![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG -Autorskie Ścieżki wyobraźni są kręte. Sprawdź jak daleko wyobraźnia zaprowadziła wielu tych, którzy dali się jej ponieść. Zagraj w sesje oparte na systemach autorskich |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #61 |
![]() | Skąd oni się urwali?? Myślą, że nas pokonają?? Ha! Raczej bym na to nie liczyła uśmiechnęłam się zadziornie. Wyciągnęłam jeden z mieczyków. W sumie, może być problem... Kusznicy stanowią dla nas duże zagrożenie, a ja nie wejdę na dach w tak krótkim czasie... No nic... Próbuję zaatakować ich lidera, może się speszą, kiedy "wódz" padnie... |
| | |
| Reklama |
| |
| | #62 |
![]() | - Dobra, moja wina nie zapukałem, ale żeby zaraz szufladą! Nawet nie śniło mi się robić jakikolwiek unik i tak by trafił jak nie szufladą to całą komodą. Wyrwałem karteczkę z kieszonki i zrobiłem tradycyjną barierę. Wodny miecz zatrzymała to szufladę też powinna... Muszę obmyślić dobry plan od czego zacząć. Pogadać z nim czy może z kontratakować szafą? Szybko muszę znaleźć jakieś rozwiązanie. - Nie uważasz że to trochę nie ładnie tak rozrabiać? Pewna kobieta chce tu normalnie mieszkać a ty jej to uniemożliwiasz. Albo pogadamy na spokojnie albo teraz mały blef skopię ci twój ektoplazmowy tyłek zrozumiałeś.
__________________ pomiędzy niebem a piekłem jest królestwo pana... czyli moje... |
| | |
| | #63 |
![]() | STINERR Chłopiec spojrzał na Ciebie z wyrzutem. Chyba chciał coś powiedzieć, ale nabrał powietrza do budzi, nachmurzył się i szedł dalej. Las zaczął rzednąć i pomimo mroku widziałeś w oddali góry. Rudzielec zatrzymał się, pokazał palcem dobrze widoczną "skałę" z wejściem i pomachał Ci na pożegnanie. Zauważyłeś coś przy grocie, a gdy znów spojrzałeś na dziecko, nie było go tam. Usłyszałeś chichot i spojrzałeś w miejsce wydobywania się dźwięku, chłopiec siedział całkiem wysoko na drzewie. Przynajmniej będzie w miarę bezpieczny. Skowyt wilków przerwał nocną ciszę i kilkanaście metrów na lewo przebiegło sześć wilków z małymi, lekko opancerzonymi jeźdźcami. Dobiegły do groty i zniknęły wewnątrz. FRYGG Mimo późnej pory trakt tętnił życiem. Mijałeś konwój karawan, kilku włóczęgów i dwie przeprowadzające się rodziny. Do miasta została jeszcze 1/3 drogi, a Ty robiłeś się coraz bardziej senny i zmęczony. Od przechodzących dowiedziałeś się, że niedaleko przed Tobą stoi karczma. Po jakiś 30 min byłeś ma miejscu. Budynek był piętrowy, na górze sporadycznie paliło się światło a parter był oświetlony cały czas. Na terenie karczmy stało kilka powozów, w stajni przebywało najprawdopodobniej sporo koni, bo pilnowało jej trzech chłopaków. Karczma nosiła nazwę "Pod Trzema Kuflami". Wnętrze wyglądało jak w każdej szanującej się gospodzie, miło, czysto a w powietrzu unosił się miły zapach jedzenia. Dwóch podróżnych siedziało osobno przy stołach, przy jednym kobieta, średniej urody w szarych szatach kapłańskich, przy drugim tajemniczy mężczyzna (poznając po budowie ciała) ukrywający twarz pod obszernym, karmazynowym kapturem. Dwie dziewki służebne krzątały się po sali sprzątając, karczmarza nie było widać najprawdopodobniej siedział w kuchni. HANAE Pierwszy zaatakował Vincent, zabijając magią jednego z trójki za wami. Twój atak nie przeszedł pomyślnie, zraniłaś lidera w prawe ramię. Jeden z kuszników strzelił w Zinn'a, ale nie trafił, a chwilę później padł od strzału swojego kolegi. Mag tymczasem dobił lidera. Lekko