![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #81 |
![]() | Tom spojrzał na leżące na ziemi ciała. A potem przeniósł wzrok na Estralina. - Czy was nie można zostawić nawet na chwilę samych? - spytał z wyrzutem. Nie wiedział, co tu się stało, ale w razie potrzeby bardziej ufałby Estralinowi. - Poczekaj chwilę - powiedział. - On w tym momencie nie jest niebezpieczny. Pokręcił głową zafrasowany. - Może opowiesz, co tu zaszło... A potem zdecydujemy, co zrobić... Nie sądził, by pozostawianie Dreaka przy życiu było dobrym pomysłem, ale... Mimo wszystko niezbyt mu się to podobało. |
| | |
| Reklama |
| |
| | #82 |
![]() | Mimo tego jak postąpił Dreak Estralin spuścił ostrożnie strzałę z cięciwy i chwycił ją tak aby Tomowi wskazać miejsce spoczynku nikomu nie winnemu w tym całym zajściu ciało starca . - Zabił go , po prostu zabił go ... Wpierw zaczął wypytywać o cel naszej misji zwykłego żebraka , a gdy zagroziłem mu prosząc by go puścił po protu go zabił śmiejąc się przy tym , zabił go jak, jak jakieś zwierzę którym on sam jest . Estralinowi nie chciało się teraz Tomowi tłumaczyć że , wyciągając starca z baru w tak teatalny sposób , zwrócił uwagę wszystkich na nasz stolik . Z tak zapamiętanymi naszymi twarzami już nasza misja stanowi ryzyko . Za samo wypytywanie w bocznej uliczce tego którego się nie powinno tykać już tym bardziej zniszczyć może nasz plan . Dreak był nie bezpieczny , nie z powodów swych zapędów morderczych . Po prostu był najmniej logicznie myślącym Elfem jakiego w swoim życiu widział Estalin . - Misja była przez niego zagrożona ot to co robie Tomie staram się nas zachować przy życiu i nie wtrącić z jego głupoty do lochów , zanim dojdziemy do zamku . I mszczę się za starca ... Tomie , po prostu nie rozumie , jak można kogoś wytargać z środku baru i zabić go w ciemnej uliczce , nie myśląc tego co się robi ... Estalin zerknął na swą nogę , syknoł lekko z niezadowolenia i pokręcił głową . - Myśl szybciej ja zamierzam go dobić wyjąć strzały z niego i opatrzyć sobie nogę zanim wejdę do karczmy ... Po tych słowach Estralin rozglądnął się po ubraniu starca i Dreaka za potencjalnym bandażem do oderwania. |
| | |
| | #83 |
![]() | Tom skrzywił się. - Głupiec - stwierdził, spoglądając na leżącego Dreaka. - W dodatku zarozumiały głupiec. Pokręcił głową. - Mimo wszystko szkoda, że będzie nas mniej. Może na coś by się przydał, mimo zarozumialstwa. Spojrzał na nogę Estralina. - Szkoda, że nikt z nas nie zna się na magii leczenia. Przeniósł wzrok na ubranie żebraka. - Przydałaby się jakaś czysta szmata, a nie takie łachmany. Ale, jak mówią, na bezrybiu... Zaczął pomagać Estralinowi w opatrywaniu rany. W trakcie tej stwierdził: - Jeśli chodzi o niego - wskazał na Dreaka - to zrób, co uważasz za słuszne. |
| | |
| | #84 |
![]() | - Zgoda więc , wyciągnę z niego strzały wpierw nacinając rany nożem by nie rozerwać ich bardziej . Zabandażujemy go i zostawimy tak ... Wie gdzie mnie szukać jak by chciał zemsty . Choć sądzę że winien odpowiedzieć za swój czyn ... Zostawmy go tu przy żebraku niech los zadecyduje co dalej z nim będzie skoro sprawił że me strzały wcześniej nie dosięgły go oznacza to że bogowie pragną aby dla nich zdziałał coś ważnego jeszcze , a nie mi wchodzić w ich drogę . Estralin długo nie mógł zrozumieć jak to się stało że chybił dwa razy , choć starał sie to ukryć przed Tomem był nad wyraz wstrząśnięty . Zwierze jest szybsze od Dreaka i bardziej niebezpieczne a powala je z reguły pędzące na niego 1 strzałem nawet gdy te stara się jakoś uchylić ... Po tym jak Tom pomógł opatrzyć rany Estralin zabrał sie za opatrywanie Dreaka . - Walnij go mocno w czaszkę jak by wracała bydlakowi świadomość jak byś mógł Tomie , jakoś nie chce by uważał , że jego życie czy też śmierć w tym danej chwili leżała w mych dłoniach ... Po wszystkim zostawili Dreaka wraz z ciałem i ostrożnie wyszli z uliczki kierując się do baru Estralin miał zastępczy plan dostania się do zamku lecz w tym celu musiał sie spotkać z Arhmaranem . Lekko kulejąc udali się w kierunku karczmy . |
