![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - Cyberpunk 2020 Jak będzie wyglądała przyszłość? Jak bardzo posunie się technologia? W Cyberpunk-u każdy człowiek będzie posiadał różne wszczepy. Straciłeś rękę? Nie ma problemu, dostaniesz nową. A może masz kiepski wzrok? To też da się załatwić. Wszczepy mogą wszystko. |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #21 |
![]() | Napoleon - Choomba, miałeś kupę szczęścia, gdyby nie to ...kurde, nawet nie kontaktuje. - rzucił metalowi do ucha, kiedy ten wreszcie doczołgał się do kryjówki. Pomógł mu oprzeć się o ścianę za datatermem co nie było problemem przy jego wzroście i sam wygladał chwilę jak wygląda sytłacja. Crawler miał chwile czasu aby przyglądnąć nowopoznanemu. Szczupły nastolatek koło dwudziestki z wielkim blond irokezem i z groteskowo wielkimi lustrzanakmi zasłaniacjącymi oczy, aby wychylić się zza Datatermu mógł dojrzeć na jego karku świetlny tatuaż z pająkami schodzącymi wzdłuż karku za kołnierz jego dość specyficznej kurtki. - masz szczeście,że to nie ciebie szukali. Banda garniaków na sterydach. Powpieprzali sobie jakieś zabaweczki z klinik Chiby i robią syf na mieście. Wygląda na to, że sobie poszli. Dobra, chodź wypruję się na kolejkę, postawi cię na nogi...chyba,że można by zobaczyć gdzie garniaki tak gonią? Jak myślisz Choomba, można z tego coś ukrecić? - podniósł metala na za ramię, poczekął chwilę aż garniak przestaną patrzeć w jego stronę i stanął, aby rozejrzeć sie w sytłacji.
__________________ post użytkownika zmoderowano za pisanie głupot |
| |
| Reklama |
| |
| | #22 |
![]() | Crawler - wolałbym .... sie napić - wyzipiał stając o własnych siłach na nogi lecz wciaż opierajać sie o bude. - ale mozę jeszcze poczekajmy bo nie wiadomo co tym pieprzonym korpom jeszcze odwali co? - przetarł ręka bladą twarz i spojrzał na "wybawiciela" - tak po za tym nie jestem rzaden Choomba tylko Crawler , dzięki za pomoc - wyciągnał przyjaźnie wciaż drżącą dłoń ....
__________________ Kandosii sa ka’rta, Vode an. | Coruscanta a’den mhi, Vode an. | Bal kote, darasuum kote, | Jorso’ran kando a tome. | Sa kyr'am nau tracyn kad, Vode an. |
| |
| | #24 |
![]() | Crawler Napoleon miał okazje przyjrzec sie blizej facetowi - długie ciemne włosy do ramion, kilkudniowy zarost na szarej twarzy bez wyrazu. Skórzane buty, obdarte jeansy, łańcuch przy prawym udzie, brudna skórzana kórtka-czarna. Chusta na głowie we wzorki trupich czaszek. - o kurwa -chwycił sie za głowe- moje bety ja tam wrócić musze - moja gitara- wyjrzał panicznie zza budy w strone zaułka gdzie upadł
__________________ Kandosii sa ka’rta, Vode an. | Coruscanta a’den mhi, Vode an. | Bal kote, darasuum kote, | Jorso’ran kando a tome. | Sa kyr'am nau tracyn kad, Vode an. |
| |
| | #26 |
![]() | Napoleon - Dobra, Choomba, masz rację, trzeba się czegoś napić. Mówiąc to zaczął dość pośpiesznym krokiem przechodzić przez ulice spoglądając w stronę znikających korpów. Kiedy zbliżył się do znajomego dealera, uśmiechnął się przyjaźnie, podał rękę z kredchipem o niskim nominale między palcami. Nie zwalniając kroku przykleił plaster z ketaminą do szyji. Pieprzyć czytość, dziś jest ta noc - pomyślał i powoli uśmiechną kiedy znajomy chłód przeninął jego nerwy aż po każdy neuron. Będzie dobrze, byle słodki smak nektaru rozchodzącego się po ciele, który czuł każdą tkanką, każdą kością nie przestał krążyć i mieszać się z adrenaliną. Adrenalina to najlepszy z drugów od dealera Matki Natury. mruknął do siebie pozwalając ogarnąć się tłumowi kroczącemu w rytm niesłyszalnej muzyki miasta.