zdezorientowani napastnicy za wami rzucili się na Vincenta, okładając go pałkami. Zinn próbował ocalić skrzynkę i siebie przed natarczywymi atakami trójki pozostałych oprychów. Kusznik zabił jednego towarzysza stojącego przy magu. Dużo to nie pomogło, gdyż Vincent już nie żył. Drugi zabójca maga znalazł nową ofiarę - Ciebie. Rozciął i lewe udo i w odzewie dostał kopniaka w brzuch... Zinn tymczasem ogłuszył jednego ze swoich przyszłych oprawców i rzucił skrzynkę krzycząc: Bierz ją i uciekaj! Szkatułka spadła trzy metry za Tobą. Sprowadzony do parteru oprych został dobity przez kusznika, a Ty spokojnie mogłaś dotruchtać do skrzynki. Uciekać, albo pomóc Zinn'owi... Jednak kiedy usłyszałaś jakieś krzyki z oddali jednak postanowiłaś posłuchać przyjaciela i z ciężkim sercem osunęłaś się w cień, po czym zniknęłaś im z oczu. Wyszłaś kilka uliczek wcześniej. Wychyliłaś się zza rogu i zobaczyłaś, do kogo należały krzyki. Z przeciwnej strony biegło sześciu strażników. ARLENA Udało Ci się wejść na dach i przejąć kontrolę nad jednym z kuszników. Dzięki niemu pozbawiłaś życia trzech oprychów. Jednak to było ciut przy mało... Kiedy podeszłaś bliżej zobaczyłaś, że mag nie żyje, jego towarzysz ledwo trzyma się przy życiu, a z naprzeciwka biegnie sześciu strażników. Dziewczyny nie widziałaś, skrzynki też. Chwila roztargnienia i ledwo żywy chłopak, już nie żył. Kusznik też zaczął się miotać i spadł. Strażnicy byli coraz bliżej, jeden Cię zauważył i zaczął coś krzyczeć, że chyba pomagałaś oprychom. Kiedy się odwróciłaś, Twój wzrok przykuła wyglądająca zza rogu śledzona dziewczyna. AKIHITO Szuflada rozprysła się na Twojej tarczy. NIE BĘDĘ ROZMAWIAŁ! A TO JEST MÓJ DOM! MÓJ! NIE MOGĘ ODEJŚĆ! krzyczał desperacko, rzucając w Ciebie wazonami, książkami i innymi małymi rzeczami, które miał pod ręką. Bariera zaczęła powoli słabnąć.
__________________ Sensem życia człowieka jest odnalezienie własnego przeznaczenia... Nergala |
| | |
| | #64 |
![]() | Gdy wszedłem do środka, podszedłem do lady i poczekałem na karczmarza. Usiadłem na krześle stojącym przy barze i rozglądałem się po karczmie, z twarzą ukrytą pod kapturem. Gdy wreszcie pojawił się karczmarz zamówiłem coś w miarę taniego do jedzenia i picia i przy okazji wypytałem, niby to z czystej ciekawości o przebywających w tej okolicy, ze szczególnym naciskiem na magów, albo tajemniczych jegomości. |
| | |
| | #65 |
![]() | Skupiłem się jak tylko mogłem. Musiałem osiągnąć najwyższy poziom przemiany. Walka z nimi nie będzie przelewkom. Szkoda swoją drogą że nie potrafię porozumiewać się ze zwierzętami, tak jak moi rodzice. Cóż zawsze byłem uważany za czarną owcę w stadzie. Powoli zacząłem przybierać moją zwierzęcą formę. Ciekawe czemu to stawało się z wiekiem coraz prostsze, a na pewno mniej bolesne. Gdy już byłem gotowy. Powoli węszoną zmierzałem w kierunku groty. Dziwne że wcześniej nie wyczułem żadnych zapachów. Powinno mi się udać złapać chociażby trop wilków. Nie raz przecież wędrowałem z nimi w grupie, nie powinno to stanowić dla mnie problemu. Chyba jednak nie czas aby zastanawiać się nad takimi rzeczami. Wolno wszedłem do jaskini. Musiałem poczekać aż mój wzrok przyzwyczai się do ciemności. Dobrze że w zwierzęcej formie następuje to znacznie szybciej niż w ludzkiej. Gdy już mogłem widzieć, bez większych problemów. Ruszyłem w szybkimi susami w głąb groty starając się odnaleźć stworzenia z którymi zapewne przyjdzie mi walczyć .
