![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #211 |
![]() | Nie da się ukryć, że medaliony, dar od Torena, nie okazały się przyjaciółmi osób noszących je. Być może same w sobie nie zawierały żadnych niebezpiecznych mocy. Może stanowiły tylko jakby wskaźnik. Lokalizator, który bez problemów wskazał wrogowi cel, a który potem czary uderzyły bez pudła. Najwyraźniej czary Magnusa się nie powiodły. Widać to było z rozczarowania widocznego na jego twarzy. W każdym razie mag z pewnością wiedział, co zamierza dalej robić. A Tom też chciałby to wiedzieć. - Co zatem robimy? - spytał idąc za Magnusem. - Z góry uprzedzam, że nie będę w stanie pomóc na tyle, na ile bym chciał. |
| | |
| Reklama |
| |
| | #212 |
![]() | - Co do? Rodrigez zdziwił się widząc znikających ludzi - Nic z tego nie rozumiem, co to wszystko miało znaczyć, niech ktoś z łąski swojej mi to wyjaśni. Wojownik wciąż uciskał mocno rękę w której tkwiła strzała. Chciał jak najszybciej wyjść z tego dziwnego domostwa i pójść do lekarza. Jednak nagle zorjentował się że jest w toważystwie magów. - Może któryś z was zna jakieś zaklęcie czy czym wy się tam posługujecie, żeby pozbyć się tego draństwa z mojej ręki.
__________________ Mizuichi gg: 3002217 |
| | |
| | #213 |
![]() | ULICE PORT Cała grupa szybko opuściła posesję. Wtedy Tom i Rodrigez zadali swoje pytania. Magnus chwilę się zastanawiał, po czym odpowiedział: -Żaden z nich nie dysponuje magią uzdrawiającą... ale nie martw się ręką, niedługo wszystko będzie w porządku. A co do obecnego celu... Będzie trzeba odnaleźć Torena, ale to potem. A tak na marginesie- co się stało w willi? Jak on wam uciekł?- czarodziej spojrzał na Toma. Po kilku minutach wasz pracodawca odezwał się znowu: -Co do obecnego celu... musicie udać się do miejskiego aresztu dla magów i uwolnić mojego przyjaciela, Intharisa. Nie przetrzymują tam wielu ludzi, więc znajdziecie go bez problemów. Rodrigez zna lokalizację więzienia. Uprzedzając pytania o ochronę- Magnus wziął głęboki oddech- jest silna. Wewnątrz cel nie da się rzucić żadnego zaklęcia. Przy wejściu jest ze 3 strażników. Wewnątrz jeszcze kilku. No i na pewno jeden mag, może więcej. Dodam, że w tym areszcie znajdują się teraz- tak sądzę- Arhmaran i Salvatore. -Więzienie dla magów? Świetna rzecz... ale ochrona też na pewno jest silna...- powiedziała Gwen. -Poradzicie sobie... ale, widzę że doszliśmy na miejsce- mag wskazał ręką dom przed wami. Tu mieszka mój przyjaciel, doskonały lekarz i uzdrowiciel. Nie jest wtajemniczony w te plany, tak więc nie mówcie o tym przy nim. Jeśli macie jakieś pytania, zadajcie je teraz. ???CELA Salvatore obudził się na czymś zimnym i mokrym... zresztą cały był mokry. Jakby ktoś wylał na niego kubeł zimnej wody. Otworzył oczy- nie musiał się przyzwyczajać do światła, bo tego prawie nie było. Wstał prawie bez trudu, bolała go tylko głowa. Rozejrzał się. Znajdował się w dość małej komnacie- nie, raczej celi- bez okien. Z trzech stron był mur, a z czwartej kraty. Jak nic, więzienie... z lewej strony dochodził jakby jakieś krzyki. A co najważniejsze- obok Salvatore z podłogi podnosił się nie kto inny, jak Arhmaran. On też się rozejrzał. -Gdzie my jesteśmy co to za więzienie?- powiedział całkiem głośno, po czym spojrzał groźnie na kraty i spróbował użyć magii- Nic... nie wiem czy to przez wrodzona nieudolność, czy magia tu nie działa... -Nie działa, chłoptasiu, nie działa- z prawej strony nadszedł człowiek ubrany w pancerz ze dziwnym godłem- dwoma rozłożonymi dłońmi, spętanym i sznurem- Jesteś w więzieniu dla magów, więc to chyba oczywiste. Widze że jesteście tu nowi... Co takiego zrobiliście? Albo nie, wolę nie widzieć- spojrzał na was pogardliwie i ruszył dalej. -Zaczekaj!- krzyknął Arhmaran. Na jego twarzy malowała się desperacja. Strażnik przystanął i spojrzał na was pytająco.
