![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Cyberpunk Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie CP 2020(wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #291 |
![]() | Tower asekurując tyły Tazów jako ostatni opuścił ponurą bramę cmentarza. Jeszcze tylko rzucił kątem oka na ponure sylwetki które, tanczyły między grobami, nagle uświadomił sobie z czym miał do czynienia << przecież oni są martwi.... >> poczuł jak jogo ciało zalewa zimny pot, ostatnimi siłami Tazy dobiegli do pałacyku Tower jako ostatni przysiadł przy bramie pałacu obserwując czy te koszmarne sylwetki za nimi podążają.....
__________________ I will never ask forgiveness and all of that I want to keep! I will guide the blind in darkness though I cannot see myself I will whisper in a deaf ear while I know you cannot speak and I hear rumours about angels |
| |
| Reklama |
| |
| | #292 |
![]() | 4 czerwiec 2022, 22:00, Wałbrzych, Dziura, siedziba gangu Bez słów wpadli do Pałacyku. Mały próbował czegoś się od nich dowiedzieć, czegokolwiek, w końcu wyglądali tak strasznie. Bez skutku. Pikawa uważnie oglądał świeżą oparzelinę na dłoni, nawet nie wiedział, kiedy mieszanka zapalająca trysnęła mu na dłoń. Chwilę potem bezdennie pustym wzrokiem skonanego człowieka spojrzał na Małego i rzucił zdawkowo: - Daj spokój Mały, daj spokój... I jak stał, tak padł na barłóg zapadając natychmiast w niespokojny sen. Tower trzymał fason, a przynajmniej miał taką nadzieję. Wyciągnął sprzęt do czyszczenia broni i zajął się peemem, który uratował jemu i kumplom dupę przed chwilą. Mały stał nad nim bezradnie, spoglądając to na dziwnie spokojnego Towera, to na Siwego, któy wciąż telepał się gówno w przerębli. Mongoł już spał, jak zabity... Tower nawet nie wiedział kiedy zasnął nad bronią. *** Sny były pełne koszmarów, bezkształtnych zombiech, które dopadały ich rozedrganą masą, w kilka sekund zmieniając w okaleczone zwłoki. To widzieli Merziera jak po ojcowsku, z łobuzerskim uśmiechem kiwa na nich palcem, to znowu Merzier odpływał w ciemność, z której wypadała wataha Dzikich, szarżując z opętańczym wrzaskiem na Pałac. A potem ON - Heissbach!!! Morderca JEGO Ojca!!! On uśmiechał się zimno, a dziwaczna logika snu kazałą mu się z wolna, niczym w przestarzałym morphingu zmieniać w bojowego cyborga... - Tower!!! Tower!!! Kurwa!!! - to mały szarpał we śnie szefa gangu, chcąc go odciągnąć od gigantycznej sylwetki Heissbacha. - Daj mi spokój, jesteś moim snem. - Tower!!! Sebastian!! - Mały zjeżdżaj, to borg, zabije cię, ja go muszę... - Tower, obudź się!!!! Sebastian otworzył oczy i ujrzał nad sobą zaniepokojone oblicze małego gangera: - Sebek, majaczyłeś, coś ci się śniło. Tower kiwnął niepewnie głową, przeciągnął się i spojrzał na zegarek: - O kurwa, już ósma, trza spadać na spotkanie z wujkiem. Gdzie Pikawa? - Ostrzy noże... - Mały pokręcił palcem w okolicy skroni. - Znaczy, że wrócił do siebie. |
| |
| | #293 |
![]() | Pikawa Co tu dużo mówić. Gdzieś na granicy pamięci Mateusza pojawiło się spotkanie z tym podstarzałym wojskowym, ale szczeże mówiąc chuja go to obchodziło. Tak samo jak głód w krajach Trzeciego Świata i ostatnio głośna plaga hemoroidów wśród niemieckiego społeczeństwa. O wiele bardziej interesowały go jego ostrza. Te, które odebrały już trochę żyć, ale dają mu każdą chwilę tego. Te, które już niedługo będą przyczyniać się do wylewu hektolitrów krwi z ciał tych jebanych plugawców, Dzikich. Szybkie pchnięcie. Dziura w drewnianych drzwiach. Gdyby to był człowiek, miałby dodatkowy wywietrznik. Skok, z obrotem i machnięcie nożami. Nigdy mu nie wychodziło, teraz też. Tylko kilka rys na drzwiach. Miał ochotę na walkę- może nie mordowanie, nawet trening. Z kimś prawdziwym, żywym, nie z Zombiez. Brr. Na samą myśl przeszły go dreszcze. "Biedny Siwuszek...", pomyślał Pikawa. Taki wielki, a tak trząsł dupą... No ale cóż, nie jego wina, że go takiego matka urodziła. "No, pora się zbierać", mruknął chłopak, poczym wyszedł z pokoju. No nie wyszedł, wykuśtykał. Noga tym razem bardz mu przeszkadzała. Zresztą po tych porannych skokach i wczorajszych zabawach z Siwym i Zombiez... Nie minęło kilka chwil, a wparował do pokoju Towera. - Domyślam się, że chcieliście własnie skończyć grę wstępną i przejść do konkretów...- wysyczał z nadwyraz rozbawioną miną Pikawa, stojąc w progu- Ale teraz dupsko w troki, bo ten cały Merzier nie weźmie cię na kolanka, Tower...
