![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #181 |
![]() | Eniardil upewnił się, że nikt go nie obserwuje, poczym... zniknął. Naprawdę jednak był ukryty za iluzjł. Wyjżał zza rogu i zaczął skradać się w kierunku wejścia. Ominął strażników i jak najciszej przekroczył próg willi. Przy okazji obejzał ją najdokładniej jak mógł. Szukał jakiegoś szczegułu, który by mu pomógł zlokalizować pokój tego całego Torena.
__________________ "Światło jest lewą ręką ciemności" U.K. Le Guin ,"Lewa ręka ciemności" Ostatnio edytowane przez Ikoik : 08-16-2008 o 20:55. |
| | |
| Reklama |
| |
| | #182 |
![]() | Jeden z jej nowych towarzyszy niespodziewanie zniknął, zmartwiła się, wiedziała że musi szybko dostać się do willi, bowiem nie mądre było stanie w jednej kryjówce którą zna wróg, choć nie była w tym fachu nie doświadczona jednak podstawowe reguły znała. Przygotowała cztery strzały i nie wiele myśląc ruszyła wprost do drzwi, wypuszczając jedną za drugą, by ci nie odważyli się choćby w nią wycelować, nie chodziło jej teraz o celność lecz o ilość, tak by strzały świstały im na głowami. Strażnicy widzieli co stało się z ich towarzyszem, lecz nie wiedzieli że on tylko śpi, widzieli jedynie jak kilka sekund po strzale runął na ziemi bez ruchu, więc powinni obawiać się jej "śmiercionośnych strzałów". Strzelała mając nadzieje że uda jej się przemknąć, a jeszcze miło by było gdyby trafiła choć jednego.
__________________ Polish Wolves Dreak... |
| | |
| | #183 |
![]() | Rodrigez dobył swego miecza. Nie zastanawiając się długo ruszył w stronę drzwi. Nie okazywał żadnych uczuć. Wszedł do domu zaraz za Kaerd, która zdążyła już kilkakrotnie strzelić z łuku. Gdy tylko znalazł się w domu, wzrokiem starał się namierzyć przeciwnika który był najbliżej. Jeśli wróg znajdował się nieopodal, uniósł miecz do góry i ruszył na niego pewnym krokiem. Jeśli nikogo nie zobaczył przystąpił do przeszukiwania pomieszczeń by upewnić się czy nikt nie kryje się w jednym z pokoi.
__________________ Mizuichi gg: 3002217 |
| | |
| | #184 |
![]() | - No cóż, skoro tak... Ale Magnus może zabić nas nie tylko swoją magią. Może wynająć innego potężnego maga, na którego amulety nie podziałają, lub bandę najemników... Morał z tego taki, że trzeba mieć się na baczności. Mam nadzieję, że nie będziesz się gniewał, Torenie, jeśli już będziemy zbierać manatki. Magnus będzie raczej zły, że jeszcze żyjesz, a jago gniew skupi się pewnie na nas. Dlatego musimy jak najszybciej uciekać, żeby być jak najdalej, gdy dowie się prawdy. Wobec tego żegnaj. To powiedziawszy Salvatore, o ile drzwi nie były już zablokowane żadną barierą, wyszedł przez nie i zaczął spokojnie schodzić na dół. Jednak intuicja elfa mówiła mu, że to nie koniec jego przygód z Torenem i Mangusem... Pod schodami zatrzymał się i zaczekał na towarzyszy. Nie sądził, by chciali długo zabawićz Torenem w jednym pokoju. |
| | |
| | #185 |
![]() | 19:45 PRZED DOMEM TORENA -Jeden uśpiony, dwóch ukrywa się za płotem- odpowiedziała Kaerd. Magnus spojrzał pytająco na Eniardila. -Wchodzicie?- na to pytanie już nikt nie odpowiedział, tylko każdy z najemników po kolei ruszył do przodu. PARTER DOMU TORENA Najpierw Eniardil- ukrywając się za iluzją, szybko dobiegł do bramy. Po jej lewej stronie kucało z bronią gotową do walki, dwóch strażników. Jednak on minął ich, otworzył drzwi i wszedł do willi. W przedpokoju stał jeden strażnik i rozglądał się niespokojnie. Po kilku sekundach zniknął w drzwiach po prawej. Najemnik postanowił pójść za nim. Za drzwiami była chyba jadalnia- pośrodku duży stół, wokół zbroje, na ścianach obrazy. Kolejne drzwi były otwarte- dochodziły z nich całkiem miłe zapachy pieczone mięsiwa. Kuchnia.... Eniardil po cichu wszedł do środka. Było tam stłoczonych pięciu poddenerwowanych kucharzy, kuchcików i podczaszy oraz ten strażnik. -Zabili już dwóch....są na górze...