Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG -Autorskie
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 10-15-2008, 18:17   #361
 
Almena's Avatar
 
Reputacja: 5 Almena ma w sobie cośAlmena ma w sobie cośAlmena ma w sobie coś
$: 312 524
- Jesteśmy tak blisko…
- Bez pośpiechu. Are you ready?
- Yes.
Mistress spojrzała w niebo, na którym zamajaczyły lśniące, dziwne symbole.
- I see it.
- Jak wygląda?
- Pięć symboli, szósty w środku. Obręcz. Wyraźna.
- Drga?
- Nie. Looks perfect to me, darling. I`ll send a signal – uniosła powoli dłoń ku niebu. – Try to hold it for a few seconds.
Z jej dłoni wystrzelił fioletowy promień, trafił w sam środek środkowej obręczy.
- Udało się. Idealnie!
- Wycisz sygnał.
Symbole na niebie zniknęły.
- Możemy uznać, że jesteśmy gotowi.
- My również.
- Mamy zatem dwa Filary i grunt uszykowany pod trzeci. A czwarty Filar?
- Nie jest tak łatwo zapanować nad bandą rozwydrzonych śmiertelników i dwoma Wojownikami Światła. So boring – westchnęła Mistress.
- Need help?
- What kind of help, darling?
- Give them more motivation. Za miesiąc wszystko się uspokoi. Ajs będzie czuwał nad sytuacją. W ciagu miesiąca stanie trzeci Filar.
- Phibrizo mu pomoże. Odbicie może zniweczyć nasze plany i obliczenia. Spróbujemy uspokoić je chaosem, Astarothowi się udało. Spodziewamy się gwałtownych represji, a przecież potrzebujemy ich żywych.
* * *
lastinn player

- Szkoda że nie mógł zostać tam dłużej – stwierdził Phibrizo.
- Jego chaos mógł zniszczyć równowagę – mruknął Kanzel.
- Sprawa jest w toku. Kiedy znajdzie się punkt równowagi, wszystko się uspokoi i będziemy mogli wkroczyć – dodał Rion.
- Wtedy może tam wrócić, jeśli zechce – odezwała się Almena.
Zapadła cisza.
- Wiadomość z najnowszej chwili, dearest Mother! – uśmiechnął się Phibrizo. – W ramach próby okiełzania gniewu niszczyciela i przebłagania go, wybudują świątynię poświęconą czarnoskrzydłemu demonowi zagłady!
- Dobrze. Póki co odwołujemy twoją delegację, Phibrizo. Wskaż im miejsce. Pamiętaj o Odbiciu.
- Of course, dearest Mother!
- Czy on wie?
Zapadła znów cisza.
- To nie twoja sprawa, Kanzel.
- Wybacz.
* * *
Tev;
Udało ci się znaleźć muszle! Któreś muszą być tymi właściwymi! Teraz pora do elfów...

-.... gdzie może znaleźć rośliny rosnące pod ziemią?
- ...O_O’ E...? Pod ziemią...?
Zdumiony elf gapi się na ciebie podejrzliwie.
- Bracie.. nigdy... wcześniej nie widziałem ci na Wolf Pack Island... – zaznaczył podejrzliwie.
- Szukam tych roślin gdyż chcę posadzić je przy swoim domku, by mieć plony nie tylko na, ale i pod ziemią, na chwałę Almanakh!
- O__O’’’ A... gdzie jest twój dom? – elf nie wytrzymał w swej podejrzliwości.
W czasach gdy Astaroth chodzi po świecie a Biała Gwiazda zniknęła i zapadły ciemności, każdy obcy jest bardzo podejrzany. Zwłaszcza podejrzany obcy jest bardzo podejrzany...

Barbak; Wiertło dotrze do sufitu „już za moment”! [w next turze]. Na szczycie wiertła cos błyszczy, ale z dołu nadal nie widzisz zbyt dobrze co to. Poza tym wokół nie ma dźwigni, przełączników, drzwi itp.

* * *
Wszyscy;

- Ivjithia hapssss...? Enth...?

Znacie to już; błysk, uczucie, jakby ktoś trzasnął was w głowę czymś ciężkim.. i pustka...

lastinn player

V...Verion...?!
Kanzeliv?!
Biało-blada morda... Ritha?!

Macie wrażenie, że przemawiają do was głosy demonów, gdzieś tam, z Wymiaru chaosu. Grożą wam. Grożą zemstą za śmierć Veriona, za to, że jeden z was walczył z Kanzelivem, grożą wam nawet zemstą za śmierć Valgaava, choć inne głosy śmieją się w tym samym czasie i raczej wam dziękują! Macie wrażenie, że przesłanie sprowadza się do jednego. Przeszkadzacie im w czymś. Swoją egzystencją. Najwyraźniej nie jesteście już potrzebni i ktoś tam, w Wymiarze Chaosu, ma wielką ochotę się was pozbyć.
Wszystkich was, poza Astarothem! Astaroth widziany jest jako bohater narodowy, legenda, heros! Nie oddają mu wprawdzie czci ani nie drżą przed nim na kolanach, ale z nienawiści którą wyraźnie czuł dawniej z mgieł chaosu, nic nie zostało. Lordowie Demonów po raz pierwszy widzą w nim „swojego”! Nie opętańca, przybłędę, niegodnego, który wyżebrał pakt z Asgaravahillem, a swojego, demona, jaki udowodnił swoją wartość. Do niego nie mają żadnych pretensji.

* * *
Astaroth; Ocknąłeś się... i nic. Nic się nie zmieniło!

Barbak; O_O’’’ Ocknąłeś się... tyle że w ciele jakiegoś patykowatego elfa zwanego Ray`gim!!!

Kejsi; Skąd wzięłaś się w lesie?! No nie, znowu utknęłaś w ciele... elfa?!

Tev; ....Eeee?! Las, a gdzie elf?! I... skąd ta chmura pszczół?! O_O Lecą prosto na ciebie!!! Nieopodal jest rzeka, a dalej znajome łąki, most nad łąkami i elfickie miasto! GAH!!! O_O Sukienka?! O_x Jesteś w ciele Kejsi!!!

