Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG -Autorskie
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 10-07-2008, 13:53   #71
 
traveller's Avatar
 
Reputacja: 3 traveller wkrótce będzie znanytraveller wkrótce będzie znany
$: 43 947
Dobrze, że nie wzięła tego co sam jej oferował bo skutki mogłyby dużo gorsze niż to co widział. Sprawiał wrażenie, że ten widok nie robi na nim wrażenia. No cóż widział w życiu wiele kobiet. Wiele pięknych kobiet, ale słabość do płci pięknej jednak mimo wszystko gdzieś tam w nim tkwiła o czym nie raz się już przekonał. W jego interesie więc było, żeby zakończyć tą krępującą sytuację, bo tak zapewne będzie czuła się Pepper kiedy obudzi się i dowie co się stało.

-Ok hmm Kruszynko - urwał i spojrzał znacząco na faceta do którego niezbyt pasowała ta ksywka zwłaszcza po tym co zobaczył ostatnio.
-Ta pani ma już chyba dosyć, proponuje żebyś położył ją do łóżka zanim ktoś z nas jednak ulegnie jakiejś pokusie.

Ciężko przychodziło mu odwrócenie spojrzenia od tego nagiego demona, ale mimo wszystko jakoś się przemógł. Jeszcze niedawno Pepper wydawała mu się bardzo atrakcyjna i w dalszym ciągu tak było jednak on jeśli już cokolwiek wiedział o demonach to fakt, że z natury są złe. Pepper do tej pory roztaczała raczej anielski urok poza tym zebrała ich wszystkich razem więc to wykluczało jej złe intencje. Mogła co prawda zebrać ich po to, żeby wystawić ich na talerzu Konsorcjum ale ostatnie minuty wykluczyły również tą możliwość.

-No tak w takim razie czekamy aż Pepper poczuje się lepiej czy może ktoś zna...
- rozejrzał się szybko po zebranych - jakieś szczegóły gdzie mamy się udać, komu skopać te tyłki, z kim się przesp... - nieświadomie znów spojrzał na Pepper a jego myśli zeszły na dość nieprzyzwoity tor.

W normalnej sytuacji nie miałby nic przeciwko sam na sam z tym kociakiem, ale to nie była normalna sytuacja. W tej chwili mieli inne priorytety niż ociekająca pożądaniem Pepper szukająca tylko kogoś kto ją przytuli. Niestety $!%6y bardzo ważne priorytety, pomyślał z żalem. Zdobył się jednak na chwilę powagi.

-Więc.. jak mówiłem... wie ktoś cokolwiek o naszym zadaniu? Gdzie jest to całe lustro?
 
__________________
<miejsce na twoją reklamę> xD

Ostatnio edytowane przez traveller : 10-07-2008 o 13:57.
traveller jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Stary 10-07-2008, 20:40   #72
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 7 Kerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetny
$: 195 400
Stara jak świat, święta zasada 'najpierw pomyśl, potem działaj' i w tym momencie okazała się prawdziwa. A ponieważ, jak to często bywa, nie każdy o niej pamięta, zatem w tym przypadku ona przypomniała o sobie w paskudny sposób.

Z drugiej strony - kto mógł wiedzieć, że Pepper w taki ciekawy sposób zareaguje na standardowe jakby nie było leczenie. On sam, gdyby okazał się przezorny i zabrał autolekarza, też by go uruchomił. Cała nadzieja w tym, że mały aparacik o niedużym rozumku nie narobiłby głupot, ograniczając się najwyżej do komunikatu o niemożności podjęcia leczenia. Bo Zhaaaw też pewnie nie pomyślałby o zadaniu standardowego pytania - Jesteś może na coś uczulona?

W tym momencie trudno było coś zdziałać. Pepper zachowywała się nader niekonwencjonalnie. Na pierwszy rzut oka śmiało można by powiedzieć, że jest wstawiona. I, używając niezbyt kulturalnego acz trafnego słowa, napalona, jakby wstrzyknięto jej potrójną dawkę jakiegoś afrodyzjaku. Pytanie tylko, który stan przeważał.

Choć wdziękom Pepper trudno byłoby coś zarzucić, to jednak nie był to czas i miejsce na mniej czy bardziej rozbudowane sceny erotyczne.