- sapał jeden z kucharzy -Musimy uciekać!- krzyknął jeden z kuchcików. -Są zbyt potężni, wybili do nogi resztę straży. Strażnik pokiwał głową i powiedział: -Zapewne w tej chwili u góry leżą albo ich ciała, albo trup naszego pracodawcy. Stawiam na to drugie. Tak więc... Uciekamy tylnym wejściem. I cała szóstka szybko wybiegła z kuchni. Eniardil chciał już wracać do reszty, ale doszedł do wniosku że warto zobaczyć, gdzie jest to wyjście. Trafił do malutkiego pokoiku. Za nim była kuchnia, przed nim chyba spiżarnia, po prawej drzwi, którymi wybiegała służba, a po lewej schody na piętro. FRONTOWA BRAMA Kaerd wypuściła szybko cztery strzały. Sadziła że to przestraszy strażników. Ale kiedy przebiegł przez bramę, z lewej strony pojawiło się nagle dwóch strażników. Dziewczyna błyskawicznie wystrzeliła, przebijając gardło jednego z nich. Ale drugi już unosił miecz do zabójczego cięcia. Dziewczyna puściła łuk i upadła na plecy. Strażnik opuścił miecz, ale trafił w ziemię, bo Kaerd przeturlała się w lewo. Ryknął wściekle i kopnął ją mocno w żebra, aż chrupnęło, ale w tym samym momencie zginął powalony ciosem topora Sinriego. Najemnik spojrzał na dziewczynę i pomógł jej wstać. Klatka piersiowa bardzo ją bolała- na pewno ma złamanych kilka żeber. Prawie nie mogła oddychać. Rodrigez przeszedł obojętnie obok nich i wpadł do domu, Eniardil zniknął, a Magnus nadszedł w tej chwili. -Coś się stało? -Strażnik połamał dziewczynie żebra... Możesz w ogóle chodzić- spytał Sinri. Chodzić- tak, ale o walce nie ma mowy, a mówienie to bardzo bolesna czynność. POD SCHODAMI Rodrigez wpadł jak burza do domu. W przedpokoju nie było nikogo, tylko para zamkniętych drzwi. Wybrał te po prawej, i trafił do jakiegoś podłużnego pomieszczenia ze schodami i... pięciorgiem ludzi. -Już są...- powiedział pierwszy z ludzi, wyglądający na maga. Kiedy Gwen usłyszała słowa Arhmarana, wyjęła sztylety i rzuciła się do przodu. Arhmaran przesunął się na bok, żeby przepuścić resztę i tylko zaczął obserwować przebieg starcia. Estralin napiął łuk, a Tom i Salvatore zaczęli szybko myśleć jakiej magii użyć... ale to nie miało tak wyglądać. Przed drzwiami stał tylko jeden wojownik- chyba nie władający magią, ale kto wie- i nikt więcej... Magnus myśli że to wystarczy? Czy to może coś innego... W stronę Rodrigeza zaczęła biec jakaś ubrana na czarno kobieta, wymachując dziko sztyletami. Mężczyzna uniósł miecz, i pomyślał że raczej nie da rady piątce przeciwników. O ile dojdzie do walki... ale Gwen była ledwie kilka kroków od niego. Gdzie do cholery jest reszta?
__________________ Złota dewiza MG- "Nie masz po co żyć, to żyj na złość innym" Stare chińskie przysłowie mówi:"Kiedy nie wiesz co powiedzieć, powiedz stare chińskie przysłowie" Złota zasada:"Zasady ustala ten, kto ma złoto" |
| | |
| | #186 |
![]() | Eniardil skrzywił się, słysząc o tak dużej liczbie niepotrzebnych trupów. Pewnie weszli tu wszyscy naraz i zabili wszystkich, których napotkali na drodze. Niesłychany brak profesjonalizmu, zaiste. Ciekawe ilu z tej szóstki przeżyło i czy zdołali wykonać zadanie. Ale sądząc po słowach tych ludzi Toren musi być potężnym magiem... Jak nasz pracodawca. Zdaje się, że wdepnęliśmy w ich lokalną wojenkę. Oby gra okazała się warta świeczki. Rozejrzał się czy nikogo nie ma w pobliżu, po czym wyciągnął miecz. Z nim oraz buteleczką substancji błyskowej w drugiej ręce ostrożnie wszedł po schodach na górę.