Funghrimm; ....O_O’ no, teraz nikt nie nazwie cię kurduplem!!! XD Za to jesteś zielony!!! TT

Ray`gi; A niech to wszystko szlag trafi, świat urósł!!! A nie, gah, jesteś... w ciele dwarfa!!! TT

Wszyscy; w waszych myślach rozbrzmiewa głos Mistress.
- I`m very disappointed! -_- Verion zawsze twierdził, że nie ma lepszej motywacji niż mała klątwa. Jak zapewne zauważyliście, niektórzy z was trafili do innych powłok cielesnych. Jeśli uszkodzicie swoje nowe ciało, stare również ucierpi na ten sam sposób. Powiem krótko i zwięźle. Gonią nas terminy;3 Jeśli w ciągu miesiąca nie wybudujecie którejś ze świątyń, pozostaniecie w sowich nowych ciałach na zawsze. Ale bez obaw. Nie pożyjecie w nich długo jeśli zawiedziecie...
 
__________________
Poczytaj u nas o KIBLU CHAOSU! xD
Almena jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Stary 10-18-2008, 13:14   #362
 
Kejsi2's Avatar
 
Reputacja: 2 Kejsi2 wkrótce będzie znany
$: 48 653
Co się dzieje?!
Kejsi rozejrzała się wokół ze zdumieniem.
- Przecież przed chwilą wyszłam z tej groty!!! Znowu mnie tu ściągnęło!? Co za podle pułapki, bakłażany, okropność, chimera już nie może spokojnie iść po pszczeli wosk!!!
Ze smutkiem spojrzała na swoje łapki gdzie oczywiście breji wosku już nie było. Łapki!? Łapy, łapy, łapska!!!
- AAAAAAAAA!!! Pszczoły mnie pokąsały!!! – zaczęła w panice biegać wokół. – Łapki mi spuchły!!!
W tym momencie wywaliła się jak długa.
- Znowu te sandały!? Nieeeeeeeee!!! Jestem w ciele Teva nieeeee!!!
Zdała sobie sprawę że przez cały ten czas nie wydała żadnego artykułowanego dźwięku bo Tev stracił przecież głos!
„Za co!?” – westchnęła smętnie.
Głos Mistress wyjaśnił wszystko.
„To nie fair!!! Dlaczego nie mogłam być w ciele na przykład Raygiego!? – wymknęło się jej w myślach.
Odpowiedź była oczywista. Mistress pękłaby z zazdrości hihi.
„Dobrze że nie jestem w ciele Astarotha, fuj, bakłażan, fuj fuj!”
Westchnęła i obejrzała się dokładnie.
„Tevowi przydałaby się mała zmiana raz na jakiś czas – stwierdziła.”
Tygrys wyglądał bardzo dostojnie i wojowniczo ale.... no zbyt wojowniczo. Tu miecz, tam miecz, tam sztylet, tu coś znowu. Kejsi zatęskniła za swoją sukienką. W parodyjnym zdumieniu oglądała swoje nogi.
„Skoro Mistress zgotowała nam coś takiego to już ja jej pokażę! Skoro Tev jest w moim ciele to jest teraz w lesie i tego nie widzi, hihi! Sprawdźmy czy mam nadal moje moce Wojowniczki Światła! Skoro tam to znaczy że mogę nadal przyjąć dowolną postać hihi!”

Kejsi skupiła się i znikła za świetlistą zasłoną by po chwili pokazać światu nowego Teva!



„I co ty na to Mistress!? – zachichotała. – Tak, już widzę twoją minę, już widzę, hihi!!!”
Zaczęła odstawiać z ubawem różne pozy. Nie miała jednak ochoty oglądać miny Teva gdyby ten się zjawił, więc przestała się wygłupiać i spojrzała na wieżę wiertło.
„No to jazda!!!” – klasnęła w dłonie, sprężyła się do skoku i skoczyła na wieżę łapiąc się pazurami.
Jako kot wiedziała jak koty się wspinają i szybko i zwinnie dotarła na górę. Na szczycie zobaczyła śmieszną konstrukcję z cienkich metalowych prętów i coś na kształt miseczki albo małego talerzyka z wgłębieniem. Ostrożnie to dotknęła, próbowała wdusić, przekręcić, albo coś ale konstrukcja była nieruchomo. Nagle Kejsi-Teva olśniło. Popatrzyła w dół i chciała zawołać do reszty ale Tev nie miał głosu!!!

Speszony tygrys kłapnął wielką łapą o swoje czoło, załamany. Zaczął machać do Waldorffa klepiąc się w pierś i pazurem w powietrzu rysując okrąg, wskazał znów dwarfa, pokiwał łapą jakby zapraszał dwarfa na górę.
 
__________________
a takie tam
Kejsi2 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-19-2008, 13:23   #363
 
Alaron Elessedil's Avatar
 
Reputacja: 4 Alaron Elessedil wkrótce będzie znanyAlaron Elessedil wkrótce będzie znany
$: 186 887
Tev szedł w stronę wieży-wiertła, gdy nagle rozbłysło białe światło, po czym poczuł, jakby ktoś uderzył go w głowę czymś ciężkim, a światło zgasło.