- Piękna jesteś niesłychanie - skomentował Zhaaaw słowa Pepper. Coś należało powiedzieć, a temu tekstowi właścicielka gołego biustu nic nie mogła zarzucić. Mogła co prawda mieć pretensje, że jego autor nie poświęca jej atrybutom całej swej uwagi, ale miała oprócz niego dostateczną widownię...

Prawdę mówiąc miał teraz nieco ważniejsze sprawy na głowie. Jeśli słowa Kruszynki o konieczności odespania kuracji, jaką zastosował Koen, były prawdziwe, to cała grupa znalazła się w niezłych tarapatach. Strata cennych kilku godzin w sytuacji, gdy czas naglił...

- Znasz ją dość dobrze - zwrócił się do Kruszynki. - Trzeba ją położyć do łóżka, czy też istnieje jakaś metoda, by ją postawić na nogi? Na przykład zimna kąpiel?

Jedną ze standardowych metod było natrzaskanie delikwentowi po pysku, ale ten sposób Zhaaaw wolał zostawić na czarną godzinę.
 
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-08-2008, 23:48   #73
 
Julian's Avatar
 
Reputacja: 2 Julian wkrótce będzie znany
$: 19 528
Cała sytuacja była absurdalna. Najpierw Izzak przykleja sie do jakiegoś starego motocykla, potem znikąd pojawia się dziwnie znajomo wyglądająca blondynka, a na deser wpada poparzona Pepper. Póxniejsze zachowanie Pepper po lekarstwach szkoda było nawet komentować. Naga, naćpana, i według standardów center bardzo atrakcyjna, kobieta i sześciu facetów nie było dobrą mieszanką. No chyba, że kręciło się jakiegoś wyuzdanego pornosa, czego akurat nie mieli przyjemności robić. Tek czuł się, jakby zaraz miał wypaść na niego Genoshian i krzyknąć "Jesteś w ukrytej kamerze!". Właściwie to miał skromną nadzieję, że coś w tym stylu zaraz się stanie. "Otaczają mnie idioci..." Pomyślał.

W obecnej sytuacji nie był w stanie wiele zrobić, lepiej by było gdyby Pepper zamieniła się w jakąś bestię i ich zaatakowała. Przynajmniej mógłby ją obezwładnić, a w danej chwili obezwładnianie kogokolwiek nie było konieczne ani nawet potrzebne. Przynajmniej dopóki wszyscy faceci mieli na sobie spodnie. Koen na którym akurat wisiała dziewczyna na szczęście nie wyglądał na typ napaleńca, zresztą chyba odechciało mu się harców po tym jak dwukrotnie spieprzył sprawę w iście filmowym stylu. Nie żeby go winił, oba pomysły były udane, ale wyczucie czasu niezbyt dobre.

Izzak wyraźnie zapatrzony w nagą Pepper zapytał o szczegóły zadania, a Tek szybko mu odpowiedział.

- Najwięcej wie ta oto dama. - powiedział wskazując na Pepper i podchodząc bliżej do niej - Obawiam się jednak, że w obecnym stanie nam nie pomoże. Doprowadźmy ją najpierw do porządku i weźmy się wreszcie za tę pieprzoną robotę.

Mimo pozornego spokoju na początku, pod koniec wypowiedzi Tek pokazał wyraźne oznaki irytacji. Najwidoczniej był tylko jeden sposób na przywrócenie co poniektórych na właściwy tor myślenia - wyeliminowanie tego co ich rozpraszało. Szybko ściągnął temblak, a potem płaszcz. Maczeta u jego boku stała się wyraźnie widoczna, tak jak sztylet na przedramieniu. Lewa ręka wyposażona w potężne pazury także przestała się chować. Temblak rzucił na ziemię a płaszcz zarzucił na ramiona Pepper.

- Zakryj się lepiej. - rzucił do Pepper po czym zawahał się - Eee... Jeszcze się przeziębisz. - nic bardziej oryginalnego nie był w stanie wymyślić na poczekaniu

Kiedy już wszyscy przestali skupiać uwagę na cyckach, a on trzymał Pepper za ramiona tak żeby znowu na kogoś nie poleciała i nie wyrywała się, zawtórował Zhaaawowi zwracając się do Johna. Miał nadzieje, że szybko przejdą do porządku dziennego.