| | |
| | #85 |
![]() | Elf powoli podnosił głowę... - Ojej... Przepraszam, Arhmaranie, chyba się zdrzemnąłem, bo się coś nudno zrobiło... Nawet nie zdążyłem piwa dopić - szybkim ruchem opróżnił do końca kufel - Trochę jestem zmęczony, miałem tylko kilka godzin snu ostatniej nocy... Jak długo mnie nie było? Rozejrzał się po karczmie. - Ostatnie co pamiętam, to, że Dreak i wychodził z jakimś żebrakiem, a później Estralin poszedł ich szukać. Jak widzę, jeszcze nie wrócił. Czyli pewnie nie spałem dłużej niż z piętnaście minut, co? Mam nadzieję, że ten żebrak nie był przebranym skrytobójcą nasłanych przez tego lorda czy szlachcica jakmutam i nie zamierzał zachlastać na śmierć naszych towarzyszy... Ostatnio edytowane przez shadowdancer : 02-23-2008 o 21:37. |
| | |
| | #86 |
![]() | Gwen szybkim krokiem kierowałą się w stronę karczmy. Gdy już doszła do jej drzwi, zobaczyła Toma i Estralina. Wyglądało na to że elf był ranny. Bogowie, co za głupcy.... dać się zranić zaraz przed misją. Korzystając z cienia podeszła do nich. Jakieś kłopoty ?- zapytała cicho.- Jak można być tak, bezmyślnym elfie ? Akurat tego się nie spodziewałam. Jak tak dalej pójdzie to, mogę się założyć że nasi "towarzysze" w karczmie już leżą pod stołem we własnych wymiocinach. Następnie nie czekając na jaką kolwiek odpowiedź weszłą do karczmy. Szybko odszukała resztę drużyny. Ku swemy zdziwieniu miała racje. Szanowny mag i elf byli pijani. Lekko załamana tym że musi pracować z amatorami uniosła oczy ku niebu w niemej modlitwie.
__________________ Reaching out a paw I catch you by your ankle as you walk past me. "Cat Haiku" |
| | |
| | #87 |
![]() | DRZWI KARCZMY Tom i Estralin opatrzyli Dreaka po czym ruszyli do karczmy. Gdy byli już prawie w środku podbiegła do nich Gwen. Powiedziała kilka słów, w tym dość obraźliwe "bezmyślny elfie" i weszła do środka. W tym momencie Tom i myśliwy usłyszeli przytłumiony krzyk kobiety. Natychmiast się obrócili i zauważyli jakąś postać wskazującą ręką ciało Dreaka i stojącą ledwie kilka metrów od nich. Szybko wślizgnęli się do karczmy i ruszyli za Gwen do stolika. KARCZMA Salvatore obudził się i od razu zaczął wypytywać Arhmarana czy coś się działo. W tym momencie drzwi karczmy otworzyły się i stanęli w nich najpierw Tom, a potem Estralin. Ten drugi kulał. Nagle zatrzymali się i obrócili, jakby z kimś rozmawiając, ale magowie nie mogli dojrzeć z kim. Jako że drzwi były już otwarte jakiś czas, magowie poczuli zimno. Na dworze była już wczesna noc i robiło sie coraz chłodniej. Ulice zapewne opustoszały. Dobre warunki do napaści na Torena.... Po krótkiej chwili pozostała trójka towarzyszy podeszła do stolika i usiadła. Estralin najwyraźniej był ranny, a Dreaka nie widać. BOCZNA ULICZKA Dreak leżał nieprzytomny, wciąż krwawiąc. Zostawiony przez towarzyszy, pewnie umarł by po pół godzinie. Ale ktoś go zauważył. Jakaś kobieta. W sumie ciężko by było żeby ktoś tego nie zauważył, nocni przechodnie muszą uważać na złodziei i rozglądają sie na boki. W momencie gdy pozostała piątka zasiadał przy stoliku w ciepłej karczmie, przy jego ciele stał strażnik, a kilkadziesiąt metrów dalej biegło kolejnych kilku. Na pewno zabiorą go do uzdrowiciela. To ich obowiązek. A szukać bandziora który to zrobił? Strata czasu. Zresztą cała sprawa wygląda bardzo dziwnie... elf z ranami od strzał, zabandażowany i porzucony w bocznej uliczce. Ale to nie ich problem. Może magowie się tym zajmą. Może. Ich zadaniem jest donieść go do uzdrowiciela.