__________________ post użytkownika zmoderowano za pisanie głupot |
| |
| | #27 |
![]() | Crawler - em dobra czekaj w środku ja wróce po gitare- odwrócił sie szybko na pięcie i podbiegł w stronę zaułka gdzie został potrącony, po czym szybko rzucił do niego okiem - wychylając sie za rogu i pobiegł po rzeczy wciąż sie schylając
__________________ Kandosii sa ka’rta, Vode an. | Coruscanta a’den mhi, Vode an. | Bal kote, darasuum kote, | Jorso’ran kando a tome. | Sa kyr'am nau tracyn kad, Vode an. |
| |
| | #28 |
![]() | John spokojnym krokiem pokonał schody prowadzące do wejścia i pewnym ruchem otworzył drzwi. Ciemnobursztynowe światło wciągnęło go do środka. Zdjął kurtkę i przełożył zawartość kieszeni do spodni, zza pleców wyjął rewolwer i położył na ladzie razem ze skórą. Uśmiechnął się do bramkarza i pobrał numerek - Dzięki – dodał uprzejmie Gdy wchodził w głąb klubu muzyka już opanowała jego krok. Lekko kiwając się skierował swe kroki do baru. |
| |
| | #29 |
![]() | Moto W środku, tuż za drzwiami powitała cię fala dźwięku, ku twemu zdziwieniu dymu papierosowego raczej niewiele, znaczy to, że klimatyzacja działa całkiem nieźle… Pomieszczenie w jakim zostawiłeś swoje rzeczy jest oświetlone punktowymi lampami biegnącymi naprzemiennie na suficie iw podłodze dłuższej ściany pomieszczenia na jakiej znajdują się ‘stojaki’ na broń. Koleś jaki odebrał od ciebie kurtkę i broń, obejrzał twą broń, uśmiechnął się krzywo i rzucił ci płaski plastikowy krążek w jaki wtopiony jest chip. Gdy przeszedłeś dalej początkowo miałeś wrażenie, że muzyka zaraz wprawi w drżenie twoje kości, potem zastanowiłeś się, skąd oni wygrzebują takie starocie… Niskimi basami, które czułeś wręcz w żołądku z głośników dobywał się minimalnie tylko zindustrializowany kawałek, który kiedyś miałeś okazje słyszeć na odtwarzaczu jednego z znajomych członków Rodziny w czasie podróży – to kawałek ‘Their Law’ bodajże Prodigy… Jest stosunkowo wcześnie, główna sala na tym poziomie nie jest zapełniona nawet w połowie, jakaś grupka kolesi z symbolami Piranii wymalowanymi fluorescencyjną farbą na prawych policzkach oblegają prawy skraj długiej lady, kilka panienek wygina się na parkiecie, jakiś trudno dla ciebie z tej odległości do zidentyfikowania gang pozerów mroczni się w kącie przy stoliku nad jakim wisi odwrócony do góry nogami, pomalowany na żarówiasty róż krzyż. Ricky’ego jeszcze nie widzisz, ale na pewno się zjawi…Sam zapach euroszmalu jaki masz mu dziś wieczór dać powinien go tu ściągnąć… Za barem najbliżej miejsca którego podszedłeś, stoi gość jakiego fizjonomia i styl biegania z pozornie gołą klatą skądinąd jest ci znany. Chyba kiedyś grzebałeś w silniku jego bryki…Ale głowy nie dasz. - O, kolejna niespodzianka tego wieczoru…Chłopaki zwrócił się do kolesi z Piranii to właśnie gośc który tak zajebiści podkręcił mi bryczkę…Co podać, stary? Roxie Facet z nieco krzywym uśmieszkiem wsunął karteczkę do kieszeni. - No to dobrej zabawy , mała… Idąc do klubu miałaś wrażenie, że czujesz wyraźnie jego wzrok, jakby to były dłonie przesuwające się z drażniącą powolnością po twym ciele…. Mimowolnie zrobiło ci się gorąco… Tak, znalezienie sobie jakiejś ‘zabawki’ na wieczór, to może nie jest taki zły pomysł. Czasem czujesz nieodpartą potrzebę , by ktoś zajął się twoim ciałem, tak jak ty lubisz, a nie odwrotnie… Gość przy ‘szatni’ zmierzył cię powolnym spojrzeniem lecz więcej było w tym spojrzeniu rutyny, niż czegokolwiek innego. Pewnie kolejny jaki ma w oczach coś więcej niż same patrzałki… Napoleon Znajoma fala zimnego błękitu, gdyż tak zawsze wyobrażałeś sobie przepływ etaminy przez swój układ nerwowy sprawiła, że