__________________ Kutak - to brzmi dumnie. |
| |
| | #294 |
![]() | Pierdole Merziera - Tower pocierając oczy mruknoł pod nosem po chwili zwrócił się do Małego – dobra zbieramy się, obudź resztę chłopaków – i leniwym krokiem ruszył w kierunku drzwi, ominął Pikawe w zupełniej ciszy, chyba zeszła noc dała mu niezły wycisk, rzadko kiedy prezentował podobną formę, dopił resztę piwa, które pozostało z wczorajszego dnia i ruszył w kierunku wyjścia zbierając ze stołu broń starego.
__________________ I will never ask forgiveness and all of that I want to keep! I will guide the blind in darkness though I cannot see myself I will whisper in a deaf ear while I know you cannot speak and I hear rumours about angels |
| |
| | #295 |
![]() | 5 czerwiec 2022, 8:15, Wałbrzych, Dziura Chory jest świat, chory sen wariata Jak na przejścia z poprzedniego dnia błyskawicznie doszli do siebie i bez słowa zebrali się przy 2 1/2 tonówce sprawdzanej szybko lecz metodycznie przez Specnaza. Był też Malcik, któremu całą zadymę na cmentarzu opowiedział Mongoł, kończąc z wyrzutem: "Gdzieś ty kurwa był!?" Jak to gdzie, znowu z babą, ale... Ale każdy z nich widział, że coś się stało z Malcikiem, że inaczej mówi o swoim nowym "towarze". Wreszcie Tower, Pikawa i Malutki włądowali się do szoferki a reszta na pakę i z piskiem opon pojazd z namalowanym Tazem na masce ruszył przez zrujnowane areały Dziury. Mimo wczesnej pory było już potwornie gorąco. Ludzie skryli się w starych kamienicach, rowach, osuwiskach... Lokalni gangerzy siedzieli w swoich norach, żołnierze mafii z trudem wykrzesywali z siebie hardość i dumę, co rusz ocierając pot z czoła. Tazowie jechali powoli, nie szarżując. Nikt ich nie zatrzymywał, chyba jednak wzrosła ich reputacja. Ktoś sie im ukłonił, ktoś przezornie schował za starą barykadą z powstania z 2005 roku. Mimowolnie zauważali takie szczegóły, kto ich nie widział, nie żył długo. Zauważyli też Dzikich, daleko na jednej z hałd. Stali w milczeniu, nieruchomo. Czy widzieli samochód Tazów? Teraz to i tak nieważne. Z rykiem silnika odrzutowego, na dwustu metrach przemknął nad Dziurą myśliwiec bombardujący "Halny", pewnie znów nacjonaliści przeszli z Czech. Po lewej stronie klucz starych, szturmowych "Huzarów" śmigał, niemal muskając obłymi brzuchami pancernych kadłubów dachy kamienic. Było gorąco, coraz bardziej. Oto dojeżdżali do checkpointa. Chłopaki z kawalerii powietrznej podeszli bliżej, wymienili parę słów z Towerem a ich porucznik wziął stówę w łąpę by nie przeszukiwać paki. Tower zdawał sobie sprawę, ile nielegalnego żelastwa wożą ze sobą jego chłopcy. Sam miał ze sobą Berettę, choć bez amunicji. Dobrze byłoby ją uzupełnić. Ciężarówka Tazów, przejechała rogatki bazy armijnej i zaparkowała na żwierze przed siedzibą Merziera. O dziwo był tu też młodociany sieciarz - Tołdi. Tower, a z nim reszta Tazów wyskoczyła z ciężarówki i na oczach zaskoczonych żołnierzy ze zmechanizowanej brygady ruszyła w stronę kwatery pułkownika. W bazie było głośniej niż zwykle, do wyjazdu szykowały się kołowe Rosomaki ze wsparciem izraelskich Merkav. To już było nienormalne, to zakrawało na naprawdę ostrą zadymę, czołgi rzadko opuszczały bazę. |
| |
| | #296 |
![]() | Pikawa - No proszę, proszę... Szykuje się patriotyczna napierdalanka!- zakrzyknął Pikawa pomagając sobie klaśnięciem w dłonie. No tak, wracał do dawnych, skurwysyńskich manier, wczorajsza rzeź wydawała się już być nieistotna. Wydawała... Cholernie trudno było mu chodzić po okolicy w tym swoim czarnym płaszczu, ale gdzie schowa noże, trucizny i kuszę? Gdzie będzie wetknięta jego nowiutka parabellka? No cóż, ciężkie ubranie było przykrym obowiązkiem... Mimo wszystko nie czuł się tu pewnie. Po tych kilku słowach zdecydował się zamknąć swój niewyparzony pysk i dla dobra sprawy szedł spokojnie za Towerem, czekając aż dojdą do Merziera. Czasem trzeba zachować powagę...
