Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG -Autorskie
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 04-10-2008, 07:20   #31
 
Szabel's Avatar
 
Reputacja: 0 Szabel nie jest za bardzo znany
$: 891
Ay w pośpiechu krzyknął za karczmarzem - Każcie tę wodę ku wyparzeniu gotować, mości szynkarzu! - po czym zrócił się do Seratii siłą woli opanowując zdenerwowanie i robiąc sobie przerwy na pochłanianie polewki - Wiedziałem ja i wcześniej, że waćpanna nie z tych co się bawią w ceregiele, acz o defilowanie półnago między obcymi bym nie podejrzewał. Co do zaś przygotowań: muszą ja przedtem oporządzić się nieco, siedzę bowiem w tej karczmie od kiedy miesiąć stanął w pełni, po dziś dzień, to jest drugą kwadrę. Z pracodawcą widzieć się potrzeby nie ma, albowiem co nam wiedzieć trzeba - zostało przekazane. Z tym kmiotkiem co się wczoraj na panienkę rzucił z kuszą widzieć się można byle szybko, bo czasm goni. - tu na chwilę zawiesił głos po czym dodał lekko ironicznie patrząc na towarzyszkę - Potem zaś transport jakiś wypadałoby pozyskać - pieszo tyle iść nie będziem, primo, że na walkę waćpannie sił by mogło nie starczyć, scundo, że trud by był zdążyć. Po czym bez słowa udał się karczmarza o balię pytać
 
Szabel jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Stary 04-10-2008, 10:18   #32
 
Nimsarn's Avatar
 
Reputacja: 0 Nimsarn jest na bardzo dobrej drodze
$: 4 410
Ay: Gdyś do kuchni dotarł, szynkarz w niejaki popłoch wpadł nerwowo ręce w fartuch wycierając. - Już panie, za mną proszę...- Zaraz ku drzwiom na podwórzec wychodzącym między paleniskiem a składem drewna szybko umykając. W obłokach pary z nad paleniska się dobywających, się przedzierając duszny półmrok karczemnej kuchni w końcu pokonał, by uderzony poranną świeżością na małym błotnistym podwórzu stanąć. Szynkarz tym czasem w małej drewnianej szopie z małym okienkiem zniknął, drzwi uchylone ostawiając. Zaraz jednak na powrót się w nich pojawił ręki skinieniem do środka prosząc.
Kiedy za nim wszedł, nozdrza twe uderzył wielce miły zapach wędzonki. Po tej jednak, w małej izdebce o wapnem bielonych ścianach, ino puste haki ostały. - Poczekajcie Panie. Gorąc warzym, balia zaraz przyniesiona będzie. Tem czasem w spokoju oporządzić się tu możecie, na hakach przyodzewek wieszając. - Po czym ku karczmie czmychnął.

Seratii: Niedługo po tym jak poznany wczoraj jegomość w kapturze w kuchni zniknął, w progu tejże stanęła owa nastoletnia dziewczynka, co ją Zulka wołali, misę strawy niosąc. Zapach tłuszczu i warzonego piwa mile połechtał głodem suszone wnętrzności. I mimo iż potrawa nie wyszukana, a chleb czerstwy, dawnoś czego lepszego w ustach nie miała. Tym czasem w karczmie cisza zaległa, taka iż rżenie koni i skrzypienie wozów ku miastu zdążających przez gliną lepione ściany przedzierało się.
 
Nimsarn jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04-12-2008, 15:00   #33
 
Tor Zirael's Avatar
 
Reputacja: 0 Tor Zirael jest na bardzo dobrej drodze
$: 3 698
Na wzmiankę Ay'a o jej rzekomym pół-nagim paradowaniu pośród obcych prychnęła jeno, gwałtownym gestem odrzucając głowę do tyłu. Srebrzyste kropelki wody zatańczyły dookoła. Jej odzienie może i nie było piękne czy bogate, ale na pewno nie dało się go nazwac niekompletnym. A że było miejscami wilgotne? Bywało bardziej. Wyschnie.
Dopiero gdy Ay skończył śniada i wyszedł, w drzwiach pojawiła się dziewka z talerzem polewki i kawałkiem chleba. Postawiła je przed Seratią, ta zaś zagadała.
- Hej, Zulka... Zulka cię wołają, czyż nie? Pamiętasz wczoraj tego hultaja co tu z kuszą wtargnął? Mowił co, gdy go do wielebnego nieśliście? Gdzie ów wielebny mieszka? Odwiedzic go radam...
 