__________________ Złota dewiza MG- "Nie masz po co żyć, to żyj na złość innym" Stare chińskie przysłowie mówi:"Kiedy nie wiesz co powiedzieć, powiedz stare chińskie przysłowie" Złota zasada:"Zasady ustala ten, kto ma złoto" |
| | |
| | #88 |
![]() | Tom spojrzał na oburzoną Gwen. - To akurat nie ja - powiedział. - Nie miałbym na to czasu. Byłem zajęty obłapianiem jakiejś urodziwej panny. Nie zauważył, by jego słowa choć odrobinę poprawiły humor dziewczyny. Słysząc kobiecy krzyk odwrócił się na moment, a potem, w ślad za Gwen, wszed do gospody. "Pewnie zobaczyła Dreka" - pomyślał. - "Aż dziw, że po prostu nie odwróciła się i uciekła..." Gdy Gwen usiadła i on zajął miejsce przy stole. - Nie jest tak źle, jak myślałaś - powiedział. - Nie wyglądają na... Jak to określiłaś? Leżących pod stołem. Pominął ciąg dalszy barwnej wypowiedzi. Tak cicho, ze tylko osoby siedzące przy stoliku mogły go słyszeć, powiedział: - Dreak odpadł. - Nie wdawał się w szczegóły. - Żyje i może żyć będzie - wyjaśnił. - Jeden mniej, więc może trzeba będzie ciut zmodyfikować plany... Spojrzał na Gwen. - Jakieś specjalne życzenia, jeśli chodzi o trunki? - spytał. Wstał i ruszył do baru po napoje. Dziwnie by wyglądało, gdyby tylko siedzieli i rozmawiali. |
| | |
| | #89 |
![]() | Arhmaran mruknął niezadowolony na nowinę o Dreaku. Przeklęte dzieciaki - Zaklnął w myślach, choć pewnie sprawcy całego zamieszania, elfy które nazwał dzieciakami były od niego wiele dziesięcioleci starsze. – Jak tak dalej pójdzie to nici z mojego planu… - Cholera. - Odezwał się w końcu spoglądając po twarzach obecnych. Zatrzymał wzrok na dziewczynie i Tomie. – Opowiadajcie jak wygląda nasz cel lepiej...
__________________ Prawda jest tam, gdzie jest RastafarI. |
| | |
| | #90 |
![]() | Estralin ostrożnie wszedł za Tomem do karczmy , lekko utykając brak elfiej gracji uzupełniał podpierającym się łukiem . Omijając spanikowaną Gnew , usiadł na swym starym miejscu . Przysłuchując się Tomowi i Arhmaranowi zastanawiał się z której to strony kobieta uznała obu mężczyzn pijanych . Za nim przemówiła swym pięknym i bez ogródek głosem Gwen czy stanowczym i przemyślanym głębokim charyzmy tonem Tom Estralin postanowił wejść im w drogę . - Sądzę że plan nie powinien ulec zmianie , niech dalej dzieje się tak jak ustaliliśmy . A zanim śliczne usteczka Gwen znowu się otworzą , to sądzę że wole usłyszeć wpierw od Toma jak to wygląda . A Dreakiem proszę się nie martwić , sądzę że ryszło do mnie dołączy , naprawdę rychło ... Całość wylała się z ust elfa jako pełne zobojętnienia słowa , puste i chłodne jak i wzrok jego spoczywający na dżwiach wejściowych do karczmy . |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [Komentarze]Panais:Czarodziej | Beriand | Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich | 374 | 11-16-2008 18:37 |
| Panais: Czarodziej [Storytelling] | Beriand | Archiwum rekrutacji | 46 | 01-27-2008 19:46 |