poczułeś się znów tak słodko odrealniony. Tak jakby ž świata gdzieś zniknęło, na chwile odeszło daleko. A to co widzisz jest ostrzejsze, kolory żywsze, brud mniej widoczny… Taki świat jest lepszy… Holovid wiszący nad wejściem do Proximy , ta róża nagle wydała ci się jakaś dziwna…Jakby to nie był do końca kwiat, jakby łodyga złożona była z wici bata, może bicza, a to co wydawało się z daleka czerwonymi kolcami było tak naprawdę kropelkami krwii… Stanąłeś tak przed nim, wpatrując się w niego, w jego delikatne migotanie w ciągle padającym powolutku deszczu… Crawler Corpy na szczęście pogoniły dalej za swym celem. Mimo wszystko ostrożnie podbiegłeś pochylony w stronę futerału na gitarę i plecaka. Serce w gardle, bo jeśli ktoś je zabrał, to… Są! Gitara wpół oparta na ścianie leży tuż koło sterty jakiś odpadków, masz tylko cichą nadziej, że futerał uchronił ją przed jakimiś poważniejszymi uszkodzeniami. Przez chwilę gorączkowo rozglądasz się za plecakiem. W końcu wypatrujesz go wciśniętego pod jakiś totalnie pordzewiały konstrukt , który pierwotnie był chyba wózkiem widłowym, który ktoś usilnie chyba próbował przerobić na…pojazd bojowy? Trudno powiedzieć, wygląda dziwacznie, teraz tylko spływają po nim kolejne krople deszczu … Poczułeś lekkie swędzenie na policzku. Właśnie, deszcz… Parasol leży rączką do góry w niewielkiej kałuży jaka utworzyła się w dziurze po wyrwanym asfalcie w tej części zaułka…
__________________ Candles raise my desire Why I'm so far away No more meaning to my life No more reason to stay... |
| |
| | #30 |
![]() | Napoleon ![]() Wysoki chłopak stał jeszcze kilka minut nieruchoma wpatrując się w holovid z uśmieszkiem na twarzy. Nagle jakby obudzony z jakiegoś snu ruszył szybko w kierunku wejścia. Nawet nie zwalniając kroku wszedł do holu, mijając ochroniarza wniósł w górę ręce w geście poddania i nie zwalniając kroku obrócił się szybko wokół własnej osi, tak ze Kurtka leniwie uniosła się u dołu ukazując jego wychudła sylwetkę opięta obcisłą ciemnoszarą koszulką Silverhanda z tourne po Europie. Za ćwiekowanym paskiem skórzanych obdartych jeansów nie było żadnej broni, nawet małego uwypuklenia. Co nie znaczy oczywiście że nie miał choćby pazurków w palcach. - Ricky jest już może ? - spytał z tym samym uśmieszkiem nie schodzącym z twarzy odkąd zażył dawkę. Minęło kilka nanosekund kiedy z jaskrawego, jak mu się wydawało, światła pochodzącego z Sali wyłowił kontuar szatni i samego szatniarza. Uśmiechnął się do niego jeszcze szerzej i poszedł w głąb klubu. Pozwalając zalać się muzyce i światłu, szybkim krokiem zbliżył się do baru mijając jakiegoś skórzanego łysola usiadł tyłem do baru na stołku i zamówił piwo. Wyciągnął leniwie rękę po plastikowy kufel, upił łyk druga ręką sięgając po credchipa, którego wręczył barmanowi nie patrząc na niego. Odgiął szyję do tyłu przypatrując się kątem oka scenie powitania łysola z piranią, po czym wpatrując się przez wielkie lustrzanki w sufit odpłynął znów na chwilę wsłuchując się w muzykę. Czekał na Rickiego, głównego widza Wielkiego Wieczoru. Tego wieczoru.
__________________ post użytkownika zmoderowano za pisanie głupot |
| |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Poznan by night. | mat26 | Archiwum rekrutacji | 0 | 08-15-2007 00:48 |
| [komentarze - sesja] Night City - szybkie życie, szybka... | Lhianann | Komentarze do sesji RPG - Cyberpunk 2020 | 70 | 02-20-2007 20:32 |
| Night City - Szybkie życie, szybka śmierć - dodatki | Lhianann | Komentarze do sesji RPG - Cyberpunk 2020 | 1 | 10-05-2006 14:26 |
| [Cyberpunk] Żyć i umrzeć w Night City | Lhianann | Archiwum rekrutacji | 24 | 08-11-2006 09:59 |