![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - Cyberpunk 2020 Jak będzie wyglądała przyszłość? Jak bardzo posunie się technologia? W Cyberpunk-u każdy człowiek będzie posiadał różne wszczepy. Straciłeś rękę? Nie ma problemu, dostaniesz nową. A może masz kiepski wzrok? To też da się załatwić. Wszczepy mogą wszystko. |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #51 |
![]() | Jak rany Gibsona, żebym jeszcze cokolwiek rozumiał z tego co on gada... Krótko-skokowe co takiego? Eeee, nie ważne. Gada takim językiem, że albo się naprawdę na tym zna, albo doskonale udaje. Jeśli tak samo kręci kluczem jak gada, to będzie dobrze... Indianin usmiechnął się do Ciebie sympatycznie - No to mamy umowę. Kiedy będziesz miał czas zajrzeć do maszynek? Może jutro? - wyciągnął z kieszeni kurtki wizytownik, poprzerzucał chwilę strony i w końcu podał Ci wizytówkę. - Przyjdź jutro o 13.00 pod ten adres. Będą tam nasze motory, i koleś który oceni Twoje zdolności, mechanik który dzierżawi warsztat. Trochę mu tam za duzo miejsca, znaczy roboty ma zbyt wiele. Pewnie da Ci nawet umowę, chociaż cholera go wie. Jimmy jest... specyficzny. Tylko niech te maszyny nie wyrywają nadgarstków. Sandra by sobie pewnie poradziła - wskazał głową towarzyszkę - ale ja jestem raczej słabosilny. Na licencję pilota też raczej nie mam szans. Na początek wystarczy że je wyregulujesz i podeślesz mi notatkę o propozycjach przeróbek. Słyszałem że Harley'e są wdzięcznym materiałem do rasowania...Tak mówił Jimmy... A tu masz moją wizytówkę - powiedział podając Ci kolejny kartonik. RavenBlade 0-555-656-545 ravenx2x@gmail.com [offtop]taki adres mailowy nie istnieje[/offtop] |
| |
| Reklama |
| |
| | #52 |
![]() | John wyszczerzył się od ucha do ucha - Jak to będą stare hadcje to bułka z masłem, długie skoki tłoków, zawory na płytkach, suche sprzęgło, wszystko na kablach... – Spojrzał na Indianina i przestał wyliczać. - Jeśli dożyję do jutra to przyjdę na pewno – sięgnął po wizytówkę, zerknął na nią i schował do kieszeni. - No to nie będę zawracał głowy – Hiway rozejrzał się – Pewnie ma Pan sporo pracy? |
| |
| | #53 |
![]() | Napoleon Blondyn wsunął telefon do tylnej kieszeni spodni, zawiesił się wpatrując w podrygujący tłum. Gdzieś na granicy widoczności mignęła mu postać którą kilkanaście minut wcześniej wciągnął a samochód, ale jego zmącone prochami myśli błądziły koło Małej. Nie dopuszczał do siebie myśli o stracie jej. To było nierealne jak sen w śnie, odjazd po zeszłotygodniowej działce. Widział wiele śmierci, tych z bliska i tych gdzieś na horyzoncie zdarzeń dziejących się wokół niego, ale to było ... nierzeczywiste. - Ty miękka pipo - warknął do siebie - weź się za siebie - próbując otrząsnąć się z mgły narkotyków wyprostował się i wskoczył zgrabnym ruchem na stołek barowy, na którym przed chwila siedział. Rozglądnął się chwilę po sali, ale trudno było cokolwiek zidentyfikować wśród falującego tłumu rytmicznie podskakującego w takt elektronicznej muzyki. Chłopak zeskoczył równie szybko ze stołka i ruszył pośpiesznie w kierunku Hella’a wyszukując w telefonie Numeru do Rickiego. Po drodze mignęła mu postać Rockmana wyraźnienia niego czekająca, ale teraz była to tylko twarz z tłumu, zwykła jak kilkaset osób bawiących się na tym poziomie. Musiał zejść z tego tłumu i wyłapać myśli, które kotłowały się w jego głowie. Piekło było lepszym do tego miejscem.