***

http://www.walenir.com/img/art/Sigelvar.JPG

-Czyż nie istnieje relatywizm w dziedzinie mocy i potęgi?-zapytał wysoki człowiek o białych włosach. Mądrość i inteligencja biła z jego twarzy oraz białych oczu bez źrenic. Patrzył, siedząc na ogromnym tronie z berłem o dużej kuli oraz jakimś ptakiem, w prawej ręce. Patrzył na Półelfa i Tygrysa, stojących przed nim. Tygrys był nieco zdezorientowany, lecz z czarnych oczu Półelfa bił niezwykły chłód oraz rozsądek. Na ten widok uśmiechnął się nonszalancko, zaś Półelf w czerni ze swoim kosturem w dłoni odpowiedział również uśmiechem, lecz niezwykle tajemniczym. Nie pokazywał zupełnie nic, a jego uśmiech był zagadką samą w sobie. Śmiał się? Udawał? Uśmiechał pogardliwie, drwiąco, przyjaźnie? Nic nie było pewne.
-Twierdzisz, że moc i potęga są relatywistyczne? Pozornie jest to aksjomatem, lecz moja teza mówi o absolutyzmie mocy oraz potęgi. Wychodząc od samej istoty egzystencjalnej każdej persony, stwierdzamy, iż twierdzenie jest prawdą, bowiem jak może potomek potężnej istoty nie przewyższać plebejusza? Każdy z nich jest nacechowany przez naturę inaczej. Istnieje również hipokoristykon mocy i potęgi, co należy mieć na uwadze, lecz to jedynie sugestia. W tenże sposób trywialne umiejętności dla obu person, będą diametralnie różne. Proces postępu również wygląda inaczej. Tutaj ujawnia się teoria relatywizmu mocy i potęgi, jednakże ja twierdzę, iż plebejusz czerpie z tych samych prawd, co potężniejsza rasa. Jaka zatem jest różnica? Plebejusz przechodzi etap nauki, którego drugi nie miał, gdyż już go znał. Dalej cały proces jest taki sam. Różnice są jedynie w czasie. Dochodzimy tutaj do antynomii. Czyż przeciwieństwem relatywizmu nie jest absolutyzm?-zapytał Półelf, zaś mężczyźnie wydawało się, że widzi błysk triumfu, ale zaraz wydawało mu się, że błysnął w czarnych oczach zawód. Ewidentny znak, że zdecydowanie nie widział prawdy.
-Dotarłeś do tego na podstawie introspekcji?
-Ekstraspekcji również-uśmiechnął się tym samym uśmiechem, co poprzednio.
-Może to jedynie autosugestywne spojrzenie?
-Jedynie atomizm logiczny.
-Wzbogacony o ataraksję?
-To chyba oczywiste. Mamy bowiem do czynienia z abstraktem-westchnął Półelf.
-A jeżeli ja stwierdziłbym, że jest to konkret?
-Myliłbyś się. Rozważasz moc i potęgę w kategoriach istoty egzystencjalnej władającej nią, a nie jako istoty same w sobie.
-A jeżeli powiem, że jestem demonem Laplace'a i wiem wszystko?
-Zhuangzi śnił, że jest motylem-zripostował Półelf.
-Śmiesz podważać to, że jestem demonem Laplace'a?
-Ja tylko przytaczam argument snu. Czyż jesteś w stanie stwierdzić, że nie istnieje?-zapytał przebiegle Półelf, a mężczyzna zdał sobie sprawę z tego, że został zapędzony w kozi róg. Jeżeli powie, że tak, tamten każe mu udowodnić, a jeżeli powie, że nie, twierdzenie, iż jest demonem Laplace'a, legnie w gruzach. Białowłosy uśmiechnął się tylko.
-Jest to zbyt transcendentalne dla ciebie-rzekł, wiedząc, że zszedł do defensywy. Z pewnością tamten również to wiedział.
-Wchodzimy na terytorium metafizyki-rzekł spokojnie mieszaniec.
-Czy masz coś przeciwko, byśmy empirycznie sprawdzili czy jesteś demonem Laplace'a? Sprawdźmy czy mój umysł jest zbyt transcendentalny na poznanie odpowiedzi na argument snu? A może mój umysł nie jest transcendentny, lecz immanentny?-powiedział Półelf, kończąc dowód. Mężczyzna milczał, uważnie patrząc na rozmówcę, ale ten postanowił najwyraźniej dokończyć to, co zasugerował.
-To, że jesteś demonem Laplace'a jest istną doksą.
-Brawo! Pierwszy raz od dawien dawna ktoś pokonał mnie w słownej wojnie-rzekł z uznaniem mężczyzna w bieli.
-Nie jestem typem wyznającym dogmatyzm, zaś moim imperatywem jest apercepcja oraz percepcja wszechistnienia-stwierdził Mag.
-A co myślisz o dualizmie ontologicznym?-zapytał z uznaniem Białowłosy.
-Niezależnie czy przyjmiemy epoché czy nie, w moim przekonaniu jest to, że dualizm ontologiczny nie istnieje w takiej formie, jaką powszechnie rozumiemy. Niewątpliwym episteme jest to, że istnieje ciało i dusza, ale nie tylko. Istnieje również nadrzędny, szeroko rozumiany umysł i to on kieruje zarówno procesami fizycznymi, jak i emocjami. Nie pytaj czemu w takim razie służy dusza, bo nie mam pojęcia-rzekł Półelf.
Nagle otoczenie zaczęło się rozmywać, by w końcu zniknąć, pogrążając Maga i Tygrysa w czerni.

***

Tymczasem Sirfaldir starł się z większą podejrzliwością niż się tego spodziewał.
-Bracie.. nigdy... wcześniej nie widziałem ci na Wolf Pack Island... A... gdzie jest twój dom? W czasach gdy Astaroth chodzi po świecie a Biała Gwiazda zniknęła i zapadły ciemności, każdy obcy jest bardzo podejrzany. Zwłaszcza podejrzany obcy jest bardzo podejrzany...
-Ah tak. Ja chyba zapomniałem się przedstawić. Elanrir Lestenan, Wojownik Światła. Zostałem przysłany tutaj przez Lavandera do pomocy Ludziom i Elfom, gdyż słyszałem o waszej potrzebie. Słyszałem o zstąpieniu samego Astarotha z najgłębszych piekieł. Słyszałem również o tym, że przyprowadził ze sobą swoje przeklęte sługi. Przybyłem tutaj, by walczyć z nim i jego pomiotem oraz pomóc światłu rozświetlić te przeklęte ciemności oraz ukazać ukrytą za nimi Białą Gwiazdę!-rzekł fanatycznie, po czym pokazał wytatuowany na boku szyi, symbol Lavandera, który Tev tak często widział na medalionie Barbaka.
-A mój dom jest po przeciwnej stronie wyspy, jeżeli chcecie wiedzieć-tutaj zorientuje się dyskretnie w której części wyspy się znajduje, po czym w którymś momencie wtrąci przeciwną stronę do tej, w której się znajduje.
-Pragnę pokazać wszystkim, że mimo ciemności, które zstąpiły na nas, możemy dalej żyć normalnie na przekór Chaosowi i Demoniczności Astarotha, pragnącego zabrać nas do swych piekieł. Możemy żyć normalnie i walczyć z nim naszą wiarą oraz świętym orężem, a Lavander i Almanakh zawsze będą po naszej stronie. Dlatego właśnie potrzebne mi są rośliny. Pokażę wszystkim, że da się tak żyć i podzielę się wtedy moimi plonami, pokazując jakie są one smaczne nawet wtedy, kiedy ciemności okryły nas swym płaszczem! Wtedy każdy postąpi podobnie, a Astaroth i jego piekielne pomioty wściekną się, że nie dotarły do nas, ale nie będą mogli nas dosięgnąć, ponieważ my mamy tarczę wiary, którą się zasłonimy, a wtedy nawet moc Astarotha nie będzie w stanie się przez nią przedostać! Im silniejsza nasza wiara, tym trudniej będzie mu się dostać do nas, gdyż Almanakh i Lavander są po naszej stronie! Proszę was więc o pomoc w podjęciu próby rozproszenia ciemności. Zapewne dziwicie się, że zwykłymi roślinkami. Rośliny symbolizują naturę, która przezwycięża wszelkie trudności i wydaje na świat owoce. Niech te rośliny będą nam ziemskim wzorem do naśladowania tak jak niebiańskim są nam Almanakh i Lavander. Te roślinki to tylko drobny element do całej układanki służącej do przeciwstawienia się Demonom piekielnym. Gdzie zatem mogę znaleźć te rośliny? Nie wiem tego, jako że jestem tutaj od niespełna tygodnia.-zapytał Elf, kończąc swoją pobożną przemowę.