__________________ Kutak - to brzmi dumnie. |
| |
| | #297 |
![]() | Tower ruszył znaną mu ścieżką do kwatery Merziera, zbytnio mu się nie spieszyło wiedział, że go czeka trudna rozmowa. ... a nadpobudliwe ZACHOWANIE wojskowych tylko denerwowało Towera zdawał sobie sprawę, że ta sytuacja z pewnością nie jest normalna i nie pomoże podczas rozmowy z pułkownikiem. Tower zbliżył się do dyżurnego i zameldował się - Witam półkownik Merzier zażądał bym się dzisiaj zgłosił na spotkanie.
__________________ I will never ask forgiveness and all of that I want to keep! I will guide the blind in darkness though I cannot see myself I will whisper in a deaf ear while I know you cannot speak and I hear rumours about angels |
| |
| | #298 |
![]() | 5 czerwiec 2022, 8:35, Wałbrzych, garnizon armii polskiej, płka Merziera Oficer dyżurny zaprowadził gangerów do gabinetu dowódcy bazy. Merzier jak zwykle jowialny i uśmiechnięty zaprosił "drogich chłopców" do środka i wskazał krzesła. Jednocześnie jednym ruchem głowy wskazał oficerowi drzwi. Tasmany rozwaliły się na krzesłąch, po trosze obawiając się tego, co usłyszą. Merzier wstał: - Czegoś się napijecie chłopcy? Panczur uśmiechnął się krzywo: - A masz browca? Pułkownik uśmiechnął się łagodnie, podszedł bliżej spokojnie zapytał: - A zajebać ci synku? I coś takiego było w głosie Merziera, że nagle wszyscy zaczęli się poprawiać na krzesłąch, a Panczur wybąkał nieskładnie: - Nie, proszę pana... ja... żart tylko... wie pan... Merzier uspokajająco poklepał punka po ramieniu: - Tak, wiem. Wesołki jesteście. Nieletnie wesołki, co piwo chcą żłopać. Mieliście siedzieć cicho i spokojnie, tak Sebastian? - rzucił w stronę Towera i nie czekając odpowiedzi, kontynuował, - Ale, nie, zadarliście po raz nie wiem który z Dzikusami, skombinowaliście broń palną. Zabito kilkunatu ludzi... To już nie sąd, to ściana, wyrok doraźny. Zresztą wściekłe psy się odstrzeliwuje, nie leczy. Merzier doskonale bawił się całą sytuacją: - Mimo to mam dla was propozycję. Szukacie jakiegoś komputera, a szukajcie sobie. A jako, że to dość niebezpieczna robota, to dostaniecie opiekunów. Dwóch. Są już w waszej ruderze. Jakieś pytania? |
| |
| | #299 |
![]() | Pikawa No tak. Dziadziuś Merzier się wkurwił, wnuczęta muszą być teraz cichutkie i grzeczne. Widząc, jak oberwał Panczur wiedział jedno- musi być spokojny i kulturalny... - Tak panie pułkowniku, mam pytanie!- odezwał się nagle Mateusz tonem niczym harcerz na kolejnej zbiórce- Kim sa owi opiekunowie panie pułkowniku i jakie będą ich zadania? Tower mało nie wybuchnał śmiechem, Małemu oczy wyszły z orbit a Panczur... Panczur siedział cicho. Pikawa kulturalny i ułożony? No cóż, czemu nie...
__________________ Kutak - to brzmi dumnie. |
| |
| | #300 |
![]() | Merzier odchrząknął, niemal wchodząc w rolę druha ZHP. - Opiekunowie, chłopcze. Po prostu, opiekunowie, ale nie wyciągaj na nich swoich scyzoryków, bo mogą się zdenerwować. Są dośc sprawni, więc się przydadzą, jakby śmiecie z Fabrycznego przyszły. Myślę, że niewiele jest osób, które w Dziurze mogą im dorównać. Ale nie każcie im tego sprawdzać. Coś jeszcze? |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Rekrutacja Dodatkowa do Wiedźmina. Sesja "Gdzie silvan nie może, tam babe pośle". | DrHyde | Archiwum rekrutacji | 54 | 03-09-2008 12:39 |
| [autorski] "Knajpa morderców" (sesja dla złych graczy) | Kolmyr | Archiwum rekrutacji | 51 | 07-15-2007 13:17 |
| [komentarze - sesja] Butelki z benzyną i kamienie... | kitsune | Archiwum sesji Cyberpunk | 170 | 12-06-2006 19:55 |
| [CP2020] Butelki z benzyną i kamienie... | kitsune | Archiwum rekrutacji | 27 | 09-22-2006 15:36 |
| storytellingowa sesja w mrocznym świecie "dresów" | Toudi | Archiwum rekrutacji | 12 | 11-30-2005 13:01 |