- To gdzie to łóżko? - spytał
 
Julian jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-09-2008, 16:34   #74
 
Odyseja's Avatar
 
Reputacja: 4 Odyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie coś
$: 62 758
Marienne stała pod ścianą, z twarzą ukrytą w cieniu. Wolała nie plątać się pod nogami, gdy próbowano pomóc Pepper. Jak sama stwierdziła, Veriene nie bardzo mogła pomóc.

Co jakiś czas, rozglądając się, jej wzrok padał na Teka. Do tej pory się nie odezwał. Czyżby ją rozpoznał? Nie... To niemożliwe. Za bardzo się zmieniła ten rok. A może się myliła? Coś ją jednak uspokoiło. Gdyby ją poznał, nie stałby do tej pory bezczynnie. Spodziewała się, że nie zapomniał wydarzeń sprzed roku...

Przyglądała się, jak "Kruszynka", bo prawdziwe imię dryblasa nie było jej znane, pobiegł na górę, gdy tymczasem Koen podał Pepper środki przeciwbólowe. Veriene przysłuchiwała się krzykom Pep, powoli rozumiejąc powody nagłego gniewu o te parę kropel płynu krążącego teraz w jej żyłach. Koen dwa razy chciał dobrze i dwa razy wyszło jak zwykle…

Nagła zmiana zachowania Pepper zaskoczyła Marienne. Spodziewała się utraty przytomności, a dziewczyna zachowywała się, jakby była nieźle spita. Albo naćpana. Albo jedno i drugie. Na początku przysłuchiwała się z bełkotowi demonicy, ale zachowanie facetów kompletnie ją zażenowało. Wygląda na to, że w takiej dosyć niezręcznej sytuacji nie należy na nich liczyć. Powoli poszła w stronę Pepper, by zakryć ją leżącym na ziemi płaszczem, ale Tek ją uprzedził. Mogła się spodziewać, że to właśnie on pierwszy zacznie racjonalnie myśleć. Zatrzymała się więc. Nie miała tam co robić.

Tek miał rację, że obecnie tylko Pepper wie, gdzie się udać. A ona nie bardzo była w stanie umożliwiającym szczegółowo pokazać drogę do lustra. Chociaż… Wszystko wskazywało na to, że „Kruszynkę” znała nieco lepiej. Może on wie, gdzie mają się udać? Wtedy Pepper można by zabrać…

- Może ty wiesz coś więcej o planach Pepper?
 
__________________
Ponieważ drugi etap olimpiady informatycznej mam dopiero 19 stycznia, na razie powinnam odpisywać w miarę regularnie
Odyseja jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-09-2008, 18:13   #75
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 7 Kerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetny
$: 195 400
Uśmiechnął się kącikiem ust, słysząc pytanie Koena. Zestawienie słowa 'łóżko' z trzymaną w ramionach niekompletnie przyodzianą Pepper brzmiało naprawdę ciekawie...

Nim zdążył cokolwiek powiedzieć dziewczyna obróciła się w stronę Teka, niemal owinęła się wokół niego i smacznie zasnęła.

- Teraz faktycznie przyda się to łóżko - skomentował działania dziewczyny.

Zaczął rozluźniać więzy łączące Pepper z Tekiem, przy pewnej pomocy tego ostatniego. W tym czasie Kruszynka powiedział:

- Sypialnia znajduje się na pierwszym pietrze. Wraz z salonem, łazienką i dużą kuchnią. Jeśli kto głodny, to zapraszam.

Można było wątpić, czy zaproszenie jest w pełni szczere, ale skoro zostało wypowiedziane... Zhaaaw w końcu zdołał wyłuskać Teka z oplotów Pepper, zawinąć dziewczynę do końca w płaszcz. Potem chwycił Pepper, zanim ta zdążyła się położyć na podłodze i podniósł.

- Proponowałbym opuścić ten poziom, zanim narobimy jeszcze większych szkód.

Niosąc Pepper ruszył w stronę schodów. Zanim wszedł na schody zdążył jeszcze usłyszeć słowa Kruszynki:

- Nic mi nie wiadomo o żadnych jej planach - była to odpowiedź na pytanie Marienne. - Właściwie to nawet nie jestem pewien, co się tu dzieje. Wpadliście nagle robiąc piekielne zamieszanie, a teraz jeszcze to (tu Kruszynka wskazał na śpiącą Pepper). Może Neli będzie coś wiedziała, ale lepiej będzie jak najpierw zajmiemy się Pepper. Coś mi się zdaje, że za jakąś godzinę na własne oczy zobaczycie najbardziej skruszoną kobietę w waszym życiu.... Wierzcie mi, widok jedyny w swoim rodzaju.
Wybuch wesołego śmiechu zakończył tę przemowę.