__________________ Mizuichi gg: 3002217 |
| | |
| | #66 |
![]() | Z wielką niechęcią zostawiłam Zinn'a na pastwę tych zbójów. Jednakże, skrzynka chyba była warta ich krwi... Noga strasznie bolała, ale znając swoją regenerację, szybko się zrośnie. Czekam w uliczce, aż strażnicy znikną mi z oczu i swobodnym, lekko kuśtykającym krokiem kieruje się w bezpieczne miejsce. |
| | |
| | #67 |
![]() | Pokój pełen latających przedmiotów nie były zbyt przyjemnym miejscem a fakt, że moja bariera zdawała się być coraz słabsza, zmuszał do szybkiego działania. Szybko padłem na jedno kolano zmniejszając prawdopodobieństwo trafienia i wyrzuciłem w stronę ducha wybuchową karteczkę, by wybuchła w samym środku zjawy. Miejmy nadzieję, że wybuch spowodowany we wnętrzu Frankiego rozproszy go troszkę a nim się poskłada, będę miał czas do namysłu co zrobić dalej.
__________________ pomiędzy niebem a piekłem jest królestwo pana... czyli moje... Ostatnio edytowane przez Hevy : 09-24-2008 o 21:00. |
| | |
| | #68 |
![]() | Weszła na dach i z satysfakcją stwierdziła, że przejęła kontrolę nad jednym z kuszników, którym zaczęła strzelać do reszty. Uśmiechnęła się, bo zabiła trzech zbirów, co pomogło śledzonym, a więc zrealizowała cel, jednakże kiedy podeszła bliżej, zobaczyła, że mag nie żyje, a drugi ledwo żyje. Dziewczyna i skrzynia zniknęły, zaś z naprzeciwka nadbiegło sześciu strażników, którzy zauważyli ją, sądząc zapewne w swoich prymitywnych umysłach, ze ona należy do bandy napadającej. Chwilę później chłopak, który dogorywał, już nie żył, a kusznik spadł. Nagle zobaczyła dziewczynę, którą śledziła. Będzie chciała zniknąć z widoku strażnikom i podjąć śledzenie na nowo, jednakże tak, żeby nie stracić owej kobiety z oczu i żeby samemu zostać nie zauważonym.
