amulet na jego szyi- Zrzućcie je, szybko!- Magnus podniósł głos, mówiąc z lekkim strachem i zarazem groźbą w głosie.
__________________ Złota dewiza MG- "Nie masz po co żyć, to żyj na złość innym" Stare chińskie przysłowie mówi:"Kiedy nie wiesz co powiedzieć, powiedz stare chińskie przysłowie" Złota zasada:"Zasady ustala ten, kto ma złoto" |
| | |
| | #206 |
![]() | Rodrigez milczał. Jakąś nie chciał się udzielać. Przeklęci, pokonał przeciwnika a oni w zamian tak go potraktowali. Spojrzał na swoją rękę. Nie wyglądało to zbyt dobrze. Jednak można się było tego domyślić. Drobne draśnięcia zazwyczaj nie powodują aż tak dużego bólu. Ciekawe jak teraz będzie walczył. Gdy tylko Magnus wszedł do sali, wojownik podszedł do ściany i opierając się o nią osuną się na podłogę. oderwał kawałek materiału ze swojego ubrania, po czym przewiązał nim ranę. "Pomyśleć że załatwił mnie taki młokos" - pomyślał wściekając się na siebie. Gdy prowizoryczny opatrunek był gotowy, wstał. Starał się kontrolować bul, jednak nie było to łatwe. Nie chciał się mieszać do dyskusji. Postanowił zobaczyć jak potoczą się wydarzenia.
__________________ Mizuichi gg: 3002217 |
| | |
| | #207 |
![]() | To w zasadzie można było przewidzieć. Istne jatki... Cudowna wprost akcja... Chociaż w zasadzie nie było aż tak źle... Tylko jeden trup. I jeden ranny... Jeśli to sprzymierzeniec... W każdym razie na to wyglądało. Sądząc na pierwszy rzut oka został wyłączony z walki na dość długi okres czasu. Ten strzał Salvatore'a był całkiem zbędny... Co potwierdził Magnus. Jakby nie mógł przyjść parę minut wcześniej... Jednak ton i słowa maga sprawiły, że Tom przestał myśleć o tym kto i co mógłby zrobić wcześniej. Jednak coś było w tych cholernych medalionach... - pomyślał. I wzmocnił nieco ścianę odgradzającą go od pozostałych. |
| | |
| | #208 |
![]() | Eniardil pokręcił głową i westchnął. Dlaczego to tacy idioci? Zamiast coś zrobić, biją się między sobą. Zastanowił się, kiedy ostatnio zabił nieumarłego. Jakiś miesiąc temu. Kawał czasu. Z braku pieniędzy upadł tak nisko, że robi jakieś dziwne misje z grupą durniów. Ale ten jeden mag nie jest chyba aż tak głupi? Chociaż kto go tam wie. Zdiął wreszcie iluzję i schował miecz, choć trzymał dłoń na rękojeści. Postanowił poczekać na rozwój wypadków.
__________________ "Światło jest lewą ręką ciemności" U.K. Le Guin ,"Lewa ręka ciemności" |
| | |
| | #209 |
![]() | Rodrigez obejrzał swoją rękę. Przed opatrzeniem czegokolwiek trzeba by wyjąc strzałę, a to wiąże się z ogromnym bólem i krwotokiem. Póki co spróbował zahamować utratę krwi obwiązując dłoń. Ale trzeba szybko znaleźć uzdrowiciela. Wszak już stracił czucie w całej dłoni. Tom postanowił wzmocnić powietrzne bariery dzielące go od innych. Na wszelki wypadek. Kątem oka zauważył pojawienie się Eniardila. Nie miał wyciągniętej broni, ale przecież dysponuje magią. Rzucił okiem na resztę. I osłupiał. Arhmaran chyba nie miał zamiaru ściągać naszyjnika. Ale buntować też. Chciał spytać Magnus dlaczego miałby to zrobić. Nie zdążył… Salvatore także nie zdecydował się na ściągnięcie amuletu. Jednak po chwili ten zaczął pulsować magią. Sięgnął szybko ręką do łańcuszka, ale nie zdążył nic zrobić. Powietrze wokół niego zawirowało, a przed nim zmaterializowała się gustowna lodowa pałka. I trzasnęła go mocno w czoło. Kiedy dwóch magów nagle „wyparowało”, Magnus uniósł przed siebie rękę i machnął nią, po czym spojrzał w sufit. Zrobił to błyskawicznie, ale pokręcił zawiedziony głową. W tym momencie Tom poczuł, jak jego bariera znika pod bardzo silnym naciskiem. -Co to, do cholery, było?- spytała podenerwowanym głosem Gwen, obserwująca teraz czujnie wejścia do pomieszczenia. -Magia. Mówiłem, żeby zdjęli te amulety. Nie miałem pojęcia co w nich było, ale teraz już wiem. I chyba nawet wiem gdzie są teraz nasi przyjaciele. Ale o tym na zewnątrz, musimy jak najszybciej stąd wyjść- odrzekł Magnus i obrócił się na pięcie. Gwen podbiegła do niego i razem wyszli z pokoju. Estralin zerknął szybko na Eniardila, po czym wzruszył ramionami i także wyszedł. A Kaerd wgapiła się tępo w miejsce, w którym powinien stać Salvatore. Ledwo pół godziny temu weszliście do willi. Która teraz jest pełna trupów, w tym 3 waszych towarzyszy…
__________________ Złota dewiza MG- "Nie masz po co żyć, to żyj na złość innym" Stare chińskie przysłowie mówi:"Kiedy nie wiesz co powiedzieć, powiedz stare chińskie przysłowie" Złota zasada:"Zasady ustala ten, kto ma złoto" Ostatnio edytowane przez Beriand : 10-08-2008 o 18:54. |
| | |
| | #210 |
![]() | Eniardil nie drgnął, gdy Salvatore i Arhmaran oberwali zaklęciami z amuletów. Westchnął tylko ciężko i ponownie zwyzywał ich w myślach od durniów, kretynów etc. Jednemu się należało. Ten strzał był bez sensu-pomyślał-Ale zostało nas sześcioro, w tym dwoje rannych. I tylko jeden mag. Robi się coraz przyjemnej... Za resztą ruszył do wyjścia, śledząc dokładnie ich ruchy. Kto wie, co takiemu przyjdzie do głowy... To pierwszy i ostatni raz, kiedy przyjmuję takie zlecenie, do diabła!
__________________ "Światło jest lewą ręką ciemności" U.K. Le Guin ,"Lewa ręka ciemności" |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [Komentarze]Panais:Czarodziej | Beriand | Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich | 374 | 11-16-2008 18:37 |
| Panais: Czarodziej [Storytelling] | Beriand | Archiwum rekrutacji | 46 | 01-27-2008 19:46 |