Zhaaaw, idąc po schodach, usłyszał za sobą kroki. I imię.

- Neli!!

Odwrócił głowę. Stojący na schodach Kruszynka zawołał głośno imię owej istoty kierując swoją twarz ku galeryjce otaczającej podest na drugim pietrze.



Sypialnię znalazł bez trudu.
Samotna szafa, ze stojącą na niej imponującą kolekcją butelek po dawnych piwach, stolik, taboret. Gołe praktycznie ściany. Mokry ręcznik, leżący na podłodze, tam, gdzie rzucił go właściciel. Oraz parę elementów, jakby nie pasujących do reszty wystroju typowo kawalerskiego pomieszczenia. Kolorowa makatka. Na stole, obok popielniczki, wazonik z kwiatkami, na parapecie dwa różowe słoniki. I zielony kubeczek z serduszkami. Również różowymi.

Ale przede wszystkim w oczy rzucało się łóżko.
Rzecz jasna Kruszynka nie należał do standardowych przedstawicieli gatunku ludzkiego (jeśli rzecz jasna był człowiekiem), ale i tak łoże, w którym zmieściłoby się pół drużyny antygrawitki, było lekką przesadą. W dodatku pościel. Śliczna, w kolorowe kwiatuszki...

Najwyraźniej od czasu do czasu bywała tu kobieta. Być może owa tajemnicza, wspomniana przez Kruszynkę Neli.

Ułożenie w łóżku śpiącej niczym Śpiąca Królewna Pepper nie stanowiło żadnej trudności. Bardziej uciążliwa okazała się próba odwinięcia dziewczyny z płaszcza, bowiem Pepper najwyraźniej się do niego przyzwyczaiła i nie chciała się z nim rozstać. W końcu jednak Zhaaaw zdołał sobie poradzić z tym problemem i zawinąwszy Pepper w kwiecistą kołderkę wyszedł z sypialni.

W drzwiach natknął się na Kruszynkę, trzymającego jego neseser.

- To twoje, prawda?
 
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-09-2008, 20:15   #76
 
corenick's Avatar
 
Reputacja: 2 corenick jest na bardzo dobrej drodze
$: 19 413
John przestawal rozumiec cokolwiek z calej sytuacji. Grupa straznikow ni stad ni zowad pojawia sie u niego w domu, Pepper dostaje kolejnego szalu, krzyczy cos o wyprawie a do tego Neli jak zwykle gdzies wcielo. Pewnie znow slucha muzyki ze sluchawkami na uszach i ma wszystkich gdzies. "Pytasz dokad ruszamy?! W sam srodek gowna i mamy na to doprawdy niewiele czasu." Przez caly czas kolataly mu sie po glowie slowa nacpanej Pepper. Wtedy przez moment przelecialo mu przez glowe wydarzenie z komunikatorem. Przypomnial sobie dziwna wiadomosc. Dziwna chocby z tego wzgledu, ze od wiekow nie widzial zadnej innej. Wszedl po schodach na pietro i stanal z neseserem w dloni w drzwiach sypialni.
- To twoje, prawda?- Zwrocil sie do mezczyzny stojacego po lewej i podal mu neseser.
Obejrzal sie za siebie na korytarz wzrokiem szukajac Neli.
- Jak zwykle jak potrzebna to jej nie ma...- Pomyslal z przekasem.
- NELI!- Wydarl sie na cale gardlo.- Twoja matka znow sie czyms zaprawila! Zlaz na dol!
- Wybaczcie ze krzycze.- Zwrocil sie do zebranych w pokoju.- Neli chyba najlepiej wie jak pomoc Pepper ale ma ciekawy zwyczaj znikania... Co do planow Pepper... Hmmm... Wlasnie cos sobie przypomnialem.- Po czym spojrzal na komunikator.
- Wylaczony?- Pomyslal zdziwiony.- Aj no tak, sam go wylaczylem...- Po czym obudzil male urzadzenie do zycia. Poszperal chwile przy bransolecie po czym podniosl wzrok na zebranych w sypialni.
- Czy wiadomosc o tytule "Nadzieja" i lokalizacja w budynku konsorcjum to cos z wami zwiazane?- Wstrzymal oddech na moment po czym dodal:
- Bo jezeli tak to bedzie deko pol- ciezko wejsc nam do budynku konsorcjum, przedrzec sie na 23 poziom i skorzystac z lustra...
 