__________________ Rekrutacja do Serca Nocy: http://lastinn.info/rekrutacje-do-se...erce-nocy.html Rekrutacja do Wojny o Magię: http://lastinn.info/rekrutacje-do-se...a-o-magie.html |
| | |
| | #69 |
![]() | FRYGG -Pieczeń jagnięca z piwem może być? Czy wolisz z winem, panie? Razem wyjdzie 5 srebrników... - po chwili przyniósł strawę. - A no, ostatnio nikogo niezwykłego w karczmie nie było. Zaglądali najróżniejsi podróżni, gościłem jakieś dwie doby temu grupę cyrkowców i elfiego barda, ale żem żadnego maga nie widział. Bynajmniej żaden jegomość nie wpadł mi za bardzo w oko, nie wyróżniał się żadnym magicznym artefaktem, ostatnio z tego co słyszę, niektórzy jegomoście ukrywają swój fach... Dzisiejszego wieczora kilku podróżnym ledwo ugaszczam.... Owa panienka, ba, kapłanka, w podróży do świątyni Griolynii zrobiła sobie przerwę na spoczynek. Dwoje elfów, uzdrowicielka ze swym mężem, niby królewskiej krwi, a no i jeszcze syn burmistrza Johana ze swymi pachołkami do ochrony, spili się i poszli spać... - westchnął spoglądając na mężczyznę z kapturze - Eh... I ten tam, niejaki Volberger, szampierz niezbyt dobrej sławy... - westchnął ponownie i wziął się za czyszczenie blatu. Kilka minut później do karczmy weszło czterech całkiem krępych mężczyzn. Zamówili tacę piwa i spory kawał dziczyzny. Łypali złowrogo na owego szampierza i na karczmarza, ale zachowywali się w miarę"grzecznie"... STINERR Wyczułeś woń krwi wchodząc do jaskini, ale nie byłeś pewien, czyja może być ta krew. Z głównego korytarza odchodziło kilka krótszych, prowadzących do małych, pustych grot. Wracając do głównego, dało się zauważyć w niedużej odległości słabe światło, wychodzące najprawdopodobniej z groty tuż za zakrętem. Powoli i po cichu wychyliłeś się zza ściany i zobaczyłeś średniej wielkości grotę z małym ogniskiem pośrodku. Tuż przy wejściu do pomieszczenia leżały trzy martwe gobliny, troszkę dalej ich wilki i reszta "zielonej kampanii". Sprawcą tej rozruby był najprawdopodobniej siedzący przy ognisku elf, w towarzystwie Toirna i jego córeczki. Mała nadal jest przerażona, a jej tatuś nieźle poharatany. Mimo względnego bezpieczeństwa, nie było bezpiecznie... HANAE Siedziałaś w zaułku dobre 10 minut. Rana troszkę się zagoiła i kiedy głosy strażników ucichły, mogłaś spokojnie opuścić niezbyt bezpieczne schronienie. Weszłaś do pierwszej napotkanej tawerny. Właściciel budynku zaprowadził Cię do małego, ale przytulnego pokoiku. Za niewielką dopłatą zaproponował balię z ciepłą wodą. AKIHITO Wybuchowa karteczka trafiła do celu, ale nie zrobiła tego, co miała do zrobienia. Franky był cały, lekko zmętniał i bardzo się zezłościł. TY PASKUDNY SZAMANIE! ŻMIJO PODSTĘPNA!! BUAHAHAHAHA!!! NIE WYSZEDŁ PLAN CO? wykrzyczał duch i wybuchnął przeraźliwym śmiechem. W odwecie na karteczkę w Twoją stronę poleciała średniej wielkości komoda. Udało Ci się zrobić unik, a komoda uderzając o ścianę lekko ją uszkodziła. ARLENA Dziewczyna kilka minut siedziała w zaułku,a gdy strażnicy opuścili miejsce zbrodni, wyszła lekko kuśtykając udała się do najbliższej tawerny.
__________________ Sensem życia człowieka jest odnalezienie własnego przeznaczenia... Nergala |
| | |
| | #70 |
![]() | Już miałem zamiar podejść do kogoś i wywiedzieć się czegoś więcej. I gdy zastanawiałem się od kogo by tu zacząć do karczmy wlazł jakiś motłoch. Od razu do głowy przyszło mi, że szykuje się prędzej czy później jakaś rozróba. Postanowiłem więc z posiłkiem usiąść przy stole w rogu i poczekać na rozwój wypadków. Wyglądało na to, że rozróba rozpocznie się gdy owi czterej mężczyźni się popiją, bo najpewniej po to tu przyszli. Ale już nie raz w mej wędrówce mogłem się przekonać, że pozory mogą mylić, a robią do nader często. Kto wie, może chowają do owego szampierza jakąś urazę i słuszność jest po ich stronie. Tak rozmyślając nad możliwymi wariantami rozwoju sytuacji spożywałem posiłek i spod kaptura przypatrywałem się innym gościom karczmy. |
| | |
| Reklama |
| |