__________________ post użytkownika zmoderowano za pisanie głupot |
| |
| | #54 |
![]() | Indianin uśmiechnął się zadowolony, przeciągnął barki i upił drinka. - Dziś nie. Postanowiłem wziąć urlop. Mam zamiar się bawić i bawić i bawić... Aż do jutra... - uniósł w Twoją strone szklaneczkę - Za naszą umowę i twoje zdrowie. - wypił, po czym wyciagnął do Ciebie rękę - Mów mi Raven, blada twarzy. I jeśli chcesz, to zostań. Zawsze miło poznać kogoś nowego. Postawię ci jeszcze browarka, zapalimy fajkę pokoju - uśmiechnął się wyciągając z kurtki papierośnicę i częstując Cię czarnym papierosem. Sandra skręciła sobie papierosa z wonnego tytoniu. |
| |
| | #55 |
![]() | ~tia Hell będzie lepszy~ pomyślał gitarzysta i ruszył w stronę Napoleona schodzącego na dół. Nie miał najmniejszej ochoty już na żadne występy dzisiejszego wieczora. Złapał się na myśl że przez jednego nieodpowiedzialnego zaćpanego gówniarza wszystko się sypie. ~co się ze mną dzieje. sam taki jestem - byłem? czyżbym wreszcie dostrzegał transcendencje buntu obdzierając go z chaosu a wprasowując w rama logicznego sprzeciwu przeciwko pijawką rządzącym chorym systemem niszczącym już i tak zaropiałą Matkę ziemie ? Chyba tak lecz czy anarchia ma jakikolwiek większy sens w motłochu ludzkim. Tylko jednostki na tyle inteligentne by dotknąć esencji myśli wolności i tolerancyjnego współżycia mogły by żyć w tak utopijnym systemie. A takich nie ma. Lecz nie poddam się nie będę jak inni, nigdy nie zawiążą mi pętli krawata na szyi by powiesić mnie w betonowej trumnie molocha jakiejś korporacji~ W natłoku myśli trącił jakiegoś rozentuzjazmowanego punka ryknął krótkie 'sorki' uśmiechając się rozbrajająco i ruszył na schody - powoli schodził w cisze i względną pustkę percepcyjną pomieszczenia. - jak kret nabity na szpadel..- mruknął sam do siebie uśmiechając się pod nosem i ruszył w stronę swego niedawnego wybawcy. - to co z tym piwkiem...? - rzucił do Napoleona
__________________ Kandosii sa ka’rta, Vode an. | Coruscanta a’den mhi, Vode an. | Bal kote, darasuum kote, | Jorso’ran kando a tome. | Sa kyr'am nau tracyn kad, Vode an. |
| |
| | #56 |
![]() | Hiway uścisnął rękę Indianina – John, mów mi John. - Nie dam się odwieźć do domu, ani taryfą ani karetą, więc wielkie dzięki za drina. – Roześmiał się łysol podłapując dobry humor rozmówcy - A nie myślałeś o wyścigach? To całkiem niezły interes a tak się składa, że trochę się na tym znam. – Podrzucił nowy temat wyciągając papierosa |
| |
| | #57 |
![]() | - Wyścigi powiadasz? - spytał indianin podając mechanikowi zapaloną zaplaniczkę benzynową - Prawdę mówiąc wiem o wyścigach tyle, co ty o życiorysie wodza Małego Wilka. To znaczy wiem że są i że jakoś da się na tym zarobić. - zaciągnął się głęboko papierosem i łyknał drinka - Nigdy nie miałem czasu zgłebić tego tematu... Masz na myśli takie legalne na torach, czy te których niebiescy nie lubią? Papieros jest mocny, silnie perfumowany, smakuje cynamonem. Dym pachnie tak samo. |
| |
| | #58 |
![]() | - Miałem na myśli latanie po publicznych, jest relatywnie najtańsze Duża część mieszczuchów uważa, że ma szybkie bryki i że „som miszczami kierychy” – odpowiedział łysol delektując się nowym zapachem - Jak masz coś do zainwestowania to polecam jedną czwartą mili ma starym pasie, albo KJS – John na chwilę zamilkł - No i jest jeszcze jena możliwość, tyle, że boję się, że troszkę to przerasta Twoje możliwości. Bez urazy. Założenie profesjonalnego teamu sportowego, można sporo wyciągnąć od sponsorów – Hiway zaciągnął się papierosem. - Ale będziesz musiał powrócić do korzeni swego narodu i wrócić do „walizkowego” stylu życia.- Łysol spojrzał na rozmówcę wyczekując odpowiedzi a w jego spojrzeniu dało się wyczuć nutę nadziei |
| |
| | #59 |