__________________
-----------------------------------------------------
Info dla obslugi: Mam angielska wersje OS wiec nie posiadam polskich czcionek.
corenick jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-09-2008, 22:30   #77
 
Midnight's Avatar
 
Reputacja: 5 Midnight jest jak klejnot wśród skałMidnight jest jak klejnot wśród skałMidnight jest jak klejnot wśród skał
$: 148 525
- Twoja matka znow sie czyms zaprawila! Zlaz na dol!

No to sie doigrala. Niechetnie sciagnela sluchawki, z ktorych wciaz plynely niemal ogluszajace dzwieki starej muzyki. Ciekawilo ja jaka tym razem dostanie kare. Tydzien bez wyjsc? Nie, to bylo ostatnim razem. Zabierze jej kluczyki od sabika? To tez pewnie nie bo uzyl juz tego przedostatnio. Obrazy coraz to gorszych kar przewijaly sie przez jej umysl w miare jak zeskakiwala z powietrznego lozka i ruszala do klapy w podlodze.
W chwili obecnej pomysl podmienienia maminych kapsulek na popularny afrodyzjak nie wydawal sie juz tak zabawny.
Robiac dobra mine do zlej gry pociagnela za sznur otwierajac przejscie i spuszczajac metalowe schodki. Odetchnawszy gleboko dla nabrania odwagi ruszyla powoli w dol by po chwili wyladowac na podescie.

- Bo jezeli tak to bedzie deko pol- ciezko wejsc nam do budynku konsorcjum, przedrzec sie na 23 poziom i skorzystac z lustra...

Uslyszala ostatnie zdanie wypowiedziane doskonale znanym jej glosem. O dziwo nie wygladalo na to, zeby John byl wsciekly. Wlasciwie sprawial wrazenie spokojnego chociaz nieco zaaferowanego sprawa wyprawy do lustra. Malenka iskierka nadzieji zablysla niczym ogromny plomien sprawiajac, ze razno zbiegla po schodach i stanela w drzwiach sypialni. Co jak co, ale z cala pewnoscia nie zrobi jej bury przy gosciach.

- Hmm... Tato wlasciwie to pomiedzy skorzystaniem, a 23 poziomem jest jeszcze pokoj 13.

Wtracila niesmialo po czym zaprezentowala wszystkie zabki, z ktorych ewidentnie wyroznialy sie dwa ostre jak szpilki kielki, w pieknym usmiechu.

- Trzeba do niego dotrzec co wcale nie bedzie latwe jako, ze poziom 23 jest pilnie strzezony przes systemy zabezpieczajace Konsorcjum. Najgorsze jednak jest to, ze Lustro pojawi sie tylko na chwile i tylko dzisiaj po zapadnieciu zmroku. Strazniczka Lustra tez ma tam byc i to ona umozliwi przejscie do....

Zdawac by sie moglo, ze raz otworzone usta nie maja zamiaru sie zamknac. Fioletowe skrzydelka dosc niewielkich rozmiarow poruszaly sie lekko przy kazdym jej slowie powodujac wiatr ktory z kolei sprawial, ze wstazki przy jej dwuczesciowym ubranku szybko do nich dolaczyly tworzac wrazenie ciaglego ruchu wokol dziewczyny. Do elementu wizualnego dolaczyl rowniez cichy dzwiek dzwoneczkow wpietych w dlugie i szpiczasto zakonczone uszy dziewczyny, ktora mowila dalej nabrawszy uprzednio spory haust powietrza.



- ... innego swiata gdzie mamy odnalezc bron, ktora ma posluzyc w walce z Nim i jego prawa reka, Genoshianem. Mama wziela na siebie zadanie wyboru czlonkow grupy, ktora ma tego dokonac. Ja tymczasem probuje rozpracowac system wykozystany na tym konkretnym poziomie. Tata...


Tu niepwenie spojzala w strone Johna "Kruszynki" i przelknawszy glosno sline ciagnela.