***

Nagle Tev przebudził się w lesie i zobaczył... ogromną chmarę pszczół lecącą na niego. Szybko spostrzegł rzeczkę za sobą oraz znajomą polanę, a także most. Popędził natychmiast w tamtym kierunku i wtedy zobaczył, że jest w ciele Kejsi! Znowu zmiana ciał!
Zwykły człowiek nie miał najmniejszych szans ucieczki przed wściekłym rojem pszczół, lecz koty jak najbardziej miały sposobności ku temu. Sam wiedział o tym najlepiej, bowiem jest Tygrysem. A raczej Tygrysem w ciele Kotki. Nie ma to jednak znaczenia. Kot to kot.
Będzie wykonywał slalomowe biegi, podskoki, przewroty, sprinty, by umknąć pszczołom. Ma zamiar wskoczyć do rzeki, a wcześniej zaczerpnąć powietrza, by móc zostać pod wodą nieco dłużej oraz przepłynąć pod wodą jakiś kawałek, wynurzyć się, by zaczerpnąć powietrza i popłynąć znowu kawałek dalej, a tym samym zgubić pszczoły.

***

Ravist siedział przy biurku, zastanawiając się nad wszystkimi wydarzeniami. Tev sterował ciałem Kejsi, a Sirfaldir siedział na fotelu, nic nie robiąc.
Nagle wokół rozbrzmiał głos:
~I`m very disappointed! Verion zawsze twierdził, że nie ma lepszej motywacji niż mała klątwa. Jak zapewne zauważyliście, niektórzy z was trafili do innych powłok cielesnych. Jeśli uszkodzicie swoje nowe ciało, stare również ucierpi na ten sam sposób. Powiem krótko i zwięźle. Gonią nas terminy. Jeśli w ciągu miesiąca nie wybudujecie którejś ze świątyń, pozostaniecie w sowich nowych ciałach na zawsze. Ale bez obaw. Nie pożyjecie w nich długo jeśli zawiedziecie...-rzekła Mistress, na co Ravist wybuchnął histerycznym śmiechem.
~Czy ona naprawdę sądzi, że nie znam sposobów powrotnego przeniesienia się do swojego ciała?-roześmiał się ponownie.
~Głupiutkie stworzenie! Sirfaldirze, w odpowiednim czasie złożysz wizytę naszemu ciału. Mentalną wizytę-uśmiechnął się tajemniczo Półelf, opierając się.
~Zdaje się, że Kejsi wyrobiła już sobie opinię Wojowniczki Światła. Tym lepiej dla nas. Jeżeli te Elfy dalej będą się stawiały, powiedz, że zaraz wracasz i zostaw po sobie w powietrzu symbol Lavandera, po czym przybądź po nas i pojaw się przed Elfami. Wykorzystamy autorytet, jaki zbudowała sobie Kejsi do przekonania ich-powiedział.
~Tymczasem zastanówmy się. Kejsi wybierała się do pszczół, zapewne. Nie sądzę, żeby chodziło o pszczoły oraz ich ule. Chodzi raczej o miód czy coś, czym pszczoły się zajmują. Chętnie bym jej pomógł, ale nie wypada używać naszych zdolności. Gdyby ktoś to zauważył, Kejsi straciłaby ciut tego, co sobie zbudowała. To utrudniłoby życie jej, czego byśmy nie chcieli, a także nam. Tego również nie chcemy. Dlatego właśnie trzeba oddalić się od uli pszczół-stwierdził Ravist, mówiąc do Teva i Sirfaldira.
 
__________________
Rekrutacja do Serca Nocy:
http://lastinn.info/rekrutacje-do-se...erce-nocy.html
Rekrutacja do Wojny o Magię:
http://lastinn.info/rekrutacje-do-se...a-o-magie.html

Ostatnio edytowane przez Alaron Elessedil : 10-19-2008 o 13:42.
Alaron Elessedil jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-20-2008, 15:45   #364
 
hollyorc's Avatar
 
Reputacja: 1 hollyorc wkrótce będzie znany
$: 57 246
- Ivjithia hapssss...? Enth...?

Zawrót głowy. Na chwilę zdawać by się mogło świadomość ucieka w jakieś bardzo odległe miejsce. Przed oczyma staje jakaś dziwne, nie widziana wcześniej twarz, następnie te twarze, które jako bardzo nieliczne były w stanie przyśpieszyć akcję serca zielonego Wojownika Światłą. Przed oczami stają twarze Veriona, Ritha... Krew zaczyna pulsować w skroniach. Ból staje się tak silny, że czaszka o mało nie eksploduje.. gdzieś w tym bólu wiele głosów. Przemawiają, grożą, naśmiewają się. Demony? Dajcie je tutaj! Te jednak się nie pojawiają, tylko i wyłącznie wysyłają mentalne komunikaty... drwią irytują, wyrażają szacunek względem.... Astaroth’a.

Serce orka, zdawać by się mogło na chwilę się zatrzymało. Czy możliwe aby pomylił się aż tak bardzo?

Ból przemija. Przed oczyma stają te same obrazy jakie widział jeszcze przed chwilą... te same, jednak widziane trochę inaczej. Ork dotknął dłonią czoła, aby w ten sposób choć spróbować odrobinę przynieść sobie ulgę.... dziwna dłoń spoczęła na jego czole... Jego dłoń i nie jego zarazem. Jego czoło i kogoś innego.

Był nie w swoim ciele. Był w ciele Drow’a! No nie! No to ktoś mnie doświadczył... przepraszam co teraz? Co dalej? Spódniczka, drinki z palemką i taniec na rurce?

Ork w ciele elfa zdawać by się mogło załamał się.

- O W MORDĘ!!! Stwierdził załamując ręce, a melodyjnie, mdlący głos popłynął z jego ust.

- I`m very disappointed!... Or… elf wykonał gest nie do końca godzien Wojownika. Uniósł zamkniętą pięść w kierunku stropu, a następnie w kierunku domniemanego nieba wyciągnął środkowy palec. Wyraził w ten uniwersalny i niewerbalny sposób swoje głębokie poszanowanie dla przemawiającej w jego własnej głowie.
- Nie pożyjecie zbyt długo? Śmierć w tej chwili zdawała by się być wybawieniem.... Barbak raz jeszcze zlustrował swe nowe ja. Nic to... Ast! Jeśli maczałeś w tym paluchy......!!!!! Kończmy to. I to szybko. Nie wiem kto przejął moje ciało, ale jeśli skrzywdzisz Maleństwo, to się z Tobą policzę!