__________________ Złota dewiza MG- "Nie masz po co żyć, to żyj na złość innym" Stare chińskie przysłowie mówi:"Kiedy nie wiesz co powiedzieć, powiedz stare chińskie przysłowie" Złota zasada:"Zasady ustala ten, kto ma złoto" |
| | |
| | #214 |
![]() | Wyjaśnienia nie trwały długo - w zasadzie nie było czym się chwalić... A, mimo wielu trupów, do opowiadaniu dużo nie było... Gdy Magnus skończył wyjaśniać szczegóły kolejnego zadania Tom nie bardzo dokładnie słuchał. Martwiło go co innego - zastanawiał się, czy Toren nie zaalarmował straży więziennej o możliwości ataku. W końcu znał swego wroga i mógł się domyślać, jakie będą jego następne kroki. Pocieszające było to, że Arhmaran i Salvatore najprawdopodobniej żyją i, przy okazji, można będzie ich uwolnić. - Jak już ich uwolnimy - nie użył słowa 'jeśli' by nie sugerować, że ma jakiekolwiek wątpliwości - to dokąd mamy iść? Do ciebie, czy też w jakieś inne miejsce? - spytał. Nie bardzo przejmował się tym, że w celach nie można było używać magii. Może nawet by się cieszył, gdyby w całym więzieniu nie można było używać magii. Jakby nie było, ładny kawałek swego życia spędził nie posługując się magią i, jakimś dziwnym trafem, żył sobie ciągle. W dodatku nieco nadszarpnął swoje 'magiczne' zapasy... Z drugiej strony, jednak łatwiej było walczyć, mogąc się posiłkować magią.... - W takim razie odwiedźmy tego uzdrawiacza, a potem w drogę - skomentował ostatnie zdanie Magnusa. Miał nadzieję, że przyjaciel maga jest na tyle dobry, że postawi wszystkich poszkodowanych na nogi. |
| | |
| | #215 |
![]() | Rodrigez wciąż kurczowo trzymał się za rękę. Miał szczerą nadzieję że znachor faktycznie da rade mu pomóc. W tej chwili całkowicie nie nadawał się do walki. Czuł się dość dziwnie. Ciało ciążyło mu jak nigdy. "Chyba należy się z tym pogodzić, starzejesz się" - mówił sam do siebie w myślach - "Nie jest tak łatwo jaki kiedyś" - Mam jedno pytanie - powiedział nagle - Co gdy już ich uwolnimy, koniec, czy przewidujesz dla nas jakieś kolejne niespodzianki?