__________________
So why don't you dance to music I hear inside my head?
Tor Zirael jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04-15-2008, 06:01   #34
 
Nimsarn's Avatar
 
Reputacja: 0 Nimsarn jest na bardzo dobrej drodze
$: 4 410
Zagadnięte dziewczę spłoszyło się bardzo, z początku nie mogąc z siebie nic wydusić. Jednak wkrótce przezwyciężyło widać zakłopotanie i ściszonym głosem odpowiadać zaczęło. - Eee, tak Pani Zulka tatko wołają, ale to zdrobnienie ino, bo matka imię mi po babce stryjecznej, co tu przed orkami rodzinę przywiodła... - zamilkła rumieńcem się oblewając. Chwilę to tylko trwało gdyż zaraz kontynuowała - Brat wielebny niedaleko łot zamku w starej świątyni. Nie sposób nie trafić. Trza prosto iść na górę, tam na placu przed zamkiem okrągła ona stoi. A ten, co gośmy wczora z Peterkiem ku wielebnemu targali, to on ucho... uchoowca jakiś. Tak prawił wielebny, bo on mądry człowiek jest i wiele słów niezrozumiałych zna i księgi czytuje. Ja też będę, bo już cztery litery znam i książkę też mam... - zamilkła przerażona, że za dużo powiedziała. Poczym konfidencyjnym tonem dodała - Tylko nikomu wac Pani nie mówicie, że mam ją, bo ojcec skórę mnie tak wygarbuje, że rzyci postawić ni jak będę nie mogła. Proszę... Ja pani za to kawałek wędzonki, co ją schowała przyniose... Tylko tatkowi nie mówcie. - Szybko zawinęła się i przerażona do kuchni pobiegła.

Ay: Nie minęły trzy kwadranse i w opustoszałej spiżarni znalazła się duża dębowa balia kryta płótnem po brzegi napełniona parującą wodą. Pierwsza gorąca kąpiel od wielu dni, przyniosła nie wysłowioną ulgę zmęczonym ciągłą tułaczką członkom. Dłuższą chwilę leżałeś w bezruchu pogrążony w kipiącej cieczy, ciesząc się ogarniającym ciało rozleniwieniem, nim w końcu sięgnąłeś po położone na stojącym nieopodal zydlu mydło.
Gdy odświeżony wróciłeś do głównej sali Seratii już nie zastałeś. Od córki karczmarza dowiedziałeś się mniej więcej, w którym kierunku poszła. Do starej świątyni był spory kawałek drogi, dla tego nie spodziewałeś się jej z wcześniej niż koło południa. Tymczasem do w karczmie pojawili się już nowi goście. Sądząc po ubiorze kilku woźniców lub inszych pachołków i może jeden dwóch kupców. Ci zresztą wyraźnie trzymali się na uboczu zajęci przyciszoną rozmową.
 

Ostatnio edytowane przez Nimsarn : 04-17-2008 o 07:55.
Nimsarn jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-09-2008, 13:32   #35
 
Tor Zirael's Avatar
 
Reputacja: 0 Tor Zirael jest na bardzo dobrej drodze
$: 3 698
SeratiA uśmiechnęła się za wychodzącą w pośpiechu dziewką. Uczona by chciała być, jako Wielebny, książkę przed ojcem chowa... dzieliły więc niektóre doświadczenia. Z tą różnicą, że Seratia nie księgi, a drewniane miecze w dzieciństwie chowała. Dawno to było i nie prawda. Zastanawiając się gdzie też mogą podziewać się jej bracia, z którymi tak zacięcie mieczykami owymi walczyła, dokończyła posiłek i ruszyła w kierunku wskazanym przez dziewkę.
- Jakby ten w kapturze pytał to rzeknij mu gdzie poszłam - rzuciła tylko na odchodnym. Szła krokiem żwawym a dziarskim, czasu nie marnując. Dotarłszy do świątyni, lekko onieśmielona, dookoła się rozejrzała za wielebnym.
 