Tev, czy też może raczej ktoś w ciele Tev’a wzywał krasnoluda, czy też może raczej kogoś w ciele krasnoluda na górę. Barbak postanowił, że rozwiązanie obecnego problemu jest teraz kwestią najważniejszą. Ciekaw był czy jego dotychczasowe umiejętności działają poprawnie.

Przymkną delikatnie swe migdałowe oczęta i przeniósł się na sam szczyt wiertła. Zobaczył to co wcześniej widziała Kejsi-Tev.

Może będą jeszcze jakieś pożytki z tego ciała, Barbak uśmiechnął się pod nosem, o czym z całych sił uderzył demoniczną łapką w to co przed chwilą próbowała rozebrać Kejsi.

Nie ma to jak zielone podejście do tematu. Proste i bezkompromisowe... miejmy nadzieje, że skuteczne
 
hollyorc jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-20-2008, 16:51   #365
 
Kejsi2's Avatar
 
Reputacja: 2 Kejsi2 wkrótce będzie znany
$: 48 653
Kejsi-Tev zgłupiał kiedy zamiast dwarfa odpowiedział Raygi i wylewitował do góry. Zdumiony tygrys pytająco wzruszył ramionami do drowa. Ten zamachnął się nagle demonicznym łapskiem. Tygys złapał się w panice za głowę i zaczął zabraniająco machać łapami.
 
__________________
a takie tam
Kejsi2 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-20-2008, 19:48   #366
 
Blacker's Avatar
 
Reputacja: 4 Blacker wkrótce będzie znany
$: 120 843
Astaroth zniecierpliwiony machnął ręką w trakcie wypowiedzi orka

- Barbaku, nie przesadzajmy! Nie jestem niewiniątkiem i obaj dobrze o tym wiemy. Jestem demonem, czyli jak by to każdy powiedział wcieleniem zła. Nie uważam też Ciebie, ani tym bardziej Kejsi za monstrum, gdyż każdy działa według własnego sumienia. Właśnie to jest wolna wola, czyż nie? Po prostu chciałem zwrócić uwagę na to, że czasem wasze działania osłabiają mnie i musze uzupełniać braki energi. Jeśli jesteś w stanie mnie ,,wyżywić" to obiecuję powstrzymać się od takich działań jak to miało miejsce w przypadku kowala... No, chyba że będę ewidentnie zdenerwowany. Azmaer działa tak, jak uważa za słuszne i nie mam prawa go za to negować, a zważ że osoby które odwiedzają jego przybytek i tak nie posiadają wolnej woli. Co za różnica, czy jest się opętanym przez demona-sługę wolnej woli czy przez jednego z ludzkich demonów, zwanych pieniędzmi, władzą czy sławą? Gwarantuję, że nikt dobry na tym nie tylko nie ucierpi, a zyska. Co do klątwy... Gdyby się ktoś do mnie zwrócił o jej zdjęcie to zrobiłbym to bez zastrzeżeń, chyba na tyle mnie znasz. Co do świątyni... muszę zobaczyć jej plany i najpewniej wprowadzić drobne korekty w jej chaotycznej części tak, by odpowiadały jej naturze.

Po chwili nadeszła wizja, nadesłana przez demony z wymiaru fioletu. Ukazywała jego towarzyszy martwych a jego samego jako bohatera. Najpewniej była to propozycja. Chcieli go skusić mocą, miejscem pośród nich, ,,oczyszczeniem z win". No cóż... Jeśli spróbują tutaj przyjść i wykończyć jego towarzyszy... to przez krótką chwilę będą bardzo zdziwieni, a następnie przez wieczność nie będą się już dziwić niczemu. Astaroth miał to do siebie, że wobec tych których nazywa przyjaciółmi (choćby w jego sytuacji to brzmiało groteskowo) był wyjątkowo lojalny. Ot, na miejscu najpierw spotkają Legion przeciwności a potem dwie szable.

Chaos nie zdawał sobie sprawy z jednego. Siły starego fioletu chciały go wykorzystać do swoich celów. Zawsze poddawał im się dobrowolnie, czyniąc to co mu nakazywały, choć w duchu przeklinał swoich kolejnych panów. Tak jak dawniej służył Rithowi, tak później służył staremu fioletowi... Po prostu czekając na swoją szansę. Chaos dał mu ciało które nie umrze od choroby ani ze starości i pozwoli mu na dążenie do własnego celu, do próby stworzenia Utopi. Jej niewielki zalążek już powstał w postaci Nowego Fioletu, jaki powstał w świecie bieli... Jeśli stary chaos liczy, że dobrowolnie odda mu nowy to się grubo myli! Żadna siła, czy to ludzka czy boska nie zdoła mu odebrać jego własnego skrawka świata... chyba, że wcześniej go unicestwi, raz na zawsze. Obrońcy światła, z którymi podróżował nie zdawali sobie być może z tego sprawy, ale byli jednocześnie obrońcami fioletu. Tylko łącząc siły mogli dać opór wymiarowi chaosu i jeśli dobrze pójdzie przypuścić natarcie by raz na zawsze zniszczyć to, co mogło zagrażać nowemu ładowi

Najwyraźniej jednak w tej chwili jego towarzysze zamienili się ciałami. Nieco przestraszony w kim może się znaleść (i pamiętając jak sam był ZIELONY na paladyńskim galeonie) spojrzał na swoje dłonie - jednak na szczęście były takie same jak dawniej. Widząc dość... orcze zachowanie mrocznego elfa i słysząc wyraźnie pytanie przeniósł się bliżej niego i powiedział, uśmiechając się złośliwie

- Barbaku, to ty? Jeśli tak to wiedz, że mnie obraziłeś twierdząc, że maczałem palce w czymś tak niskim. Moje klątwy są porządne, wyższej klasy że tak powiem. Verion twierdził, że klątwa jest najlepszą motywacją... i jak skończył. Co do wizji to nie martw się... nigdy nie bawiło mnie bycie bohaterem, zwłaszcza wśród demonów
 
__________________
,,W czasach słabości pokazuj swoją siłę.
W chwili potęgi pokaż swoją słabość"
Sun Tzu, Sztuka Wojny
Blacker jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-20-2008, 21:13   #367
 