- Tata mial sie zajac dostarczeniem nas na miejsce, ale cos chyba poszlo nie tak.

Dokonczyla z niepewna mina spogladajac bezradnie na Zhaawa. Nagle jej oczy zrobily sie ogromne niczym podstawki pod filizanke.

- O kurde! Trucizna!

Spojzawszy dla pewnosci na mala branzolete, ktora spoczywala na lewym nadgrastku odczytala aktualna godzine.

- 8:45!

Panika widoczna na jej twarzy nie pozostawala watpliwosci co do wiedzy Neli o skutkach nie zazycia antidotum we wlasciwym czasie.

- Przepraszam panie Zhaaaw, tato... Zaraz wroce!

Ostatnie slowo wykrzyczala zbiegajac juz schodami do garazu gdzie wciaz znajdowali sie pozostali czlonkowie druzyny.




Garaz.

Po zniknieciu Pepper wraz z dwoma mezczyznami nastapila chwila niezrecznej ciszy, ktora niespodziewanie przerwal Wolfgang.

- To bylo... interesujace. Teraz jednak moi panowie mysle ze czas najwyzszy zazyc nasze antidota w przeciwnym bowiem razie nigdy owej wspomnianej sceny skruszenia nie bedzie nam dane zobaczyc.

Po czym bez wachania ruszyl w strone gdzie lezaly resztki nadpalonego ubrania Pepper. Po krotkiej chwili udalo mu sie wydobyc z nich mala fiolke. W chwile pozniej jej zawartosc zostala bezpiecznie wstrzyknieta do krwioobiegu mezczyzny zaczynajac natychmiastowa walke z trucizna, ktora w nim krazyla.
Nastepnie wyjal podobna fiolke i podal ja Koenowi, ktory poszedl w jego slady jednoczesnie wreczajac antidotum Morbiusowi.



W tym wlasnie momencie drobna postac wykonujac karkolomny skok ze schodow, wyladowala na twardym betonie garazu. Zmierzywszy znajdujace sie tam osoby uwaznym spojzeniem ruszyla ku temu, ktorego rozpoznala jako Izzak'a Morbius'a.

- Przepraszam, ale chyba posiada pan cos co natychmiast powinna zazyc moja mama. Czy moglabym to dostac?... Natychmiast?
 
__________________
Pragnienie mężczyzny zwraca się ku kobiecie, pragnienie zaś kobiety rzadko zwraca się ku czemuś innemu niż ku pragnieniu żywionemu przez mężczyznę.
Spodziewany dzien 0 : 20 Styczen 2009

Ostatnio edytowane przez Midnight : 10-11-2008 o 21:35.
Midnight jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-10-2008, 13:42   #78
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 7 Kerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetny
$: 195 400
- NELI!!

Zhaaaw skrzywił się odrobinę, gdy potężna fala dźwiękowa dotarła do jego bębenków. Kruszynka miał najwyraźniej płuca godne swych rozmiarów i terenem jego występów powinna raczej być pustynia, a nie zamknięte pomieszczenia. Widocznie jednak krzyk zrobił swoje, bo gdzieś wyżej rozległ się szczęk metalu, jakieś skrzypienie, poprzedzające najpierw powolne, a potem coraz szybsze tup, tup, tup...

Zanim sprawca owego tupotu zdołał znaleźć się na dole, Zhaaaw zdążył sobie przyswoić informację zawartą w ciągu dalszym wypowiedzi.

Córka Pepper - pomyślał, odruchowo spoglądając na zawiniętą w kwiecistą kołderkę Pepper. Która zdecydowanie nie wyglądała na matkę i to stateczną. Jaka zatem mogła być córka?
Odpowiedź na to pytanie szybko stanęła mu przed oczami. Z pewnością nie była małym dzieckiem. Wyglądała nawet dość dorosło. No, powiedzmy była nastolatką, co sugerował zarówno strój, jak i zachowanie.

Żadnego 'dzień dobry', żadnego przedstawiania się. Od razu przemowa. Widać było, a raczej słychać, że dziewczyna ma łatwość wypowiedzi oraz giętki język, którego nie waha się używać.

Tato?
- Zhaaaw uśmiechnął się ledwo dostrzegalnie. Neli miała nader interesujących rodziców, co mogło zaowocować bardzo ciekawymi efektami, wśród których urok osobisty i seksowny wygląd nie należały do najważniejszych.