__________________
So why don't you dance to music I hear inside my head?
Tor Zirael jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-13-2008, 11:26   #36
 
Nimsarn's Avatar
 
Reputacja: 0 Nimsarn jest na bardzo dobrej drodze
$: 4 410
Seratia: Gdy znalazłaś się na zewnątrz twą drobną sylwetkę owiało lodowate tchnienie poranka, pokrywając ramiona tarką zziębniętej skóry. Przed twoimi oczami roztaczał widok czystego bruku, spłukanej wczorajszym deszczem drogi, która lekkimi zakosami pięła się na szczyt niewielkiego wzgórza na zwieńczonego wystającą ponad strzechy wierzą zamku. Wiejący od brzasku wschodzi wiatr przegnał burzowe chmury pozostawiając nad głowami mieszkańców lodowaty błękit poranka. Zapowiadał się piękny dzień.
Ciesząc się świeżością, pozbawionego typowo miejskich zapachów powietrza, pięłaś się pod górę mijając po drodze otwierających swe kramy, zaspanych handlarzy. Po paru minutach orzeźwiającego spaceru pod górę, twym oczom w pełnej krasie ukazała się brunatna bryła zamkowych murów z grubo ciosanych brył purpurowego granitu. Jak tylko wychyliłaś się za rogu ulicy, hulający po otaczającym zamek brukowanym placu wschodni wiatr, uderzył ze zdwojoną siłą, zwiewając głowy pled, który chronił cię przed chłodem poranka. Z lewej strony jakoby wyzwanie zamkowym murom stawiając piętrzyła się trzykondygnacyjna rotunda starej świątyni, oblepiona zewsząd przylegającymi do niej domostwami. Blady portal był pusty a dębowe odrzwia zdawały się zawarte, jednak, gdy tylko dotknęłaś mocarnych pierścieniu żelaznych kołatek, skrzydła bez protestu ustąpiły. Twym oczom ukazała się ginąca w mroku okrągła sala. Przez okrągły otwór w sklepieniu padało na kamienny ołtarz mdłe światło poranka. Wraz z otworzonymi drzwiami do sali wtargnął wschodni wiatr, unosząc nagromadzone od zeszłego roku pod ścianami bure liście i suwając ci zaimprowizowany kaptur na oczy. Po chwili pewna ręka odsunęła powiewającą kotarę i w czerniejącym za ołtarzem portalu pojawiła się mdła sylwetka postawnego mężczyzny. - Słucham dziecko? - Głęboki, na przedziwny sposób kojący, głos wypełnił salę.
 
Nimsarn jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-15-2008, 06:15   #37
 
Tor Zirael's Avatar
 
Reputacja: 0 Tor Zirael jest na bardzo dobrej drodze
$: 3 698
To była jedna z niewielu sytuacji, gdy Seratia nie do końca wiedziała jak się zachować. Starała się jednak nie dać tego po sobie poznać.
- Witaj. To tyś jest Wielebny, czyż nie? Mnie zwą Seratia. Ładną świątynię tu macie... - ostatnie zdanie dodała instynktownie, chociaż po krótkiej, niezamierzonej pauzie. Co prawda w jej kraju cześć Wszechmocnemu oddawano w świętych miejscach pod gołym niebem. Budowę świątyń z kamienia uważano nie tylko za marnotrawstwo sił i materiałów, ale przede wszystkim za niepotrzebne odgradzanie się od Boga i duchów ścianami, które zasłaniały ich znaki. Tutejsi ludzie widać mieli inny pogląd na te sprawy, ale podejrzewała że podobnie jak wszyscy inni, są bardziej skłonni do rozmów gdy ich pochwalić. I to by w zasadzie był koniec jej wiedzy w zakresie sztuki negocjacji tudzież retoryki. Nie należy się przy tym spodziewać jakoby słowa te w ogóle znała... Przeszła więc do sedna.
- Wczoraj rannego do was przynieśli. Nawiedzić go przyszłam.
 