Mijikai's Avatar
 
Reputacja: 2 Mijikai ma wyłączoną reputację
$: 59 755
- Tak teraz dochodzę do wniosku że, siła to ostateczność, do której uciekają się tylko nieudolni.
- A jednak w twoich planach jest element, o którym decyduje siła.
- Mój drogi, nauczmy się rozróżniać brutalną siłę od finezji i gracji, delikatności.
- Delikatności...? Jesteś ostatnią osobą, po której spodziewałem się usłyszeć coś tak nieprawdopodobnego.
- Czemu...? Przecież wiesz, że nie wszystko sprowadza się do sukcesu - liczy się również wykonanie, dzięki któremu możemy się cieszyć pełnią owoców naszej pracy, oni tego nie rozumieją Morcruchusie. Nigdy nie oczekiwałem, że zrozumieją, jak mógłbym ? Byłoby to jak żądanie niemożliwego. Spójrz na nich. Nie nie swoimi oczami, spójrz okiem duszy. Zażądaj od mocy łaski i ujrzyj prawdę. Widzisz, widzisz ich ? To mieszkańcy powierzchni, wiesz przecież o ich ograniczeniach o przekleństwie mentalnego zniewolenia, z którym przychodzą na świat, każdy z nich, prócz Pana Mgieł. On jeden jest istotą na tyle dla mnie zrozumiałą, na ile to możliwe, a wciąż jest to jedynie kropla w morzu, chaosu. Nie ważne jednak, jest to najcenniejszy skarb, który posiadamy i zanim przystąpimy do tego delikatnego i wyrafinowanego pojedynku z bestią taką samą jak my, z bestią, która wypełzła już z cienia, kiedy my ciągle w nim przebywamy, musimy tą wiedzę starannie wykorzystać. Zbierałem ją od czasu kiedy dowiedziałem się odgrywanej przez niego roli w tej grze, pamiętasz Lidraela...? Był eksperymentem. Tak jak wielu innych miało być, lecz cóż ramy czasowe nie pozwoliły mi dociągnąć mych badań do końca.
- A jednak, któraś z nich Cię ocaliła, a jeżeli to jednak była Mistress, czy umiesz mi na to odpowiedzieć, czemu...?
- W tej kwestii stąpalibyśmy po niebezpiecznym gruncie. Wydaje mi się, że rozumiem pobudki kierujące Mistress, lecz jest to istota, bo tylko tak mogę ją określić, tak złożona, że powiedzenie czegoś jako pewnik, byłoby, jak mniemam zgubną lekkomyślnością. W końcu i tak przekonamy się kto miał rację. Wkrótce.


Ray'gi pogrążony w myślach wszedł do sali, w której reszta zmagała się z golemami - iskierka przewędrowała przez oczy drowa, co oznaczało, że powrócił ze świata domniemań, planów oraz intryg i szybko ocenił rozgrywające się przed nim wydarzenia. Spokojnie zdecydował, że nie ma najmniejszego powodu, by wesprzeć towarzyszy. Chłodne oczy zatrzymały się na Barbaku, dostrzegając, że wzbogacił się o zwierzątko. Konkretnie - wilka, bądź inne zwierze z domeny psowatych. Gdy potyczka miała się ku końcowi, zrobił kilka kroków w przód upuszczając podany mu przez Kejsi łuk, wymownie podnosząc białe brwi do góry. Tevonrel zakończył starcie rąbiąc jednego agresora na kawałki, czym wzbudził uśmiech mrocznego.

Chwilę póżniej strzał Kejsi wyrównał odważniki na wadze, co pozwoliło mechanizmowi na otwarcie przejścia w wieży. Razem z drużyną, chociaż nieco wyalienowany, elf przeszedł przejściem, które zaprowadziło ich do olbrzymiej szklano-białej sali, pośrodku której wznosiła się konstrukcja w spiralnym kształcie. Ray'gi westchnął bardziej fatalistycznie, niż ze zdziwienia, ale musiał przyznać, iż pod ziemią nie można było wznieść niczego podobnego. Gdy zbliżyli się budowla zaczęła się obracać. Na jej sczycie natomiast Tarayatechi dostrzegł błyszczący punkt jednak nie mógł dostrzec, czym on był. Po chwili wznoszenia się wieży ku sufitowi, miała miejsce już niemal słynna wymiana to jest chimerka zniknęła, za to zaszczycił drużynę swoją obecnością Pan Mgieł. Nagle błysnęło, białe światło oślepiło Ray'giego i poczuł ból na potylicy, miał nieodparte wrażenie, że inni również ucierpieli.

Ray'gi zamrugał zirytowany. Wstał i grubo ciosanymi paluchami podrapał się po kudłach. Grubo ciosane paluchy ? Kudły ?! Nagle przerażająca świadomość dopadła mrocznego, jego dusza była w ciele krasnoluda - nie dość, że Mistress zagrała na nosie im wszystkim to jeszcze ucierpiała osobista próżność elfa. Zerwał się na równe nogi i popatrzył na siebie - gorzej już chyba być nie mogło - miał nadzieję, że się myli jednak, gdy jego zmysły mówiły mu, że rzeczywiście utknął w powłoce należącej do aroganckiego karzełka jego złość osiągnęła apogeum.

- I`m very disappointed! -_- Verion zawsze twierdził, że nie ma lepszej motywacji niż mała klątwa. Jak zapewne zauważyliście, niektórzy z was trafili do innych powłok cielesnych. Jeśli uszkodzicie swoje nowe ciało, stare również ucierpi na ten sam sposób. Powiem krótko i zwięźle. Gonią nas terminy;3 Jeśli w ciągu miesiąca nie wybudujecie którejś ze świątyń, pozostaniecie w sowich nowych ciałach na zawsze. Ale bez obaw. Nie pożyjecie w nich długo jeśli zawiedziecie...

Nie trzeba było Ray'giemu mówić do kogo należał głos. Ach, Mistress, także jestem rozczarowany, że zniżasz się do takiego poziomu...! To przecież osobista zemsta, po prostu chcesz patrzeć jakie grubiańskie rzeczy ktoś będzie wprawiał z moim ciałem, ty, ty...! Będę się...! Ach... Do mrocznego dotarły tysiące różnych możliwości skompromitowania Ray'giego i aż usiadł z wrażenia. Usłyszał użalającego się... No właśnie, ciekawe, kto sterował jego powłoką. Wstał spokojnie i wymienił spojrzenia z własnym ciałem po czym oskarżycielsko wymierzył w nie paluch i powiedział dziwnym zupełnie do niego nie pasującym głosem:

- Już wiem, to albo ty karle, albo ty zielony draniu, ostrzegam, że stałem się posiadaczem dużych pięści i umiem z nich zrobić użytek.