Tematy poruszone przez Kruszynkę i rozwinięte przez Neli należały do gatunku bardzo ciekawych, ale i niepokojących. Wyłączona z obiegu Pepper pozostawiła co prawda jakieś wskazówki, ale mimo wszystko dobrze by było, gdyby zechciała osobiście wziąć udział w całej akcji, zamiast smacznie wszystko przespać. Jej córeczka, choć równie urocza, wyglądał na nieco roztrzepaną.

Ale myśleć z pewnością potrafiła. I pamiętać o ważnych rzeczach.

Gdy z okrzykiem 'Trucizna' popędziła w dół schodów nie trzeba było niczego tłumaczyć. Prócz tego, skąd ta mała zna jego imię i wie o pomyśle Wolfganga.

Zhaaaw spojrzał na Kruszynkę.

- Gratuluję uroczej pociechy - powiedział.
 
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-11-2008, 21:40   #79
 
corenick's Avatar
 
Reputacja: 2 corenick jest na bardzo dobrej drodze
$: 19 413
-Dzieki- Niedbale odpowiedzial John- ... Zhaaaw... Neli wspomniala imie..- Pomyslal o tym skad corka moze ich znac, czemu wiedziala deko wiecej o planach Pepper i czemu to on mial sie zajac transportowaniem kogokolwiek, gdziekolwiek i to jeszcze bez uprzedzenia. Dalsze mysli krazyly kolo powodow dla ktorych ktokolwiek mialby gratulowac tego ciasteczkowego potwora jakim byla Neli...
- Mysle ze moglibysmy zaczac robic Cos.- Powiedzial, kladac nacisk na "cos"- Jezeli mamy przed wieczorem dostac sie do lustra to po pierwsze Neli musi wskrzesic Pepper, po drugie my musimy sie przygotowac.- Powiedzial, po czym odwrocil sie w strone schodow, zmierzajac spowrotem do garazu.
Zszedlwszy na dol nie od razu skierowal sie ku innym. Byli zajeci swoimi sprawami a ich uwage dostatecznie dobrze skupila drobna postac utrapienia i pociechy jego zycia. Podszedl do niewielkiej szafki tuz za stolem monterskim i wsunal lewa reke w szpare pomiedzy sciana a zimnym metalem szafki. Rozlegl sie cichy klik i caly mebel powoli zaczal odsuwac sie do tylu, ukazujac klape w podlodze. Pochylil sie i zlapal za ruchomy uchwyt, skrzypniecie dawno nie uzywanych zawiasow rozleglo sie z moca w hali. Ciezka klapa szybko powedrowala do gory ukazujac maly schowek pelny... Styropianu. John pochylil sie i zanurzyl dlonie w bialej masie okraglych styropianowych kuleczek, po czym zaczal wyciagac cala mase starego sprzetu straznikow. Dawno nie uzywane graty byly doskonale utrzymane i naoliwione. Systemy lacznosci lokalnej starannie upchane w tekturowych pudelkach.
- Panowie... I Panie- Po ulamku sekundy zreflektowal sie John- Mam troche sprzetu w tym dawno juz nie uzywane lokalne komunikatory. Mysle ze stosowne bedzie powiedziec "Prosze sie czestowac"- Z lekkim usmiechem zwrocil sie do zebranych.
Usmiech zniknal dosc szybko kiedy namierzyl wzrokiem Neli. W jego miescu pojawila sie lekko zatroskana mina.
- Neli- Powiedzial lagodnie.- Lec na gore, pomoz mamie wrocic do normalnosci...
 
__________________
-----------------------------------------------------
Info dla obslugi: Mam angielska wersje OS wiec nie posiadam polskich czcionek.