![]() | Roxie Siedzisz i radośnie obserwujesz kątem oka swój dzisiejszy ‘cel’. O, popatrzcie, co kot przyniósł... Przysiadł się do niego ten łysy koleś z jakim minęłaś się na parkingu, jaki był wyraźnie zainteresowany twoją maszyną. Nagle z toku obserwacji wyrwało cię pojawienie się przy stoliku dość skąpo acz z gustem odzianej kelnerki. -Co podać? Przed tobą w blacie stolika jest zamontowany zabezpieczony ciekłokrystaliczny ekran z wyborem alkoholi, napojów, przekąsek. Napoleon Tłum faluje wokół ciebie, muzyka przygniata... Nie możesz skupić myśli na niczym konkretnym, narkotyk burzy już ii tak rozbiegane myśli. Kierujesz się w stronę zejścia do Hell’a lecz wydaje ci się, że bardziej się od niego oddalasz niż przybliżasz. Nagle poczułeś dłoń na ramieniu. Obejrzałeś się, i zobaczyłeś tego kolesia, Crawlera. Coś do ciebie mówi o jakimś piwie.... Crawler Przepychając się w tłumie jakiej wybrał sobie na zabawę dokładnie miejsce na twej trasie kątem oka widzisz pogrążone w ekstazie nie tylko muzyczne twarze mijanych ludzi. Mętne spojrzenia wielu z nich mówią o tym, że lubią bawić się na chemicznych wspomagaczach. Wirujące ciała, kołyszące się włosy, brzęcząca biżuteria.... No, w końcu udało ci się dobrnąć do Napoleona. Klepnięciem w ramię zwróciłeś na niego swą uwagę. Moto Siedzisz sobie przy stoliku indiańca. Smak prawdziwego alkoholu w ustach i niezwykły aromat papierosa jakim cię poczęstował, sprawił, że odprężyłeś się powoli. Wizja, że może kiedyś ciebie samego będzie stać na takie luksusy jak tego kolesia jest bardzo przyjemna. Może uda się ustalić z nim jakąś logiczną współpracę, bo widać, że koleś z szmalem nie ma problemów. Do pełni szczęścia brakuje ci tylko Ricky’ego. Katem oka złowiłeś siedząca kilka stolików od was tą całkiem niezłą dupencję z parkingu. Właśnie składa chyba zamówienie u też niczego sobie kelnerki.
__________________ Candles raise my desire Why I'm so far away No more meaning to my life No more reason to stay... |
| |
| | #60 |
![]() | Czarne oczy Indianina zalśniły na moment. Krótki momencik. Opanował się zaraz, zaciągnął i wypuścił dym odchylając głowę i wydmuchując esy-floresy. Puścił kółko. Potem jeszcze dwa. Uśmiechnął się wesoło. - Komancze nigdy nie żyli "na walizkach". Jedynie Rakurrojowie prowadzili pół koczowniczy tryb życia, ale też na określonym terenie, po prostu przenosząc wieś pomiędzy czterema stałymi punktami. Blade twarze sądzą że czerwonoskórzy byli wędrowcami, ale tak naprawdę były to tylko wyprawy myśliwskie, albo wojenne. Większość plemion miała stałe siedziby. No, może nie licząc centro-południowych szczepów które wyrodziły się z Apaczów, jak na przykład Czimmarowie, którzy wędrowali wkoło Mapimi. Ale o nich nie warto wspominać. - znów wypuścił kilka kółek, w różnym tempie, tak żeby leciały w górę w różnych od siebie odległościach. Spojrzał bystro na mechanika - Jak myślisz, powiedziałem coś tym dymem, czy nie? Może znasz ten stary dowcip: Siedzi Indianin i biały w pociągu. Biały paląc fajkę puszcza kółka z dymu. W pewnym momencie Indianin zwraca się do niego: Powiedz jeszcze słowo, a dostaniesz w zęby. - Raven usmiechnął się wesoło - Jeden z najgłupszych dowcipów o czerwonoskórych jakie znam. A co do "walizkowego" trybu życia... Chwilowo mnie na to nie stać. Ale jeśli masz do tego smykałkę, znasz się na wyścigach, to za jakiś czas możemy pomyśleć o jakiejś poważniejszej inwestycji... Chwilowo mam pewne plany, do których potrzebny mi jest działający, legalny warsztat. Jeśli ty pomożesz mnie, to zobacze co mogę zrobic dla ciebie. Chyba zdrowy układ, prawda? |
| |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Poznan by night. | mat26 | Archiwum rekrutacji | 0 | 08-15-2007 00:48 |
| [komentarze - sesja] Night City - szybkie życie, szybka... | Lhianann | Komentarze do sesji RPG - Cyberpunk 2020 | 70 | 02-20-2007 20:32 |
| Night City - Szybkie życie, szybka śmierć - dodatki | Lhianann | Komentarze do sesji RPG - Cyberpunk 2020 | 1 | 10-05-2006 14:26 |
| [Cyberpunk] Żyć i umrzeć w Night City | Lhianann | Archiwum rekrutacji | 24 | 08-11-2006 09:59 |