__________________ Mizuichi gg: 3002217 |
| | |
| | #216 |
![]() | ULICE PORT Magnus uśmiechnął się nieznacznie. -Cóż... raczej przewiduję- powiedział i zapukał do drzwi uzdrowiciela. Po kilkunastu sekundach otworzył je wysoki blondyn w niebiesko-fioletowej, długiej szacie. Spojrzał najpierw na Magnusa, a potem na całą resztę, szczególnie na Kaerd i Rodrigeza. -Muszę cię prosić o kolejną przysługę... jesteś w stanie ich wyleczyć?- wasz pracodawca wskazał głową rannych członków drużyny. -Ta...- blondyn westchnął i zaczął się wam badawczo przyglądać- Mam jednak nadzieję, że tym razem to nie straż tak pokiereszowała twoich ludzi. Po tej wypowiedzi uzdrowiciel spojrzał na ranną dwójkę... nagle strzała wysunęła się z dłoni Rodrigeza i zawisła w powietrzu, a rana natychmiast się zagoiła- tak samo jak zrosły się kości Kaerd. Obydwoje nie poczuli bólu, tylko lekkie zmęczenie. Ale po kolejnej sekundzie nagle jakby ożyli, rozpierała ich energia. Gwen nawet na nich nie spojrzała- w swoim życiu musiała już wiele razy widzieć takie rzeczy. Za to Magnus zerknął na nich i powiedział: -Cudownie. Dziękujemy bardzo, ale teraz musimy już iść- uśmiechnął się do blondyna. Ten machnął ręką i odpowiedział: -Nie szkodzi. A następnym razem możesz iść do Dermusa, a mnie zostawić w spokoju. -Dermus nie żyje- Magnus skrzywił się i obrócił. Uzdrowiciel stał jak słup, ale wasz pracodawca już odchodził, więc chcąc nie chcą musieliście ruszyć za nim. Po kilku minutach doszliście do gospody. -Stąd znacie już drogę... ale najpierw dobrze by było, gdybyście ustalili jakiś plan. Pytań już nie ma, tak więc do zobaczenia w moim domu- skinął wam głową i odszedł szybko.
__________________ Złota dewiza MG- "Nie masz po co żyć, to żyj na złość innym" Stare chińskie przysłowie mówi:"Kiedy nie wiesz co powiedzieć, powiedz stare chińskie przysłowie" Złota zasada:"Zasady ustala ten, kto ma złoto" |
| | |
| | #217 |
![]() | Najwidoczniej uzdrowiciel nie raz zajmował się takimi sprawami, bo nie wydawał się zaskoczony prośbą Magnusa. W dodatku był całkiem niezły. Zadawać by się mogło, że zarówno Rodrigez jak i Kaerd zostali nie tylko wyleczeni, ale nagle byli w pełni sił. Przydałby się taki z nami - pomyślał Tom - ale nawet nie warto go pytać. Znajomy Magnusa nie wyglądał na osobę, która wolałaby narażać swe życie w podejrzanych awanturach, zamiast siedzieć w domowych pieleszach i zgarniać grubą gotówkę. Bo z takimi zdolnościami, jakie zademonstrował, z pewnością nie należał do najtańszych w mieście... Ciekawe, kim był ów Dermus - pomyślał, gdy nazwisko to, wraz z odpowiednim komentarzem, padło z ust Magnusa. Ale wiedział, że jego ciekawość pozostanie niezaspokojona. Skłonił się i ruszył za magiem. Szedł w milczeniu aż do gospody. Tylko od czasu do czasu rozglądał się chcąc sprawdzić, czy czasem ich mała grupka nie wzbudza czyjegoś zainteresowania. Ale nawet jeśli, to napotkani przechodnie udawali, że nic ciekawego nie widzą. Gdy Magnus odszedł, Tom spytał: - Jak daleko jest to miejsce, które mamy odwiedzić? Nie miałem jeszcze przyjemności odwiedzenia tego przybytku. Z tego też powodu nie mam pojęcia, jak wygląda wszystko w środku... - Strażników na zewnątrz najlepiej by było zneutralizować po cichu - stwierdził. - To by się dało zrobić. A w środku... Tego już nie wiem - dodał z pewnym żalem. - Tak na marginesie... Jeśli ktoś jeszcze nie wie... Mam na imię Tom - przedstawił się. Spojrzał na Gwen i uśmiechnął się lekko. - Mały spacerek dla rozpoznania terenu? - spytał. |