Hmm... Czy zamierzam bić, w gruncie rzeczy, siebie...?

Spojrzał, że Tevonrel robi do niego znaki i zapraszające gesty ze szczytu wiertła. Postanowił dowiedzieć się o co chodzi tygrysowi, albo raczej komuś w ciele tygrysa, bo tożsamość machającego nie była do końca pewna. Pstryknął palcami, by unieść się w górę i sprawdzić, czy zachował moce. O dziwo - tak.
 
__________________
Wreszcie grudzień - a to oznacza zapowiadane przeze mnie odprężenie i większą aktywność na forum.
Mijikai jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-22-2008, 14:11   #368
 
hollyorc's Avatar
 
Reputacja: 1 hollyorc wkrótce będzie znany
$: 57 246
- Barbaku, to ty? Jeśli tak to wiedz, że mnie obraziłeś...
Demon pojawił się, gdzieś za jego szpiczastym uchem, i szeptał doń poufale.
- To strzel focha! Ast, ja mam teraz, migdałowe oczęta, delikatne rączki i Palladine wie jeszcze co... wykręcone na zewnątrz rzęsy?!? Nic tylko założyć objazdowy bordel, albo jeszcze lepiej cyrk! Ale dobrze. Przyjmuje Twoje wyjaśnienia. Załatwmy kwestię tej świątyni i to szybko..... Sheal we?

Ork w ciele elfa otwarcie manifestował swe niezadowolenie. Manifestował tym niemniej śmiał się z tego również. Powłoka zewnętrzna była wszakże tym co nie miało absolutnie żadnego wpływu na jego duszę... poza tym zawsze można ją było dowolnie zmodyfikować. Po co jednak? Jakby na to nie patrzeć w tej przemianie miała miejsce pewna próba, pewne doświadczenie. Drow, był w zasadzie jedyny członkiem drużyny z którym orka niewiele łączyło. Dzieliły ich poglądy na świat, sposoby w jakich dążyli do zamierzonych celów. Powiedzmy sobie szczerze dzieliło ich dużo więcej niż łączyło.

A teraz w zasadzie on stał się Drow’em, przynajmniej jego zewnętrzna powłoka się stała. Mogło to być preludium to wielkiej ilości żartów i złośliwości, jednak Barbak ostatecznie postanowił tego nie robić. Dlaczego? Gest Kozakiewicza w kierunku Mistress i chandryczenie się z Ast’em mu na razie wystarczało. Na razie.

- Już wiem, to albo ty karle, albo ty zielony draniu, ostrzegam, że stałem się posiadaczem dużych pięści i umiem z nich zrobić użytek.

Fungrimm czy też ktoś w jego ciele zaczął podskakiwać.
- EEEEEE... Tev? Nie. To nasz Drow! Dlaczego draniu? Zrobiłem Ci coś? Nie? Jeszcze nie? Barbak nie potrafił ukryć sadystycznego uśmieszku, który zadziwiająco dobrze komponował się z jego nową facjatą. No to dalej. Zobaczymy co zrobisz... pamiętaj o jednym. Natabaczałem takich knypków jak ty jak byłem jeszcze pisklęciem. To ciało akurat nie przeszkodzi mi nauczyć Cię odrobiny pokory! Barbak zaczął podskakiwać parodiując boksera w ringu. Ale zastanów się czy aby na pewno warto? A ja zaraz będę do Twojej dyspozycji. Nie mam bladego pojęcia kto jest teraz w moim ciele, ale gorąca prośba. Uważaj na nie... mam do niego pewien sentyment. Ork uśmiechnął się tym razem przyjaźnie w kierunku samego siebie. Zabawnym było patrzeć na siebie.

Kiedy przeniósł się do Kejsi, zauważył kontem oka, ze krasnolud podążył za nim. Był to zatem początek ciekawej potyczki. Na słowa, albo argumenty bardziej dobitne. Ale za chwilę.

Zamierzył się w kierunku spodeczka i dziwnie wyglądających rurek, jednak w ostatniej chwili zatrzymał cios. Chimerka, w ciele Rakaszy starała się za wszelką cenę dać mu do zrozumienia, że nie to ma zrobić... powstrzymał się zatem.

- No dobra, skoro nie rozwalić... to co?

Zapytał spoglądając na szybko przybliżający się sufit.

– O! O! Stwierdził jeszcze gotów w każdych chwili uskoczyć przed zbliżającym się sklepieniem.
 
hollyorc jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-22-2008, 15:26   #369
 
Vireless's Avatar
 
Reputacja: 2 Vireless jest na bardzo dobrej drodze
$: 38 024
W jego głowie skończył brzmieć Jej głos. W sumie to już kolejny raz gdy ktoś mu tam wchodził i coś mu przekazywał, marudził lub chciał po prostu pokazać swą siłę. W czasach kapłaństwa był wdzięczny za każdą wizję jaką otrzymywał. Jego własne działania i wybory oraz w pewnym stopniu towarzysze zdeterminowali jego dzisiejszą pozycję. Był ZABÓJCĄ. Członkiem jednego z najbardziej zaskakujących teamów jakie widział lub słyszał.

Przed chwileczką stał zasapany z wielkim korbaczem w dłoni. Zabójca czy nie ale swoje lata już miał. Co innego rzucić się na pewną śmierć lub ścierać się w walce z demonami i smokami ale co innego piętnaście minut później nadal stać i nie dyszeć niczym zajeżdżony koń. Musiał przyznać Tevovi że im pomógł...
-Oczywiście że podziękuje – Śmiech w jego gardle zamarł.
-Yyyyy- kolejne zgłoski potwierdziły że jego słuch nie zawodzi. Nie był sobą.

-Mistres ty stara RURO! W coś ty mnie zamieniła. –Wybuch jego złości był dosłownie już na granicy. –
-Dlaczego znowu dostałem jakieś nikczemne ciało. - Przypomniał sobie zajście z Ditroid. Wówczas była sukkuba teraz nie mniej piękny ORK. Jakkolwiek śmiesznie wtedy walczył w turnieju jej ciałem tak teraz po chwili refleksji podziękował że nie zamienił się w Drowa. Pomimo przestróg jakie słyszał w wizji nie był pewny czy na pewno by się powstrzymał przed pewnymi działaniami.