__________________
So why don't you dance to music I hear inside my head?

Ostatnio edytowane przez Tor Zirael : 06-03-2008 o 13:17.
Tor Zirael jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-16-2008, 09:32   #38
 
Nimsarn's Avatar
 
Reputacja: 0 Nimsarn jest na bardzo dobrej drodze
$: 4 410
Seratia: W odpowiedzi kapłan skłonił się nieco ręką odsuwając kaptur. Padające z sufitu światło ukazało okolone staranie przystrzyżoną czarną brodą oblicze, gęsta smoliście czarna czupryna, prosty szlachetny nos i pełne wargi nadawały swemu posiadaczowi dość atrakcyjny wygląd. Ciągłe jednak mrużenie powiek zdradzało postępującą krótkowzroczność. - Tak to ja - odparł dalej swym niesamowitym głosem - tak na mnie wołają. Wczoraj, przetrącony kulas, przebita stopa... Tak pamiętam... Proszę za mną - co mówiąc powoli podżył w głąb czerniejącego portalu, co chwilę rzucając za sobą: - Rana stopu goi się dobrze... Kolana nie udało się nastawić, będzie kulał... Teraz śpi, wczoraj zioła podane jeszcze działają... Rodzina? - Obrócił się zatrzymując się przy w wąskim ciemnym korytarzu przy zakrytych beżowym suknem drzwiach. Mrużąc uważnie oczy w świetle odległego okienka jeszcze raz zmierzył twą sylwetkę, dłużej przyglądając się broni i kraciastej spódnicy. -...Raczej nie. - Odsunął kotarę i gestem zaprosił do środka. Mały korytarzyk zalała jasność bijąca z wielkiego okna. Gdy już odzyskałaś wzrok po twym oczom ukazała się duża, o wiele większa niż można było z zewnątrz przypuszczać komnata, nad którą górowała jaśniejąca porankiem powierzchnia wielkiego okna. Na środku sali wznosił się kamienny postument, na którym spoczywało przykryte kocem ciało. Jego miarowe unoszenie i opadanie zdradzało dobry stan pacjenta. Wokół ścian na wspartych drewnianymi kozłami deskach stały rzędami iskrzące się w świetle szklane tuby, fiolki i porcelanowe moździerze. Odbite od nich światło i przyprawiający o zawrót głowy zapach ziół i innych medykamentów nadawał pomieszczeniu nutkę tajemniczości. - Dobrze, że jesteś pomożesz mi go przenieś. - Minąwszy cię kapłan podszedł do wezgłowia pacjenta. - Wygląda dobrze... Na raz.... - Po chwili przenieśliście wspólnie nieszczęśnika na jedną z prycz małego pomieszczenia za ścianą. Kapłan jeszcze raz uważnie przyjrzał się twarzy i opatrzonym ranom pacjenta. - Uchodźca. Wielu ich przybyło ze wschodu. Z tego, co dało mi się ustalić pochodzi on z jednej z tamtejszych wiosek. Prawdopodobnie uciekał przed wyspiarzami. Wątpię by miał jeszcze jakąś rodzinę, stąd szaleństwo, które go do mnie przywiodło. - Podnosząc na ciebie wzrok dodał: - Nie kłopocz się nim pani on już niczym tobie zagrozić nie morze. Idź swoją ścieżką gdziekolwiek cię zawiedzie...
 