Ostatnio edytowane przez corenick : 10-11-2008 o 21:44.
corenick jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-11-2008, 22:21   #80
 
traveller's Avatar
 
Reputacja: 3 traveller wkrótce będzie znanytraveller wkrótce będzie znany
$: 43 947
Nie wiedzieć czemu poczuł się trochę śpiący. Może to całe gadanie o łóżku dla Pepper a może lekki marazm sytuacji od dobrych paru chwil sprawił, że on sam z chęcią odpoczął by parę godzin zanim zgromadzeni tutaj ustalą w końcu coś konkretnego.
Jednak następne minuty wytrąciły go z przeświadczenia, że jeszcze długo będą tak stać i ględzić bez celu. Sam co prawda był w tym mistrzem, ale kości wprost domagały się trochę ruchu.
Największe zaskoczeniem było to, że Pepper posiadała córkę. I to wcale nie taką młodą jak sugerował jej wygląd. Zaraz skarcił się w myślach za głupotę. Przecież nie wiadomo ile tak naprawdę Pepper ma lat, może przecież zmieniać to i owo w dodatku demony starzeją się pewnie inaczej niż większość biologicznych form życia, może nawet nie starzeją się wcale. To jednak nie było teraz istotne.
Otworzył lekko przymknięte oczy i zmienił pozycję kończąc opierać się o ścianę. Rozmawiano o lustrze, więc słuchał uważnie każdej wzmianki. Nie bardzo wiedział jak ono działa, jednak poznał jego moc.
Coś takiego na czarnym rynku byłoby pewnie bezcenne... a gdyby tak porozmawiać potem o tym z Pepper...

-Hmm? A no tak antydotum! Zaraz mała.. gdzieś tu miałem..

Nie spodziewał się, że kolejne słowa tej wygadanej - [i]pewnie po mamusi bo tatuś na to nie wyglądał - będą skierowane do niego jednak zupełnie zapomniał, że wciąż posiadał coś co faktycznie może uratować życie matki tej uroczej istoty.Przeszukiwał w pośpiechu liczne kieszenie długiego płaszcza, uśmiechając się nerwowo tak jakby nie był pewien czy nie zgubił gdzieś po drodze tego czego tak bardzo potrzebowała Pepper.

-Zobaczmy.. trucizna, używki, więcej używek.. hmm nie wiem co to takiego.. o jest! Proszę bardzo, mam nadzieje, że twojej mamie się polepszy zważywszy na to ile świństw ostatnio zażyła.

Podał jej małą fiolkę z groźnie wyglądającą zawartością i uśmiechnął się przyjaźnie. W tej małej było zapewne coś dziwnego, ale on nie mógł rozgryźć co. Najwyraźniej wiedziała o ostatnich wydarzeniach wiele szczegółów... być może jakieś połączenie telepatyczne z Pepper? To by wiele wyjaśniało. Nie wiedział czy coś takiego jest możliwe, ale przecież słyszał o wielu bardziej niezwykłych rzeczach w galaktyce.
Same te lustra, magia, jakoś nie bardzo do niego przemawiały. On sam wierzył w siłę technologi, w siłę człowieka i jego umysłu. Jak widać świat jest pełen tajemnic, zauważył w myślach.

Po chwili sam zażył swoje antydotum, które wręczył mu Koen. To samo zrobiła reszta z tych zarażonych. Wyglądało na to, że większość nieporozumień i całą tą podejrzliwość mogą zostawić już za sobą. Czekało ich zadanie a Izzak Morbius chciał wreszcie pokazać na co stać jego i jego noże.

-Panowie... I Panie mam troche sprzetu w tym dawno juz nie uzywane lokalne komunikatory. Mysle ze stosowne bedzie powiedziec "Prosze sie czestowac


Spojrzał na dość sporą kolekcję różnego ustrojstwa, które trzymał tu Kruszyna. Sam gustował w podobnych bajerach dlatego miał zawsze przy sobie nie tylko swoje noże. Wziął dość staromodny komunikator, który zapewne posłuży im gdyby komuś przyszła ochota na małe gadu gadu.

-Jedno paskudztwo w organizmie mniej. No to ja idę do kuchni zjeść jakieś następne, wybaczcie ale nie mogę pracować z pustym żołądkiem.

Wzruszył tylko ramionami w usprawiedliwiającym geście i poszedł powoli, w kierunku wskazanym przez Kruszynkę lekko i beztrosko zupełnie jakby był u siebie w domu. Po drodze szybko wyminęła go Neil, która najwyraźniej do serca wzięła sobie to co powiedział jej ojciec bo pędziła na zatracenie karku. Morbius puścił tylko niewinne oczko w stronę Marienne i tyle go widzieli.
 
__________________
<miejsce na twoją reklamę> xD

Ostatnio edytowane przez traveller : 10-12-2008 o 21:15.
traveller jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 20:20.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111