- Już wiem, to albo ty karle, albo ty zielony draniu, ostrzegam, że stałem się posiadaczem dużych pięści i umiem z nich zrobić użytek.
Ze szczerym ubawieniem Fungrihmm obserwował wybuch zwykle zimnego Drowa. W końcu tylko on mógł do Nich tak przemawiać. Inni nie mieli ku temu żadnych powodów. Zresztą on również ten nie powinien wiedzieć dlaczego Elfy z wioski zaatakowały właśnie jego....

Gdy On w Jego ciele zaczął się unosić Zielony ocenił czy nie warto byłoby umrzeć. W wizji była mowa że cokolwiek zrobisz nowej postaci odczuje to i jej prawowity właściciel. W końcu jest powołany po to by kiedyś umrzeć. Najlepiej w walce ze straszliwym, wrednym i brzydkim stworzeniem. Do tych wszystkich przymiotników doskonale pasował Ray’gi w karłowskiej skórze. Ork podrapał się po zarośniętej zielonej twarzy.
/O tak tu by się przydałaby broda!/

Czy jest możliwość wdrapania się/ wbiegnięcia na wieżę po „gwincie” jeżeli tak to Ork wykorzysta taką szansę. Jeżeli nie to swobodnie będzie odpoczywał i sprawdzał oporządzenie jakie ma przy sobie.... może jakiś spiryt???
 
Vireless jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-22-2008, 18:35   #370
 
Almena's Avatar
 
Reputacja: 5 Almena ma w sobie cośAlmena ma w sobie cośAlmena ma w sobie coś
$: 312 524
- Powiemy mu?
- Ma to po tobie! – fuknął Phibrizo.
- Nie, po tobie! – prychnął Rion.
- Rith był twoim odpadkiem.
- A Asgaravahill twoim!
- Ja wam powiem jak jest – zakończył poważnie Kanzel. – On zwariował. Zwariował od Białego Światła.
- Ve... Kihara Riona po tak długim naświetlaniu musiałby być największym histerykiem.
- Nie był? Stanął w obronie Almanakh!
- Właściwie możesz mieć rację.
- You think Mother helped him?
- Nah.
- Izoetheh?
- Ześwirował. To jest pewne.
- Powiedzmy mu.
- Myślę że dostał Odbiciem, stąd nas nie zrozumiał.
- Lizus!
- Powiemy mu za pięć tygodni – odezwała się Mistress. – Do tego czasu równowaga ustali się i stanie poświęcona mu świątynia. A wtedy nie będzie już odwrotu.
- Nie wesprzemy tego na trzech Filarach! – zauważył nieśmiało Kanzel.
Mistress uśmiechnęła się sadystycznie.
- Zapewne nie, ale jeśli spróbujemy.... ;3
- Zabawne że oni przykładają taką wagę do „mocy”, teraz, kiedy grunt sypie im się spod stóp.
- Od wieków zapominano o tym że trzeba mieć coś, na co można działać posiadaną mocą – wzruszyła ramionami Mistress. – Wszystko jest jak najbardziej w porządku.
* * *

Tev; Zanurkowałeś.


Pszczoły bombardowały wściekle wodę, pełno ich topiących się ciałek pływało po powierzchni. Ostatecznie dały za wygraną i zostawiły cię w spokoju. Wyszedłe/aś z wody, przemoczona i upaskudzona. Wosk zaginął w trakcie kąpieli i zmarnował się.

Elf tymczasem próbował zagadać ‘prawdziwego’ elfa. Tamten słuchał w osłupieniu, ostatecznie ocenił, że nie chce mieć z tobą nic do czynienia [nie mogę robić z moich ukochanych elfów totalnych ciołów ]. Byłeś zbyt podejrzany.
- Wybacz, nie mam pojęcia o czym mówisz – odparł spokojnie, odchodząc. – Spróbuj zajrzeć do kopalni ludzi. Są tam twoi towarzysze – powiedział tak gdyż przedstawiłeś się jako Wojownik Światła. – może tam, POD ZIEMIĄ, je znajdziesz.
Zrozumiałeś, że jeśli wypytywać o to samo inne elfy, one też będą podejrzliwe i skończysz jak Tev albo gorzej.

Reszta; [łącznie z Levinem]

Kejsi-Tev wzywał do siebie dwarfa, chcąc coś. Ku jej zdumieniu ciało dwarfa zaczęło nagle lewitować! XD Kejsi-Tevowi cudem udało się powstrzymać w porę demoniczne ramię Barbka-Ray`giego przed zmiażdżeniem konstrukcji na szczycie wieży. Tygrys wymachiwał chwilę łapami, po czym sięgnął ku dwarfowi, wyrwał mu złoty medalion znaleziony niedawno i położył go w miseczce w konstrukcji.

Świat zawirował, byliście jakby w centrum obracajacej się sfery. Wszędzie wokół z sufitu zwisały miliony dziwnych lamp.



Wszystko się uspokoiło. Znaleźliście się w podziemnej grocie, gdzie w centrum znajdował się jakby... ołtarz...? wśród... pięknych kwiatów, krzewinek i bluszczu!



Co dziwniejsze, wokół ołtarza tliło się jasne, białe światło! Kiedy podeszliście nieco bliżej, wokół roślin pojawiło się dziewięć kobiecych postaci!



BRZDĘK! – złoty medalion Funghrimma spadł znikąd na podłogę. Dwarfie, możesz go wziąć jeśli chcesz

Barbak; Twój medalion Lavendera zaczął jaśniej bardzo ostrym, białym światłem!

* * *
Czas na Wolf Pack Island płynął. Dla was normalnie, dla niektórych o wiele szybciej.

Minął tydzień. Przez cały tydzień na Wolf Pack Island panowały ciemności i Biała Gwiazda nie wschodziła.
Przez ten tydzień elfy zasadziły białe drzewa o które prosił Barbak. Elfy z użyciem syfu znalezionego przez Funghrimma pozbyły się zarazy na łąkach.
Architekt z miasta stworzył plany świątyni o które prosiła eeeeh szalona kobieta
Mając tworzywo w postaci ogromnych, zrośniętych ze sobą drzew których pnie i gałęzie tworzą ściany, podłogi, piętra, oraz planami świątyni chaosu, możecie działać dalej.

* * *
Tev; Mokry i zły, wracałeś lasem. Ku swemu zdumieniu zauważyłeś, że w ciągu kilku minut kwiaty kilka razy otworzyły i zamknęły kielichy, niektóre zwiędły. Zauważyłeś też górujące ponad lasem, bardzo wysokie białe drzewa rosnące w podejrzanym, gęstym skupisku!


[Zostało 9 tur]
 
__________________
Poczytaj u nas o KIBLU CHAOSU! xD
Almena jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 09:39.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111