__________________
Zapraszam na blog Ścieżki
Nimsarn jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-17-2008, 19:34   #39
 
Tor Zirael's Avatar
 
Reputacja: 0 Tor Zirael jest na bardzo dobrej drodze
$: 3 698
Wielebny wyglądał młodziej, niż się tego Seratia spodziewała. Wydawał się też nie potrzebowac od niej żadnych dodatkowych wyjaśnień, toteż podążyła za nim bez słowa. Wsłuchiwała się za to i odnotowywała w pamięci to, co on sam miał do powiedzenia na temat swego niespodziewanego wczorajszego gościa.
-"Rodzina?" - pytanie zadane cokolwiek niespodziewanie lekko ją zaskoczyło i wyrwało z rozmyślań na temat sensu czekania aż jej niedoszły zabójca sięobódzi. Już miała odrzec coś w rodzaju "znajoma z dawnych lat", gdy Wielebny odwrócił się, przyglądając jej się z góry do dołu. Coś w jego oczach powiedziało jej, że nie oczekuje od niej odpowiedzi. I rzeczywiście, wkrótce udzielił jej sobie sam, Seratia nie mogła zaś oprzec się uczuciu, że człowiek ten wie więcej, niż jej się wydaje. Poczuła gęsią skórkę, poprawiła więc tylko zaimprowizowane okrycie gestem, który najpewniej został odczytany jako przejaw skromności.

Zapach ziół był oszałamiający. Przywodził na myśl wspomnienia i chatkę starej wiedźmy Brygidy, do której rodzice nie pozwalali jej się zbliżac. Nie żeby dotrzymała tego zakazu... Spojrzała na leżącego. Dzisiaj wyglądał inaczej. W zamkniętych oczach nie było widac wczorajszej mieszanki desperacji i przerażenia. Widac było tylko twarz strudzonego, zmęczonego życiem człowieka.
Nie bez wysiłku, aczkolwiek nie dając tego po sobie poznac, pomogła przenieśc nieszczęśnika. Wielebny zaś kontynuował swój wywód. Uchodźca. Szaleniec. Utracił rodzinę. Wyspiarze. SZALENIEC. Coraz bardziej nabierała przekonania, że jego żądza zemsty nie była skierowana przeciw niej konkretnie, że to, że akurat przeciw niej ją skierował było jedynie dziełem przypadku. Może miał w tym szczęście. Może pecha.
- Nie kłopocz się nim pani on już niczym tobie zagrozić nie może. Idź swoją ścieżką gdziekolwiek cię zawiedzie... - rzekł, patrząc na nią.
- Ja... Ja się jeno broniłam. - odparła nie patrząc mu w oczy, po czym obróciła się na pięcie i wyszła zastanawiając się, czemu się tłumaczy.

Drogę powrotną do karczmy pokonała biegiem. Wysiłek pomógł jej oczyścic myśli. Rozglądała się przy tym czy aby Ay nie wyszedł jej na spotkanie czy też na poszukiwania transportu. Skoro dotarła do karczmy, wpadła przez drzwi, zasapana, ale widocznie uśmiechnięta. Odszukała swego towarzysza.
- Sprawa załatwiona. Możemy ruszac. - Spojrzała na niego wyczekująco.
 
__________________
So why don't you dance to music I hear inside my head?
Tor Zirael jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-19-2008, 13:40   #40
 
Szabel's Avatar
 
Reputacja: 0 Szabel nie jest za bardzo znany
$: 891
- A więc należałoby ruszać... Nie pytałem o konie, bo nie wiem czy się na jeździe wyznajesz, ale jeśli chcesz to wierzchowce szybko wynajmiem i ruszym w drogę - w przeciwnym wypadku pieszo fatygować się nam przyjdzie. - oznajmił Ay powracającej towarzyszce - To jak będzie?
 
Szabel jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks are Wł.
Pingbacks are Wł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[Ścieżka] Szczodrość Nimsarn Komentarze do sesji RPG - w systemach autorskich 30 06-25-2008 05:22
[Autorski / Ścieżka] Szczodrość - Rekrutacja uzupełniająca Nimsarn Rekrutacje do sesji RPG 0 03-25-2008 09:54
[Autorski / Ścieżka] Szczodrość Nimsarn Archiwum rekrutacji 10 03-01-2008 19:50
Ścieżka Milly Opowiadania 0 03-29-2007 20:39
[ Artykuły ] Ścieżka Milly Opowiadania-archiwum 6 09-11-2006 09:30


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 14:45.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93