__________________ "Światło jest lewą ręką ciemności" U.K. Le Guin ,"Lewa ręka ciemności" |
| | |
| | #187 |
![]() | Napinając mocno łuk Estralin zmierzył idącego w ich stronę obcego mężczyznę , wszakże mógł być to już jeden z dochodzących od maga najemników . Napięty łuk wydał charakterystyczny odgłos wzmocniony słowami Estralina : - Stój tam gdzie stoisz a nie stanie Ci się krzywda ... |
| | |
| | #188 |
![]() | Rodrigez przez chwilę zamarł widząc piątkę przeciwników. Raczej nie poradzi sobie sam. Uniósł miecz do góry. Tak czy siak nie było teraz odwrotu. Miał jednak nadzieję że reszta zechce wreszcie ruszyć tyłki. Jakaś kobieta zaczęła biec w stronę Rodrigeza. Szczęście że tylko ona jedna, nie cała piątka. Mężczyzna nie chciał jej zabić. Raczej ogłuszyć. Nie przepadał za walka z kobietami. Gdy kobieta była już blisko, Rodrigez wykonał unik, tak by dziewczyna minęła go o kilka milimetrów. Jeśli się udała, stara się uderzyć ją rękojeścią miecza w tył głowy.
__________________ Mizuichi gg: 3002217 |
| | |
| | #189 |
![]() | To, że Toren pozwolił im bez problemu opuścić komnatę i, a konsekwencji, pałac, mimo wszystko nie napełniło Toma zbytnim optymizmem. Cały czas zastanawiał się, co takiego mógł planować ich wróg, którego, jakby nie było, usiłowali, na razie bezskutecznie, zabić. I który, jak wynikało z jego własnych słów, zdołał się już pozbyć paru wcześniejszych śmiałków. Rzucenie w kąt medalionu otrzymanego od Torena nie było jakimś pustym gestem. Tom był pewien, że że w medalionie kryje się coś, o może zadecydować o jego przyszłości, a o swoim losie wolał decydować sam. Schodził powoli po schodach zastanawiając się, co też może za chwilę ich spotkać. Atak w wykonaniu Torena i jego maga, czy też może niezbyt miłe powitanie ze strony Magusa i jego towarzyszy. Podjęte przez kompanów przygotowania do walki i próba ataku w wykonaniu Gwen zdecydowanie mu się nie spodobały. Mimo wszystko wolał, by obyło się bez niepotrzebnej walki i rozlewu krwi. Szybki gest wystarczył, by między obydwoma stronami potencjalnego konfliktu powstała powietrzna bariera, uniemożliwiająca natychmiastową wymianę ciosów. - Stój - zawołał do Gwen. - A ty powiedz, kim jesteś - dodał. |
| | |
| | #190 |
![]() | Rodrigez uspokoił się. Ktoś przerwał potencjalną walkę. Chociaż wciąż nie znajdował się korzystnej sytuacji. Teraz zamiast pięciu miał na głowie sześciu przeciwników. Jednak rad był z chwili spokoju którą może przeznaczyć na zastanowienie się co zrobić. Ktoś go spytał kim jest. Nie zamierzał kłamać. - Imię moje Rodrigez Proth, zwany również Szarym Wilkiem. Zostałem przysłany przez maga Magnusa. Jeśli jesteście jego wrogami jesteście i moimi - Powiedział po czym przygotował się do ewentualnego odparcia ataku. Rodrigez przez chwilę zastanawiał się czy dobrze zrobił wyjawiając całą prawdę. Jednak takie rozwiązanie wydawało się najlepszym. Jeśli by skłamał a następnie zginą byłą by to hańba na jego honorze
__________________ Mizuichi gg: 3002217 |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [Komentarze]Panais:Czarodziej | Beriand | Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich | 374 | 11-16-2008 18:37 |
| Panais: Czarodziej [Storytelling] | Beriand | Archiwum rekrutacji | 46 | 01-27-2008 19:46 |