| | |
| | #218 |
![]() | I co teraz? -Zadawała sobie w myślach to pytanie, leżąc i krwawiąc. -Mam umrzeć? Jestem młoda piękna całe życie przede mną i nadal nie wiem co z moim bratem... Może pójcie w jego ślady było błędem... Powoli traciła przytomność, widziała wszystko jak przez mgłę, walkę i rozlew krwi potem nie wie co się stało.. ktoś ja zabrał. Jej pracodawca prosił kogoś o pomoc, ten najwyraźniej nie był tym zachwycony, dopiero po chwili zdała sobie sprawę że chodzi o uzdrowienie Jej i Rodrigeza. Samo uleczenie było przyjemne czuła że coś się w niej dzieje ale nie przysparzało jej to bólu wręcz przeciwnie ale wraz z ulgą przyszło wielkie zmęczenie w końcu przy pomocy magii w jednej chwili jej ogranizm zrobił tyle ile były w stanie zrobić w ciągu kilka miesięcy lecz i zmęczenie nie trwało długo szybko nabrała energi a z tym przyszło nowe uczucie wściekłości na to wszystko na to że dała zadać sobie rane że uznają ja za słabą to było jedno uczucie które łaczyło ją z Dreakiem. Zaraz po uleczeniu i chwili uspokojenia podeszła do Magnusa. -Byłam tam, walczyłam dla Ciebie i teraz chce byś ty zrobił coś dla mnie, masz mi odpowiedzieć na pytanie: Co stało się z moim bratem Dreakiem? Pracował dla ciebie..
__________________ Polish Wolves Dreak... |
| | |
| | #219 |
![]() | Magnus przez chwilę przyglądał się Kaerd. -Nie wiem, ale skoro go tutaj nie ma, to zapewne zginął?- powiedział w końcu- Wiem że twój brat miał małą kłótnię z drużyną-spojrzał na Estralina- i straż znalazła go ledwo żywego w jednym z zaułków. Co było dalej nie mam pojęcia... -Zabiłem go- rzekł spokojnie Estralin, a wasz pracodawca spojrzał na niego i pokiwał głową- Kiedy byłem na tyłach domu Torena, pojawił się nagle i zaatakował. Już nie żyje. -I dobrze, to był świr- dodała Gwen i spojrzała wyzywająco na Kerd. A Magnus milczał, przyglądając się obu kobietom.
__________________ Złota dewiza MG- "Nie masz po co żyć, to żyj na złość innym" Stare chińskie przysłowie mówi:"Kiedy nie wiesz co powiedzieć, powiedz stare chińskie przysłowie" Złota zasada:"Zasady ustala ten, kto ma złoto" |
| | |
| | #220 |
![]() | -Jak to pojawił się nagle? -Spojrzała na Magnusa. -Z tego co wiem to pracował dla ciebie! Więc jak było.. -Teraz jej wzrok skierował się na Estralina. -Do ciebie mam tylko jedno pytanie.. dlaczego? Dlaczego cię zaatakował? Była wściekła straciła tylko czas. Jej brat nie żyje, a jej morderca stoi przed nią i gdyby nigdy nic, mówi jej o jego śmierci. To nie pasowało do jej życia tyle śmieci, zła, przemocy. Jej psychika nie wytrzymała tego, straciła wszystkie swoje zasady i coraz bardziej upodabniała się do jej brata, szaleńca. Wtedy niespodziewanie do rozmowy włączyła się Gwen. -I dobrze, to był świr. -Dodała. To wywołało w Kaerd burzę, burzę wściekłości która próbowała tłumić. -A TY JESTEŚ WREDNĄ TĘPĄ SU.. I TO NIE ZNACZY ŻE ZASŁUGUJESZ NA ŻYCIE BARDZIEJ NIŻ ON. -Choć nie była wychowana ich środowisku, nie była wcale gorsza czy słabsza i teraz jeśli trzeba była to gotowa udowodnić Gwen i całej reszcie.
__________________ Polish Wolves Dreak... |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [Komentarze]Panais:Czarodziej | Beriand | Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich | 374 | 11-16-2008 18:37 |
| Panais: Czarodziej [Storytelling] | Beriand | Archiwum rekrutacji | 46 | 01-27-2008 19:46 |